
{"id":6443,"date":"2023-04-27T22:33:07","date_gmt":"2023-04-27T20:33:07","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6443"},"modified":"2023-05-02T12:32:51","modified_gmt":"2023-05-02T10:32:51","slug":"matczak-czyta-heideggera","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2023\/04\/27\/matczak-czyta-heideggera\/","title":{"rendered":"Matczak czyta Heideggera"},"content":{"rendered":"\n<p>Jako cz\u0142owiek o lewicowych pogl\u0105dach interesuj\u0119 si\u0119 tym, co te\u017c tzw. konserwaty\u015bci wyobra\u017caj\u0105 sobie na temat lewicy. Obfitego materia\u0142u w tej materii dostarcza prawicowy publicysta &#8222;Gazety Wyborczej&#8221; prof. Marcin Matczak. Oto ostatnio w tek\u015bcie \u201ePicasso zgasi\u0142 papierosa na twarzy matki jego dzieci. I co teraz?\u201d, inspirowanym lektur\u0105 ksi\u0105\u017cki &#8222;Potwory&#8221;<em> <\/em>Clair Dederer, gdzie mowa jest o tym, \u017ce wielcy arty\u015bci bywali draniami, wyczyta\u0142em, \u017ce lewicowy spos\u00f3b my\u015blenia o tej sprawie jest taki, \u017ce skoro tw\u00f3rca jest potworem, to promowanie jego dzie\u0142a jest promowaniem potworno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Akurat w pe\u0142ni zgadzam si\u0119 z rozs\u0105dnym i umiarkowanym g\u0142osem Matczaka w kwestii niewylewania arcydzie\u0142 z k\u0105piel\u0105 moraln\u0105 i zachowywania umiaru w \u0142\u0105czeniu dzie\u0142, kt\u00f3re \u017cyj\u0105 swoim \u017cyciem, z ich autorami, kt\u00f3rzy mog\u0105 by\u0107 przecie\u017c ca\u0142kiem wiarygodnie pot\u0119piani. Nie mam jednak\u017ce poj\u0119cia, dlaczego przesadny puryzm i podejrzany pryncypializm w amputowaniu z pami\u0119ci kulturowej utalentowanych \u0142ajdak\u00f3w wraz z ich dzie\u0142ami mia\u0142by by\u0107 cech\u0105 typow\u0105 dla lewicy, \u015bwiadcz\u0105c\u0105 o jej parareligijnych sk\u0142onno\u015bciach. To chyba wszelkiej ma\u015bci \u201etradycjonali\u015bci\u201d jak \u015bwiat \u015bwiatem lubowali si\u0119 w cenzurowaniu kultury. A \u017ce durni\u00f3w nie brakuje r\u00f3wnie\u017c na lewicy, to i tam mo\u017cna odpowiednie przyk\u0142ady znale\u017a\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Jednak\u017ce istotny czy organiczny zwi\u0105zek tej swoistej pruderii z pogl\u0105dami lewicowymi to jakie\u015b urojenie. Nie widz\u0119 te\u017c wi\u0119kszego sensu w zachwalanej przez Matczaka teorii mimetycznej, \u017ce artysta to tylko medium, przez kt\u00f3re prawda \u015bwiata mo\u017ce odwzorowa\u0107 si\u0119 w dziele. Artysta nie jest tym lepszy, im bardziej jest bierny, a ca\u0142y ten \u201emediumizm\u201d tr\u0105ci myszk\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma problemu z Pablem Picassem\nani Michaelem Jacksonem, bo ich dzie\u0142a i utwory bezpo\u015brednio nie \u017cywi\u0105 si\u0119 ich\ngrzechami ani ich nie chwal\u0105. S\u0142awa tw\u00f3rc\u00f3w nie jest korzy\u015bci\u0105, jak\u0105 odnosz\u0105,\nbo przecie\u017c ju\u017c nie \u017cyj\u0105, a admiracja dla nich nie oznacza akceptacji dla ich\nwyst\u0119pk\u00f3w. Oczywi\u015bcie taka admiracja bywa cokolwiek dwuznaczna i trzeba uwa\u017ca\u0107,\naby m\u0142odzi ludzie, widz\u0105c j\u0105, nie wyci\u0105gali z tego szkodliwych, nihilistycznych\nwniosk\u00f3w. Generalnie jednak da si\u0119 jako\u015b te sprawy pouk\u0142ada\u0107, zw\u0142aszcza w\nprzypadku tw\u00f3rc\u00f3w ju\u017c nie\u017cyj\u0105cych. \u0141atwiej to idzie z artystami ni\u017c z kr\u00f3lami i\nwodzami, kt\u00f3rzy do\u015b\u0107 nagminnie bywali po prostu mordercami. I ma\u0142o komu to przeszkadza.<\/p>\n\n\n\n<p>Inaczej ma si\u0119 jednak\u017ce sprawa z autorami, kt\u00f3rych podziwiane dzie\u0142a s\u0105 w\u0142a\u015bnie ich grzechami albo s\u0105 z nimi logicznie powi\u0105zane. To jest w\u0142a\u015bnie przypadek Martina Heideggera, nazistowskiego filozofa, kt\u00f3ry do ko\u0144ca \u017cycia nie rozliczy\u0142 si\u0119 z przesz\u0142o\u015bci\u0105 i zachowa\u0142 wielkie zadowolenie z siebie. Prof. Matczak lubi podawa\u0107 przyk\u0142ad Heideggera jako \u201ewielkiego filozofa\u201d, kt\u00f3rego nie nale\u017cy uniewa\u017cnia\u0107 i eliminowa\u0107 razem z jego dzie\u0142ami, kt\u00f3re s\u0105 przecie\u017c wa\u017cne i wielkie. A w inkryminowanym artykule przedstawi\u0142 si\u0119 nawet jako czytelnik Heideggera.<\/p>\n\n\n\n<p>Ha! Czy\u017cby? Czy\u017cby przeczyta\u0142 w ca\u0142o\u015bci kt\u00f3r\u0105\u015b z wa\u017cnych ksi\u0105\u017cek tego ma\u0142o zacnego filozofa? I w dodatku zrozumia\u0142? Je\u015bli tak, to gratuluj\u0119, bo nale\u017cy do grona kilkunastu \u017cyj\u0105cych Polak\u00f3w, o kt\u00f3rych mo\u017cna to powiedzie\u0107. Ksi\u0105\u017cki Heideggera czerpi\u0105 si\u0142\u0119 z niepohamowanej egzaltacji i seriozno\u015bci, kt\u00f3rych nast\u0119pstwem sta\u0142o si\u0119 wynalezienie przez niego skrajnie afektowanego j\u0119zyka, gorliwie ma\u0142powanego przez cz\u0142onk\u00f3w sekty jego wyznawc\u00f3w i przenoszonego z niemczyzny na inne j\u0119zyki, na kt\u00f3re zdarza\u0142o si\u0119 im produkcje swego guru przek\u0142ada\u0107. Niestety, prawie wszystkie zdania z napuszonych pism Heideggera da si\u0119 przet\u0142umaczy\u0107 \u201ez polskiego na nasze\u201d, a wynik tego testu retorycznego przypomina ogl\u0105danie Ziuty o poranku. \u201eGdy wytrze\u017awieje cz\u0142owiek, to inny gust ma, inny smak\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma \u017cadnego sensu po\u015bwi\u0119ca\u0107 miesi\u0119cy na nauk\u0119 idiomu Heideggera, kt\u00f3ry nie przyda\u0142 si\u0119 do niczego innego poza \u0142echtaniem pr\u00f3\u017cno\u015bci ma\u0142o utalentowanych epigon\u00f3w i sekciarzy. Dlatego przeci\u0119tny profesor filozofii nie jest w stanie czyta\u0107 Heideggera ze zrozumieniem i \u017cadnej ujmy mu to nie przynosi. Za to brzmi to troch\u0119 zabawnie, gdy profesor prawa chwali si\u0119, \u017ce czyta Heideggera.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie, nie czyta si\u0119 Heideggera, a co najwy\u017cej chodzi si\u0119 z nim pod pach\u0105. Heidegger jest b\u00f3stwem pseudointelektualnego snobizmu, a jako filozof zas\u0142u\u017cy\u0142 si\u0119 co najwy\u017cej pracami historycznofilozoficznymi, podczas gdy jego g\u0142\u00f3wne dzie\u0142a (&#8222;Bycie i czas&#8221; oraz &#8222;Przyczynki do filozofii&#8221;) dozna\u0142y i\u015bcie tragicznej \u201esuperwaluacji\u201d. Doprawdy nie ma chyba w \u015bwiecie czego\u015b r\u00f3wnie przecenianego. A winni temu s\u0105 w\u0142a\u015bnie amatorzy, daj\u0105cy si\u0119 z\u0142apa\u0107 na kiczowaty patos tej grafomanii. Owszem, Heidegger jest mistrzem w upowszechnianiu po\u015br\u00f3d ambitnych mieszczan poczucia wtajemniczenia, od\u015bwi\u0119tno\u015bci i wyj\u0105tkowo\u015bci. I pozostaje to w jak naj\u015bci\u015blejszym zwi\u0105zku z jego nazistowskim \u015bwiatopogl\u0105dem. Nazizm jest bowiem metafizycznym kiczem, graj\u0105cym w tej samej tonacji co dzie\u0142a Heideggera. D\u017awi\u0119ki Heideggerowskiej gamy to: Pierwotne, Tajemnicze, Niewys\u0142owione, Prze\u015bwituj\u0105ce, Swojsko\u015b\u0107, Troska, \u015amier\u0107. Bawi\u0105c si\u0119 tymi \u201ed\u017awi\u0119kami\u201d, mo\u017cna produkowa\u0107 heideggerowsk\u0105 pseudometafizyczn\u0105 gl\u0119d\u0119 bez ko\u0144ca, co z pewno\u015bci\u0105 nied\u0142ugo udowodni nam Chatbot Gepetto. Gl\u0119da ta nic specjalnego nie znaczy, lecz wytwarza og\u00f3lny nastr\u00f3j fatalizmu, konieczno\u015bci i wynios\u0142o\u015bci, kt\u00f3ry doskonale nadaje si\u0119 na podk\u0142ad do wszelkiej zbrodniczej dzia\u0142alno\u015bci. Pachnie bowiem dziejowym pos\u0142annictwem, a wiadomo, \u017ce gdzie drwa r\u0105bi\u0105, tam wi\u00f3ry lec\u0105. Hitler bardzo ch\u0119tnie przebra\u0142 si\u0119 za \u201epasterza bycia\u201d, Heidegger w tog\u0119 rektora nazistowskiego uniwersytetu.<\/p>\n\n\n\n<p>Nazizm Heideggera by\u0142 przez wiele lat relatywizowany albo wr\u0119cz kwestionowany przez jego wyznawc\u00f3w. W Polsce zajmowa\u0142 si\u0119 tym do ko\u0144ca \u017cycia prof. Cezary Wodzi\u0144ski. Jako \u017ce byli\u015bmy kolegami i mieli\u015bmy wsp\u00f3lnego koleg\u0119, Janusza Palikota, wydarzy\u0142a si\u0119 taka znamienna anegdota z naszym udzia\u0142em. Gdy Cezary by\u0142 ju\u017c bardzo chory i przebywa\u0142 w o\u015brodku rehabilitacyjnym pod Krakowem, Janusz kupi\u0142 mu w\u0142a\u015bnie wydane w Niemczech pierwsze tomy tzw. &#8222;Czarnych Zeszyt\u00f3w&#8221;, gdzie, jak si\u0119 okaza\u0142o, Heidegger ekscytuje si\u0119 nazizmem i snuje swoje rojenia o wielkim narodzie niemieckim, kt\u00f3ry stanie si\u0119 przodownikiem rasy i napisze nowy rozdzia\u0142 \u201edziej\u00f3w bycia\u201d. Przypad\u0142o mi w udziale zawiezienie tych ksi\u0105\u017cek Cezaremu \u2013 i by\u0142 to ostatni raz, gdy z nim rozmawia\u0142em. Nied\u0142ugo potem w &#8222;Gazecie Wyborczej&#8221;<em> <\/em>ukaza\u0142 si\u0119 tekst Wodzi\u0144skiego, kt\u00f3ry raz jeszcze broni Heideggera. Po \u015bmierci Czarka by\u0142y jeszcze inne rewelacje Heideggerowskie, bez filozoficznego sztafa\u017cu, kt\u00f3re raz na zawsze zako\u0144czy\u0142y g\u0142upi\u0105 debat\u0119, czy funkcjonariusz NSDAP Martin Heidegger by\u0142 nazist\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Przypominam to wszystko prof. Matczakowi, gdy\u017c mo\u017ce nie zdawa\u0107 sobie sprawy, jak brzmi w uszach filozofa fraza \u201eczytam Heideggera\u201d. Brzmi naiwnie, snobistycznie i niesmacznie. I doprawdy niczego filozofia nie straci na tym, \u017ce przestaniemy wydawa\u0107 publiczne pieni\u0105dze w dziesi\u0105tkach kraj\u00f3w na propagowanie Heideggera poprzez t\u0142umaczenia, dotowane publikacje na jego temat i po\u015bwi\u0119cane mu konferencje. Te sto czy dwie\u015bcie os\u00f3b na \u015bwiecie, kt\u00f3re zna si\u0119 na Heideggerze, ma ju\u017c do\u015b\u0107 \u015brodk\u00f3w, by uprawia\u0107 swoje zbyteczne dla \u015bwiata hobby, a w kolejce czekaj\u0105 naprawd\u0119 lepsi od Heideggera filozofowie, kt\u00f3rych warto czyta\u0107 i omawia\u0107. I by\u0142oby tak nawet w\u00f3wczas, gdyby akurat Heidegger by\u0142 \u017bydem i zgin\u0105\u0142 w Auschwitz.<\/p>\n\n\n\n<p>Stylowe zdj\u0119cie Heideggera &#8211; z domeny publicznej. Ten w\u0105sik, ach, ten w\u0105sik&#8230;<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"505\" height=\"576\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2023\/04\/2023-04-27-4.png\" alt=\"\" class=\"wp-image-6444\" srcset=\"\/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/04\/2023-04-27-4.png 505w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/04\/2023-04-27-4-263x300.png 263w\" sizes=\"(max-width: 505px) 100vw, 505px\" \/><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jako cz\u0142owiek o lewicowych pogl\u0105dach interesuj\u0119 si\u0119 tym, co te\u017c tzw. konserwaty\u015bci wyobra\u017caj\u0105 sobie na temat lewicy. Obfitego materia\u0142u w tej materii dostarcza prawicowy publicysta &#8222;Gazety Wyborczej&#8221; prof. Marcin Matczak. Oto ostatnio w tek\u015bcie \u201ePicasso zgasi\u0142 papierosa na twarzy matki jego dzieci. I co teraz?\u201d, inspirowanym lektur\u0105 ksi\u0105\u017cki &#8222;Potwory&#8221; Clair Dederer, gdzie mowa jest o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6444,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1150,1335],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6443"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6443"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6443\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6448,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6443\/revisions\/6448"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6444"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6443"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6443"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6443"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}