
{"id":9769,"date":"2024-12-23T00:39:34","date_gmt":"2024-12-22T23:39:34","guid":{"rendered":"https:\/\/naukowy.blog.polityka.pl\/?p=9769"},"modified":"2024-12-23T17:33:55","modified_gmt":"2024-12-23T16:33:55","slug":"nie-ma-lingwistyki-bez-czlonu-socjo","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/2024\/12\/23\/nie-ma-lingwistyki-bez-czlonu-socjo\/","title":{"rendered":"Nie ma lingwistyki bez cz\u0142onu socjo"},"content":{"rendered":"\n<figure class=\"wp-block-image size-full\"><a href=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/12\/labov1.jpg\"><img loading=\"lazy\" decoding=\"async\" width=\"1024\" height=\"723\" src=\"\/wp-content\/uploads\/2024\/12\/labov1.jpg\" alt=\"\" class=\"wp-image-9776\"\/><\/a><\/figure>\n\n\n\n<p>17 grudnia zmar\u0142 William Labov. Zapewne wi\u0119kszo\u015bci czytelnik\u00f3w to nazwisko nic nie m\u00f3wi, tymczasem to wsp\u00f3\u0142tw\u00f3rca ca\u0142ej dyscypliny nauki &#8211; socjolingwistyki. Protestowa\u0142 zarazem przeciwko u\u017cywaniu tego poj\u0119cia. Stosowanie cz\u0142onu &#8222;socjo-&#8221; sugeruje, \u017ce mo\u017ce istnie\u0107 lingwistyka oderwana od nauk spo\u0142ecznych, z czym si\u0119 fundamentalnie nie zgadza\u0142.<\/p>\n\n\n\n<!--more-->\n\n\n\n<p>Co prawda ju\u017c od samych pocz\u0105tk\u00f3w wsp\u00f3\u0142czesnego j\u0119zykoznawstwa istnieje podzia\u0142 na <em>langue<\/em> i <em>parole<\/em>, czyli j\u0119zyk potencjalny i realizowany. Praktyka jednak pokazuje, \u017ce lingwistyka okre\u015blana jako fotelowa, kt\u00f3ra traktuje j\u0119zyk jako byt abstrakcyjny, a ludzi go u\u017cywaj\u0105cych niemal jak balast, ma si\u0119 ca\u0142kiem dobrze mimo rozwoju socjolingwistyki. Tak naprawd\u0119 Noam Chomsky, gwiazda lingwistyki (rok m\u0142odszy od Labova), cho\u0107 jest uwa\u017cany za inicjatora zwrotu kognitywnego w j\u0119zykoznawstwie, a wi\u0119c pr\u00f3by zrozumienia, jakie jest biologiczne pod\u0142o\u017ce zdolno\u015bci j\u0119zykowych, te\u017c traktuje j\u0119zyk jak pewien wyabstrahowany byt, a lingwistyk\u0119 jako spos\u00f3b na odkrycie jego mechanizm\u00f3w. Taki wyabstrahowany byt nie powinien by\u0107 zale\u017cny od przyziemnych uwarunkowa\u0144. Nieco przesadzaj\u0105c, j\u0119zykoznawcy do zbadania j\u0119zyka w zasadzie powinien wystarczy\u0107 jeden u\u017cytkownik, kt\u00f3rego kompetencja odpowiada strukturze j\u0119zyka zapisanej gdzie\u015b w absolucie (no, niech b\u0119dzie, \u017ce w genach).<\/p>\n\n\n\n<p>Jednocze\u015bnie wiadomo, \u017ce u\u017cytkownicy r\u00f3\u017cni\u0105 si\u0119 pod wzgl\u0119dem j\u0119zyka. Warszawiacy m\u00f3wi\u0105 inaczej ni\u017c krakowianie (od 1 stycznia 2026 Krakowianie), profesorowie uniwersyteccy inaczej ni\u017c sprz\u0105tacze, ksi\u0119\u017ca inaczej ni\u017c oficerowie. Co wi\u0119cej, ten sam cz\u0142owiek inaczej m\u00f3wi, zwracaj\u0105c si\u0119 do prze\u0142o\u017conego, a inaczej do dziecka. R\u00f3\u017cnice w realizacji tego samego j\u0119zyka maj\u0105 w\u0142a\u015bnie pod\u0142o\u017ce spo\u0142eczne.<\/p>\n\n\n\n<p>Do po\u0142owy XX w. niezbyt zajmowa\u0142y j\u0119zykoznawc\u00f3w. Pozostawa\u0142y w domenie etnograf\u00f3w czy stylist\u00f3w. Ale gdy j\u0119zykoznawstwo ju\u017c w miar\u0119 okrzep\u0142o, niekt\u00f3rym badaczom przesta\u0142o wystarcza\u0107 badanie stylu wysokiego, j\u0119zyka literackiego i formalnego. Ostatecznie ludzie na co dzie\u0144 m\u00f3wi\u0105 inaczej. J\u0119zyk potoczny to te\u017c j\u0119zyk, a nie tylko degeneracja.<\/p>\n\n\n\n<p>Problem w tym, jak go bada\u0107. Sama obecno\u015b\u0107 badacza zmienia warunki. Przychodzi do ciebie profesor (a niechby tylko jego student) j\u0119zykoznawstwa i informuje, \u017ce wybra\u0142 ci\u0119 losowo, zgodnie z procedurami bada\u0144 socjologicznych, \u017ceby dowiedzie\u0107, si\u0119, czy wychodzisz na pole czy na dw\u00f3r. Je\u017celi jeste\u015b krakowskim inteligentem z portretem Cesarza Pana na \u015bcianie, to nawet je\u017celi przed chwil\u0105 powiedzia\u0142e\u015b do kolegi, \u017ce na dworze napieprza zi\u0105b, ankieterowi nie wypada si\u0119 do tego przyzna\u0107. Powiesz, \u017ce owszem, m\u00f3wisz &#8222;na polu&#8221;, a swoj\u0105 drog\u0105, dzi\u015b jest do\u015b\u0107 ch\u0142odno. Natomiast je\u015bli jeste\u015b s\u0142u\u017c\u0105cym u owego inteligenta i w\u0142a\u015bnie powiedzia\u0142e\u015b kucharce, \u017ce przysz\u0142e\u015b z pola, nerwowo przypominasz sobie, \u017ce w szkole by\u0142a czytanka, w kt\u00f3rej by\u0142o o dworze i na pewno tak trzeba odpowiedzie\u0107 obcemu. Labov wiedzia\u0142, \u017ce nie mo\u017ce przeprowadzi\u0107 takich bada\u0144 zgodnie z procedur\u0105. Dzi\u015b w badaniach j\u0119zykoznawczych (nawet niekoniecznie socjolingwistycznych) m\u00f3wi si\u0119 o informatorach naiwnych, czyli takich, kt\u00f3rzy nie s\u0105 \u015bwiadomi, \u017ce w\u0142a\u015bnie dostarczaj\u0105 materia\u0142u j\u0119zykoznawczego.<\/p>\n\n\n\n<p>Labov postanowi\u0142, \u017ce zbada u\u017cywanie &#8222;r&#8221; u nowojorczyk\u00f3w z r\u00f3\u017cnych klas spo\u0142ecznych. Od kilkuset lat w angielskim &#8222;r&#8221; zanika. Najwyra\u017aniej nast\u0119puje to w tych przypadkach, gdy pierwotnie wyst\u0119powa\u0142o po samog\u0142osce przed sp\u00f3\u0142g\u0142osk\u0105 lub na ko\u0144cu wyrazu, np. w s\u0142owach takich jak &#8222;four&#8221; czy &#8222;fourth&#8221;. Nie zachodzi to jednak r\u00f3wnomiernie. Powszechnie zasz\u0142o to w Londynie i okolicach, przez co trafi\u0142o do brytyjskich s\u0142ownik\u00f3w wymowy. Jednak na p\u00f3\u0142nocy Anglii czy w Szkocji jest to du\u017co rzadsze. Co wi\u0119cej, kiedy w po\u0142udniowej Anglii z formy uchodz\u0105cej za niedba\u0142\u0105 zmienia\u0142o status na wzorcow\u0105, kolonizatorzy w Ameryce wybijali si\u0119 na niepodleg\u0142o\u015b\u0107 i nie przejmowali si\u0119 t\u0105 zmian\u0105. Do dzi\u015b w ameryka\u0144skiej wersji angielskiego uwa\u017canej za standardow\u0105 w tych s\u0142owach s\u0142ycha\u0107 (czasem s\u0142abo) &#8222;r&#8221;. Tak m\u00f3wi\u0105 nowojorscy profesorowie, tak\u017ce sam Labov.<\/p>\n\n\n\n<p>Ale jak wy\u017cej, j\u0119zyk uniwersytetu i j\u0119zyk ulicy mog\u0105 si\u0119 r\u00f3\u017cni\u0107. R\u00f3\u017cne wersje mo\u017cna us\u0142ysze\u0107 np. w r\u00f3\u017cnych domach handlowych. Na pocz\u0105tku lat 60. w Nowym Jorku mo\u017cna by\u0142o wyr\u00f3\u017cni\u0107 domy handlowe luksusowe, np. Saks na Pi\u0105tej Alei, masowe, np. S.Klein na Union Square, i po\u015brednie, np. Macy&#8217;s na Herald Square. W Saksie p\u0142aszcz damski kosztowa\u0142 w\u00f3wczas 90 dol., w Macy&#8217;s 79,95, a w S.Klein &#8211; 23. Tego ostatniego trudno by\u0142o nie zauwa\u017cy\u0107, bo ceny by\u0142y g\u0142\u00f3wnym elementem reklam S.Kleina, kt\u00f3rych by\u0142o pe\u0142no w &#8222;Daily News&#8221;, gazecie uchodz\u0105cej za czytad\u0142o ni\u017cszej klasy, gdzie reklamowa\u0142o si\u0119 te\u017c Macy&#8217;s ze sloganem, \u017ce cena to nie wszystko, a nie da\u0142o si\u0119 u\u015bwiadczy\u0107 reklamy Saksa. Reklamy Saksa i Macy&#8217;s zajmowa\u0142y za to po dwie strony w &#8222;New York Timesie&#8221;, czyli pi\u015bmie klasy \u015bredniej, podczas gdy reklama S.Kleina zajmowa\u0142a tam tylko \u0107wier\u0107 strony. W reklamach Saksa w og\u00f3le nie by\u0142o podanych cen &#8211; jego klienci nie powinni si\u0119 przejmowa\u0107 takim szczeg\u00f3\u0142em.<\/p>\n\n\n\n<p>Labov nie ankietowa\u0142 klient\u00f3w. Za\u0142o\u017cy\u0142, \u017ce spos\u00f3b, w jaki sami pracownicy dom\u00f3w handlowych zwracaj\u0105 si\u0119 do klient\u00f3w, jest wystarczaj\u0105co dobrym przybli\u017ceniem rozwarstwienia j\u0119zykowego odzwierciedlaj\u0105cego rozwarstwienie spo\u0142eczne. Dobra\u0142 domy tak, \u017ce w ka\u017cdym dzia\u0142 obuwniczy by\u0142 na czwartej kondygnacji. Ubra\u0142 si\u0119 w miar\u0119 neutralnie i podchodzi\u0142 do pracownik\u00f3w, pytaj\u0105c z nowojorskim akcentem: &#8222;Excuse me, where are the women&#8217;s shoes?&#8221;. Spodziewa\u0142 si\u0119 odpowiedzi&#8221; &#8222;Fourth floor&#8221; &#8211; z dwiema okazjami do wym\u00f3wienia lub opuszczenia &#8222;r&#8221;. Na tym nie koniec. Udawa\u0142, \u017ce nie dos\u0142ysza\u0142: &#8222;Excuse me?&#8221;, na co z regu\u0142y pracownik (mo\u017ce nieco zirytowany) powinien powt\u00f3rzy\u0107 odpowied\u017a staranniej. Pierwsza odpowied\u017a powinna by\u0107 odruchowa, druga bardziej \u015bwiadoma. Z socjologicznego punktu widzenia obie nios\u0105 nieco inn\u0105 informacj\u0119 o j\u0119zyku.<\/p>\n\n\n\n<p>Pracownicy Saksa w ok. 60 proc. przypadk\u00f3w przynajmniej raz wym\u00f3wili &#8222;r&#8221;. Pracownicy Macy&#8217;s mniej wi\u0119cej w po\u0142owie, natomiast pracownicy Kleina w 21 proc. Pracownicy Saksa prawie tak samo odpowiadali za pierwszym i drugim razem. Przywykli do obs\u0142ugi Amerykan\u00f3w z grubszym portfelem (lub wy\u017cszymi aspiracjami) i wyrobili wymow\u0119 odpowiedni\u0105 dla wy\u017cszej klasy. Pracownicy Macy&#8217;s i S.Klein, powtarzaj\u0105c odpowied\u017a, najwyra\u017aniej uznali, \u017ce trzeba si\u0119 poprawi\u0107 i ju\u017c cz\u0119\u015bciej wymawiali &#8222;r&#8221;. Szczeg\u00f3lnie dotyczy\u0142o to s\u0142owa &#8222;floor&#8221; &#8211; u tych pierwszych by\u0142 to wzrost z 44 do 61 proc., u drugich procent pozosta\u0142 niski &#8211; 18, ale wzrost by\u0142 ponaddwukrotny &#8211; z o\u015bmiu proc.<\/p>\n\n\n\n<p>Wielu nowojorczyk\u00f3w wcale nie m\u00f3wi zgodnie z ameryka\u0144skim wzorcem. Co wi\u0119cej, okaza\u0142o si\u0119, \u017ce te same osoby nie tylko zmieniaj\u0105 rejestr z potocznego na formalny, ale w ramach jednej wypowiedzi r\u00f3\u017cnie traktuj\u0105 &#8222;r&#8221; w s\u0142owach tak podobnych jak &#8222;fourth&#8221; (cz\u0119\u015bciej opuszczane) i &#8222;floor&#8221; (cz\u0119\u015bciej wymawiane). To kompletnie niezgodne z ideami j\u0119zykoznawstwa fotelowego: regu\u0142y powinny dzia\u0142a\u0107 prawie bez wyj\u0105tk\u00f3w. Niewymawianie &#8222;r&#8221; w tym kontek\u015bcie w Nowym Jorku wyst\u0119puje (lub przynajmniej wyst\u0119powa\u0142o w latach 60.) powszechnie, cho\u0107 jest niestandardowe. Za to standardowe jest w tych regionach, kt\u00f3re mia\u0142y w erze transportu morskiego wi\u0119cej kontakt\u00f3w z Angli\u0105 &#8211; Bostonie czy Charlestonie. Jest te\u017c typowe dla j\u0119zyka Afroamerykan\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Labov by\u0142 jednym z pierwszych j\u0119zykoznawc\u00f3w, kt\u00f3rzy uwa\u017cali, \u017ce j\u0119zyk u\u017cywany przez Afroamerykan\u00f3w nie jest po prostu be\u0142kotliwym zniekszta\u0142ceniem angielskiego, ale kolejn\u0105 obok ameryka\u0144skiej, brytyjskiej czy irlandzkiej jego wersj\u0105. Ma swoj\u0105 gramatyk\u0119, nieco odmienn\u0105 ni\u017c standardowa (ameryka\u0144ska czy brytyjska), ale r\u00f3wnie funkcjonaln\u0105. Badanie tej odmiany, jak r\u00f3wnie\u017c dialekt\u00f3w &#8222;bia\u0142ej&#8221; ameryka\u0144skiej angielszczyzny, to by\u0142o kolejne pole badawcze Labova.<\/p>\n\n\n\n<p>Przez kilkadziesi\u0105t lat socjolingwistyka, mo\u017ce nieco przy\u0107miona przez lingwistyk\u0119 abstrakcyjn\u0105, czy to Chomskiego, czy jego oponent\u00f3w, rozwija\u0142a si\u0119 nadal. Dzi\u015b wiadomo, \u017ce nie ma j\u0119zyka oderwanego od uwarunkowa\u0144 spo\u0142ecznych &#8211; zwi\u0105zanych z p\u0142ci\u0105 kulturow\u0105, wiekiem, to\u017csamo\u015bci\u0105 etnograficzn\u0105, klas\u0105 spo\u0142eczn\u0105, wykszta\u0142ceniem, zawodem. Badanie w domach handlowych w dzisiejszych realiach uprawiania nauki by\u0142oby uznane za ma\u0142o powa\u017cne, cho\u0107by ze wzgl\u0119du na wymogi statystyczne, ale by\u0142o prze\u0142omem w podej\u015bciu do bada\u0144 j\u0119zykoznawczych.<br><br><strong> Piotr Panek<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p><em>ilustracja <a href=\"https:\/\/thesociallinguist.wordpress.com\" target=\"_blank\" rel=\"noreferrer noopener\">thesociallinguist<\/a><\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>17 grudnia zmar\u0142 William Labov.<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":9776,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[58,55,65],"tags":[149,615],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9769"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=9769"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9769\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":9780,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/9769\/revisions\/9780"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media\/9776"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=9769"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=9769"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/naukowy\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=9769"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}