
{"id":7504,"date":"2025-03-19T19:47:34","date_gmt":"2025-03-19T18:47:34","guid":{"rendered":"https:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=7504"},"modified":"2025-03-19T20:52:53","modified_gmt":"2025-03-19T19:52:53","slug":"humanistyka-i-ewaluacja-czyli-wielkie-qui-pro-quo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2025\/03\/19\/humanistyka-i-ewaluacja-czyli-wielkie-qui-pro-quo\/","title":{"rendered":"Humanistyka i ewaluacja, czyli wielkie qui pro quo"},"content":{"rendered":"\n<p>Ca\u0142y \u015bwiat akademicki, jak Polska d\u0142uga i szeroka, \u017cyje dzi\u015b problemem ewaluacji. Wszystko wskazuje na to, \u017ce ci, kt\u00f3rzy przez ostatnie lata oszukiwali, publikuj\u0105c w pseudonaukowych czasopismach albo za pieni\u0105dze dopisuj\u0105c si\u0119 do cudzych prac, dobrze na tym wyjd\u0105.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Prze\u017carty wszelkiego rodzaju patologiami system waloryzacji jednostek naukowych i rozdzielania pieni\u0119dzy na nauk\u0119 nie mo\u017ce by\u0107 zmieniony w jednej chwili. Trzeba roku albo i dw\u00f3ch, aby przygotowa\u0107 jego uczciwsz\u0105 i rozumniejsz\u0105 wersj\u0119. Na to jednak politycy nie maj\u0105 w roku wyborczym najmniejszej ochoty. Dlatego b\u0119dzie, jak b\u0119dzie \u2013 nikt nie straci, a niekt\u00f3rzy co\u015b zyskaj\u0105, wobec czego nikt nie b\u0119dzie bardzo si\u0119 skar\u017cy\u0142. Po prostu dosypie si\u0119 troch\u0119 pieni\u0119dzy, czyli zastosuje sprawdzon\u0105 metod\u0119 \u201eucieczki do przodu\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>W tym ca\u0142ym zamieszaniu cichcem si\u0119 przemykaj\u0105 ma\u0142o kogo obchodz\u0105ce nauki humanistyczne i spo\u0142eczne. Nie kosztuj\u0105 wiele i ma\u0142o kto z kr\u0119gu \u201etwardych nauk\u201d specjalnie je szanuje (maj\u0105 najcz\u0119\u015bciej status \u201eswego rodzaju\u201d dzia\u0142alno\u015bci literackiej), wobec czego biurokracja akademicka zadowoli\u0142a si\u0119 stworzeniem fikcji czy atrapy naukowo\u015bci w humanistyce, pozwalaj\u0105c na to, aby pieni\u0105dze sz\u0142y do tych, kt\u00f3rzy umiej\u0105 pisa\u0107 najbardziej absurdalne wnioski grantowe na \u201ebadania\u201d, kt\u00f3re \u017cadnymi badaniami nie s\u0105. Z roku na rok pseudonaukowe mr\u00f3weczki wypieraj\u0105 z \u201erynku\u201d powa\u017cnych humanist\u00f3w, \u0142\u0105cznie z najwi\u0119kszymi erudytami i my\u015blicielami, po kt\u00f3rych spodziewa\u0107 si\u0119, \u017ce z\u0142o\u017c\u0105 \u201ewniosek grantowy\u201d, to jak spodziewa\u0107 si\u0119 biskupa na dyskotece.<\/p>\n\n\n\n<p>Sytuacja humanistyki\/nauk spo\u0142ecznych jest tak z\u0142o\u017cona i s\u0105 one czym\u015b tak egzotycznym, \u017ce politykom i urz\u0119dnikom bardzo \u0142atwo co\u015b wm\u00f3wi\u0107 \u2013 np. zapewni\u0107 ich, \u017ce system oparty na publikacjach punktowanych i grantach da si\u0119 dostosowa\u0107 do potrzeb humanistyki\/nauk spo\u0142ecznych, je\u015bli tylko stworzy si\u0119 dobr\u0105 list\u0119 czasopism punktowanych i uczciwe procedury recenzyjne. Oczywi\u015bcie, \u017ce naprawianie list czasopism oraz procedur recenzyjnych jest ze wszech miar s\u0142uszne. Tego nie neguj\u0119. Jednak\u017ce s\u0105 to dzia\u0142ania zaledwie przystosowawcze i oportunistyczne, dzi\u0119ki kt\u00f3rym mo\u017cna unikn\u0105\u0107 najbardziej ra\u017c\u0105cych niesprawiedliwo\u015bci i marnotrawstwa, lecz nie mo\u017cna zatrzyma\u0107 proces\u00f3w degradacji, nieuchronnie tocz\u0105cych te dyscypliny, gdy znajduj\u0105 si\u0119 w \u201eekosystemie\u201d opartym na mechanizmach korporacyjno-rynkowych i rz\u0105dzonym przez wzorce wypracowane dla nauk empirycznych.<\/p>\n\n\n\n<p>Problem z naukami humanistycznymi\/spo\u0142ecznymi jest taki, \u017ce ka\u017cda z nich ma swoj\u0105 \u201elepsz\u0105\u201d z punktu widzenia biurokracji, empiryczn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 oraz cz\u0119\u015b\u0107 \u201egorsz\u0105\u201d, czyli nieempiryczn\u0105. Granty i publikacje w dobrze punktowanych czasopismach generalnie s\u0105 domen\u0105 \u201eempiryk\u00f3w\u201d, a reszta musi si\u0119 zadowoli\u0107 swego rodzaju ja\u0142mu\u017cn\u0105. A skoro tak, to \u201eja\u0142mu\u017cnicy\u201d szukaj\u0105 szcz\u0119\u015bcia u wydawc\u00f3w, kt\u00f3rzy wymuszaj\u0105 na nich pisanie poczytnych esej\u00f3w i innych \u201esprzedawalnych\u201d ksi\u0105\u017cek, co prowadzi z jednej strony do kreowania na potrzeby marketingu \u201egwiazd humanistyki\u201d, a z drugiej do degradacji intelektualnej samych intelektualist\u00f3w, kt\u00f3rym kompletnie nie op\u0142aca si\u0119 ani uczono\u015b\u0107, ani g\u0142\u0119bia my\u015bli.<\/p>\n\n\n\n<p>Z biegiem lat sytuacja staje si\u0119 bardzo niezdrowa, bo jako\u015b\u0107 wypierana jest z jednej strony przez empiryczn\u0105 mas\u00f3wk\u0119 b\u0105d\u017a empiryczn\u0105 pseudonauk\u0119, a z drugiej przez merkantylne gwiazdorstwo i \u201ecelebryctwo\u201d intelektualne, schlebiaj\u0105ce mieszcza\u0144skim gustom. W ko\u0144cu nawet porz\u0105dni naukowcy zaczynaj\u0105 sobie wyobra\u017ca\u0107, \u017ce ca\u0142a ta humanistyka to dzia\u0142alno\u015b\u0107 mo\u017ce i niezbyt powa\u017cna, za to o tyle chwalebna, \u017ce daje \u015bwiatu wybitne jednostki, to znaczy\u2026 (i tu pada nazwisko jakiego\u015b zacnego sk\u0105din\u0105d, ale wykreowanego przez wydawnictwa i gazety celebryty).<\/p>\n\n\n\n<p>Nie do\u015b\u0107, \u017ce humanistyka i nauki spo\u0142eczne popadaj\u0105 w grotesk\u0119, na si\u0142\u0119 dostosowuj\u0105c si\u0119 do metodologii, \u017cargonu, a zw\u0142aszcza biurokracji skrojonej pod nauki \u015bcis\u0142e, to jeszcze staj\u0105 si\u0119 zak\u0142adniczkami gwiazdorstwa. A do tego dochodz\u0105 przecie\u017c nadu\u017cycia ideologiczne i upolitycznienie. I na tym jednak\u017ce nie koniec. Nauki te od \u015brodka niszczone s\u0105 przez trwaj\u0105ce ju\u017c ponad sto lat konflikty pomi\u0119dzy empirykami i teoretykami. R\u00f3\u017cne odmiany takich spor\u00f3w i podzia\u0142\u00f3w widzimy w r\u00f3\u017cnych naukach. U historyk\u00f3w mamy badaczy \u017ar\u00f3de\u0142 (\u201enaukowc\u00f3w\u201d) oraz r\u00f3\u017cnego rodzaju syntetyk\u00f3w, komentator\u00f3w itp. (\u201ehumanist\u00f3w\u201d). U psycholog\u00f3w jeszcze gorzej \u2013 jedni robi\u0105 eksperymenty, a drudzy uprawiaj\u0105 spekulacje w duchu Freuda i Lacana. U socjolog\u00f3w jedni siedz\u0105 w badaniach, a drudzy snuj\u0105 og\u00f3lne \u201eteorie spo\u0142ecze\u0144stwa\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Ani tu mi\u0142o\u015bci, ani szacunku, ani wsp\u00f3\u0142pracy. A ju\u017c najgorzej jest chyba u filozof\u00f3w. Czy wyobra\u017cacie sobie J\u00f3zefa Tischnera wyst\u0119puj\u0105cego o grant w celu \u201eprzeprowadzenia zespo\u0142owych bada\u0144 filozoficznych nad warto\u015bciami\u201d? Albo pisz\u0105cego artyku\u0142 \u201edo czasopisma stupunktowego\u201d? No, ko\u0144 by si\u0119 u\u015bmia\u0142. Ale m\u0142ody doktorant, czemu nie? Skoro daj\u0105, to trzeba bra\u0107! Dlatego w filozofii znakomicie maj\u0105 si\u0119 ci, kt\u00f3rzy w ramach swoich \u015brodowisk wytworzyli sobie \u017cargony, w\u0142asne \u201euniwersa bibliograficzne\u201d i zadbali o to, aby w por\u0119 pozak\u0142ada\u0107 mi\u0119dzynarodowe angloj\u0119zyczne czasopisma, pozg\u0142aszane do wszystkich szacownych o\u015brodk\u00f3w bibliometrycznych i baz danych. Dzi\u0119ki temu funkcjonuj\u0105 w spos\u00f3b analogiczny do dyscyplin naukowych, jakkolwiek p\u0142ac\u0105 za to wysok\u0105 cen\u0119 sztucznej i nieprzekonuj\u0105cej \u201escholastycyzacji\u201d. Bo na\u015bladowanie nauki jest w humanistyce bardzo kosztowne intelektualnie, o czym wiemy ju\u017c od dobrych stu lat. Wielu jednak\u017ce ch\u0119tnie t\u0119 cen\u0119 zap\u0142aci, bo scjentyzm wprawdzie nie bardzo s\u0142u\u017cy m\u0105dro\u015bci, za to \u015bwietnie profituje.<\/p>\n\n\n\n<p>I co teraz ma z tym zrobi\u0107 biedny minister? Jak ten ba\u0142agan okie\u0142zna\u0107? Moim zdaniem to niewykonalne. W naukach humanistycznych i spo\u0142ecznych nie ma i nie mo\u017ce by\u0107 czego\u015b takiego jak og\u00f3lno\u015brodowiskowy autorytet ani og\u00f3lno\u015brodowiskowy konsensus odno\u015bnie do tego, jakie czasopismo jest dobre, a jaki profesor m\u0105dry. Podzia\u0142y s\u0105 zbyt g\u0142\u0119bokie. Dlatego uwa\u017cam, \u017ce w humanistyce i naukach spo\u0142ecznych ewaluacja generalnie nie ma sensu. Prosty algorytm, oparty nie na publikacjach, lecz na liczbie zatrudnionych z doktoratem, habilitacj\u0105 i tytu\u0142em profesorskim plus granty dla \u201eempiryk\u00f3w\u201d oraz stypendia na kwerendy i konferencje dla \u201eteoretyk\u00f3w\u201d, by\u0142by lepszym \u201esystemem\u201d od tych wszystkich punkt\u00f3w, kt\u00f3re akurat w humanistyce o niczym w\u0142a\u015bciwie nie \u015bwiadcz\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Nigdy nie spotka\u0142em kogo\u015b, kto uwa\u017ca\u0142by, \u017ce jaki\u015b socjolog albo filozof jest wielki, bo ma du\u017co punkt\u00f3w. Za to wielu jest wielkich, kt\u00f3rzy nie umieliby zdoby\u0107 cho\u0107by jednego. Wi\u0119c po co ta ca\u0142a mitr\u0119ga?<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ca\u0142y \u015bwiat akademicki, jak Polska d\u0142uga i szeroka, \u017cyje dzi\u015b problemem ewaluacji. Wszystko wskazuje na to, \u017ce ci, kt\u00f3rzy przez ostatnie lata oszukiwali, publikuj\u0105c w pseudonaukowych czasopismach albo za pieni\u0105dze dopisuj\u0105c si\u0119 do cudzych prac, dobrze na tym wyjd\u0105.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[1518,360],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7504"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7504"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7504\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7510,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7504\/revisions\/7510"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7504"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7504"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7504"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}