
{"id":6308,"date":"2018-09-07T20:51:45","date_gmt":"2018-09-07T18:51:45","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=6308"},"modified":"2018-09-08T09:55:57","modified_gmt":"2018-09-08T07:55:57","slug":"walka-pokolen","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2018\/09\/07\/walka-pokolen\/","title":{"rendered":"Walka pokole\u0144"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-6316\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/478px-W_ho\u0142dzie_macierzy\u0144stwu1.jpg\" alt=\"\" width=\"478\" height=\"768\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/478px-W_ho\u0142dzie_macierzy\u0144stwu1.jpg 478w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/09\/478px-W_ho\u0142dzie_macierzy\u0144stwu1-187x300.jpg 187w\" sizes=\"(max-width: 478px) 100vw, 478px\" \/>Niedawno w komentarzach pojawi\u0142a si\u0119 kwestia zarodka\/p\u0142odu jako bytu przypominaj\u0105cego paso\u017cyta lub nowotw\u00f3r. To oczywi\u015bcie posuni\u0119te do skrajno\u015bci por\u00f3wnania, ale pokazuj\u0105 co\u015b rzeczywistego &#8211; to odr\u0119bny byt biologiczny w jaki\u015b spos\u00f3b konkuruj\u0105cy o zasoby z matk\u0105.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nGdyby cz\u0142owiek rozmna\u017ca\u0142 si\u0119 bezp\u0142ciowo przez podzia\u0142, sprawa by\u0142aby prostsza. Oba osobniki potomne s\u0105 klonem i z punktu widzenia gen\u00f3w nie ma r\u00f3\u017cnicy, kt\u00f3ry z nich ma si\u0119 lepiej. Przy p\u0105czkowaniu mo\u017cna jeszcze od biedy m\u00f3wi\u0107 o osobniku rodzicielskim i potomnym, cho\u0107 to niewiele zmienia. Przy r\u00f3wnym podziale &#8211; nie za bardzo. W istocie cz\u0142owiek wyj\u0105tkowo rozmna\u017ca si\u0119 bezp\u0142ciowo przez podzia\u0142,\u00a0bo niczym innym nie jest powstawanie bli\u017ani\u0105t jednojajowych.<\/p>\n<p>Wtedy wida\u0107, \u017ce\u00a0sprawa nie jest trywialna tak, jak przedstawi\u0142em to wy\u017cej. Jedno z bli\u017ani\u0105t wcale w razie potrzeby nie po\u015bwi\u0119ca si\u0119 dla drugiego, niczym pszczela robotnica, ale oboje konkuruj\u0105 o zasoby z \u0142o\u017cyska. Skoro identyczne genetycznie bli\u017ani\u0119ta konkuruj\u0105,\u00a0to dlaczego mia\u0142yby nie konkurowa\u0107 tylko cz\u0119\u015bciowo zbie\u017cne genetycznie osobniki matki i dziecka?<\/p>\n<p>Mo\u017cna by przypuszcza\u0107, \u017ce dob\u00f3r wyeliminuje sk\u0142onno\u015b\u0107 do konkurencji. Nosicielka gen\u00f3w daj\u0105cych przewag\u0119 nad dzieckiem umrze bezpotomnie. Mutacja daj\u0105ca przewag\u0119 dziecku doprowadzi z kolei do zabicia matki i ostatecznie \u015bmierci samego p\u0142odu. Jednak je\u017celi geny daj\u0105 jedynie niewielk\u0105 przewag\u0119, tak\u0105, kt\u00f3r\u0105 druga strona prze\u017cyje w mimo wszystko niez\u0142ym stanie, mog\u0105 nie zosta\u0107 wyparte.<\/p>\n<p>Po co jednak w og\u00f3le konkurowa\u0107? Czy matka i dziecko nie maj\u0105 tego samego interesu? Niezupe\u0142nie. Aby rozmna\u017canie p\u0142ciowe mia\u0142o sens, matka musi mie\u0107 co najmniej dw\u00f3jk\u0119 potomstwa. Zatem musi rozdzieli\u0107 zasoby na co najmniej dw\u00f3jk\u0119.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2013\/12\/31\/z-zycia-alczykow\/\">Kiedy\u015b wspomina\u0142em o poj\u0119ciu &#8222;zniesienie Lacka&#8221;<\/a>. Lack by\u0142 ornitologiem, kt\u00f3ry odkry\u0142, \u017ce niekt\u00f3re ptaki znosz\u0105 naraz nieco mniej jaj, ni\u017c by\u0142yby zdolne wytworzy\u0107, a nawet wykarmi\u0107 wyklute z nich piskl\u0119ta. Pierwsze sprawdzono, podbieraj\u0105c jaja, kt\u00f3rych brak ptasia samica nadrabia\u0142a kolejnymi (na tym opiera si\u0119 drobiarstwo). Drugie &#8211; dok\u0142adaj\u0105c do gniazda dodatkowe jaja. Najwyra\u017aniej ptaki &#8222;wol\u0105&#8221;\u00a0w jednym l\u0119gu mie\u0107 mniej potomstwa, dzi\u0119ki czemu zachowaj\u0105 wi\u0119cej si\u0142 na kolejne l\u0119gi.<\/p>\n<p>Ostatecznie wi\u0119c mi\u0119dzy organizmem matki a organizmem zarodka\/p\u0142odu zachodzi ewolucyjny wy\u015bcig zbroje\u0144, a w jego wyniku ewolucyjny kompromis. Dziecko dostaje nieco mniej zasob\u00f3w (w postaci \u017c\u00f3\u0142tka lub przez \u0142o\u017cysko), ni\u017c by\u0142oby w stanie przyswoi\u0107,\u00a0a matka inwestuje nieco wi\u0119cej, ni\u017c by to by\u0142o optymalne dla jej fizjologii, ale ostatecznie zwykle i jedna, i druga strona wychodzi z tego z wystarczaj\u0105cym sukcesem. Z tym &#8222;zwykle&#8221; nie jest tak do ko\u0144ca &#8211; wi\u0119kszo\u015b\u0107 potomstwa nie do\u017cywa doros\u0142o\u015bci. Co wi\u0119cej, wi\u0119kszo\u015b\u0107 zarodk\u00f3w ludzkich nie do\u017cywa do narodzin.<\/p>\n<p>To ostatnie to te\u017c cz\u0119sto efekt ewolucyjnej walki. Organizm zarodka nieraz by\u0142by w stanie przetrwa\u0107 pod warunkiem ci\u0105g\u0142ej opieki, ale ma zestaw gen\u00f3w taki, \u017ce nie by\u0142by w stanie funkcjonowa\u0107 samodzielnie. Je\u017celi organizm matki jest w stanie to rozpozna\u0107, nast\u0119puje poronienie.\u00a0Wbrew temu, co si\u0119 wydaje, jest to cz\u0119ste zjawisko.\u00a0Wiele poronie\u0144 nawet mo\u017ce by\u0107 niezauwa\u017conych przez matki (jedynym objawem jest zaburzenie okresu miesi\u0105czkowego i tzw. ci\u0105\u017ca biochemiczna), a te zauwa\u017cone s\u0105 rzadko ujawniane ze wzgl\u0119du na spo\u0142eczne odium (kompletnie nieuzasadnione, jako \u017ce wi\u0119kszo\u015b\u0107 poronie\u0144 jest wynikiem genetycznej kombinacji u zarodka i zupe\u0142nie nie zale\u017cy od zachowania matki).<\/p>\n<p>Bywa te\u017c mniej dramatycznie. Zarodek zagnie\u017cd\u017ca si\u0119 prawid\u0142owo, a jako p\u0142\u00f3d rozwija normalnie, ale jego hormony oddzia\u0142uj\u0105 na organizm matki nieco za mocno. W interesie p\u0142odu jest otrzymywanie z \u0142o\u017cyska jak najwi\u0119cej substancji od\u017cywczych. Jednym ze sposob\u00f3w na to jest podniesienie ci\u015bnienia krwi u matki. I owszem, wytwarzane przez niego substancje wydzielane przez \u0142o\u017cysko do matczynego krwiobiegu podnosz\u0105 je. Zwykle jest to zno\u015bne dla matki, ale w niekt\u00f3rych przypadkach osi\u0105ga poziom nadci\u015bnienia.<\/p>\n<p><a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2017\/05\/25\/owca-w-wilczej-skorze\/\">Kiedy\u015b pisa\u0142em, \u017ce pewne objawy wyst\u0119puj\u0105ce w czasie ci\u0105\u017cy s\u0105 owc\u0105 w wilczej sk\u00f3rze<\/a>. Ci\u0105\u017ca mija i ci\u015bnienie krwi, st\u0119\u017cenie hormon\u00f3w tarczycowych czy miano leukocyt\u00f3w wracaj\u0105 do normy bez widocznych skutk\u00f3w. (Nie b\u0119d\u0119 si\u0119 rozwodzi\u0142 nad przypadkami, gdy ci\u0105\u017ca uaktywnia lub ujawnia choroby takie jak Hashimoto, to nie na ten wpis). Podobnie mo\u017ce by\u0107 z takim nadci\u015bnieniem,\u00a0ale czasem przeradza si\u0119 ono w stan przedrzucawkowy lub rzucawk\u0119, a to ju\u017c zagra\u017ca \u017cyciu matki. Automatycznie te\u017c \u017cyciu p\u0142odu, ale dob\u00f3r naturalny nie jest racjonalnym projektantem.<\/p>\n<p>Inne substancje blokuj\u0105 dzia\u0142anie matczynej insuliny, dzi\u0119ki czemu cukier, zamiast gromadzi\u0107 si\u0119 na zapas (np. na potrzeby przysz\u0142ego potomstwa), pozostaje we krwi i mo\u017ce trafi\u0107 do \u0142o\u017cyska i p\u0119powiny. I znowu: zwykle to \u017caden problem,\u00a0ale od czasu do czasu ko\u0144czy si\u0119 cukrzyc\u0105 ci\u0105\u017cow\u0105.<\/p>\n<p>Kolejny rozdzia\u0142 ewolucyjnego kompromisu mi\u0119dzy potrzebami dziecka,\u00a0kt\u00f3re &#8222;najch\u0119tniej&#8221; rozwija\u0142oby si\u0119 w bezpiecznym \u015brodowisku macicy jak najd\u0142u\u017cej,\u00a0a matk\u0105, kt\u00f3ra nie mo\u017ce w spos\u00f3b nieograniczony rozszerzy\u0107 dr\u00f3g rodnych, tylko zasygnalizuj\u0119. Tu warto wspomnie\u0107, \u017ce opr\u00f3cz kwestii technicznych porodu i obwodu g\u0142owy dziecka w stosunku do pochwy niedawno odkryto, \u017ce d\u0142ugo\u015b\u0107 ci\u0105\u017cy dochodzi do kresu wysi\u0142ku fizjologicznego organizmu matki i jeszcze d\u0142u\u017cszy by\u0142by po prostu zab\u00f3jczo wycie\u0144czaj\u0105cy.<\/p>\n<p>Rozpatrywanie stanu cz\u0142owieka nie tylko jako pewnego stanu uk\u0142adu, ale jako efektu proces\u00f3w ewolucyjnych jest stosunkowo m\u0142odym poj\u0119ciem. <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2013\/04\/17\/kwietyzm-dla-dobra-gatunku\/\">Kiedy\u015b pisa\u0142em, \u017ce lekarze nie zawsze s\u0105 na bie\u017c\u0105co ze wsp\u00f3\u0142czesn\u0105 biologi\u0105 ewolucyjn\u0105<\/a>, ale mo\u017ce to si\u0119 kiedy\u015b poprawi. Przynajmniej w naukach medycznych, do praktyki pewnie p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>Pewne elementy chyba ju\u017c przesz\u0142y. Nie jestem znawc\u0105 procedur medycznych, ale zdaje si\u0119, \u017ce tak si\u0119 sta\u0142o ze zbijaniem gor\u0105czki. Wysoka gor\u0105czka szkodzi pacjentowi i trzeba j\u0105 opanowa\u0107,\u00a0ale sam jej mechanizm jest nie tylko objawem choroby, ale pierwotnie form\u0105 walki z bakteriami. Z tego, co wiem, obecnie ju\u017c nie zaleca si\u0119 zbijania lekkiej gor\u0105czki za wszelk\u0105 cen\u0119. W\u0142a\u015bnie to przesz\u0142o do praktyki z teoretycznych, ewolucyjnych analiz.<\/p>\n<p><em>fot. Piotr Panek, licencja <a href=\"https:\/\/creativecommons.org\/licenses\/by\/3.0\/deed.pl\">CC-BY-3.0<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niedawno w komentarzach pojawi\u0142a si\u0119 kwestia zarodka\/p\u0142odu jako bytu przypominaj\u0105cego paso\u017cyta lub nowotw\u00f3r. To oczywi\u015bcie posuni\u0119te do skrajno\u015bci por\u00f3wnania, ale pokazuj\u0105 co\u015b rzeczywistego &#8211; to odr\u0119bny byt biologiczny w jaki\u015b spos\u00f3b konkuruj\u0105cy o zasoby z matk\u0105.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6316,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,2,196,204],"tags":[345,238],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6308"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6308"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6308\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6320,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6308\/revisions\/6320"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6316"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6308"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6308"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6308"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}