
{"id":602,"date":"2010-07-07T12:30:14","date_gmt":"2010-07-07T10:30:14","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=602"},"modified":"2013-02-12T11:36:43","modified_gmt":"2013-02-12T10:36:43","slug":"rio-anaconda","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2010\/07\/07\/rio-anaconda\/","title":{"rendered":"Rio Anaconda"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/07\/amazon.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-full wp-image-603\" title=\"amazon\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/07\/amazon.jpg\" alt=\"\" width=\"449\" height=\"337\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2010\/07\/amazon.jpg 449w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2010\/07\/amazon-300x225.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 449px) 100vw, 449px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Rzadko mi si\u0119 zdarza przeczyta\u0107 ksi\u0105\u017ck\u0119 w kilka dni, chyba \u017ce jest kr\u00f3tka. Jednak &#8222;Rio Anaconda&#8221; Wojciecha Cejrowskiego (&#8222;Rio Anaconda. Grino i ostatni szaman plemienia Carapana&#8221;, Wydanie II, Kolumbia &#8211; Pelpin &#8211; Pozna\u0144 2006) liczy ponad 400 stron. Fakt, \u017ce jest w niej sporo zdj\u0119\u0107, ale mimo wszystko szybkie tempo czytania mo\u017ce \u015bwiadczy\u0107 tylko o jednym: jest to ksi\u0105\u017cka bardzo ciekawa i wci\u0105gaj\u0105ca.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Czyta\u0142em kiedy\u015b opini\u0119 kogo\u015b, \u017ce w swoich ksi\u0105\u017ckach Cejrowski nieco zmy\u015bla, czasem co\u015b naci\u0105ga, i \u017ce og\u00f3lnie &#8222;to nie tak&#8221;. Nie umiem tego sprawdzi\u0107 i nie wiem, na ile etnolodzy potwierdzaj\u0105 prawdziwo\u015b\u0107 zwyczaj\u00f3w i wierze\u0144 plemion opisanych przez Cejrowskiego, a na ile nie. Nie ma to dla mnie znaczenia. Pow\u00f3d jest prosty &#8211; tematem tej ksi\u0105\u017cki nie jest opis &#8222;dzikich&#8221;, lecz spotkanie z inno\u015bci\u0105. W jego wyniku to, co &#8222;inne&#8221; przestaje takim by\u0107, a staje si\u0119 &#8222;swojskie&#8221; i zrozumia\u0142e.<\/p>\n<p>Bardzo szybko okazuje si\u0119, \u017ce to co inne jest w gruncie rzeczy takie samo, \u017ce poczucie inno\u015bci p\u0142ynie z nieznajomo\u015bci. Cejrowski wk\u0142ada ogromny trud w prze\u0142o\u017cenie kategorii tamtego \u015bwiata, na sposoby naszego my\u015blenia o nas i o \u015bwiecie. Wykazuje si\u0119 przy tym niezwyk\u0142ym talentem, bez kt\u00f3rego taki zabieg musia\u0142by si\u0119 nie powie\u015b\u0107. Poniewa\u017c chodzi o translacj\u0119 tamtego \u015bwiata na nasz \u015bwiat, w ksi\u0105\u017cce dominuj\u0105 nieustanne rozmowy.  Za\u015b rozmowa wymaga dw\u00f3ch stron gotowych siebie s\u0142ucha\u0107. I Cejrowski s\u0142ucha, a potem opowiada to, co us\u0142ysza\u0142 w swojej ksi\u0105\u017cce.<\/p>\n<p>Okazuje si\u0119, \u017ce ludzie tam \u017cyj\u0105cy, s\u0105  w gruncie rzeczy tacy sami jak my, a ich \u015bwiat mimo pozor\u00f3w niewiele si\u0119 r\u00f3\u017cni od naszego. Na przyk\u0142ad: w\u00f3dz to po prostu szef. Szaman to kto\u015b \u0142\u0105cz\u0105cy cechy terapeuty i lekarza. Rada plemienia to rada nadzorcza. I tak dalej.<\/p>\n<p>Mo\u017ce dlatego ta ksi\u0105\u017cka tak mi si\u0119 podoba. O to te\u017c cz\u0119sto chodzi w mojej pracy. Cz\u0142owiek czyta i czyta dywagacje jakiego\u015b filozofa, pr\u00f3buj\u0105c je zrozumie\u0107. Cz\u0119sto przy tym wiedzie go to na manowce, nie wie, czy rozumie dobrze czy \u017ale. Co jest problemem, a co rozwi\u0105zaniem? Dlaczego takim, a nie innym? Czy s\u0105 rozwi\u0105zania lepsze lub gorsze? Dlaczego takie s\u0105? I tak dalej. Koniec ko\u0144c\u00f3w wszystko to musi komu\u015b opowiedzie\u0107 &#8211; albo pisz\u0105c artyku\u0142 lub ksi\u0105\u017ck\u0119, albo g\u0142osz\u0105c wyk\u0142ad. Szczeg\u00f3lnie ta ostatnia forma jest bardzo wymagaj\u0105ca, bo jak opowiedzie\u0107 o trudnych i subtelnych sprawach pos\u0142uguj\u0105c si\u0119 s\u0142ownictwem prostym i nieodbiegaj\u0105cym daleko od potoczno\u015bci. Widz\u0119 w tym wyra\u017an\u0105 analogi\u0119, do tego co robi Cejrowski.<\/p>\n<p>Czego mi zabrak\u0142o? Wyra\u017anej strony emocjonalnej. Jest ona obecna, chocia\u017c autor jej nie eksponuje. &#8222;Normalna&#8221; komunikacja mi\u0119dzy lud\u017ami dokonuje si\u0119 w du\u017cej cz\u0119\u015bci na poziomie emocjonalnym. I Cejrowski cz\u0119sto sygnalizuje, \u017ce jego rozmowy z Indianami toczy\u0142y si\u0119 w du\u017cym stopniu na tym poziomie, poniewa\u017c Indianie kiepsko znali hiszpa\u0144ski, a by\u0142 to jedyny j\u0119zyk, w kt\u00f3rym mog\u0142y si\u0119 dokona\u0107.<\/p>\n<p>Je\u015bli wi\u0119c brak strony emocjonalnej, to chodzi mi tutaj o stosunek autora do tamtego \u015bwiata. Powod\u00f3w mog\u0119 si\u0119 tylko domy\u015bla\u0107. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze tej \u015bwietnej ksi\u0105\u017cki.<\/p>\n<p><strong>Grzegorz Pacewicz<\/strong><\/p>\n<p><em>Fot. <a title=\"Link to auldhippo's photostream\" rel=\"dc:creator cc:attributionURL\" href=\"http:\/\/www.flickr.com\/photos\/auldhippo\/\">auldhippo<\/a>, Flickr (CC SA)<\/em><strong><br \/>\n<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Rzadko mi si\u0119 zdarza przeczyta\u0107 ksi\u0105\u017ck\u0119 w kilka dni, chyba \u017ce jest kr\u00f3tka. Jednak &#8222;Rio Anaconda&#8221; Wojciecha Cejrowskiego (&#8222;Rio Anaconda. Grino i ostatni szaman plemienia Carapana&#8221;, Wydanie II, Kolumbia &#8211; Pelpin &#8211; Pozna\u0144 2006) liczy ponad 400 stron. Fakt, \u017ce jest w niej sporo zdj\u0119\u0107, ale mimo wszystko szybkie tempo czytania mo\u017ce \u015bwiadczy\u0107 tylko o [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[59,6,47],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/602"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=602"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/602\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2239,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/602\/revisions\/2239"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=602"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=602"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=602"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}