
{"id":1925,"date":"2013-04-05T15:00:01","date_gmt":"2013-04-05T13:00:01","guid":{"rendered":"http:\/\/narty.blog.polityka.pl\/?p=1925"},"modified":"2013-04-08T07:47:25","modified_gmt":"2013-04-08T05:47:25","slug":"gorski-%e2%80%9ekoziol%e2%80%9d","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/2013\/04\/05\/gorski-%e2%80%9ekoziol%e2%80%9d\/","title":{"rendered":"G\u00f3rski \u201eKozio\u0142\u201d"},"content":{"rendered":"<p>Kolejny pogrzeb cz\u0142owieka, dla kt\u00f3rego wa\u017cne by\u0142y g\u00f3ry: na krakowskim Salwatorze spocz\u0105\u0142 w pi\u0105tek Krzysztof Koz\u0142owski. Publicznie znany by\u0142 jako wieloletni zast\u0119pca Jerzego Turowicza w \u201eTygodniku Powszechnym\u201d, tw\u00f3rca s\u0142u\u017cb specjalnych Wolnej Polski i pierwszy niekomunistyczny minister spraw wewn\u0119trznych. Ale mia\u0142 te\u017c zas\u0142ugi zwi\u0105zane z g\u00f3rami w\u0142a\u015bnie.<\/p>\n<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/\/2013\/04\/IMG_1483-1m.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-medium wp-image-1929\" title=\"IMG_1483 (1)m\" src=\"\/wp-content\/uploads\/\/2013\/04\/IMG_1483-1m-300x199.jpg\" alt=\"\" width=\"300\" height=\"199\" srcset=\"\/narty\/wp-content\/uploads\/2013\/04\/IMG_1483-1m-300x199.jpg 300w, \/narty\/wp-content\/uploads\/2013\/04\/IMG_1483-1m.jpg 800w\" sizes=\"(max-width: 300px) 100vw, 300px\" \/><\/a> <em>Krzysztof Koz\u0142owski (i autor)<\/em><\/p>\n<p><!--more-->Ta pasja narodzi\u0142a si\u0119 w bardzo wczesnej m\u0142odo\u015bci. Czyli tu\u017c po zako\u0144czeniu wojny.<\/p>\n<p>Przyjaciel Koz\u0142owskiego z krakowskiego gimnazjum Nowodworskiego (potem wieloletni dyrektor Wydawnictwa Literackiego) Andrzej Kurz, opowiada\u0142:<br \/>\n\u201eMieli\u015bmy po 13-14 lat. Formalnym wyr\u00f3\u017cnikiem naszej klasy by\u0142 wyb\u00f3r francuskiego jako j\u0119zyka obcego (poza \u0142acin\u0105 oczywi\u015bcie). Ju\u017c to wskazuje na inteligenckie pochodzenie wi\u0119kszo\u015bci uczni\u00f3w. Ale silnej wsp\u00f3lnoty ca\u0142ej klasy chyba nie odczuwali\u015bmy. Wszyscy byli\u015bmy dzie\u0107mi okaleczonymi psychicznie, mentalnie a i fizycznie przez okrucie\u0144stwo wojny i okupacji. Program naszych lekcji, nieliczne podr\u0119czniki, nasi nauczyciele, wreszcie atmosfera domowa, wszystko to nawi\u0105zywa\u0142o do czas\u00f3w przedwojennych i izolowa\u0142o nas od nowej wsp\u00f3\u0142czesno\u015bci. Byli\u015bmy za m\u0142odzi, \u017ceby mie\u0107 w\u0142asne pogl\u0105dy polityczne czy wybory \u015bwiatopogl\u0105dowe \u2013 odbijali\u015bmy to, w czym wyrastali\u015bmy. Wi\u0119c chyba wszyscy uznawali\u015bmy now\u0105 w\u0142adz\u0119 za uzurpatorsk\u0105 a \u017co\u0142nierzy radzieckich za niecywilizowanych dzikus\u00f3w. Lecz przede wszystkim nienawidzili\u015bmy Niemc\u00f3w. R\u00f3\u017cni\u0107 si\u0119 politycznie i ideowo zacz\u0119li\u015bmy w\u0142a\u015bciwie dopiero w liceum, gdzie\u015b w latach 1948-49. (\u2026). \u0141\u0105czyli\u015bmy si\u0119 w grupy przyjacielskie, do\u015b\u0107 hermetyczne. Moja paka by\u0142a wyra\u017anie \u201eprzedwojennie\u201d inteligencka. (\u2026) Kocio by\u0142 wyr\u00f3\u017cniaj\u0105c\u0105 si\u0119 postaci\u0105 grupy by\u0142ych ziemian, nazywanych przez nas, bez cienia zawi\u015bci, ale z odrobin\u0105 ironii, \u00bbhrabiami\u00ab. Nale\u017ca\u0142 do niej tak\u017ce Marek Tarnowski, Ja\u015b Mycielski, Andrzej Morstin. (\u2026)<\/p>\n<p>Ale niemal ka\u017cdy wolny dzie\u0144, a zw\u0142aszcza kr\u00f3tsze i d\u0142u\u017csze wakacje, sp\u0119dzali\u015bmy na g\u00f3rskich w\u0142\u00f3cz\u0119gach.<br \/>\nNajatrakcyjniejsze z naszych g\u00f3rskich \u0142az\u0119g by\u0142y wyprawy w Tatry. A k\u0142opot najwi\u0119kszy sprawia\u0142 prawie wszystkim z nas zupe\u0142ny brak pieni\u0119dzy, po prostu domowa bieda. Pami\u0119tam, jak przerabiali\u015bmy blankiety zni\u017cek kolejowych, \u017ceby s\u0142u\u017cy\u0142y kilka razy, jak kombinowali\u015bmy ka\u017cdy bochenek chleba i ka\u017cdy kilogram cukru, jakim problemem by\u0142y buty, \u017ceby nadawa\u0142y si\u0119 do w\u0119dr\u00f3wki i wspinaczki. Kiedy\u015b ciotka Kocia, dr Aniela Koz\u0142owska, znana mojej rodzinie z pracy na bliskim nam Wydziale Rolnym UJ, w\u0142a\u015bcicielka domu na Bystrem w Zakopanem, odda\u0142a nam strych do wakacyjnej dyspozycji. I pami\u0119tam, \u017ce \u0142azili\u015bmy stamt\u0105d na g\u00f3rskie, prawie zawsze deszczowe, wyprawy, \u017cywi\u0105c si\u0119 ca\u0142ymi dniami herbat\u0105 i chlebem posypywanym cukrem. Przeczyta\u0142em gdzie\u015b niedawno, jak Andrzej \u0141apicki wspomina\u0142 taki w\u0142a\u015bnie przysmak w okupowanej Warszawie. My byli\u015bmy tak biedni tak\u017ce w powojennym Krakowie\u201d.<\/p>\n<p>Z czasem KK i Tarnowski zaczynaj\u0105 eksplorowa\u0107 Beskidy i Bieszczady \u2013 zawsze dzikie, a teraz na dodatek dotkni\u0119te wojennymi i tu\u017c powojennymi zniszczeniami. Przemierzaj\u0105 je, tak\u017ce zim\u0105 \u2013 na nartach, i przy okazji na podstawie starych map i relacji miejscowych na nowo oznaczaj\u0105 dawne szlaki turystyczne, zatarte podczas lat wojny.<\/p>\n<p>W 1953 r. KK wraz z Janem J\u00f3zefem Szczepa\u0144skim, ju\u017c wtedy uznanym pisarzem i t\u0142umaczem, bierze udzia\u0142 we wspinaczkach tatrza\u0144skich: zachodnia \u015bciana Ni\u017cnych Rys\u00f3w, gra\u0144 Mi\u0119gusz\u00f3w, p\u00f3\u0142noc Wielkiego Mi\u0119gusza, p\u00f3\u0142nocno-zachodnia \u015bciana \u017babiego Ni\u017cnego, trasa ze \u015awierza na Po\u015brednim Mi\u0119guszu, filar Gro\u0144skiego na \u017babiej Turni Mi\u0119guszowieckiej itd.<\/p>\n<p>Przychodzi mu te\u017c \u2013 z tym\u017ce Janem J\u00f3zefem, w\u00f3wczas instruktorem wspinaczki \u2013 i\u015b\u0107 na ratunek. Oto troje turyst\u00f3w, zaskoczonych przez mg\u0142\u0119 i deszcz, postanawia zej\u015b\u0107 wprost z Orlej Baszty do schroniska w Pi\u0119ciu Stawach. Narzeczony dziewczyny odpada od ska\u0142y i ginie, a jej bratu udaje si\u0119 do doliny, ka\u017c\u0105c dziewczynie czeka\u0107 na pomoc. Szczepa\u0144ski tak wspomina t\u0119 noc w swych Dziennikach: \u201e(\u2026) s\u0142yszeli\u015bmy z daleka jej wo\u0142anie, przeci\u0105g\u0142e, blade \u00bbaaa!\u00ab, zagubione we mgle, odbijane echem od turni, nie wiadomo sk\u0105d dochodz\u0105ce. Wspinali\u015bmy si\u0119 po ciemku, po mokrej skale, gubi\u0105c kierunek g\u0142osu. W pewnej chwili zobaczy\u0142em j\u0105 tu\u017c pod stopami, siedz\u0105c\u0105 na dnie pionowego za\u0142omu. Bosa, w kr\u00f3tkich spodenkach, przemoczona do nitki, skulona w zimnym strumyczku wody s\u0105cz\u0105cym si\u0119 ze \u015bciany. Spuszczali\u015bmy j\u0105 na linie z Paw\u0142em, na kierunek \u015bwiat\u0142a latarki za\u015bwieconej w \u017clebie, kt\u00f3re we mgle b\u0142yszcza\u0142o w nieokre\u015blonej odleg\u0142o\u015bci \u2013 nie wiadomo, dziesi\u0119\u0107 czy pi\u0119\u0107dziesi\u0105t metr\u00f3w w dole. Inni tymczasem znale\u017ali pod \u015bcian\u0105 na piargu zabitego z po\u0142amanymi r\u0119kami i nogami i z dziur\u0105 w g\u0142owie. Kiedy\u015bmy ju\u017c byli w \u017clebie, nadeszli Andrzej Krzeptowski i Ustupski z bambusami [noszami]. Stali ze stajenn\u0105 latarni\u0105 pod przewieszon\u0105 want\u0105 i z niewzruszonym spokojem palili papierosy \u2013 dwie g\u00f3ralskie g\u0119by pod\u015bwietlone drapie\u017cnie. Wr\u00f3cili\u015bmy do schroniska o 2-giej nad ranem\u201d. Micha\u0142 Jagie\u0142\u0142o w swym Wo\u0142aniu w g\u00f3rach cytuje samego, jak zwykle lakonicznego, Koz\u0142owskiego: \u201eSzed\u0142em z Janem J\u00f3zefem Szczepa\u0144skim, jak zwykle ma\u0142om\u00f3wnym, i to on pierwszy doszed\u0142 do dziewczyny i spyta\u0142 jedynie: \u2013 Ile wa\u017cysz? \u2013 Czterdzie\u015bci dziewi\u0119\u0107 kilogram\u00f3w \u2013 odpowiedzia\u0142o dziewcz\u0119. \u2013 To dobrze \u2013 zakomunikowa\u0142 JJS. Za\u0142o\u017cyli\u015bmy zjazd i Jan J\u00f3zef zwi\u00f3z\u0142 j\u0105 na piargi&#8230;\u201d<\/p>\n<p>G\u00f3ry maj\u0105 te\u017c znaczenie w du\u017co p\u00f3\u017aniejszym okresie \u017cycia Koz\u0142owskiego: czasie stanu wojennego. Oto rankiem 11 grudnia 1981 roku KK, razem z przyjaci\u00f3\u0142mi: Markiem Tarnowskim i Zdzis\u0142awem Adamikiem, wyrusza na dawno planowan\u0105 wypraw\u0119 narciarsk\u0105 do Tignes w Alpach francuskich. Zamierzaj\u0105 jecha\u0107 przez Republik\u0119 Federaln\u0105 Niemiec (tam zanocowa\u0107 u znajomych), a potem odwiedzi\u0107 rodzin\u0119 w Pary\u017cu. Marek Tarnowski wspomina\u0142 potem: \u201eJechali\u015bmy w dwa samochody. Zdzisio swoim volkswagenem-busem, a my z Krzysztofkiem \u2013 moim garbusem. Pierwsz\u0105 noc sp\u0119dzili\u015bmy w hotelu pod Zgorzelcem. Rano, w sobot\u0119 12 grudnia, ruszyli\u015bmy przez NRD. Dojechali\u015bmy do Eisenach, miasteczka przy granicy. Wtedy je\u017adzi\u0142o si\u0119 wolniej, w Polsce drogi by\u0142y fatalne, a w NRD niewiele lepsze. No i, co najwa\u017cniejsze, nocleg po wschodniej stronie by\u0142 ta\u0144szy. Zreszt\u0105 o ile z Krzysztofem poszli\u015bmy i tu do jakiego\u015b \u00bbpension\u00ab, to Zdzisio spa\u0142 w samochodzie, cho\u0107 by\u0142 potworny mr\u00f3z\u201d.<\/p>\n<p>Tymczasem tej\u017ce nocy \u2013 z 12 na 13 grudnia \u2013 w\u0142adze PRL, \u0142ami\u0105c konstytucj\u0119 i pakty praw cz\u0142owieka, og\u0142aszaj\u0105 na terenie ca\u0142ego kraju stan wojenny. Marek Tarnowski: \u201eRano nie mogli\u015bmy odpali\u0107 aut, musieli\u015bmy rusza\u0107 na pych. Na granicy NRD-owski pogranicznik m\u00f3wi\u0142 co\u015b, \u017ce \u00bbNicht Gut! Nicht Gut!\u00ab, zrobi\u0142 nam nadzwyczaj drobiazgow\u0105 kontrol\u0119 z odkr\u0119caniem felg w\u0142\u0105cznie, ale pu\u015bci\u0142. Nikomu z nas \u2013 w tym Krzysztofowi \u2013 do g\u0142owy nie przysz\u0142o, \u017ce akurat teraz mog\u0105 wprowadzi\u0107 stan wojenny. Krzysztof wspomina\u0142 tylko, \u017ce jaki\u015b francuski dyplomata mia\u0142 na dniach przyjecha\u0107 do Polski, ale nie wiadomo dlaczego odwo\u0142a\u0142 wizyt\u0119. W Niemczech Zachodnich mieli\u015bmy w planie wizyt\u0119 u mojej kuzynki Julki Potockiej, kt\u00f3ra pracowa\u0142a jako piel\u0119gniarka w ameryka\u0144skiej bazie wojskowej tu\u017c przy granicy z Francj\u0105. Dojechali\u015bmy wieczorem i szykowali\u015bmy si\u0119 na tradycyjnego wielkiego kotleta z r\u00f3wnie wielkim piwem, bo Julka zawsze nas tak podejmowa\u0142a. A tu ona robi wielkie oczy: Jak to? Jeste\u015bcie? Przecie\u017c w Polsce wojna! Ja si\u0119gn\u0105\u0142em po piwo, a Krzysztofek przyklei\u0142 si\u0119 do radia. Nast\u0119pnego dnia dotarli\u015bmy do Pary\u017ca\u201d.<\/p>\n<p>15 grudnia KK jedzie do Maisons-Laffitte, siedziby \u201eKultury\u201d, najwa\u017cniejszego pisma polskiej emigracji. Magdalenie Grochowskiej opowie o tym spotkaniu tak: \u201eZasta\u0142em Giedroycia i Herlinga. Dzwoni\u0105 do r\u00f3\u017cnych wybitnych Polak\u00f3w emigracyjnych, czytaj\u0105 im apel i prosz\u0105 o podpisanie. Odezwa sprowadza\u0142a si\u0119 do tego: Polacy, podejmijcie aktywny zbrojny op\u00f3r. Ja s\u0142ucham tego i m\u00f3wi\u0119: \u00bbPanie redaktorze, ale kto ma si\u0119 broni\u0107 i jak? Bo struktury \u00bbSolidarno\u015bci\u00ab do walki zbrojnej s\u0105 ma\u0142o przygotowane, a poza tym nie maj\u0105 broni\u2026 Przecie\u017c to jest nawo\u0142ywanie do samob\u00f3jstwa!\u00ab. Giedroyc podni\u00f3s\u0142 si\u0119, ale nie si\u0119gn\u0105\u0142 po butelk\u0119 whisky, co \u015bwiadczy\u0142o o tym, \u017ce jest na mnie maksymalnie wkurzony. Powiedzia\u0142: \u00bbMyli si\u0119 pan. To trzeba obmy\u0107 krwi\u0105. Ja wiem, \u017ce ka\u017cdy op\u00f3r jest beznadziejny, ale ma sens. Je\u017celi nie poleje si\u0119 krew, to nie b\u0119dzie mitu, a Polska ugrz\u0119\u017anie w b\u0142ocie na ca\u0142e pokolenie. Nie o to chodzi, \u017ceby zwyci\u0119\u017cy\u0107. Oczywi\u015bcie, \u017ce ten op\u00f3r nic nie mo\u017ce da\u0107 w sensie wojskowym. Ale musi pola\u0107 si\u0119 krew\u2026\u00ab. Wtedy ja powiedzia\u0142em, \u017ce to jest absurd. Nie podpisano mu tego apelu\u201d.<\/p>\n<p>17 grudnia KK jedzie do Tignes, po\u0142o\u017conej na prawie 2000 m n.p.m. stacji narciarskiej regionu Espace Killy. Polska grupa spotyka si\u0119 z wielk\u0105 \u017cyczliwo\u015bci\u0105 mieszka\u0144c\u00f3w: nie szcz\u0119dz\u0105 zaprosze\u0144 na kolacje (z przednim winem oczywi\u015bcie), a nawet darmowych gazet.<br \/>\nMarek Tarnowski: \u201eTignes za spraw\u0105 Krzysztofa sta\u0142o si\u0119 wtedy miniambasad\u0105 Polski i \u00bbSolidarno\u015bci\u00ab. Dzier\u017cawca schroniska, w kt\u00f3rym mieszkali\u015bmy, odbiera\u0142 mn\u00f3stwo telefon\u00f3w do Messieur Kozlowski i za ka\u017cdym razem z wielk\u0105 dum\u0105 i przej\u0119ciem przekazywa\u0142 s\u0142uchawk\u0119 Krzysztofowi. Ale poza tym pr\u00f3bowali\u015bmy te\u017c troch\u0119 poje\u017adzi\u0107 na nartach, bo Krzysztof by\u0142 w Alpach pierwszy raz \u2013 a Tignes i s\u0105siednie Val d\u2019Isere nale\u017c\u0105 do najlepszych o\u015brodk\u00f3w zimowych na \u015bwiecie. Tyle \u017ce kiedy w Val d\u2019Isere zje\u017cd\u017cali\u015bmy tzw. Piste L, wpad\u0142 na ska\u0142\u0119 w takim przew\u0119\u017ceniu i dozna\u0142 drobnej kontuzji. Odt\u0105d, kiedy prowadzi\u0142em tam jako instruktor grup\u0119, zawsze pokazywa\u0142em to miejsce moim uczniom jako Rocher de Kristof\u201d.<\/p>\n<p>To w Tignes Do KK dociera informacja (od komentatora telewizji francuskiej Jeana Offredo), \u017ce w obozie dla internowanych zmar\u0142 na serce Tadeusz Mazowiecki. Micha\u0142owi Komarowi opowie: \u201eBy\u0142 p\u00f3\u017any wiecz\u00f3r. Poszed\u0142em do ma\u0142ego, opuszczonego ko\u015bci\u00f3\u0142ka w Tignes. Rozp\u0142aka\u0142em si\u0119, jak szczeniak. W ci\u0105gu kilku nast\u0119pnych dni cztery czo\u0142owe pisma francuskie zamie\u015bci\u0142y obszerne wspomnienia o Tadeuszu. No, powiem, \u017ce dla takich wspomnie\u0144 i nekrolog\u00f3w warto umiera\u0107\u201d.<\/p>\n<p>KK decyduje si\u0119 wr\u00f3ci\u0107 do kraju. Najpierw jednak, przez Genew\u0119, gdzie musi zdoby\u0107 wiz\u0119, leci do Rzymu (bilety op\u0142aca mu osobisty sekretarz Papie\u017ca ks. Stanis\u0142aw Dziwisz). 1 stycznia Jan Pawe\u0142 II zaprasza KK na kolacj\u0119 do swoich apartament\u00f3w na ostatnim pi\u0119trze Pa\u0142acu Apostolskiego w Watykanie. KK wspomina (nagranie do filmu Tischner \u2013 \u017cycie w opowie\u015bciach): \u201eBy\u0142 wiecz\u00f3r, pi\u0105tek. Czeka\u0142em wraz z Bohdanem Cywi\u0144skim na dziedzi\u0144cu \u015bw. Damazego na Ojca \u015awi\u0119tego. Sp\u00f3\u017ania\u0142 si\u0119. T\u0142umaczono nam, \u017ce widocznie projekcja filmu Cz\u0142owiek z \u017celaza, zorganizowana specjalnie dla Jana Paw\u0142a II, uleg\u0142a jakiemu\u015b zak\u0142\u00f3ceniu. Podjecha\u0142y wreszcie samochody i dok\u0142adnie pami\u0119tam Papie\u017ca, wyra\u017anie przej\u0119tego filmem. Chyba w\u0142a\u015bnie ten film pozwoli\u0142 mu bezpo\u015brednio dotkn\u0105\u0107 polskiej rzeczywisto\u015bci, wczu\u0107 si\u0119 w to, co tak trudno przekaza\u0107 na odleg\u0142o\u015b\u0107. Rozmowa przy kolacji w spos\u00f3b naturalny wychodz\u0105c od filmu, od tego, co w\u0142a\u015bnie w tych dniach poniewierano w kraju, musia\u0142a chc\u0105c nie chc\u0105c skoncentrowa\u0107 si\u0119 na tym szczeg\u00f3lnie polskim problemie: co zrobi\u0107, by d\u0142awi\u0105ca nienawi\u015b\u0107 do panosz\u0105cego si\u0119 i tak dojmuj\u0105co realnego z\u0142a nie zniszczy\u0142a do reszty nas samych\u201d.<br \/>\nW rozmowach z Micha\u0142em Komarem KK dodaje kilka detali: \u201eSiostry poda\u0142y posi\u0142ek. (\u2026) Papie\u017c by\u0142 na \u015bcis\u0142ej diecie, bo to przecie\u017c ledwie siedem miesi\u0119cy po zamachu, siostry ugotowa\u0142y co\u015b, co zosta\u0142o nazwane flaczkami. Letnia woda, w kt\u00f3rej z rzadka unosi\u0142y si\u0119 farfocle. Nie do zjedzenia, po prostu organizm buntowa\u0142 si\u0119 na sam widok. I wtedy Bohdan Cywi\u0144ski dokona\u0142 czynu heroicznego. (\u2026) Uni\u00f3s\u0142 przepe\u0142nione rozpacz\u0105 oczy znad talerza, a spostrzeg\u0142szy stoj\u0105c\u0105 na kredensie butelk\u0119 wina zapyta\u0142: Ojcze \u015awi\u0119ty, a mo\u017ce&#8230;? Papie\u017c odpowiedzia\u0142, \u017ce tak, owszem, mo\u017cna&#8230; Wino by\u0142o dobre, doda\u0142o nam si\u0142 do tego stopnia, \u017ce odwa\u017cyli\u015bmy si\u0119 prze\u0142kn\u0105\u0107 flaczki, mo\u017ce bez szczeg\u00f3lnego zadowolenia, ale i bez nadmiernej niech\u0119ci&#8230; M\u00f3wili\u015bmy o z\u0142u, o szatanie, o tym czy jest \u2013 jak chcia\u0142 Tomasz z Akwinu \u2013 brakiem dobra, czy te\u017c realnym, aktywnym sk\u0142adnikiem rzeczywisto\u015bci. Papie\u017c u\u017cywa\u0142 s\u0142owa \u00bbantychryst\u00ab&#8230; I o nienawi\u015bci. Co zrobi\u0107, \u017ceby nas nie zniszczy\u0142a. Bo zawsze jest tak, \u017ce nienawi\u015b\u0107 najbardziej niszczy i krzywdzi jej nosiciela. (\u2026) Pe\u0142en obaw zwi\u0105zanych z powrotem do kraju poprosi\u0142em Ojca \u015awi\u0119tego o b\u0142ogos\u0142awie\u0144stwo. No to kl\u0119kaj \u2013 powiedzia\u0142 i wykona\u0142 nad moj\u0105 g\u0142ow\u0105 pe\u0142en energii, zamaszysty znak krzy\u017ca\u201d.<\/p>\n<p>Jan Ku\u0142akowski, sekretarz generalny \u015awiatowej Konfederacji Pracy, proponuje KK wa\u017cn\u0105 politycznie (i intratn\u0105) trzymiesi\u0119czn\u0105 podr\u00f3\u017c po Ameryce \u0141aci\u0144skiej z wyk\u0142adami o zd\u0142awieniu przez komunist\u00f3w polskich zwi\u0105zk\u00f3w zawodowych. KK nie podejmuje tematu i 4 stycznia 1982 roku wraca do kraju pierwszym samolotem wioz\u0105cym z W\u0142och dary dla Polski.<\/p>\n<p>Bo to jednak Polska by\u0142a pierwsz\u0105 jego pasj\u0105.<\/p>\n<p>Krzysztofie, poza wszystkim innym szkoda, \u017ce cho\u0107 znali\u015bmy si\u0119 prawie \u0107wier\u0107 wieku i tyle lat razem przepracowali\u015bmy, to nigdy \u017ce\u015bmy nie poje\u017adzili razem na nartach. Ale mo\u017ce kiedy\u015b si\u0119 uda.<\/p>\n<p>PS. Marek Tarnowski zmar\u0142 kilka dni przed swoim przyjacielem. I te\u017c spocz\u0105\u0142 na Salwatorze. (<a href=\"http:\/\/narty.blog.polityka.pl\/2013\/03\/23\/hrabia-gor\/\" target=\"_blank\">\u201eHrabia g\u00f3r\u201d<\/a> 23 lutego b.r.)<br \/>\nPS II. Cytaty (o ile nie zaznaczy\u0142em inaczej) pochodz\u0105 z wydanej na 80. urodziny Krzysztofa Koz\u0142owskiego przez fundacj\u0119 \u015awiat Ma Sens ksi\u0105\u017cki \u201eObywatel KK\u201d.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Kolejny pogrzeb cz\u0142owieka, dla kt\u00f3rego wa\u017cne by\u0142y g\u00f3ry: na krakowskim Salwatorze spocz\u0105\u0142 w pi\u0105tek Krzysztof Koz\u0142owski. Publicznie znany by\u0142 jako wieloletni zast\u0119pca Jerzego Turowicza w \u201eTygodniku Powszechnym\u201d, tw\u00f3rca s\u0142u\u017cb specjalnych Wolnej Polski i pierwszy niekomunistyczny minister spraw wewn\u0119trznych. Ale mia\u0142 te\u017c zas\u0142ugi zwi\u0105zane z g\u00f3rami w\u0142a\u015bnie. Krzysztof Koz\u0142owski (i autor)<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1925"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1925"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1925\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1927,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1925\/revisions\/1927"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1925"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1925"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/narty\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1925"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}