
{"id":1667,"date":"2012-06-14T08:31:46","date_gmt":"2012-06-14T06:31:46","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=1667"},"modified":"2018-07-25T21:03:44","modified_gmt":"2018-07-25T19:03:44","slug":"jezyk-gietki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2012\/06\/14\/jezyk-gietki\/","title":{"rendered":"J\u0119zyk gi\u0119tki"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/06\/3147346832_3d76514b3b.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-1668\" title=\"3147346832_3d76514b3b\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2012\/06\/3147346832_3d76514b3b.jpg\" alt=\"\" width=\"500\" height=\"375\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2012\/06\/3147346832_3d76514b3b.jpg 500w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2012\/06\/3147346832_3d76514b3b-300x225.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 500px) 100vw, 500px\" \/><\/a><\/p>\n<p>?Can ihr imaginarse \u015bwiat waar all Sprachen son zupe\u0142nie gemengd? Nie, to nie jest b\u0142\u0105d algorytmu Google Translate, ani tym bardziej jeden z objaw\u00f3w op\u0119tania, przy kt\u00f3rym &#8211; jak chc\u0105 scenarzy\u015bci film\u00f3w z serii &#8222;Egzorcyzmy&#8230;&#8221; &#8211; m\u00f3wi si\u0119 wieloma j\u0119zykami na raz. To tylko przejaskrawienie tego, co spotyka nas samych, gdy brakuje nam s\u0142\u00f3w&#8230;<\/p>\n<p>Znana sk\u0105din\u0105d akcja testowania znajomo\u015bci angielskiego w\u015br\u00f3d pracownik\u00f3w kolei przed Euro 2012 dostarczy\u0142a milionom internaut\u00f3w nie lada zabawy. &#8222;No\u0142 rozk\u0142ad for czerwiec&#8221; wyj\u0105kane zza szyby to sztandarowy przyk\u0142ad og\u00f3lnonarodowej (niepe\u0142no)sprawno\u015bci w pos\u0142ugiwaniu si\u0119 j\u0119zykami obcymi. Chocia\u017c, mo\u017ce jednak nie jest a\u017c tak \u017ale? Ka\u017cdy przecie\u017c co\u015b tam potrafi powiedzie\u0107, a to po niemiecku, a to (cz\u0119\u015bciej) po rosyjsku, a to znowu po angielsku, czy (dzi\u0119ki telenowelom) po hiszpa\u0144sku. A gdyby tak m\u00f3c po\u0142\u0105czy\u0107 te zas\u0142yszane skrawki, dorzuci\u0107 do tego troch\u0119 powszechnie zrozumia\u0142ych gest\u00f3w i wyraz\u00f3w d\u017awi\u0119kona\u015bladowczych i w ten oto zmy\u015blny spos\u00f3b porozumiewa\u0107 si\u0119 z obcokrajowcami? \u017bart? Niekoniecznie.<\/p>\n<p>Kto\u015b ju\u017c na ten pomys\u0142 wpad\u0142 i &#8211; co wi\u0119cej &#8211; potraktowa\u0142 go ca\u0142kiem serio. Tym kim\u015b by\u0142 Diego Marani, w\u0142oski dziennikarz, pisarz i t\u0142umacz, kt\u00f3ry w 1996 roku &#8222;stworzy\u0142&#8221; europanto (nie myli\u0107 z esperanto!) &#8211; sztuczny j\u0119zyk, kt\u00f3rego jedyn\u0105 regu\u0142\u0105 jest brak jakichkolwiek regu\u0142. Marani doszed\u0142 do wniosku, \u017ce skoro ka\u017cdy j\u0119zyk ma tendencj\u0119 do zapo\u017cyczania s\u0142\u00f3w i zwrot\u00f3w z innych j\u0119zyk\u00f3w &#8211; zw\u0142aszcza je\u015bli chodzi o mow\u0119 potoczn\u0105 &#8211; a tak wiele wyraz\u00f3w w r\u00f3\u017cnych j\u0119zykach indoeuropejskich posiada wsp\u00f3lne korzenie, r\u00f3wnie dobrze mo\u017cna by miesza\u0107 j\u0119zyki wedle w\u0142asnego uznania, bazuj\u0105c na ich wybi\u00f3rczej znajomo\u015bci. Policzek dla poligloty&#8230;<\/p>\n<p>Marani bynajmniej nie nawo\u0142uje do totalnej j\u0119zykowej anarchii. Sugeruje, by tworzy\u0107 warianty europanto w obr\u0119bie grup j\u0119zykowych z rodziny j\u0119zyk\u00f3w indoeuropejskich &#8211; rozmawiaj\u0105c ze sob\u0105, Niemiec i Szwed mieliby bazowa\u0107 wy\u0142\u0105cznie na j\u0119zykach germa\u0144skich, W\u0142och i Hiszpan na roma\u0144skich, Polak i Bu\u0142gar na s\u0142owia\u0144skich itd. Nie jest to jednak nowy pomys\u0142. W po\u0142owie lat 90. rozpocz\u0119to prac\u0119 nad j\u0119zykiem folkspraak, kt\u00f3ry mieliby rozumie\u0107 wszyscy u\u017cytkownicy j\u0119zyk\u00f3w germa\u0144skich. Tw\u00f3rcy nie ograniczyli si\u0119 do uniwersalnego j\u0119zyka, ale opracowali kilka jego dialekt\u00f3w, co &#8211; paradoksalnie &#8211; w pewnym sensie przeczy podstawowej idei folkspraak. Jego s\u0142owia\u0144skim odpowiednikiem jest rozwijany od kilku lat slovianski. Najwi\u0119kszym wyzwaniem przy jego tworzeniu by\u0142o funkcjonowanie w j\u0119zykach s\u0142owia\u0144skich dw\u00f3ch alfabet\u00f3w: \u0142aci\u0144skiego i cyrylicy, kt\u00f3ra posiada w dodatku dwie g\u0142\u00f3wne odmiany &#8211; rosyjsk\u0105 i serbsk\u0105 &#8211; nie licz\u0105c odmian pomniejszych). Koniec ko\u0144c\u00f3w, opracowano kilka r\u00f3\u017cnych ortografii. I gdzie tu miejsce na &#8222;panslawizm&#8221; Wersja dla j\u0119zyk\u00f3w roma\u0144skich to powsta\u0142a ponad 60 lat temu interlingua. Do tworzenia jej s\u0142ownika pos\u0142u\u017cy\u0142o pi\u0119\u0107 j\u0119zyk\u00f3w: francuski, w\u0142oski, hiszpa\u0144ski, portugalski oraz &#8211; co troch\u0119 zaburza proporcje &#8211; angielski. Dobierano s\u0142owa, kt\u00f3re powtarza\u0142y si\u0119 w najwi\u0119kszej liczbie z nich. Takie przyk\u0142ady lingwistycznych utopii mo\u017cna by mno\u017cy\u0107 w niesko\u0144czono\u015b\u0107, cho\u0107 nikt &#8211; poza garstk\u0105 zapale\u0144c\u00f3w &#8211; nie traktuje ich przecie\u017c serio.<\/p>\n<p>Zamenhof, kiedy tworzy\u0142 w drugiej po\u0142owie XIX wieku esperanto, chcia\u0142 da\u0107 \u015bwiatu uniwersalny, neutralny i mi\u0119dzynarodowy j\u0119zyk, kt\u00f3rego \u0142atwo mo\u017cna by si\u0119 nauczy\u0107. Sko\u0144czy\u0142o si\u0119 na co prawda \u015bwietnie zorganizowanym i ci\u0105gle rosn\u0105cym w si\u0142\u0119, ale nadal do\u015b\u0107 ekskluzywnym gronie u\u017cytkownik\u00f3w. Marani ma to szcz\u0119\u015bcie, \u017ce urodzi\u0142 si\u0119 dok\u0142adnie sto lat po Zamenhofie. Swego czasu regularnie wyst\u0119powa\u0142 w telewizji, uda\u0142o mu si\u0119 te\u017c wyda\u0107 wiele ksi\u0105\u017cek, z kt\u00f3rych najs\u0142ynniejsz\u0105 jest powie\u015b\u0107 &#8222;Las adventuras des Inspector Cabillot&#8221; napisana w europanto (sic!). Autor osadzi\u0142 akcj\u0119 w zjednoczonej Europie, kt\u00f3rej wsp\u00f3lnego j\u0119zyka mo\u017cna si\u0119 \u0142atwo domy\u015bli\u0107. Nieocenionym atutem marketingowym ksi\u0105\u017cki jest fakt, \u017ce nie trzeba (a mo\u017ce nie wolno lub te\u017c nie da si\u0119?) jej przet\u0142umaczy\u0107.<\/p>\n<p>Nie zastosowa\u0142em si\u0119 do sugestii Maraniego i na wst\u0119pie po\u0142\u0105czy\u0142em w jednym zdaniu a\u017c pi\u0119\u0107 j\u0119zyk\u00f3w, w dodatku z trzech r\u00f3\u017cnych grup. Trudno, kto zrozumia\u0142, odpowie (sobie) na zadane pytanie. Przyjemnie jest m\u00f3c stwierdzi\u0107, \u017ce to, co wychodzi z naszych ust to nie be\u0142kot, tylko eksperyment j\u0119zykowy o mi\u0119dzynarodowym zasi\u0119gu&#8230;<\/p>\n<p><strong>Jacek Golicz<\/strong><\/p>\n<p><em>Fot. <span id=\"yui_3_5_0_3_1339655454701_1151\"> <a href=\"http:\/\/www.flickr.com\/photos\/aeortiz\/\">aaronernestoortizlopez<\/a><strong>, <\/strong><\/span>Flickr (CC BY-NC 2.0)<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>?Can ihr imaginarse \u015bwiat waar all Sprachen son zupe\u0142nie gemengd? Nie, to nie jest b\u0142\u0105d algorytmu Google Translate, ani tym bardziej jeden z objaw\u00f3w op\u0119tania, przy kt\u00f3rym &#8211; jak chc\u0105 scenarzy\u015bci film\u00f3w z serii &#8222;Egzorcyzmy&#8230;&#8221; &#8211; m\u00f3wi si\u0119 wieloma j\u0119zykami na raz. To tylko przejaskrawienie tego, co spotyka nas samych, gdy brakuje nam s\u0142\u00f3w&#8230; Znana [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[63,55,6],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1667"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1667"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1667\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2095,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1667\/revisions\/2095"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1667"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1667"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1667"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}