
{"id":314,"date":"2009-05-02T13:44:31","date_gmt":"2009-05-02T11:44:31","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=314"},"modified":"2013-02-14T09:21:05","modified_gmt":"2013-02-14T08:21:05","slug":"discipulorum-amor-et-pietas","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2009\/05\/02\/discipulorum-amor-et-pietas\/","title":{"rendered":"Discipulorum Amor et Pietas"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/twardowski.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-full wp-image-315\" title=\"twardowski\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/twardowski.jpg\" alt=\"\" width=\"450\" height=\"723\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/twardowski.jpg 450w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2009\/05\/twardowski-186x300.jpg 186w\" sizes=\"(max-width: 450px) 100vw, 450px\" \/><\/a><br \/>\n<strong><br \/>\nJest co\u015b fascynuj\u0105cego w postaci Kazimierza Twardowskiego.<\/strong><\/p>\n<p>O Szkole Lwowsko-Warszawskiej s\u0142ysza\u0142em od czasu do czasu ju\u017c od czasu studi\u00f3w. Ale dopiero ostatnio si\u0119gn\u0105\u0142em do monografii Jana Wole\u0144skiego po\u015bwi\u0119conej tej formacji. Szko\u0142\u0119 t\u0119 \u0142\u0105czy\u0142em bardzo mocno z postaci\u0105 Kazimierza Twardowskiego, chocia\u017c nie by\u0142em do ko\u0144ca pewien, czy rzeczywi\u015bcie uprawnione jest kojarzenie go jako mistrza dla tej formacji. Ksi\u0105\u017cka Wole\u0144skiego rozwia\u0142a te w\u0105tpliwo\u015bci. Skojarzenie jest jak najbardziej s\u0142uszne.<\/p>\n<p><!--more--><br \/>\nPocz\u0105tek tej formacji jest wyra\u017any. 15 listopada 1895 r. Twardowski przyby\u0142 do Lwowa, by obj\u0105\u0107 katedr\u0119 filozofii w tamtejszym uniwersytecie. Nominacj\u0119 na katedr\u0119 otrzyma\u0142 dok\u0142adnie w swoje 29 urodziny, 20 pa\u017adziernika. Kiedy przyby\u0142 do Lwowa studia filozoficzne musia\u0142 organizowa\u0107 od podstaw. Zorganizowa\u0142 bibliotek\u0119, kt\u00f3r\u0105 wzbogaci\u0142 o w\u0142asny bardzo bogaty ksi\u0119gozbi\u00f3r. Przede wszystkim jednak zacz\u0105\u0142 prowadzi\u0107 \u015bwietne seminaria i wyk\u0142ady. Puste sale stopniowo zacz\u0119\u0142y si\u0119 zape\u0142nia\u0107, a\u017c w ko\u0144cu wyk\u0142ady og\u00f3lne z filozofii trzeba by\u0142o przenie\u015b\u0107 poza mury uczelni, bo \u017cadna z sal nie mog\u0142a pomie\u015bci\u0107 ch\u0119tnych do ich wys\u0142uchania. I w\u0142a\u015bnie doskona\u0142a dzia\u0142alno\u015b\u0107 nauczycielska i szczeg\u00f3lne cechy charakteru mia\u0142y ogromny wp\u0142yw na powstanie Szko\u0142y Lwowsko-Warszawskiej.<\/p>\n<p>Cz\u0142onk\u00f3w szko\u0142y \u0142\u0105czy\u0142a pewna wsp\u00f3lnota pogl\u0105d\u00f3w, podzielanych w mniejszym b\u0105d\u017a wi\u0119kszym stopniu, a w szczeg\u00f3lno\u015bci wym\u00f3g jasnego i odpowiedzialnego filozofowania. I tutaj Twardowski stawia\u0142 poprzeczk\u0119 bardzo wysoko. \u0141\u0105czy\u0142 te\u017c cz\u0142onk\u00f3w tej szko\u0142y szczeg\u00f3lny stosunek do Twardowskiego uznawanego jako mistrza.<\/p>\n<p>Warto odda\u0107 tutaj g\u0142os uczniom Twardowskiego, bo m\u00f3wi\u0105 one du\u017co o Twardowskim. Tadeusz Kotarbi\u0144ski tak wspomina\u0142:<\/p>\n<blockquote><p>&#8222;M\u0105\u017c to by\u0142 dorodny, imponuj\u0105cej postaci. Budzi\u0142 respekt sam\u0105 swoj\u0105 aparycj\u0105, gdy sun\u0105\u0142 samotnie, spokojnym, powolnym krokiem wzd\u0142u\u017c ulic miasta lub d\u0142ugich korytarzy gmachu uniwersyteckiego. Mia\u0142by si\u0119 z pyszna, kto by spo\u015br\u00f3d student\u00f3w powa\u017cy\u0142 si\u0119 zagadn\u0105\u0107 Profesora znienacka a bez upowa\u017cnienia (&#8230;). I ten cz\u0142owiek w\u0142adczy i onie\u015bmielaj\u0105cy rzesz\u0119 dookoln\u0105 stawa\u0142 si\u0119 po macierzy\u0144sku niemal opieku\u0144czym, \u0142agodnie i serdecznie bliskim starszym przyjacielem tych, kt\u00f3rzy si\u0119 garn\u0119li do grona \u015bcis\u0142ych jego uczni\u00f3w, kt\u00f3rzy si\u0119 godzili z w\u0142asnej ch\u0119ci na jego przewodnictwo. Ile\u017c to godzin przegwarzy\u0142o si\u0119 wtedy wsp\u00f3lnie bez \u017cadnego z Jego strony nacisku na taki czy inny kierunek przekona\u0144. By\u0142e\u015b my\u015bla\u0142 rzetelnie, m\u00f3wi\u0142, a nie be\u0142kota\u0142, Profesor dyskutowa\u0142 z tob\u0105 jak r\u00f3wny z r\u00f3wnym. Na przyk\u0142ad w toku posiedze\u0144 K\u00f3\u0142ka Filozoficznego Czytelni Akademickiej&#8230; Mistrz stale na nie przychodzi\u0142. Cz\u0119sto stawa\u0142 sobie pod \u015bcian\u0105 \u0107mi\u0105c papierosa. Z jednak\u0105 niezr\u00f3wnan\u0105 cierpliwo\u015bci\u0105 wys\u0142uchiwa\u0142 awanturniczych czasem, a cz\u0119sto nieporadnych przem\u00f3wie\u0144 cz\u0142onk\u00f3w m\u0142odego zespo\u0142u, kt\u00f3remu przewodniczy\u0142 kt\u00f3ry\u015b tam z kolei kolega student&#8230; A potem sz\u0142o si\u0119 razem do kawiarenki ci\u0105gn\u0105\u0107 dalej kontrowersj\u0119 rozpocz\u0119t\u0105.&#8221;<\/p><\/blockquote>\n<p>W szczeg\u00f3lno\u015bci wyr\u00f3\u017cnia\u0142o Twardowskiego to, \u017ce nie narzuca\u0142 swoim wychowankom \u017cadnej okre\u015blonej doktryny filozoficznej. Uczy\u0142 jedynie jasnego i krytycznego sposobu my\u015blenia. W\u0142adys\u0142aw Witwicki tak wspomina\u0142 dyskusje na posiedzeniach K\u00f3\u0142ka Filozoficznego:<\/p>\n<blockquote><p>&#8222;Dusz\u0105 tego k\u00f3\u0142ka by\u0142 zawsze Twardowski. Nie opuszcza\u0142 go nigdy, mimo nawa\u0142u przer\u00f3\u017cnych zaj\u0119\u0107. Tutaj profesor zarzuca\u0142 niew\u00f3d na dusze i na intelekty m\u0142ode. Tu spostrzega\u0142, \u017ce jaki\u015b s\u0142uchacz nauk przyrodniczych lub filologii zapala si\u0119 do kwestii psychologicznych, albo prawnik z pierwszego roku objawia osobliwe talenty dedukcyjne. I nie trwa\u0142o d\u0142ugo, a ju\u017c obaj pr\u00f3bowali si\u0142 na polu bada\u0144 filozoficznych. Twardowski umia\u0142 ich zach\u0119ci\u0107, zaj\u0105\u0107, zapali\u0107, o\u015bmieli\u0107 i pom\u00f3c w \u0142amaniu si\u0119 z trudno\u015bciami. Czasy ko\u0142a filozoficznego wszystkim uczniom Twardowskiego zostawi\u0142y niezatart\u0105 pami\u0119\u0107 jakby przebudzenia duchowego&#8221;.<\/p><\/blockquote>\n<p>Co ciekawe, ka\u017cdy z uczni\u00f3w Twardowskiego mia\u0142 u niego swoj\u0105 teczk\u0119. Twardowski szczeg\u00f3\u0142owo notowa\u0142 wszystkie oceny swoich uczni\u00f3w z prac i kolokwi\u00f3w, zainteresowania i osi\u0105gni\u0119cia oraz zalecane lektury.<br \/>\nJest co\u015b fascynuj\u0105cego w tej postaci. Na medalu ku jego czci wybito has\u0142o: Discipulorum Amor et Pietas. Mi\u0142o\u015b\u0107 i sumienno\u015b\u0107, jak r\u00f3wnie\u017c doskona\u0142a wiedza, jasny i przejrzysty spos\u00f3b m\u00f3wienia i pisania, to cechy idealnego nauczyciela. A takim by\u0142 Twardowski.<\/p>\n<p><strong><br \/>\nGrzegorz Pacewicz<\/strong><\/p>\n<p>Wszystkie cytaty za: J. Wole\u0144ski &#8222;Filozoficzna Szko\u0142a Lwowsko-Warszawska&#8221; PWN, Warszawa 1985.<br \/>\n<em><br \/>\nIlustracja: skan z ksi\u0105\u017cki K. Twardowski, &#8222;Wybrane pisma filozoficzne&#8221;, PWN, Waraszawa 1965.<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jest co\u015b fascynuj\u0105cego w postaci Kazimierza Twardowskiego. O Szkole Lwowsko-Warszawskiej s\u0142ysza\u0142em od czasu do czasu ju\u017c od czasu studi\u00f3w. Ale dopiero ostatnio si\u0119gn\u0105\u0142em do monografii Jana Wole\u0144skiego po\u015bwi\u0119conej tej formacji. Szko\u0142\u0119 t\u0119 \u0142\u0105czy\u0142em bardzo mocno z postaci\u0105 Kazimierza Twardowskiego, chocia\u017c nie by\u0142em do ko\u0144ca pewien, czy rzeczywi\u015bcie uprawnione jest kojarzenie go jako mistrza dla tej [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[59,21],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/314"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=314"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/314\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2294,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/314\/revisions\/2294"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=314"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=314"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=314"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}