Pszczoły na czerwonej liście

Według danych FAO obecnie na świecie jest ponad sto milionów pszczelich uli. Jest to dwa razy więcej niż w latach 60. ubiegłego wieku, a przyrost jest niemal jednostajny. Nieco spowolnił w latach 90. , ale wrócił do stałego tempa. Prawie połowa tej wartości przypada na Azję. Indie już przekroczyły 10 milionów, Chiny jeszcze nie. W czołówce są też Turcja i Iran, trochę dalej Etiopia. W całej Europie liczbę uli szacuje się na ponad 25 milionów i ta wartość jest tylko niewiele wyższa niż kilkadziesiąt lat temu. Jeżeli chodzi o Polskę, to obecne dane wskazują na ponad dwa miliony uli. Jest to dwa razy więcej niż w roku 1961, ale wzrost nie był jednostajny, bo 2,5 miliona przekroczone były w latach 1984 i 1985.
Zatem pszczoły, mimo różnych zagrożeń, z warrozą na czele, mają się najwidoczniej coraz lepiej. Przynajmniej jeśli chodzi o liczebność. Pszczoły hodowane w ulach, a więc zasób bardziej rolniczy niż przyrodniczy. A co z innymi pszczołami?
Przede wszystkim, trzeba ustalić, co rozumiemy pod pojęciem pszczoły. Podstawowe, potoczne znaczenie zapewne w miarę pokrywa się z tym, co opisałem w pierwszym akapicie. Pszczoła to gatunek owada hodowany w ulach (kiedyś może w jakichś dziuplach), pierwowzór pszczółki Mai itp. Biolodzy, wbrew temu, co czasem się mówi, używają nie tylko nazw naukowych, ale chętnie używają nazw we własnym języku, więc nazw „pszczoła” i „pszczoły” używają często, ale w różnych znaczeniach. Hodowany gatunek to pszczoła miodna (Apis mellifera), zatem słowo „pszczoła” najbardziej pasuje do określenia rodzaju Apis, do którego należą też inne gatunki, w tym również lokalnie hodowana Apis cerana, czyli pszczoła wschodnia. Tak jak jednak na lwy czy tygrysy mówi się, że są kotami, tak samo pszczołami można nazwać całą rodzinę Apidae, choć tu biolodzy wolą bardziej jednoznaczną nazwę „pszczołowate”. Pomiędzy rodzajem a rodziną jest podrodzina Apinae, którą czasem określa się jako „pszczoły właściwe”. Jednak kiedy entomolodzy używają nazwy „pszczoły” lub – na międzynarodowych konferencjach – „bees”, z dużym prawdopodobieństwem mają na myśli jeszcze inny takson, który obejmuje kilka rodzin (obecnie przyjmuje się siedem), które jednak nie tworzą wspólnej nadrodziny, bo ta (Apoidea) oprócz nich obejmuje też rodziny tradycyjnie zaliczane do os (choć bliżej spokrewnione z pszczołami niż właściwymi osami). Międzynarodowa (nie użyłem słowa „naukowa”, bo nie mieści się już tradycyjnym linneuszowskim układzie) nazwa tego taksonu to Anthophila lub Apiformes.
I to właśnie w tym sensie należy czytać wszystkie opracowania, w których naukowcy piszą o dzikich pszczołach (chyba że dokładnie wskazują, że chodzi o dzikie przedstawicielki pszczoły miodnej, które wciąż żyją na wolności). Słowo to pojawia się chociażby w niedawno przyjętym unijnym rozporządzeniu w sprawie odbudowy zasobów przyrodniczych (NRR). Jego dziesiąty artykuł poświęcony jest odbudowie populacji owadów zapylających (nie tylko pszczół). I taki jest również zakres opublikowanej właśnie europejskiej czerwonej listy pszczół. Co w jej kontekście oznacza „pszczoła” już wyjaśniłem, z wyjaśnieniem „Europy” może być trudniej, bo jej granice wcale nie są uniwersalnie przyjęte. Jeżeli chodzi o granicę kaukaską, to autorzy przyjęli najbardziej wycofaną wersję, w której biegnie od ujścia Donu do ujścia Kumy, a więc Nizina Kubańska i Wyżyna Stawropolska do Europy już nie należą (nie jest to odosobnione stanowisko, atlas geograficzny, który leży na moje półce też tak ma). Pominięto też europejski fragment Kazachstanu. Za to wbrew zwyczajom geografów do Europy zaliczyli Cypr, Wyspy Kanaryjskie, Azory, Maderę, Ceutę i Melillę z drobiazgiem wokół. To ma uzasadnienie praktyczne – pozwala na wyróżnienie Unii Europejskiej, choć ma też swoje granice – nie włączono Gujany Francuskiej czy Reunionu. W biogeografii szeroko rozumiany obszar śródziemnomorski jest bliższy Europie niż Afryce.
W efekcie dało to podstawy do uwzględnienia ponad dwóch tysięcy gatunków pszczół. Po odliczeniu gatunków obcych (ewentualnie w zasadzie rodzimych, ale mających podstawowy zasięg poza Europą, a w niej pojawiających się sporadycznie), które uzyskały oznaczenie NA (non aplicable), liczba spadła do 1927. Spośród nich wiedza o 276 gatunkach jest wciąż na tyle fragmentaryczna, że ich statusu zagrożenia nie da się oszacować (kategoria DD – data deficient). W skali kontynentu przytłaczająca większość gatunków ma się nieźle – aż 1298 uzyskało status najmniejszej troski (LC – least concern), a żadnego nie uznano za wymarły.
Krytycznie zagrożone (CR) jest 25 gatunków, co w porównaniu ze wszystkimi wydaje się niedużo. Jednak to aż o 25 za dużo. Granica między nimi a wymarłymi polega często na uznaniu, że upłynęło wystarczająco dużo czasu od ostatniego stwierdzenia, żeby zmienić kategorię. 14 z tej dwudziestki piątki tak naprawdę już może być po drugiej stronie granicy. Dotyczyć to może choćby porobnicy Anthophora borealis, którą dawno temu widziano również w Polsce, ale ostatnie notowanie to rok 2002 w Niemczech. W niewiele lepszej sytuacji jest kolejne 91 gatunków, które są tylko zagrożone (EN) i 56 narażone (VU). 181 gatunków jest bliskie zagrożenia (NT).
Z polskich pszczół złe perspektywy ma m.in. trzmiel wielkooki (Bombus confusus), trzmiel ozdobny (Bombus distinguendus), trzmiel olbrzymi (Bombus fragrans), trzmiel stepowy (Bombus laesus). W Europie są uznane za narażone, ale w Polsce niektóre już od dawna nie były widziane. W ogóle trzmiele są w nienajlepszej kondycji, bo jak na owady są zimnolubne (futerko nie jest ozdobą) i ocieplenie klimatu dokłada się do czynników oddziałujących na wszystkie dzikie pszczoły. Narażone w skali Europy są też obrostka ciemnonoga (Dasypoda argentata) czy wigorczyk włochaty (Rophites quinquespinosus), które w Polsce również są widywane rzadko.
Jednak nie tylko gatunki zimnolubne są zagrożone. Wiele dzikich pszczół występuje tylko lokalnie na południu Europy i każda większa katastrofa może uśmiercić całą populację. Jeśli chodzi o trzmiele, to 36 procent europejskich gatunków doświadcza spadku liczebności, podczas gdy wśród ogółu pszczół to 27 procent. Przeciwną tendencję wykazuje zaledwie niecałe 2 procent. Należy przy tym pamiętać, że te procenty dotyczą gatunków o znanej tendencji.
Przyczyn spadku liczebności dzikich pszczół jest wiele. Jedną jest… akcja wspierania pszczół. Wiele medialnych działań mających ten cel to po prostu promocja pszczelarstwa. Tymczasem więcej pszczoły miodnej to więcej konkurencji dla pszczół dzikich. Pszczoła miodna jest wśród nich wyjątkowo mocnym zawodnikiem – potrafi latać w poszukiwaniu pokarmu na odległość kilkunastu kilometrów, podczas gdy większość dzikich pszczół nie odlatuje od gniazda dalej niż 200-300 m. Jest to też konkurencja nie do końca uczciwa – hodowlana pszczoła może w razie przedłużającego się postu liczyć na cukier od pszczelarza.
W tworzeniu europejskiej czerwonej listy pszczół wzięło udział kilkadziesięcioro autorów. Wśród znalazła się Justyna Kierat promująca w Polsce wiedzę na temat wszystkich pszczół, nie tylko miodnej, czasem pod przewrotnym pseudonimem „Żołna na łowach” (przewrotność zrozumieją ci, którzy wiedzą, czym żywią się żołny.)
Piotr Panek
ilustracja: Maciej Zaręba
Denis Michez, Mira Boustani, Ahlam Sentil, Jordan Benrezkallah, Natasha de Manincor, Thomas J. Wood, Piluca Álvarez Fidalgo, Matthieu Aubert, Vittorio Bellotto, Paolo Biella, Petr Bogusch, Jordi Bosch, Thomas Brau, Keith Browne, Frédéric Carion, Leopoldo Castro, Bjorn Cederberg, Joanna Clay, Thomas Debont, Jovana Bila Dubaić, Raffaele Dall’Olio, Simon Dellicour, Jelle Devalez, Rémi Devorsine, Eric Dufrêne, Pilar De la Rúa, Bastien De Tandt, Dimitri Evrard, Simone Flaminio, William Fiordaliso, Paolo Fontana, Serge Gadoum, Mercè Galbany Casals, Hugo Gaspar, Antoine Gekière, Maxence Gérard, Benoît Geslin, Max Kasparek, Justyna Kierat, Patrick L. Kohl, Michael Kuhlmann, Per Kryger, Nicolas Leclercq, Romain Le Divelec, Shawn Lemaire, Sarah Lescot, Patrick Lhomme, Jessica Litman, Leon Marshall, Grace P. McCormack, Arrigo Moro, Sonja Mudri Stojnić, Esther Ockermueller, Andrzej Oleksa, Francisco Javier Ortiz-Sánchez, Sébastien Patiny, Juho Paukkunen, Adrien Perrard, Theodora Petanidou, M. Alice Pinto, Simon G. Potts, Christophe Praz, Sanne C.L. Put, Vladimir G. Radchenko, Pierre Rasmont, Fabrice Requier, Sara Reverté, Stephan Risch, Steve Rogenstein, Paolo Rosa, Carlos Ruiz, Benjamin Rutschmann, Rémi Santerre, Jan Smit, Jakub Straka, Joffrey Thulier, Clément Tourbez, Aurore Trottet, Nicolas J. Vereecken, Paul H. Williams, Eleanor Winter, Dominique Zimmermann, Guillaume Ghisbain (2026) Measuring the pulse of European biodiversity using the Red List. European Red List of Bees. Bruksela, Komisja Europejska, ISBN 978-92-68-18372-4 doi.org/10.2779/52187