
{"id":6297,"date":"2018-09-13T17:08:35","date_gmt":"2018-09-13T15:08:35","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=6297"},"modified":"2018-09-13T17:48:19","modified_gmt":"2018-09-13T15:48:19","slug":"czy-filozof-zamkniety-w-pokoju-rozumie-po-chinsku","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2018\/09\/13\/czy-filozof-zamkniety-w-pokoju-rozumie-po-chinsku\/","title":{"rendered":"Czy filozof zamkni\u0119ty w pokoju rozumie po chi\u0144sku?"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-6306\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/chi\u0144ski.jpg\" alt=\"\" width=\"264\" height=\"480\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/chi\u0144ski.jpg 264w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/chi\u0144ski-165x300.jpg 165w\" sizes=\"(max-width: 264px) 100vw, 264px\" \/>Wyobra\u017amy sobie pok\u00f3j. W \u015brodku siedzi cz\u0142owiek, kt\u00f3ry ni w z\u0105b nie rozumie chi\u0144skiego (obawiam si\u0119, \u017ce wielu z nas r\u00f3wnie\u017c musi si\u0119 do tego przyzna\u0107). Przez szpar\u0119 w \u015bcianie dostaje jednak tekst po chi\u0144sku (nie wnikam, mandary\u0144ski czy klasyczny, ch\u0142op te\u017c zapewne tego nie wie), powiedzmy: pewne pytanie. Cz\u0142owiek dysponuje wieloma skomplikowanymi diagramami, tabelami, schematami czy co tam jeszcze mu potrzeba, wskazuj\u0105cymi, jak\u0105 odpowied\u017a nale\u017cy poda\u0107 na zadane pytanie po chi\u0144sku. Cz\u0142owiek sprawdza w odpowiednich miejscach, dopasowuje znaczki do schemat\u00f3w, wybiera najodpowiedniejsze, przerysowuje znaczki, kt\u00f3rych znaczenia nie zna, po czym przez szpar\u0119 w \u015bcianie przekazuje odpowied\u017a. Absurdalne?<br \/>\n<!--more--><br \/>\nAle tak cz\u0119sto wygl\u0105da filozofia. Nie tylko filozofia. Einstein uwielbia\u0142 eksperymenty my\u015blowe, i to jeszcze bardziej nierealne, typu \u201ewyobra\u017a sobie, \u017ce p\u0119dzisz w wi\u0105zce \u015bwiat\u0142a. I co widzisz?\u201d (prawid\u0142owa odpowied\u017a jest taka, \u017ce nic nie widzisz, bo skoro p\u0119dzisz wraz ze \u015bwiat\u0142em, to \u015bwiat\u0142o nie mo\u017ce dotrze\u0107 do twoich oczu). Fizyk potrafi jednak przeprowadzi\u0107 do\u015bwiadczenie, kt\u00f3re zweryfikuje jego tezy. Lub, je\u015bli jest fizykiem teoretykiem, posiada koleg\u0119 eksperymentatora, kt\u00f3ry przeprowadzi takie do\u015bwiadczenia. (Lub, je\u015bli zajmuje si\u0119 teori\u0105 strun, twierdzi przynajmniej, \u017ce w przysz\u0142o\u015bci si\u0119 taki kolega urodzi. M-teori\u0119 pomijamy. Ale czy to jeszcze fizyka?).<\/p>\n<p>Filozofowie dzia\u0142aj\u0105 inaczej. Wystarczy eksperyment my\u015blowy. Je\u015bli dzi\u0119ki niemu zdo\u0142amy przekona\u0107 si\u0119 o absurdalno\u015bci jakiej\u015b tezy, zw\u0142aszcza wa\u017cnej lub powszechnie przyjmowanej, eksperyment my\u015blowy ma ju\u017c swoje miejsce w literaturze. Je\u015bli pozwala co\u015b \u0142atwiej zrozumie\u0107, obrazowo t\u0142umaczy jakie\u015b trudne do zrozumienia, do wyobra\u017cenia sobie zagadnienie, jest podobnie. Daniel Dennett lubuje si\u0119 w wymy\u015blaniu takich eksperyment\u00f3w, umie\u015bci\u0142 nawet w tytule swej ksi\u0105\u017cki \u201ed\u017awignie wyobra\u017ani\u201d, jak je okre\u015bla. Dziwactwo przedstawione przeze mnie wy\u017cej opisa\u0142 filozof umys\u0142u John Searle.<\/p>\n<p>A wi\u0119c cz\u0142owiek, powiedzmy: nawet sam Searle (niech ma jak\u0105\u015b kar\u0119 za wymy\u015blanie takich rzeczy), siedzi sobie sam w pokoju mi\u0119dzy papierami pozwalaj\u0105cymi mu udziela\u0107 poprawnych odpowiedzi po chi\u0144sku i mimo \u017ce s\u0142owa w tym j\u0119zyku nie zna, udziela poprawnych odpowiedzi. Z zadawanych mu pyta\u0144 i udzielanych przez niego odpowiedzi uk\u0142ada si\u0119 sensowna rozmowa. Gdyby przeczyta\u0142 j\u0105 jaki\u015b Chi\u0144czyk, uzna\u0142by, \u017ce dwie osoby gadaj\u0105 sobie po chi\u0144sku przez szpar\u0119 w \u015bcianie. Uzna\u0142by, \u017ce obie znaj\u0105 chi\u0144ski. Do g\u0142owy by mu nie przysz\u0142o, \u017ce jedna z nich nie zna j\u0119zyka, w kt\u00f3rym si\u0119 wypowiada, \u017ce nie ma zielonego poj\u0119cia, o czym w\u0142a\u015bciwie rozmawia. Gdyby natomiast Searle wyszed\u0142 z pokoju i kto\u015b zapyta\u0142 go, o czym rozmawiali, zrobi\u0142by zak\u0142opotan\u0105 min\u0119, unosz\u0105c brwi, i b\u0105kn\u0105\u0142, \u017ce za Chiny Ludowe nie wie, co pisa\u0142. On dopisywa\u0142 znaczki wedle schemat\u00f3w.<\/p>\n<p>Ale po co ma si\u0119 szacowny filozof wymy\u015blaniem takich bzdur zajmowa\u0107? Bo to w og\u00f3le nie chodzi ani o chi\u0144ski, ani o pok\u00f3j, ani nawet o dziur\u0119 w \u015bcianie. Zasadnicze jest pytanie: czy ten cz\u0142owiek w rzeczywisto\u015bci rozumie j\u0119zyk chi\u0144ski, w kt\u00f3rym si\u0119 wypowiada? S\u0142uchacz udziela oczywistej odpowiedzi: oczywi\u015bcie, \u017ce nie. O co wi\u0119c chodzi?<\/p>\n<p>Wklepujemy na klawiaturze pytanie. Na ekranie wy\u015bwietla si\u0119 odpowied\u017a. Sam komputer j\u0105 wy\u015bwietla, \u017caden cz\u0142owiek jej nie tworzy. Odpowiedzi i pytania tworz\u0105 dialog. Istniej\u0105 ju\u017c programy komputerowe, kt\u00f3re to potrafi\u0105. Bazuj\u0105 na schematach (czyli na gramatyce okre\u015blaj\u0105cej, jak zbudowana jest prawid\u0142owa wypowied\u017a w danym j\u0119zyku) i ze statystyki (s\u0142owa wyst\u0119puj\u0105 w pewnych kontekstach cz\u0119\u015bciej ni\u017c w innych). Wychodzi im na razie dosy\u0107 s\u0142abo. Najcz\u0119\u015bciej udzielaj\u0105 odpowiedzi tak sztampowych, \u017ce od razu wida\u0107, \u017ce co\u015b nie gra (pr\u00f3bowano tego na portalach oferuj\u0105cych us\u0142ugi towarzyskie w internecie). Bywa\u0142y te\u017c pr\u00f3by napisania programu, kt\u00f3ry b\u0119dzie uczy\u0142 si\u0119 rozmawia\u0107, konwersuj\u0105c z internautami. Uczy\u0142 si\u0119 bardzo dobrze, niestety nieselektywnie, a wi\u0119c w najwi\u0119kszym stopniu najcz\u0119\u015bciej u\u017cywanych s\u0142\u00f3w. Tak dzia\u0142a statystyka.<\/p>\n<p>Po kr\u00f3tkim czasie projekt przerwano, bo nauczonego go przez internaut\u00f3w wypluwanego przez program steku wulgaryzm\u00f3w ju\u017c si\u0119 nawet czyta\u0107 nie dawa\u0142o. No ale za\u0142\u00f3\u017cmy, \u017ce mamy program, kt\u00f3ry z \u0142atwo\u015bci\u0105 gada z u\u017cytkownikiem, kt\u00f3ry nawet nie potrafi pozna\u0107, czy konwersuje z innym internaut\u0105, czy z maszyn\u0105 (tzw. test Turinga). Searle opisa\u0142 sw\u00f3j pok\u00f3j kilka dekad temu, ale ju\u017c wtedy mo\u017cna by\u0142o przewidywa\u0107 pojawienie si\u0119 takich program\u00f3w (i zapewne upowszechni\u0105 si\u0119 one szybciej, ni\u017c ktokolwiek potwierdzi teori\u0119 strun). Pytanie brzmi: czy taki program rozumie, co m\u00f3wi (pisze, wy\u015bwietla)?<\/p>\n<p>Je\u015bli wi\u0119c Searle w chi\u0144skim pokoju nie rozumie nic z tego, co pisze, to i program nie rozumie wy\u015bwietlanych przez siebie na ekranie tre\u015bci. Jest to przyk\u0142ad kompetencji bez zrozumienia. Inny przyk\u0142ad (tym razem oparty na rzeczywistych obserwacjach zwierz\u0105t): osa poluj\u0105ca na muchy k\u0142adzie zdobycz przed jamk\u0105, nast\u0119pnie kontroluje jamk\u0119, po sprawdzeniu jej umieszcza tam zdobycz, w kt\u00f3rej sk\u0142ada jaja. Czemu osa sprawdza jamk\u0119? Proste \u2013 \u017ceby sprawdzi\u0107, czy nadaje si\u0119 ona, by umie\u015bci\u0107 w niej zdobycz i cenne jajo. Na pewno? Biolodzy maj\u0105 jeszcze mniejsz\u0105 od fizyk\u00f3w sk\u0142onno\u015b\u0107 do eksperyment\u00f3w my\u015blowych. Przeprowadzili do\u015bwiadczenie. Kiedy osa sprawdza\u0142a jamk\u0119, przesuni\u0119to much\u0119. Niedu\u017co, wystarczy odleg\u0142o\u015b\u0107 rz\u0119du centymetra. Co robi osa? Znajduje much\u0119 kawa\u0142ek dalej. Przysuwa j\u0105 do jamki, sprawdza jamk\u0119&#8230; Po co sprawdza jamk\u0119, skoro przed chwil\u0105 to zrobi\u0142a? Mo\u017cna wielokrotnie odsuwa\u0107 zdobycz i osa za ka\u017cdym razem b\u0119dzie od nowa sprawdza\u0107 jamk\u0119. Rozumie, co robi? A gdzie tam, realizuje program. Prosta p\u0119tla \u2013 nie ma ofiary, wr\u00f3\u0107 do punktu wyj\u015bcia. Wrodzony, zakodowany w jej uk\u0142adzie nerwowym zestaw instrukcji. Nie ma tu nic do rozumienia i nie mo\u017cna si\u0119 nauczy\u0107 je zmieni\u0107.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c opisane wy\u017cej skomplikowane programy komputerowe by\u0142yby przyk\u0142adami kompetencji bez zrozumienia. Ale jest i przeciwne zdanie.<\/p>\n<p>Oto Searle zamkni\u0119ty w pokoju nie rozumie chi\u0144skiego i to jest jasne. Tak samo chi\u0144skiego (ani polskiego) nie rozumie nasza kora ruchowa, wzg\u00f3rze ani o\u015brodek Broki, ani \u017cadna inna struktura w naszym m\u00f3zgu. Rozumienie chi\u0144skiego mo\u017cna przypisa\u0107 jedynie ca\u0142o\u015bci, umys\u0142owi niezlokalizowanemu w \u017cadnym konkretnym miejscu m\u00f3zgu. Tak samo \u017ceby ca\u0142y mechanizm z cz\u0142owiekiem w \u015brodku m\u00f3g\u0142 prawid\u0142owo odpowiada\u0107 po chi\u0144sku, musi on by\u0107 bardzo skomplikowany, pr\u00f3cz Searle\u2019a czy innego nieszcz\u0119\u015bnika sk\u0142ada\u0107 si\u0119 z wielu element\u00f3w. \u017baden z nich nie rozumie chi\u0144skiego. Dopiero ca\u0142y uk\u0142ad go rozumie. Nawet je\u015bli w \u015brodku siedzi filozof i jak zwykle g\u0142\u00f3wnie we wszystko w\u0105tpi.<\/p>\n<p><em>Ilustracja: Pismo chi\u0144skie, w\u0142asno\u015b\u0107 publiczna z <a href=\"https:\/\/commons.wikimedia.org\/wiki\/File:Liang%27s_calligraphy.jpg\">Wikimedia Commnons<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wyobra\u017amy sobie pok\u00f3j. W \u015brodku siedzi cz\u0142owiek, kt\u00f3ry ni w z\u0105b nie rozumie chi\u0144skiego (obawiam si\u0119, \u017ce wielu z nas r\u00f3wnie\u017c musi si\u0119 do tego przyzna\u0107). Przez szpar\u0119 w \u015bcianie dostaje jednak tekst po chi\u0144sku (nie wnikam, mandary\u0144ski czy klasyczny, ch\u0142op te\u017c zapewne tego nie wie), powiedzmy: pewne pytanie. Cz\u0142owiek dysponuje wieloma skomplikowanymi diagramami, tabelami, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[241,69,55],"tags":[366,321,149,205,365,364,80],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6297"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6297"}],"version-history":[{"count":6,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6297\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6323,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6297\/revisions\/6323"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6297"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6297"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6297"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}