
{"id":672,"date":"2010-12-15T22:13:15","date_gmt":"2010-12-15T21:13:15","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=672"},"modified":"2014-02-17T15:26:28","modified_gmt":"2014-02-17T14:26:28","slug":"sto-twarzy-grzybiarzy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2010\/12\/15\/sto-twarzy-grzybiarzy\/","title":{"rendered":"Sto twarzy grzybiarzy"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/12\/4515790213_4f615a2587.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" class=\"alignnone size-full wp-image-673\" title=\"4515790213_4f615a2587\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2010\/12\/4515790213_4f615a2587.jpg\" alt=\"\" width=\"500\" height=\"332\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2010\/12\/4515790213_4f615a2587.jpg 500w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2010\/12\/4515790213_4f615a2587-300x199.jpg 300w\" sizes=\"(max-width: 500px) 100vw, 500px\" \/><\/a><\/p>\n<p>Grzyby to takie dziwne co\u015b. W dualistycznej wizji \u015bwiata, gdzie co\u015b organicznego albo ucieka, gdy si\u0119 chce je zje\u015b\u0107, albo nie, s\u0105 w tej drugiej kategorii. Wychodzi wi\u0119c na to, \u017ce ro\u015bliny. No, ale ro\u015bliny d\u0105\u017c\u0105 do \u015bwiat\u0142a, krzewi\u0105 si\u0119, kwitn\u0105 i owocuj\u0105, a grzyby siedz\u0105 w cieniu i tylko wypuszczaj\u0105 kapelusze. Na dodatek cz\u0119sto s\u0105 o\u015blizg\u0142e, jak jakie \u015blimaki, rosn\u0105 na ko\u0144skim \u0142ajnie (pieczarki) albo butwiej\u0105cym drewnie (opie\u0144ki) i w og\u00f3le lubi\u0105 zgnilizn\u0119 i st\u0119chlizn\u0119. (Nie m\u00f3wi\u0119 tu ju\u017c nawet o ple\u015bniach i im podobnych, bo ich grzybowy charakter odkryto stosunkowo niedawno &#8211; c\u00f3\u017c znacz\u0105 dwa wieki wobec tysi\u0119cy lat rozwoju kultury. A to, \u017ce grzyby s\u0105 w istocie bli\u017cej spokrewnione ze zwierz\u0119tami ni\u017c ro\u015blinami to ju\u017c zupe\u0142nie niedawna wiedza, jeszcze nijak nieupowszechniona.)<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Nie dziwota, \u017ce mog\u0105 budzi\u0107 obrzydzenie albo przynajmniej nieufno\u015b\u0107. Na dodatek s\u0105 podejrzanie szybkie &#8211; nawet trawa potrzebuje paru dni do rozwoju, warzywa paru miesi\u0119cy, a drzewa wielu lat, a taki grzyb mo\u017ce pojawi\u0107 si\u0119 w ci\u0105gu jednej nocy. No i cz\u0119sto s\u0105 truj\u0105ce. Czasem tylko ko\u0144czy si\u0119 wymiotami i halucynacjami, a czasem nieodwo\u0142alnie \u015bmierci\u0105. Jagody te\u017c mog\u0105 by\u0107 truj\u0105ce, ale zwykle zjedzenie paru nieznanych jag\u00f3d nie grozi tragedi\u0105 &#8211; truj\u0105ce cz\u0119sto s\u0105 niesmaczne, a ma\u0142a ilo\u015b\u0107 tylko przysporzy md\u0142o\u015bci, podczas gdy grzyby mog\u0105 mie\u0107 zdradliwy smak, a w przypadku muchomora sromotnikowego nawet pojedynczy grzyb mo\u017ce zatru\u0107 \u015bmiertelnie, zw\u0142aszcza, \u017ce przez pierwsze par\u0119 godzin nic nie wskazuje na toksyczno\u015b\u0107. No i ostatecznie &#8211; rodzaj\u00f3w owoc\u00f3w jest stosunkowo niedu\u017co i \u0142atwo je odr\u00f3\u017cni\u0107, a rodzaje grzyb\u00f3w trudniej spami\u0119ta\u0107. Poza tym wszystkim za\u015b, warto\u015b\u0107 od\u017cywcza, zw\u0142aszcza w kontek\u015bcie niezbyt \u0142atwej strawno\u015bci, wydaje si\u0119 nie rekompensowa\u0107 ryzyka. Wszystko to sk\u0142ada si\u0119 na wstr\u0119t po\u0142\u0105czony z l\u0119kiem, czyli mykofobi\u0119. Z drugiej jednak strony &#8211; wiele grzyb\u00f3w jest wyj\u0105tkowo smacznych. Nie miejsce tu na roztrz\u0105sanie wy\u017cszo\u015bci schabowego z kani nad kurkami w ma\u015ble czy odwrotnie, ale ka\u017cdy sobie co\u015b dopowie. A gdy smak nie przekona go osobi\u015bcie, to mo\u017ce spojrze\u0107 na ceny trufli na rynku. Z kolei odpowiednie przygotowanie kulturowe r\u00f3\u017cnego typu szaman\u00f3w sprawia, \u017ce grzyb\u00f3w mo\u017cna u\u017cy\u0107 do przekraczania granic codziennej \u015bwiadomo\u015bci. Mo\u017cna wi\u0119c wpa\u015b\u0107 w zachwyt nad grzybami &#8211; mykofili\u0119.<\/p>\n<p>Oba te poj\u0119cia stosunkowo niedawno wesz\u0142y do antropologii. Podzielono spo\u0142eczno\u015bci na mykofilne i mykofobiczne. Mykofilni s\u0105 mieszka\u0144cy Europy Wschodniej i Po\u0142udniowej, a mykofobiczni ? Europy Zachodniej i P\u00f3\u0142nocnej. Wybitnie mykofilni s\u0105 Chi\u0144czycy, do\u015b\u0107 mykofilne s\u0105 niekt\u00f3re, cho\u0107 nie wszystkie, spo\u0142eczno\u015bci Indian i Afryka\u0144czyk\u00f3w. W Europie najbardziej grzybiarscy wydaj\u0105 si\u0119 Rosjanie, a po nich Katalo\u0144czycy (cho\u0107 Hiszpanie s\u0105 ju\u017c raczej mykofobiczni). Tak\u017ce Bu\u0142garzy, \u0142\u0105cz\u0105c w sobie tradycje s\u0142owia\u0144sko-wschodnioeuropejskie i \u015br\u00f3dziemnomorskie do\u015b\u0107 obficie korzystaj\u0105 z grzyb\u00f3w. O pozycji grzyb\u00f3w w kuchni angielskiej za\u015b niech \u015bwiadczy to, \u017ce wystarcza im jedno s\u0142owo <em>mushroom<\/em> okre\u015blaj\u0105ce tak ca\u0142e kr\u00f3lestwo <em>Mycota<\/em>, jak i jeden rodzaj <em>Agaricus<\/em>. Gdy Anglikowi chce si\u0119 powiedzie\u0107, \u017ce dana zupa grzybowa nie jest zup\u0105 pieczarkow\u0105, trzeba u\u017cy\u0107 poj\u0119cia <em>wild mushroom<\/em>. (Oczywi\u015bcie, w specjalistycznym j\u0119zyku angielskim istniej\u0105 nazwy wszystkich takson\u00f3w, cho\u0107by \u017cywcem wzi\u0119te z \u0142aciny, ale m\u00f3wi\u0119 tu o j\u0119zyku potocznym.) Globalizacja tutaj nieco wbrew og\u00f3lnemu nurtowi do zuba\u017cania jad\u0142ospisu wprowadza do uniwersalnego zestawu nowe elementy, np. grzyby mun (ich polska nazwa wg spisu ministra zdrowia to &#8222;uszak g\u0119stow\u0142osy&#8221;).<\/p>\n<p>Mykofilia i mykofobia maj\u0105 r\u00f3\u017cny stopie\u0144. Na prze\u0142omie tysi\u0105cleci eksperci FAO zebrali dane z ca\u0142ego \u015bwiata na temat tego, jakie grzyby s\u0105 gdzie\u015b jedzone. Metodologia mo\u017ce pozostawia\u0107 nieco do \u017cyczenia, ale i tak odwalono tak pot\u0119\u017cny kawa\u0142 roboty, \u017ce trudno j\u0105 pot\u0119pi\u0107 w czambu\u0142. Np. z Polski s\u0105 dane o jedzeniu tylko kilkunastu gatunk\u00f3w, co stanowi nie tylko zaledwie ok. 10 proc. listy podanej w atlasie Gumi\u0144skiej i Wojewody uchodz\u0105cym za kanoniczny dla polskiego grzybiarstwa, ale tak\u017ce jedynie 1\/3 listy gatunk\u00f3w dopuszczonych do zbierania i obrotu przez polskie ministerstwo zdrowia. Z drugiej jednak strony, mo\u017ce i troch\u0119 odpowiada to przeci\u0119tnej wiedzy polskiego przygodnego zbieracza grzyb\u00f3w, kt\u00f3ry nie rozr\u00f3\u017cnia 6 gatunk\u00f3w pieczarek i nie zbiera dziwactw pokroju \u017cagwi \u0142uskowatej ani nie ma szans na samodzielny zbi\u00f3r trufli czarnozarodnikowej. (Polska za to w tej publikacji jest wspomniana jako jedno z pierwszych pa\u0144stw obejmuj\u0105cych ochron\u0105 gatunkow\u0105 grzyby jadalne i jako jeden z czo\u0142owych eksporter\u00f3w kurek). Tak czy inaczej, spis ten pokazuje znaczne dysproporcje w popularno\u015bci grzyb\u00f3w. Meksyk ma np. ponad 300 znanych takson\u00f3w, Rosja i Chiny ponad 200, DR Konga ponad 100, a Wielka Brytania czy Holandia nie maj\u0105 wcale, przynajmniej dzikich (podejrzanie wygl\u0105da tu brak Francji czy W\u0142och, jakie\u015b trufle przecie\u017c zbiera\u0107 musz\u0105). Listy te nie zawsze dotycz\u0105 grzyb\u00f3w wprost jadalnych &#8211; czasem chodzi te\u017c o zbieranie grzyb\u00f3w dla cel\u00f3w medycznych lub narkotycznych. Nie tylko liczby jednak s\u0105 wa\u017cne &#8211; w wielu przypadkach w jednych krajach zbierane, i to w celach alimentacyjnych (spo\u017cywczych), a nie pseudoalimentacyjnych gatunki gdzie indziej uznane za truj\u0105ce albo przynajmniej niejadalne. Tak jest z roztrz\u0105san\u0105 w <a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=652\">poprzedniej dyskusji<\/a> piestrzenic\u0105 kasztanowat\u0105. W Finlandii uchodzi za smako\u0142yk, w krajach postradzieckich i Bu\u0142garii jest jedzona, a w Polsce zosta\u0142a wycofana z wykaz\u00f3w grzyb\u00f3w jadalnych po tym, jak w latach 1953-62 stwierdzono 132 zatrucia, w tym 6 \u015bmiertelnych (dla por\u00f3wnania dane z tego samego okresu dla muchomora sromotnikowego to 553 zatrucia i 54 zgony). Tu wchodzi kwestia odpowiedniej obr\u00f3bki &#8211; ten sam grzyb wrzucony na patelni\u0119 i usma\u017cony mo\u017ce by\u0107 truj\u0105cy, a odpowiednio obgotowany (dostatecznie d\u0142ugo, z odlewaniem wody itp.) &#8211; mo\u017ce by\u0107 niegro\u017any. Jak wida\u0107 polska mykofilia tu okaza\u0142a si\u0119 \u015blepa i niewyrafinowana i lepiej by\u0142o w og\u00f3le zakaza\u0107 zbierania tego grzyba. Przyk\u0142ad Finlandii pokazuje pewn\u0105 prawid\u0142owo\u015b\u0107 &#8211; im dalej na wsch\u00f3d, im wi\u0119ksze wp\u0142ywy karelski i rosyjskie, tym mykofilia wi\u0119ksza, im dalej na zach\u00f3d i wi\u0119ksze wp\u0142ywy szwedzkie &#8211; tym wi\u0119ksza mykofobia. A przecie\u017c podobno wikingowie mieli oddzia\u0142y berserk\u00f3w, kt\u00f3rzy przed bitw\u0105 zjadali muchomory czerwone, po to by wpa\u015b\u0107 w sza\u0142 i nie ba\u0107 si\u0119 wrog\u00f3w (cho\u0107 swoi te\u017c mogli oberwa\u0107). Podobno zawarty w nich narkotyk sprawia, \u017ce inni wydaj\u0105 si\u0119 mniejsi i mniej gro\u017ani (niekt\u00f3rzy twierdz\u0105, \u017ce skojarzenie skrzata mieszkaj\u0105cego w grzybowym domu nie jest przypadkowe). Plotki donosz\u0105, \u017ce podobne oddzia\u0142y by\u0142y i w syberyjskich dywizjach Armii Czerwonej. Mo\u017ce jednak lepiej, \u017ceby mykofilia nie przeradza\u0142a si\u0119 w mykomani\u0119.<\/p>\n<p>PS. Tytu\u0142 wpisu jest \u015bwiadomym zapo\u017cyczeniem nazwy pewnego mocno mykofilnego zespo\u0142u muzycznego.<\/p>\n<p><strong>Piotr Panek<\/strong><\/p>\n<p><em>Fot. Lomo-Cam, Flickr (CC by)<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Grzyby to takie dziwne co\u015b. W dualistycznej wizji \u015bwiata, gdzie co\u015b organicznego albo ucieka, gdy si\u0119 chce je zje\u015b\u0107, albo nie, s\u0105 w tej drugiej kategorii. Wychodzi wi\u0119c na to, \u017ce ro\u015bliny. No, ale ro\u015bliny d\u0105\u017c\u0105 do \u015bwiat\u0142a, krzewi\u0105 si\u0119, kwitn\u0105 i owocuj\u0105, a grzyby siedz\u0105 w cieniu i tylko wypuszczaj\u0105 kapelusze. Na dodatek cz\u0119sto [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,43,6],"tags":[84],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/672"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=672"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/672\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3515,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/672\/revisions\/3515"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=672"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=672"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=672"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}