
{"id":6357,"date":"2018-10-15T08:48:02","date_gmt":"2018-10-15T06:48:02","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=6357"},"modified":"2018-10-15T12:03:56","modified_gmt":"2018-10-15T10:03:56","slug":"marszal-za-firana","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2018\/10\/15\/marszal-za-firana\/","title":{"rendered":"Marsza\u0142 za firan\u0105"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-full wp-image-6360\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2018\/10\/marsza\u0142ek.jpg\" alt=\"\" width=\"762\" height=\"159\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/10\/marsza\u0142ek.jpg 762w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2018\/10\/marsza\u0142ek-300x63.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 762px) 100vw, 762px\" \/>Czy zastanawiali\u015bcie si\u0119 czasem, czemu najwy\u017cszy polski stopie\u0144 wojskowy jest zdrobnieniem? Czy nie powa\u017cniej i bardziej adekwatnie do rangi brzmi forma podstawowa <em>marsza\u0142<\/em>? Pewnie by tak by\u0142o, gdyby to by\u0142o zapo\u017cyczenie z angielskiego, gdzie jest <em>marshal<\/em>, ale zapo\u017cyczyli\u015bmy to z niemieckiego, a tam w \u015bredniowieczu funkcjonowa\u0142o s\u0142owo <em>marschalk<\/em>.<br \/>\n<!--more--><br \/>\nNiemiecki <em>marschalk<\/em>\u00a0(tak w\u0142a\u015bciwie to w r\u00f3\u017cnych wariantach zapisu)\u00a0w znaczeniu \u201akoniuszy\u2019 zanik\u0142, obecnie niemiecki marsza\u0142ek to <em>Marschall<\/em>, ale &#8222;k&#8221; zosta\u0142o na ko\u0144cu polskiej wersji, udaj\u0105c ko\u0144c\u00f3wk\u0119 zdrabniaj\u0105c\u0105. Udaj\u0105c, bo nigdy zdrobnieniem nie by\u0142o.<\/p>\n<p>S\u0142\u00f3w, kt\u00f3re przej\u0119li\u015bmy z niemczyzny z &#8222;k&#8221; na ko\u0144cu, by\u0142o wi\u0119cej. Szczeg\u00f3lnie sprzyja temu to, \u017ce w tym j\u0119zyku ko\u0144c\u00f3wka -ung jest morfemem do tworzenia rzeczownik\u00f3w odczasownikowych. Estymowa\u0107 to <em>sch\u00e4tzen<\/em>, a estymowanie <em>Sch\u00e4tzung<\/em>, porz\u0105dkowa\u0107 to <em>ordne<\/em>n, wi\u0119c porz\u0105dkowanie to <em>Ordnung<\/em> itd. W niemieckim, tak samo jak w polskim, sp\u00f3\u0142g\u0142oski na ko\u0144cu wyraz\u00f3w s\u0105 bezd\u017awi\u0119czne i w \u015bredniowieczu ko\u0144c\u00f3wk\u0119 t\u0119 nieraz zapisywano -unk. Zreszt\u0105 mniejsza z tym, jaki by\u0142 zapis &#8211; \u00f3wczesne kontakty j\u0119zykowe polega\u0142y g\u0142\u00f3wnie na rozmowach, a nie pisaniu i czytaniu.<\/p>\n<p>\u015aredniowieczni Polacy, potrzebuj\u0105c s\u0142\u00f3w na estymacj\u0119, przyj\u0119li od Niemc\u00f3w szacunk, a na porz\u0105dek &#8211; ordynk. Gdyby na kszta\u0142t j\u0119zyka og\u00f3lnopolskiego w\u00f3wczas wi\u0119kszy wp\u0142yw mieli Kujawianie i Mazowszanie, pewnie by tak zosta\u0142o, ale Ma\u0142opolanie, a do pewnego stopnia Wielkopolanie zawsze mieli wi\u0119ksz\u0105 sympati\u0119 do ruchomego &#8222;e&#8221;. Warszawiacy mogli mie\u0107 wrog\u00f3w albo interesy w Wiedniu, ale krakowianie mieli przez jaki\u015b czas stolic\u0119 we Wiedniu. Pierwsi robi\u0105 co\u015b w \u015brod\u0119 czy w czwartek, drudzy raczej we \u015brod\u0119 lub we czwartek. Gdy co\u015b p\u0142ynie Wis\u0142\u0105, to najpierw mo\u017ce nawet by\u0107 we wodzie, a dopiero z biegiem rzeki jest w wodzie. A w \u015bredniowieczu Polak z p\u00f3\u0142nocy mia\u0142 work, ale gdy kupi\u0142 go Polak z po\u0142udnia, to ju\u017c by\u0142 worek. I tak samo szacunk, rysunk, fechtunk zamienia\u0142 si\u0119 w szacunek, rysunek i fechtunek.<\/p>\n<p>Ale nie tylko s\u0142owa z -unk tak mia\u0142y. Niemcy, zw\u0142aszcza \u017cyj\u0105cy w Czechach, na okr\u0105g\u0142y plac miejski m\u00f3wili Ring lub Rink. Polacy, nie dbaj\u0105c o etymologiczny zwi\u0105zek z kszta\u0142tem, tak\u017ce kwadratowe place nazwali rynkiem. Gdy to samo s\u0142owo kilkaset lat p\u00f3\u017aniej zapo\u017cyczyli\u015bmy od anglofon\u00f3w zajmuj\u0105cych si\u0119 boksem, nie u\u017cyli\u015bmy jednak nazwy rynek, tylko ring. (Swoj\u0105 drog\u0105 te\u017c wcale nie jest on okr\u0105g\u0142y). W dawnej polszczy\u017anie, zapo\u017cyczaj\u0105c, du\u017co bardziej asymilowali\u015bmy s\u0142owa do naszego systemu fonetycznego. Diada <em>ri<\/em> nie mog\u0142a si\u0119 zadomowi\u0107 &#8211; albo zostawa\u0142o <em>i<\/em>, przez co ca\u0142a diada zamienia\u0142a si\u0119 w\u00a0<em>\u0159i<\/em>, a dopiero p\u00f3\u017aniej w <em>\u017cy<\/em> (jak <em>Rim<\/em> przeszed\u0142 w <em>Rzym<\/em>), albo zostawa\u0142o <em>r<\/em>, przez co ca\u0142a diada zamienia\u0142a si\u0119 w <em>ry<\/em> (jak <em>Riga<\/em> przesz\u0142a w <em>Ryga<\/em>).<\/p>\n<p>Stosunkowo niedawno j\u0119zyk polski zacz\u0105\u0142 tolerowa\u0107 oboczno\u015bci w stylu ryksza\/riksza, rykoszet\/rikoszet itd. (Podobnie zreszt\u0105 z re\u017cymem\/re\u017cimem, audytem\/auditem i innymi). W przypadku oboczno\u015bci brid\u017c\/bryd\u017c wygra\u0142a druga forma, ale w przypadku d\u017cin\/d\u017cyn pierwsza, a w przypadku ringu chyba nigdy powa\u017cnie nie m\u00f3wiono ryng. J\u0119zyk sportowy zawsze by\u0142 w awangardzie wy\u0142amywania si\u0119 z regu\u0142 j\u0119zykowych. Na zupe\u0142nym marginesie: opr\u00f3cz rynku i ringu to samo pochodzenie ma s\u0142owo kr\u0105g, tyle \u017ce wsp\u00f3lny przodek ca\u0142ej tr\u00f3jki to ju\u017c pami\u0119ta praindoeuropejskie czasy.<\/p>\n<p>O ile w przypadku marsza\u0142ka nietrudno si\u0119 zwie\u015b\u0107 i poszukiwa\u0107 marsza\u0142a, o tyle w przypadku s\u0142\u00f3w typu frasunek, malunek nikt na powa\u017cnie nie przypuszcza, \u017ce s\u0105 to zdrobnienia. Owszem, w pewnych \u017cartach tworzy si\u0119 s\u0142owa takie jak warun, a szacun to w og\u00f3le wesz\u0142o do s\u0142ownika m\u0142odzie\u017cowego. Mo\u017cna mie\u0107 szacun na dzielni, ale chyba dla ka\u017cdego do\u015b\u0107 jasne jest, \u017ce to si\u0119 na oficjalny j\u0119zyk przek\u0142ada jako szacunek w dzielnicy.<\/p>\n<p>S\u0105 jednak s\u0142owa mniej oczywiste. Np. niemieckie s\u0142owo oznaczaj\u0105ce kurtyn\u0119 czy zas\u0142on\u0119 to <em>Vorhang<\/em>. W dawnym niemieckim przybiera\u0142o te\u017c form\u0119 <em>F\u00fcrhanc<\/em>, a w polskim sta\u0142o si\u0119 firank\u0105. I by\u0142o sobie t\u0105 firank\u0105, a\u017c w ko\u0144cu kto\u015b uzna\u0142, \u017ce to przecie\u017c te\u017c musi by\u0107 zdrobnienie, a wi\u0119c brzmi ma\u0142o dostojnie i przynajmniej od po\u0142owy XX w. funkcjonuje te\u017c forma firana (cho\u0107 s\u0105 s\u0142owniki, kt\u00f3re konsekwentnie nie uznaj\u0105 istnienia tej formy).<\/p>\n<p>Tak jak -ek kojarzy si\u0119 ze zdrobnieniem m\u0119skim, tak -ka ze zdrobnieniem \u017ce\u0144skim. Owszem, ko\u0144c\u00f3wka -ka (a w\u0142a\u015bciwie -k\u00e1) ma tak\u0105 funkcj\u0119 do dawna. Do\u015b\u0107 wzi\u0105\u0107 Bogurodzic\u0119, gdzie Bo\u017c\u0105 Ma\u0107 nazwano zdrobniale Matk\u0105. Ale ju\u017c wtedy najwyra\u017aniej nie mog\u0142o to oznacza\u0107 stosunku pob\u0142a\u017cliwego &#8211; w \u015bredniowiecznym hymnie maryjnym ci\u0119\u017cko sobie to wyobrazi\u0107. Ko\u0144c\u00f3wka -k\u00e1 sta\u0142a si\u0119 obok -ini\/-yni (ju\u017c w pras\u0142owia\u0144skim obok s\u0142owa <em>*bog\u044a<\/em> by\u0142o <em>*bogyni<\/em>) uniwersaln\u0105 ko\u0144c\u00f3wk\u0105 dla kobiecych odpowiednik\u00f3w rzeczownik\u00f3w m\u0119skich. St\u0105d np. w XVIII-wiecznym niemieckim podr\u0119czniku j\u0119zyka polskiego &#8222;Gr\u00fcndliche und vollst\u00e4ndige polnische Sprachlehre&#8230;&#8221; Georgego Schlagsa s\u0105 podane przyk\u0142ady par: <em>Sultan &#8211; Sult\u00e1na\/Sultank\u00e1, K\u00e1sztelan &#8211; K\u00e1sztelank\u00e1, Szl\u00e1ch\u0107ic &#8211; Szl\u00e1ch\u0107iank\u00e1<\/em> czy <em>Doktor &#8211; Doktork\u00e1<\/em> (to by\u0142y czasy, kiedy by\u0142o oczywiste, \u017ce gdy pojawia si\u0119 odpowiedni desygnat w postaci funkcji pe\u0142nionej przez kobiet\u0119, tworzy si\u0119 odpowiednie s\u0142owo, w r\u00f3\u017cny spos\u00f3b: prorokini, krawcowa, papie\u017cyca, pos\u0142anka, a nie kilkuwyrazowe wygibasy czy eufemistycznie: peryfrazy typu &#8222;kobieta su\u0142tan&#8221;, &#8222;szlachcic w sp\u00f3dnicy&#8221;, czy &#8222;pani doktor&#8221;).<\/p>\n<p>Zatem ani marsza\u0142ek nie jest zdrobnieniem od marsza\u0142a, ani firanka od firany, ani te\u017c doktorka od doktory. Owszem, spotyka si\u0119 formy typu <em>kuchara<\/em>, ale wiadomo, \u017ce maj\u0105 one podobny status co <em>szacun<\/em>. Ko\u0144c\u00f3wki -ek i -ka funkcjonuj\u0105 w polszczy\u017anie co najmniej od \u015bredniowiecza i wcale nie musz\u0105 oznacza\u0107 zdrabniania.<\/p>\n<p><em>ilustracja Jan z Leszna Leszczy\u0144ski, prawa autorskie wygas\u0142y, skan Archiwum Pa\u0144stwowego w Poznaniu w zasobach Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Czy zastanawiali\u015bcie si\u0119 czasem, czemu najwy\u017cszy polski stopie\u0144 wojskowy jest zdrobnieniem?<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6360,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,11,55,135],"tags":[389,300,98,145,146,390,188],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6357"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6357"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6357\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6369,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6357\/revisions\/6369"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6360"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6357"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6357"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6357"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}