
{"id":7563,"date":"2025-05-01T20:19:13","date_gmt":"2025-05-01T18:19:13","guid":{"rendered":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/?p=7563"},"modified":"2025-05-02T11:05:43","modified_gmt":"2025-05-02T09:05:43","slug":"jaki-powinien-byc-prezydent-rp","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2025\/05\/01\/jaki-powinien-byc-prezydent-rp\/","title":{"rendered":"Jaki powinien by\u0107 prezydent RP?"},"content":{"rendered":"\n<p>\u015aledz\u0105c kolejne prezydenckie kampanie wyborcze, pocz\u0105wszy od 1990 r., mam wra\u017cenie, \u017ce s\u0105 generalnie nie na temat. Ich przedmiotem nie s\u0105 bowiem kompetencje kandydat\u00f3w, lecz przede wszystkim ich pogl\u0105dy. Tak jak gdyby prezydent mia\u0142 w polskich realiach ustrojowych i politycznych w\u0142adz\u0119 wcielania w \u017cycie swoich przekona\u0144 odno\u015bnie do tego, jak urz\u0105dzony powinien by\u0107 kraj i jakie powinny panowa\u0107 w nim prawa. A to przecie\u017c nieprawda. Tylko wtedy, gdy prezydent nale\u017cy do obozu rz\u0105dz\u0105cego, mo\u017cliwa jest sytuacja, \u017ce jego inicjatywa ustawodawcza oka\u017ce si\u0119 skuteczna. W przeciwnym razie by\u0142aby blokowana przez wi\u0119kszo\u015b\u0107 sejmow\u0105.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Oczywi\u015bcie, prezydent mo\u017ce bezkarnie nadu\u017cywa\u0107 w\u0142adzy, kieruj\u0105c si\u0119 w\u0142asnymi przekonaniami oraz interesami swojego \u015brodowiska politycznego. Jako \u017ce praktycznie nie ponosi odpowiedzialno\u015bci za swoje czyny, mo\u017ce \u201ezwleka\u0107 w niesko\u0144czono\u015b\u0107\u201d, czy de facto odmawia\u0107 rozmaitych nominacji przedk\u0142adanych przez rz\u0105d \u2013 s\u0119dziowskich, generalskich, profesorskich, ambasadorskich, a nawet ministerialnych.<\/p>\n\n\n\n<p>Jak wiadomo, Andrzej Duda nie waha si\u0119 tego czyni\u0107. Takie kunktatorskie i ca\u0142kowicie bezprawne zachowanie prezydenta wynika po cz\u0119\u015bci z zepsucia (poczucia bezkarno\u015bci: co mi zrobicie?), po cz\u0119\u015bci z wyrastaj\u0105cego na pulchnej glebie pychy poczucia, \u017ce jak si\u0119 jest prezydentem, to o wszystkim decyduje si\u0119 wedle w\u0142asnej woli i uznania \u2013 jak kr\u00f3l.<\/p>\n\n\n\n<p>To do\u015b\u0107 fatalny pomys\u0142, \u017ceby t\u0119sknoty monarchiczne tl\u0105ce si\u0119 jeszcze w nowoczesnych republikach zagospodarowa\u0107 blichtrem i ceremonia\u0142em prezydentury. W silnych demokracjach ludzie jeszcze jako\u015b rozumiej\u0105 i akceptuj\u0105 to, \u017ce g\u0142owa pa\u0144stwa jest ni\u0105 formalnie i ceremonialnie, a funkcje sprawowane przez prezydenta s\u0105 g\u0142\u00f3wnie reprezentacyjnej natury. Gorzej, gdy prezydent \u2013 tak jak w Polsce \u2013 ma troch\u0119 realnych uprawnie\u0144, a wi\u0119kszo\u015b\u0107 spo\u0142ecze\u0144stwa po staremu wyobra\u017ca sobie, \u017ce w\u0142adza polega na tym, \u017ce ten, kto j\u0105 ma, robi, co mu si\u0119 podoba.<\/p>\n\n\n\n<p>To z\u0142udzenie to prosta droga do czego\u015b takiego, z czym mamy do czynienia w Polsce, gdzie prezydent niewiele mo\u017ce zdzia\u0142a\u0107, ale wiele zaszkodzi\u0107, uprawiaj\u0105c tyle\u017c bezprawne, co bezkarne kunktatorstwo. Zar\u00f3wno taki popsuty prezydent, jak i jego liczni zwolennicy nie rozumiej\u0105, \u017ce podpisanie nominacji czy ustawy to nie gest dobrej woli ani widzimisi\u0119 prezydenta, lecz jego obowi\u0105zek urz\u0119dowy, a raczej urz\u0119dniczy.<\/p>\n\n\n\n<p>W\u0105tpi\u0119, aby doktor prawa Andrzej Duda wiedzia\u0142, \u017ce w wielu przypadkach jego podpis jest jedynie skwitowaniem procedury i potwierdzeniem jej prawid\u0142owo\u015bci, nie za\u015b nast\u0119pstwem jego osobistej uznaniowej decyzji. Prezydent miasta wydaj\u0105cy nam dow\u00f3d osobisty ani nawet pomy\u015bli, \u017ce m\u00f3g\u0142by odm\u00f3wi\u0107, a prezydent kraju wyobra\u017ca sobie, \u017ce mo\u017ce nie podpisa\u0107 komu\u015b nominacji profesorskiej, bo mu si\u0119 kandydat nie podoba.<\/p>\n\n\n\n<p>No w\u0142a\u015bnie. Od razu widzimy, jak\u0105 to wa\u017cn\u0105 cech\u0119 powinien posiada\u0107 prezydent w warunkach polskich. Ot\u00f3\u017c musi mie\u0107 na tyle rozwini\u0119t\u0105 \u015bwiadomo\u015b\u0107 prawn\u0105 i poczucie prawa, aby nie ulega\u0107 pokusom kunktatorskiego nadu\u017cywania urz\u0119du. Dobry prezydent nie rz\u0105dzi, lecz stoi na stra\u017cy konstytucji. Powo\u0142uje rz\u0105dy i podpisuje ustawy ca\u0142kiem bez wzgl\u0119du na swoje pogl\u0105dy. Oznacza to, \u017ce powo\u0142uje ministr\u00f3w (a tak\u017ce s\u0119dzi\u00f3w, genera\u0142\u00f3w, profesor\u00f3w itd.) nie dlatego, \u017ce ich popiera, lecz dlatego, \u017ce ich nominacje s\u0105 zgodne z prawem i zosta\u0142y przed\u0142o\u017cone przez w\u0142a\u015bciwy organ we w\u0142a\u015bciwym trybie. Prezydent je swoim majestatem u\u015bwietnia, lecz o nich nie decyduje.<\/p>\n\n\n\n<p>To samo dotyczy ustaw. Prezydent mo\u017ce odm\u00f3wi\u0107 podpisania ustawy, je\u015bli stoi w sprzeczno\u015bci z duchem, a zw\u0142aszcza z liter\u0105 konstytucji. Nie za\u015b wtedy, gdy z jakichkolwiek innych powod\u00f3w nie podoba mu si\u0119 jej tre\u015b\u0107. Ustaw\u0119 mo\u017ce krytykowa\u0107, apelowa\u0107 o jej nieprzyjmowanie lub zmian\u0119, lecz mo\u017ce odm\u00f3wi\u0107 jej podpisania, je\u015bli jest zgodna z konstytucj\u0105 i nie godzi bezpo\u015brednio w racj\u0119 stanu.<\/p>\n\n\n\n<p>Dobry prezydent to taki, kt\u00f3ry umie si\u0119 powstrzyma\u0107 od nadu\u017cywania w\u0142adzy mimo ca\u0142ego splendoru, kt\u00f3ry go otacza. To podstawa. Drugi warunek elementarny to przestrzeganie protoko\u0142\u00f3w, zw\u0142aszcza dyplomatycznego, i g\u0142adka wsp\u00f3\u0142praca z rz\u0105dem w zakresie reprezentowania kraju za granic\u0105. W\u0142asna \u201er\u00f3wnoleg\u0142a\u201d polityka zagraniczna prezydenta jest w \u015bwietle polskiej konstytucji po prostu nielegalna &#8211; poza tym, \u017ce jest czym\u015b niepowa\u017cnym i szkodliwym dla pa\u0144stwa.<\/p>\n\n\n\n<p>Odpowied\u017a na pytanie \u201eDok\u0105d uda si\u0119 pan w pierwsz\u0105 podr\u00f3\u017c zagraniczn\u0105 jako prezydent?\u201d brzmi: \u201eTam, gdzie uznamy z ministrem spraw zagranicznych za stosowne, bior\u0105c pod uwag\u0119 aktualne okoliczno\u015bci i potrzeby pa\u0144stwa\u201d. Chyba \u017caden z kandydat\u00f3w nie udzieli\u0142 jak dot\u0105d tej jedynie poprawnej odpowiedzi\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Poprawno\u015b\u0107 to jednak\u017ce ma\u0142o. To dopiero tr\u00f3jka. Prezydent na czw\u00f3rk\u0119, czyli dobry, powinien mie\u0107 pewne do\u015bwiadczenie polityczne i znaczne do\u015bwiadczenie \u017cyciowe, a przede wszystkim wszechstronne wykszta\u0142cenie oraz znajomo\u015b\u0107 j\u0119zyk\u00f3w. Jako najwy\u017cszy reprezentant pa\u0144stwa i spo\u0142ecze\u0144stwa powinien umie\u0107 zachowa\u0107 si\u0119 w\u0142a\u015bciwie w ka\u017cdym, najwytworniejszym nawet towarzystwie, bo tylko wtedy b\u0119dzie budzi\u0142 szacunek. A taka jest w\u0142a\u015bnie jego rola \u2013 budzi\u0107 szacunek dla siebie, a przez to dla ca\u0142ego pa\u0144stwa. Jak gdyby by\u0142 ambasadorem, tylko do kwadratu.<\/p>\n\n\n\n<p>A jaki powinien by\u0107 prezydent na pi\u0105tk\u0119? A, to ju\u017c wy\u017csza szko\u0142a jazdy. To kto\u015b z prawdziwym autorytetem po\u015br\u00f3d ludzi, przek\u0142adaj\u0105cym si\u0119 na autorytet po\u015br\u00f3d zawodowych polityk\u00f3w. Sam nie musi nim by\u0107! Mo\u017ce mie\u0107 do\u015bwiadczenie polityczne na wp\u00f3\u0142 amatorskie albo lokalne, lecz jego dorobek \u017cyciowy i zawodowy, dojrza\u0142o\u015b\u0107, wykszta\u0142cenie i m\u0105dro\u015b\u0107 powinny sprawia\u0107, \u017ce ka\u017cdy, kto z nim rozmawia, czuje co najmniej respekt, a najlepiej r\u00f3wnie\u017c podziw. Taki kto\u015b mo\u017ce by\u0107 powiernikiem dla pokrzywdzonych i skutecznym ich obro\u0144c\u0105, mo\u017ce by\u0107 rozjemc\u0105 w sporach i mentorem dla m\u0142odszych.<\/p>\n\n\n\n<p>Prezydent moich marze\u0144 to kto\u015b, kto przychodzi do Sejmu i m\u00f3wi tam m\u0105drzej i godniej ni\u017c gros pos\u0142\u00f3w. Kto\u015b, kto wie, jak zachowa\u0107 si\u0119 w Pary\u017cu i w Nowym Jorku. A nawet w Pekinie. Kto\u015b, kto wiele widzia\u0142 i wiele prze\u017cy\u0142, a jego dojrza\u0142o\u015b\u0107 i m\u0105dro\u015b\u0107 \u017cyciowa odmalowuj\u0105 si\u0119 na jego twarzy, nadaj\u0105c jej rysy szlachetnej inteligencji. No i wreszcie to kto\u015b \u2013 m\u0119\u017cczyzna b\u0105d\u017a kobieta \u2013 elegancki, dobrze ubrany, umiej\u0105cy si\u0119 nosi\u0107, dobrze wychowany, acz swobodny w obej\u015bciu. I je\u015bli to wszystko ma, to ju\u017c wcale nie musi by\u0107 ani m\u0142ody, ani \u0142adny, ani nie wiadomo jak wymowny. Ba, mo\u017ce mie\u0107 wiele s\u0142abo\u015bci i wad. Je\u015bli mo\u017cna polega\u0107 na jego instynkcie pa\u0144stwowym, uczciwo\u015bci i manierach, to wady i s\u0142abo\u015bci s\u0105 do zaakceptowania. Kt\u00f3\u017c jest doskona\u0142y?<\/p>\n\n\n\n<p>W odr\u00f3\u017cnieniu od premiera i ministr\u00f3w prezydent nie musi by\u0107 fachowcem. Nie musi zna\u0107 na wylot \u017cadnego resortu, nawet tych dw\u00f3ch, kt\u00f3rymi niejako wsp\u00f3\u0142kieruje \u2013 obrony narodowej i spraw zagranicznych. Nie trzeba by\u0107 pa\u0144stwowym ani prawniczym erudyt\u0105, aby by\u0107 dobrym prezydentem Polski. Od spraw szczeg\u00f3\u0142owych i technicznych prezydent ma ludzi. Nie trzeba te\u017c by\u0107 wytrawnym politykiem, bieg\u0142ym w grach i intrygach, nie m\u00f3wi\u0105c ju\u017c o cynicznej technologii i marketingu politycznym. By\u0142oby nawet lepiej, aby jako polityk nie by\u0142 do ko\u0144ca \u201ezawodowcem\u201d. Jego rol\u0105 jest bowiem reprezentowa\u0107 spo\u0142ecze\u0144stwo wobec w\u0142adzy i w\u0142adz\u0119 wobec spo\u0142ecze\u0144stwa.<\/p>\n\n\n\n<p>Jako po\u015brednik mi\u0119dzy nimi powinien sta\u0107 pomi\u0119dzy nimi. Lepiej \u017ceby nie by\u0142 outsiderem, ale nie powinien te\u017c by\u0107 partyjny. Mo\u017ce mie\u0107 swoje pogl\u0105dy i nie musi ich ukrywa\u0107, lecz jego rol\u0105 jest godzi\u0107 zwa\u015bnionych, \u0142\u0105czy\u0107 to, co niepotrzebnie podzielone, i szuka\u0107 kompromisu tam, gdzie ludzie nie chc\u0105 ze sob\u0105 rozmawia\u0107. Marzy mi si\u0119 prezydent, o kt\u00f3rym nawet w wieku dojrza\u0142ym m\u00f3g\u0142bym my\u015ble\u0107 jako o kim\u015b na podobie\u0144stwo ojca.<\/p>\n\n\n\n<p>Wierz\u0119, \u017ce kiedy\u015b tak b\u0119dzie. Ale zanim to nast\u0105pi, trzeba b\u0119dzie przej\u015b\u0107 d\u0142ug\u0105 drog\u0119, w czasie kt\u00f3rej w umys\u0142ach Polak\u00f3w wyklaruje si\u0119 idea prezydenta &#8211; m\u0119\u017ca stanu, stra\u017cnika prawa, godnego reprezentanta narodu. Po tym, co si\u0119 w ci\u0105gu minionych dziesi\u0119ciu lat sta\u0142o z urz\u0119dem prezydenta, jeste\u015bmy zn\u00f3w na pocz\u0105tku tej drogi. Bywa tak, \u017ce historia si\u0119 troch\u0119 cofa. Na szcz\u0119\u015bcie d\u0142u\u017cej klasztora ni\u017ali przeora.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>\u015aledz\u0105c kolejne prezydenckie kampanie wyborcze, pocz\u0105wszy od 1990 r., mam wra\u017cenie, \u017ce s\u0105 generalnie nie na temat. Ich przedmiotem nie s\u0105 bowiem kompetencje kandydat\u00f3w, lecz przede wszystkim ich pogl\u0105dy. Tak jak gdyby prezydent mia\u0142 w polskich realiach ustrojowych i politycznych w\u0142adz\u0119 wcielania w \u017cycie swoich przekona\u0144 odno\u015bnie do tego, jak urz\u0105dzony powinien by\u0107 kraj i [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[129],"tags":[233],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7563"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7563"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7563\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7568,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7563\/revisions\/7568"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7563"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7563"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7563"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}