
{"id":66,"date":"2012-06-08T07:25:06","date_gmt":"2012-06-08T07:25:06","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=66"},"modified":"2012-06-08T07:25:06","modified_gmt":"2012-06-08T07:25:06","slug":"co-czyta-najwybitniejszy-polski-filozof","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2012\/06\/08\/co-czyta-najwybitniejszy-polski-filozof\/","title":{"rendered":"Co czyta najwybitniejszy polski filozof?"},"content":{"rendered":"<p>Co pan ostatnio czyta?, pytaj\u0105 mnie czasem uprzejme panie (m\u0119\u017cczy\u017ani nie s\u0105 tacy w\u015bcibscy). Postanowi\u0142em jednorazowo zaspokoi\u0107 ich ciekawo\u015b\u0107 i podtrzyma\u0107 konwersacj\u0119 raz na zawsze i powszechnie, odsy\u0142aj\u0105c zainteresowane damy do niniejszego wpisu na blogu. B\u0119dzie on aktualny bardzo d\u0142ugo, gdy\u017c czytam niezwykle powoli i bardzo wiele ksi\u0105\u017cek naraz. Tylko Wyborcz\u0105 i Polityk\u0119 czytam szybko, bo poganiaj\u0105 mnie coraz to nowe wydania w bezlitosnym takcie dni i tygodni.<\/p>\n<p>S\u0105 takie ksi\u0105\u017cki, kt\u00f3re czytam stale, ale bynajmniej nie wci\u0105\u017c od nowa, tylko jeden jedyny, nieko\u0144cz\u0105cy si\u0119 raz, nie mog\u0105c dobrn\u0105\u0107 do odleg\u0142ego ko\u0144ca. Tak jest na przyk\u0142ad z Ann\u0105 Karienin\u0105, a to z tej racji, \u017ce kupi\u0142em tanio w oryginale i tak mnie te bukwy m\u0119cz\u0105, \u017ce po jednej stroniczce ju\u017c zasypiam. Na razie jestem ko\u0142o strony 400, jak Anna w Wro\u0144skim bawi\u0105 w Italii. Do\u015b\u0107 to nudne i jak zwykle szkoda mi \u017ce\u0144skiej protagonistki, nad kt\u00f3r\u0105 samczy autor, pe\u0142en kompleks\u00f3w i przes\u0105d\u00f3w, zn\u0119ca si\u0119 tylko dlatego, \u017ce mu nie mo\u017ce wyle\u017a\u0107 z tych kartek i wskoczy\u0107 do \u0142\u00f3\u017cka. Inne takie niestrawione dzie\u0142o to Ulisses, kt\u00f3rego zm\u00f3c nie mog\u0119, i to po polsku, bo nie wiem, o co chodzi. M\u00f3j kolega Piotr Pazi\u0144ski, wielki erudyta, wie i napisa\u0142 o tym ksi\u0105\u017ck\u0119, ale i z tak\u0105 pomoc\u0105 nie daj\u0119 rady \u2013 umys\u0142 ju\u017c nie taki ostry i powa\u017cniejsze ma zatrudnienia, ni\u017c rozwi\u0105zywa\u0107 rebusy zrodzone w wyobra\u017ani jakiego\u015b by\u0142ego ju\u017c, bo nie\u017cyj\u0105cego Irlandczyka. Nie \u017cebym nie mia\u0142 dobrej woli. Pojecha\u0142em nawet do Dublina, ale niewiele mi to pomog\u0142o i sko\u0144czy\u0142o si\u0119 na kompensacyjnej lekturze pi\u0119knych i ludzkich Dubli\u0144czyk\u00f3w tak jak ich pan autor stworzy\u0142, w pubie nad w\u0105t\u0142\u0105 tamtejsz\u0105 rzeczu\u0142k\u0105. To samo tyczy si\u0119 \u017bycia. Instrukcji obs\u0142ugi. Nie mam do tego g\u0142owy, a poza tym, jak kto\u015b si\u0119 nazywa Perec, to lepiej by si\u0119 nie wymandrza\u0142, bo my znamy paru Perec\u00f3w i kudy im do Pary\u017ca. To \u017bycie takie jest grube, \u017ce chyba je wynios\u0119 do pracy.<\/p>\n<p>Wiele takich rzeczy jest ze mn\u0105 stale i bezproduktywnie. Wszak stokro\u0107 wi\u0119cej jest tych, kt\u00f3rych ze mn\u0105 nie ma. W bogatym skarbcu wci\u0105\u017c nieprzeczytanych przeze mnie wielkich ksi\u0105\u017cek, lektur tak obowi\u0105zkowych, \u017ce ich nieznajomo\u015b\u0107 stawia mnie w rz\u0119dzie tych doborowych dandys\u00f3w i ekstrawagant\u00f3w, kt\u00f3rzy na wiele mog\u0105 sobie pozwoli\u0107, znalaz\u0142a si\u0119 Ameryka Kafki. Czytam j\u0105 teraz w\u0142a\u015bnie, n\u0119cony wspomnieniem teatralnej realizacji sprzed lat 30, we wroc\u0142awskim Teatrze Polskim, dok\u0105d nas zap\u0119dzili ze szko\u0142y. No, c\u00f3\u017c. Bywa\u0142o lepiej z tym Kafk\u0105. Proces to jest co\u015b! Wspania\u0142a udr\u0119ka dla czytelnika. A ta Ameryka? Nieprzekonuj\u0105ce. Irytuj\u0105cy, ma\u0142o realistyczny bohater, kolejne wcielenie tego samego wci\u0105\u017c typka, kt\u00f3rego znamy z innych powie\u015bci. Nie najg\u0142\u0119bsze spostrze\u017cenia o Ameryce i w og\u00f3le szkoda czasu. Kafka nie doko\u0144czy\u0142 pisa\u0107, a ja nie doko\u0144cz\u0119 czyta\u0107. Zawsze m\u00f3wi\u0119, \u017ce Kafka to taki Schulz w kr\u00f3tkich spodenkach.<br \/>\nZ pewno\u015bci\u0105 jednak doko\u0144cz\u0119 czyta\u0107 Z\u0142ego Tyrmanda! Tym bardziej, \u017ce zosta\u0142o mi tylko oko\u0142o stu stron. Oj, to te\u017c jest co\u015b. Teraz widz\u0119, sk\u0105d czerpie inspiracj\u0119 Krajewski. Pomys\u0142, \u017ceby pisa\u0107 o gangsterskiej Warszawie A.D. 1954, wymazuj\u0105c prawie bez reszty ca\u0142\u0105 komun\u0119, by\u0142 aktem za\u0142o\u017cycielskim \u201erealizmu zakneblowanego\u201d \u2013 genialnej w swej prostocie odpowiedzi na polityczn\u0105 opresj\u0119 i cenzur\u0119. Do tego ile\u017c tam wynalazk\u00f3w! Te bajeczne nazwiska, te zabawy formalne z j\u0119zykiem reporta\u017cu i modernistycznej powie\u015bci! Wielka rzecz \u015bredniej klasy! Jaka szkoda, \u017ce tekst nie widzia\u0142 r\u0119ki dobrego redaktora. Jego pomoc mog\u0142aby sprawi\u0107, \u017ce Z\u0142y sta\u0142by si\u0119 arcydzie\u0142kiem polskiej literatury, tak jest dzi\u015b tylko dzie\u0142em kultowym. Dla mnie zreszt\u0105 te\u017c. Moja wrodzona mi\u0142o\u015b\u0107 do Warszawy nabra\u0142a nowych rumie\u0144c\u00f3w, a Tyrmand na szcz\u0119\u015bcie ju\u017c dawno nie \u017cyje i nie musz\u0119 patrze\u0107, jak g\u0142osuje na PiS.<\/p>\n<p>Gdy mam ju\u017c do\u015b\u0107 wyglancowanych warszawskich oprych\u00f3w (tak po trzech, czterech stronach), si\u0119gam sobie do Dziennik\u00f3w Pilcha. Michnik kaza\u0142 czyta\u0107, to i czytam. W\u0142a\u015bciwie dopiero zaczynam. Bardzo go lubi\u0119. Taki koj\u0105cy starszy pan po przej\u015bciach. Swoj\u0105 drog\u0105, jak go widz\u0119, to oczy wyba\u0142uszam. Dok\u0142adnie to nie na niego (cho\u0107 bardzo przystojny jest), lecz na m\u0142od\u0105 dam\u0119, a w\u0142a\u015bciwie facetk\u0119, z kt\u00f3r\u0105 sobie tak do figury spaceruje po Stolarskiej i po Rynku. Odpowiada ona do\u015b\u0107 dok\u0142adnie rysopisowi Hawajki ze Z\u0142ego, je\u015bli ju\u017c czytali\u015bcie. <\/p>\n<p>Sprawy robi\u0105 si\u0119 powa\u017cniejsze, gdy otwieram ksi\u0105\u017ck\u0119 Adama Lipszyca o Benjaminie: Sprawiedliwo\u015b\u0107 na ko\u0144cu j\u0119zyka. To ju\u017c czwarta ksi\u0105\u017cka tego w\u015bciek\u0142ego chuderlawego erudyty, obecnie najwybitniejszego warszawskiego humanisty i filozofa poni\u017cej czterdziestki. Mimo wszechobecnej zgrywy, miernoty i plebeizacji kultury umys\u0142owej, post\u0119p cywilizacyjny robi swoje. Tylu ludzi w naszej wolnej i bogatej Polsce ma czas i pieni\u0105dze na nauk\u0119, \u017ce tych kilku najwybitniejszych, od\u0142owionych tak szerok\u0105 w por\u00f3wnaniu z czasami chlubnie i niechlubnie minionymi sieci\u0105, o klas\u0119 przewy\u017csza owych pan\u00f3w profesor\u00f3w z ziemia\u0144skim b\u0105d\u017a bur\u017cuazyjnym pochodzeniem i pi\u0119kn\u0105 polszczyzn\u0105. Ich szerokie na owe, a w\u0105skie na nasze czasy horyzonty my\u015blowe nie s\u0105 nam ju\u017c potrzebne. Tylko tej polszczyzny troch\u0119 szkoda. Ale, pal licho.<\/p>\n<p>Jest tych ksi\u0105\u017cek jeszcze kilka, ale ile mo\u017cna pisa\u0107 o nieprzeczytanych ksi\u0105\u017ckach! Dobranoc paniom.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Co pan ostatnio czyta?, pytaj\u0105 mnie czasem uprzejme panie (m\u0119\u017cczy\u017ani nie s\u0105 tacy w\u015bcibscy). Postanowi\u0142em jednorazowo zaspokoi\u0107 ich ciekawo\u015b\u0107 i podtrzyma\u0107 konwersacj\u0119 raz na zawsze i powszechnie, odsy\u0142aj\u0105c zainteresowane damy do niniejszego wpisu na blogu. B\u0119dzie on aktualny bardzo d\u0142ugo, gdy\u017c czytam niezwykle powoli i bardzo wiele ksi\u0105\u017cek naraz. Tylko Wyborcz\u0105 i Polityk\u0119 czytam szybko, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[16],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=66"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":67,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/66\/revisions\/67"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=66"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=66"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=66"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}