
{"id":6643,"date":"2019-04-20T16:00:33","date_gmt":"2019-04-20T14:00:33","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=6643"},"modified":"2019-04-20T17:04:02","modified_gmt":"2019-04-20T15:04:02","slug":"na-wielka-sobote-o-smierci","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2019\/04\/20\/na-wielka-sobote-o-smierci\/","title":{"rendered":"Na Wielk\u0105 Sobot\u0119 &#8211; o \u015bmierci"},"content":{"rendered":"<p><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"aligncenter size-large wp-image-6648\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2019\/04\/Ko\u015bci\u00f3\u0142-e1555768725112-768x1024.jpg\" alt=\"\" width=\"620\" height=\"827\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2019\/04\/Ko\u015bci\u00f3\u0142-e1555768725112-768x1024.jpg 768w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2019\/04\/Ko\u015bci\u00f3\u0142-e1555768725112-225x300.jpg 225w\" sizes=\"(max-width: 620px) 100vw, 620px\" \/>Rozw\u00f3j nauki pomaga rozwi\u0105za\u0107 liczne problemy, ale odpowied\u017a na jedno pytanie poci\u0105ga za sob\u0105 cz\u0119sto kilka nast\u0119pnych, r\u00f3wnie\u017c domagaj\u0105cych si\u0119 odpowiedzi. W czasie \u015bwi\u0105t wielkanocnych mniej mo\u017ce cz\u0119\u015b\u0107 z nas my\u015bli o nauce, rozwa\u017caj\u0105c raczej sprawy \u015bmierci i zmartwychwstania, ale do \u015bmierci r\u00f3wnie\u017c si\u0119 powy\u017csza teza odnosi. Kiedy bowiem umiera cz\u0142owiek?<br \/>\n<!--more--><br \/>\nTeologia m\u00f3wi bardzo prosto: cz\u0142owiek umiera, kiedy nast\u0119puje oddzielenie duszy i cia\u0142a. Taka odpowied\u017a s\u0142u\u017cy\u0142a za standardow\u0105 w naszej kulturze przez ca\u0142e wieki. Ostatnio (ostatnie dziesi\u0119ciolecia mam na my\u015bli) przesta\u0142a ju\u017c jednak wystarcza\u0107. Nie tylko z powod\u00f3w filozoficznych \u2013 cho\u0107 coraz trudniej znale\u017a\u0107 dzi\u015b filozofa umys\u0142u, kt\u00f3ry uznaje dusz\u0119 za co\u015b odr\u0119bnego od cia\u0142a, co mo\u017cna od niego rozdzieli\u0107.<\/p>\n<p>Stary, jeszcze pitagorejski pogl\u0105d na cia\u0142o jako wi\u0119zienie duszy odszed\u0142 w zapomnienie. Dusz\u0119 jako <em>\u015bwiadomo\u015b\u0107<\/em> czy te\u017c <em>ja<\/em> uznaje si\u0119 za funkcj\u0119 cia\u0142a, w\u0142a\u015bciwo\u015b\u0107 cia\u0142a, epifenomen (zjawisko niewywieraj\u0105ce na nic \u017cadnego wp\u0142ywu), a nawet za z\u0142udzenie. Ale pracami filozof\u00f3w przejmuj\u0105 si\u0119 g\u0142\u00f3wnie inni filozofowie.<\/p>\n<p>Teologowie pozostaj\u0105 przy swoim i\u015bcie kartezja\u0144skim dualizmie substancji (dusza z odr\u0119bnej od cia\u0142a substancji duchowej &#8211; niematerialnej i nierozci\u0105g\u0142ej). Ich te\u017c w\u0142a\u015bciwie nikt poza innymi teologami nie czyta, cho\u0107 ten akurat pogl\u0105d jest bardzo intuicyjny, \u015bwietnie wsp\u00f3\u0142gra cho\u0107by z do\u015bwiadczeniami przebywania poza cia\u0142em (kt\u00f3re uda\u0142o si\u0119 ju\u017c wywo\u0142a\u0107 w laboratorium przez stymulacj\u0119 odpowiednich okolic w m\u00f3zgu). Ale tym, co w rzeczywisto\u015bci kaza\u0142o nauce po\u017cegna\u0107 si\u0119 z zaprezentowanym wy\u017cej klasycznym pogl\u0105dem na \u015bmier\u0107, by\u0142 rozw\u00f3j medycyny.<\/p>\n<p>Definicja nie musi by\u0107 to\u017csama z kryterium (w naukach o \u017cyciu cz\u0119sto nie jest), ale niekiedy dobra definicja pozwala takie kryterium stworzy\u0107. Kto za\u015b b\u0119dzie u\u017cywa\u0142 kryterium \u015bmierci? A kto stwierdza zgon? Lekarze i inny personel medyczny. Konia z rz\u0119dem temu, kto stwierdzi na zw\u0142okach roz\u0142\u0105czenie duszy i cia\u0142a.<\/p>\n<p>Wprawdzie niekt\u00f3rzy nawet wykszta\u0142ceni ludzie powiadaj\u0105 w \u017cartach, \u017ce ze \u015bmierci\u0105 tracimy tyle, a tyle gram\u00f3w (a ostatnio m\u0142ody i znacznie mniej wykszta\u0142cony\u00a0cz\u0142owiek pr\u00f3bowa\u0142 mnie na powa\u017cnie przekona\u0107, \u017ce w chwili \u015bmierci chudniemy z 5 kg; Einstein przewr\u00f3ci\u0142by si\u0119 w grobie, Kartezjusz zreszt\u0105 te\u017c. C\u00f3\u017c, strajki nauczycieli pokaza\u0142y, jak cenimy w Polsce edukacj\u0119&#8230;). Lekarz potrzebuje jednak kryterium, kt\u00f3re mo\u017ce zastosowa\u0107.<\/p>\n<p>Najwa\u017cniejsz\u0105 rzecz\u0105, kt\u00f3rej ucz\u0105 student\u00f3w medycyny na zaj\u0119ciach z patomorfologii, jest to, \u017ce \u015bmier\u0107 jest procesem roz\u0142o\u017conym w czasie. Nie ma momentu zgonu (tak jak nie ma momentu pocz\u0119cia). Cytowa\u0142em ju\u017c kiedy\u015b z\u0142o\u015bliw\u0105 opini\u0119, wedle kt\u00f3rej istnieje tylko godzina, o kt\u00f3rej anestezjolog sko\u0144czy kaw\u0119 i p\u00f3jdzie stwierdza\u0107 zgon.<\/p>\n<p>W rzeczywisto\u015bci \u015bmier\u0107 trwa d\u0142ugo, ca\u0142e dni. Cz\u0119sto ju\u017c znacznie wcze\u015bniej cz\u0142owiek przestaje funkcjonowa\u0107 w spo\u0142ecze\u0144stwie, np. zostaje sam ze sob\u0105 na szpitalnym \u0142\u00f3\u017cku, bez relacji z innymi, bez bliskich mu os\u00f3b. To tzw. \u015bmier\u0107 spo\u0142eczna, ale nie uznaje jej si\u0119 jeszcze za \u015bmier\u0107 w sensie medycznym.<\/p>\n<p>Stan zdrowia powoli pogarsza si\u0119, kolejne narz\u0105dy i uk\u0142ady przestaj\u0105 dzia\u0142a\u0107. Patolog stwierdza zgon na podstawie tzw. znamion \u015bmierci (<em>stigmata mortis<\/em>). Mi\u0119\u015bnie sztywniej\u0105 w skurczu po\u015bmiertnym, pojawiaj\u0105 si\u0119 plamy opadowe ze zbieraj\u0105cej si\u0119 krwi, cia\u0142o ch\u0142odnie, staje si\u0119 blade. Dalszych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w, jeszcze mniej sympatycznych, pozwol\u0119 sobie zaoszcz\u0119dzi\u0107.<\/p>\n<p>No dobrze, ale niekiedy godzin\u0119 \u015bmierci trzeba ustali\u0107 np. dla potrzeb prawnych. Trzeba przyj\u0105\u0107 jak\u0105\u015b &#8211; z konieczno\u015bci sztuczn\u0105 &#8211; definicj\u0119, um\u00f3wi\u0107 si\u0119, od jakiego momentu kto\u015b nie \u017cyje. Z jak\u0105 definicj\u0105 \u015bmierci mo\u017cna po\u0142\u0105czy\u0107 wymienione wy\u017cej znamiona? Blado\u015b\u0107, wych\u0142odzenie czy plamy wynikaj\u0105 z braku kr\u0105\u017cenia. Tzw. kr\u0105\u017ceniowa definicja \u015bmierci m\u00f3wi, \u017ce zgon nast\u0119puje w chwili ustania kr\u0105\u017cenia.<\/p>\n<p>Czy taka definicja wystarcza na potrzeby dzisiejszej medycyny? No niekoniecznie, skoro osoby z nag\u0142ym zatrzymaniem kr\u0105\u017cenia resuscytujemy (przypominam: 30 uci\u015bni\u0119\u0107 klatki piersiowej w tempie przynajmniej 100\/min na g\u0142\u0119boko\u015b\u0107 5-6 cm, potem dwa wdechy, 30 uci\u015bni\u0119\u0107, dwa wdechy, i tak do przyjazdu pogotowia za kilka-kilkana\u015bcie minut, odzyskania kr\u0105\u017cenia i oddechu <em>ad calendas graecas<\/em>, niebezpiecze\u0144stwa dla ratuj\u0105cego b\u0105d\u017a zm\u0119czenia &#8211; ja mia\u0142em do\u015b\u0107 ju\u017c po dw\u00f3ch minutach, ale przerywamy przy istotnym ryzyku, \u017ce zaraz to nas b\u0119dzie trzeba ratowa\u0107).<\/p>\n<p>Do wprowadzenia nowych definicji najbardziej jednak przyczyni\u0142 si\u0119 rozw\u00f3j transplantologii. Przeszczep nerki od zmar\u0142ego dawcy mo\u017cliwy jest pod wieloma warunkami. Przyjrzymy si\u0119 dw\u00f3m. Z definicji dawca musi by\u0107 martwy. Ale przeszczepiana nerka, narz\u0105d, kt\u00f3ry ma za zadanie aktywnie filtrowa\u0107 krew, musi by\u0107 \u017cywy. Je\u015bli nerka umrze, nie b\u0119dzie mog\u0142a wykonywa\u0107 swojej pracy. \u0141\u0105cz\u0105c to z poprzednim, nale\u017cy pobra\u0107 <em>\u017cyw\u0105<\/em> nerk\u0119 od <em>martwego<\/em> dawcy.<\/p>\n<p><em>Martwy<\/em> cz\u0142owiek z <em>\u017cyw\u0105<\/em> nerk\u0105? Czy to nie absurdalne? Nie, je\u015bli przypomnijmy sobie, \u017ce \u015bmier\u0107 jest roz\u0142o\u017cona w czasie. Jedne narz\u0105dy ju\u017c s\u0105 martwe, a inne nie. To, kiedy dawca jako ca\u0142o\u015b\u0107 staje si\u0119 oficjalnie martwy, jest uznaniowe. Zale\u017cy od przyj\u0119tej definicji.<\/p>\n<p>Co wydaje si\u0119 istot\u0105 cech\u0105 cz\u0142owieka jako osoby? Podaje si\u0119 r\u00f3\u017cne kryteria, jak \u015bwiadomo\u015b\u0107, moralno\u015b\u0107, to\u017csamo\u015b\u0107 itd. Wszystkie one wymagaj\u0105 pracy jednego narz\u0105du: m\u00f3zgu. M\u00f3zgowa definicja \u015bmierci m\u00f3wi wi\u0119c, \u017ce \u015bmier\u0107 m\u00f3zgu wyznacza \u015bmier\u0107 cz\u0142owieka jako osoby. M\u00f3zg jest narz\u0105dem bardzo energoch\u0142onnym (jaka\u015b jedna pi\u0105ta energii organizmu) i wybrednym (np. nie spala t\u0142uszczu). Po odci\u0119ciu kr\u0105\u017cenia umiera w jakie\u015b cztery minuty. Resuscytacja polega na pr\u00f3bach podtrzymania kr\u0105\u017cenia i oddychania, ale po to, by prze\u017cy\u0142 m\u00f3zg (przywr\u00f3cenie jego funkcji to ju\u017c zadanie reanimacji, kt\u00f3ra wymaga specjalistycznego sprz\u0119tu).<\/p>\n<p>No dobrze, ale m\u00f3zg to narz\u0105d wielce skomplikowany. Zawiera wiele r\u00f3\u017cnych struktur, kt\u00f3re r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 tak\u017ce wra\u017cliwo\u015bci\u0105 na niedokrwienie i wynikaj\u0105ce z niego niedotlenienie. Wpierw przestaj\u0105 dzia\u0142a\u0107 m\u0142ode i bardziej <em>ludzkie<\/em> struktury kory. Najd\u0142u\u017cej dzia\u0142a stary pie\u0144 m\u00f3zgu, z o\u015brodkami odpowiedzialnymi za kr\u0105\u017cenie czy oddychanie. My\u015blenie abstrakcyjne nie jest konieczne do prze\u017cycia, chocia\u017c si\u0119 przydaje, ale bez oddychania prze\u017cy\u0107 nie mo\u017cna. Zmodyfikowana m\u00f3zgowa definicja \u015bmierci uto\u017csamia \u015bmier\u0107 cz\u0142owieka jako osoby ze \u015bmierci\u0105 pnia m\u00f3zgu. Znaj\u0105c le\u017c\u0105ce tam o\u015brodki, bez problemu mo\u017cna stworzy\u0107 kryteria &#8211; i szczeg\u00f3\u0142ow\u0105 procedur\u0119 stwierdzania zgonu.<\/p>\n<p>Jakie s\u0105 konsekwencje takiej definicji? Osoba po udarze, urazie czy innym uszkodzeniu m\u00f3zgu mo\u017ce \u017cy\u0107 wiele lat w \u015bpi\u0105czce z zachowanym pniem. Jest uznawana za \u017cyw\u0105, utrzymuje si\u0119 j\u0105 przy \u017cyciu, bo prze\u017cy\u0142 pie\u0144 m\u00f3zgu. Raz na kilka lat w mediach wybucha kolejna dyskusja, co z takimi osobami robi\u0107 &#8211; utrzymywa\u0107 przy \u017cyciu czy mo\u017ce pozwoli\u0107 im odej\u015b\u0107 (uczestnicy dyskusji u\u017cywaj\u0105 znacznie ostrzejszych s\u0142\u00f3w).<\/p>\n<p>Ale je\u015bli dosz\u0142o do nieodwracalnego uszkodzenia pnia m\u00f3zgu, to cz\u0142owiek jest prawnie martwy. Nawet je\u015bli cz\u0119\u015b\u0107 narz\u0105d\u00f3w jeszcze \u017cyje. Dzisiejsza technika (zw\u0142aszcza respirator) pozwala na stosunkowo d\u0142ugie utrzymywanie przy \u017cyciu i tego cz\u0142owieka (a raczej cz\u0119\u015bci \u017cywych jeszcze narz\u0105d\u00f3w), cho\u0107 nie na cofni\u0119cie tego stanu.<\/p>\n<p>Tu te\u017c tocz\u0105 si\u0119 ostre dyskusje. Jedna strona m\u00f3wi o mordowaniu cz\u0142owieka przez lekarzy, druga o bezsensie wentylowania zw\u0142ok. W sensie prawnym cz\u0142owiek jest ju\u017c martwy. Ale jego narz\u0105dy &#8211; cz\u0119sto ci\u0105gle \u017cywe. Wcze\u015bnie pobrane mog\u0105 \u017cy\u0107 dalej, w cia\u0142ach innych ludzi \u2013 i uratowa\u0107 kilka \u017cy\u0107.<\/p>\n<p>W tej definicji chodzi o \u017cycie, tak jak i w obchodzonych w\u0142a\u015bnie \u015bwi\u0119tach. Weso\u0142ych \u015awi\u0105t Wielkiej Nocy.<\/p>\n<p><em>Ilustracja: zdj\u0119cie wykonane przez autora<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W czasie \u015bwi\u0105t wielkanocnych mniej mo\u017ce cz\u0119\u015b\u0107 z nas my\u015bli o nauce, rozwa\u017caj\u0105c raczej sprawy \u015bmierci i zmartwychwstania.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":6651,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[241,11,55,196,8,1,204],"tags":[455,457,456,17,149,329,38,205,454,460,298,458,453,459],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6643"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=6643"}],"version-history":[{"count":7,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6643\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":6656,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/6643\/revisions\/6656"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/6651"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=6643"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=6643"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=6643"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}