
{"id":6838,"date":"2024-02-05T20:24:49","date_gmt":"2024-02-05T19:24:49","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6838"},"modified":"2024-02-05T21:56:37","modified_gmt":"2024-02-05T20:56:37","slug":"madrosc-leszka-kolakowskiego","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2024\/02\/05\/madrosc-leszka-kolakowskiego\/","title":{"rendered":"M\u0105dro\u015b\u0107 Leszka Ko\u0142akowskiego"},"content":{"rendered":"\n<p>R\u00f3wno dwadzie\u015bcia lat temu najwybitniejszy polski filozof ostatnich dekad XX w. udzieli\u0142 Jackowi \u017bakowskiemu wywiadu na temat najwa\u017cniejszych spraw w \u017cyciu cz\u0142owieka, a zw\u0142aszcza na temat przyja\u017ani. Dzi\u015b \u201ePolityka\u201d przypomina go na swoich stronach, a przede wszystkim w specjalnym <a href=\"https:\/\/www.polityka.pl\/wydaniaspecjalne\/\">wydaniu zatytu\u0142owanym \u201ePrzyja\u017a\u0144\u201d<\/a>, gdzie zebrano r\u00f3\u017cne wcze\u015bniej publikowane w \u201ePolityce\u201d teksty na ten temat.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Wywiad o \u017cyciu i przyja\u017ani uzupe\u0142niaj\u0105 \u201ePrzykazania\nKo\u0142akowskiego\u201d, z kt\u00f3rym si\u0119 zgadzam i kt\u00f3ry chcia\u0142bym dzi\u015b dla Was\nskomentowa\u0107. Leszkowi Ko\u0142akowskiemu nie bardzo si\u0119 to podoba\u0142o (bo \u017ale czu\u0142 si\u0119\nw roli mentora, a ju\u017c zw\u0142aszcza jako autor dogmat\u00f3w), lecz faktem jest, \u017ce\n\u201eprzykazania\u201d zacz\u0119\u0142y \u017cy\u0107 w\u0142asnym \u017cyciem i sta\u0142y si\u0119 popularn\u0105 klisz\u0105, a tak\u017ce\nwizyt\u00f3wk\u0105 filozofii \u017cyciowej naszego wielkiego rodaka. A z faktami si\u0119 nie\ndyskutuje. Mo\u017cna je natomiast komentowa\u0107, interpretowa\u0107 i tym samym uzupe\u0142nia\u0107\no nowe fakty. Bo \u201efakt\u201d znaczy \u201eto, co si\u0119 wydarzy\u0142o\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Tak wi\u0119c najsamprz\u00f3d napomina nam Leszek Ko\u0142akowski:<\/p>\n\n\n\n<p>PO PIERWSZE PRZYJACIELE. A to znaczy, \u017ce nasze szcz\u0119\u015bcie i warto\u015b\u0107 naszego \u017cycia zale\u017cy w najwi\u0119kszym stopniu o tego, czy towarzysz\u0105 nam bratnie dusze i czy my sami komu\u015b wiernie w \u017cyciu towarzyszymy. Nie jest w dobrym po\u0142o\u017ceniu nikt, kto nie mo\u017ce nikomu ufa\u0107, z nikim nie czuje si\u0119 w pe\u0142ni bezpiecznie i brak mu kogo\u015b, przed kim nie musi niczego udawa\u0107. Zdolno\u015b\u0107 do przyja\u017ani i jej pozyskanie to najpewniejszy miernik udanego \u017cycia.<\/p>\n\n\n\n<p>A poza tym:<\/p>\n\n\n\n<p>CHCIE\u0106 NIEZBYT WIELE. To prastare, greckie przykazanie, aby\numie\u0107 cieszy\u0107 si\u0119 tym, co jest i co jest osi\u0105galne, przede wszystkim wskazuje\nna niebezpiecze\u0144stwo, jakie stanowi dla cz\u0142owieka frustracja, rozczarowanie i\nzgorzknienie. A tak\u017ce zawi\u015b\u0107 i resentyment, czyli pogarda dla tych, kt\u00f3rym si\u0119\npowiod\u0142o. Owszem, warto i trzeba by\u0107 ambitnym, lecz na swoj\u0105 miar\u0119. Kto za\u015b\njest ci\u0105gle nienasycony, ten nigdy nie zatrzyma si\u0119 w \u017cyciu, by rozkoszowa\u0107 si\u0119\nswoim szcz\u0119\u015bciem \u2013 takim, jakie osi\u0105gn\u0105\u0142 w \u017cyciu wewn\u0119trznym i \u017cyciu osobistym,\nkt\u00f3re nawet gdy jest najskromniejsze, to mo\u017ce by\u0107 bezpieczne i ciep\u0142e. Kto\nniewiele oczekuje, ma w sobie pokor\u0119 wobec \u017cycia, posiada zdolno\u015b\u0107 do\nwdzi\u0119czno\u015bci i \u0142agodny charakter \u2013 temu na \u015bwiecie jest dobrze. Bo dla takiego\ncz\u0142owieka ca\u0142y \u015bwiat jest jego domem, niezale\u017cnie od tego, w jak skromnym jego\nk\u0105ciku przebywa.<\/p>\n\n\n\n<p>WYZWOLI\u0106 SI\u0118 Z KULTU M\u0141ODO\u015aCI. Zawsze lepiej mie\u0107 m\u0142ode i\nsprawne cia\u0142o, lecz chyba lepiej sercem i umys\u0142em by\u0107 dojrza\u0142ym. Zamiast\nsztucznie si\u0119 odm\u0142adza\u0107 i negowa\u0107 up\u0142yw czasu, lepiej podda\u0107 si\u0119 mu, nie\nrezygnuj\u0105c z \u017cycia, lecz dostosowuj\u0105c do zmian. Inaczej m\u00f3wi\u0105c, warto dba\u0107 o\nsiebie, cieszy\u0107 si\u0119 towarzystwem r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w i nie rywalizowa\u0107 z m\u0142odymi o ich\nm\u0142odo\u015b\u0107. W tej rywalizacji mo\u017cna tylko przegra\u0107. Do \u201ewygrania\u201d jest w niej\ntylko frustracja i niepogodzenie z sob\u0105, a mo\u017ce by\u0107 i tak, \u017ce nabierze si\u0119 do\nsiebie wstr\u0119tu. A to ju\u017c powa\u017cne nieszcz\u0119\u015bcie.<\/p>\n\n\n\n<p>CIESZY\u0106 SI\u0118 PI\u0118KNEM. A pi\u0119knem najbardziej cieszy si\u0119 ten,\nkto umie je dostrzega\u0107 wsz\u0119dzie wok\u00f3\u0142 siebie \u2013 w rzeczach zwyczajnych, w\nludziach zwyczajnych, w przyrodzie, w prostych piosenkach, w u\u015bmiechu, chmurce,\nw byle czym. Warto wyrobi\u0107 sobie prost\u0105 wra\u017cliwo\u015b\u0107 na pi\u0119kno, rezonowa\u0107 ze\n\u015bwiatem tak, aby wzbudza\u0142 w nas afirmacj\u0119, do\u015bwiadczan\u0105 w\u0142a\u015bnie jako pi\u0119kno.\nKto m\u00f3wi \u015bwiatu \u201etak\u201d, ten m\u00f3wi, \u017ce \u201ejest dobrze, tak jak jest\u201d. I w\u0142a\u015bnie\nwtedy jest \u201epi\u0119knie\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>NIE DBA\u0106 O S\u0141AW\u0118. O dobre imi\u0119 zadba\u0107 warto \u2013 zw\u0142aszcza\nczyni\u0105c dobrze, ale o s\u0142aw\u0119? S\u0142awny to ten, przy kt\u00f3rym ludzie czuj\u0105 si\u0119\nwa\u017cniejsi, bo wydaje im si\u0119, \u017ce obcuj\u0105 z kim\u015b wa\u017cnym i wp\u0142ywowym. To tylko\npr\u00f3\u017cno\u015b\u0107 i nie ma w tym \u017cadnej trwa\u0142ej warto\u015bci. Ten, kto ci\u0119 podziwia nie\ndlatego, \u017ce jeste\u015b kim\u015b wyj\u0105tkowym, lecz dlatego, \u017ce jeste\u015b s\u0142awny, szuka nie\nciebie, lecz potwierdzenia swego w\u0142asnego znaczenia. Ch\u0119tnie wymieni ci\u0119 na\nkogokolwiek innego, je\u015bli nadarzy si\u0119 okazja.<\/p>\n\n\n\n<p>WYZBY\u0106 SI\u0118 PO\u017b\u0104DLIWO\u015aCI. Kto si\u0119 ugania za wspomnieniem\nrozkoszy i po\u017c\u0105daniu ich powt\u00f3rzenia podporz\u0105dkowuje swoje \u017cycie, ten \u0142atwo si\u0119\nprzekona, jak marny b\u0119dzie jego bilans szcz\u0119\u015bliwo\u015bci. Ju\u017c nic pr\u00f3cz rozkoszy\nnie b\u0119dzie dla niego wa\u017cne, a ona sam \u2013 cho\u0107 tak kr\u00f3tka \u2013 b\u0119dzie okupiona\nwieloma upokorzeniami i stratami. Cena rozkoszy stanie si\u0119 ca\u0142kiem\nnieproporcjonalna i nie do zniesienia, a zdolno\u015b\u0107 jej prze\u017cywania (czy b\u0119dzie\nto rozkosz posiadania rzeczy czy drugiego cz\u0142owieka albo rozkosz cielesna) z\nczasem b\u0119dzie s\u0142abn\u0105\u0107. Nie znaczy to, \u017ce b\u0119dzie s\u0142abn\u0105\u0107 r\u00f3wnie\u017c jej po\u017c\u0105danie.\nUzale\u017cnienie od czegokolwiek jest najbardziej destrukcyjn\u0105 rzecz\u0105, kt\u00f3ra si\u0119\nnam w \u017cyciu przytrafia. <\/p>\n\n\n\n<p>NIE MIE\u0106 PRETENSJI DO \u015aWIATA. \u017bal do innych za swoje\nniepowodzenia zawsze ma cz\u0119\u015bciowe uzasadnienie i dlatego \u0142atwo mu si\u0119 poddajemy.\nWtedy jednak\u017ce skazujemy si\u0119 na to, \u017ce w swoich w\u0142asnych oczach stajemy si\u0119\nofiarami losu. Nie warto si\u0119 tak umniejsza\u0107, bo to dodawa\u0107 do swych\nzewn\u0119trznych niepowodze\u0144 kl\u0119sk\u0119 w \u017cyciu wewn\u0119trznym.<\/p>\n\n\n\n<p>MIERZY\u0106 SIEBIE SWOJ\u0104 W\u0141ASN\u0104 MIAR\u0104. Kto ocenia siebie wedle\nwyg\u00f3rowanych kryteri\u00f3w i wzorc\u00f3w, ten dopuszcza si\u0119 pychy. Nawet nadmierne\nambicje moralne s\u0105 przejawem pychy. Trzeba siebie rozumie\u0107, zna\u0107 swoje s\u0142abo\u015bci\ni ograniczenia, aby m\u00f3c oceni\u0107 si\u0119 sprawiedliwie, lecz z przyja\u017ani\u0105 wobec\nsamego siebie. Nie mo\u017cna nie by\u0107 w\u0142asnym stronnikiem, lecz z drugiej strony nie\nwolno przecie\u017c folgowa\u0107 sobie we wszystkim, w imi\u0119 zdrowej mi\u0142o\u015bci w\u0142asnej.\n\u201eMierzy\u0107\u201d to ocenia\u0107 wyrozumiale, intymnie, lecz jednak ocenia\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>ZROZUMIE\u0106 SW\u00d3J \u015aWIAT. Ka\u017cdy \u017cyje w grajdo\u0142ku \u2013 na malutkim\nskrawku wielkiego \u015bwiata. \u017beby \u015bwiat zrozumie\u0107, trzeba najpierw zrozumie\u0107 ten\nsw\u00f3j \u2013 swoje ma\u0142e \u017cycie, ludzi wok\u00f3\u0142 siebie, swoj\u0105 ojczyzn\u0119. Ma\u0142e to jest\nokienko, lecz trzeba chcie\u0107 przez nie wygl\u0105da\u0107 na \u015bwiat \u2013 bo mimo \u017ce ka\u017cdy jest\nw jakim\u015b ma\u0142ym miejscu, ten \u015bwiat jest mimo wszystko wsp\u00f3lny i wsz\u0119dzie troch\u0119\npodobny.<\/p>\n\n\n\n<p>NIE POUCZA\u0106. Gdy nas prosz\u0105, mo\u017cemy radzi\u0107. Gdy powierzaj\u0105\nnam kogo\u015b na wychowanie, czasami trzeba mo\u017ce i skarci\u0107. Lecz co do zasady\ntrzeba pozwoli\u0107 ludziom \u017cy\u0107 swoim \u017cyciem i szanowa\u0107 ich wolno\u015b\u0107. Kto chce\nwywrze\u0107 wp\u0142yw na innych, a zw\u0142aszcza obcych \u2013 nawet s\u0142uszny i dobry \u2013 rozpycha\nsi\u0119 w \u017cyciu i wchodzi na tereny, gdzie go nie proszono. Za to si\u0119 p\u0142aci cen\u0119\nwysok\u0105 i zb\u0119dn\u0105. Po co si\u0119 wtr\u0105ca\u0107 w cudze sprawy, je\u015bli nie jest to absolutnie\nkonieczne? Nie ca\u0142e z\u0142o tego \u015bwiata to nasza sprawa.<\/p>\n\n\n\n<p>I\u015a\u0106 NA KOMPROMISY ZE SOB\u0104 I \u015aWIATEM. Nie da si\u0119 tak urz\u0105dzi\u0107\nsi\u0119 w \u015bwiecie, \u017ceby wszystko by\u0142o dok\u0142adnie tak, jak tego chcemy. A zreszt\u0105 czy\nmy do ko\u0144ca wiemy, jak chcemy, \u017ceby by\u0142o? Warto czasami ust\u0105pi\u0107, warto si\u0119\ndostosowa\u0107 \u2013 oczywi\u015bcie do pewnych granic. Ludzie o zgodliwym i \u0142agodnym charakterze\ns\u0105 bardziej lubiani i szanowani. A ju\u017c droczenie si\u0119 z g\u0142upimi to zupe\u0142na i\nbezsensowna udr\u0119ka. Je\u015bli to tylko mo\u017cliwe, trzeba g\u0142upim ust\u0119powa\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>GODZI\u0106 SI\u0118 NA MIERNOT\u0118 \u017bYCIA. Co z daleka jawi si\u0119 pe\u0142nym\nchwa\u0142y i splendoru, ogl\u0105dane z bliska staje si\u0119 bardziej zwyczajne i\nprozaiczne. \u017bycie jest raczej mierne \u2013 najcz\u0119\u015bciej ani jego rado\u015bci, ani jego\nsmutki nie s\u0105 wielkie, a ludzie, kt\u00f3rych spotykamy dalecy s\u0105 od doskona\u0142o\u015bci.\nTo dobrze, bo my te\u017c jeste\u015bmy dalecy od doskona\u0142o\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>NIE SZUKA\u0106 SZCZ\u0118\u015aCIA. Kto si\u0119 za szcz\u0119\u015bciem ugania, ten\nstaje si\u0119 pr\u0119dko tych stara\u0144 niewolnikiem. Staje si\u0119 te\u017c egoist\u0105, bo wszystko\nprzymierza do swoich plan\u00f3w. A to szpetna cecha, kt\u00f3r\u0105 ludzie w nas widz\u0105 i z\npewno\u015bci\u0105 jej nie nagrodz\u0105. Poszukiwania szcz\u0119\u015bcia s\u0105 przeciwskuteczne. Nie\nznaczy to jednak, \u017ce szcz\u0119\u015bcie przychodzi samo. Najcz\u0119\u015bciej trzeba mu pom\u00f3c. A\npomagamy szcz\u0119\u015bciu szukaj\u0105c r\u00f3wnowagi ducha i dbaj\u0105c o bliskich. <\/p>\n\n\n\n<p>NIE WIERZY\u0106 W SPRAWIEDLIWO\u015a\u0106 \u015aWIATA. Nie ma tak i nigdy nie\nb\u0119dzie, \u017ce na szczytach powodzenia i chwa\u0142y znajdziemy najlepszych i\nnajm\u0105drzejszych. By\u0142oby to nawet dziwne. Nigdy te\u017c dobra tego \u015bwiata nie trafi\u0105\ndo ka\u017cdego wedle jego cn\u00f3t, zas\u0142ug, potrzeb, wk\u0142adu pracy itd. Jak\u017ce mia\u0142oby\nsi\u0119 to wydarzy\u0107? Trzeba si\u0119 cieszy\u0107 z ka\u017cdej sytuacji, gdy uda si\u0119 nam do\nsprawiedliwo\u015bci przybli\u017cy\u0107, lecz oczekiwa\u0107, \u017ce wiele si\u0119 od \u017cycia dostanie w\nzamian albo w nagrod\u0119 za to, kim si\u0119 jest, to naiwno\u015b\u0107 i dziecinada.<\/p>\n\n\n\n<p>Z ZASADY UFA\u0106 LUDZIOM. Lepiej\nstraci\u0107 pieni\u0105dze ni\u017c zaufanie do ludzi. Nieufno\u015b\u0107 ocina nas od innych i czyni\nnas samotnymi po\u015br\u00f3d nieprzyjaznego \u015bwiata. A zreszt\u0105 oszust\u00f3w i podst\u0119pnych\nwrog\u00f3w nigdy nie jest tak znowu wielu. Cz\u0142owiek o szczerym sercu, aczkolwiek\nzachowuj\u0105cy pewne minimum ostro\u017cno\u015bci w kontaktach z lud\u017ami i szanuj\u0105cy swoj\u0105\nprywatno\u015b\u0107, ma si\u0119 lepiej i jest lubiany bardziej ni\u017c cz\u0142owiek nieufny. Ufno\u015b\u0107\nnie musi od razu znaczy\u0107 naiwno\u015b\u0107!<\/p>\n\n\n\n<p>NIE SKAR\u017bY\u0106 SI\u0118 NA \u017bYCIE. Kto si\u0119\ninnym skar\u017cy, ten zra\u017ca ich i do siebie i zanudza, a przede wszystkim sam\nzatruwa swoje dni gorycz\u0105. Za to ten, kto przyjmuje sw\u00f3j los z pogod\u0105 ducha,\nciesz\u0105c si\u0119, \u017ce w og\u00f3le \u017cyje i mo\u017ce ten \u015bwiat ogl\u0105da\u0107, to ju\u017c jak gdyby by\u0142 w\npo\u0142owie drogi do szcz\u0119\u015bcia. Zamiast wo\u0142a\u0107 o sprawiedliwo\u015b\u0107 dla siebie, lepiej\ndomaga\u0107 si\u0119 jej dla bardziej od nas pokrzywdzonych przez los.<\/p>\n\n\n\n<p>UNIKA\u0106 RYGORYZMU I\nFUNDAMENTALIZMU. Za mask\u0105 pryncypialno\u015bci najcz\u0119\u015bciej kryje si\u0119 kto\u015b sztywny ze\nstrachu i wstydz\u0105cy si\u0119 tego, kim jest. Surowo\u015b\u0107 i brak elastyczno\u015bci w\nrelacjach z innymi nie oznacza cnoty, lecz nieczu\u0142o\u015b\u0107 i l\u0119k przed\nodpowiedzialno\u015bci\u0105, kt\u00f3r\u0105 chce si\u0119 przerzuci\u0107 na fatum obowi\u0105zuj\u0105cych norm.\nWra\u017cliwo\u015b\u0107 moralna i dobra wola nieraz nakazuj\u0105 odst\u0119powa\u0107 od rygorystycznego\nprzestrzegania zasad, kt\u00f3re skrojone s\u0105 przecie\u017c pod przypadki typowe. Zreszt\u0105\ni we w\u0142asnym \u017cyciu trzeba czasami pozwoli\u0107 sobie na jaki\u015b kaprys, bo\nbezwzgl\u0119dna surowo\u015b\u0107 odbiera \u017cyciu smak.<\/p>\n\n\n\n<p>Ze swej strony doda\u0142bym jeszcze\ndwa przykazania:<\/p>\n\n\n\n<p>NIE POZWALA\u0106 SOBIE NA NIENAWI\u015a\u0106. Nienawi\u015b\u0107 jest cierpieniem. Kto nienawidzi, ten sam wbija sobie ig\u0142y pod paznokcie. A w dodatku nienawi\u015b\u0107 za\u015blepia i uniemo\u017cliwia rozumny i sprawiedliwy os\u0105d. Staje si\u0119 obsesj\u0105, prowadzi do gwa\u0142tu, a gwa\u0142t si\u0119 gwa\u0142tem odciska. M\u0105dry cz\u0142owiek zapala si\u0119 moralnym gniewem, lecz pow\u015bci\u0105ga go na progu bezrozumnej nienawi\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>ZACHOWA\u0106 SP\u00d3JNO\u015a\u0106. \u017bycie biegnie i trzeba si\u0119 mu podda\u0107, nie pr\u00f3buj\u0105c daremnie zatrzyma\u0107 up\u0142ywu czasu. Zamiast tego nale\u017cy zadba\u0107 o to, \u017ceby nasze \u017cycie sta\u0142o si\u0119 sp\u00f3jn\u0105 ca\u0142o\u015bci\u0105, w kt\u00f3rej jedne jego etapy wynikaj\u0105 z poprzednich, a nowe okoliczno\u015bci nie uniewa\u017cniaj\u0105 i nie odsy\u0142aj\u0105 w nico\u015b\u0107 ca\u0142ej naszej przesz\u0142o\u015bci. Bo je\u015bli tak si\u0119 dzieje, to tracimy siebie, tracimy swoj\u0105 to\u017csamo\u015b\u0107, a nawet zdradzamy j\u0105. Trzeba wiedzie\u0107, kim si\u0119 jest. Dlatego warto wspomina\u0107 i rozmy\u015bla\u0107 o przesz\u0142o\u015bci oraz podtrzymywa\u0107 stare znajomo\u015bci i naprawia\u0107 je, gdy si\u0119 nadwer\u0119\u017c\u0105. Pami\u0119\u0107 i zgoda z w\u0142asn\u0105 przesz\u0142o\u015bci\u0105 daj\u0105 naszemu \u017cyciu substancj\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>A wi\u0119c \u017cyjmy!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>R\u00f3wno dwadzie\u015bcia lat temu najwybitniejszy polski filozof ostatnich dekad XX w. udzieli\u0142 Jackowi \u017bakowskiemu wywiadu na temat najwa\u017cniejszych spraw w \u017cyciu cz\u0142owieka, a zw\u0142aszcza na temat przyja\u017ani. Dzi\u015b \u201ePolityka\u201d przypomina go na swoich stronach, a przede wszystkim w specjalnym wydaniu zatytu\u0142owanym \u201ePrzyja\u017a\u0144\u201d, gdzie zebrano r\u00f3\u017cne wcze\u015bniej publikowane w \u201ePolityce\u201d teksty na ten temat.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6841,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1400,1401],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6838"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6838"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6838\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6840,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6838\/revisions\/6840"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6841"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6838"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6838"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6838"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}