
{"id":6698,"date":"2023-11-03T09:54:09","date_gmt":"2023-11-03T08:54:09","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6698"},"modified":"2023-11-03T20:03:00","modified_gmt":"2023-11-03T19:03:00","slug":"czy-istnieje-bog","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2023\/11\/03\/czy-istnieje-bog\/","title":{"rendered":"Czy istnieje B\u00f3g?"},"content":{"rendered":"\n<p>25-26 listopada odb\u0119dzie si\u0119 w Bydgoszczy, w M\u0142ynach Rothera, II Festiwal Filozofii &#8211; mieszka\u0144com Bydgoszczy i Torunia gor\u0105co go polecam. I ja tam b\u0119d\u0119. Organizatorzy poprosili mnie o napisanie miniwyk\u0142adu, kt\u00f3ry zostanie nagrany. Tytu\u0142em zach\u0119ty do udzia\u0142u w festiwalu zamieszczam tu \u00f3w specjalnie napisany na t\u0119 okazj\u0119 kr\u00f3ciutki tekst.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<h2 class=\"wp-block-heading\">Czy istnieje B\u00f3g?<\/h2>\n\n\n\n<p>Nie \u015bwiadczy zbyt dobrze o ludzko\u015bci, \u017ce tak naiwnie formu\u0142uje wa\u017cny problem, problem racji bytu: co t\u0142umaczy byt? Rzecz jasna wyobra\u017canie sobie, \u017ce kt\u00f3ra\u015b z mitologicznych postaci \u201estw\u00f3rc\u00f3w \u015bwiata\u201d akurat istnieje, podczas gdy pozosta\u0142e nie istniej\u0105, jest czym\u015b niedorzecznym. B\u00f3g jest postaci\u0105 z mitu chrze\u015bcija\u0144skiego o trzech naj\u015bci\u015blej zjednoczonych osobach, kt\u00f3re stworzy\u0142y \u015bwiat i sprawuj\u0105 nad nim kontrol\u0119. Wierze w t\u0119 posta\u0107 towarzyszy wiara, \u017ce inne, konkurencyjne b\u00f3stwa s\u0105 fa\u0142szywe i w og\u00f3le nie istniej\u0105 (cokolwiek to znaczy). Faktycznie, czym\u015b niedorzecznym jest zastanawia\u0107 si\u0119 na serio, czy naprawd\u0119 (a nie tylko jako fikcyjna posta\u0107 zaczerpni\u0119ta z literatury religijnej) istnieje Aton, Ahura Mazda, B\u00f3g, Allach czy inne \u201eb\u00f3stwo jedyne\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale mo\u017ce ma jaki\u015b sens zastanawianie si\u0119, czy te wszystkie legendarne istoty, jak B\u00f3g, Brahman czy Jahwe, nie maj\u0105 jakiej\u015b cz\u0119\u015bci wsp\u00f3lnej, a ta cz\u0119\u015b\u0107 wsp\u00f3lna jest czym\u015b wi\u0119cej ni\u017c legend\u0105? Owszem, jaki\u015b sens ma. To zale\u017cy, na co zwr\u00f3cimy uwag\u0119. Je\u015bli wszystkie b\u00f3stwa kosmogoniczne, czyli odpowiadaj\u0105ce za istnienie \u015bwiata, przedstawiane s\u0105 przez odno\u015bne mity jako osoby, czyli istoty cz\u0142ekopodobne, to pytanie o istnienie takiej osoby \u2013 b\u0119d\u0105cej jakby pierwowzorem i natchnieniem dla r\u00f3\u017cnych religii i ich monob\u00f3stw \u2013 nie wygl\u0105da m\u0105drze. Oznacza bowiem powa\u017cne potraktowanie my\u015bli, \u017ce skoro istnieje \u015bwiat, to <em>kto\u015b<\/em> musia\u0142 go wymy\u015bli\u0107 i zrobi\u0107. Kto\u015b, czyli jaka\u015b inteligentna istota.<\/p>\n\n\n\n<p>Pomijaj\u0105c infantylizm tej wizji, wykluczaj\u0105cy powa\u017cne jej potraktowanie, jej moc wyja\u015bniania czegokolwiek jest \u017cadna. Niepoj\u0119to\u015b\u0107 tego, \u017ce istnieje \u015bwiat, nie staje si\u0119 mniejsza, gdy przychodzi dziwowa\u0107 si\u0119 temu, \u017ce istnieje taka osoba, kt\u00f3ra mo\u017ce sobie taki \u015bwiat stworzy\u0107, je\u015bli zechce. Kto stworzy\u0142 \u015bwiat, pytaj\u0105 ludzie. Pytanie to zak\u0142ada, \u017ce \u015bwiat zosta\u0142 stworzony, wi\u0119c nie tyle jest pytaniem, co wezwaniem do odnowienia w sobie wizji osoby \u201erobi\u0105cej \u015bwiat wedle w\u0142asnego uznania\u201d. Gdy jednak zapyta\u0107: \u201ea kto stworzy\u0142 Stw\u00f3rc\u0119?\u201d, to zaraz nasunie si\u0119 naiwnemu poszukiwaczowi prostych odpowiedzi my\u015bl, \u017ce on sam si\u0119 stworzy\u0142, to znaczy samodzielnie i odwiecznie utrzymuje si\u0119 w istnieniu. C\u00f3\u017c, nie jest to ani troch\u0119 mniej ekscentryczna wizja ni\u017c wizja \u015bwiata odwiecznie istniej\u0105cego i samodzielnie utrzymuj\u0105cego si\u0119 w istnieniu.<\/p>\n\n\n\n<p>Znana jest jednak\u017ce nieco powa\u017cniejsza problematyka zwi\u0105zana z naiwnym pytaniem o istnienie Boga. Ot\u00f3\u017c dawno ju\u017c zauwa\u017cono, \u017ce istnienie jest nie tylko czym\u015b podobnym do faktu, lecz \u017ce s\u0142owo to oznacza swoist\u0105 doskona\u0142o\u015b\u0107. Realne znaczy jako\u015b wi\u0119cej ni\u017c fikcyjne albo tylko mo\u017cliwe. Dlatego je\u015bli wykoncypujemy sobie jaki\u015b byt doskona\u0142y, to opr\u00f3cz rozmaitych innych doskona\u0142o\u015bci \u2013 takich jak \u201eniezniszczalny\u201d, \u201eniez\u0142o\u017cony\u201d, \u201eniczym nieograniczony\u201d \u2013 musimy mu przypisa\u0107 istnienie. W taki spos\u00f3b rodzi si\u0119 idea, aby zadekretowa\u0107 takie specjalne poj\u0119cie \u2013 okre\u015blamy je zwykle mianem absolutu \u2013 kt\u00f3re jest poj\u0119ciem czego\u015b najdoskonalszego i niemog\u0105cego nie istnie\u0107. Je\u015bli ju\u017c przyjmiemy do wiadomo\u015bci takie poj\u0119cie \u2013 poj\u0119cie bytu koniecznego \u2013 to wykluczymy tym samym, aby sensowne by\u0142y zdania odmawiaj\u0105ce istnienia desygnatowi tego poj\u0119cia. Kto m\u00f3wi \u201eabsolut nie istnieje\u201d, ten \u0142amie warunek semantyczny na\u0142o\u017cony na s\u0142owo \u201eabsolut\u201d. Nazywa ono bowiem co\u015b, co nie mo\u017ce nie istnie\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Pragn\u0119 wszystkich uspokoi\u0107, \u017ce s\u0105 to tylko gry s\u0142owno-poj\u0119ciowe i nikt nie ma obowi\u0105zku ta\u0144czy\u0107, jak mu kreator poj\u0119cia absolutu zagra. Bynajmniej jednak\u017ce nie znaczy to, \u017ce nie ma poj\u0119cia absolutu i \u017ce nie istnieje zagadnienie, jak o absolucie mo\u017cna si\u0119 wypowiada\u0107 w spos\u00f3b logiczny. Jak najbardziej takie zagadnienie istnieje! I tu ma\u0142a a cenna niespodzianka.<\/p>\n\n\n\n<p>Ot\u00f3\u017c do poj\u0119cia absolutu nale\u017cy niesko\u0144czono\u015b\u0107 i prostota. A to oznacza, \u017ce nie mo\u017cna w nim wyr\u00f3\u017cnia\u0107 \u017cadnych w\u0142asno\u015bci ani przypisywa\u0107 mu w\u0142asno\u015bci. Ka\u017cda w\u0142asno\u015b\u0107 jest bowiem ograniczeniem (bo wyklucza inne, np. przeciwstawne w\u0142asno\u015bci), a tymczasem absolut jest nieograniczony. Ka\u017cda w\u0142asno\u015b\u0107 przynale\u017cy do podmiotu w\u0142asno\u015bci, a przecie\u017c absolut jest doskonale prosty i nie zawiera struktury podmiot w\u0142asno\u015bci &#8211; w\u0142asno\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>I co z tego? Ano wynika z tego, \u017ce nawet takie kluczowe predykaty, jak prosty, niesko\u0144czony, doskona\u0142y, nie mog\u0105 by\u0107 orzekane o absolucie w spos\u00f3b trafny. I to samo dotyczy istnienia. O absolucie mo\u017cna powiedzie\u0107, \u017ce jest \u201einaczej ni\u017c doskona\u0142y\u201d, a podobnie te\u017c \u201einaczej ni\u017c istniej\u0105cy\u201d. Czasami m\u00f3wi si\u0119, \u017ce jest ponad bytem albo \u017ce jest nie-istniej\u0105cy (z kresk\u0105). Ja bym powiedzia\u0142 jeszcze inaczej: absolutowi jest oboj\u0119tne, czy istnieje. Jest poza porz\u0105dkiem realnego i nierealnego, faktycznego i mo\u017cliwego, obecnego i nieobecnego. To s\u0105 wa\u017cne nauki z rozwa\u017ca\u0144 o absolucie.<\/p>\n\n\n\n<p>Czasami zdarza si\u0119, \u017ce w rozwa\u017caniach tych zamiast o absolucie m\u00f3wi si\u0119 o Bogu, czyli u\u017cywa \u2013 metonimicznie \u2013 imienia jednego z b\u00f3stw jedynych, znanych z pewnego typu religii, nazywanych monoteistycznymi. Gdy rozumie si\u0119, \u017ce jest to tylko taki <em>facon de parler<\/em>, wygodny dla dawnych filozof\u00f3w \u017cyj\u0105cych w okowach teokracji i cenzury, to mo\u017ce to mie\u0107 swoje uzasadnienie. Dzi\u015b jednak nie ma powodu, aby uprawia\u0107 teori\u0119 absolutu, udaj\u0105c, \u017ce m\u00f3wi si\u0119 tu o jakiej\u015b mitologicznej postaci. To niem\u0105dre i myl\u0105ce.<\/p>\n\n\n\n<p>A gdyby kto\u015b mia\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci, czy aby absolut nie ma czego\u015b wsp\u00f3lnego z Kriszn\u0105 albo Bogiem, niechaj zwa\u017cy, i\u017c z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 nie jest kamieniem, osob\u0105 ani \u017cab\u0105. Jest ca\u0142kowicie <em>inny<\/em>, tak inny, \u017ce por\u00f3wnanie go z osob\u0105 jest tak samo idiotyczne jak ka\u017cde inne \u2013 cho\u0107by w\u0142a\u015bnie z \u017cab\u0105. Nie, absolut nie posiada \u017cycia psychicznego, woli, intelektu, uczu\u0107 i niczego w tym rodzaju. Nikim nie rz\u0105dzi, nie s\u0105dzi i nie zbawia. Na szcz\u0119\u015bcie r\u00f3wnie\u017c nie str\u0105ca do piekie\u0142. I z tego wypada si\u0119 cieszy\u0107. Dzi\u0119kuj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"819\" height=\"1024\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2023\/11\/b\u00f3g-819x1024.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-6700\" srcset=\"\/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/11\/b\u00f3g.jpg 819w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/11\/b\u00f3g-240x300.jpg 240w, \/hartman\/wp-content\/uploads\/2023\/11\/b\u00f3g-768x960.jpg 768w\" sizes=\"(max-width: 819px) 100vw, 819px\" \/><\/figure>\n\n\n\n<p><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>25-26 listopada odb\u0119dzie si\u0119 w Bydgoszczy, w M\u0142ynach Rothera, II Festiwal Filozofii &#8211; mieszka\u0144com Bydgoszczy i Torunia gor\u0105co go polecam. I ja tam b\u0119d\u0119. Organizatorzy poprosili mnie o napisanie miniwyk\u0142adu, kt\u00f3ry zostanie nagrany. Tytu\u0142em zach\u0119ty do udzia\u0142u w festiwalu zamieszczam tu \u00f3w specjalnie napisany na t\u0119 okazj\u0119 kr\u00f3ciutki tekst.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6703,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[750,751],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6698"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6698"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6698\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6705,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6698\/revisions\/6705"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6703"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6698"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6698"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6698"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}