
{"id":962,"date":"2015-04-02T12:25:50","date_gmt":"2015-04-02T10:25:50","guid":{"rendered":"http:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/?p=962"},"modified":"2015-04-02T13:25:03","modified_gmt":"2015-04-02T11:25:03","slug":"uczciwe-konkursy-na-uczelniach","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/2015\/04\/02\/uczciwe-konkursy-na-uczelniach\/","title":{"rendered":"Uczciwe konkursy na uczelniach?"},"content":{"rendered":"<p>Pani dr Mi\u0142os\u0142awa St\u0119pie\u0144 skar\u017cy Wydzia\u0142 Anglistyki UAM, kt\u00f3ry odm\u00f3wi\u0142 jej wgl\u0105du do protoko\u0142u komisji konkursu na stanowisko adiunkta, w kt\u00f3rym bez powodzenia wzi\u0119\u0142a udzia\u0142.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nMusz\u0119 Pani\u0105 Doktor zmartwi\u0107. W tym protokole nie b\u0119dzie nic ciekawego. Ot, po prostu lakoniczne dwa zdania i wynik g\u0142osowania. A jednak to dobrze, \u017ce Pani walczy, bo konkursy na polskich uczelniach wci\u0105\u017c w zdecydowanej wi\u0119kszo\u015bci s\u0105 \u201eustawiane\u201d. <\/p>\n<p>I trzeba to zmieni\u0107, cho\u0107 akurat ustawa o informacji publicznej nie jest dobrym do tego narz\u0119dziem. Dlaczego? Dlatego, \u017ce procedura konkursowa nie mo\u017ce zamieni\u0107 si\u0119 w stosowanie algorytmu (na przyk\u0142ad wyliczaj\u0105cego punkty za publikacje) do poszczeg\u00f3lnych kandydat\u00f3w, i to pod ich skrupulatnym nadzorem. <\/p>\n<p>Jawno\u015b\u0107 jest wielk\u0105 warto\u015bci\u0105 \u017cycia publicznego, ale tylko do pewnych granic. Profesorowie maj\u0105 pe\u0142ne prawo do tego, by w spos\u00f3b swobodny, bez obawy, \u017ce b\u0119d\u0105 musieli si\u0119 t\u0142umaczy\u0107, wypowiada\u0107 swoje opinie na temat kandydat\u00f3w. Dyskrecja obrad i swoboda wyra\u017cania opinii, w tym r\u00f3wnie\u017c bardzo subiektywnych, jest do\u015b\u0107 elementarnym prawem cia\u0142 kolegialnych. Jest to wr\u0119cz derywat og\u00f3lnych praw cz\u0142owieka. <\/p>\n<p>Dla zr\u00f3wnowa\u017cenia tego \u201eprawa do bycia wolnym cz\u0142owiekiem nawet w pracy\u201d wprowadza si\u0119 jawno\u015b\u0107 dokument\u00f3w publicznych. Dokument\u00f3w, lecz nie ka\u017cdego nagrania i ka\u017cdego papierka, kt\u00f3ry powsta\u0142 w przestrzeni instytucjonalnej. Z tego rodzaju nadinterpretacj\u0105 prawa do informacji publicznej stykam si\u0119 niemal na co dzie\u0144. To niebezpieczny totalizm, kr\u0119puj\u0105cy wolno\u015b\u0107 s\u0105dzenia i dzia\u0142ania, wzmagaj\u0105cy l\u0119k i oportunizm w przestrzeni publicznej. Kucharz zdaje spraw\u0119 z tego, co ugotowa\u0142, ale w kuchni musi czu\u0107 si\u0119 swobodnie.<\/p>\n<p>Konkursy na uczelniach s\u0105 ustawiane, bo utar\u0142o si\u0119, \u017ce ka\u017cdy szef zak\u0142adu czy katedry mo\u017ce sobie zatrudni\u0107, kogo chce. To niem\u0105dre, bo zwykle zatrudnia swoich doktor\u00f3w, kt\u00f3rych sam wypromowa\u0142. Bywa, \u017ce jest to niesprawiedliwe. Ludzie tak ju\u017c przywykli do fikcyjnych konkurs\u00f3w, \u017ce najcz\u0119\u015bciej na dane stanowisko zg\u0142asza si\u0119 tylko jeden kandydat \u2013 \u201eten, co trzeba\u201d.<\/p>\n<p>Wiem bardzo dobrze, z autopsji, jak to jest przegra\u0107 w konkursie z kim\u015b ewidentnie s\u0142abszym. Gorycz i poczucie niesprawiedliwo\u015bci. Bardzo bym chcia\u0142, \u017ceby to si\u0119 zmieni\u0142o. \u017beby konkursy z zasady odbywa\u0142y si\u0119 wtedy, gdy jest wi\u0119cej ni\u017c jeden kandydat, a decyzje zapada\u0142y naprawd\u0119 kolektywnie, a nie tylko kolektywnie na niby. Na szcz\u0119\u015bcie kultura akademicka ewoluuje i powoli przyjmuj\u0105 si\u0119 wzorce zachodnie. Coraz cz\u0119\u015bciej konkursy s\u0105 realne, jakkolwiek zdanie szefa zak\u0142adu znaczy \u2013 i powinno znaczy\u0107 \u2013 najwi\u0119cej. W ko\u0144cu to on bierze cz\u0142owieka do swojego zespo\u0142u.<\/p>\n<p>Najwi\u0119ksz\u0105 przeszkod\u0105 w reformie konkurs\u00f3w jest systemowa fikcja zwi\u0105zana z awansowaniem pracownika. \u017beby m\u0142ody doktor z danej uczelni m\u00f3g\u0142 po dw\u00f3ch latach od doktoratu przej\u015b\u0107 ze stanowiska asystenta na stanowisko adiunkta albo m\u0142ody doktor habilitowany awansowa\u0107 z adiunkta na profesora nadzwyczajnego, trzeba urz\u0105dzi\u0107 dla tej osoby konkurs. W zasadzie jest on fikcj\u0105 \u2013 jest to po prostu niezb\u0119dna formalno\u015b\u0107, aby m\u00f3c da\u0107 cz\u0142owiekowi awans, kt\u00f3ry mu si\u0119 nale\u017cy. <\/p>\n<p>A co si\u0119 dzieje, gdy o takim konkursie dowie si\u0119 kto\u015b lepszy od naszego awansuj\u0105cego kolegi? Mamy przyj\u0105\u0107 tego z zewn\u0105trz, a naszego wyrzuci\u0107? Mia\u0142by zosta\u0107 ukarany za to, \u017ce si\u0119 wyhabilitowa\u0142? Nie ma idealnego rozwi\u0105zania. Trzeba by jednak pomy\u015ble\u0107 o \u201ebezkonkursowych\u201d awansach, bo fikcja zawsze psuje instytucje (i nie tylko).<\/p>\n<p>\u017bycz\u0119 Pani powodzenia. Prosz\u0119 si\u0119 nie zra\u017ca\u0107 i nadal stara\u0107 o posad\u0119. Nie jest prawd\u0105, \u017ce obecny rozg\u0142os zrazi\u0142 do Pani profesor\u00f3w i utrudni Pani karier\u0119. Bardzo w to w\u0105tpi\u0119. Kogo\u015b mo\u017ce zrazi\u0142, a kogo\u015b innego wr\u0119cz przeciwnie. <\/p>\n<p>Zreszt\u0105 to jest sprawa drugorz\u0119dna. Istotne s\u0105 kontakty. I dobrze \u2013 byleby \u201ekontakty\u201d nie znaczy\u0142y \u201euk\u0142ady\u201d. Cho\u0107 granica mi\u0119dzy jednym i drugim jest do\u015b\u0107 zatarta.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Pani dr Mi\u0142os\u0142awa St\u0119pie\u0144 skar\u017cy Wydzia\u0142 Anglistyki UAM, kt\u00f3ry odm\u00f3wi\u0142 jej wgl\u0105du do protoko\u0142u komisji konkursu na stanowisko adiunkta, w kt\u00f3rym bez powodzenia wzi\u0119\u0142a udzia\u0142.<\/p>\n","protected":false},"author":3,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[201],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/962"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/users\/3"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=962"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/962\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":965,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/962\/revisions\/965"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=962"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=962"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/hartman\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=962"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}