Zbójek, zbójnik i rozbójnik. Polemika z artykułem o nazewnictwie ssaków

Duży odzew w Internecie wywołał niedawny artykuł dwóch profesorów biologii w Polityce, odsądzając od czci i wiary obecne nazewnictwo ssaków i ptaków.
Na co zżymają się profesorowie Wojciech Piasecki (parazytolog z Instytutu Nauk o Morzu i Środowisku Uniwersytetu Szczecińskiego) i Tomasz Heese (hydrobiolog z Laboratorium Gospodarki Wodnej Politechniki Koszalińskiej)?
Otóż w 2015 wydano ujednolicone systematyczne nazewnictwo rodzajów i gatunków ssaków, odpowiadające nazwom naukowym. Autorzy wyrażają wobec niego głęboką odrazę i zaprzeczają potrzebie stosowania go. Podobnie traktują istniejące nieco dłużej nazwy ptaków.
Mam pewne wątpliwości, czy jako niebiolog powinienem polemizować z dwójką profesorów biologii, niemniej trudno mi ich tekstu nie skomentować. Na moją obronę podam fakt, że nazw naukowych używają głównie specjaliści w publikacjach naukowych, podczas gdy niebiolodzy, w tym tacy jak ja popularyzatorzy i entuzjaści nauki, używają głównie nazw w językach narodowych.
W szczególności naprawdę nie widzę, by w środowisku biologów był jakikolwiek konsensus o nietłumaczeniu nazw zwyczajowych, a wyłamywała się z niego pojedyncza grupa. Tak krytykowane “Polskie Nazewnictwo Ssaków Świata” nie wypadło bowiem tłustogonkowi (wolimy wedle Piaseckiego i Heese: nie wypadło Thylamys?) spod grubego, magazynującego zapasy na zimę ogona, ale wydane zostało 10 lat temu przez Polską Akademię Nauk, dokładniej przez Muzeum i Instytut Zoologii. Autorami byli Włodzimierz Cichocki i inni polscy teriolodzy (specjaliści od ssaków) pod kierunkiem chiropterologa (Chiroptera to nazwa naukowa nietoperzy) profesora Wiesława Bogdanowicza. Podobny system autorstwa Mielczarka i Cichockiego z 1999 dotyczy ptaków. Sytuacja wygląda raczej na dwie niedogadujące się grupy biologów, z których jedna tłumaczy nazwy na polski, a druga przeciw temu protestuje.
Jak pisałem, w publikacjach naukowych i tak używa się nazw naukowych, coraz częściej niełacińskich (Smok wawelski, Yinlong, Dziwneono). Publikacji naukowych raczej nie pisze się w językach miejscowych. Linneusz stworzył jednolity system nazewnictwa, by było wiadomo, o jaką nazwę chodzi, podczas gdy jeden takson w różnych miejscach nawet na terenie tego samego kraju nosi niekiedy bardzo różne nazwy (np. nazwy grzybów stosowane przez grzybiarzy). W żadnym wypadku nie chciał natomiast likwidować nas zwyczajowych.
Wymyślanie polskich mian ma tymczasem długą tradycję, sięgającą renesansu. Dlatego polskie nazewnictwo medyczne różni od obowiązujących w wielu innych krajach. Po łacinie appendicitis acuta, po angielsku acute appendicitis, po niemiecku appendizitis, po francusku też podobnie, po polsku… ostre zapalenie wyrostka robaczkowego. Tak jest w wielu innych przypadkach. Ciekawe też, że panowie profesorowie pomstują na wprowadzenie m.in. nazw, które istniały już w pierwszej połowie dwudziestego wieku.
System nazw wedle PAN istotnie zawiera liczne absurdy. Foka Weddella zamieszkująca antarktyczne morze Weddela nazwana została weddelką arktyczną, komuś się bieguny pomyliły (czy zapamiętamy jednak nazwę naukową Leptonychotes weddellii?). Monodelfa peruwiańskiego nigdy nie widziano w Peru (tu akurat mamy piękną nazwę Monodelphis sanctaerosae). By zachować nazewnictwo dwuczłonowe składające się z nazwy rodzaju i gatunku, stworzono potworki w stylu lew afrykański (po łacinie rozwiązano to lepiej: Panthera leo) czy tygrys azjatycki (Panthera tigris). Generalnie jednak stworzono system normujący nazwy kilku tysięcy gatunków, które wcześniej nigdy polskich nazw nie miały.

Miana te zaadaptowała Wikipedia, również nie bez kontrowersji i burzliwych dyskusji edytujących. Przeważyły jednak postulaty oparcia się na uporządkowanym systemie. Pomysły, wedle których garstka amatorów tworzących artykuły o zwierzętach po polsku przeanalizuje literaturę dla kilkunastu tysięcy nazw ptaków i ssaków i sprawdzi dla każdej osobno, czy polskie nazwy istniały wcześnie i które są najwłaściwsze, uznano za nierealne. I niepotrzebne, kiedy specjaliści podsuwają gotowe, choć nieidealne rozwiązanie.
Obecnie najpopularniejszą wyszukiwarką internetową jest Google, który podaje na górze informacje na wyszukiwany temat zaciągane najczęściej właśnie z projektów Wiki. W ten sposób poza środowiskiem biologów nazwy te trafiły do powszechnego użycia.
Czy to dobrze, każdy może ocenić sam. Pytanie, czy wolimy czytać o rodzajach takich jak zbójek, zbójnik i rozbójnik z rzędu skąpoguzkowców (to niewielkie torbacze z Ameryki Południowej), czy też może o Rhyncholestes, Caenolestes i Lestoros z rzędu Paucituberculata.
Lektura licznych pozycji popularnonaukowych, zwłaszcza z dziedziny antropologii, gdzie wymieniane są liczne gatunki człowiekowatych oczywiście nie posiadające nas w polskich, upewnia mnie, że niebiolodzy z nazwami naukowymi sobie kompletnie nie radzą. Na jednej stronie widywałem po kilkanaście błędów (to znaczy zły zapis wszystkich wymienianych taksonów, a niekiedy po kilka błędów w jednym terminie).
Nazwy naukowe zapisuje się bowiem zgodnie z zasadami wyznaczonymi przez międzynarodowe komisję – inaczej dla zwierząt, inaczej dla pozostałych organizmów (ponieważ w obu komisjach zasiadają inni ludzie i tego nie uzgadniają). Czcionką wyróżniającą (zwykle kursywą, ale nie zawsze) zapisujemy nazwy rodzajowe i gatunkowe zwierząt oraz wszystkie nazwy taksonów niezwierzęcych. Oznacza to, że prawidłowy zapis nazwy wymusza konieczność wiedzy, do jakiej grupy należy dany takson i jaką ma rangę. Co więcej, nazwy tej nie odmieniamy, co się powszechnie zdarza (a za co na zaliczeniach z biologii się oblewa). Pomijam już fakt, że nazw tych często po prostu nie idzie przeczytać i wymówić. Wolicie państwo Phyllonycteris poeyi czy liściolota kubańskiego? Chimarrogale czy wodosorka? Aconaemys czy skalniczkę? Miałem w poprzednim tekście pisać o chutliwcu czy o Antechinus? O myszoworze czy Phascogale?
Potrzebujemy bałaganu jak w angielskich nazwach, gdzie setki taksonów mają w nazwie jakaśtam mouse, cośtam rat? Potem okazuje się, że ta mouse w ogóle nawet nie należy do rodziny myszowatych…
W biologii nie przejmujemy się etymologią nazw. Te ostatnie mają być częścią spójnego systemu. Polskie Nazewnictwo Ssaków Świata to zapewnia. A że system normujący tysiące nazw zawiera kilkadziesiąt błędów wołających o pomstę do nieba? To chyba nie taki zły wynik.
Niezależnie od poglądów te nazwy już istnieją i powszechnie funkcjonują. Ich przeciwnicy mogą co najwyżej pogodzić się z faktami. Nic nie da wysyłanie ich do diabła (tasmańskiego). A przepraszam, w ich ujęciu do Sarcophilus harrisii.

Marcin Nowak
Bibliografia
- Polskie Nazewnictwo Ssaków Świata. Cichocki i inni, Muzeum i Instytut Zoologii PAN, Warszawa 2015
Komentarze
antarktyczne może Weddela
O mój borze iglasty 😯
https://www.youtube.com/watch?v=h25Mmdw26u0&t=4s
affair – przewód kabla sznur w oplocie przedłużki, 3 okienka
po parze oczek z bolcem w miejscu noska, bez ustne,
przedłużacz zbójeczny, raz ci da, raz nadgarstek przekręć,
nie dla psa kiełbasa… Iris Nixon domowego sprzętu
tak, zza wpisem z 11:47 przyszło mi do łba
Markot
Buj się Boga
@markot
Usługa rozpoznawania dyktowanego tekstu w Office istotnie przedstawia wiele do życzenia.
W takim genstym boże, nawet może nie pomorze
Markot
Napisałem ci pod poprzednim felietonem
Wiem. Odpisałem
markot,
dopiero wczoraj widzialem po raz pierwszy a nawet nie wiedzialem nic o tym filmie.
Po raz tysieczny…geniusz De Niro.
Polecam te bardzo prosta opowiesc, wszystkim.
Everybody’s Fine (2009 film) – Wikipedia https://share.google/Pt4WpO43UwprcK3OG
„A Szanownym czego brakuje? ”
…………….
Niczego .. bo poziom tzw. level osiągnął jakiś poziom (…) to i czego może brakować jeśli już dwa (~trzy) mies. temu dostało sie , czego mu brakowało ..
– hebelek S.D.Feare &E.Hayhoe i
Plumb& Level .. ( … ust -nie czytelne ) Quality Tools Elvicta N’- 526
Adjustable Level ( … cas Dr.Cannock. Eng.
Dodatkowa ew. bambus. – bonusowa „klepka” z para oczek i bambusowym , siłą rzeczy , bolcem – do niczego , bo ten bambusowy zielony badylek namięka .
Trzeba zrobić dl. przerwę bo nie wiadomo co jeszcze może przyjść do łba .
( jakiś czekoladopodobny zbo’jek z Wedla..)
@olborsiu,
Bialoszewski to przedszkole w porownaniu z Toba.
Prosze, potraktuj to jako komplement.
https://www.youtube.com/watch?v=ZJDIXjsysqg
Ja Ją przecież lepiej znam
(„Największym hitem okazał się jednak „Baranek„. „Baranka” zainspirowała podobno Mama Kazika, Krystyna Staszewska, która miała poprosić męża o napisanie czegoś pogodnego. I zaiste, melodia jest skoczna, pogodna, ale tekst ironiczny.)
ręce mam białe, bezsilne, wycyrklować i utrafić
„nie można nieść kwiatów tak do góry nogami bo kwiatom się w głowach kręci”
wtyczko/tulipan myśli turbują, do pary ocząt, do bolczyka,
gdzież mi bliżej, gdzież szukać iskry, połączenia, uziemienia
przerwę to ja mam miedzy dwójką a jedynką z lewej strony uzębienia górnego,
dentysta mówił że jej to by sie pozbył dla efektu,
inkszego, śmiejąc sie nikomu w twarz pluła nie będę!(to to inksze)
A. wrocilam 3 dni temu z Paryza, powinnam zrobic zdjecie Basilique du Sacré-Cœur.
B. (czyli ja), no to zrob, skoro jestes.
A. idioto, przeciez mowie, ze juz dawno wrocilam.
B. (czyli ja), kochanie, nie denerwuj sie, zrob to zdjecie i wracaj.
A. ty kretynie, nie rozumiesz po polsku?
B. (czyli ja) – nie, chyba juz nie…
„. wrocilam 3 dni temu z Paryza, powinnam zrobic zdjecie Basilique du Sacré-Cœur.”
3 dni temu wróciła, a teraz się odzywa
albo : sie opierała w godzinach od 6 do 22
podczas gdy, poza tym to tu to tam coś próbowała
dostawić, dołożyć, przełożyć, ułożyć, upiększyć
pamiątki z Paryża to jedno, tu trzeba
na już coś zmienić, w wyglądzie, coś
zdjąć może czegoś na sobie dołożyć
miałeś przyjść i patrzeć,
dopytać o brak zdjęcia
o które już Ty zadbasz
gdy z nią tam wrócisz
zabiera się w podróż tylko to czego na miejscu kupić sie na da,
tak od razu…
Bohatyrowiczowa,
‚powinnam BYLA zrobic zdjecie…’
Maly moj monolog na ten temat pod poprzednim felietonem. Zajrzyj prosze
Sam sie smieje z mojego udawanego przeciez pedantyzmu gramatycznego.
Uklony i badz zdrowa.
Czytaty cytaty.
( Dobrze , ze trafił mi się tylko czwarty tom a wtedy , dawno temu wtedy nie było AI , tylko pracująca , to dałem rade )
………….
” Sa takie chwilee ,
ze jak się schylee,
to mam cie w tylee..
Pijak w pociągu do Kobyłki w Wigilie podczas
dwugodzinnego stania pod sygnałem
– Ona jest taka dwulewicowa .
– Wiesz, Miron , Mauersbergerowi dzwoniło w uchu
przez miesiąc , poszedł do lekarza , a to był świerszcz , u niego
w pokoju . „
„Wszystko może się wydarzyć, ale pod wieloma warunkami.
Najważniejszy: musisz wrócić, zanim wystygnie twoja kawa”
tom4
„(…)Pani Sigsby rzeczywiście wiedziała.
Była Przednia Połowa, Tylna Połowa…i tylna połowa Tylnej Połowy.
Koniec trasy. Kobieta znowu podniosła rękę do włosów.
Nadal na swoim miejscu. Oczywiście, że tak.
Pomyślała o trójkołowym rowerku, który miała w bardzo wczesnym dzieciństwie,
o ciepłym strumieniu moczu w majtkach, kiedy jeździła tym rowerkiem
po podjeździe. Pomyślała o pękniętych sznurówkach.
Pomyślała o swoim pierwszym samochodzie, którym był…
– V a l ium! – krzyknęła dziewczynka o imieniu Donna.
str 363 -Instytutu – Stephena Kinga
prezent urodzinowy od młodszej Córki
Dzieci wiedzą najlepiej, czyichś słow ich Matki pragną słuchać
(ulubiony autor nie @olb)
Co do tłustogonka wytwornego, to przy tej prezencji jego nazwa wydaje mi się bardzo adekwatna, a samo zwierzątko wzbudziłoby sympatię w Tuwimie, gdyby je, w rzeczy samej zobaczył w owym plecionym kuferku zamachowca
Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferattentäter
Po niemiecku nosi ono nazwę Elegante Fettschwanzbeutelratte.
Act
Napisałem ci o czasie zaprzeszłym we fr na poprzednim blogu
– Tylko nie Siopena , tylko nie Siopena .
Dziecko Waldka
act
Everybody’s Fine (2009 film) widziałem niedawno ponownie, podobał mi się jeszcze bardziej niż za pierwszym razem.
A znasz Midnight Run?
markot,
dzieki, poszukam, bo nie pamietam.
Pamietam Midnight Cowboy, a Ty?
P.S.
Ta rola De Niro w E’s Fine ujela mnie szczegolnie, moze tez dlatego, ze widzialem pierwszy raz.
Ten wyjatkowy aktor moze zagrac krzeslo na balu 50 par a i tak skupi uwage na sobie.
2pie or not two-pee this is the question?
https://jahrnull.substack.com/p/the-mandarax-moment-when-taylor-series
Wyslucham, ‚Mesjasza’ jeszcze raz.
Co mi zalezy .Robilem wczoraj notatki….bardzo prywatne i bardzo…osobiste…pleonazm, wiem. Szkoda, ze sie zmarnuja.
Opowiesc bibilijna…ciekawa,
Przepiekna opowiesc moze najpiekniejsza i najbardziej szkodliwa, trujaca, , nie jestem pewien, by bym chcial, zeby byla prawdziwa, bo tak pelna sprzecznosci i obrazajaca moja inteligencje …przeciez dana od Boga.
.Nazywam kochani cud istnienia Wielka Tajemnica (troche za Witkacym) niczego wiecej nie wiem.
Zadawajcie, prosze, dobre pytania, odpowiedzi i tak nie bedzie.
R.S.
Nie bardzo wiem, czego siegasz ale ciesze sie na zapas.
Powtorze:
zadawajcie, prosze, dobre pytania, odpowiedzi i tak nie bedzie.
Ot i moja cala ‚filozofia’.
Act,
Wytęż , big brain 🙂
If my toaster computes breakfast at 17 terms per slice, does this explain why cats have 9 lives?
Majestic answer worth Mandarax* —the only computer that survived because it finally told the truth after humanity’s big brain experiment failed.
R.S.
naprawde chcemy Ci kibicowac, w tej Twojej intelektualnej przygodzie.
Moze troche in plain English, co?
Mnie snobizm nie imponuje,…
Sorry @R.S.
zaczynasz mnie powoli irytowac…a ja niezwykle cierpliwy czlowiek jestem…
R. S
tu ludzie mowia ludzkim glosem (wiekszosc, tak mysle)
Posluchaj, nie zauwazyles, ze nikt nie reaaguje, na Twoje Eulery, Gaussy i Taylory?
Idz sie upil choc raz, pokochaj..
Ja, nie rozumiem ludzi tak nietowarzyskich.
Czytam wczoraj, ze 15 latek zrobil PhD,
R.S. Co myslisz.
R.S.
dlaczego TU szukasz potwierdzenia rezultatow swojej pracy?
My tu wierzymy w Ciebie.
Jak najbardziej serio.
Zawsze lubilem muzyke Sredniowiecza i Renessansu,
https://youtu.be/FEBO1ibzSX4?si=Eirp5uJDCh7iVtL3
Czy leci z nami muzykolog?
Jakas cholerna nostalgia, w tej muzyce, co nie?
OK, to cofnijmy sie troche w czasie.
https://youtu.be/NNFcEGPr-5k?si=_GWxe1phJYPqiJLG
Jak, no jak bylo nie wierzyc w Boga o 2:50 z powyzszego linku?
Jakas 2:30 czy cos zabija mnie kompletnie.
act
„Nocnego kowboja” widziałem w wieku nastoletnim i do dziś pamiętam ze szczegółami.
Od tego czasu lubię Dustina Hoffmana.
Jon Voight…
Dlaczego nie dziwi mnie, że stał się głośnym zwolennikiem Trumpa?
Ale dobry był w paru filmach m.in. Runaway Train (reż. Konczałowski), Catch-22, Coming Home…
Midnight Run to thriller i komedia w jednym. Świetna rozrywka.
Na zachętę kilka dialogów:
https://en.wikiquote.org/wiki/Midnight_Run
Politycy nie potrafili się porozumieć dla wspólnego dobra. Tyle o debatach telewizyjnych.
O czym rozmawiano.
O wymianie zdań między Elonem Muskiem i Radosławem Sikorskim na platformie X.
O braku polskich przedstawicieli przy rozmowach europejskich przywódców w kwestii pomocy Ukrainie.
O kryptowalutach.
O zwolnieniu psów z łańcuchów.
O sytuacji w służbie zdrowia.
Czyli o braku pieniędzy.
PS. Nie szczędzono przy tym przytyków, ale jeszcze bez zachowań rozbójniczych
markot
dzieki,
Coming home to kiedy Voight robil oral Jane?
Bylem wtedy gowniarzem ale juz wtedy zrozumialem potege kina 😉
P.S.
Piekna scena: ‚jestes tam taka ladna’…
Rynek kryptowalut powinien zostać uregulowany przez UE, twierdzą niektórzy polscy obywatele nie związani z partiami politycznymi. Byłoby to ryzyko kontrolowane, w sytuacji braku jakichkolwiek zabezpieczeń przed utratą pieniędzy.
Można zanosić pieniądze do banku, a nawet wielu banków. Tam też jest ryzyko utraty wartości, ale mniejsze.
Można grać na giełdzie, albo w totolotka.
Można też lokować posiadany kapitał w precjoza, albo dzieła sztuki. Przyjemnie spoglądać w salonie na obrazy mistrzów, które z każdym dniem nabierają na wartości. Po co od razu w kryptowaluty?
act
7 GRUDNIA 2025
7:19
Jak, no jak bylo nie wierzyc w Boga o 2:50 z powyzszego linku?
…
Wydaje mi się , że nie wiemy, jak naprawdę grano w średniowieczu i muzyka „średniowieczna i renesansu” jest wymysłem romantyzmu na miarę Walter Scott Może Basia powie coś fachowo. Jestem ciekaw odpowiedzi. Bo ty jedynie moja impresja.
À propos „wierzyć w Boga „
Znacie wszyscy niezwykła postać Paul Dirac. Pauli, który był katolikiem, powiedział o nim w dyskusji „Wg Dirac, jego credo jest : Boga nie ma a Dirac jest jego prorokiem”
Dirac był ateistą i religią byla dla niego opium dla ludu.
„ „Nie rozumiem, dlaczego marnujemy czas na rozmowy o religii. Gdybyśmy byli uczciwi – a naukowcy powinni być – musielibyśmy przyznać, że religia to plątanina nieprawdziwych twierdzeń, które nie mają żadnego oparcia w rzeczywistości. Sama idea Boga jest wytworem ludzkiej wyobraźni”.” 1927rok
Wiele lat potem naukowo uzasadniał „warunki potrzebne do założenia , że bóg istnieje. W 1971.
„ „Może się zdarzyć, że początek życia jest niezwykle trudny. Może być tak trudny, że zdarzył się tylko raz na wszystkich istniejących planetach. Załóżmy, jako hipotezę, że prawdopodobieństwo powstania życia w odpowiednich warunkach fizycznych wynosi 10do potęgi -100. Nie mam logicznego powodu, by proponować tę liczbę. Chcę ją po prostu rozważyć jako możliwość. W tych warunkach… jest niemal pewne, że życie by nie powstało… I czuję, że w tych warunkach konieczne byłoby założenie istnienia boga, aby zainicjować życie. Chciałbym zatem ustalić następujący związek między istnieniem boga a prawami fizyki: jeśli prawa fizyki zakładają, że powstanie życia wiąże się z niezwykle niskim prawdopodobieństwem, tak że nierozsądne byłoby założenie, że życie powstało jedynie przez ślepy przypadek, to bóg musi istnieć, a taki bóg prawdopodobnie ujawniłby swój wpływ w późniejszych skokach kwantowych”. Jednakże, jeśli życie może powstać łatwo i nie potrzebuje boskiego wpływu, to powiedziałbym, że boga nie ma.”
Wcześniej powiedział
„ Wydaje się, że jedną z fundamentalnych cech natury jest to, że fundamentalne prawa fizyki są opisywane jako teorie matematyczne o niezwykłym pięknie i mocy, wymagające do zrozumienia dość wysokiego poziomu matematyki. Można zapytać: dlaczego natura jest zbudowana w ten sposób? Możemy jedynie odpowiedzieć, że nasza obecna wiedza zdaje się wskazywać, że natura jest zbudowana w ten sposób. Musimy to po prostu zaakceptować. Być może moglibyśmy opisać tę sytuację, mówiąc, że Bóg jest pierwszorzędnym matematykiem i że użył bardzo zaawansowanej matematyki do skonstruowania wszechświata.”
To takie pseudoteologiczne rozważania na niedzielę.
ahasverus .
dzieki.
rechocze ze smiechu i nie moge przestac
act
Coś na wieczór dla kinomana?
https://www.youtube.com/watch?v=PJoYDG-hO8I
Niespodziewanie częsty temat w amerykańskich filmach.
Powinienes sie ‚zetrzec’ z R.S-em tym nudziarzem.
Stawiam $500 na koguta francuskiego, ten amerykanski chudy jakis. Francuski wyglada, ze dobrze wykarmiony.
OK $1000 na Francuza
To bylo, oczywiscie do ahasveusa,
markot, czekaj, nie nadondzam
Ahasverus
Jeśli nie zauważyłeś, pod poprzednim tematem odpowiedziałem ci na temat filmu „Bez skrupułów”. Po obejrzeniu, oczywiście.
markot 13:07,
ty erotomanie jeden, ja tu o klasycznych, rzeklbym niesmiertelnych, scenach filmowych, a ty mi tu dajesz jakas por nografie. Wstydz sie.
markot
znalem te kompilacje.
Jeszcze zabawniejsza byla ta o a.nal sex.
Ale juz nie ‚wchodzmy’ w to.
Markot
Napisałem ci o sans scrupule. Obejrzyj historię pieniądza na arte
act
Zawstydziłem się już po odkryciu tej kompilacji 😳 😀
Ale to ty wspomniałeś o scenie z filmu, a ja tylko chciałem ją sobie przypomnieć i zajrzałem do yt…
W tej kompilacji są tylko napomknienia, byłem zaskoczony, że ich tak wiele. W pojedynczym filmie do przegapienia 🙄
Będzie krótko
Inwestycje to nie jest nasza domena. O kolejnej czyli CPK słyszymy, a o lotnisku w Radomiu pisze tygodnik POLITYKA w artykule „Zabawa w latanie”.
„Terminal zbudowany dla czterech milionów pasażerów rocznie obsługuje na razie sto tysięcy. Zbudowane z polecenia PiS lotnisko w Radomiu przynosi ogromne straty….”
markot, 14:18
smiechy na bok (mamy tyle okazji do smiechu)
Kiedy Voight lizal klejnoty Jane (filmowo) ..i mowil, ze tu wygladasz tak pieknie,
Ja mysle, ze to przebija wszystkie romantyczne filmowe historie wziawszy razem.
Voight chyba dobiega 90.
Powiedz mi @markot, gdzie, do czego, w jakim celu spieszy sie ten czas
„Bóg jest pierwszorzędnym matematykiem i że użył bardzo zaawansowanej matematyki do skonstruowania wszechświata.”
…………….
Zadalem to samo ale z drugiej jakby man’ki , pytanie przyjacielowi , znajomemu prof. zaawansowanej matematyki .. ( chodzącemu do kościoła prawdopodobnie z powodu tradycji , bo nie pytałem dlaczego )
Dlaczego ta cala zaawansowana matematyka wymyślona „niedawno” Tu przez ludzi ..
” w środku ” Czegoś , zgadza się z tym wszystkim Tam wszędzie gdzie nie ma albo nie widać i nie będzie nigdy widać środka tego Czegoś albo czegoś na kształt środka czegoś innego , czyli czego .(???)
Zamyślił się „głęboko” na jaka,ś minute i powiedzial ;
– Napijmy się lepiej ..
act
Żebym to ja wiedział… 🙄
A widziałeś Voighta (plus Burt Reynolds, Ned Beatty, Ronny Cox) w „Deliverance”? Ze słynnymi „Dueling Banjos”? Oni tam częściowo, z powodu redukcji finansów, byli własnymi stuntmenami. Burt Reynolds, który uparł się na powtórkę sceny spływu jego samego, a nie manekina, kajakiem przez prawdziwy wodospad, poobtłukował się o skały i stracił przytomność. Kiedy doszedł do siebie, zapytał reżysera
– Jak to wyglądało?
– Jak manekin spadający z wodospadu 😎
Jon Voight wspiął się sam na klif, a Ned Beatty mało nie utonął…
Lata później, w Amazonii, Voight został pożarty przez (ryczącą!) anakondę i… wypluty 😎
https://www.youtube.com/watch?v=buyWxXqIO8A
Olborski
Aleksander też rozwiązał szybko węzeł Gordyjski
markot,
ani tej, ani tysiaca innych historii filmowych nie znam. Dziel sie jak zawsze…prosze.
markot,
probowalem serial Vienna Blood, co myslisz, jesli znasz. Mnie taka cerebralna powolnosc bardzo odpowiada. Pewnego rodzaju detox od angielskich kryminalow, ktore uwielbiam nalogowo.
Tych niemieckojezycznych I skandynawskich i francuskich, widzialem niemalo.
act
My tu w zasadzie powinniśmy się wypowiedzieć, czy popieramy tych dwóch żołądkujących się profesorów, czy nie.
Ja bym na początek zrobił porządek z tą foką i nazwał ją po prostu foką Weddella (jak w niektórych innych językach) i nie kompromitował się dodatkiem „arktyczna”. Nazwę łacińską można dodawać, kiedy się uzna za stosowne.
Weddelka 🙄 Dwa d zachowane, żeby nie było, że od Wedla, ale z drugiego l można było zrezygnować?
act
„Vienna Blood” nie widziałem, przeczytałem opinie, mieszane raczej, Austriacy oglądali chętnie.
Czasami lubię obejrzeć jakiś kryminał, w którym nie ma komputerów, komórek i badań DNA, nakręcony w czasach, kiedy tego wszystkiego rzeczywiście nie było, a były telegramy, stare samochody i aktualna (na tamte czasy) moda. Czasy autentyczne, a nie rekonstruowane.
markot, 16:28
nie rozumiem tego wpisu, jest pozno a i ja wczorajszy.
O czym on?
act
Przeczytaj „zadany temat” – o nazewnictwie ssaków i innej zwierzyny.
Poza tym zadbaj o siebie i się wyśpij. Marnujesz swoje zdrowie, przykro być świadkiem 🙁
Nie będę ci prawić morałów, sam wiesz na pewno lepiej.
markot,
dzieki za to, …myslisz, ze nie pamietam Twojego wpisu do mnie, 10, 12 lat temu.
Pamietam.
Badzcie zdrowi kochani
https://youtu.be/kXNdq4SA8e4?si=Rj_o5yfP1YG9x4zL
Na deser, och jaki pozny.
https://youtu.be/4AV1TPO3zuI?si=5_0GfDBMwYe9-vYS
,,
Ahasverus
Tak a propos dzisiejszych czasów łatwego wzniecania masowego hejtu, szerzenia fejków i histerii, to w Polsce znalaazłoby się też parę tematów na taki film jak ten „Bez skrupułów”. Jak czytam o samozwańczych szwadronach łowców pedofili, którzy zaczepiają w pociągu młodego człowieka, bo im pasuje do profilu pedofila, a wezwana policja zamiast wylegitymować i pogonić gnojków wyprowadza „podejrzanego” w kajdankach (!) i na komisariacie sprawdza przez kilka godzin, po czym wypuszcza, to nie pojmuję, jak to im uchodzi płazem?
Ale lepsza jest historia z panią, która w pociągu relacji Przemyśl-Szczecin,- będącego już w okolicach Wrocławia, w poszukiwaniu darmowego wi-fi oferowanego przez kolej natrafia na listę komórek z włączonym internetem (potencjalnych hotspotów) i czyta: Zawracajcie, bo będziemy strzelać!
Osoba nieobyta w sprawach korzystania z cudzego łącza do internetu, ale nabuzowana lękiem przed terrorystami/dywersantami/ibógwiekimjeszcze wszczyna alarm, pociąg zostaje zatrzymany, wezwane siły specjalne przez godzinę przeczesują pociąg w poszukiwaniu nie wiadomo czego (kulomiotu wycelowanego w maszynistę?) aż w końcu jakiś intelektualista wyjaśnia, że to cytat z filmu”Czarny czwartek-Janek Wiśniewski padł”. Po prostu nazwa prywatnego hotspota, funkcjonująca być może od wielu lat.
To scena, w której milicjant ostrzega demonstrantów: „Zawracajcie…” a krewki demonstrant odpowiada: No strzelaj, strzelaj do Polaka!
Fan polskiej kinematografii pewnie się nawet nie spodziewał, co można sprowokować takim cytatem. Nie wiadomo też, czy zabezpieczył hasłem (kłódką) bo nikt tego nie sprawdzał, ani nie szukał tej komórki, choć musiała być w pobliżu.
Czasami jadąc pociągiem też widzę listę tych hotspotów i próbuję zgadnąć (w myślach), kto swoje wi-fi nazwał „pixie”, a kto „f..k off!” 😉 Nigdy nie widziałem prywatnego hotspota bez hasła.
Koleje szwajcarskie oferują internet tylko na dworcach i w ich bezpośrednim pobliżu, jedynie niemieckie ICE służą wi-fi na całej trasie.
W SNCF w tgv wifi jest dostępne za darmo dla wszystkich
Ja wiem, że mówię jak stary zgred, taki się chyba już jestem, ale już nie czuję się w fazie z gustami epoki. Przekleństwem jej są dwa fenomeny le voyeurisme et l’exhibitionnisme. Podglądactwo i exihibicjonizm. Anonimowi ludzi mówią anonimowym widzom rzeczy intymne, nie ma „krępacji”. Ciekawość kto z kim śpi, kto kogo zdradza, wszystko to jest pokarmem dla setek brukowców a teraz réseaux sociaux Byłem kiedyś u znajomego lekarza i zobaczyłem, że z całą rodziną oglądali telewizyjne śmieci w stylu Loft Story. Jak ludzie jedzą, śpią, opowiadają pierdoly, pokazują jacy są bezdennie głupi, się roz(u)bierają, idą do kibla. We Francji hitem było zdanie z tej serii Kto puścił bąka? Na imprezie końca roku w wielkiej firmie , gdzie pracuje przyjaciel, w pewnym momencie wszedł zaproszony uczestnik tego telewizyjnego merde. Ludzie poważni wstali i bili brawo. Pokłosiem tego są ci „celebryci”. Samo słowo daje mi pryszcze na twarzy. Ludzie nadęci sztucznoscia, pewnością siebie. Znani z tego, że są znani. Epidemia influencers jest takim samym objawem choroby. Dlatego mimo schematów i lieux communs , ten film nie był głupi.
W poniedziałki
Liczę całki
Do przewałki
A we wtorki
Pcham ozorki
Za rozporki
Przeto w środy
Liżę lody
Lecząc wrzody
Więc czwartkowo
Pokojowo
Jest domowo
Za to w piątek
Niewiniątek
Tnę dziesiątek
Więc w sobocie
Po robocie
Liczę płocie
A w niedziele
Łoże ścielę
Które dzielę
Ojej !
Mnie również słowa ( wszystko co jest z nimi zwiazane) celebryci i influencerzy do białej gorączki. Te nowopowstałe ludzkie upodobania są przerażajace.
doprowadzają do białej gorączki
No widzisz że Się zgadzamy 😉
Przewijają się wiadomości, że do zawarcia porozumienia pokojowego jest już blisko, znacznie bliżej niż było w ubiegłym roku, a przecież niedługo będzie już następny, na rzut beretem jak się mówi potocznie.
Same takie informacje nowe nie są. Sprawa miała być załatwiona szybko, szybciej niż kiedykolwiek było w czasach poprzedzających obecną kadencję amerykańskiego prezydenta.
Takie porozumienie byłoby natychmiast wiadomością dnia, a nawet poranka. Wstajesz i wiesz. To popularny telewizyjny program. Od razu można byłoby pomyśleć jak się zachować w takiej nowej sytuacji, a jest o czym myśleć, nawet mówić, czy też napisać na forum.
Tymczasem jesteśmy w okresie oczekiwania, czyli w adwencie i musimy czekać co postanowi Donald Trump.
Warto jeszcze trochę poczekać żeby wyszło na dobre
Życie można przecież przeczekać
Siedzieć za jakimś biurkiem
Cicho narzekać lecz nie dociekać
I zbawiać się paciorków sznurkiem
Nazewnictwo? Na zew w nic to.
Wie to tu kto, znaczy bez Googlowego wsparcia, jak fairy diddle wygląda?
Jak pamiętam był taki polski zwrot: „Pic na wodę, fotomontaż.” Ongiś „picownik”, obecnie „influencer”. Poprzednio „Znakomitość”, teraz „Celebrity”. „Hej, posadzili bacę na kamieni kupę. Hej, obchjodzili w koło, całowali w …” czyli, generalnie rzecz biorąc gno w kieszeń nie komórka. Mnóstwo dwułapych dwunogów żywi do mnie pretensję o to, że textów i majli nie odbieram – ich textów i maili znaczy, Przy spotkaniu od tego konwersację zaczynają baraniejąc kompletnie gdy w odpowiedzi słyszą: „No i co? Nic Ci to nie mówi?”
Is42, 21:50
tak, potrzebujemy dobrych wiadomosci ‚na gwalt’.
Badz dobrym poslancem.
Pzdr
Mam niedobrą wiadomość
Z pierwszej ręki:
Żaden polityczny jegomość
Nie pójdzie na męki.
Na męki (katorgę) poszła wczoraj Katarzyna Izmajłowa – Lady Makbet mceńskiego powiatu 😎
Obejrzałem i wysłuchałem w nocy całej (!) opery Dymitra Szostakowicza w mediolańskiej La Scali. Przeżycie niesamowite. Bite 3 godziny świetnej muzyki, inscenizacja fantastyczna, na koniec płonące dwie kobiety wyskakujące z przedwojennej, ruskiej ciężarówki…
Gdyby ktoś zapragnął próbki przedstawienia, którego w 1936 roku zabronił Stalin („To chaos a nie muzyka!”)
https://www.arte.tv/de/videos/129280-001-A/dimitri-schostakowitsch-lady-macbeth-von-mzensk/
Po prapremierze w 1934 przedstawienie święciło triumfy i już rok później zostało zaincenizowane w operze w Cleveland, a w Rosji chętnie oglądane przez dwa lata, aż nadeszła noc 26 stycznia 1936 roku. Stalin, Mołotow, Mikojan i Żdanow zaszczycili swoją obecnością przedstawienie opery w Teatrze Bolszoj, zajmując lożę rządową po prawej stronie nad orkiestrą, bezpośrednio nad sekcją instrumentów dętych blaszanych i perkusją. Loża była zabezpieczona stalowymi płytami, aby zapobiec ewentualnym zamachom, co dodatkowo „pogorszyło” akustykę. Stalin był chroniony przed wzrokiem publiczności zasłoną. Po przedstawieniu Stalin zniknął, nie przyjmując kompozytora w swojej loży, ale podobno wraz ze swoimi towarzyszami bawił się szczególnie dobrze, oglądając drastycznie zainscenizowaną scenę stosunku płciowego.
Dwa dni później, , krytycy jeden po drugim zaczęli przepraszać i wycofywać się ze swoich wcześniejszych opinii. Wygrała silnie dogmatyczna radziecka polityka kulturalna propagowana przez Żdanowa. W opinii publicznej zapanowało przekonanie, że opera musi być zgodna z „zasadą przyzwoitości” i „wznosić się ponad przyziemność”. Kłóciło się to z operą Szostakowicza, w której bohaterka jest morderczynią, a nie klasyczną ofiarą.
Niebawem, mimo wyprzedania przedstawień na miesiące na przód, dzieło zostało zdjęte z programu, a Szostakowicz popadł w długoletnią niełaskę…
Inscenizacja w La Scali opiera się na oryginalnej wersji z 1934 roku.
Bohaterka jednak nie topi się w syberyjskim jeziorze, choć się do tego zamiaru śpiewając przymierza…
@markot
8 grudnia 2025 11:22
Nie wiem czy wytrzymam 3 h w jednym kawałku no paprobować nużno.
Qba
Dlatego napisałem: „próbkę” 😉
Sam nie sądziłem, że wytrzymam całe, z klasycznych wytrzymuję tylko niektóre.
Jest ostrzeżenie (dla delikatnych) w sprawie drastycznych scen, także erotycznych 😉
Podpisy są po niemiecku.
W tytułowej roli Amerykanka Sara Jakubiak. Dokładnie taka, jak bujne, kuszące kobiety z obrazów Kustodijewa, którymi się inspirował Szostakowicz.
Rosyjska Wenus
Świetny, również aktorsko, był białoruski bas Aleksander Rosławiec w roli teścia bohaterki.
„Inscenizacja w La Scali opiera się na oryginalnej wersji z 1934 roku.
Bohaterka jednak nie topi się w syberyjskim jeziorze, choć się do tego zamiaru śpiewając przymierza… ”
……………
Nalogi bywają zgubne .. ( Mein Liebchen gute Nacht )
Syberyjskie jezioro w La Scali.. (…) to już wystarczająco perwersyjne o tej porze bo zamarznięte , zeby się jeszcze do niego śpiewająco (! i do Klubu Lodołamaczy ) przymierzać’ .
Stalin gdyby tam w Mediolanie siedział incognito bo ” santo subito ” w którejś loży , wiedząc na co się zanusi wyszedłby ( ulotnił by się ) przed końcem .
…………..
Gdyby polecieć Mironem .. byłoby bardziej .. (mniej perwersyjne bo skrócone )
…………
„Ostatniego płci męskiej wysiudały . Zostały same . Nie było ich mało .Byla i ta w okularach , co sepleni , intelektualistka , tak zwana. Zagrały w kręcenie butelki , która wypadnie do naga . A celowały , zeby intelektualistka . A ta chętnie .Zawsze chętnie . (…… bo za długie)
To ona taka naga szukała , tak buch w futro i na komisariat . Byl mro’z . Wraca z milicjantem . Milicjant pyta
– kto panią gwałcił ?
– wszyscy , wszyscy – pokazała , on popatrzał , siedzą same kobity , dziewuchy , to się obro’cil i poszedł .”
………
Jak tu się zmusić do przerwy .. nie popadając nucą ..co w autosarkazm i nostalgie, ..?
markot
8 GRUDNIA 2025
13:15
Gdyby nie scena z ruskiej bani, można by było obraz przypisać Tycjanowi. I ciało i włosy
Ja w sprawie gwałtu, panie władzo,
Wygląd majom, jak przystało samcom
I do tego jest ich całkiem duże stado
I jurne som aż strach, a nie gwałcom.
markot,
a ‚Pagan Peak’ ? Budze sie o kazdej godzinie w nocy I ogladam wszystko, co leci w tv.
Zaluje tylko, ze kompletnie stracilem niemiecki
Seriale, streaming etc. to nie jest dobry pomysl, w kilka dalem sie wciagnac do stopnia zidiocenia.
A opierawlem sie konceptowi bardzo dlugo 😉
AI już nie s’pi …
Ostatnio dostaje jakieś email-e ze Sri Lanki w tamtejszym alfabecie Sinhala który przypomina wio’ry po heblowaniu … , tamtejszego bambusa .
Może – bnie to przez ten szerszy niż dłuższy hebelek S.D.Feare &E.Hayhoe „z tam ta,d ” (?) i z tamtych czasów pochodzący .
‚Najlepsze’ byly te przerwane w srodku opowiadania, z roznych powodow, juz pisalem o kilku niedawno.
olborski,
Miron to byl kawal poety, zeby nie bylo…nieporozumienia.
Pzdr
Zyl za krotko…jak wiekszosc z Nich.
‚Realizacja’ Pagan Peak jest najwyzszej proby.
act
Czytam pochwały i zachwyty. ale u mnie to jest ewentualnie na płatnym kanale Sky, a na publicznych jakoś przegapiłem. Ostatnio był rok temu na zdfneo. Może ktoś powtórzy.
Kawa słodzona morfiną i ten austriacki niechluj Ofczarek to już niezła rekomendacja.
Notabene, po niemiecku ten seriał nazywa się „Der Pass” czyli Przełęcz, a nie żaden szczyt.
Inspirowany podobno serialem „The Bridge” (oglądałem).
Ahasverus
Albo Botticelli pod lekkim wpływem Botero 😉
Jest poniedziałek po południu. Wypadałoby coś napisać.
W telewizji powiedzieli, że Ukraina się stawia. Chce więcej niż jej oferują.
Za to polskiemu prezydentowi nie ustępuje.
Telewizyjni komentatorzy twierdzą, że jak się coś przekazuje to wcześniej należy ustalić warunki zapłaty, bo teraz jest już za późno i nie pomogą daremne żale. Ktoś to powinien wytłumaczyć Nawrockiemu żeby sìe nie kompromitował żądaniem od Ukraińców wdzięczności. Przecìeż oni za niego walczą.
Polski prezydent powinien jednak poinformować społeczeństwo ile nas kosztowała dotychczas pomoc Ukrainie, bo może to nie było dużo i niektórzy przesadzają z tą pomocą. Taka informacja da podstawę wiedzy na czym stoimy i ile bezpowrotnie straciliśmy, z czym musimy się pogodzić
Markot
Dopiero niedawno zajrzałam na blog i przeczytałam twoją rekomendację opery Szostakowicza. Właśnie obejrzałam z powtórzenia na Arte pierwszą znakomitą scenę. Robię krótką przerwę, aby napisać, że mój cały wieczór będzie pod znakiem tej opery 🙂
Wykonawcy świetni, bardzo ciekaw koncepcja scenografii, a w dodatku prowacący dyrygent, to mój ulubiony Riccardo Chailly . Jest on aktualnym szefem festiwalu w Lucernie. Kilkakrotnie ta opera była prezentowana na Mezzo ( nie wiem w jakich wykonaniach) ale jakoś nie czułam ” woli bożej” aby posłuchać. Ty skutecznie mnie zachęciłeś. Dzięki.
Janusz Zemke (76 lat)
„Po co kupowaliśmy w USA…?”
Oto jest pytanie!
PS. Nowa strategia USA
Chodzi o handel bronią bez strat własnych.
Czysty biznes.
Gdzie był prezes?
Markot
To zobacz Titien La Madeleine pénitente. Ta sama modelka!
https://www.youtube.com/watch?v=Ts0XSyWpMnU&list=RDTs0XSyWpMnU&start_radio=1
Psychoterapia
Po pozbyciu sie zycia w zorganizowanej religi wielu tu obecnym tak zwana szajba zaczyna odbijac. Okres przdeswiateczny jest obarczony wiekszym ryzykiem samounicestwienia. Apeluje o zdrowy rozsadek. Nie nawoluje do powrotu do tradycji religijnej przodkow ktora wtedy im pomagala w przetrwaniu dziejowych nieszczesc. Doceniam wartosc grupowej psychoterapi i postuluje do slowa naukowy dodac slowo psychoterapeutyczny blog. Wtedy kontent bedzie w wiekszej zgodzie z tytulem bloga. Nie smieszy mnie ani nie cieszy potrzeba wsparcia psychicznego ateistow i agnostykow. Taka jest rzeczywistosc spirytualna osob pozbawionych wsparcia sekty lub religi.
Mam tu głównie tyle do powiedzenia,
Że religia jest narzędziem zniewolenia,
Bo osobistą wolność mentalną
Traktuje jak czynność karalną.
Hannah Arendt jest tematem dzisiejszego wpisu pana Hartmana. Madre slowa Arendt nadal sa aktualne i za przypomnienie jej osoby dziekuje Janowi Harmanowi.
…
Okres przedswiateczny jest obarczony wiekszym ryzykiem przejedzenia. Na szwedzki stol swiateczny (nazwa lokalna „julbordet”) typ dwa w tygodniu, nalozona jest warstwa „tygodnia noblowskiego”. Nikt nie zadal sobie trudu, co mnie zaskakuje, policzyc ile wzrasta masa Szwecji w tym okresie. Moja masa wzrosnie jakie trzy do czterech kilo. Pzdr Seleuk
Qba
9 grudnia 2025
6:20
Ranne rymowanie
Lepsze niz sniadanie
Slawomirski,
dobre 😉
Z zeszytow Kolberga..tego, co po kraju
latal za folklorem… ludowym.
Z samego rana
piwo lepsze niz smietana.
Kiedy ranne wstaja zorze,
moja stara spac nie moze.
Jaki to geniusz poeta wymyslil?
Panie Marcinie,
oczywiscie panski esej przeczytam,
Prosze nie dac sie zwiesc humorystyczno dygresyjnemu aspektowi tego bloga.
Bywalo, ze mialem 5, 6 felietonow ‚do tylu’.
Zawsze probowalem nadgonic.
Szacun za panska prace…i tolerance.
To samo do pana Piotra.
…tolerancje.
To miejsce jest bezcenne, oby jak najdluzej trwalo.
Zawsze mialem problem, jak nazwac artykuly wstepne Gospodarzy blogow.
Bardzo lubie ‚wstepniak’ jest jednak zbyt kolokwialny, familiarny, hej autor sie trudzil ale to tylko ‚wstepniak’, nie tego juz nie akceptuje choc lubilem), , gimnastykuje sie z ‚felietonem’,, ‚esejem’ etc. Mysle, ze trzeba ustalic jakas konwencje, nazwe, bo pisanie takich ‚artykulow’ to jest bardzo ciezka i ofiarna praca. I powinna znalezc swoje wlasne, unikalne imie. Co myslicie?
@Slawomirski
9 grudnia 2025
4:55
Po pozbyciu sie zycia w zorganizowanej religi wielu tu obecnym tak zwana szajba zaczyna odbijac.
Szajba odbija tym, co czytajac Biblie czy Koran wybieraja to, co im pasuje i jeszcze interpretuja to doslownie 🙁
‚Can God have guilty conscience,’ zapytalem nagle kolege wspinajac sie po schodach z ‚zakupami’. (Nazywam je schodami do piekla)
– znowu piles, pyta kolega.
Pytanie retoryczne, bo on wie.
Mowie G. koledze: wlasnie ‚po schodach’ wymyslilem najwazniejsze z mozliwych pytan teologicznych.
OK, to do jutra,
Tak, do jutra.
Act
To chody Jakubowe? A widziałeś anioły?
Wyśpij się dobrze Potem długi spacer. Ja muszę pracować
act
8 grudnia 2025 16:23
Spoko , odróżniam Białoszewskiego od Błaszczykowskiego bo tego pierwszego „znam ” dłużej .
Podobnie jak znać kogoś z widzenia i kogoś z czytania to jednak nie to samo ..
Prawdopodobnie tez podobnie (…) jak być kucharzem Stalina a kucharzem kogoś .. innego i miec’ cos do powiedzenia o jego upodobaniach .. a ryby podobno robią dobrze „na mo’zg ” kucharzowi bo musi je próbować przed podaniem do stolu .
„lubiedobrze
pół godziny temu
Mnie to nie dziwi, że świnie są wszystkożerne. „
Wszystkożerne
Są niewierne.
Jeśli kto się łudzi
Nie spojrzy na ludzi.
olborski 13:59,
mysle, ze znowu masz racje…my dwaj w lodce na rybach gdzies, to nie byloby takie glupie.
Nie nosze kapeluszy, czapek i pale jak smok…mowie na zas.
Pzdr
olborski,
ja oczywiscie rozumiem Twoj ‚drift’ poetycko zyciowy.
P.S.
niczego nie rozumiem, troche wyczuwam.
John Mayall spiewal: moge sie mylic…ale nie zawsze.
Pisanie metaforami( bon motami ) to jeszcze nie poezja , podobnie jak jazda ok 300 km do
( teraz ~ 600 )prowadzonej przez „First Nations ” knajpy nad Georgian Bay po wędzona przez nich rozpływającą(!)się w ustach rybę , jaka,ś sądząc po ok 1.5 kg kawałku , co najmniej 1,5 -2 m-owa .. wyczuwam , ze to jeszcze nie jeziorowe rybołówstwo .
Trze…baby wylądować samolotem przy odp. dużej jeziorowej wyspie z kabina, na tydzień lub dwa z daleka od niedźwiedzi itp .
Rybne ” bon moty ” , metaforyczne bo biblijne które trzeba tłumaczyć z ambony bo wcześniej tłumaczone „na nasze” kilka razy stały sie „nie zrozumiale” , to tez nie to.
Na dużych jeziorach prawie zawsze jest bryza i dym .. z ogniska rozwiewa .
itp , itd
olborski,
🙂
Ten wytrzeszczony z ‚zebamy” nie wychodzi w moim telefonie…
Czy Nawrocki powinien pojechać do Kijowa zastanawiali się politycy w telewizji ?
A może to Zełenski powinien przyjechać do Warszawy?
W obecnej sytuacji trudno powiedzieć bo sytuacja nie jest dobra. My nie mamy pieniędzy, a oni stoją pod ścianą.
O czym można rozmawiać?
Znowu się kłócą u Gozdyry.
Tu cos o nadchodzacych(?) nowych czasach:
Praktyka (a przynajmniej marzenie ze strony moskiewskiej) znacznie częściej przypominać może strofy z poematu „Caryca i zwierciadło” Janusza Szpotańskiego, jego szczytowego dokonania; czy rzeczywiście traktował on tylko o podmuchu détente z czasów Cartera i schyłkowego Breżniewa?
Ach, Dick, dla siebia my stworzeni!
Ach, Dick, ach, miłyj moj, my dear,
nasz budiet cełyj ziemskij mir.
Ach, Dick, nasz przyszły sławnyj brak
to jest nie tylko brak z miłości,
to jest z razsudka toże brak,
to budiet szczastie dla ludzkości!
Gdy obie zejdą się półkule,
będziemy mieć już całą pulę,
będziemy mieć już całą włast’
i każdy będzie musiał paść
przed taką parą na kolana!
Czy to Moskwa, czy to Fłorida,
czy Łondon to, czy Mozambik —
wszędzie carstwujet Leonida,
wszędzie władajet Tricky Dick!
To budziet naszej właści szlagier,
że cały świat się zmieni w łagier.
Rabotat’ budut kornie raby,
skończą się strejki i rozruchy,
gdzie stąpisz, wszędzie są podsłuchy,
gdzie spojrzysz, wszędzie widzisz kraty.
Patrz, jak korzystnie świat się zmienia:
Niegry bieleją z przerażenia,
a Żydki zamykają domy,
bo przeczuwają już pogromy.
Butne dotychczas kongriesmieny
pokornie pójdą tiepier w pleny!
https://www.rp.pl/plus-minus/art43453661-caryca-i-tricky-dick