
{"id":6915,"date":"2024-04-13T12:31:42","date_gmt":"2024-04-13T10:31:42","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6915"},"modified":"2024-04-13T13:59:14","modified_gmt":"2024-04-13T11:59:14","slug":"szanowne-bydlo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2024\/04\/13\/szanowne-bydlo\/","title":{"rendered":"Szanowne byd\u0142o"},"content":{"rendered":"\n<p>Towarzyskim stworzeniem\njest byd\u0142o. I m\u0119ski jest jego \u015bwiat. Same tam byczki, byki i buhaje. Od piersi\nodstawione, o piersi ciep\u0142ej skrycie marz\u0105ce. Poznajcie byd\u0142o!<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Byd\u0142o ryczy po nocach chamskie przy\u015bpiewki na cze\u015b\u0107 kole\u017cki, kt\u00f3ry dop\u2026\u0142 \u017bydziakom. Byd\u0142o si\u0119 tym w dodatku che\u0142pi w parlamencie. Dlaczego akurat w parlamencie? Bo byd\u0142o dosta\u0142o od szefa poselskie legitymacje i teraz mo\u017ce wszystko. A przynajmniej tak si\u0119 byd\u0142u wydaje. We w\u0142asnym mniemaniu, b\u0119d\u0105c kr\u00f3lami \u017cycia, byd\u0142o jest z siebie arcyzadowolone i \u017ceby si\u0119 jeszcze w tej samoafirmacji utwierdzi\u0107, wszystkiemu, co delikatne, s\u0142abe i kulturalne, zawzi\u0119cie rechocze i pluje w twarz. Miar\u0105 jego nieustannie wymagaj\u0105cej potwierdzania wspania\u0142o\u015bci s\u0105 bowiem pieni\u0105dze, a przede wszystkim buta. Buta okazywana zawsze w grupie i pod wezwaniem wielkiego <em>capo<\/em>, kt\u00f3remu byd\u0142o wiernie s\u0142u\u017cy i kt\u00f3ry zapewnia mu ojcowsk\u0105 ochron\u0119. Gdy ojciec si\u0119 u\u015bmiecha, w\u00f3dka si\u0119 leje, a dziewczyna czeka, byd\u0142o jest w raju. A sw\u0105 szcz\u0119\u015bliwo\u015b\u0107 i rado\u015b\u0107 \u017cycia wyra\u017ca odwieczn\u0105 bydl\u0119c\u0105 modlitw\u0105 \u2013 rechotem pogardy, szyderczymi okrzykami i pijackim rykiem. \u017by\u0107, k\u2026, nie umiera\u0107!<\/p>\n\n\n\n<p>Byd\u0142o generalnie jest m\u0142ode albo m\u0142odawe, bo starzej\u0105c si\u0119, zapada si\u0119 we w\u0142asn\u0105 nico\u015b\u0107 i znika z pola widzenia. Byd\u0142o we \u0142bach ma pstro, a raczej g\u2026 Przyjmie tam wszystko, co tylko utwierdzi je w poczuciu, \u017ce jest wyj\u0105tkowe i zwolnione z wszelkich zasad moralnych. Za\u0142aduje pod czerep ka\u017cd\u0105 bredni\u0119, kt\u00f3r\u0105 podsunie mu szef, a przede wszystkim w\u0142asna pycha i kompleksy. Ka\u017cdy mit o wspania\u0142o\u015bci jego \u201eswoich\u201d i obrzydliwo\u015bci jego \u201einnych\u201d. Bo ono jest byd\u0142em krew z krwi bohater\u00f3w i ulubie\u0144c\u00f3w bog\u00f3w. Ono jest byd\u0142em prawym i prawdziwym. Byd\u0142em krzepkim i rasowym. A inne zwierz\u0119ta s\u0105 s\u0142abe i przez sw\u0105 s\u0142abowito\u015b\u0107 zdane na o\u015bliz\u0142\u0105 chytro\u015b\u0107 i zdradziecko\u015b\u0107. Obrzydliwe s\u0105 inne zwierz\u0119ta i ohydna ich w\u0105t\u0142o\u015b\u0107. Niech pierzchaj\u0105, gdy z t\u0119tentem tysi\u0105c kopyt p\u0119dzi byd\u0142o!<\/p>\n\n\n\n<p>Byd\u0142o \u017c\u0142opie w\u00f3d\u0119, byd\u0142o\nma bulwiaste mi\u0119\u015bnie i wiecznie stercz\u0105ce, wszechmog\u0105ce pr\u0105cia. Byd\u0142o poklepuje\nsi\u0119 po plecach, obejmuje si\u0119 z pijackim rozrzewnieniem, be\u0142kotliwie wspomina\nswoje chuliga\u0144skie wybryki niczym \u017co\u0142nierze swe szar\u017ce na wroga. O, ma byd\u0142o\nswoje \u017cycie duchowe! I jak\u017ce jest ono wznios\u0142e! S\u0105 w nim i rycerze, i boginki\nprzepi\u0119kne a czyste. S\u0105 zdrady i zdrad tych pomsty. S\u0105 plemiona \u017cmijowe i krew\nb\u0142\u0119kitna. Mesjasze zst\u0119puj\u0105cy z niebios i bydl\u0119ta kl\u0119kaj\u0105ce. A nade wszystko\njest w nim Wielka Prama\u0107, kt\u00f3rej szerokie \u0142ono przytuli ca\u0142e um\u0119czone w\u0142asnym\ndokazywaniem, pobekuj\u0105ce, skacowane i zap\u0142akane byde\u0142ko. O, byd\u0142o uskrzydlone!\nO, byd\u0142o do \u0142ona przytulone! Jaka\u017c pi\u0119kna z ciebie m\u0142odzie\u017c!<\/p>\n\n\n\n<p>Byd\u0142o wypieszczone przez mamusie, od ma\u0142ego nauczone pokory wobec si\u0142y i podziwu dla pieni\u0105dza, gdy tylko dojdzie swych lat, udaje si\u0119 na popas. Najpierw podw\u00f3rko, potem dzielnia, potem ca\u0142e miasto, a jak si\u0119 da, to ca\u0142y kraj i ca\u0142a ziemia. Nie ma granic, kto na nie nie zwa\u017ca \u2013 \u015bwiat nale\u017cy wszak do byd\u0142a! Niech mi\u0119czaki maj\u0105 skrupu\u0142y. Byd\u0142o wie, \u017ce dla niego nie ma rzeczy niemo\u017cliwych. Kto odrzuca g\u0142upie w\u0105tpliwo\u015bci i podszepty s\u0142abo\u015bci, kto potrafi wiernie s\u0142u\u017cy\u0107 swemu panu i nie cofnie si\u0119 przed \u017cadnym czynem przez godnych pogardy s\u0142abeuszy uwa\u017canym za \u0142ajdactwo, ten doczeka si\u0119 nagrody. B\u0119dzie mia\u0142 drogie samochody, drogie zegarki i drogie kobiety, krzycz\u0105ce tak, aby ca\u0142y hotel wiedzia\u0142, jak rz\u0105dzi i posuwa zwyci\u0119skie, triumfuj\u0105ce byd\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Byd\u0142o ryczy i tratuje. Lecz nigdy nie robi tego bez pozwolenia. A najcz\u0119\u015bciej po prostu na rozkaz swego pasterza. Bez niego jest nikim. To pasterz, wielki <em>il capo del bestiame<\/em>, zamienia ciel\u0119ta swoich mamu\u015b w bydl\u0119cych chwat\u00f3w. Id\u0105 za nim jak zaczarowani, wiedzeni jego \u017cyczliw\u0105 pochwa\u0142\u0105 i pieni\u0105dzem, kt\u00f3ry jak zaczarowany deszcz spada na nich tym obficiej, im bardziej s\u0105 pos\u0142uszni i wyzbyci zahamowa\u0144.<\/p>\n\n\n\n<p>Byd\u0142o jest tylko byd\u0142em. Jest wulgarne, \u017ca\u0142o\u015bnie dziecinne i g\u0142upiutkie. Jest uci\u0105\u017cliwe, jak wszystkie \u017ale wychowane a podro\u015bni\u0119te ju\u017c dzieci. Niewiele by trzeba, aby nauczy\u0107 je <em>mores<\/em>. Jednak\u017ce <em>capo <\/em>ju\u017c zadba, aby nigdy si\u0119 to nie zdarzy\u0142o. To on, wielki hodowca byd\u0142a, jest prawdziwym autorem ca\u0142ego zgorszenia i spustoszenia, kt\u00f3re czyni\u0105 jego stada. To on jest prawdziwym winowajc\u0105. To jego ryk jest w ich ryku. To jego pogarda i jego nienawi\u015b\u0107 powielana jest w tysi\u0119cznych obscenicznych gestach ich bezmy\u015blnej, bydl\u0119cej nienawi\u015bci i pogardy. To jego zawi\u015b\u0107, jego zgorzknienie, jego paranoja odzywaj\u0105 si\u0119 w pustosz\u0105cym kraj marszu byd\u0142a. Bez niego byd\u0142o rozpierzch\u0142oby si\u0119 po mniejszych i wi\u0119kszych pastwiskach \u2013 czasami wychodz\u0105c na ludzi, czasami l\u0105duj\u0105c w kryminale.<\/p>\n\n\n\n<p>Jednak on potrafi je zagna\u0107 do swojej zagrody i uczyni\u0107 sobie pos\u0142usznym. Na jego chciwo\u015bci i naiwno\u015bci <em>capo <\/em>buduje swoj\u0105 niszczycielsk\u0105 pot\u0119g\u0119 i za jego pomoc\u0105 przejmuje bogactwa, kt\u00f3re mu nast\u0119pnie wydziela \u2013 w nagrod\u0119 za wierno\u015b\u0107. Wielki pasterz byd\u0142a sam nie wie, po co to robi. Mo\u017ce po prostu tylko tego fachu si\u0119 wyuczy\u0142 i nic innego nie potrafi? A mo\u017ce zawsze marzy\u0142, aby by\u0107 jednym z nich \u2013 byczkiem po\u015br\u00f3d byczk\u00f3w \u2013 lecz zabrak\u0142o mu odwagi albo nie pozwoli\u0142a mu mamusia? Kto to wie? Zreszt\u0105 dop\u00f3ki byd\u0142o pije i ryczy, wszystko gra i darmo pyta\u0107. Co za r\u00f3\u017cnica?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Towarzyskim stworzeniem jest byd\u0142o. I m\u0119ski jest jego \u015bwiat. Same tam byczki, byki i buhaje. Od piersi odstawione, o piersi ciep\u0142ej skrycie marz\u0105ce. Poznajcie byd\u0142o!<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6915"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6915"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6915\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6918,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6915\/revisions\/6918"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6915"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6915"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6915"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}