
{"id":78,"date":"2007-06-15T11:40:40","date_gmt":"2007-06-15T09:40:40","guid":{"rendered":"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=78"},"modified":"2013-02-14T10:51:59","modified_gmt":"2013-02-14T09:51:59","slug":"esse-est-percipi","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2007\/06\/15\/esse-est-percipi\/","title":{"rendered":"Esse est percipi"},"content":{"rendered":"<p><strong><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"200\" vspace=\"5\" hspace=\"5\" height=\"262\" border=\"0\" align=\"left\" alt=\"berkeley.jpg\" title=\"berkeley.jpg\" src=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/wp-content\/uploads\/berkeley.jpg\" \/>Co si\u0119 dzieje ze mn\u0105, kiedy mnie nikt nie widzi?<br \/>\n<\/strong><\/p>\n<p>Esse est percipi, czyli istnie\u0107 to znaczy by\u0107 postrzeganym. Taka maksyma przypisywana jest \u017cyj\u0105cemu na prze\u0142omie wieku XVII i XVIII filozofowi irlandzkiemu, biskupowi ko\u015bcio\u0142a anglika\u0144skiego George&#8217;owi Berkeleyowi. Sama sentencja nie ma w sobie nic zaskakuj\u0105cego. Bez w\u0105tpienie co\u015b w niej jest, ale wydaje si\u0119, \u017ce Berkeley \u015bwiadomie wyci\u0105gn\u0105\u0142 z niej do\u015b\u0107 szokuj\u0105ce wnioski. Stawiaj\u0105 go one w gronie chyba najdziwniejszych filozof\u00f3w, jacy pojawili si\u0119 w toku jej dziej\u00f3w.<\/p>\n<p>Trzeba si\u0119 zgodzi\u0107 z Berkeleyem, \u017ce faktycznie je\u017celi cokolwiek jest, to jest postrzegane. Teza ta nale\u017cy do teorii poznania i znaczy tyle, \u017ce wszystkie obiekty istniej\u0105ce w rzeczywisto\u015bci mog\u0105 by\u0107 jako\u015b zauwa\u017cone. S\u0105 jakie\u015b przejawy ich istnienia: od jedynie po\u015brednich (na przyk\u0142ad skutki ich oddzia\u0142ywa\u0144) do bezpo\u015brednich. Na przyk\u0142ad odkrycia pierwszych planet poza Uk\u0142adem S\u0142onecznym (<a href=\"http:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=73\">Kiedy druga Ziemia<\/a>) opiera\u0142y si\u0119 na obserwacji zak\u0142\u00f3ce\u0144 w pr\u0119dko\u015bci gwiazd, jakie wywo\u0142ywa\u0142y te planety, a nie na tym, \u017ce mo\u017cna je by\u0142o bezpo\u015brednio zauwa\u017cy\u0107. Jedynym sensownym wyt\u0142umaczeniem tych zak\u0142\u00f3ce\u0144 by\u0142o przyj\u0119cie za\u0142o\u017cenia, \u017ce s\u0105 one wywo\u0142ane przez planety. Wszystkie obliczenia i dane potwierdza\u0142y to przypuszczenie, kt\u00f3re dzi\u015b urasta do rangi pewnika, chocia\u017c twardego dowodu w postaci zdj\u0119cia planet spoza Uk\u0142adu S\u0142onecznego nie ma do dzi\u015b. S\u0105 to obiekty zbyt ma\u0142e w skali kosmicznej.<\/p>\n<p><!--more--><\/p>\n<p>Z tez\u0105 Berkeleya \u0142\u0105czy si\u0119 jeszcze jedna uwaga. Istnienie czego\u015b rzeczywi\u015bcie do pewnego stopnia uzale\u017cnione jest od tego, czy to co\u015b jest postrzegane. S\u0142\u00f3w tych nie nale\u017cy traktowa\u0107 dos\u0142ownie. Karl Raimund Popper zauwa\u017ca\u0142, \u017ce has\u0142o &#8222;Obserwuj!&#8221; bez okre\u015blenia co i jak nale\u017cy obserwowa\u0107 jest absurdalne. Chodzi o to, \u017ce poznawanie \u015bwiata wsparte jest na przyj\u0119tych wprz\u00f3d za\u0142o\u017ceniach: co b\u0119dziemy bada\u0107, jakimi metodami, co jest zasadniczym problemem, a nawet przed przyst\u0105pieniem do bada\u0144 mo\u017cna ju\u017c przyjmowa\u0107 wst\u0119pne hipotezy. Jest to naturalna kolej rzeczy. Takie za\u0142o\u017cenia s\u0105 jak sieci. Mo\u017cna dzi\u0119ki nim co\u015b wy\u0142apa\u0107 z rzeczywisto\u015bci, ale bez nich by\u0142oby to ogromnie utrudnione. W zwi\u0105zku z tym powstaje w\u0105tpliwo\u015b\u0107: skoro obserwacje wsparte s\u0105 na za\u0142o\u017ceniach, to czy nie widz\u0119 w niej tylko tego, co chc\u0119 zobaczy\u0107. Niepok\u00f3j wzrasta, je\u015bli wiem, \u017ce nie ma tak zwanych go\u0142ych fakt\u00f3w. Ich percepcja zale\u017cy w\u0142a\u015bnie od wcze\u015bniej przyj\u0119tych za\u0142o\u017ce\u0144. Fakty s\u0105 przesi\u0105kni\u0119te hipotezami. Prowadzi to do b\u0142\u0119dnego ko\u0142a, z kt\u00f3rego trudno wyj\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Dla przyk\u0142adu ponad miesi\u0105c temu w Gazecie Wyborczej ukaza\u0142 si\u0119 bardzo ciekawy wywiad z demografem, profesorem Markiem Ok\u00f3lskim. Rozmowa dotyczy\u0142a mi\u0119dzy innymi problemu przeludnienia. Jeszcze kilka lat temu gro\u017aba przeludnienia traktowana by\u0142a jako najpowa\u017cniejszy problem, z jakim musi upora\u0107 si\u0119 ludzko\u015b\u0107. W prasie do\u015b\u0107 cz\u0119sto por\u00f3wnywano przeludnienie z bomb\u0105 atomow\u0105 i sugerowano nadchodz\u0105c\u0105 katastrof\u0119. Ale to nie demografowie straszyli tak\u0105 wizj\u0105. Roztaczali j\u0105 publicy\u015bci, a wszystkie fakty na ziemi i w niebie zdawa\u0142y si\u0119 potwierdza\u0107 ich wizj\u0119. Przeludnienie w oczach demograf\u00f3w nie by\u0142o problemem, ale takim by\u0142o postrzegane przez opini\u0119 publiczn\u0105, poniewa\u017c przekonywa\u0142y j\u0105 o tym \u015brodowiska opiniotw\u00f3rcze. Istnienie kwestii przeludnienia przenika\u0142o si\u0119 z jego postrzeganiem.<\/p>\n<p>To jest tylko przyk\u0142ad, kt\u00f3ry ma pokaza\u0107, \u017ce Berkeley ma cz\u0119\u015bciowo racj\u0119: cokolwiek jest mo\u017ce by\u0107 postrzegane. Wszystko by\u0142oby dobrze, gdyby swojej tezy nie postanowi\u0142 maksymalnie poszerzy\u0107. Przeni\u00f3s\u0142 j\u0105 z terenu teorii poznania, na teren metafizyki i orzek\u0142, \u017ce cokolwiek istnieje, swoje istnienie zawdzi\u0119cza temu, \u017ce jest postrzegane. My\u015bl ta przes\u0105dza o dziwno\u015bci jego pogl\u0105d\u00f3w. Znaczy to bowiem ni mniej, ni wi\u0119cej tylko tyle, \u017ce na przyk\u0142ad zegarek, kt\u00f3ry le\u017cy przede mn\u0105 istnieje, poniewa\u017c go widz\u0119. Zamykam oczy i oto cud: nie ma zegarka. Otwieram oczy i kolejny cud: zegarek na nowo jest przywr\u00f3cony do istnienia.<\/p>\n<p>Wygl\u0105da to wszystko bardzo dziwnie. Zdawa\u0142 sobie spraw\u0119 z tego faktu biskup Berkeley. Bo co si\u0119 dzieje ze mn\u0105, kiedy mnie nikt nie widzi? Trzeba by przyzna\u0107, \u017ce chyba mnie wtedy nie ma. I tu pojawia si\u0119 my\u015bl, o kt\u00f3r\u0105 zapewne od pocz\u0105tku jemu chodzi\u0142o: rzeczy nie znikaj\u0105, gdy nie s\u0105 postrzegane, poniewa\u017c ca\u0142y czas jest kto\u015b, kto je obserwuje. Jest nim B\u00f3g. Rozumowanie Berkeleya jest wi\u0119c kolejn\u0105 form\u0105 dowodu na istnienie Boga. Jest w nim ziarno racji, kt\u00f3re sprawia, \u017ce teza Berkeley (by\u0107 znaczy by\u0107 postrzeganym) warta jest przypomnienia. Ale sam dow\u00f3d jest tak pokr\u0119tny, \u017ce chyba nikt nie traktuje go serio.<\/p>\n<p><strong>Grzegorz Pacewicz<\/strong><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Co si\u0119 dzieje ze mn\u0105, kiedy mnie nikt nie widzi? Esse est percipi, czyli istnie\u0107 to znaczy by\u0107 postrzeganym. Taka maksyma przypisywana jest \u017cyj\u0105cemu na prze\u0142omie wieku XVII i XVIII filozofowi irlandzkiemu, biskupowi ko\u015bcio\u0142a anglika\u0144skiego George&#8217;owi Berkeleyowi. Sama sentencja nie ma w sobie nic zaskakuj\u0105cego. Bez w\u0105tpienie co\u015b w niej jest, ale wydaje si\u0119, \u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[59,1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/78"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=78"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/78\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2369,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/78\/revisions\/2369"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=78"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=78"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=78"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}