
{"id":761,"date":"2014-10-09T06:45:31","date_gmt":"2014-10-09T04:45:31","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=761"},"modified":"2014-10-09T07:43:23","modified_gmt":"2014-10-09T05:43:23","slug":"dekada-bez-medrca","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2014\/10\/09\/dekada-bez-medrca\/","title":{"rendered":"Dekada bez m\u0119drca"},"content":{"rendered":"<p>Dzi\u015b up\u0142ywa 10 lat od \u015bmieci najwi\u0119kszego filozofa ostatnich dekad XX wieku &#8211; Jacques\u2019a Derridy. Umar\u0142 na raka trzustki, tak jak nied\u0142ugo p\u00f3\u017aniej ameryka\u0144ski filozof Richard Rorty, polski matematyk Andrzej Hulanicki, Steve Jobs, a ostatnio wiemy kto. Straszna i podst\u0119pna choroba.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nDerrida by\u0142 filozofem absolutnym i bezkompromisowym. Takim jak Hegel albo Husserl i chyba nikt wi\u0119cej. Jego monstrualny m\u00f3zg mie\u015bci\u0142 w sobie zdumiewaj\u0105c\u0105 i z niczym znanym mi z autopsji niepor\u00f3wnywaln\u0105 erudycj\u0119 literack\u0105. Ca\u0142e jego \u017cycie po\u015bwi\u0119cone by\u0142o najwnikliwszej lekturze poezji, prozy literackiej i tekst\u00f3w filozoficznych. Czyta\u0142 wszystko, co napisane mi\u0119dzy wierszami i mi\u0119dzy literami, obsesyjnie oczarowany niewyra\u017calnym, nieobecnym i niewys\u0142owionym. <\/p>\n<p>Jak s\u0119p kr\u0105\u017cy\u0142 po kr\u0119gach dialektycznej refleksji, poluj\u0105c na zjawiaj\u0105ce si\u0119 w o\u015blepiaj\u0105cym potoku wszechobecnego logosu przeb\u0142yski archaicznego bezsensu, w kt\u00f3rych niczym w semantycznych katastrofach niegdy\u015b wyzwala\u0142a si\u0119 owa jasna energia sensu, rozchodz\u0105ca si\u0119 nast\u0119pnie w milcz\u0105cym niebycie jak fala Wielkiego Wybuchu, oplataj\u0105c praniebyt siatk\u0105 tekstualno\u015bci. <\/p>\n<p>Derrida by\u0142 przy narodzinach ka\u017cdego sensu i ka\u017cdego bytu, za\u015bwiadczaj\u0105c o pozorze ka\u017cdego istnienia i grozie ka\u017cdej substancjano\u015bci. By\u0142 kustoszem prabytu i praniebytu, kap\u0142anem \u015bwi\u0119tej pustki, egzorcyst\u0105 szata\u0144skiej mocy tego, co substancjalne, samoto\u017csame, metafizyczne. By\u0142 mistrzem hiperrefleksyjnego i samodestrucyjnego dyskursu, kt\u00f3ry wszystko otwiera i niczego nie zamyka. By\u0142 naprawd\u0119 wyj\u0105tkowy.<\/p>\n<p>W imi\u0119 czego to wszystko? Ot\u00f3\u017c Derrida wierzy\u0142, \u017ce ka\u017cdy sens, ka\u017cde s\u0142owo petryfikuje cz\u0105stk\u0119 z\u0142a i przemocy, a je\u015bli w dodatku to s\u0142owo znajdzie dla siebie par\u0119 i utworzy z ni\u0105 opozycj\u0119 (np. wewn\u0119trzne \u2013 zewn\u0119trzne, prawe \u2013 lewe, pierwotne \u2013 pochodne itd.), to staj\u0105 si\u0119 wesp\u00f3\u0142 maszyn\u0105 do produkcji semantycznej przemocy. Rozbrajaniem tych przewrotnych mechanizm\u00f3w zajmowa\u0142 si\u0119 niestrudzenie przez cztery dekady, nazywaj\u0105c to dekonstrukcj\u0105.<\/p>\n<p>Neutralizacja semantycznej przemocy jest zaj\u0119ciem perpetualnym, nigdy si\u0119 nieko\u0144cz\u0105cym. Hydrom spetryfikowanych znacze\u0144 i zwi\u0105zanych z nimi form w\u0142adzy wyrastaj\u0105 wci\u0105\u017c nowe \u0142by, kt\u00f3re na nowo trzeba odcina\u0107. Derrida by\u0142 jak \u015bw. Jerzy, walcz\u0105c ze stug\u0142owym smokiem, strzeg\u0105cym dost\u0119pu do \u0179r\u00f3d\u0142a \u017cycia. By\u0142 wielkim romantykiem, t\u0119pi\u0105cym cia\u0142a sta\u0142e i up\u0142ynniaj\u0105cym wszystko wok\u00f3\u0142, aby w lekko\u015bci powszechnego zniweczenia form trwa\u0142ych mog\u0142a kwitn\u0105\u0107 wolna mi\u0142o\u015b\u0107 i braterstwo wszystkich \u015bmiertelnych. Walczy\u0142 o cisz\u0119, w kt\u00f3rej spoza huku bytu i z\u0142a bezg\u0142o\u015bnie przem\u00f3wi\u0107 mog\u0142oby dobro i pok\u00f3j.<\/p>\n<p>Nigdy nie widzia\u0142em filozofa tak szczerego i autentycznego. Gdy przed laty prowadzi\u0142em niezbyt udane spotkanie z nim w Krakowie, pyta\u0142 atakuj\u0105cych go przem\u0105drzale tutejszych mi\u0142o\u015bnik\u00f3w m\u0105dro\u015bci, bezradnie i ze smutkiem: ale o czym pan m\u00f3wi? Czy czyta\u0142 pan kt\u00f3r\u0105\u015b z moich ksi\u0105\u017cek? By\u0142 w Krakowie, by pojecha\u0107 do Auschwitz. Wyg\u0142osi\u0142 tu s\u0142ynny tekst o go\u015bcinno\u015bci. Nie na nasze g\u0142owy to by\u0142y wtedy sprawy. I chyba nadal nie s\u0105.<\/p>\n<p>Lewica nie mia\u0142a nigdy wi\u0119kszego m\u0119drca i bardziej bezkompromisowego obro\u0144cy wszystkiego, co s\u0142abe i pozbawione g\u0142osu. \u015amier\u0107 Derridy przez dziesi\u0119cioma laty by\u0142a katastrof\u0105 dla Francji i dla ca\u0142ego wolnego \u015bwiata. Ale ten \u015bwiat nawet o tym nie wie.<\/p>\n<p>PS Mam kilka list\u00f3w od Jacques\u2019a Derridy. Napisane hieroglificznie i tajemniczo. Zrozumia\u0142e w po\u0142owie najwy\u017cej. Niech ju\u017c tak zostanie. Merci, Monsieur le Professeur. Pardonnez-moi, que je ne suis pas capable d`\u00eatre en garde. Notre substance a sublim\u00e9 aussi. Enchant\u00e9 de faire votre connaissance.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dzi\u015b up\u0142ywa 10 lat od \u015bmieci najwi\u0119kszego filozofa ostatnich dekad XX wieku &#8211; Jacques\u2019a Derridy. Umar\u0142 na raka trzustki, tak jak nied\u0142ugo p\u00f3\u017aniej ameryka\u0144ski filozof Richard Rorty, polski matematyk Andrzej Hulanicki, Steve Jobs, a ostatnio wiemy kto. Straszna i podst\u0119pna choroba.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/761"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=761"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/761\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":764,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/761\/revisions\/764"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=761"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=761"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=761"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}