
{"id":6977,"date":"2024-05-20T12:35:03","date_gmt":"2024-05-20T10:35:03","guid":{"rendered":"https:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=6977"},"modified":"2024-05-20T16:16:38","modified_gmt":"2024-05-20T14:16:38","slug":"kartezjusz-mial-klawe-zycie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2024\/05\/20\/kartezjusz-mial-klawe-zycie\/","title":{"rendered":"Kartezjusz mia\u0142 klawe \u017cycie!"},"content":{"rendered":"\n<p>Z okazji premiery ukazuj\u0105cego si\u0119 w serii BKF (Biblioteka Klasyk\u00f3w Filozofii) wydawnictwa PWN mojego przek\u0142adu &#8222;Medytacji o filozofii pierwszej&#8221; przes\u0142awnego Kartezjusza przedk\u0142adam uczonej Publiczno\u015bci kr\u00f3tkie s\u0142owo o jego pi\u0119knym \u017cywocie. A by\u0142o to wszystko lat temu czterysta&#8230;<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Zmieni\u0142 wszystko w filozofii, postawi\u0142 milowy krok w rozwoju matematyki, by\u0142 jednym z najwi\u0119kszych fizyk\u00f3w i fizjolog\u00f3w swego czasu, pozostaje najwi\u0119ksz\u0105 chlub\u0105 nauki francuskiej. Nazywa si\u0119 go \u201eojcem filozofii nowo\u017cytnej\u201d i doprawdy trudno znale\u017a\u0107 kogo\u015b, kto w ci\u0105gu ostatnich czterech stuleci wywar\u0142 wi\u0119kszy wp\u0142yw na nasze rozumienie \u015bwiata i poj\u0119cie o zadaniach nauki. Jego \u017cyciowym marzeniem by\u0142o stworzenie jednego wielkiego systemu naukowego, kt\u00f3ry zaczyna\u0142by si\u0119 od filozoficznej refleksji na temat zasad naukowego poznania oraz okre\u015blenia fundamentalnych prawd o \u015bwiecie, a nast\u0119pnie obejmowa\u0142by fizyk\u0119, poszukuj\u0105c\u0105 matematycznie \u015bcis\u0142ych praw rz\u0105dz\u0105cych \u015bwiatem materialnym, wszystkie szczeg\u00f3\u0142owe dyscypliny przyrodoznawcze, medycyn\u0119 oraz nauk\u0119 o duszy ludzkiej. System ten mia\u0142 by\u0107 jak drzewo, kt\u00f3rego korzenie to filozofia, pie\u0144 \u2013 fizyka, a ga\u0142\u0119zie \u2013 dyscypliny szczeg\u00f3\u0142owe.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie uda\u0142o mu si\u0119 w pe\u0142ni zrealizowa\u0107 swego zamiaru, ale zrobi\u0142 ogromnie wiele, i to w wielu odleg\u0142ych od siebie dziedzinach, od teorii poznania po matematyczn\u0105 teori\u0119 muzyki. Gdy w szkole uczymy si\u0119 wykre\u015bla\u0107 funkcje (analiza matematyczna) albo poznajemy r\u00f3wnanie ko\u0142a i elipsy (geometria analityczna), to naszym nauczycielem jest w\u0142a\u015bnie Descartes. U\u017cywamy te\u017c np. wprowadzonych przez niego oznacze\u0144 pot\u0119gowania i pierwiastkowania, a \u201eiloczyn kartezja\u0144ski\u201d to podstawowe poj\u0119cie dla kilku dzia\u0142\u00f3w matematyki, np. rachunku prawdopodobie\u0144stwa.<\/p>\n\n\n\n<p>Ren\u00e9 Descartes by\u0142 raczej drobny i s\u0142abego zdrowia. Portrety przedstawiaj\u0105 go z pi\u0119knymi w\u0142osami, ale to peruka \u2013 naprawd\u0119 by\u0142 \u0142ysy. Na dodatek mia\u0142 na nosie brodawk\u0119. A jednak te francuskie, rozmarzone oczy przydaj\u0105 mu swoistego uroku. Z charakteru by\u0142 Descartes do\u015b\u0107 himeryczny i trudny \u2013 przeczulony na swoim punkcie, impulsywny, raczej zarozumia\u0142y ni\u017c skromny. Jednocze\u015bnie by\u0142 cz\u0142owiekiem wielkiej wra\u017cliwo\u015bci, delikatnym i szczerym. Do przyjaci\u00f3\u0142 i uczni\u00f3w zwraca\u0142 si\u0119 z tkliwo\u015bci\u0105, a g\u0142\u0119bokie za\u0142amanie, jakie prze\u017cy\u0142 po \u015bmierci, zmar\u0142ej na szkarlatyn\u0119, pi\u0119cioletniej c\u00f3reczki Francine, uchodzi\u0142o zawsze za szczeg\u00f3lny dow\u00f3d delikatno\u015bci uczu\u0107, zw\u0142aszcza zwa\u017cywszy, \u017ce&nbsp; \u015bmier\u0107 dzieci by\u0142a jeszcze w tamtych czasach zjawiskiem powszechnym.<\/p>\n\n\n\n<p>Descartes szuka\u0142 zawsze kontaktu z lud\u017ami, ale jednocze\u015bnie nade wszystko ceni\u0142 odosobnienie i spok\u00f3j, pozwalaj\u0105cy oddawa\u0107 si\u0119 w skupieniu studiom i pracy naukowej, kt\u00f3r\u0105 uwa\u017ca\u0142 za jedyny i wy\u0142\u0105czny cel swego \u017cycia; zamiarom tym sprzyja\u0142o zreszt\u0105 szlacheckie pochodzenie i zamo\u017cno\u015b\u0107 rodu. W rezultacie \u017cy\u0142 zwykle sam, ci\u0105gle zreszt\u0105 zmieniaj\u0105c miejsce pobytu, lecz korespondowa\u0142 bez ma\u0142a z ca\u0142ym kulturalnym \u015bwiatem. Nie za\u0142o\u017cy\u0142 nigdy normalnej rodziny, za to bardzo emocjonalnie oddawa\u0142 si\u0119 licznym przyja\u017aniom z kolegami uczonymi, a r\u00f3wnie\u017c z uczonymi paniami. By\u0142 te\u017c zapewne do\u015b\u0107 kochliwy, zw\u0142aszcza \u017ce posun\u0105\u0142 si\u0119 kiedy\u015b, we W\u0142oszech, do pojedynku o dobre imi\u0119 pewnej damy. Podczas tej samej podr\u00f3\u017cy do Italii odby\u0142 pielgrzymk\u0119 do sanktuarium maryjnego w Loreto, co pokazuje, \u017ce mimo z\u0142o\u017conych i burzliwych stosunk\u00f3w z katolickim i protestanckim \u015bwiatem duchownym by\u0142 bardzo religijny. Problematyka Boga, a zw\u0142aszcza dowody na istnienie Boga zajmuj\u0105 zreszt\u0105 w jego filozofii poczesne miejsce.<\/p>\n\n\n\n<p>Ren\u00e9 (a imi\u0119 to znaczy \u201eodrodzony\u201d; po polsku mamy tylko \u017ce\u0144sk\u0105 form\u0119 Renata) wychowywa\u0142a babka ze strony matki oraz dobra niania, o kt\u00f3rej byt zadba\u0142 w ostatnim li\u015bcie, napisanym na \u0142o\u017cu \u015bmierci. Matka bowiem osieroci\u0142a go, gdy mia\u0142 rok, a ojciec Joachim Descartes, b\u0119d\u0105c wysokim urz\u0119dnikiem w stolicy Bretanii, Rennes, g\u0142\u00f3wnie tam przebywa\u0142, za\u0142o\u017cywszy drug\u0105 rodzin\u0119. Ren\u00e9 mia\u0142 starsz\u0105 siostr\u0119 Jeanne (Jasi\u0119) i brata Pierre\u2019a (Piotrusia). Idylla dziecinna trwa\u0142a kr\u00f3tko. Rodzina rozsypa\u0142a si\u0119, a uraz do ojca zachowa\u0142 Ren\u00e9 do ko\u0144ca \u017cycia.<\/p>\n\n\n\n<p>Dom Descartes\u2019\u00f3w znajdowa\u0142 si\u0119 w La Haye (dzisiaj: Descartes), niedaleko Poitiers, w \u015brodkowo-zachodniej Francjii. By\u0142a to okolica hugenocka (protestancka), lecz Descartes\u2019owie byli katolikami. Niezwykle skomplikowane stosunki i spory doktrynalne mi\u0119dzy rozmaitymi od\u0142amami katolicyzmu oraz poszczeg\u00f3lnymi wyznaniami protestanckimi stanowi\u0142y nieod\u0142\u0105czne t\u0142o \u017cycia Kartezjusza ju\u017c od dzieci\u0144stwa, wiele razy dramatycznie wp\u0142ywa\u0142y na jego los. Wyrazem tego rodzaju konflikt\u00f3w spo\u0142eczno-ideowych by\u0142a wojna trzydziestoletnia, w kt\u00f3rej Kartezjusz b\u0119dzie bra\u0142 udzia\u0142 jako oficer na s\u0142u\u017cbie ksi\u0105\u017c\u0105t wiernych katolickiemu cesarzowi. W roku 1618 zaci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 bowiem do wojska holenderskiego, otrzymuj\u0105c przydzia\u0142 do korpusu in\u017cynieryjnego, kt\u00f3ry stacjonowa\u0142 w Bredzie, w po\u0142udniowej Holandii. Znajdowa\u0142a si\u0119 tam r\u00f3wnie\u017c szko\u0142a oficerska, w kt\u00f3rej by\u0107 mo\u017ce Descartes nawet uczy\u0142, a w ka\u017cdym razie uczy\u0142 si\u0119 sam. Prawdopodobnie zajmowa\u0142 si\u0119 jednak g\u0142\u00f3wnie projektowaniem uzbrojenia. Tam te\u017c w\u0142a\u015bnie sta\u0142 si\u0119 matematykiem, a zawdzi\u0119cza\u0142 to kontaktom z wybitnym uczonym Isaakiem Beeckmanem, kt\u00f3ry uczy\u0142 go matematyki oraz wiedzy muzycznej. Wkr\u00f3tce Descartes b\u0119dzie mia\u0142 okazj\u0119 zadedykowa\u0107 swemu mentorowi m\u0142odzie\u0144cze dzie\u0142o, zatytu\u0142owane &#8222;Kompendium muzyki&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Musimy cofn\u0105\u0107 si\u0119 jeszcze do dzieci\u0144stwa i lat m\u0142odzie\u0144czych Ren\u00e9. Jak wspomnia\u0142em, nied\u0142ugo cieszy\u0142 si\u0119 beztrosk\u0105. Ju\u017c w wieku o\u015bmiu lat pos\u0142ano ch\u0142opca do szko\u0142y z internatem w La Fleche. By\u0142o to ogromne kolegium kr\u00f3lewskie, prowadzone przez jezuit\u00f3w \u2013 zapewne najlepsza szko\u0142a we Francji. Uczy\u0142 si\u0119 pilnie wszystkich przedmiot\u00f3w \u2013 od literatury i muzyki, poprzez matematyk\u0119, in\u017cynieri\u0119 i administracj\u0119 wojskow\u0105, po metafizyk\u0119 i teologi\u0119 \u2013 lat dziesi\u0119\u0107. By\u0142 uczniem wybitnym i uprzywilejowanym, a tradycyjna, scholastyczna (czyli oparta na Arystotelesie i powagach akademickich \u015bredniowiecza) tre\u015b\u0107 nauczania zar\u00f3wno ukszta\u0142towa\u0142a umys\u0142owo\u015b\u0107 Kartezjusza, jak i wywo\u0142a\u0142a w nim g\u0142\u0119boki sprzeciw wewn\u0119trzny, z kt\u00f3rego wyros\u0142a jego rewolucyjna filozofia. W La Fleche ukszta\u0142towa\u0142y si\u0119 te\u017c religijne i moralne przekonania Descartes\u2019a, kt\u00f3re w jakim\u015b stopniu zmodyfikuje wp\u0142yw R\u00f3\u017cokrzy\u017cowc\u00f3w, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rych znajdzie kiedy\u015b przyjaci\u00f3\u0142. Po maturze uda\u0142 si\u0119 Descartes na dwuletnie studia prawnicze do pobliskiego uniwersytetu w Poitiers (ojciec chcia\u0142 widzie\u0107 w swym synu parlamentarzyst\u0119), a p\u00f3\u017aniej na roczne studia matematyczno-in\u017cynierskie do Bredy, po\u0142\u0105czone, jak ju\u017c wiemy, z prac\u0105 dla wojska.<\/p>\n\n\n\n<p>Pocz\u0105wszy od roku 1619, kiedy neutralna wcze\u015bniej Holandia stan\u0119\u0142a po stronie protestant\u00f3w, Kartezjusz porzuci\u0142 s\u0142u\u017cb\u0119 u holenderskiego ksi\u0119cia Maurycego Nassauskiego i zaci\u0105gn\u0105\u0142 si\u0119 u katolickiego Maksymiliana Bawarskiego. Odt\u0105d podr\u00f3\u017cuje po Niemczech i Europie, \u201estudiuj\u0105c ksi\u0119g\u0119 \u015bwiata\u201d. W pobli\u017cu Ulm 10 listopada 1619 roku mia\u0142 owe s\u0142ynne prorocze sny, kt\u00f3re uzna\u0142 za nadprzyrodzone wezwanie do po\u015bwi\u0119cenia si\u0119 misji poszukiwania prawdy w oparciu o w\u0142asne si\u0142y naturalnego rozumu.<\/p>\n\n\n\n<p>Poruczenia wojenne zawiod\u0142y Kartezjusza m.in. na W\u0119gry, \u015al\u0105sk i do Pragi, bo to w\u0142a\u015bnie Czechy by\u0142y najwi\u0119ksz\u0105 ofiar\u0105 tamtej wojny. Do wojaczki zreszt\u0105 niezbyt si\u0119 przyk\u0142ada\u0142, uwa\u017caj\u0105c j\u0105 w\u0142a\u015bciwie za g\u0142upie i niegodne zaj\u0119cie, a w najlepszym wypadku za okazj\u0119 do podr\u00f3\u017cy, na czym to w\u0142a\u015bnie mu zale\u017ca\u0142o. Najlepsze chyba lata tego okresu \u017cycia Kartezjusza to pobyt w Pary\u017cu (1622-28, z przerwami na podr\u00f3\u017ce, w tym w 1623 do W\u0142och). P\u0119dzi\u0142 tam \u015bwiatowe \u017cycie, niestroni\u0105ce od rozrywek, lecz po\u015bwi\u0119cone g\u0142\u00f3wnie nauce oraz naukowym i \u015bwiatopogl\u0105dowo-religijnym sporom, kt\u00f3rymi \u017cy\u0142a w\u00f3wczas Europa. Nale\u017ca\u0142 do kr\u0119gu uczonych skupionych wok\u00f3\u0142 czego\u015b w rodzaju salonu prowadzonego przez s\u0142awnego jezuickiego uczonego Marina Mersenne\u2019a. Tam pozna\u0142 najwi\u0119kszych, poza sob\u0105 oczywi\u015bcie, filozof\u00f3w swoich czas\u00f3w: B. Pascala, T. Hobbesa, A. Arnaulda i P. Gassendiego; w zebraniach bra\u0142 udzia\u0142 tak\u017ce ojciec Kartezjusza. A jednak, maj\u0105c ju\u017c do\u015b\u0107 swawoli oraz intelektualnych awantur, Descartes opu\u015bci\u0142 Francj\u0119 \u2013 i to na d\u0142ugo, bo na ca\u0142e 16 lat \u2013 udaj\u0105c si\u0119 na emigracj\u0119 do Holandii, gdzie s\u0142usznie spodziewa\u0142 si\u0119 wi\u0119cej spokoju i wolno\u015bci s\u0142owa. W Pary\u017cu coraz bardziej bowiem dawa\u0142a si\u0119 we znaki katolicka ortodoksja, kontrreformacja i pruderia. Prze\u015bladowano \u017cyd\u00f3w i protestant\u00f3w, a krytyka Arystotelesa zosta\u0142a nawet prawnie zabroniona. C\u00f3\u017c, jako mi\u0142o\u015bnik \u015bwieckich nauk i krytyk arystotelizmu Descartes nie m\u00f3g\u0142 czu\u0107 si\u0119 w ojczy\u017anie ca\u0142kiem bezpiecznie. Wraca\u0142 do niej tylko na kr\u00f3tkie pobyty w latach 1644, 1647 i 1648.<\/p>\n\n\n\n<p>W Holandii Descartes sp\u0119dzi\u0142 a\u017c 22 lata, mieszkaj\u0105c w 18 miejscach i przeprowadzaj\u0105c si\u0119 zawsze w poszukiwaniu \u015bwi\u0119tego spokoju. Jak bowiem napisa\u0142 w swej s\u0142ynnej &#8222;Rozprawie o metodzie&#8221;, najszerzej czytanym nowo\u017cytnym dziele filozoficznym, stara\u0142 si\u0119 \u201eby\u0107 raczej widzem ni\u017c aktorem we wszystkich komediach, jakie si\u0119 [w \u015bwiecie] odgrywa\u201d. Pobyt w Holandii rozpocz\u0105\u0142 od studi\u00f3w i pracy na uniwersytetach \u2013 najpierw we Franeker, a potem w Lejdzie. W roku 1631 odby\u0142 naukow\u0105 podr\u00f3\u017c do Danii, a w okresie 1633-34 zn\u00f3w przebywa\u0142 w Niemczech \u2013 tym razem nie dla wojny i sn\u00f3w proroczych, lecz dla nauki. By\u0142 ju\u017c w owych latach ca\u0142kiem dojrza\u0142ym uczonym i zdoby\u0142 tyle autorytetu, \u017ce zacz\u0119to wyk\u0142ada\u0107 jego system na holenderskich uniwersytetach.<\/p>\n\n\n\n<p>W\u0142a\u015bnie wyk\u0142ady profesora medycyny Henryka Regiusa, propaguj\u0105cego kartezjanizm na uniwersytecie w Utrechcie, wywo\u0142a\u0142y \u015bwi\u0119ty gniew prominentnego protestanckiego teologa Gisbertusa Voetiusa, kt\u00f3ry z pozycji fundamentalistycznych zwalcza\u0142 Kartezjusza wszelkimi dost\u0119pnymi \u015brodkami, \u0142\u0105cznie z procesem s\u0105dowym. Bezpo\u015bredni sp\u00f3r z Voetiusem i jego poplecznikami trwa\u0142 pi\u0119\u0107 lat, przybieraj\u0105c niekorzystny dla Descartes\u2019a obr\u00f3t. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 od atak\u00f3w na Regiusa, wyk\u0142adaj\u0105cego kartezjanizm, na co z czasem musia\u0142 zareagowa\u0107 sam Descartes, tym bardziej \u017ce Regius dopu\u015bci\u0142 si\u0119 plagiatu z Kartezjusza. Jedyna dobra rzecz, jaka z ca\u0142ej sprawy wynik\u0142a, to dzie\u0142o &#8222;List do Voetusa&#8221;, kt\u00f3re napisa\u0142 Kartezjusz w reakcji na opublikowane przez Voetusa i sp\u00f3\u0142k\u0119 napastliwe i niesprawiedliwe ksi\u0105\u017cki, zarzucaj\u0105ce mu amoralny sceptycyzm i ateizm. W\u0142a\u015bnie &#8222;List do Voetusa&#8221;<em> <\/em>spowodowa\u0142 oskar\u017cenie Descartes\u2019a przed s\u0105dem o oszczerstwa. By\u0142o to w roku 1643. Ostatecznie dopiero interwencja zaprzyja\u017anionego z Kartezjuszem ambasadora francuskiego w Holandii pozwoli\u0142a mu unikn\u0105\u0107 skazania.<\/p>\n\n\n\n<p>Cofnijmy si\u0119 teraz kilka lat. Rok 1635 by\u0142 jednym z najszcz\u0119\u015bliwszych w \u017cyciu Kartezjusza. S\u0142u\u017c\u0105ca Helena, z kt\u00f3r\u0105 \u017cy\u0142 w na po\u0142y rodzinnym zwi\u0105zku, urodzi\u0142a mu c\u00f3reczk\u0119, kt\u00f3r\u0105 uzna\u0142 i pokocha\u0142; w tym samym te\u017c w\u0142a\u015bnie czasie jego nauka zacz\u0119\u0142a by\u0107 wyk\u0142adana w Utrechcie przez jednego z jego uczni\u00f3w, H. Reneriego, oraz przez Regiusa. Kartezjusz, kt\u00f3ry nigdy nie mia\u0142 regularnych wyk\u0142ad\u00f3w na uniwersytecie, zawsze zabiega\u0142 o powodzenie w tych kr\u0119gach, a najwa\u017cniejsze dzie\u0142o filozoficzne \u2013 &#8222;Medytacje o filozofii pierwszej&#8221; \u2013 chcia\u0142 nawet zarekomendowa\u0107 teologom z Sorbony do oficjalnego uznania przez ten konserwatywny, katolicki uniwersytet. Nic z tego nie wysz\u0142o, a publikacja &#8222;Medytacji&#8221; (1640), z kt\u00f3r\u0105 wi\u0105za\u0142 wielkie nadzieje, zbieg\u0142a si\u0119 ze \u015bmierci\u0105 Francine, jak r\u00f3wnie\u017c ojca i siostry Descartes\u2019a.<\/p>\n\n\n\n<p>Lata poprzedzaj\u0105ce smutny rok 1640 nie by\u0142y jednak z\u0142e. W 1637 Kartezjusz \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 Helene i Francine do Holandii i przez pewien czas mieszka\u0142 z nimi. Wtedy te\u017c ukaza\u0142a si\u0119 jedna z najwa\u017cniejszych prac Kartezjusza, wspomniana &#8222;Rozprawa o metodzie&#8221;. By\u0142 to zbi\u00f3r trzech rozpraw naukowych (o prawie za\u0142amywania si\u0119 \u015bwiat\u0142a, o t\u0119czy i innych zjawiskach meteorologicznych oraz o geometrii) poprzedzony wst\u0119pem prezentuj\u0105cym zasady filozofii Kartezjusza. W\u0142a\u015bnie ten wst\u0119p, w kt\u00f3ry autor w dodatku wpl\u00f3t\u0142 jeszcze rewelacyjny na owe czasy opis kr\u0105\u017cenia krwi,&nbsp;jest do dzi\u015b powszechnie czytany, w wielu krajach to obowi\u0105zkowa lektura licealist\u00f3w (po polsku mamy to dzie\u0142o w przepi\u0119knym, wci\u0105\u017c wznawianym t\u0142umaczeniu Boya). Kartezjusz opublikowa\u0142 zreszt\u0105 t\u0119 ksi\u0105\u017ck\u0119 poniek\u0105d w zast\u0119pstwie innego dzie\u0142a naukowego, kt\u00f3re zatytu\u0142owa\u0142 &#8222;\u015awiat&#8221;, a kt\u00f3re mia\u0142o tre\u015b\u0107 w g\u0142\u00f3wnej mierze astronomiczn\u0105. Jako \u017ce przyjmowa\u0142 tam za\u0142o\u017cenia kopernika\u0144skie, m\u00f3g\u0142 spodziewa\u0107 si\u0119 reakcji Ko\u015bcio\u0142a r\u00f3wnie nienawistnej jak ta, z kt\u00f3r\u0105 spotka\u0142 si\u0119 w 1633 inny wielki filozof i uczony \u2013 Galileusz. Galileusz omal\u017ce nie sko\u0144czy\u0142 na stosie, wi\u0119c nic dziwnego, \u017ce Kartezjusz zrezygnowa\u0142 z wydania &#8222;\u015awiata&#8221;. Pewne fragmenty tej pracy odnajdujemy w innych dzie\u0142ach, w tym w &#8222;Rozprawie&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>\u017bycie Kartezjusza po\u015bwi\u0119cone by\u0142o prawie wy\u0142\u0105cznie nauce. Mimo to mia\u0142 tak\u017ce bardziej ludzkie nami\u0119tno\u015bci. Najwi\u0119ksz\u0105 z nich by\u0142a znajomo\u015b\u0107 i korespondencja z pi\u0119kn\u0105 ksi\u0119\u017cniczk\u0105 El\u017cbiet\u0105 Czesk\u0105 z rodu Stewart\u00f3w (c\u00f3rk\u0105 palatyna re\u0144skiego, przez kr\u00f3tki czas kr\u00f3la Czech Fryderyka V), trwaj\u0105ca od 1643 do \u015bmierci Descartes\u2019a. W stosunkach tych \u0142\u0105czy\u0142y si\u0119 fascynacja niezwyk\u0142\u0105 kobiet\u0105 z prawdziw\u0105 pasj\u0105 intelektualn\u0105, wyra\u017caj\u0105c\u0105 si\u0119 w powa\u017cnej polemice wok\u00f3\u0142 podstawowych tez Kartezjusza. Ksi\u0119\u017cniczka by\u0142a bowiem filozofk\u0105, bystrym krytykiem s\u0142abo\u015bci Kartezjuszowego systemu. Dla niej te\u017c napisa\u0142 on swe dzie\u0142o psychologiczne &#8222;Nami\u0119tno\u015bci duszy&#8221;, w kt\u00f3rym m.in. stara si\u0119 odpowiedzie\u0107 na pytanie, w jaki spos\u00f3b \u015bwiadomo\u015b\u0107, pozbawiona wszelkich w\u0142asno\u015bci materialnych, mo\u017ce wp\u0142yn\u0105\u0107 na zachowanie cia\u0142a, kt\u00f3re jako co\u015b materialnego podlega \u015bcis\u0142ym prawom mechaniki. Kartezjusz pozna\u0142 El\u017cbiet\u0119 w Hadze, gdzie przej\u015bciowo, z powodu okoliczno\u015bci wojennych, znajdowa\u0142 si\u0119 dw\u00f3r jej matki; sam filozof mieszka\u0142 tymczasem tu\u017c za rogatkami tego miasta. Niestety dla siebie, a z korzy\u015bci\u0105 dla nas, po jakim\u015b czasie przeprowadzi\u0142 si\u0119 i znajomo\u015b\u0107 spe\u0142nia\u0142a si\u0119 dalej tylko w korespondencji; dzisiaj mo\u017cemy j\u0105 czyta\u0107, r\u00f3wnie\u017c w polskim przek\u0142adzie. S\u0105 to listy g\u0142\u00f3wnie o tre\u015bci naukowej i moralnej, chocia\u017c cz\u0119sto dochodz\u0105 w nich do g\u0142osu sprawy osobiste. Losy ksi\u0119\u017cniczki by\u0142y nie\u0142atwe \u2013 jej wuja, kr\u00f3la Anglii, \u015bci\u0119to, a ona sama w zwi\u0105zku z dworskimi intrygami musia\u0142a powr\u00f3ci\u0107 do rezydencji w Kro\u015bnie Odrza\u0144skim, gdzie sp\u0119dzi\u0142a dzieci\u0144stwo. Potem dworskie losy rzuca\u0142y t\u0119 niezwyk\u0142\u0105 kobiet\u0119 w r\u00f3\u017cne miejsca, z kt\u00f3rych ostatnim by\u0142 kalwi\u0144ski klasztor.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze mo\u017cniejsza pani, i troch\u0119 tylko mniej od El\u017cbiety uczona, pragn\u0119\u0142a pozna\u0107 s\u0142awnego m\u0119\u017ca: szwedzka kr\u00f3lowa Krystyna, c\u00f3rka Gustawa Adolfa II Wazy, triumfatora wojny trzydziestoletniej. Zm\u0119czony i pogn\u0119biony sporami z kalwi\u0144skimi teologami, a mo\u017ce te\u017c licz\u0105c troch\u0119 na to, \u017ce nowe wielkie koneksje pomog\u0105 zawik\u0142anym sprawom El\u017cbiety, Kartezjusz zdecydowa\u0142 si\u0119 skorzysta\u0107 z zaproszenia swej nowej admiratorki i w roku 1649 uda\u0142 si\u0119 na dw\u00f3r w Sztokholmie. Proszono go na lato \u2013 uda\u0142 si\u0119 na zim\u0119. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce pope\u0142ni\u0142 wielki b\u0142\u0105d.<\/p>\n\n\n\n<p>M\u0142odziutka kr\u00f3lowa nakaza\u0142a starszemu panu uporz\u0105dkowa\u0107 wszystkie dzie\u0142a, jakie napisa\u0142 (ale zostawi\u0142 je w domu!), a tak\u017ce zaprojektowa\u0107 organizacj\u0119 akademii nauk. Troch\u0119 si\u0119 na go\u015bcia boczy\u0142a, kto wie, czy nie z zazdro\u015bci o El\u017cbiet\u0119. Po dw\u00f3ch miesi\u0105cach zarz\u0105dzi\u0142a wreszcie dworskie lekcje z zakresu etyki. Trwa\u0142y a\u017c pi\u0119\u0107 godzin trzy razy w tygodniu, pocz\u0105wszy od pi\u0105tej rano! Kartezjusz mia\u0142 od dziecka szczeg\u00f3ln\u0105 nami\u0119tno\u015b\u0107 do ciep\u0142ej pierzyny i porannego wylegiwania si\u0119, wobec czego taka pora zaj\u0119\u0107 by\u0142a mu nie w smak. W dodatku ostry klimat i kr\u00f3tki dzie\u0144 \u017ale wp\u0142ywa\u0142y na jego nastr\u00f3j. Na pocz\u0105tku 1650 przezi\u0119bi\u0142 si\u0119, a nast\u0119pnie zachorowa\u0142 na zapalenie p\u0142uc. Umar\u0142 11 lutego 1650. Odchodzi\u0142 w glorii geniusza. Ten, kt\u00f3ry sam z wielk\u0105 nami\u0119tno\u015bci\u0105 kraja\u0142 zw\u0142oki ludzi i zwierz\u0105t, sam doczeka\u0142 si\u0119 skalpela. Kartezjuszowi odci\u0119to g\u0142ow\u0119, a wypreparowan\u0105 czaszk\u0119 zachowano. Znajduje si\u0119 w Mus\u00e9e de l\u2019Homme w Pary\u017cu. Czaszka jak czaszka&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma tu miejsca, by referowa\u0107 filozofi\u0119 Kartezjusza. Poprzestan\u0119 na wyja\u015bnieniu, co oznacza s\u0142ynne <em>cogito ergo sum <\/em>(my\u015bl\u0119, wi\u0119c jestem). Ot\u00f3\u017c zamiarem Kartezjusza by\u0142o osadzenie nauk na ca\u0142kowicie pewnej, niepow\u0105tpiewalnej podstawie. Oznacza\u0142o to, \u017ce &#8211; po pierwsze &#8211; trzeba od\u0142o\u017cy\u0107 na bok wszystkie dotychczasowe przekonania naukowe (jako nieb\u0119d\u0105ce ostatecznie i bezspornie pewnymi), po drugie, trzeba znale\u017a\u0107 tez\u0119 absolutnie pewn\u0105, kt\u00f3rej bez popadania w absurd nie da si\u0119 podwa\u017cy\u0107, a po trzecie &#8211; tak\u0105 metod\u0119 naukow\u0105, kt\u00f3ra pozwala od jednej prawdy w spos\u00f3b niezawodny przej\u015b\u0107 do kolejnej, dzi\u0119ki czemu wznosi\u0107 si\u0119 b\u0119dzie niewzruszony gmach wiedzy. <em>Cogito<\/em> dotyczy w\u0142a\u015bnie punktu drugiego. \u201eMy\u015bl\u0119, wi\u0119c jestem\u201d to teza, kt\u00f3rej nie da si\u0119 podwa\u017cy\u0107, bo nawet samo wypowiedzenie jej niem\u0105drego zaprzeczenia (np. \u201emy\u015bl\u0119, lecz mimo to mnie nie ma\u201d) oznacza, \u017ce co\u015b si\u0119 jednak pomy\u015bla\u0142o, wobec czego by\u0142 kto\u015b, kto co\u015b takiego pomy\u015bla\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Inaczej m\u00f3wi\u0105c, skoro czego\u015b jestem \u015bwiadoma, to istniej\u0119 \u2013 jako ta, kt\u00f3ra jest tego czego\u015b \u015bwiadoma. Myli\u0107 si\u0119 mo\u017cna w ka\u017cdej innej sprawie, np. \u017ce istnieje to, co si\u0119 widzi (bo mo\u017ce to wszystko jest jakim\u015b z\u0142udzeniem!), ale nie mo\u017cna myli\u0107 si\u0119 co do tego, \u017ce istnieje umys\u0142. Suma pewno\u015bci w\u0142asnego istnienia i pewno\u015bci istnienia Boga (idea Boga mo\u017ce pochodzi\u0107, twierdzi Descartes, tylko od Niego samego) daje dopiero podstaw\u0119 zaufaniu do poznania zmys\u0142owego. Gdyby to ostatnie bowiem nie prezentowa\u0142o \u015bwiata, kt\u00f3ry rzeczywi\u015bcie istnieje, to trzeba by uzna\u0107 Boga, ka\u017c\u0105cego nam wierzy\u0107 w istnienie \u015bwiata, za k\u0142amc\u0119. Tzw. doktryna prawdom\u00f3wno\u015bci Boga jest w\u0119z\u0142owym motywem Kartezja\u0144skiej filozofii.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full is-resized\"><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/05\/medytacje.webp\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"700\" height=\"1064\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/05\/medytacje.webp\" alt=\"\" class=\"wp-image-6978\" style=\"width:840px;height:auto\"\/><\/a><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z okazji premiery ukazuj\u0105cego si\u0119 w serii BKF (Biblioteka Klasyk\u00f3w Filozofii) wydawnictwa PWN mojego przek\u0142adu &#8222;Medytacji o filozofii pierwszej&#8221; przes\u0142awnego Kartezjusza przedk\u0142adam uczonej Publiczno\u015bci kr\u00f3tkie s\u0142owo o jego pi\u0119knym \u017cywocie. A by\u0142o to wszystko lat temu czterysta&#8230;<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":6978,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1304,1426],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6977"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6977"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6977\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6988,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6977\/revisions\/6988"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6978"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6977"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6977"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6977"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}