
{"id":6716,"date":"2023-11-18T12:36:47","date_gmt":"2023-11-18T11:36:47","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6716"},"modified":"2023-11-20T18:35:59","modified_gmt":"2023-11-20T17:35:59","slug":"the-palace-polanskiego-zobaczcie-koniecznie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2023\/11\/18\/the-palace-polanskiego-zobaczcie-koniecznie\/","title":{"rendered":"\u201eThe Palace\u201d Pola\u0144skiego \u2013 zobaczcie koniecznie!"},"content":{"rendered":"\n<p>Zn\u0119cony stadnym hejtem, jaki spotka\u0142 najnowszy film Romana Pola\u0144skiego \u201eThe Palace\u201d, pobieg\u0142em do kina. M\u00f3j serdeczny ubaw, jak si\u0119 zdaje, nie wynika\u0142 z osobistego spaczenia poczucia humoru, bo \u015bmiechem zanosi\u0142a si\u0119 ca\u0142a sala. To empiryczny dow\u00f3d na to, \u017ce komedia si\u0119 uda\u0142a. By\u0142o weso\u0142o! Ale czy dostatecznie m\u0105drze? Ale\u017c ca\u0142kiem w sam raz jak na ten gatunek filmowy, gdzie bezpretensjonalno\u015b\u0107 stanowi warunek <em>sine qua non<\/em> wszelkiego sukcesu. Je\u015bli si\u0119 go nie spe\u0142ni, popada si\u0119 w \u017cenad\u0119. Ten rodzaj komedii \u017cyje bowiem z tego, \u017ce dotyka granic, a je\u015bli je przekracza, to tylko czubkiem nosa. A granice intelektualne ma akurat nakre\u015blone w\u0105sko.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Slapstickowa komedia, zmontowana jako ci\u0105g gag\u00f3w, zgodnie z t\u0105 konwencj\u0105 nierzadko do\u015b\u0107 prza\u015bnych i rubasznych, sw\u00f3j sens mia\u0142a. \u017badna tam filozofia, lecz tyle, co nale\u017cy. Wszystko si\u0119 dzieje w luksusowym g\u00f3rskim hotelu, b\u0119d\u0105cym do\u015b\u0107 czyteln\u0105, lecz nienachaln\u0105 metafor\u0105 wsp\u00f3\u0142czesnego \u015bwiata, a jednocze\u015bnie aluzj\u0105 do kurhausu \u201eBerghof\u201d z &#8222;Czarodziejskiej g\u00f3ry&#8221; Tomasza Manna, gdzie dogorywa\u0142 wiek XIX. Tutaj dogorywa wiek XX, a symbolem nadchodz\u0105cej katastrofy jest obawa przed tzw. pluskw\u0105 millenijn\u0105, czyli komputerowym blackoutem, kt\u00f3ry mia\u0142 nast\u0105pi\u0107 wskutek nieprzystosowania systemu operacyjnego DOS do datowania zaczynaj\u0105cego si\u0119 od dw\u00f3jki. Wraz ze zmian\u0105 daty z roku 1999 na 2000 mia\u0142y nam wysi\u0105\u015b\u0107 komputery. A \u017ce w filmie wszystko dzieje si\u0119 w jedno\u015bci czasu i miejsca, a dok\u0142adnie w sylwestra roku 1999, mogli\u015bmy sobie przypomnie\u0107, jak to by\u0142o, gdy z niepokojem czekali\u015bmy na p\u00f3\u0142noc, lecz na szcz\u0119\u015bcie horror si\u0119 nie wydarzy\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>W hotelu The Palace r\u00f3wnie\u017c wszystko by\u0142o w zasadzie w porz\u0105dku. Nie nast\u0105pi\u0142 koniec \u015bwiata, a co wi\u0119cej, r\u00f3wnie\u017c rozmaite lokalne k\u0142opoty i kryzysy, wywo\u0142ywane przez niesfornych go\u015bci, uda\u0142o si\u0119 za\u017cegna\u0107 dzi\u0119ki m\u0105dro\u015bci i po\u015bwi\u0119ceniu kierownictwa. Dyrektor hotelu i jego pomocnicy, m\u00f3wi\u0105cy po angielsku z zabawnym szwajcarskim akcentem, to jedyni bohaterowie pozytywni po\u015br\u00f3d rozmaitego autoramentu kreatur, po cz\u0119\u015bci granych zreszt\u0105 przez znakomitych i s\u0142awnych aktor\u00f3w. Oczywi\u015bcie dyrektor to \u201ePan Europa\u201d, kt\u00f3ry usi\u0142uje \u2013 z niez\u0142ym skutkiem \u2013 poradzi\u0107 sobie z k\u0142opotami, jakie funduj\u0105 \u015bwiatu, ka\u017cde na sw\u00f3j spos\u00f3b, Rosja, \u015bwiatowa finansjera, zepsuci ameryka\u0144scy bogacze i Globalne Po\u0142udnie w r\u00f3\u017cnych swych odmianach. Znalaz\u0142o si\u0119 nawet miejsce dla naszego grajdo\u0142ka. Dobry pan dyrektor przygarn\u0105\u0142 beznadziejnego prowincjusza z Czech, a hydraulik dorabiaj\u0105cy w godzinach nocnych to, jak\u017ce by inaczej, Polak. Wielkim nieobecnym by\u0142 tylko Chi\u0144czyk. Pewnie przez roztargnienie.<\/p>\n\n\n\n<p>W &#8222;Czarodziejskiej g\u00f3rze&#8221; Rosja, uosabiana przez Madame Chauchat, w kt\u00f3rej kocha si\u0119 ca\u0142y Zach\u00f3d, wyje\u017cd\u017ca do siebie, trzaskaj\u0105c drzwiami. W komediowej glossie Pola\u0144skiego powraca w postaci ambasadora-gangstera i jego z\u0142owieszczej \u015bwity, zdezorientowanej nieoczekiwanym przekazaniem w\u0142adzy przez Jelcyna nieznanemu szerzej m\u0142odemu kagiebi\u015bcie. Autorzy filmu nie pozostawiaj\u0105 w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce w ich przekonaniu najwi\u0119kszym problemem politycznym pocz\u0105tku XXI wieku jest Rosja Putina. A Romanowi Madyanowowi, rosyjskiemu aktorowi graj\u0105cemu ambasadora, nale\u017c\u0105 si\u0119 wyrazy uznania za odwag\u0119, bo r\u0119ce m\u015bciwych rosyjskich agent\u00f3w s\u0105 d\u0142ugie.<\/p>\n\n\n\n<p>Lista politycznych \u201eprzes\u0142a\u0144\u201d filmu jest d\u0142u\u017csza, lecz kr\u00f3tka recenzja nie jest miejscem na takie ewidencje. Wspominam o tym, gdyby kto\u015b dawa\u0142 wiar\u0119 opiniom, \u017ce komedia Pola\u0144skiego (stworzona z udzia\u0142em Jerzego Skolimowskiego jako producenta i wsp\u00f3\u0142scenarzysty oraz Ewy Piaskowskiej jako wsp\u00f3\u0142scenarzystki) jest pusta i prostacka. Bynajmniej. Nie zgadzam si\u0119 te\u017c z licznymi krytykami wyst\u0119puj\u0105cych w filmie aktor\u00f3w. Nie s\u0105 \u017cadnymi tam cieniami samych siebie z lepszych czas\u00f3w. Mike Rourke czy John Cleese z Monty Pythona i banku WBK s\u0105 przezabawni. Nie tylko oni.<\/p>\n\n\n\n<p>Naprawd\u0119 jest si\u0119 z czego po\u015bmia\u0107. A \u017ce na ko\u0144cu robi si\u0119 odrobin\u0119 niesmacznie, to nie bez kozery. Zbiorowym bohaterem \u201eThe Palace\u201d jest mi\u0119dzy innymi \u015bwiat filmu, kt\u00f3remu wykl\u0119ty przez niego Pola\u0144ski pokazuje \u2013 i s\u0142usznie \u2013 wielkiego \u201efucka\u201d. Hipokryzja, jak\u0105 od dekad popisuj\u0105 si\u0119 wszelkiej ma\u015bci lanserzy uje\u017cd\u017caj\u0105cy Pola\u0144skiego z powodu wydarze\u0144 sprzed p\u00f3\u0142 wieku, nadaje si\u0119 ju\u017c tylko do tego. Wszystko, co mo\u017cna by\u0142o powiedzie\u0107 o sprawie Pola\u0144skiego na powa\u017cnie, powiedziano ju\u017c sto razy i kto nadal gra na tej brz\u0119cz\u0105cej strunie, sam robi z siebie g\u0142upka. Nie chc\u0119 nikomu wypomina\u0107 wieku, ale naprawd\u0119 wypada\u0142oby mie\u0107 troch\u0119 szacunku dla siwych w\u0142os\u00f3w. A jak nie do w\u0142os\u00f3w, to przynajmniej do gigantycznego dorobku.<\/p>\n\n\n\n<p>No w\u0142a\u015bnie, odmowa dystrybucji \u201eThe Palace\u201d na Zachodzie czy te\u017c wyrzucenie Romana Pola\u0144skiego z Akademii Filmowej to \u015bmieszne i pozbawione znaczenia gesty, w \u017caden spos\u00f3b niezdolne zachwia\u0107 pozycj\u0105 re\u017cysera w historii kina. Mo\u017cemy by\u0107 dumni, \u017ce w palecie jego to\u017csamo\u015bci znajduje si\u0119 te\u017c polsko\u015b\u0107 i \u017ce \u201eThe Palace\u201d jest w du\u017cej mierze filmem polskim. Bardzo dobrym. A z powodu idiotycznych szykan, skazuj\u0105cych go dzi\u015b na rynkow\u0105 marginalizacj\u0119, ma szans\u0119 w przysz\u0142o\u015bci sta\u0107 si\u0119, jak to si\u0119 m\u00f3wi, kultowy. Owszem, mo\u017ce i w tym roku nie obejrzy \u201eThe Palace\u201d zbyt wielu ludzi, a producenci i tw\u00f3rcy nie zarobi\u0105 g\u00f3r pieni\u0119dzy. Ale za trzy dekady wszystko to si\u0119 wyr\u00f3wna i film b\u0119dzie r\u00f3wnie znany i ceniony jak wiele innych \u201epowa\u017cnych komedii\u201d. By zacytowa\u0107 klasyka: pieski szczekaj\u0105, a karawana jedzie dalej.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Zn\u0119cony stadnym hejtem, jaki spotka\u0142 najnowszy film Romana Pola\u0144skiego \u201eThe Palace\u201d, pobieg\u0142em do kina. M\u00f3j serdeczny ubaw, jak si\u0119 zdaje, nie wynika\u0142 z osobistego spaczenia poczucia humoru, bo \u015bmiechem zanosi\u0142a si\u0119 ca\u0142a sala. To empiryczny dow\u00f3d na to, \u017ce komedia si\u0119 uda\u0142a. By\u0142o weso\u0142o! Ale czy dostatecznie m\u0105drze? Ale\u017c ca\u0142kiem w sam raz jak na [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6722,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[376,1381],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6716"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6716"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6716\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6725,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6716\/revisions\/6725"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6722"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6716"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6716"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6716"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}