
{"id":5875,"date":"2018-01-07T16:11:20","date_gmt":"2018-01-07T15:11:20","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=5875"},"modified":"2018-01-07T20:32:01","modified_gmt":"2018-01-07T19:32:01","slug":"muzyka-egalitarna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2018\/01\/07\/muzyka-egalitarna\/","title":{"rendered":"Muzyka e(ga)litarna"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-large wp-image-5881\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/Obraz-068-1024x768.jpg\" alt=\"\" width=\"620\" height=\"465\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/Obraz-068-1024x768.jpg 1024w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/Obraz-068-300x225.jpg 300w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/01\/Obraz-068-768x576.jpg 768w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/>Mikro\u015bwiat felieton\u00f3w i blog\u00f3w POLITYKI zwykle jest zatomizowany i niezbyt zajmuje si\u0119 wzajemnymi relacjami wewn\u0119trznymi. Tym razem jednak na <a href=\"https:\/\/www.polityka.pl\/tygodnikpolityka\/kraj\/1732464,1,kultura-i-demokracja.read\">felieton Jana Hartmana<\/a> zareagowa\u0142 na <a href=\"https:\/\/polifonia.blog.polityka.pl\/2018\/01\/05\/sprzatanie-po-hartmanie\">swoim blogu<\/a> Bartek Chaci\u0144ski. W odpowiedzi Hartman powt\u00f3rzy\u0142 swoje tezy na <a href=\"https:\/\/hartman.blog.polityka.pl\/2018\/01\/05\/wojna-gesli-ze-skrzypcami\/\">blogu<\/a>. Zatem w ten miniekosystem w\u0142\u0105cz\u0119 si\u0119 i ja.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nZ Janem Hartmanem przy jakiej\u015b okazji przeszli\u015bmy na &#8222;ty&#8221;, ale raczej nie mie\u015bcimy si\u0119 w swoich liczbach Dunbara. Liczba Dunbara to mniej wi\u0119cej 150. Jest to hipotetyczna liczba znajomych, kt\u00f3rych cz\u0142owiek jest w stanie ogarn\u0105\u0107 na serio. Ogarn\u0105\u0107, to znaczy, \u017ce jest w stanie nie tylko przypomnie\u0107 sobie imi\u0119 z nazwiskiem, zaj\u0119cie i inne og\u00f3lniki, ale naprawd\u0119 pami\u0119ta\u0107, co ten kto\u015b lubi, o jakiej ksi\u0105\u017cce ostatnio m\u00f3wi\u0142, jakiej muzyki s\u0142ucha. W skr\u00f3cie: z kt\u00f3rym wie, o czym rozmawia\u0107, gdy nagle spotkaj\u0105 si\u0119 przy barze (pomijaj\u0105c to, \u017ce jedni s\u0105 bardziej rozmowni, a inni mniej). Gdy w danym momencie na znaczeniu przybiera jaka\u015b znajomo\u015b\u0107, si\u0142\u0105 rzeczy musi os\u0142abn\u0105\u0107 jaka\u015b inna. Nie znaczy to, \u017ce zapominamy znajomych, z kt\u00f3rymi nie utrzymujemy kontaktu, ale znajomo\u015b\u0107 z nimi staje si\u0119 lu\u017ana.<\/p>\n<p>Dunbar postawi\u0142 tez\u0119, \u017ce liczba taka wynika z ogranicze\u0144 kory m\u00f3zgowej i jest w miar\u0119 podobna dla wszystkich ludzi. Nasi przodkowie zapewne podobnie jak inne ma\u0142py utrzymywali oraz podtrzymywali sie\u0107 znajomo\u015bci przez bezpo\u015bredni kontakt. Wsp\u00f3\u0142czesne ma\u0142py robi\u0105 to, wzajemnie si\u0119 iskaj\u0105c, i robi\u0105 to nawet, gdy chwilowo zabraknie wszy czy pche\u0142 do wyd\u0142ubywania. Pewnie nasi przodkowie te\u017c. To zabiera czas i w praktyce jest wykonalne w stadzie kilkunastu do kilkudziesi\u0119ciu osobnik\u00f3w.<\/p>\n<p>Wed\u0142ug szacunk\u00f3w pierwsze wsie, jeszcze z czas\u00f3w rewolucji neolitycznej, liczy\u0142y w\u0142a\u015bnie 100-200 os\u00f3b, i to by\u0142a w\u0142a\u015bnie liczba do wzajemnego ogarni\u0119cia. Ale to za du\u017ca liczba, \u017ceby ka\u017cdy m\u00f3g\u0142 si\u0119 iska\u0107 z ka\u017cdym. Trzeba by\u0142o innego spoiwa. Spoiwem takim jest j\u0119zyk, a konkretnie plotki. W grupie o odpowiedniej liczebno\u015bci mo\u017cna ze sob\u0105 rozmawia\u0107, a w szczeg\u00f3lno\u015bci mo\u017cna gada\u0107 o wsp\u00f3lnych znajomych. W ten spos\u00f3b dzi\u0119ki plotkom cz\u0142owiek wie, co robi\u0105 jego znajomi, i dzi\u0119ki temu staj\u0105 si\u0119 mu bli\u017csi.<\/p>\n<p>Ludzie zbieraj\u0105 si\u0119 w grupy liczniejsze ni\u017c sto par\u0119dziesi\u0105t os\u00f3b. \u017beby utrzyma\u0107 ich wsp\u00f3lnot\u0119, nie wystarczy plotkowanie o ka\u017cdym z osobna. Potrzebna jest wsp\u00f3lna kultura. Wsp\u00f3lne mity, wsp\u00f3lne eposy, wsp\u00f3lne rytua\u0142y. Jednym z ich element\u00f3w jest muzyka.<\/p>\n<p>Muzyka i j\u0119zyk s\u0105 do\u015b\u0107 bli\u017aniaczymi zjawiskami. Ka\u017cda kultura ludzka ma jaki\u015b j\u0119zyk i jak\u0105\u015b muzyk\u0119. Jedno i drugie operuje d\u017awi\u0119kiem. S\u0105 oczywi\u015bcie osoby z afazj\u0105, czyli problemami z operowanie j\u0119zykiem, jak s\u0105 ludzie z amuzj\u0105, o czym <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2010\/08\/30\/muzyczny-daltonizm-darwina-i-freuda\/\">pisa\u0142em<\/a> dawno temu, a JTy <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2012\/01\/03\/pachnacy-doppler\/\">nawi\u0105za\u0142<\/a> potem. Ze wzgl\u0119du na te podobie\u0144stwa pr\u00f3buje si\u0119 znale\u017a\u0107 wi\u0119cej wsp\u00f3lnych mechanizm\u00f3w. Zafascynowany wyk\u0142adami Chomskiego Leonard Bernstein uku\u0142 nawet termin &#8222;muzykolingwistyka&#8221; dla nowej dziedziny nauki, kt\u00f3ra mia\u0142a si\u0119 tym zaj\u0105\u0107. Jej rozw\u00f3j nie jest jednak osza\u0142amiaj\u0105cy. Tu nawet nie chodzi o semantyk\u0119 muzyki, czyli o przypisywanie muzyce niesienia znacze\u0144. To istnia\u0142o du\u017co dawniej &#8211; wystarczy p\u00f3j\u015b\u0107 do filharmonii na We\u0142taw\u0119 Smetany, a tam konferansjer zapowie, \u017ce w melodii b\u0119dzie s\u0142ycha\u0107 wod\u0119 p\u0142yn\u0105c\u0105 przez taki czy inny odcinek rzeki &#8211; tu jaki\u015b m\u0142yn, tam jaki\u015b wodospad. Jak dot\u0105d s\u0142ysza\u0142em tylko orkiestr\u0119 i \u017cadnego wodospadu nie zauwa\u017cy\u0142em. Ale ju\u017c w s\u0142ynnym wykonaniu przez Hendriksa The Star-Spangled Banner bombowce s\u0142ysz\u0119. Na wsp\u00f3\u0142czesnej muzyce powa\u017cnej si\u0119 nie znam, ale zdaje si\u0119, \u017ce jej idea\u0142em jest teraz zupe\u0142na asemantyczno\u015b\u0107 i o \u017cadne obrazy wodospad\u00f3w nie ma chodzi\u0107 (zdaje si\u0119, \u017ce podobnie jest we wsp\u00f3\u0142czesnym malarstwie).<\/p>\n<p>Muzykolingwistyka gdzie\u015b si\u0119 na uboczu muzykologii i lingwistyki s\u0142abo tli, ale wi\u0119cej dzieje si\u0119 w neurokognitywistyce. Badacze stawiaj\u0105 hipotezy, \u017ce osoby muzykalne mog\u0105 mie\u0107 wi\u0119ksze zdolno\u015bci j\u0119zykowe, a z amuzj\u0105 s\u0142absze. Sprawdzaj\u0105 te\u017c aktywno\u015b\u0107 m\u00f3zgu przy obu tych rodzajach aktywno\u015bci. Dotychczasowe wyniki bada\u0144 s\u0105 niejednoznaczne. Wydaje si\u0119, \u017ce mo\u017ce by\u0107 co\u015b na rzeczy, ale raczej nie ma oczywistych wsp\u00f3\u0142zale\u017cno\u015bci. Przy okazji odkryto, \u017ce u jednych to jest raczej arytmia, a u innych amelodia.<\/p>\n<p>Niemniej muzyka ma oczywist\u0105 funkcj\u0119 socjotw\u00f3rcz\u0105. Oczywi\u015bcie, bywaj\u0105 ludzie, jak Freud, kt\u00f3rzy nie maj\u0105 amuzji, ale uwa\u017caj\u0105, \u017ce poddawanie si\u0119 emocjom zwi\u0105zanym z muzyk\u0105 nie przystoi powa\u017cnemu cz\u0142owiekowi. Tymczasem, jak pisa\u0142em <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2015\/08\/05\/ostra-muzyka-lagodzi-obyczaje\/\">innym razem<\/a>, muzyka mo\u017ce korzystnie wp\u0142ywa\u0107 na radzenie sobie z emocjami. I walce nie musi to by\u0107 wyrafinowana muzyka &#8211; tu sprawdza si\u0119 ta muzyka, kt\u00f3r\u0105 kto\u015b akurat lubi, cho\u0107by prymitywna.<\/p>\n<p>Bo w\u0142a\u015bnie, wracaj\u0105c do liczby Dunbara, muzykalno\u015b\u0107 to co\u015b\u00a0pierwotnego dla ludzi od czas\u00f3w, gdy o wyrafinowanej kulturze nie by\u0142o mowy. Ludzie wyszli z neolitycznych wiosek czy pasterskich klan\u00f3w i zacz\u0119li tworzy\u0107 plemiona, pa\u0144stewka itd. Grupa &#8222;swoich&#8221; ros\u0142a tak, \u017ce jej cz\u0142onkowie spotykali si\u0119 coraz rzadziej. A gdy si\u0119 spotykali, nie mogli wszystkiego obgada\u0107. Mogli jednak usi\u0105\u015b\u0107 wok\u00f3\u0142 ogniska i razem \u015bpiewa\u0107 (i ta\u0144czy\u0107) wsp\u00f3lne przy\u015bpiewki albo ballady, inne ni\u017c s\u0105siednie plemi\u0119. Ten sam mechanizm sprawia, \u017ce na podobnym poziomie liczebnym wsp\u00f3lne przy\u015bpiewki \u0142\u0105cz\u0105 kibic\u00f3w dru\u017cyn pi\u0142karskich, a na wy\u017cszym &#8211; \u0142\u0105cz\u0105 osoby \u015bpiewaj\u0105ce hymn religijny lub narodowy. Wsp\u00f3lnota mo\u017ce by\u0107 te\u017c pokoleniowa, bo jednych mo\u017ce \u0142\u0105czy\u0107 sentyment do &#8222;Rudego rydza&#8221;, a innych do &#8222;\u015acierniska&#8221;. Ci\u0119\u017cko oczekiwa\u0107, \u017ce tego typu wsp\u00f3lna muzyka b\u0119dzie szczeg\u00f3lnie wyrafinowana. Ma wpada\u0107 w ucho i mie\u0107 \u0142atwe do zapami\u0119tania i powt\u00f3rzenia melodi\u0119 i rytm.<\/p>\n<p>Tak powsta\u0142a muzyka ludowa, a z niej dopiero wyros\u0142y dwie ga\u0142\u0119zie &#8211; muzyka dworska, kt\u00f3ra z czasem wyewoluowa\u0142a w muzyk\u0119 artystyczn\u0105 (po polsku cz\u0119\u015bciej nazywana powa\u017cn\u0105) i muzyka popularna (rozrywkowa). Etykiety &#8222;artystyczna&#8221; i &#8222;popularna&#8221; s\u0105 lepsze ni\u017c &#8222;powa\u017cna&#8221; i &#8222;rozrywkowa&#8221;, bo s\u0105 mniej myl\u0105ce. Muzyki powa\u017cnej wiele os\u00f3b s\u0142ucha dla rozrywki, a muzyka rozrywkowa mo\u017ce by\u0107 bardzo melancholijna czy przygn\u0119biaj\u0105ca.<\/p>\n<p>Ten tr\u00f3jk\u0105t zawsze zreszt\u0105 by\u0142 \u0142amany. Opr\u00f3cz tego, \u017ce muzyka artystyczna i popularna si\u0142\u0105 rzeczy czerpi\u0105 z ludowej, r\u00f3wnie\u017c muzyka ludowa wch\u0142ania elementy pozosta\u0142ych ga\u0142\u0119zi. Do dzi\u015b mo\u017cna na polskiej wsi us\u0142ysze\u0107 np. pie\u015b\u0144 \u017ca\u0142obn\u0105, w kt\u00f3rej babule\u0144ki \u015bpiewaj\u0105 o aniele wnosz\u0105cym suplik\u0119. Takie s\u0142ownictwo wskazuje na zdecydowanie nieludowe \u017ar\u00f3d\u0142o. Muzyka rozrywkowa te\u017c czerpie gar\u015bciami z powa\u017cnej &#8211; do\u015b\u0107 wspomnie\u0107 takie podgatunki jak symfoniczny rock, symfoniczny metal czy operowy pop. Ale i w drug\u0105 stron\u0119 &#8211; tw\u00f3rczo\u015b\u0107 Gershwina o jazzowej proweniencji wprowadzi\u0142a nowy nurt do muzyki powa\u017cnej. Nie mam poj\u0119cia, co tak naprawd\u0119 dzieje si\u0119 dzi\u015b w muzyce artystycznej, ale przypuszczam, \u017ce gdyby mi pu\u015bci\u0107 nagranie jakiego\u015b wsp\u00f3\u0142czesnego kompozytora muzyki elektronicznej z etykiet\u0105 &#8222;powa\u017cna, awangardowa&#8221; obok nagrania z etykiet\u0105 &#8222;rozrywkowa, ambient&#8221;, nie wiedzia\u0142bym, kt\u00f3re jest kt\u00f3re.<\/p>\n<p>Analogie mi\u0119dzy muzyk\u0105 a j\u0119zykiem objawiaj\u0105 si\u0119 te\u017c w ewolucji. Muzyka dworska i ko\u015bcielna (i ich odpowiedniki cho\u0107by w kulturach Wschodu) coraz bardziej odbiega\u0142y od ludowych korzeni. W sumie jednym z pierwszych etap\u00f3w by\u0142a separacja muzyki i literatury. Starogreckie s\u0142owo oznaczaj\u0105ce muzyk\u0119 obejmowa\u0142o r\u00f3wnie\u017c \u015bpiew i taniec. Melodia bez tekstu i poemat bez melodii nie mia\u0142y sensu. Tak samo j\u0119zyk dworu i Ko\u015bcio\u0142a coraz bardziej odbiega\u0142 od j\u0119zyka ludu. Jednocze\u015bnie rola socjotw\u00f3rcza nie znik\u0142a. Tak jak dla komunist\u00f3w elementem spajaj\u0105cym grup\u0119 mo\u017ce by\u0107 Mi\u0119dzynarod\u00f3wka, a dla rastaman\u00f3w muzyka reggae, tak dla dawnych elit zacz\u0119\u0142a si\u0119 stawa\u0107 muzyka klasyczna. Z jednej strony by\u0142 lud s\u0142uchaj\u0105cy kapel graj\u0105cych oberki i mazurki, a z drugiej arystokracja s\u0142uchaj\u0105ca orkiestr graj\u0105cych fugi i menuety.<\/p>\n<p>\u015awiat nie jest jednak tak prosty. Gdyby by\u0142o tak, \u017ce arystokraci automatycznie lubili Bacha i Mozarta, a posp\u00f3lstwo kapel\u0119 z oberkami, by\u0142oby prosto. Ale pewnie niejeden dworzanin albo szlachcic czu\u0142 ulg\u0119, gdy m\u00f3g\u0142 sobie pos\u0142ucha\u0107 mazurka albo walca. Mo\u017ce walc Mozarta jest bardziej wyrafinowany ni\u017c galicyjska piosenka ludowa &#8222;Sz\u0142a dziewczyna ko\u0142o m\u0142yna&#8221;, ale oba pozostaj\u0105 muzyk\u0105 taneczn\u0105 do podobnego rytmu. Rozwin\u0119\u0142a si\u0119 operetka i inne formy mniej wyszukane. Elitarno\u015b\u0107 w jednej sferze nie musi si\u0119 \u0142\u0105czy\u0107 z elitarno\u015bci\u0105 w innej, chyba \u017ce w ramach snobizmu.<\/p>\n<p>No i w\u0142a\u015bnie &#8211; snobizm. Z jednej strony ka\u017cdy chce by\u0107 we wsp\u00f3lnocie (oczywi\u015bcie jedni bardziej, inni mniej), z drugiej &#8211; ka\u017cdy chce by\u0107 wyj\u0105tkowy (te\u017c w r\u00f3\u017cnym stopniu). Bycie elit\u0105 jest sposobem na po\u0142\u0105czenie tych przeciwstawnych ci\u0105got. Pod warunkiem, \u017ce elita jest niezbyt liczna. W czasach stanowych sprawa by\u0142a do\u015b\u0107 statyczna &#8211; kto\u015b m\u00f3g\u0142 awansowa\u0107 z warstw \u015brednich, przechodz\u0105c do stanu duchownego albo wykazuj\u0105c si\u0119 w jakiej\u015b bitwie, a z kolei jaki\u015b r\u00f3d wymiera\u0142, ale liczebno\u015b\u0107 elity by\u0142a ograniczona. Wraz z demokratyzacj\u0105 pole si\u0119 poszerzy\u0142o. Tak\u017ce w kwestii bycia mecenasem, kt\u00f3rym opr\u00f3cz biskup\u00f3w czy ksi\u0105\u017c\u0105t m\u00f3g\u0142 zosta\u0107 np. handlarz tulipan\u00f3w. Ostatecznie w XIX wieku elita kulturalna i arystokracja sta\u0142y si\u0119 ju\u017c mocniej roz\u0142\u0105czne.<\/p>\n<p>O ile jednak jaki\u015b magnat m\u00f3g\u0142 sobie pozwoli\u0107 na niechodzenie do opery, ewentualnie chodzenie tylko towarzyskie bez udawania rzeczywistego zainteresowania sztuk\u0105, o tyle inteligent, aspiruj\u0105c do elity, musia\u0142 zachwyca\u0107 si\u0119 Puccinim, nawet je\u015bli wola\u0142by Offenbacha.<\/p>\n<p>Jedno by\u0142o pewne &#8211; elitarno\u015b\u0107 wi\u0105za\u0142a si\u0119 ze s\u0142uchaniem muzyki artystycznej, a ta wi\u0105za\u0142a si\u0119 z wirtuozeri\u0105. Co prawda wi\u0119kszo\u015b\u0107 ludzko\u015bci nawet w Europie bardziej martwi\u0142a si\u0119 kwestiami w stylu, czy na Wielkanoc uda si\u0119 zdoby\u0107 troch\u0119 s\u0142oniny do kaszy, ale ca\u0142kiem du\u017ca liczba ludzi zacz\u0119\u0142a uczestniczy\u0107 w kulturze wy\u017cszej. I owszem, zauwa\u017cali oni, \u017ce nawet walc Straussa jest nieco bardziej wyrafinowany ni\u017c walczyk z katarynki. W malarstwie by\u0142o zreszt\u0105 podobnie, a\u017c wybuch\u0142a rewolucja impresjonist\u00f3w, kt\u00f3rzy postawili tez\u0119, \u017ce nie liczy si\u0119 sprawno\u015b\u0107, ale nieuchwytne co\u015b, co sprawia, \u017ce sztuka podoba si\u0119 nie tyle szerokiej publiczno\u015bci i akademikom, ile innym artystom. A w\u0142a\u015bciwie &#8211; \u017ce warto\u015bciowe w sztuce niekoniecznie jest to, co wi\u0119kszo\u015b\u0107 uzna\u0142aby za \u0142adne.<\/p>\n<p>I to chyba by\u0142 pocz\u0105tek nowego rozdania. Sztuka wy\u017csza, tak\u017ce muzyczna, zacz\u0119\u0142a by\u0107 bardziej tworzona dla innych artyst\u00f3w i grupy krytyk\u00f3w ni\u017c dla publiczno\u015bci. Z czasem regu\u0142y tej gry podj\u0119li akademicy. Sztuka zacz\u0119\u0142a tak odbiega\u0107 od oczekiwa\u0144 szerokiej publiczno\u015bci, \u017ce ta przesta\u0142a si\u0119 snobowa\u0107. Przeci\u0119tnemu Euro-Amerykaninowi nie trzeba si\u0119 zbytnio prze\u0142amywa\u0107, \u017ceby polubi\u0107 Bacha czy jeszcze Moneta, ale \u017ceby naprawd\u0119 polubi\u0107 Luciana Berio czy Malewicza &#8211; ju\u017c troch\u0119 tak. W erze demokratyzacji wi\u0119kszo\u015b\u0107 nawet klasy \u015bredniej uzna\u0142a, \u017ce niby w imi\u0119 czego ma to robi\u0107. Zatem nadal mo\u017cna by\u0142o si\u0119 snobowa\u0107 i po prostu naprawd\u0119 lubi\u0107 klasyk\u00f3w, ale coraz mniej os\u00f3b czu\u0142o potrzeb\u0119 \u015bledzenia awangardy. St\u0105d je\u017celi dzi\u015b dwie osoby utyskuj\u0105, \u017ce w II Programie Polskiego Radia jest za ma\u0142o muzyki powa\u017cnej, mo\u017ce im chodzi\u0107 docelowo o co\u015b zupe\u0142nie innego. Jedna mo\u017ce chcie\u0107 czego\u015b na kszta\u0142t RMF Classic, czyli zestawu szlagier\u00f3w muzyki powa\u017cnej, a druga czego\u015b, co b\u0119dzie odkrywa\u0107 XXI-wiecznych kompozytor\u00f3w na komputer, kwartet smyczkowy i szlifierk\u0119.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c do Hartmana, to on szczerze przyznaje, \u017ce jego ch\u0142opomania nie obejmuje i on chcia\u0142by wci\u0105\u017c nale\u017ce\u0107 do elity mog\u0105cej otwarcie przyzna\u0107, \u017ce muzyka artystyczna jest obiektywnie lepsza od pozosta\u0142ej. Wolno mu, ale jednocze\u015bnie ma racj\u0119, \u017ce w \u015bwiecie demokratycznym tak si\u0119 nie da. \u017beby elita mog\u0142a przewodzi\u0107, musia\u0142aby zdoby\u0107 wi\u0119kszo\u015b\u0107 i przesta\u0107 by\u0107 elit\u0105. Czy wtedy Hartman troch\u0119 nie czu\u0142by si\u0119 odarty z poczucia wyj\u0105tkowo\u015bci?<\/p>\n<p>Na zupe\u0142nie innym poziomie troch\u0119 go rozumiem. M\u00f3j ulubiony zesp\u00f3\u0142 muzyczny, Armia, wykonuje muzyk\u0119 z gatunku rozrywkowych. Ma \u017ar\u00f3d\u0142a w punku, a wi\u0119c muzyce z za\u0142o\u017cenia antywirtuozerskiej, ale jednocze\u015bnie do rocka symfonicznego ci\u0105goty czasem ma. Nie na tyle, \u017ceby wybi\u0107 si\u0119 w tamtej niszy, a z drugiej strony nie zachowa\u0142 tyle prostej dziko\u015bci, \u017ceby dobrze wypada\u0107 na festynach, na kt\u00f3rych odnajduje si\u0119 pokrewny nieco zesp\u00f3\u0142 Luxtorpeda. Z jednej strony wi\u0119c wraz z innymi mi\u0142o\u015bnikami Armii z rozrzewnieniem wspominamy czasy, gdy jej piosenki trafia\u0142y na listy przeboj\u00f3w, a z drugiej podtrzymujemy pewne poczucie zadowolenia z elitarno\u015bci, \u017ce nie gra ona pod gusta szerszej publiczno\u015bci. A o roli socjotw\u00f3rczej niech \u015bwiadczy to, \u017ce wi\u0119kszo\u015b\u0107 mojej obecnej liczby Dunbara wype\u0142niaj\u0105 osoby, kt\u00f3re pozna\u0142em na forum dyskusyjnym Armii.<\/p>\n<p><strong>Piotr Panek<\/strong><br \/>\n<em>fot. Piotr Panek,<\/em>\u00a0<em>licencja\u00a0<a href=\"https:\/\/creativecommons.org\/licenses\/by-sa\/4.0\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener noreferrer\">CC BY-SA 4.0<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Z Janem Hartmanem przy jakiej\u015b okazji przeszli\u015bmy na &#8222;ty&#8221;, ale raczej nie mie\u015bcimy si\u0119 w swoich liczbach Dunbara.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":5881,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,111,3,28],"tags":[177],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5875"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=5875"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5875\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":5891,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/5875\/revisions\/5891"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/5881"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=5875"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=5875"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=5875"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}