
{"id":5541,"date":"2017-07-03T15:23:30","date_gmt":"2017-07-03T13:23:30","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=5541"},"modified":"2017-07-03T17:17:11","modified_gmt":"2017-07-03T15:17:11","slug":"sitowie-stanelo-na-glowie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2017\/07\/03\/sitowie-stanelo-na-glowie\/","title":{"rendered":"Sitowie stan\u0119\u0142o na g\u0142owie"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-large wp-image-5545\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/IMG_1272-1024x768.jpg\" alt=\"\" width=\"620\" height=\"465\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/IMG_1272-1024x768.jpg 1024w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/IMG_1272-300x225.jpg 300w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/IMG_1272-768x576.jpg 768w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2017\/06\/IMG_1272.jpg 1600w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/>Wakacje to okres, gdy cz\u0119\u015b\u0107 czytelnik\u00f3w bloga b\u0119dzie mia\u0142o okazj\u0119 poobcowa\u0107 nieco wi\u0119cej z natur\u0105. Z wod\u0105, z dzikimi ro\u015blinami. Czasem r\u00f3wnocze\u015bnie. My\u015bl\u0119, \u017ce grupa docelowa przy tej okazji, natykaj\u0105c si\u0119 na sitowie, rozpozna je. Ostatecznie to ro\u015blina, kt\u00f3rej mo\u017ce nie wspomina si\u0119 w pierwszej kolejno\u015bci, ale w grze w &#8222;Pa\u0144stwa, miasta&#8221;, pewnie by si\u0119 przypomnia\u0142a.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nSam sitowie pozna\u0142em jeszcze poza szko\u0142\u0105. Ros\u0142o g\u0142\u00f3wnie na podmok\u0142ych \u0142\u0105kach i by\u0142o nie do pomylenia z niczym innym &#8211; charakterystyczne rurkowate \u017ad\u017ab\u0142a z g\u0105bk\u0105 w \u015brodku, praktycznie bez li\u015bci i z wiech\u0105 blisko szczytu. Mo\u017ce to ten g\u0105bczasty mi\u0105\u017csz przypominaj\u0105cy sito da\u0142 nazw\u0119 ro\u015blinie, a mo\u017ce to, \u017ce z takich \u017adziebe\u0142 da\u0142o si\u0119 to i owo wyple\u015b\u0107, mo\u017ce i sito. Etymologia polegaj\u0105ca na doszukiwaniu si\u0119 rdzeni w hipotetycznym j\u0119zyku sprzed tysi\u0119cy lat albo na \u015bledzeniu, z kt\u00f3rego j\u0119zyka przysz\u0142o zapo\u017cyczenie, to nauka podatna na spekulacje, ale jako\u015b je ogarniaj\u0105ca. Etymologia polegaj\u0105ca na doszukiwaniu si\u0119 \u017ar\u00f3d\u0142os\u0142ow\u00f3w takich jak powy\u017csze, to zabawa prawie wy\u0142\u0105cznie spekulatywna i w wydaniu laickim (etymologia ludowa) prowadz\u0105ca do takich sobie bajeczek, jak wywodzenie nazwy Cz\u0119stochowy od cz\u0119stego chowania si\u0119 miasta za wzg\u00f3rzami w trakcie zbli\u017cania si\u0119 do niego albo Warszawy od jakich\u015b legendarnych Wars\u00f3w i Saw. Mo\u017ce jaki\u015b s\u0142ownik etymologiczny co\u015b tam proponuje w kwestii sitowia, ale nie mam \u017cadnego pod r\u0119k\u0105.<\/p>\n<p>Z czasem zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce to, co wszyscy wok\u00f3\u0142 nazywali sitowiem, w encyklopediach okazuje si\u0119 ro\u015blin\u0105 z rodzaju sit, najcz\u0119\u015bciej sitem rozpierzch\u0142ym. Sit i sitowie to niezbyt odleg\u0142e nazwy. Bardziej ni\u017c chaber i b\u0142awatek czy jagoda i bor\u00f3wka. Zreszt\u0105 mog\u0105 by\u0107 do pewnego stopnia wymienne &#8211; pojedyncza ro\u015blina to sit, ale takie ro\u015bliny nie rosn\u0105 pojedynczo i mog\u0105 tworzy\u0107 zbiorczo sitowie (jak li\u015bcie tworz\u0105 listowie, mr\u00f3wki mrowie).<\/p>\n<p>Kolejne par\u0119 lat p\u00f3\u017aniej mia\u0142em okazj\u0119 zobaczy\u0107 znacznie wi\u0119ksze sitowie, takie rosn\u0105ce w jeziorach. W sumie nie by\u0142em zdziwiony, \u017ce ludzie \u0142\u0105cz\u0105 je z sitem. Sit w zasadzie wygl\u0105da jak miniatura takiego jeziornego sitowia &#8211; wszystko si\u0119 zgadza &#8211; rurkowate i g\u0105bczaste \u017ad\u017ab\u0142o (patrz: zdj\u0119cie), praktyczny brak li\u015bci, wiecha na g\u00f3rze. W podobnym czasie pozna\u0142em te\u017c kolejny podobny rodzaj &#8211; ponik\u0142o, kt\u00f3re z kolei cz\u0119sto wygl\u0105da jaj\u00a0drobniejszy sit. Pozna\u0142em te\u017c sitowie le\u015bne.<\/p>\n<p>Sitowie le\u015bne to gatunek sitowia, jak sama nazwa wskazuje, rosn\u0105cy nie w wodzie, a na l\u0105dzie. Niekoniecznie musi to by\u0107 las, czasem tworzy szuwar z turzycami, do kt\u00f3rych jest podobne bardziej ni\u017c do sitowia jeziornego (i situ), maj\u0105c porz\u0105dne li\u015bcie. Kiedy Linneusz porz\u0105dkowa\u0142 znane sobie gatunki, po\u0142\u0105czy\u0142 sitowie le\u015bne i jeziorne w jeden rodzaj &#8211; <em>Scirpus<\/em>. W jego czasach ta nazwa ju\u017c by\u0142a w miar\u0119 ustabilizowana, cho\u0107 czasem mieszana z nazw\u0105 <em>Cyperus<\/em> (po polsku cibora, z kt\u00f3rej bardziej znany gatunek to papirus), <em>Juncus<\/em> czy wr\u0119cz <em>Gramen<\/em> (trawa). Nazw\u0119 <em>Juncus<\/em> natomiast zarezerwowa\u0142 dla situ, kt\u00f3rego od sitowia ju\u017c wyra\u017anie odr\u00f3\u017cni\u0142. Podobie\u0144stwo mi\u0119dzy sitem a sitowiem, uderzaj\u0105ce w oczach laik\u00f3w, w oczach botanika, jakim by\u0142 Linneusz, by\u0142o pozorne. Jednak te wiechy (w\u0142a\u015bciwie to wierzchotki, ale mniejsza z tym) zawieraj\u0105 troch\u0119 inne kwiaty (cho\u0107 dla laika to w obu przypadkach ci\u0119\u017cko nazwa\u0107 kwiatami).<\/p>\n<p>Kiedy Krzysztof Kluk podj\u0105\u0142 si\u0119 spolszczenia dzie\u0142a Linneusza, dla rodzaju <em>Scirpus<\/em> przyj\u0105\u0142 nazw\u0119 &#8222;sitowina&#8221;. To s\u0142owotw\u00f3rczo te\u017c mo\u017ce sugerowa\u0107 pewn\u0105 zbiorczo\u015b\u0107, jak buczyna, czyli zbi\u00f3r buk\u00f3w, czy so\u015bnina &#8211; sosen. Nazw\u0119 &#8222;sit&#8221; zachowa\u0142 dla rodzaju <em>Juncus<\/em>. Erazm Majewski jakie\u015b sto lat p\u00f3\u017aniej zanotowa\u0142, \u017ce polscy botanicy do tego czasu dla rodzaju <em>Scirpus<\/em> u\u017cywali nazw takich jak &#8222;sitowisko&#8221;, &#8222;sit&#8221; czy &#8222;sitnik&#8221;, ale najcz\u0119\u015bciej &#8222;sitowie&#8221; i &#8222;sitowina&#8221;. Jednocze\u015bnie zanotowa\u0142, \u017ce te same nazwy mog\u0142y u innych albo i tych samych autor\u00f3w odnosi\u0107 si\u0119 do rodzaj\u00f3w <em>Juncus<\/em>, <em>Carex<\/em>, <em>Eleocharis<\/em>, <em>Luzula<\/em> czy <em>Butomus<\/em>. Zatem nazwy sit i sitowie by\u0142y powszechnie mieszane. Z nich tylko niekt\u00f3re pasuj\u0105 do opisu rurkowatego, a\u00a0<em>Butomus<\/em> to ju\u017c w og\u00f3le nie przypomina innych ro\u015blin z tej grupy.<\/p>\n<p>Sitowie pojawia si\u0119 kilka razy w Biblii Tysi\u0105clecia. Nie sprawdza\u0142em, czy konsekwentnie jest to t\u0142umaczenie jakiego\u015b starohebrajskiego s\u0142owa czy lu\u017ana interpretacja. Gdy por\u00f3wna\u0107 z Bibli\u0105 Wujka, okazuje si\u0119, \u017ce on w niekt\u00f3rych miejscach te\u017c mia\u0142 sitowie, w innych rogo\u017c (czyli co\u015b, co obecnie jest uto\u017csamiane z pa\u0142k\u0105). A czasem nie ma \u017cadnego gatunku, tylko og\u00f3lna ziele\u0144 nadwodna. Sitowie pojawi\u0142o si\u0119 te\u017c w jednym z przeboj\u00f3w Maryli Rodowicz (autor: Jan Wo\u0142ek), konkretnie na g\u0142owie.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c jednak do botanik\u00f3w, to z czasem zacz\u0119li dzieli\u0107 rodzaje na mniejsze. Linneusz tworzy\u0142 rodzaje obszerne. Taki rodzaj <em>Felis<\/em>, czyli kot, obejmowa\u0142 u niego gatunki: <em>leo<\/em>, <em>tigris<\/em> czy <em>lynx<\/em>. Na ro\u015blinach zna\u0142 si\u0119 lepiej, wi\u0119c je dzieli\u0142 nieco dok\u0142adniej, ale te\u017c nie a\u017c tak, jak robi si\u0119 to dzi\u015b. W pewnym momencie botanicy uznali, \u017ce rodzaj <em>Scirpus<\/em> obejmuje gatunki tworz\u0105ce grupy, kt\u00f3re same mo\u017cna uzna\u0107 za odr\u0119bne rodzaje. I tak powsta\u0142y rodzaje <em>Bolboschoenus<\/em> czy <em>Schoenoplectus<\/em>, spolszczone na &#8222;sitowiec&#8221; i &#8222;oczeret&#8221;. I tak si\u0119 z\u0142o\u017cy\u0142o, \u017ce dawne sitowie morskie sta\u0142o si\u0119 sitowcem nadmorskim, a dawne sitowie jeziorne &#8211; oczeretem jeziornym. Oba te gatunki to wi\u0119c to, co wi\u0119kszo\u015b\u0107 os\u00f3b nadal nazwa\u0142aby dzi\u015b sitowiem.<\/p>\n<p>Oczeret to swoj\u0105 drog\u0105 te\u017c ciekawe zjawisko nazewnicze. W literaturze pojawia si\u0119 nieraz zbitka &#8222;trzciny i oczerety&#8221; czy &#8222;szuwary i oczerety&#8221;. Najcz\u0119\u015bciej to bli\u017cej nieokre\u015blone ro\u015bliny wodne rosn\u0105ce przy brzegu, w kt\u00f3re mo\u017ce wp\u0142yn\u0105\u0107 \u0142\u00f3dka bohatera, ale w jednym z podr\u0119cznik\u00f3w z okolic rolniczo-rybackich spotka\u0142em w og\u00f3le okre\u015blenie, \u017ce oczerety to nazwa wysokich szuwar\u00f3w wodnych (dla fitosocjolog\u00f3w &#8211; <em>Phragmition<\/em>), a szuwary tam by\u0142o zarezerwowane dla ni\u017cszych szuwar\u00f3w, g\u0142\u00f3wnie turzycowych, bardziej teren\u00f3w b\u0142otnych ni\u017c wodnych (dla fitosocjolog\u00f3w &#8211; <em>Magnocaricion<\/em>).<\/p>\n<p>Skoro jednak taksonomicznie dawny <em>Scirpus lacustris<\/em>\u00a0&#8211; czyli sitowie jeziorne &#8211; sta\u0142 si\u0119 <em>Schoenoplectus lacustris<\/em>\u00a0czyli oczeretem jeziornym (w Polsce jest te\u017c oczeret Tabernemontana, <em>Schoenoplectus tabernaemontani<\/em>, kt\u00f3rego Linneusz nie uwzgl\u0119dnia\u0142, a poza tym\u00a0par\u0119 innych rzadkich gatunk\u00f3w), to &#8222;oczerety&#8221; raczej mo\u017ce si\u0119 zaw\u0119zi\u0107 tylko do szuwaru budowanego przez ten gatunek. Co ciekawe, szuwar oczeretowy nazwano naukowo <em>Scirpetum lacustris<\/em>,\u00a0zanim wyci\u0105gni\u0119to <em>Schoenoplcetus<\/em> ze<em> Scirpus<\/em> i nazwa ta pozosta\u0142a do dzi\u015b. (\u017beby by\u0142o ciekawiej, &#8222;szuwar&#8221; to z kolei gdzieniegdzie nazwa stosowana konkretnie do tataraku).<\/p>\n<p>Nie wiem, jak to w innych j\u0119zykach si\u0119 przedstawia (tzn. mog\u0119 sprawdzi\u0107 nazwy s\u0142ownikowe, ale niewiele to powie o odczuciach zwyk\u0142ych u\u017cytkownik\u00f3w j\u0119zyka). Z jakich\u015b wzgl\u0119d\u00f3w to <em>Scirpus sylvaticus<\/em>\u00a0(le\u015bny) sta\u0142 si\u0119 gatunkiem wzorcowym dla rodzaju <em>Scirpus<\/em> (taki gatunek nazywa si\u0119 typowym), a nie np. gatunek <em>lacustris <\/em>(jeziorny). Gdy operujemy \u0142acin\u0105, wszystko jedno, ale wracaj\u0105c do polszczyzny, okazuje si\u0119, \u017ce ostatecznie w Polsce mamy w praktyce tylko jeden gatunek sitowia &#8211; sitowie le\u015bne (jest jeszcze sitowie korzenioczepne, ale bardzo rzadkie).<\/p>\n<p>Ma ono wyra\u017ane li\u015bcie i niech\u0119tnie ro\u015bnie w wodzie, preferuj\u0105c tereny podmok\u0142e, a toleruj\u0105c i stosunkowo suche. W niczym zatem nie przypomina archetypowego sitowia. Z kolei co\u015b, co dla przeci\u0119tnego cz\u0142owieka jest sitowiem, dla botanik\u00f3w jest sitem, oczeretem, sitowcem, ponik\u0142em albo jeszcze czym\u015b innym. Nast\u0105pi\u0142o zatem postawienie na g\u0142owie nazewnictwa.<\/p>\n<p><strong>Piotr Panek<\/strong><\/p>\n<p><em>fot. Piotr Panek, licencja\u00a0<a href=\"https:\/\/creativecommons.org\/licenses\/by-sa\/4.0\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">CC BY-SA 4.0<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wakacje to okres, gdy cz\u0119\u015b\u0107 czytelnik\u00f3w bloga b\u0119dzie mia\u0142o okazj\u0119 poobcowa\u0107 nieco wi\u0119cej z natur\u0105. Z wod\u0105, z dzikimi ro\u015blinami. Czasem r\u00f3wnocze\u015bnie. My\u015bl\u0119, \u017ce grupa docelowa przy tej okazji, natykaj\u0105c si\u0119 na sitowie, rozpozna je. Ostatecznie to ro\u015blina, kt\u00f3rej mo\u017ce nie wspomina si\u0119 w pierwszej kolejno\u015bci, ale w grze w &#8222;Pa\u0144stwa, miasta&#8221;, pewnie by si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,55,43,1,135],"tags":[221,220],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5541"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5541"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5541\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5554,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5541\/revisions\/5554"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5541"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5541"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5541"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}