
{"id":7802,"date":"2025-12-21T18:26:44","date_gmt":"2025-12-21T17:26:44","guid":{"rendered":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/?p=7802"},"modified":"2025-12-21T18:26:44","modified_gmt":"2025-12-21T17:26:44","slug":"trauma-swiat","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2025\/12\/21\/trauma-swiat\/","title":{"rendered":"Trauma \u015bwi\u0105t"},"content":{"rendered":"\n<p>W naszym skolonizowanym przez psycholog\u00f3w \u201e\u015bwiecie \u017cyciowym\u201d \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia co najmniej od kilku lat jawi\u0105 si\u0119 jako niebezpieczny czas, obarczony podwy\u017cszonym ryzykiem stresu, sytuacji konfliktowych oraz traumatyzuj\u0105cych zdarze\u0144, nios\u0105cych z sob\u0105 znacznie ryzyko dla tzw. relacji interpersonalnych.<\/p>\n\n\n\n<p>Jeszcze niedawno publiczny dyskurs oko\u0142o\u015bwi\u0105teczny by\u0142 monotonny i monofoniczny, koncentruj\u0105c si\u0119 wok\u00f3\u0142 osobliwej zast\u0119pczej kategorii \u201ekultywowania tradycji \u015bwi\u0105tecznych\u201d, kt\u00f3ra to \u015bwiadomie (\u015bwiadomie w znaczeniu nowoczesnego \u201eo\u015bwiecenia\u201d) podejmowana czynno\u015b\u0107 zast\u0105pi\u0142a ju\u017c wiele dekad temu zwyczajne i spontaniczne \u015bwi\u0119towanie. Od dawna nie ma w nas naiwno\u015bci i prostoty, niezb\u0119dnych do prze\u017cywania czasu \u015bwi\u0105t bez podp\u00f3rki w postaci zaanga\u017cowania w owo nieszcz\u0119sne kultywowanie. Niestety, ostatnio zrobi\u0142o si\u0119 jeszcze gorzej, bo monofoniczny dyskurs zmieni\u0142 si\u0119 w stereo, a to za spraw\u0105 drugiego podejrzanego <em>bassso continuo<\/em>, graj\u0105cego w tle s\u0142odkiej kol\u0119dy. Oto psychologia \u015bpieszy z pretraumatycznym treningiem dla oczekuj\u0105cych trudnego do\u015bwiadczenia spotkania przy wigilijnym stole z \u201eciotkami\u201d i \u201ewujkami\u201d wyra\u017caj\u0105cymi \u201eodmienne od naszych\u201d pogl\u0105dy polityczne, b\u0105d\u017a te\u017c zadaj\u0105cymi wysoce niestosowne pytania z zakresu spraw matrymonialno-prokreacyjnych.<\/p>\n\n\n\n<p>W ramach tych przygotowa\u0144 dowiadujemy si\u0119, \u017ce nale\u017cy unika\u0107 wchodzenia w bezprzedmiotowe dyskusje (albowiem niemo\u017cliwe jest uzgodnienie stanowisk w sprawach \u201e\u015bwiatopogl\u0105dowych\u201d i \u201eetycznych\u201d), a w razie konfrontacji z kim\u015b w\u015bcibskim i niedelikatnym, nale\u017cy w spos\u00f3b uprzejmy, lecz stanowczy \u201ewytyczy\u0107 granic\u0119\u201d. Je\u015bli za\u015b nie uzyskamy pos\u0142uchu, nale\u017cy uzbroi\u0107 si\u0119 w cierpliwo\u015b\u0107, dla w\u0142asnego dobra oraz dla zachowania \u0142adu i spokoju w rodzinie.<\/p>\n\n\n\n<p>A ja m\u00f3wi\u0119, \u017ce trzeba wr\u0119cz przeciwnie. St\u00f3\u0142 wigilijny to wyj\u0105tkowa i jedyna w swoim rodzaju sposobno\u015b\u0107, by pok\u0142\u00f3ci\u0107 si\u0119 na powa\u017canie i powa\u017cnie wyartyku\u0142owa\u0107 swoje podstawowe przekonania i warto\u015bci. Zak\u0142amanie daj\u0105cych nam dobre rady psycholog\u00f3w polega na tym, \u017ce adresat tych rad jest osob\u0105 \u2013 w domy\u015ble \u2013 w pe\u0142ni zas\u0142uguj\u0105c\u0105 na to, aby to jej spok\u00f3j by\u0142 chroniony i jej \u201egranice\u201d strze\u017cone przed innymi, kt\u00f3rzy akurat nie nale\u017c\u0105 do plemienia aktualnie s\u0142uchaj\u0105cych albo czytaj\u0105cych owe dobre rady. To on ma oczywi\u015bcie racj\u0119 i musi by\u0107 chroniony przed inwazj\u0105 agresywnych \u201ewujk\u00f3w\u201d. A przecie\u017c przekaz stanowczo kierowany jest w\u0142a\u015bnie do wszystkich bez wyj\u0105tku s\u0142uchaczy radiowych audycji b\u0105d\u017a czytelnik\u00f3w kolorowych pism, kt\u00f3rzy w\u0142a\u015bnie s\u0142uchaj\u0105 albo czytaj\u0105 \u2013 nie za\u015b do tych wybranych, co to w mig si\u0119 domy\u015bl\u0105, \u017ce tylko o nich (a nie o tych drugich) chodzi. W rezultacie przed\u015bwi\u0105teczni terapeuci ucz\u0105 antyfaszyst\u00f3w, jak maj\u0105 wytrzymywa\u0107 obecno\u015b\u0107 faszyst\u00f3w przy stole, lecz jednocze\u015bnie ucz\u0105 faszyst\u00f3w, jak maj\u0105 znosi\u0107 antyfaszyst\u00f3w. I tylko jednego w \u017cadnym wypadku nie wolno powiedzie\u0107 g\u0142o\u015bno w ca\u0142ym tym terapeutyczno-empatycznym zas\u0142odzeniu: a niby czemu to pa\u0144stwo psychologowie doradzaj\u0105 faszystom? Czy\u017cby uwa\u017cali, \u017ce to wszystko jedno?<\/p>\n\n\n\n<p>Nihilizm, tak\u017ce ten przebrany w tanie fata\u0142aszki troski i \u201epsychologicznego u\u015bwiadomienia\u201d jest moralnie odpychaj\u0105cy. Tak samo jak popieranie Kaczy\u0144skiego, Nawrockiego czy innego Korwina-Mikke, o Braunie nie wspominaj\u0105c (w raczej wspominaj\u0105c). Je\u015bli masz takie osoby w rodzinie, to twoim obowi\u0105zkiem jest zadba\u0107, aby wiedzia\u0142y one, co o tym my\u015blisz. Oni za\u015b maj\u0105 prawo by\u0107 potraktowani powa\u017cnie, a wi\u0119c \u2013 gniewnie. \u015awi\u0119ta to w\u0142a\u015bnie ta wyj\u0105tkowa okazja, aby pok\u0142\u00f3ci\u0107 si\u0119 w wa\u017cnej, fundamentalnej moralnie sprawie. Rady, aby wznie\u015b\u0107 si\u0119 ponad to, otworzy\u0107 na perspektyw\u0119 \u201edrugiej strony\u201d, zaprawione upomnieniami, \u017ce przecie\u017c i my \u201e\u017cyjemy w ba\u0144ce\u201d (czyli nasze przekonania moralne s\u0105 arbitralne i przypadkowe, a przez to nie lepsze od innych), s\u0105 g\u0142\u0119boko niemoralne, bo nihilistyczne w\u0142a\u015bnie.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie ma \u017cadnego problemu w tym, \u017ce przy wigilijnym stole zamiast zdzier\u017cy\u0107, zmilcze\u0107, przemilcze\u0107, pu\u015bci\u0107 mimo uszu, obr\u00f3ci\u0107 w \u017cart po prostu powiemy, \u017ce faszyzm jest pod\u0142o\u015bci\u0105, a towarzystwo w rodzaju PiS czy \u201ekonfy\u201d to polityczny rynsztok. Nie ma nic z\u0142ego w pok\u0142\u00f3ceniu si\u0119 z przys\u0142owiowym wujkiem czy (jeszcze nie przys\u0142owiowym) siostrze\u0144cem. Powiem wi\u0119cej \u2013 to jest dok\u0142adnie to minimum, jakie mo\u017cemy uczyni\u0107, aby nie by\u0107 konformist\u0105 i oportunist\u0105 ostatecznym i beznadziejnym. Je\u015bli nie umiemy by\u0107 odwa\u017cni przy stole, wobec rodziny, to kiedy i wobec kogo?<\/p>\n\n\n\n<p>\u015awi\u0119ta nie chc\u0105 si\u0119 jako\u015b zmie\u015bci\u0107 w wybuja\u0142ej merkantylno-narcystycznej popkulturze. Najlepiej by by\u0142o, gdyby \u201e\u015bwi\u0105teczna atmosfera\u201d kreowana przez kolorowe lampki i kol\u0119dy puszczane z g\u0142o\u015bnik\u00f3w mog\u0142a starczy\u0107 za ca\u0142o\u015b\u0107, czyli za to wszystko, co mia\u0142oby si\u0119 w tej\u017ce atmosferze jeszcze wydarzy\u0107. Przecie\u017c nikt nie lubi dzielenia si\u0119 op\u0142atkiem, a i \u201epotrawy wigilijne\u201d nie s\u0105 tak dobre, aby je\u015b\u0107 je cz\u0119\u015bciej ni\u017c raz w roku. Nie chodzi te\u017c o \u201edzieci\u0105tko Jezus\u201d, w kt\u00f3rego bosko\u015b\u0107 nie wierzy wszak prawie nikt. Jest bardzo, bardzo przyjemnie, ale tylko w tym, co nie wi\u0105\u017ce si\u0119 z obowi\u0105zkiem i obcowaniem z na wp\u00f3\u0142 obcymi lud\u017ami, z kt\u00f3rymi jeste\u015bmy spokrewnieni lub spowinowaceni, co samo w sobie stanowi ju\u017c wystraczaj\u0105cy pow\u00f3d do napi\u0119\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie, \u015bwi\u0119ta generalnie nie s\u0105 przyjemne. Nieliczne chwile, w kt\u00f3rych prze\u017cywamy uroczysty nastr\u00f3j, si\u0119gamy uczuciem nieba, a nawet i dalej, a nasze dusze doznaj\u0105 szlachetnego uwznio\u015blenia, okupione s\u0105 mn\u00f3stwem uci\u0105\u017cliwo\u015bci i przykro\u015bci. I naprawd\u0119 je\u015bli co\u015b dobrego ma si\u0119 w \u015bwi\u0119ta wydarzy\u0107, to mo\u017ce w\u0142a\u015bnie ta odrobina odwagi, aby przed jeden wiecz\u00f3r nie by\u0107 oportunist\u0105, nihilist\u0105 albo po prostu tch\u00f3rzem.<\/p>\n\n\n\n<p>A wi\u0119c pok\u0142\u00f3\u0107my si\u0119 na dobre z w\u0105satymi wujami, bezw\u0105symi ciotkami, testuj\u0105cymi nasz\u0105 cierpliwo\u015b\u0107 bezczelnymi kuzynami, a nawet z matkami, ojcami i w\u0142asnymi dzie\u0107mi. K\u0142\u00f3tnia i por\u00f3\u017cnienie s\u0105 dobre, je\u015bli tylko racja i s\u0142uszno\u015b\u0107 moralna jest po naszej stronie. A kto t\u0119 racj\u0119 i s\u0142uszno\u015b\u0107 ma? Kto j\u0105 ma, ten wie, \u017ce j\u0105 ma. W dziedzinie moralnej sprawy g\u0142\u00f3wne s\u0105 zadziwiaj\u0105co proste. Za to szczeg\u00f3\u0142y zawi\u0142e i ciemne. I w\u0142a\u015bnie z tego powodu mo\u017cliwe jest pojednanie i wybaczenie. Jednanie si\u0119 z chamstwem jest \u017ca\u0142osne. Za to jednanie si\u0119 i wybaczenie wzajemne moc\u0105 wyrozumia\u0142o\u015bci i wspania\u0142omy\u015blno\u015bci to rzecz pi\u0119kna. Tyle \u017ce nie dla faszyst\u00f3w te mecyje. Wybaczenie, zgoda i harmonia to \u015bwi\u0105teczna nagroda wy\u0142\u0105cznie dla tych, kt\u00f3rzy spe\u0142ni\u0105 warunek minimalny: nie s\u0105 ho\u0142ot\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>\u017bycz\u0119 wszystkim swoim sta\u0142ym i niesta\u0142ym czytelnikom, \u017ceby nie mieli wok\u00f3\u0142 siebie ho\u0142oty, a je\u015bli maj\u0105, to \u017ceby odci\u0119li si\u0119 od niej raz na zawsze przy wigilijnym stole. To b\u0119dzie \u015bwi\u0105teczne oczyszczenie co si\u0119 zowie! A pa\u0144stwu psycholo\u017cstwu doradzam chwil\u0119 szczero\u015bci z samymi sob\u0105. Oby ich \u201ewgl\u0105d w siebie\u201d obj\u0105\u0142 nareszcie t\u0119 \u201ecz\u0119\u015b\u0107\u201d, kt\u00f3ra odr\u00f3\u017cnia dobro od z\u0142a i \u201ecz\u0119\u015b\u0107\u201d t\u0119 uruchomi\u0142. Byle do Nowego Roku!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W naszym skolonizowanym przez psycholog\u00f3w \u201e\u015bwiecie \u017cyciowym\u201d \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia co najmniej od kilku lat jawi\u0105 si\u0119 jako niebezpieczny czas, obarczony podwy\u017cszonym ryzykiem stresu, sytuacji konfliktowych oraz traumatyzuj\u0105cych zdarze\u0144, nios\u0105cych z sob\u0105 znacznie ryzyko dla tzw. relacji interpersonalnych. Jeszcze niedawno publiczny dyskurs oko\u0142o\u015bwi\u0105teczny by\u0142 monotonny i monofoniczny, koncentruj\u0105c si\u0119 wok\u00f3\u0142 osobliwej zast\u0119pczej kategorii \u201ekultywowania tradycji [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[37],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7802"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7802"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7802\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7803,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7802\/revisions\/7803"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7802"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7802"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7802"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}