
{"id":7218,"date":"2020-06-10T09:42:09","date_gmt":"2020-06-10T07:42:09","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=7218"},"modified":"2020-06-10T17:33:47","modified_gmt":"2020-06-10T15:33:47","slug":"aaaaaby-brrrrrr","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2020\/06\/10\/aaaaaby-brrrrrr\/","title":{"rendered":"Aaaaaby brrrrrr"},"content":{"rendered":"\n<figure class=\"wp-block-image\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"862\" height=\"1024\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2020\/06\/pankki-862x1024.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-7227\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/06\/pankki-862x1024.jpg 862w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/06\/pankki-253x300.jpg 253w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/06\/pankki-768x912.jpg 768w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/06\/pankki.jpg 1127w\" sizes=\"(max-width: 862px) 100vw, 862px\" \/><\/figure>\n\n\n\n<p>Pismo alfabetyczne zak\u0142ada, \u017ce zbie\u017cno\u015b\u0107 mowy i jej zapisu zachodzi na poziomie fonemu &#8211; jakkolwiek rozumie\u0107 to poj\u0119cie. Nie wdaj\u0105c si\u0119 w mniej lub bardziej zagmatwane perypetie, do pewnego stopnia odpowiada ono g\u0142osce, czyli czemu\u015b, co mo\u017cna us\u0142ysze\u0107 i opisa\u0107 akustycznie.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Nie wiem, czy Fenicjanie, tworz\u0105c alfabet, oddali w miar\u0119 wiernie reprezentacj\u0119 u\u017cywanych przez siebie g\u0142osek, ale u\u017cytkownicy kolejnych j\u0119zyk\u00f3w zapo\u017cyczaj\u0105cych ten wynalazek musieli si\u0119 boryka\u0107 z problemem r\u00f3\u017cnic w inwentarzu g\u0142oskowym\/fonemicznym j\u0119zyka swojego i j\u0119zyka, od kt\u00f3rego przejmowali alfabet. G\u0142osek mo\u017ce by\u0107 mniej lub wi\u0119cej, a zwykle wi\u0119kszo\u015b\u0107 jest podobna, ale s\u0105 te\u017c wyst\u0119puj\u0105ce w pierwszym, a nie w drugim &#8211; i jednocze\u015bnie s\u0105 wyst\u0119puj\u0105ce w drugim, a nie pierwszym.<\/p>\n\n\n\n<p>Latynowie przej\u0119li alfabet od Etrusk\u00f3w, ale stykali si\u0119 te\u017c z Grekami, z ich alfabetu wywodzi\u0142 si\u0119 za\u015b etruski. Etruski prawdopodobnie nie mia\u0142 rozr\u00f3\u017cnienia na g\u0142oski d\u017awi\u0119czne i bezd\u017awi\u0119czne, kt\u00f3re wyst\u0119powa\u0142o w laty\u0144skim (p\u00f3\u017aniej \u0142acinie), wi\u0119c ju\u017c tu trzeba by\u0142o kombinowa\u0107 &#8211; albo dodaj\u0105c litery greckie, albo zachowuj\u0105c niejednoznaczno\u015b\u0107. W ten spos\u00f3b litera C (wariant \u0393, kt\u00f3re cz\u0119sto by\u0142o zapisywane w postaci przekr\u0119conej &#8211; &lt;) mog\u0142a oznacza\u0107 i d\u017awi\u0119czne g, i bezd\u017awi\u0119czne k. Z czasem rozbito ja na litery C i G, ale Rzymianom zosta\u0142a po Etruskach pewna nonszalancja co do zapisu d\u017awi\u0119czno\u015bci i np. imi\u0119 Cezara mo\u017cna by\u0142o zapisa\u0107 jako GAIVS lub CAIVS. Dla zamieszania by\u0142y jeszcze litery K (przej\u0119ta od Etrusk\u00f3w) i Q (przej\u0119ta od Grek\u00f3w). Ju\u017c wtedy pismo i mowa nie by\u0142y wzajemnie jednoznaczne.<\/p>\n\n\n\n<p>Na dodatek na oznaczenie dziwnych g\u0142osek, kt\u00f3re w \u0142acinie mog\u0142y by\u0107 co najwy\u017cej alofonami, a nie fonemami, ale wyst\u0119powa\u0142y w grece, z kt\u00f3rej kultura rzymska czerpa\u0142a pe\u0142nymi gar\u015bciami, przyj\u0119to nowatorskie podej\u015bcie &#8211; dwuznaki. W zasadzie by\u0142o ono intuicyjne. Te dziwne g\u0142oski to by\u0142y formy bardziej typowych sp\u00f3\u0142g\u0142osek, tylko z przydechem (aspirowane). T z przydechem, p z przydechem, k z przydechem przypominaj\u0105 w gruncie rzeczy dwie zlepione sp\u00f3\u0142g\u0142oski: t+h, p+h, k+h (ju\u017c pewnie pisa\u0142em, \u017ce h w wi\u0119kszo\u015bci j\u0119zyk\u00f3w europejskich odpowiada s\u0142abej sp\u00f3\u0142g\u0142osce, ledwo s\u0142yszalnej i bezd\u017awi\u0119cznej, a jej zaadaptowanie w czeskim, litewskim czy \u0142aci\u0144skiej transkrypcji ukrai\u0144skiego do zapisu g\u0142oski d\u017awi\u0119cznej jest wyj\u0105tkowe). Podobnie jak nasze &#8222;c&#8221; i &#8222;cz&#8221; przypominaj\u0105 zlepione t+s i t+sz. Zreszt\u0105 odpowiadaj\u0105c\u0105 &#8222;c&#8221; d\u017awi\u0119czn\u0105 sp\u00f3\u0142g\u0142osk\u0119 zapisujemy dwuznakiem dz, a nie pojedyncz\u0105 liter\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Z czasem g\u0142oski aspirowane tu i \u00f3wdzie asymilowa\u0142y si\u0119 do g\u0142osek zwyk\u0142ych &#8211; ph do f, th do g\u0142oski mi\u0119dzyz\u0119bowej czy wr\u0119cz f, kh do k lub ch. Zwi\u0105zek pozosta\u0142 tylko historyczny.<\/p>\n\n\n\n<p>Z greki przysz\u0142y te\u017c dyftongi, kt\u00f3re obecnie zapisujemy jako aj i oj, a kt\u00f3re Rzymianie zapisywali jako AE i OE. Czasem zlepiaj\u0105c je nie tylko w mowie, ale i w pi\u015bmie &#8211; jako \u00c6 i  \u0152. Ich wymowa przekszta\u0142ci\u0142a si\u0119, przynajmniej w niekt\u00f3rych odmianach \u0142aciny, do zwyk\u0142ego e, wi\u0119c w s\u0142owach, w kt\u00f3rych w wymowie nadal by\u0142y dwie samog\u0142oski (np. aloe), trzeba by\u0142o to jako\u015b zaznaczy\u0107. Takim literom, kt\u00f3re nie mia\u0142y by\u0107 cz\u0119\u015bci\u0105 dwuznaku, dodano wi\u0119c kropeczki: (alo\u00eb). Do dzi\u015b (cho\u0107 raczej archaicznie) w angielskim zdarza si\u0119 zapis na\u00efve, b\u0119d\u0105cy \u015bladem francuskiej zasady, \u017ce ai oznacza mniej wi\u0119cej [e], a dla zbitki [ai] trzeba wymy\u015bli\u0107 zapis specjalny.<\/p>\n\n\n\n<p>Od Rzymian z jednej, a Grek\u00f3w z drugiej strony kolejne narody europejskie zacz\u0119\u0142y przejmowa\u0107 alfabet i problemy zacz\u0119\u0142y si\u0119 pog\u0142\u0119bia\u0107 (ewolucj\u0119 semick\u0105 pomin\u0119). Germanie przekszta\u0142cili alfabet \u0142aci\u0144ski w runy, kt\u00f3re z czasem uleg\u0142y zapomnieniu i wr\u00f3ci\u0142y jako znaki magiczne. S\u0142owianom misjonarze zafundowali alfabety w mniejszym lub wi\u0119kszym stopniu wywiedzione z greckiego, kt\u00f3re mia\u0142y w miar\u0119 odpowiada\u0107 ich inwentarzowi fonemicznemu &#8211; g\u0142agolic\u0119 i cyrylic\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Pierwszy mia\u0142 skomplikowane kszta\u0142ty liter (konkretne pochodzenie jest kontrowersyjne), drugi prostsze, ale niekt\u00f3re od pocz\u0105tku wygl\u0105da\u0142y jak dwuznaki (cho\u0107by \u042e). Mia\u0142 te\u017c litery, kt\u00f3rych istnienia nie rozumiem (pewnie specjali\u015bci maj\u0105 wyt\u0142umaczenie), jak  \u047e (oznaczaj\u0105ca &#8222;ot&#8221; i w sumie b\u0119d\u0105ca dwuznakiem z omegi i t) czy \u03a8 oznaczaj\u0105ca to samo co greckie psi.<\/p>\n\n\n\n<p>Nawet po wyrzuceniu niekt\u00f3rych liter cyrylica ma ich wi\u0119cej ni\u017c podstawowy alfabet \u0142aci\u0144ski. Z tego wzgl\u0119du jest lepiej dostosowana do j\u0119zyk\u00f3w s\u0142owia\u0144skich, ale nadal nie jest to idea\u0142. W j\u0119zyku rosyjskim dla obcokrajowc\u00f3w zwyk\u0142o si\u0119 np. zapisywa\u0107 akcentowane samog\u0142oski z kresk\u0105, co ma znaczenie nie tylko dla akcentowania, ale i podstawowej wymowy, jako \u017ce nieakcentowane o i e (je) brzmi\u0105 inaczej. W uproszczeniu okre\u015bla si\u0119 to jako akanie i ikanie, ale to nie do ko\u0144ca tak. Podobnie z liter\u0105 oznaczaj\u0105c\u0105 jo, kt\u00f3ra bywa zapisywana z diakrytykiem, cho\u0107 cz\u0119sto bywa on opuszczany. No i \u0419 te\u017c jest w istocie liter\u0105 z diakrytykiem.<\/p>\n\n\n\n<p>W rosyjskim s\u0105 r\u00f3\u017cne procesy fonetyczne\/fonologiczne, kt\u00f3re sprawiaj\u0105, \u017ce pisownia rozje\u017cd\u017ca si\u0119 z wymow\u0105 &#8211; cho\u0107by zbitki g\u0142oskowe, w kt\u00f3rych litera  \u0427 zbli\u017ca si\u0119 (nieraz ca\u0142kowicie) do &#8222;sz&#8221; czy &#8222;\u015b&#8221;, a nie formalnie odpowiadaj\u0105cej jej mi\u0119kkiej &#8222;cz&#8221;. Jest te\u017c podobne do polskiego ubezd\u017awi\u0119cznianie. W j\u0119zyku serbskim ortografowie staraj\u0105 zachowa\u0107 zbie\u017cno\u015b\u0107 wymowy z pisowni\u0105, przez co z kolei traci si\u0119 sp\u00f3jno\u015b\u0107 etymologiczn\u0105. W ten spos\u00f3b od rzeczownika &#8222;Srbija&#8221; z &#8222;b&#8221; jest przymiotnik &#8222;srpski&#8221; z &#8222;p&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Im wi\u0119cej w alfabecie liter, tym wi\u0119ksza mo\u017ce by\u0107 zbie\u017cno\u015b\u0107 z wymow\u0105 i  mniejsza potrzeba diakrytyk\u00f3w lub dwuznak\u00f3w. Pozostaje kwestia tego, co w danym j\u0119zyku u\u017cytkownicy czuj\u0105 jako odr\u0119bny fonem, a co nie. W wielu  j\u0119zykach s\u0142owia\u0144skich mamy afrykat\u0119 &#8222;c&#8221; [ts]. St\u0105d zapo\u017cyczenia z j\u0119zyk\u00f3w s\u0142owia\u0144skich w tych j\u0119zykach, kt\u00f3re jej nie maj\u0105, mog\u0105 zawiera\u0107 dwuznak ts lub tz (\u017ce nadal po angielsku nie ma tam w wymowie afrykaty, tylko &#8222;tzar&#8221; jest wymawiany [za(r)], to inna sprawa). W przypadku afrykat, podobnie jak w przypadku sp\u00f3\u0142g\u0142osek aspirowanych, pisownia dwuznakowa jest intuicyjna. G\u0142osk\u0119 [dz] mo\u017cna zapisa\u0107 jako &#8222;dz&#8221;. Owszem, b\u0119d\u0105 sytuacje, gdy ten sam zapis nie oznacza jednej g\u0142oski, tylko dwie, osobn\u0105 [d] i osobn\u0105 [z] (np. &#8222;odzywa\u0107&#8221;), ale to do\u015b\u0107 jednoznaczne przypadki. Podobnie zreszt\u0105 z &#8222;od\u017cywia\u0107&#8221;, cho\u0107 tu ju\u017c mo\u017ce by\u0107 r\u00f3\u017cnie mi\u0119dzy dialektami, bo na Podlasiu nierzadka jest wymowa [d-\u017cem], a w Ma\u0142opolsce standardowa jest wymowa [d\u017cewo], a nie [d-\u017cewo]. Na marginesie: cz\u0119sto po polsku litera &#8222;c&#8221; jest np. w miejscach, gdzie po rosyjsku s\u0105 dwie litery &#8222;\u0442\u0441&#8221; (cho\u0107by w s\u0142owie &#8222;sowiecki&#8221;).<\/p>\n\n\n\n<p>Podobnie mo\u017ce by\u0107 ze sp\u00f3\u0142g\u0142oskami zmi\u0119kczonymi, kt\u00f3re w wielu alfabetach cyrylicznych s\u0105 dwuznakami z mi\u0119kkim jerem albo maj\u0105 doklejony jego znaczek, np. \u0409. W polskim te\u017c s\u0105 cz\u0119sto zaznaczane przez dodanie i, np. [\u0272\u025b] mog\u0142oby by\u0107 zapisane &#8222;\u0144e&#8221;, ale jest zapisywane &#8222;nie&#8221;, mimo \u017ce w og\u00f3le nie ma tam g\u0142oski [i].<\/p>\n\n\n\n<p>Analogicznie jest z zapisem iloczasu, czyli istotnej dla znaczenia r\u00f3\u017cnicy w d\u0142ugo\u015bci samog\u0142osek. Nie jest dziwne, \u017ce w niekt\u00f3rych j\u0119zykach samog\u0142oski kr\u00f3tkie s\u0105 zapisywane pojedyncz\u0105 liter\u0105, a d\u0142ugie podw\u00f3jn\u0105. (W sumie to a\u017c dziwne: w jak wielu j\u0119zykach z iloczasem to rozwi\u0105zanie nie jest stosowane &#8211; albo przez ignorowanie problemu, jak w \u0142acinie, albo przez wyb\u00f3r diakrytyk\u00f3w, jak w czeskim). Tu wkraczaj\u0105 kwestie interpretacji, czy takie d\u0142ugie samog\u0142oski s\u0105 dwiema samog\u0142oskami wyst\u0119puj\u0105cymi obok siebie, czy d\u0142ugimi formami jednej samog\u0142oski. Zreszt\u0105 podobnie jest ze sp\u00f3\u0142g\u0142oskami. Dla jednych badaczy w \u015brodku s\u0142owa &#8222;wanna&#8221; s\u0105 obok dwa [n], a wed\u0142ug innych &#8211; d\u0142ugie [n], czyli [n:]. (W esto\u0144skim, gdy taka podw\u00f3jna g\u0142oska trafi na sylab\u0119 akcentowan\u0105, niekt\u00f3rzy interpretuj\u0105 to jako potrojon\u0105 g\u0142osk\u0119).<\/p>\n\n\n\n<p>Dzia\u0142a to jednak tylko wtedy, kiedy same g\u0142oski sk\u0142adowe nie s\u0105 problematyczne w zapisie. [ts] mo\u017cna zapisa\u0107 &#8222;ts&#8221;, a [dz] zapisa\u0107 &#8222;dz&#8221;. (Mo\u017cna roztrz\u0105sa\u0107, czy dany dyftong, kt\u00f3ry dla polskiego ucha brzmi &#8222;aj&#8221;, to raczej [ai] czy [ae], ale to poboczna kwestia). Ale ju\u017c z [d\u0292] i [t\u0283] tak si\u0119 nie da, bo samo [\u0292] i [\u0283] wykraczaj\u0105 poza zwyk\u0142y alfabet. Trzeba uciec si\u0119 do mniej lub bardziej nieintuicyjnej konwencji.<\/p>\n\n\n\n<p>W j\u0119zyku angielskim afrykat\u0119 [d\u0292] najcz\u0119\u015bciej mo\u017cna znale\u017a\u0107 w miejscu liter &#8222;g&#8221; lub &#8222;j&#8221;. To pierwsze ku konfuzji z g\u0142osk\u0105 [g]. Afrykat\u0119 [t\u0283] z kolei pod &#8222;ch&#8221;. Jedno i drugie ma pod\u0142o\u017ce historyczne i wi\u0105\u017ce si\u0119 z histori\u0105 palatalizacji g\u0142osek [g] i [k], st\u0105d powi\u0105zanie ich z tymi literami nie jest ca\u0142kiem przypadkowe.<\/p>\n\n\n\n<p>Dwuznak &#8222;ch&#8221; jest jednym ze starszych dwuznak\u00f3w, si\u0119ga \u0142aciny. By\u0142 to jeden z serii dwuznak\u00f3w na oznaczenie greckiego k z przydechem. Z czasem jego wymowa zacz\u0119\u0142a si\u0119 ujednolica\u0107 ze zwyk\u0142ym k i w starych tekstach pisownia c\/ch\/k bywa\u0142a do\u015b\u0107 zmienna i zast\u0119powalna. Z czasem w angielskim utrwali\u0142o si\u0119, \u017ce w kontek\u015bcie palatalizuj\u0105cym odpowiada [t\u0283]  (np. &#8222;church&#8221;), a niepalatalizuj\u0105cym &#8211; [k] (np. &#8222;Christ&#8221;). (Podobnie wysz\u0142o w niemieckim i francuskim, cho\u0107 tam spirantyzacja sprawi\u0142a, \u017ce nie ma ju\u017c afrykaty, i genetyczny zwi\u0105zek z k jest jeszcze mniej czytelny).<\/p>\n\n\n\n<p>Z drugiej strony pojawi\u0142 si\u0119 dwuznak &#8222;sh&#8221; na oznaczenie [\u0283], kt\u00f3re cz\u0119sto powstawa\u0142o w miejsce dawnego [sk]. No i jest &#8222;th&#8221;, kt\u00f3re nie oznacza &#8222;t z przydechem&#8221;, tylko g\u0142osk\u0119 pokrewn\u0105 t lub d, ale bardziej z\u0119bow\u0105. I tak si\u0119 utrwali\u0142o, \u017ce w j\u0119zyku angielskim h po sp\u00f3\u0142g\u0142osce mo\u017ce oznacza\u0107 jej daleko id\u0105c\u0105 modyfikacj\u0119. St\u0105d wsp\u00f3\u0142cze\u015bnie pojawiaj\u0105 si\u0119 zapisy w stylu &#8222;Zhivago&#8221; czy &#8222;Volhynia&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>W j\u0119zykach czeskim i polskim dwuznak ch zosta\u0142 wykorzystany do oddania g\u0142oski pokrewnej [h], wymawianej r\u00f3wnie\u017c bezd\u017awi\u0119cznie, tylko wyra\u017aniej i z czubkiem j\u0119zyka bli\u017cej \u015brodka jamy ustnej (a wi\u0119c podobnie do k). W czeskim to mia\u0142o uzasadnienie, bo opr\u00f3cz tej g\u0142oski istnieje g\u0142oska b\u0119d\u0105ca podobnym przydechem jak w oryginalnym &#8222;h&#8221;, tylko lekko d\u017awi\u0119cznym (przy takim u\u0142o\u017ceniu artykulator\u00f3w trudno o porz\u0105dne zadr\u017cenie fa\u0142d\u00f3w g\u0142osowych), w polskim &#8211; przynajmniej w czasie tworzenia polskiego alfabetu &#8211; nie za bardzo. Jednak si\u0119 przyj\u0119\u0142o, i kiedy w j\u0119zyku polskim pojawi\u0142y si\u0119 wp\u0142ywy ruskie, utrwali\u0142 si\u0119 podzia\u0142 na zapis &#8222;h&#8221; dla g\u0142oski d\u017awi\u0119cznej i &#8222;ch&#8221; bezd\u017awi\u0119cznej.<\/p>\n\n\n\n<p>W polskim nie ma g\u0142osek aspirowanych, wi\u0119c dodanie h do litery nie budzi\u0142oby takich skojarze\u0144 jak w \u0142acinie i mog\u0142oby sta\u0107 si\u0119 uniwersalnym wyr\u00f3\u017cnikiem modyfikacji. Ch jest ju\u017c jednak zaj\u0119te &#8211; nie mo\u017ce oznacza\u0107 &#8222;\u0107&#8221; ani &#8222;cz&#8221;. Podobnie nie wiadomo, czy zh mia\u0142oby oznacza\u0107 &#8222;\u017c&#8221; czy &#8222;\u017a&#8221; (tu oczywi\u015bcie pozostaje kwestia, co uzna\u0107 za g\u0142osk\u0119 &#8222;podstawow\u0105&#8221;, a co &#8222;zmi\u0119kczon\u0105&#8221;, &#8222;tward\u0105&#8221; itd.). &#8222;\u015a&#8221; uznajemy za mi\u0119kkie &#8222;s&#8221;, a &#8222;sz&#8221; za twarde, ale to s\u0105 pewne konwencje. W niemieckim praktycznie taka sama sp\u00f3\u0142g\u0142oska jest spalatalizowanym &#8222;ch&#8221;. Mi\u0119kko\u015b\u0107 i twardo\u015b\u0107 nie s\u0105 cechami fonetycznymi \u2013 mi\u0119kko\u015bci troch\u0119 odpowiada palatalizowana &#8211; jak np. &#8222;s&#8221; w s\u0142owie &#8222;sinus&#8221; i to przesuwanie miejsca artykulacji jest stopniowalne &#8211; sz jest mniej przesuni\u0119te do wymowy podniebiennej, \u015b &#8211; ca\u0142kiem, ale patrz\u0105c z perspektywy miejsca artykulacji, to w\u0142a\u015bciwie &#8222;sz&#8221; jest pomi\u0119dzy &#8222;s&#8221; a &#8222;\u015b&#8221;. To w sumie odpowiada\u0142oby konwencji w\u0119gierskiej, gdzie &#8222;sz&#8221; oznacza [s] a &#8222;s&#8221; oznacza [\u0283 ], czyli odwrotnie ni\u017c w polskim, tylko \u017ce tam nie ma odpowiednika &#8222;\u015b&#8221;. Ale nawet gdy polscy j\u0119zykoznawcy przyj\u0119li wewn\u0119trzny podzia\u0142 na sp\u00f3\u0142g\u0142oski &#8222;mi\u0119kkie&#8221; i &#8222;twarde&#8221;, to [s] jest w nim tak samo twarde jak [\u0283], a w\u0142a\u015bciwie [\u0283] w niekt\u00f3rych sytuacjach jest okre\u015blane jako funkcjonalnie mi\u0119kkie. Podzia\u0142 na zwyk\u0142e &#8222;s&#8221;, mi\u0119kkie &#8222;\u015b&#8221; i twarde &#8222;sz&#8221; funkcjonuje chyba tylko w nauczaniu i to wczesnoszkolnym. Niemniej poczucie zwi\u0105zku g\u0142osek s-sz, z-\u017c, c-cz i dz-d\u017c jest w polszczy\u017anie na tyle silne, \u017ce s\u0105 one zast\u0119powane w procesach mazurzenia i szadzenia.<\/p>\n\n\n\n<p>Zatem z jednej strony zwi\u0105zek s z sz jest odzwierciedlony w kilku systemach pisma (polski, w\u0119gierski, angielski, w\u0142oski), ale mo\u017ce mie\u0107 r\u00f3\u017cne pod\u0142o\u017ce &#8211; w tych dw\u00f3ch ostatnich j\u0119zykach &#8222;sz&#8221; (przynajmniej niekt\u00f3re) powsta\u0142o z uproszczenia zbitki &#8222;sk&#8221; (st\u0105d w\u0142oski zapis &#8222;sc&#8221;), a w j\u0119zykach, w kt\u00f3rych powsta\u0142o w inny spos\u00f3b, mo\u017ce by\u0107 to niekoniecznie a\u017c tak intuicyjne. Podobnie z innymi takimi g\u0142oskami odbiegaj\u0105cymi od \u0142aci\u0144skiego minimum. O tym, \u017ce w te\u017c jest dwuznakiem, a j w\u0142a\u015bciwie &#8222;i z ogonkiem&#8221; i oba by\u0142y nieznane klasycznej \u0142acinie, ju\u017c nawet nie b\u0119d\u0119 si\u0119 rozpisywa\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Je\u017celi wi\u0119c przyj\u0105\u0107, \u017ce niekt\u00f3re g\u0142oski uznamy za bardziej podstawowe i zas\u0142uguj\u0105ce na w\u0142asne litery z \u0142aci\u0144skiego minimum, a innym trzeba poszuka\u0107 dwuznakowego wyr\u00f3\u017cnika, dobrze sprawdzi\u0107, co b\u0119dzie najmniej wieloznaczne. Sz wygl\u0105da dobrze &#8211; chyba nie ma w polszczy\u017anie s\u0142\u00f3w zawieraj\u0105cych tak\u0105 zbitk\u0119. Cz jest prawie dobre, bo wyj\u0105tkiem jest bodaj tylko &#8222;tysi\u0105cz\u0142otowy&#8221;. \u017barty z wymow\u0105 &#8222;ta\u017can&#8221; nie uniewa\u017cniaj\u0105 tego, \u017ce rz te\u017c rzadko wyst\u0119puje &#8211; takich przypadk\u00f3w tylko sobie wymarza\u0107. Ch (z ca\u0142ym zastrze\u017ceniem co do potrzeby takiego dwuznaku) te\u017c nie jest bardzo problematyczne. Gdyby zrezygnowa\u0107 jak Chorwaci ze sztucznego podzia\u0142u na &#8222;h&#8221; i &#8222;ch&#8221; i konsekwentnie wszystko zapisywa\u0107 przez h, znikn\u0105\u0142by problem ze &#8222;zharmonizowaniem&#8221;, ale pojawi\u0142by si\u0119 ze &#8222;shni\u0119ciem&#8221;, wi\u0119c h jako uniwersalny jest nie najlepszy.<\/p>\n\n\n\n<p>J\u0119zyk polski jest pod wzgl\u0119dem szukania opcji dla dwuznak\u00f3w podw\u00f3jnie skomplikowany &#8211; nie tylko ma du\u017co samog\u0142osek wykraczaj\u0105cych poza alfabet, ale i du\u017co dopuszczalnych zbitek. Przyk\u0142adowo: tabele dopuszczalnych zbitek w j\u0119zyku polskim i wsp\u00f3\u0142czesnym angielskim maj\u0105 zdecydowanie inn\u0105 wielko\u015b\u0107. W j\u0119zyku \u015brednioangielskim zasz\u0142a np. degeminacja, czyli zanik podw\u00f3jnych sp\u00f3\u0142g\u0142osek. Przyk\u0142adowo w s\u0142owie &#8222;innocent&#8221; jest od tego czasu tylko jedno &#8222;n&#8221;. Nie znaczy to, \u017ce w og\u00f3le si\u0119 nie us\u0142yszy takiej zbitki, bo np. s\u0142owo &#8222;unnamed&#8221;, mimo \u017ce jest pisane jako pojedynczy wyraz, jest wymawiane jak dwa: &#8222;un&#8221; + &#8222;named&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Na przestrzeni kilkuset lat ewolucji angielskiego podobne uproszczenia obj\u0119\u0142y bardzo du\u017co kolejnych zbitek, kt\u00f3re zachowa\u0142y si\u0119 w pi\u015bmie jako tzw. nieme litery i wskazuj\u0105 na \u0142aci\u0144ski czy germa\u0144ski rodow\u00f3d mimo bardzo innego brzmienia. &#8222;Knight&#8221; wygl\u0105da podobnie jak &#8222;knecht&#8221;, a &#8222;psalm&#8221; identycznie jak to s\u0142owo w wielu innych europejskich j\u0119zykach, ale wymawiane s\u0105 zdecydowanie inaczej. St\u0105d gdyby chcie\u0107 reformowa\u0107 pisowni\u0119 angielsk\u0105, mo\u017cna by stosowa\u0107 wiele zbitek literowych, kt\u00f3re s\u0105 dzi\u015b niewymawialne, wi\u0119c ich obecno\u015b\u0107 sugerowa\u0142aby rozbie\u017cno\u015b\u0107 pisowni z wymow\u0105. Z polskim jest du\u017co trudniej.<\/p>\n\n\n\n<p>Komentator R.S. zasugerowa\u0142 zapis podw\u00f3jnych liter. Jak wspomnia\u0142em wy\u017cej, to ca\u0142kiem nie\u017ale sprawdzi\u0142oby si\u0119 w angielskim, ale w polskim prowadzi\u0142oby do kompletnej utraty jednoznaczno\u015bci. Polska fonotaktyka (czyli w\u0142a\u015bnie spos\u00f3b \u0142\u0105czenia g\u0142osek) pozwala na prawie ka\u017cd\u0105 geminat\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>W Polsce nad fonotaktyk\u0105 pracowa\u0142 m.in. Bronis\u0142aw Roc\u0142awski. Ju\u017c w realiach PRL uda\u0142o mu si\u0119 zaprz\u0105c technik\u0119 do analizy tekst\u00f3w drukowanych i przeanalizowa\u0142 je ilo\u015bciowo &#8211; nie tylko, kt\u00f3re g\u0142oski wyst\u0119puj\u0105 z jak\u0105 cz\u0119sto\u015bci\u0105, ale te\u017c z jak\u0105 cz\u0119stotliwo\u015bci\u0105 si\u0119 \u0142\u0105cz\u0105. Oczywi\u015bcie program analizowa\u0142 litery, a nie g\u0142oski, ale o ile w polszczy\u017anie z wymowy nie da si\u0119 jednoznacznie przewidzie\u0107 zapisu (wiadomo, \u017ce dzisiejsze analizatory mowy nie zapisz\u0105 ze s\u0142uchu &#8222;fzhut&#8221;, ale z homofonami w stylu &#8222;mo\u017ce\/morze&#8221; czy &#8222;lont\/l\u0105d&#8221; bez kontekstu sobie nie poradz\u0105), o tyle z zapisu wymow\u0119 miar\u0119 da si\u0119 przewidzie\u0107, i to nie tylko s\u0142ownikow\u0105 (bo to i w angielskim si\u0119 da), ale i s\u0142\u00f3w potencjalnych, jak cho\u0107by powy\u017cszy &#8222;fzhut&#8221;, kt\u00f3ry ka\u017cdy znaj\u0105cy regu\u0142y j\u0119zyka polskiego przeczyta podobnie: [fsxut]. Przy okazji pr\u00f3bowa\u0142 analizy r\u00f3\u017cnic mi\u0119dzy r\u00f3\u017cnymi stylami, ale przy stosunkowo ograniczonej liczbie przebadanych tekst\u00f3w ci\u0119\u017cko o daleko id\u0105ce wnioski.<\/p>\n\n\n\n<p>Z jego analiz wynik\u0142o, \u017ce wyst\u0119puj\u0105 w nich podwojenia prawie wszystkich g\u0142osek z niewieloma wyj\u0105tkami. Wyj\u0105tki to np. ii, \u0268\u0268 (&#8222;yy&#8221;), uu, jj, mm, \u014b\u014b (to g\u0142oska w polskim wyst\u0119puj\u0105ca w s\u0142owach &#8222;m\u0105ka&#8221; czy &#8222;bank&#8221; i odpowiada za r\u00f3\u017cnic\u0119 w wymowie &#8222;Irenka&#8221; oraz &#8222;i r\u0119ka&#8221;, cho\u0107 w tradycyjnej wymowie krakowskiej mo\u017ce tej r\u00f3\u017cnicy nie by\u0107), ww (&#8222;\u0142\u0142&#8221;), vv,  \u0255\u0255 (&#8222;\u015b\u015b&#8221;), \u0291\u0291 (&#8222;\u017a\u017a&#8221;), pp, cc (symbolem [c] zapisuje si\u0119 g\u0142osk\u0119 na pocz\u0105tku s\u0142\u00f3w &#8222;kiedy&#8221; lub &#8222;kisiel&#8221;), g&#8217;g\u2019, bb, gg).<\/p>\n\n\n\n<p>Tu a\u017c si\u0119 prosi o uwag\u0119: &#8222;Yyyy? Najwyra\u017aniej nie analizowa\u0142 tekst\u00f3w nieformalnych czy z zapo\u017cyczeniami wcale nie tak egzotycznymi, jak &#8222;kappa&#8221;, &#8222;Emma&#8221; czy &#8222;Abba&#8221; buuuu&#8230; Iiiii, do kitu z tak\u0105 analiz\u0105 w kontek\u015bcie j\u0119zyka rzeczywistego&#8221;. To prawda, na pewno to i owo jego analiza przegapi\u0142a (geminata [jj] jest cho\u0107by w s\u0142owie &#8222;najja\u015bniejszy&#8221;). Zapisy d\u017awi\u0119kona\u015bladowcze kontynuant\u00f3w, czyli g\u0142osek, kt\u00f3re mo\u017cna wymawia\u0107 dowolnie d\u0142ugo (a\u017c do wyczerpania wydechu), tu musi miesza\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Niemniej mo\u017ce to pokazywa\u0107 pewne zarysy. Najcz\u0119stsz\u0105 tak\u0105 geminat\u0105 wydaje si\u0119 [nn]. Zatem u\u017cycie dwuznaku nn (np. na rzecz g\u0142oski \u0272 (&#8222;\u0144&#8221;) to nie najlepszy pomys\u0142). Ll wyst\u0119puje rzadko, ale wyst\u0119puje. Oo, ee czy ss te\u017c, nawet je\u015bli nie za cz\u0119sto. Tak czy inaczej, uniwersalne stosowanie podw\u00f3jnych liter w polskim nie jest dobrym pomys\u0142em, cho\u0107 to chyba ono sta\u0142o za upowszechnieniem sz, kt\u00f3re miewa\u0142o te\u017c wariant ss (zachowany w niekt\u00f3rych pisowniach niemieckich jako \u00df). Z jednej strony zapis ten m\u00f3g\u0142 wi\u0105za\u0107 si\u0119 z p\u0142ynno\u015bci\u0105 d\u017awi\u0119czno\u015bci\/bezd\u017awi\u0119czno\u015bci w tekstach \u0142aci\u0144skich, z drugiej &#8211; z tym, \u017ce zbitki [sz], [zs] s\u0105 trudno wymawialne, cho\u0107by ze wzgl\u0119du na asymilacj\u0119 d\u017awi\u0119czno\u015bci zamieniaj\u0105 si\u0119 w [ss] lub [zz]) w j\u0119zykach, kt\u00f3re przyj\u0119\u0142y tak\u0105 pisowni\u0119, tj. czeskim, a potem polskim.<\/p>\n\n\n\n<p>Oczywi\u015bcie, g\u0142oski to jedno, a litery to drugie. Z jednej strony g\u0142osk\u0119 \u0272  mo\u017cna zapisa\u0107 jako \u0144 (&#8222;ko\u0144&#8221;), ni (&#8222;nie&#8221;) albo w og\u00f3le zwyk\u0142e n (&#8222;nic&#8221;), z drugiej &#8211; litera \u0144 w s\u0142owach &#8222;ko\u0144&#8221; i &#8222;ko\u0144czy\u0107&#8221; odpowiada innym g\u0142oskom (w tym drugim transkrypcja wymowy jest w og\u00f3le dla laika dziwaczna &#8211;  [k\u0254\u0303j\u0303n\u0347\u02a7\u0311\u0268\u02a8\u0311] bo g\u0142oska [n] prawie wcale nie jest mi\u0119kka, a kreska nad liter\u0105 n w zasadzie sygnalizuje, \u017ce przed nim jest niezauwa\u017calne w pisowni nosowe j.<\/p>\n\n\n\n<p>Dlatego te\u017c najrzadziej pojawiaj\u0105ca si\u0119 jako drugi element diady (wy\u0142\u0105cznie po samog\u0142oskach) g\u0142oska [\u014b] nie jest dobrym kandydatem, bo nie ma swojej litery. Niewiele cz\u0119stsze w takiej pozycji &#8222;dz&#8221; i &#8222;d\u017c&#8221; te\u017c. Z samog\u0142osek najrzadziej z kolei jako drugie wyst\u0119puje &#8222;y&#8221;, ale i tak wyst\u0119puje po wi\u0119kszo\u015bci sp\u00f3\u0142g\u0142osek.<\/p>\n\n\n\n<p>W tej sytuacji mo\u017cna by pomy\u015ble\u0107 o u\u017cyciu kt\u00f3rej\u015b z egzotycznych liter. W jednej z wersji zapisu j\u0119zyka chi\u0144skiego literami \u0142aci\u0144skimi X jest u\u017cyte do zapisu czego\u015b na kszta\u0142t &#8222;\u015b&#8221;, a Q &#8211; &#8222;\u0107&#8221; (kilka innych liter i dwuznak\u00f3w te\u017c niespecjalnie ma si\u0119 do intuicji zapisu angielskiego). Zatem je\u017celi ju\u017c trzeba by kombinowa\u0107 z dwuznakami, to ze wzgl\u0119du na polsk\u0105 fonotaktyk\u0119 dopuszczaj\u0105c\u0105 wiele zbitek g\u0142oskowych trzeba by w\u0142a\u015bnie u\u017cy\u0107 tych nietypowych liter.<\/p>\n\n\n\n<p>Oczywi\u015bcie, nie mam najmniejszego zamiaru promowa\u0107 tego pomys\u0142u i niespecjalnie chce mi si\u0119 go dopracowywa\u0107. Nie mam ambicji reformy ortografii, a os\u00f3b o takich ambicjach nie brakuje. A <a href=\"https:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/2016\/04\/01\/dyskurs-ludzi-renesansu\/\">jak pisa\u0142em<\/a>, kiedy\u015b ju\u017c kwestie te budzi\u0142y niema\u0142e emocje. Po prostu zareagowa\u0142em na propozycj\u0119 rzucon\u0105 w komentarzach.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Piotr Panek<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Gdyby kombinowa\u0107 z dwuznakami, to ze wzgl\u0119du na polsk\u0105 fonotaktyk\u0119 dopuszczaj\u0105c\u0105 wiele zbitek g\u0142oskowych, trzeba by u\u017cy\u0107 nietypowych liter<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7227,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,55],"tags":[443,442,149,611],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7218"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7218"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7218\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7232,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7218\/revisions\/7232"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7227"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7218"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7218"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7218"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}