
{"id":7598,"date":"2020-12-13T19:38:05","date_gmt":"2020-12-13T18:38:05","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=7598"},"modified":"2020-12-14T11:21:33","modified_gmt":"2020-12-14T10:21:33","slug":"to-nie-szpitale-tworza-szramy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2020\/12\/13\/to-nie-szpitale-tworza-szramy\/","title":{"rendered":"To nie szpitale tworz\u0105 szramy"},"content":{"rendered":"\n<p>Znajoma osoba podsun\u0119\u0142a mi ostatnio tekst dotycz\u0105cy zdrowia psychicznego dzieci i m\u0142odzie\u017cy. <a href=\"https:\/\/krytykapolityczna.pl\/kraj\/szramy-jak-niszczymy-nasze-dzieci-lawicka\/\">Joanna \u0141awicka podejmuje ten bardzo wa\u017cny temat<\/a> w &#8222;Krytyce Politycznej&#8221; &#8211; pisze ciekawie, jednak z pewnymi wnioskami absolutnie nie mog\u0119 si\u0119 zgodzi\u0107.<\/p>\n\n\n\n<div class=\"wp-block-image\"><figure class=\"aligncenter\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"768\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2020\/12\/Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii-1024x768.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-7603\" srcset=\"\/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/12\/Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii-1024x768.jpg 1024w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/12\/Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii-300x225.jpg 300w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/12\/Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii-768x576.jpg 768w, \/naukowy\/wp-content\/uploads\/2020\/12\/Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii.jpg 1200w\" sizes=\"(max-width: 1024px) 100vw, 1024px\" \/><\/figure><\/div>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Autorka zaczyna od opisu w\u0142asnej hospitalizacji na oddziale neurologii dzieci\u0119cej w po\u0142owie lat 90. &#8211; us\u0142ysza\u0142a pe\u0142no z\u0142o\u015bliwych komentarzy, opowiada o zaniedbaniach personelu. Obok oddzia\u0142u, na kt\u00f3rym przebywa\u0142a, by\u0142 oddzia\u0142 psychiatrii wieku rozwojowego. Autorka wspomina te\u017c pojedyncz\u0105 konsultacj\u0119 psychiatryczn\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Dalej Autorka odwo\u0142uje si\u0119 do ksi\u0105\u017cki &#8222;Szramy. Jak psychosystem niszczy dzieci&#8221; Beresia i Szrejtnera. Pisze o &#8222;katastrofalnym stanie&#8221; psychiatrii dzieci i m\u0142odzie\u017cy w Polsce, &#8222;warunkach ur\u0105gaj\u0105cych ludzkiej godno\u015bci&#8221;. Zauwa\u017ca, \u017ce &#8222;czasem na oddziale dziecko widzi specjalist\u0119 tylko raz. Czas odmierza mu wydawanie cz\u0119sto rutynowo wypisywanych lek\u00f3w i posi\u0142k\u00f3w, kt\u00f3rych nikt przy zdrowych zmys\u0142ach by nie tkn\u0105\u0142. (\u2026) Dostaj\u0105 pasz\u0119 i maj\u0105 prze\u017cy\u0107. M\u0142odych anorektyk\u00f3w i anorektyczki nakarmi si\u0119 na si\u0142\u0119&#8221;. Jeszcze dalej czytam o &#8222;wstrz\u0105saj\u0105cych historiach, horrorze&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Wiem, \u017ce nie tylko taki obraz chce zarysowa\u0107 \u0141awicka, bo pisze i tak: &#8222;Ale opr\u00f3cz tego kawa\u0142ka s\u0105 jeszcze inne. Na wszystkich oddzia\u0142ach zamkni\u0119tych warunki s\u0105 bardzo trudne, ale nie wsz\u0119dzie personel zn\u0119ca si\u0119 nad dzie\u0107mi. S\u0105 oddzia\u0142y otwarte, dzienne, pomoc \u015brodowiskowa. S\u0105 wspaniali, oddani dzieciom lekarze psychiatrzy i fantastyczni terapeuci dzieci\u0119cy. Nie powinno si\u0119 o nich zapomina\u0107 i tworzy\u0107 tak jednostronnego obrazu, jaki sugeruje ksi\u0105\u017cka&#8221;.<\/p>\n\n\n\n<p>Cztery zdania pozytywnej tre\u015bci wobec kilku akapit\u00f3w negatywnej to troch\u0119 ma\u0142o i z ca\u0142o\u015bci wy\u0142ania si\u0119 niezwykle pesymistyczny obraz psychiatrii wieku rozwojowego w Polsce, szpitali jako miejsc krzywdzenia dzieci i personelu jako dr\u0119czycieli. Wida\u0107, \u017ce Autorka nie chce \u0142aja\u0107 wszystkich pracuj\u0105cych w tej dziedzinie, ale mam wra\u017cenie, \u017ce brakuje jej pozytywnych przyk\u0142ad\u00f3w. I bardziej wsp\u00f3\u0142czesnego spojrzenia. W medycynie pi\u0119\u0107 lat to epoka &#8211; a 25?<\/p>\n\n\n\n<p>Autorka na neurologii by\u0142a traktowana jak na \u00f3wczesne realia \u017ale, jak na dzisiejsze standardy &#8211; absolutnie skandalicznie. Przykro mi z powodu jej cierpienia, ale nie zgadam si\u0119 na przenoszenie wniosk\u00f3w z pojedynczej hospitalizacji na oddziale niepsychiatrycznym sprzed \u0107wier\u0107 wieku na dzisiejsz\u0105 psychiatri\u0119. Kiedy\u015b szpital psychiatryczny istotnie by\u0142 instytucj\u0105 totaln\u0105. Pacjenci wyrwani z w\u0142asnego \u015brodowiska, zamkni\u0119ci w o\u015brodku, w ka\u017cdym prawie elemencie \u017cycia byli kontrolowani przez personel. Od takiego modelu si\u0119 odchodzi.<\/p>\n\n\n\n<p>Szpital psychiatryczny, jaki pami\u0119tam sprzed pandemii, to by\u0142o miejsce, w kt\u00f3rym przynajmniej cz\u0119\u015b\u0107 pacjent\u00f3w czu\u0142a si\u0119 dobrze. Pami\u0119tam&#8230; m\u0142ode osoby przyjmowane przez r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w na oddziale gromkim <em>siema!<\/em>, witane na Spo\u0142eczno\u015bci i \u017cegnane przed wypisem brawami. W\u0142a\u015bnie \u2013 na Spo\u0142eczno\u015bci gromadzili si\u0119 wsp\u00f3lnie pacjenci i personel. Ka\u017cdy \u017ale odebrany komentarz pracownik\u00f3w (ludzi jest du\u017co za ma\u0142o, zwykle s\u0105 przem\u0119czeni, niekiedy poddenerwowani &#8211; czasem co\u015b chlapn\u0105) by\u0142 omawiany \u2013 bo pacjenci mieli prawo g\u0142osu (a na niekt\u00f3rych oddzia\u0142ach to oni Spo\u0142eczno\u015b\u0107 prowadzili). Pami\u0119tam Spo\u0142eczno\u015b\u0107 na oddziale dzieci\u0119cym, gdy w kluczowym momencie oddzia\u0142owa pedago\u017cka wje\u017cd\u017ca\u0142a z w\u00f3zkiem z upominkami dla dzieci, kt\u00f3re otrzyma\u0142y najwi\u0119cej s\u0142oneczek. Terapi\u0119 zaj\u0119ciow\u0105, na kt\u00f3rej pacjenci wykonywali prace plastyczne. Przygotowania do przedstawienia, na kt\u00f3re zapraszano rodzic\u00f3w. A tak\u017ce, z pewnym smutkiem, ludzi, kt\u00f3rzy unikali wypisu, bo by\u0142o to jedyne miejsce, w kt\u00f3rym czuli si\u0119 bezpiecznie.<\/p>\n\n\n\n<p>Czy warunki lokalowe s\u0105 ci\u0119\u017ckie? Tak, bo szpitale s\u0105 przepe\u0142nione. G\u0142\u00f3wnie dlatego, \u017ce nie ma wystarczaj\u0105cej opieki przedszpitalnej. Szpital to powinna by\u0107 ostateczno\u015b\u0107 stosowana, gdy inne metody zawiod\u0105. O jakich jednak innych metodach m\u00f3wimy, je\u015bli na psychoterapi\u0119 (znacznie wa\u017cniejsz\u0105 w populacji rozwojowej ni\u017c leki) czeka si\u0119 niekiedy ponad rok? Je\u015bli, co s\u0142usznie \u0141awicka zauwa\u017ca \u2013 i chwa\u0142a jej za to, \u017ce ten problem rozpowszechnia \u2013 problem\u00f3w dziecka latami nikt nie zauwa\u017ca i trafia ono na leczenie dopiero, gdy dojdzie do jakiej\u015b tragedii, kiedy nie da si\u0119 ju\u017c leczy\u0107 poza szpitalem? Niejako wszyscy ponosimy za to przepe\u0142nienie odpowiedzialno\u015b\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Szpitalne jedzenie? Hm, jeszcze pi\u0119\u0107 lat temu s\u0142ysza\u0142em, \u017ce osoba, kt\u00f3rej smakuje, tym bardziej nadaje si\u0119 do leczenia. W ostatnich latach to jedzenie jest r\u00f3\u017cne. S\u0142abe, czasem niez\u0142e. Fakt, porcje s\u0105 ma\u0142e. S\u0105 diety lepsze i gorsze. Czasem na oddzia\u0142ach wieku rozwojowego zamawiane s\u0105 zawsze te bogatsze. M\u0142odzi pacjenci, hojnie zaopatrzeni przez rodziny r\u00f3wnie\u017c w czasie pandemii, i tak cz\u0119sto ich nie jedz\u0105, mn\u00f3stwo jedzenia idzie do \u015bmieci lub \u2013 mimo powtarzaj\u0105cych si\u0119 uwag personelu \u2013 wylatuje przez okno. Zostaje mn\u00f3stwo, cz\u0119\u015b\u0107 zjadaj\u0105 pracownicy \u2013 to odno\u015bnie do rzekomej niezjadliwo\u015bci <em>paszy<\/em>. Karmienie na si\u0142\u0119? Zdarza si\u0119. G\u0142\u00f3wnie na oddzia\u0142ach leczenia zaburze\u0144 od\u017cywiania, zwykle u pacjentek (rzadko pacjent\u00f3w), kt\u00f3re przy przyj\u0119ciu zosta\u0142y o nim poinformowane i wyrazi\u0142y zgod\u0119 na tak\u0105 mo\u017cliwo\u015b\u0107, albo przyj\u0119tych bez zgody w stanie zagro\u017cenia \u017cycia. Uwa\u017ca si\u0119, \u017ce to ostatnie le\u017cy jednak wy\u017cej w hierarchii warto\u015bci ni\u017c wolno\u015b\u0107 osoby pr\u00f3buj\u0105cej zag\u0142odzi\u0107 si\u0119 na \u015bmier\u0107 (do kt\u00f3rej i tak dochodzi w jad\u0142owstr\u0119cie nawet u jednej pacjentki na pi\u0119\u0107).<\/p>\n\n\n\n<p>Podobnie wygl\u0105da problem przymusu bezpo\u015bredniego. Stosuje si\u0119 go, ale zgodnie z przepisami ustawowymi, tylko w razie konieczno\u015bci, kiedy pacjent zagra\u017ca sobie b\u0105d\u017a innym, demoluje szpital, uniemo\u017cliwia leczenie innych os\u00f3b.<\/p>\n\n\n\n<p>Kwestia dost\u0119pno\u015bci specjalist\u00f3w? Zwykle przynajmniej raz w tygodniu jest obch\u00f3d i pacjent widzi ca\u0142y personel, z osob\u0105 kieruj\u0105c\u0105 oddzia\u0142em w\u0142\u0105cznie. D\u0142u\u017csza rozmowa ze specjalist\u0105 rzeczywi\u015bcie mo\u017ce odby\u0107 si\u0119 raz, po przyj\u0119ciu, je\u015bli na co dzie\u0144 pacjentem zajmuje si\u0119 rezydent. Ale zaraz, przecie\u017c na oddzia\u0142ach innych specjalno\u015bci chory cz\u0119sto jest prowadzony wy\u0142\u0105cznie przez rezydenta, specjalist\u0119 widzi tylko na obchodzie i nigdy nie zamienia z nim s\u0142owa, a je\u015bli le\u017cy kr\u00f3tko, to w og\u00f3le go nie widzi. Na chirurgii rezydenci sami prowadz\u0105 operacje, o czym nie raz donosi\u0142y media. Na psychiatrii zazwyczaj regularnie konsultuj\u0105 si\u0119 ze sprawuj\u0105cym nadz\u00f3r specjalist\u0105, na niekt\u00f3rych oddzia\u0142ach codziennie. Dzi\u0119ki nim niekt\u00f3re plac\u00f3wki w og\u00f3le funkcjonuj\u0105, bo z pieni\u0119dzy, kt\u00f3re NFZ p\u0142aci za pobyt (w przeciwie\u0144stwie do innych specjalno\u015bci nie zwraca za procedury lecznicze), nie da si\u0119 utrzyma\u0107 oddzia\u0142u.<\/p>\n\n\n\n<p>Istotnie wielu pacjent\u00f3w relacjonuje, \u017ce \u017ale czu\u0142o si\u0119 w szpitalu. Trzeba jednak pami\u0119ta\u0107, \u017ce przyjmuje si\u0119 tam ludzi, kt\u00f3rzy ju\u017c przedtem czuli si\u0119 fatalnie, tak \u017ale, \u017ce nie mo\u017cna im by\u0142o udzieli\u0107 adekwatnej pomocy poza szpitalem. Wielu osobom psychiatria rzeczywi\u015bcie nie potrafi pom\u00f3c, ale tak jest w ca\u0142ej medycynie, nie potrafimy wyleczy\u0107 cukrzycy, niewydolno\u015bci serca&#8230; Niek\u0142amane cierpienie nie bierze si\u0119 zwykle z faktu przyj\u0119cia na psychiatri\u0119. Bierze si\u0119 w znacznej mierze ze sposobu, w jaki my \u2013 doro\u015bli, rodzina, nauczyciele, lekarze, opiekunowie \u2013 podchodzimy do ich problem\u00f3w, ze \u015brodowiska, jakie wsp\u00f3\u0142tworzymy. O czym akurat \u015bwietnie pisze \u0141awicka. Jak ju\u017c wspomnia\u0142em, chwa\u0142a jej za ten kawa\u0142ek.<\/p>\n\n\n\n<p><strong>Marcin Nowak<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p>Bibliografia:<\/p>\n\n\n\n<ul><li>B\u0142a\u017cej Kmieciak: Czy szpital psychiatryczny jest (nadal) instytucj\u0105 totaln\u0105? Psychiatr Psychol Klin 2017, 17 (2), p. 142\u2013151<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p><em>ilustracja: Lukasz2, Instytut Psychiatrii i Neurologii, za <a href=\"https:\/\/commons.wikimedia.org\/wiki\/File:Instytut_Psychiatrii_i_Neurologii.JPG\">Creative Commons<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Znajoma osoba podsun\u0119\u0142a mi ostatnio tekst dotycz\u0105cy zdrowia psychicznego dzieci i m\u0142odzie\u017cy. Joanna \u0141awicka podejmuje ten bardzo wa\u017cny temat w &#8222;Krytyce Politycznej&#8221; &#8211; pisze ciekawie, jednak z pewnymi wnioskami absolutnie nie mog\u0119 si\u0119 zgodzi\u0107.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":7611,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[241,196,30,204],"tags":[258,545],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7598"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=7598"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7598\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":7612,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/7598\/revisions\/7612"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/7611"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=7598"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=7598"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=7598"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}