
{"id":6030,"date":"2018-04-20T15:29:57","date_gmt":"2018-04-20T13:29:57","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=6030"},"modified":"2018-04-23T11:46:26","modified_gmt":"2018-04-23T09:46:26","slug":"dziwo-zona","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2018\/04\/20\/dziwo-zona\/","title":{"rendered":"Dziwo-\u017cona"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-6044\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/nimfa.jpg\" alt=\"\" width=\"800\" height=\"487\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/nimfa.jpg 800w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/nimfa-300x183.jpg 300w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/04\/nimfa-768x468.jpg 768w\" sizes=\"(max-width: 800px) 100vw, 800px\" \/>Etymologia to pasjonuj\u0105ca sprawa nie tylko dla specjalist\u00f3w*. S\u0105 przypadki do\u015b\u0107 oczywiste, ale bardzo \u0142atwo tu o pomy\u0142ki i mniemania maj\u0105ce niewiele wsp\u00f3lnego z rzeczywisto\u015bci\u0105. Klasyczne przypadki tzw. etymologii ludowej to wywodzenie nazw miast Warszawy od rzekomego Warsa i Sawy czy Cz\u0119stochowy od rzekomego cz\u0119stego chowania si\u0119 za wzg\u00f3rzami podczas podr\u00f3\u017cy ku niej.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nGorzej, gdy takie przypadki kr\u0105\u017c\u0105 nie tylko w popularnych opowie\u015bciach, ale trafiaj\u0105 do opracowa\u0144 maj\u0105cych wy\u017csze ambicje. Tak sta\u0142o si\u0119 ze s\u0142owem &#8222;\u017cona&#8221;. W &#8222;Encyklopedii staropolskiej ilustrowanej&#8221; Zygmunta Glogera mo\u017cna przeczyta\u0107 takie zdania:<\/p>\n<blockquote><p><b>\u017bona<\/b>. S\u0142owo staropolskie \u017con\u0105\u0107 znaczy\u0142o: gna\u0107, zaj\u0105\u0107, p\u0119dzi\u0107, porwa\u0107; m\u00f3wiono np.: \u201epasterze \u017con\u0105 trzody z pastwisk\u201d, \u2013 \u201e\u015bmier\u0107 tak dobrego jak z\u0142ego jedn\u0105 drog\u0105 \u017cenie\u201d, \u2013 \u201ewicher deszcz \u017cenie\u201d, \u2013 \u201erzeka z g\u00f3r \u017cenie\u201d (rwie,\u00a0p\u0142ynie raptownie). St\u0105d powsta\u0142 u pierwszych Lechit\u00f3w wyraz\u00a0\u017cona, oznaczaj\u0105cy niewiast\u0119 porwan\u0105, pochwycon\u0105, przygnan\u0105 w ma\u0142\u017ce\u0144stwo, jak to by\u0142o obyczajem narodowym u staro\u017cytnych S\u0142owian.<\/p><\/blockquote>\n<p>Na pierwszy rzut oka, ci\u0119\u017cko si\u0119 Glogerowi dziwi\u0107. Zauwa\u017cy\u0142 w staropolskich tekstach s\u0142owo &#8222;\u017coni\u0107\/\u017ceni\u0107&#8221; i skojarzy\u0142 je ze wsp\u00f3\u0142czesnym &#8222;\u017ceni\u0107&#8221;. Do tego trzeba by\u0142o dorobi\u0107 jakie\u015b wyja\u015bnienie &#8211; skoro owca mo\u017ce by\u0107 \u017cona czyli goniona, to widocznie i kobieta przeznaczona danemu m\u0119\u017cczy\u017anie musia\u0142a by\u0107 jako\u015b goniona. Goniona jak owca, to mo\u017ce nie. Romantyczniej jest powi\u0105za\u0107 to z porwaniem. Skoro staro\u017cytni Rzymianie porywali wed\u0142ug legendy Sabinki, to i staro\u017cytni S\u0142owianie mogli to robi\u0107.<\/p>\n<p>Nie zawraca\u0142bym g\u0142owy jakim\u015b wpisem z encyklopedii sprzed ponad stu lat, gdyby to by\u0142a tylko ciekawostka filologiczna, co si\u0119 kiedy\u015b wypisywa\u0142o w tekstach popularnonaukowych. Jednak t\u0119 etymologi\u0119 jeszcze ca\u0142kiem niedawno jako jedyn\u0105 podawa\u0142o has\u0142o &#8222;Ma\u0142\u017conkowie&#8221; w Wikipedii i co jaki\u015b czas kto\u015b j\u0105 przywo\u0142uje na forach tematycznych. Ta etymologia najwyra\u017aniej wci\u0105\u017c \u017cyje w popularnym odbiorze.<\/p>\n<p>Tymczasem sprawa ma si\u0119 zgo\u0142a inaczej. \u017beby wiedzie\u0107, \u017ce s\u0142owo &#8222;\u017cona&#8221; ma sw\u00f3j bliski odpowiednik w innych j\u0119zykach s\u0142owia\u0144skich, nie trzeba by\u0107 wielkim poliglot\u0105. Wystarczy cho\u0107by lizn\u0105\u0107 rosyjskiego. W licznych j\u0119zykach s\u0142owia\u0144skich, kt\u00f3re nie przesz\u0142y przeg\u0142osu polskiego, wyst\u0119puje forma &#8222;\u017eena&#8221; oznaczaj\u0105ce kobiet\u0119, \u017con\u0119 lub jedno i drugie naraz. Samo to jeszcze nie podwa\u017ca Glogerowej etymologii &#8211; on te\u017c przytacza oboczno\u015b\u0107 e\/o i twierdzi, \u017ce zwyczaj jest pras\u0142owia\u0144ski, wi\u0119c nic dziwnego, \u017ce inne j\u0119zyki tej grupy maj\u0105 podobne s\u0142owo. Jednak im bardziej si\u0119ga\u0107 w przesz\u0142o\u015b\u0107, tym ta hipoteza wydaje si\u0119 mniej prawdopodobna.<\/p>\n<p>W czasach Glogera ju\u017c podj\u0119te by\u0142y pr\u00f3by rekonstrukcji nie tylko s\u0142\u00f3w pras\u0142owia\u0144skich, ale i praindoeuropejskich. Co prawda jeszcze nie wszystko zosta\u0142o w\u00f3wczas ustalone, bo bardziej rozbudowane s\u0142owniki powsta\u0142y dopiero w XX wieku. Wcze\u015bniej jednak j\u0119zykoznawcy pr\u00f3bowali odkry\u0107 prawa ewolucji j\u0119zyk\u00f3w indoeuropejskich, takie jak palatalizacje zachodz\u0105ce w historii j\u0119zyk\u00f3w s\u0142owia\u0144skich. W\u015br\u00f3d nich istotny wk\u0142ad mieli m.in. Jan Niecis\u0142aw Baudouin de Courtenay czy Miko\u0142aj Kruszewski z kaza\u0144skiej szko\u0142y j\u0119zykoznawczej. Na podstawie s\u0142\u00f3w wsp\u00f3\u0142czesnych i zapisanych w dawnych tekstach, tak\u017ce ju\u017c martwych j\u0119zyk\u00f3w, j\u0119zykoznawcy pr\u00f3bowali (a gdzie nie uda\u0142o si\u0119 tego zrobi\u0107, nadal pr\u00f3buj\u0105) zrekonstruowa\u0107 brzmienie ich wsp\u00f3lnych przodk\u00f3w.<\/p>\n<p>Obecnie przyjmuje si\u0119, \u017ce cz\u0142on, z kt\u00f3rego ostatecznie powsta\u0142o s\u0142owo \u017cona w j\u0119zyku praindoeuropejskim prawdopodobnie brzmia\u0142 mniej wi\u0119cej *gwen. Gwiazdk\u0105 w j\u0119zykoznawstwie historycznym oznacza si\u0119 form\u0119 zrekonstruowan\u0105, niepo\u015bwiadczon\u0105 bezpo\u015brednio. Si\u0142\u0105 rzeczy wszystkie s\u0142owa praindoeuropejskie we wsp\u00f3\u0142czesnych zapisach s\u0105 takimi formami, bo mowy \u017cadnego Praindoeuropejczyka nie da si\u0119 us\u0142ysze\u0107. Nie ma te\u017c zapisk\u00f3w sprzed tych paru tysi\u0119cy lat. Najstarsze zapiski sanskryckie, perskie czy greckie (a tak\u017ce z mniej znanych powszechnie hetyckie czy tocharskie) to jednak ju\u017c zapiski j\u0119zyk\u00f3w, kt\u00f3re si\u0119 wyodr\u0119bni\u0142y.<\/p>\n<p>Niekt\u00f3re j\u0119zyki przez te kilka tysi\u0119cy lat ewolucji zmieni\u0142y si\u0119 bardziej, inne mniej. Niemniej, <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2015\/02\/08\/zywa-nieskamienialosc\/\">jak pisa\u0142em przy okazji biologicznych tzw. \u017cywych skamienia\u0142o\u015bci,<\/a> wszystkie one s\u0105 tak samo odleg\u0142e od wsp\u00f3lnego przodka. Oczywi\u015bcie j\u0119zyki, kt\u00f3rych zapis znamy sprzed ponad tysi\u0105ca lat (klasyczna \u0142acina i greka, staro-cerkiewno-s\u0142owia\u0144ski, gocki, sanskryt) s\u0105 bli\u017csze wsp\u00f3lnemu przodkowi ni\u017c j\u0119zyki obecne, cho\u0107 pozostaje problem z tym, jak naprawd\u0119 te j\u0119zyki brzmia\u0142y, bo pismo i wymowa przecie\u017c nie s\u0105 wzajemnie jednoznaczne. Za swoist\u0105 \u017cyw\u0105 skamienia\u0142o\u015b\u0107 niekt\u00f3rzy uznaj\u0105 j\u0119zyki ba\u0142tyckie (dzi\u015b pozosta\u0142y litewski i \u0142otewski, cho\u0107 niekt\u00f3rzy rekonstruuj\u0105 pruski, no i s\u0105 klasyczne spory o to, czy pewne etnolekty jak \u017cmudzki czy \u0142atgalski s\u0105 odr\u0119bnymi j\u0119zykami, czy tylko dialektami) do tego stopnia, \u017ce czyta\u0142em przechwa\u0142ki, jakoby u\u017cytkownicy tych j\u0119zyk\u00f3w bez trudu rozumieli sanskryt. \u015amiem w\u0105tpi\u0107.<\/p>\n<p>Wracaj\u0105c do \u017cony, to raczej nie jest zaskakuj\u0105ce, \u017ce jej pras\u0142owia\u0144skiego przodka rekonstruuje si\u0119 jako\u00a0*\u017eena. Oznacza to, \u017ce w wielu j\u0119zykach praktycznie s\u0142owo to si\u0119 nie zmieni\u0142o (z poprawk\u0105 na zmian\u0119 akcentu i niuans\u00f3w dotycz\u0105cych wymowy poszczeg\u00f3lnych g\u0142osek). Oznacza to, \u017ce pocz\u0105tek praindoeuropejskiego s\u0142owa *gwena uleg\u0142 palatalizacji. Nie jest to wcale nietypowe. Do\u015b\u0107 spojrze\u0107 na j\u0119zyki takie jak w\u0142oski, rumu\u0144ski, francuski czy angielski. W \u015bredniowieczu, gdy przystosowywano alfabety do kolejnych j\u0119zyk\u00f3w, starano si\u0119, by pisownia wskazywa\u0142a na wymow\u0119. Zatem litera &#8222;g&#8221; raczej odpowiada\u0142a sp\u00f3\u0142g\u0142osce [g] (ewentualnie [j], bo to by\u0142o do\u015b\u0107 wymienne, a w sumie dzi\u015b te\u017c w niekt\u00f3rych j\u0119zykach, np. szwedzkim, i niekt\u00f3rych dialektach, np. niemieckiego, litera &#8222;g&#8221; odpowiada g\u0142osce [j], a w jeszcze wi\u0119kszej liczbie j\u0119zyk\u00f3w, np. hiszpa\u0144skim,\u00a0 litera &#8222;g&#8221; i &#8222;j&#8221; s\u0105 podobnie wymawiane), a dzi\u015b jest tam odpowiednik polskiego &#8222;\u017c&#8221;, &#8222;d\u017c&#8221; lub &#8222;d\u017a&#8221;. I palatalizacja ta zachodzi w podobnym kontek\u015bcie, czyli w s\u0105siedztwie samog\u0142osek przednich &#8222;i&#8221; lub &#8222;e&#8221;.<\/p>\n<p>W przypadku s\u0142owa &#8222;\u017cena&#8221;, to zaszed\u0142 przeg\u0142os polski i samog\u0142oska przednia &#8222;e&#8221; zamieni\u0142a si\u0119 w tyln\u0105 &#8222;o&#8221;, ale &#8222;\u017c&#8221; ju\u017c zosta\u0142o. Niekt\u00f3rzy postuluj\u0105, \u017ce je\u017celi dzi\u015b s\u0105 s\u0142owa maj\u0105ce &#8222;.\u017c&#8221; w s\u0105siedztwie samog\u0142oski tylnej i nie da si\u0119 tego wyja\u015bni\u0107 przeg\u0142osem polskim, to tam te\u017c w przesz\u0142o\u015bci musia\u0142o by\u0107 jakie\u015b &#8222;ge&#8221;. Wtedy s\u0142owo &#8222;\u017cuk&#8221; musia\u0142oby mie\u0107 przodka w stylu &#8222;*geuk&#8221;. Tu mo\u017cna zwr\u00f3ci\u0107 uwag\u0119, \u017ce cho\u0107 pi\u015bmie mamy &#8222;\u017c&#8221; lub &#8222;\u017e&#8221; (a w transliteracji z cyrylicy, ale te\u017c nawaho, pojawia si\u0119 &#8222;zh&#8221;), to sp\u00f3\u0142g\u0142oska ta jest jednak potomkiem w\u0142a\u015bnie &#8222;g&#8221;, a nie &#8222;z&#8221;. Natomiast zapis &#8222;z z diakrytykiem&#8221; nie jest zupe\u0142nie znik\u0105d, bo przy wymowie &#8222;\u017c&#8221; ([\u0292]\/[\u0290]) j\u0119zyk uk\u0142ada si\u0119 w pozycji po\u015bredniej w stosunku do wymowy [z] i [g], a nawet jest bli\u017cszy tej pierwszej.<\/p>\n<p>Praindoeuropejska *gwena w pras\u0142owia\u0144skim objawi\u0142a si\u0119 jako *\u017eena, a w polskim jako \u017cona. Ale nie jest to jedyny jej potomek. I tak w ormia\u0144skim jest s\u0142owo \u056f\u056b\u0576 (kin), w irlandzkim bean, w greckim \u03b3\u03c5\u03bd\u03b1\u03af\u03ba\u03b1 (gynaika, gunaika) oznaczaj\u0105ce kobiet\u0119 lub \u017con\u0119, w sanskrycie by\u0142o \u0917\u094d\u0928\u093e (gn\u0101\u0301) oznaczaj\u0105ce \u017con\u0119 lub bogini\u0119, w szwedzkim jest kvinna oznaczaj\u0105ce kobiet\u0119 i kona b\u0119d\u0105ce czym\u015b na kszta\u0142t bia\u0142og\u0142owy czy niewiasty. A w angielskim? Kobieta to woman, a \u017cona to wife. Jednak *gwena nie znik\u0142a bezpotomnie, jej potomkiem jest s\u0142owo queen, czyli do\u015b\u0107 szczeg\u00f3lna kobieta (takie zaw\u0119\u017cenie pierwotnego znaczenia nie jest rzadkim zjawiskiem w historii j\u0119zyk\u00f3w).<\/p>\n<p>Zatem polska \u017cona to nie \u017cadna &#8222;goniona&#8221; czy &#8222;porwana&#8221;, ale ta sama kobieta, co nad Indusem i Atlantykiem. Ma wsp\u00f3lne pochodzenie z angielsk\u0105 kr\u00f3low\u0105 (takie wyrazy o wsp\u00f3lnym pochodzeniu to kognaty), ale te\u017c z ginekologi\u0105. Gloger znalaz\u0142 w staropolszczy\u017anie s\u0142owo &#8222;\u017coni\u0107&#8221; i uzna\u0142 je za przodka wsp\u00f3\u0142czesnej &#8222;\u017cony&#8221;. To prawie jak kto\u015b doszukuj\u0105cy si\u0119 bliskiego przodka cz\u0142owieka w szympansie, a odleg\u0142ych w jaszczurce zwince i karpiu. Nie przysz\u0142o mu do g\u0142owy, \u017ce przodka tego trzeba zrekonstruowa\u0107 z j\u0119zyk\u00f3w niepi\u015bmiennych.<\/p>\n<p>W przypadku j\u0119zyk\u00f3w roma\u0144skich niewiele trzeba rekonstruowa\u0107 &#8211; znamy \u0142acin\u0119 (pisowni\u0119, bo z wymow\u0105 ju\u017c nie jest \u0142atwo) i wiemy, \u017ce hiszpa\u0144ska mujer, rumu\u0144ska muiere, w\u0142oska moglie itp. maj\u0105 swoje \u017ar\u00f3d\u0142o w \u0142acinskiej mulier. Tu nie trzeba nic rekonstruowa\u0107 i nie potrzeba gwiazdki. Rekonstrukcja jest potrzebna bardziej wstecz, \u017ceby doj\u015b\u0107, jak \u0142acina porzuci\u0142a *gwen. I taka rekonstrukcja m\u00f3wi, \u017ce \u0142aci\u0144skie mulier pochodzi od *molduis oznaczaj\u0105cego mi\u0119kko\u015b\u0107 (a w polskim wsp\u00f3\u0142czesnym kognatem jest&#8230; m\u0142odo\u015b\u0107).<\/p>\n<p>Gdy tak si\u0119 zacznie rekonstruowa\u0107, mo\u017cna chcie\u0107 si\u0119ga\u0107 coraz dalej. Nietrudno zauwa\u017cy\u0107 podobie\u0144stwo cz\u0142onu *gwen z *\u01f5enh1 oznaczaj\u0105cym &#8222;rodzi\u0107, generowa\u0107&#8221;. To z kolei nasuwa my\u015bl, \u017ce oba te s\u0142owa maj\u0105 wsp\u00f3lne pochodzenie, bo w ko\u0144cu rodzenie i kobieta maj\u0105 ze sob\u0105 niema\u0142o wsp\u00f3lnego w rzeczywistym \u015bwiecie. St\u0105d opr\u00f3cz pr\u00f3b rekonstrukcji si\u0119gaj\u0105cych kr\u00f3tkie kilka tysi\u0119cy lat wstecz (pras\u0142owia\u0144skiego, pragerma\u0144skiego, praceltyckiego) i d\u0142u\u017csze kilka tysi\u0119cy (praindoeuropejskiego, prachamito-semickiego, prauralskiego), niekt\u00f3rzy chcieliby odtworzy\u0107 s\u0142ownik sprzed kilkunastu tysi\u0119cy lat.<\/p>\n<p>Mniej wi\u0119cej w czasie, gdy Gloger kompletowa\u0142 swoj\u0105 encyklopedi\u0119, pojawi\u0142a si\u0119 hipoteza, \u017ce rodziny j\u0119zykowe takie jak indoeuropejska, chamito-semicka, uralska, a\u0142tajska i par\u0119 innych tworz\u0105 makrorodzin\u0119 nazwan\u0105 nostratyck\u0105 (nostratyczn\u0105). Pod koniec XX wieku pojawi\u0142y si\u0119 inne, cho\u0107 podobne, pomys\u0142y na makrorodziny borea\u0144skie czy eurazjatyckie \u0142\u0105cz\u0105ce jeszcze wi\u0119cej rodzin, w zasadzie z wy\u0142\u0105czeniem j\u0119zyk\u00f3w Czarnej Afryki i Australii. W sieci mo\u017cna nawet znale\u017a\u0107 badaczy prezentuj\u0105cych s\u0142ownik magdale\u0144ski, a nazwa ta wzi\u0119\u0142a si\u0119 z nazwy jednej z kultur kamienia \u0142upanego.<\/p>\n<p>Dlaczego w sieci, a nie w bibliotekach uniwersyteckich? Poniewa\u017c autor tego s\u0142ownika jest uwa\u017cany przez j\u0119zykoznawc\u00f3w za szarlatana, a jego rekonstrukcje za czyste spekulacje. Autorzy rekonstrukcji si\u0119gaj\u0105cych nieco bli\u017cej, np. nostratycznych, kt\u00f3rzy pozostaj\u0105 w kr\u0119gu akademickim, czasem dla zaznaczenia jeszcze dalej posuni\u0119tej niepewno\u015bci ni\u017c w przypadku praindoeuropejskich, oznaczaj\u0105 je podw\u00f3jn\u0105 gwiazdk\u0105. Tak czy inaczej, hipotezy czy nawet teorie makrorodzin kr\u0105\u017c\u0105 po obrze\u017cach akademickiego j\u0119zykoznawstwa (cho\u0107 pewne zainteresowanie z kolei wzbudzi\u0142y u badacza z\u0142o\u017cono\u015bci, Gell-Mana, o kt\u00f3rym <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2017\/11\/23\/zlozona-kwestia\/\" target=\"_blank\" rel=\"noopener\">mimochodem wspomina\u0142em przy innej okazji<\/a>) i jedni naukowcy je akceptuj\u0105, a inni nie.<\/p>\n<p>Sprawa tu jest nieoczywista. Pewien stopie\u0144 spekulacji jest przez naukowc\u00f3w dopuszczalny, pewien nie, ale jest strefa pomi\u0119dzy. I tak jest w rekonstrukcji ewolucji j\u0119zyk\u00f3w, ale te\u017c ewolucji biologicznej czy ewolucji kosmosu. Gdy si\u0119 wystarczaj\u0105co atrakcyjnie opakuje swoje spekulacje, \u0142atwo zwie\u015b\u0107 laik\u00f3w, \u017ce s\u0105 praktycznie udowodnionymi elementami obowi\u0105zuj\u0105cej teorii naukowej. W rekonstrukcjach si\u0119gaj\u0105cych epoki kamiennej widzia\u0142em zestawienie kobiety (gyn) nie tylko z rodzeniem (gen), ale te\u017c ze s\u0142owami wsp\u00f3\u0142czesnymi zwi\u0105zanymi ze zgi\u0119ciem (knee, ankle, angle, w sumie te\u017c pasowa\u0142oby tu nasze gi\u0105\u0107\/zgina\u0107). To mia\u0142o sugerowa\u0107, \u017ce s\u0142owo oznaczaj\u0105ce por\u00f3d wi\u0105\u017ce si\u0119 ze s\u0142owem oznaczaj\u0105cym zginanie, bo przecie\u017c naturalny por\u00f3d mia\u0142 by\u0107 w pozycji kucznej.<\/p>\n<p>Z kolei wspomniany wy\u017cej propagator s\u0142ownika magdale\u0144skiego dowodzi, \u017ce skoro jaskiniowcy na kobiet\u0119 m\u00f3wili &#8222;gyn&#8221;, a na noc &#8222;nyg&#8221;, czyli odwrotnie, to uwa\u017cali, \u017ce kobiety symbolizuj\u0105 moc \u015bwiat\u0142a i dnia, a m\u0119\u017cczy\u017ani nocy i ciemno\u015bci. Gloger opakowa\u0142 swoj\u0105 etymologi\u0119 w atrakcyjny mit, \u017ce pozycja kobiet u S\u0142owian Zachodnich, cho\u0107 porywanych dla zam\u0105\u017cp\u00f3j\u015bcia, by\u0142a niepor\u00f3wnywalnie wy\u017csza ni\u017c u S\u0142owian Po\u0142udniowych i Wschodnich. Przodkowie Polak\u00f3w zawsze byli rycerscy. Taki mit \u0142adniej brzmi, ni\u017c \u017cmudne rekonstruowanie, w jakich kontekstach jedna g\u0142oska mog\u0142a przej\u015b\u0107 w inn\u0105. No i zak\u0142ada wi\u0119ksz\u0105 sta\u0142o\u015b\u0107 ni\u017c ci\u0105gle ewoluuj\u0105ce wzorce kulturowe czy j\u0119zykowe. Gdyby Pras\u0142owianie mieli swoj\u0105 rad\u0119 j\u0119zykow\u0105 i s\u0142owniki, pewnie grzmia\u0142yby przeciwko zmi\u0119kczaniu &#8222;g&#8221; do &#8222;\u017c&#8221; jako niedbalstwu j\u0119zykowemu i nieszanowaniu tradycji.<\/p>\n<p><em>Ilustracja: Wilhelm Kotarbi\u0144ski, domena publiczna<\/em><\/p>\n<p>*) Niemniej, kiedy\u015b id\u0105c nadba\u0142tyckim deptakiem us\u0142ysza\u0142em przypadkiem jak jedna m\u0142oda kobieta za po\u015brednictwem telefonu ocenia\u0142a kogo\u015b:\u00a0&#8222;Bo jego interesuje pochodzenie s\u0142\u00f3w. I\u00a0<span class=\"highlightNode\">wyraz\u00f3w<\/span>! W j\u0119zyku! [tu niecenzuralny imies\u0142\u00f3w]!&#8221; Je\u015bli to by\u0142 jej adorator, to najwyra\u017aniej nie t\u0119dy by\u0142a droga do jej wzgl\u0119d\u00f3w&#8230;<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Etymologia to pasjonuj\u0105ca sprawa nie tylko dla specjalist\u00f3w*. S\u0105 przypadki do\u015b\u0107 oczywiste, ale bardzo \u0142atwo tu o pomy\u0142ki i mniemania maj\u0105ce niewiele wsp\u00f3lnego z rzeczywisto\u015bci\u0105. Klasyczne przypadki tzw. etymologii ludowej to wywodzenie nazw miast Warszawy od rzekomego Warsa i Sawy czy Cz\u0119stochowy od rzekomego cz\u0119stego chowania si\u0119 za wzg\u00f3rzami podczas podr\u00f3\u017cy ku niej.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6044,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,2,55,135],"tags":[300,301,213],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6030"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6030"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6030\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6050,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6030\/revisions\/6050"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6044"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6030"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6030"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6030"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}