
{"id":7115,"date":"2024-08-01T00:26:24","date_gmt":"2024-07-31T22:26:24","guid":{"rendered":"https:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=7115"},"modified":"2024-08-01T11:23:57","modified_gmt":"2024-08-01T09:23:57","slug":"powstanie-warszawskie-i-etyka-pamieci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2024\/08\/01\/powstanie-warszawskie-i-etyka-pamieci\/","title":{"rendered":"Powstanie warszawskie i etyka pami\u0119ci"},"content":{"rendered":"\n<p>Trudno o bardziej dojmuj\u0105cy przyk\u0142ad z\u0142ej pami\u0119ci ni\u017c powstanie warszawskie &#8217;44. Nawet po 80 latach, po dekadach wielkich spor\u00f3w o sens i znaczenie tego tragicznego epizodu polskiej historii, Polacy w\u0142a\u015bciwie nie widz\u0105, nie chc\u0105 widzie\u0107, co si\u0119 wydarzy\u0142o. Dla Polak\u00f3w powstanie warszawskie to bohaterska walka i sensowna \u015bmier\u0107. A co z bezsensown\u0105 \u015bmierci\u0105 tych, kt\u00f3rzy akurat umiera\u0107 nie chcieli?<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Cywilne ofiary powstania s\u0105 tak samo niewidoczne, niewa\u017cne, przezroczyste dla naszego spo\u0142ecze\u0144stwa jak ci, kt\u00f3rych dwa lata wcze\u015bniej wywieziono do Treblinki, i jak ci, kt\u00f3rzy nie prze\u017cyli polskiego covidu. Kt\u00f3\u017c tam pami\u0119ta te liczby? To tylko jaka\u015b szara masa, bez znaczenia moralnego, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o emocjonalnym. Kt\u00f3\u017c tak naprawd\u0119 pami\u0119ta o tym, co przecie\u017c jest istot\u0105 wojennej tragedii, a wi\u0119c ludzkiej \u015bmierci? I nie m\u00f3wcie mi o pomniku Rzezi Woli i wspominaniu liczb podczas rocznicowych uroczysto\u015bci. Z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105 90 proc. cywilnych ofiar powstania nie jest nawet w 1 proc. upami\u0119tnianych tak jak 10 proc. walcz\u0105cych i poleg\u0142ych w boju.<\/p>\n\n\n\n<p>To s\u0105 proporcje okrutne i nieakceptowalne. A winni temu jeste\u015bmy wszyscy. Bo wszyscy wolimy powsta\u0144cz\u0105 legend\u0119 i cze\u015b\u0107 dla bohater\u00f3w od rozpami\u0119tywania tragedii. Bezsporny fakt moralny, \u017ce powstanie warszawskie na pierwszym miejscu by\u0142o Wielk\u0105 Tragedi\u0105, a wszystkim innym dopiero w dalszej kolejno\u015bci, nie jest uznawany w przestrzeni publicznej, a nawet stanowi tabu.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdy przed 12 laty pisa\u0142em o tym po raz pierwszy, posypa\u0142y si\u0119 na mnie gromy. Ale nie ze strony powsta\u0144c\u00f3w. Wiele razy pisa\u0142em o powstaniu i zawsze odbiera\u0142em od weteran\u00f3w dobre sygna\u0142y. Na przyk\u0142ad nie\u017cyj\u0105cy ju\u017c profesor Oxfordu Zbigniew Pe\u0142czy\u0144ski pisa\u0142 do mnie tak: \u201eJak Pan zapewne wie, sam jestem by\u0142ym powsta\u0144cem (Kompania B1 pu\u0142ku Baszta AK na Mokotowie). Pami\u0119tam i ceni\u0119 bardzo\u00a0 heroizm i ofiarno\u015b\u0107 innych powsta\u0144c\u00f3w, ale nie mog\u0119 zapomnie\u0107 ani zlekcewa\u017cy\u0107 tragicznej \u015bmierci dwustu tysi\u0119cy cywili i cierpienia tylu innych. Kult powstania, triumfalizm rocznicowy, a szczeg\u00f3lnie\u00a0 nacjonalistyczne wybryki, kt\u00f3re cz\u0119sto\u00a0towarzysz\u0105 obchodom, wydaj\u0105 mi si\u0119 wysoce niew\u0142a\u015bciwe. Wola\u0142bym, aby model obchod\u00f3w by\u0142 ca\u0142kowicie inny\u201d. Czy kiedy\u015b wreszcie us\u0142yszymy to wezwanie?<\/p>\n\n\n\n<p>Je\u015bli nie \u015bmier\u0107 160, a mo\u017ce nawet 180 tys. warszawiak\u00f3w jest najwa\u017cniejsza, lecz najwa\u017cniejsze jest bohaterstwo powsta\u0144c\u00f3w, to znaczy, \u017ce co\u015b z nasz\u0105 empati\u0105 i nasz\u0105 etyk\u0105 publiczn\u0105 jest nie tak. A mo\u017ce tylko z nasz\u0105 zbiorow\u0105 dojrza\u0142o\u015bci\u0105? Ile to jeszcze b\u0119dzie trwa\u0142o? Czy\u017c nie najwy\u017cszy ju\u017c czas, aby oficjalna Polska, ustami swych politycznych przyw\u00f3dc\u00f3w, powiedzia\u0142a g\u0142o\u015bno: sta\u0142a si\u0119 rzecz straszna, bo zgin\u0119\u0142o 160-180 tys. ludzi i nikt z nas nie ma prawa m\u00f3wi\u0107 za nich, czy ich ofiara posz\u0142a na marne, czy nie.<\/p>\n\n\n\n<p>Dodam: tym bardziej \u017ce nie wiemy, jak wygl\u0105da\u0142aby powojenna Polska, gdyby powstania nie og\u0142oszono i albo nie oby\u0142o si\u0119 ono wcale, albo w mniejszej skali. Powstanie ponios\u0142o kl\u0119sk\u0119, kt\u00f3ra by\u0142a \u0142atwa do przewidzenia. Owszem, mo\u017ce nie by\u0142o takiej si\u0142y, kt\u00f3ra zdo\u0142a\u0142aby odwie\u015b\u0107 m\u0142odych ludzi od walki, lecz z pewno\u015bci\u0105 inne by\u0142yby jej rozmiary, gdyby nie ca\u0142kowicie b\u0142\u0119dna i tragiczna w skutkach decyzja dow\u00f3dztwa, aby zorganizowa\u0107 pe\u0142noskalowe powstanie.<\/p>\n\n\n\n<p>Powtarzam: ca\u0142kowicie b\u0142\u0119dna. Skoro powstanie doprowadzi\u0142o do \u015bmierci 160-180 tys. ludzi, przy nieznacznych stratach wroga, nie ulega w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce <em>lepiej, aby nigdy nie mia\u0142o ono miejsca<\/em>. Inaczej m\u00f3wi\u0105c: <em>\u017ale si\u0119 sta\u0142o, \u017ce by\u0142o powstanie warszawskie \u2013 jego og\u0142oszenie okaza\u0142o si\u0119 b\u0142\u0119dem, a wi\u0119c i by\u0142o b\u0142\u0119dem<\/em>. Nie znaczy to jeszcze, \u017ce <em>sama decyzja<\/em> po rozpocz\u0119ciu powstania by\u0142a <em>nieracjonalna<\/em> \u2013 w tej sprawie tocz\u0105 si\u0119 spory, w kt\u00f3re nie wkraczam. Ta kwestia nie jest przedmiotem tego artyku\u0142u. Jednak\u017ce ca\u0142kiem niezale\u017cnie od s\u0142uszno\u015bci b\u0105d\u017a braku s\u0142uszno\u015bci podj\u0119cia w\u00f3wczas, w okre\u015blonych warunkach politycznych, militarnych i spo\u0142ecznych, takiej, a nie innej decyzji <em>z ca\u0142\u0105 pewno\u015bci\u0105, ex post, mo\u017cemy powiedzie\u0107, \u017ce by\u0142a to decyzja z\u0142a<\/em>. Tak, powstanie warszawskie by\u0142o b\u0142\u0119dem! Po prostu dlatego, \u017ce doprowadzi\u0142o do straszliwej, niewyobra\u017calnej tragedii. Czy\u017c nie nazywamy przedsi\u0119wzi\u0119\u0107, kt\u00f3re prowadz\u0105 do najwi\u0119kszych nieszcz\u0119\u015b\u0107, b\u0142\u0119dami?<\/p>\n\n\n\n<p>Wielu czytelnik\u00f3w zapewne w tym miejscu odczuwa jaki\u015b dysonans, niezgod\u0119, a nawet irytacj\u0119. I w\u0142a\u015bnie o to mi chodzi, aby nad znaczeniem tego dysonansu ka\u017cdy zechcia\u0142 si\u0119 przez chwil\u0119 zastanowi\u0107. Czy jest jakakolwiek przestrze\u0144 do dyskusji z twierdzeniem, \u017ce \u017ale si\u0119 sta\u0142o, \u017ce mia\u0142o miejsce powstanie warszawskie? Ano jest! Pod warunkiem \u017ce zgodzimy si\u0119 tez\u0105: efekty powstania warte by\u0142y po\u015bwi\u0119cenia \u017cycia 16 tys. powsta\u0144c\u00f3w i oko\u0142o dziewi\u0119ciokrotno\u015bci tej liczby po\u015br\u00f3d ludno\u015bci cywilnej. To znaczy: lepiej, \u017ce zgin\u0119li ci wszyscy ludzie, a w\u015br\u00f3d nich dziesi\u0105tki tysi\u0119cy takich, kt\u00f3rzy powstania nie popierali i nikt ich nie pyta\u0142, czy chc\u0105 za nie odda\u0107 \u017cycie, ni\u017c gdyby powstania nie by\u0142o. Taka jest cena protestu przeciwko moim s\u0142owom. Czy kto\u015b si\u0119 odwa\u017cy zap\u0142aci\u0107 t\u0119 cen\u0119? Czy kto\u015b powie w oczy ofiarom, kt\u00f3re gin\u0105\u0107 nie chcia\u0142y i ryzykowa\u0107 \u015bmierci nie chcia\u0142y, \u017ce w sumie dobrze si\u0119 sta\u0142o, \u017ce zgin\u0119\u0142y, bo lepiej, \u017ceby by\u0142o to powstanie takim, jakim by\u0142o, ni\u017c \u017ceby nie by\u0142o go wcale?<\/p>\n\n\n\n<p>Pami\u0119\u0107 o powstaniu, kt\u00f3ra pomija jego tragiczno\u015b\u0107, jest pami\u0119ci\u0105 fa\u0142szyw\u0105 i niedojrza\u0142\u0105. Pami\u0119\u0107, w kt\u00f3rej nie ma \u017ca\u0142oby po <em>ludziach<\/em>, a co najwy\u017cej obraz spalonego <em>miasta<\/em>, jest pami\u0119ci\u0105 z\u0142\u0105, egocentryczn\u0105, nastawion\u0105 na przyjemno\u015b\u0107 prze\u017cywania uczu\u0107 wznios\u0142o\u015bci i patosu. M\u0105dra pami\u0119\u0107 tragedii boli i ma bole\u0107 \u2013 z\u0142a pami\u0119\u0107 karmi si\u0119 tragedi\u0105, by ros\u0142o poczucie w\u0142asnej warto\u015bci tego, kto chce pami\u0119ta\u0107 o bohaterach, a nie chce pami\u0119ta\u0107 o nie-bohaterach, nawet je\u015bli by\u0142o ich wielokrotnie wi\u0119cej.<\/p>\n\n\n\n<p>Pami\u0119\u0107 wsp\u00f3\u0142czesnych Polak\u00f3w, a zw\u0142aszcza warszawiak\u00f3w, to jedno, a pami\u0119\u0107 samych powsta\u0144c\u00f3w to drugie. Oni te\u017c nie sprostali zadaniu. Teraz ju\u017c za p\u00f3\u017ano, bo prawie wszyscy ju\u017c odeszli. Ale pojedyncze osoby jeszcze \u017cyj\u0105 i mog\u0105 jeszcze co\u015b wi\u0119cej powiedzie\u0107. Oczywi\u015bcie, nie znam wszystkich relacji i wypowiedzi powsta\u0144c\u00f3w Warszawy, a tylko ma\u0142\u0105 ich cz\u0119\u015b\u0107. Ale nigdy w tych wywiadach nie s\u0142ysza\u0142em, aby powstaniec poczuwa\u0142 si\u0119 do <em>odpowiedzialno\u015bci<\/em> za miasto i za \u015bmier\u0107 blisko jednej trzeciej pozosta\u0142ych po likwidacji getta jego mieszka\u0144c\u00f3w. Wykrwawione miasto, kt\u00f3remu odebrano 250 tys. obywateli, rok p\u00f3\u017aniej utraci\u0142o jeszcze dwie trzecie tej horrendalnej liczby! Razem to ponad 400 tys.! Jedna trzecia mieszka\u0144c\u00f3w!<\/p>\n\n\n\n<p>Powsta\u0144cy byli bohaterami, ale bohaterami, kt\u00f3rzy mieli na sumieniu miasto i ponad 150 tys. jego cywilnych mieszka\u0144c\u00f3w. Mie\u0107 na sumieniu to nie to samo, co by\u0107 winnym. Przecie\u017c to nie oni zabijali cywil\u00f3w, lecz Niemcy. A jednak byli uwik\u0142ani w ci\u0105g przyczynowo-skutkowy, kt\u00f3ry do \u015bmierci potwornej liczby cywil\u00f3w doprowadzi\u0142. Nie, nie oskar\u017cam powsta\u0144c\u00f3w o moralne zawinienie, lecz przypominam, \u017ce ich sumienia by\u0142y obci\u0105\u017cone straszliwym ci\u0119\u017carem. Ci\u0119\u017carem ponad ludzk\u0105 miar\u0119. Nie wchodz\u0119 ludziom w ich sumienia, lecz domagam si\u0119 jednego \u2013 znaku tego cierpienia. Kto w spos\u00f3b dojrza\u0142y nosi w sobie taki ci\u0119\u017car, ten o tym m\u00f3wi. Ofiarom powstania warszawskiego powsta\u0144cy winni s\u0105 pami\u0119\u0107 i \u017ca\u0142ob\u0119, a tak\u017ce szczere i pe\u0142ne b\u00f3lu \u201eWybaczcie nam!\u201d. Ja takiej pro\u015bby o wybaczenie kierowanej przez powsta\u0144c\u00f3w do cywilnych ofiar i ich rodzin nigdy nie widzia\u0142em.<\/p>\n\n\n\n<p>Mo\u017ce nie jest jeszcze za p\u00f3\u017ano. Mo\u017ce w tych ostatnich latach, gdy \u017cyj\u0105 jeszcze bardzo nieliczni uczestnicy tamtych wydarze\u0144, pojawi si\u0119 na scenie s\u0119dziwy bohater, kt\u00f3ry znajdzie w sobie jeszcze do\u015b\u0107 b\u00f3lu i do\u015b\u0107 odwagi, aby powiedzie\u0107 temu nieprzeliczonemu t\u0142umowi cieni: \u201ePrzepraszam\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Profesor Pe\u0142czy\u0144ski (mia\u0142em zaszczyt go zna\u0107 dzi\u0119ki Szkole Lider\u00f3w, kt\u00f3rej patronowa\u0142, a w kt\u00f3rej mia\u0142em niegdy\u015b sposobno\u015b\u0107 prowadzi\u0107 wyk\u0142ad) p\u0142aka\u0142, gdy m\u00f3wi\u0142 o powstaniu i jego tragicznym ko\u0144cu. Dla mnie by\u0142 tym, kt\u00f3rego \u0142zy przeprasza\u0142y. Ale one by\u0142y prywatne. Potrzebujemy czego\u015b wi\u0119cej. I z siebie te\u017c dajmy wi\u0119cej \u2013 cho\u0107by \u0142z\u0119 na bruk zamordowanego miasta.<\/p>\n\n\n\n<p>Portret prof. Zbigniewa Pe\u0142czy\u0144skiego \u2013 z portalu dzieje.pl.<\/p>\n\n\n\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/08\/zbigniew_pelczynski.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"750\" height=\"1124\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/08\/zbigniew_pelczynski.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-7116\"\/><\/a><\/figure>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Trudno o bardziej dojmuj\u0105cy przyk\u0142ad z\u0142ej pami\u0119ci ni\u017c powstanie warszawskie &#8217;44. Nawet po 80 latach, po dekadach wielkich spor\u00f3w o sens i znaczenie tego tragicznego epizodu polskiej historii, Polacy w\u0142a\u015bciwie nie widz\u0105, nie chc\u0105 widzie\u0107, co si\u0119 wydarzy\u0142o. Dla Polak\u00f3w powstanie warszawskie to bohaterska walka i sensowna \u015bmier\u0107. A co z bezsensown\u0105 \u015bmierci\u0105 tych, kt\u00f3rzy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":7116,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1451,262,1453,1452],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7115"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7115"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7115\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7122,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7115\/revisions\/7122"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7116"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7115"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7115"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7115"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}