
{"id":1222,"date":"2012-07-29T01:18:19","date_gmt":"2012-07-28T23:18:19","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=1222"},"modified":"2012-07-29T01:18:19","modified_gmt":"2012-07-28T23:18:19","slug":"cyz-nie-ratuje-sie-koni","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2012\/07\/29\/cyz-nie-ratuje-sie-koni\/","title":{"rendered":"Cyz nie ratuje sie koni?"},"content":{"rendered":"<p>Niedowno w Gazecie Wyborcej ukazo\u0142 sie artyku\u0142 o koniak woz\u0105cyk turyst\u00f3w do Morskiego Oka. Artyku\u0142 ten mozno przecyta\u0107 tyz w internecie. O, <a href=\"http:\/\/m.wyborcza.pl\/wyborcza\/1,105226,12163320,Kon_jaki_jest__nikt_nie_widzi.html\">tutok<\/a> on jest. Ba od rozu ostrzegom, ze nie napisano tamok nic weso\u0142ego. Temat jest smutny. Idzie o to, ze te przejazdzki wozami konnymi ku najpikniejsemu jezioru w Tatrak to dlo turyst\u00f3w pikno atrakcja, ba dlo koni &#8211; jest to barzo ci\u0119zko praca. Casem jaz za ci\u0119zko. Niby jest przepis, ze nie wolno tamok zabiera\u0107 na w\u00f3z wi\u0119cej niz 14 pasazer\u00f3w. Ale nieft\u00f3rzy wo\u017anice majom ten przepis w rzyci i zabierajom duzo wi\u0119cej. Roz widziano nawet, ze jaz 27 os\u00f3b w jednym wozie siedzia\u0142o. Do tego dochodzom jesce ci\u0119zkie plecaki tyk turyst\u00f3w, ft\u00f3rzy planujom jakiesi dalse wyciecki.<\/p>\n<p>Wiadomo: im wi\u0119cej pasazer\u00f3w &#8211; tym wi\u0119cej dutk\u00f3w. Ino bidne konie musom to sy\u0107ko ci\u0105gn\u0105\u0107. I casem nawet ko\u0144skie zdrowie nie wystarco, coby w takik warunkak wytrzyma\u0107. Trzy roki temu &#8211; jeden ko\u0144 nie wytrzymo\u0142 i pod\u0142 martwy na ocak turyst\u00f3w. W tym roku &#8211; kolejny ko\u0144, ci\u0105gn\u0105c ci\u0119zki w\u00f3z, nagle sie przewr\u00f3ci\u0142. Poni, ft\u00f3ro to widzia\u0142a, pedzia\u0142a Gazecie Wyborcej tak:<\/p>\n<p><em>Pierwsze, co zobaczyli\u015bmy, to jak nagle ko\u0144 pad\u0142 na ziemi\u0119. Ludzie stali dooko\u0142a przera\u017ceni, nie wiedz\u0105c, co si\u0119 sta\u0142o, wok\u00f3\u0142 konia sta\u0142o dw\u00f3ch g\u00f3rali &#8211; jeden CI\u0104GN\u0104\u0141 le\u017c\u0105cego konia do wstawania &#8211; nawet nie polali go wod\u0105, nie dali nic do picia! Ko\u0144 le\u017ca\u0142 ok. 10 minut na ziemi, nawet nie drgn\u0105\u0142. (&#8230;) Zajecha\u0142 w\u00f3z. Ko\u0144 by\u0142 na tyle s\u0142aby po wstaniu, \u017ce wchodz\u0105c po desce do tego wozu, nie by\u0142 w stanie wej\u015b\u0107, bo ugina\u0142y si\u0119 pod nim nogi.<\/em>*<\/p>\n<p>Co by\u0142o dalej? Tego autorom artyku\u0142u nie uda\u0142o sie dowiedzie\u0107. Dlotego napisali, ze dalsy los tego stworzenia jest nieznany. Tymcasem&#8230; jo, ostomili, wiem, co dalej by\u0142o. Ba niek opowiem sy\u0107ko od poc\u0105tku.<\/p>\n<p>No wi\u0119c siedzio\u0142ek se na swej holi pod Turbaczem i pilnowo\u0142ek owiecek. Nagle&#8230; wpad\u0142a na hole jak bomba samiu\u0107ko Maryna Krywaniec.<\/p>\n<p>&#8211; Krzesny! &#8211; zawo\u0142a\u0142a. &#8211; Trza ratowa\u0107 wartko jednego bidoka!<br \/>\n&#8211; Jak trza, to uratuje &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; W ko\u0144cu jestem najwi\u0119ksym przyjacielem c\u0142owieka.<br \/>\n&#8211; Tym rozem nie o c\u0142owieka idzie, ino o konia &#8211; wyja\u015bni\u0142a orlica.<br \/>\n&#8211; C\u00f3z, ko\u0144 tyz pikny &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; W ko\u0144cu kieby nie by\u0142o koni, to sy\u0107kie westerny wygl\u0105da\u0142yby stra\u015bnie g\u0142upio. No ale godojcie, co sie sta\u0142o.<br \/>\n&#8211; Jeden ko\u0144 &#8211; zac\u0119\u0142a goda\u0107 Maryna &#8211; podobnie jak wiele inksyk zre\u015btom, musi furt ci\u0119zko pracowa\u0107 woz\u0105c turyst\u00f3w od Palenicy do Morskiego Oka i nazod od Morskiego Oka do Palenicy. Ba w ostatnik dniak bidok pocu\u0142, ze zacyno traci\u0107 si\u0142y. Cy sie przepracowo\u0142, cy jakosi choroba go chyci\u0142a &#8211; tego on sam nie za barzo wie. W kozdym rozie kie mnie przypadkiem uwidzio\u0142 lataj\u0105com nad smrekami, to b\u0142ago\u0142, cobyk mu pomog\u0142a, bo on cuje, ze cosi barzo niedobrego sie z nim dzieje&#8230;<br \/>\nZamy\u015bli\u0142ek sie.<br \/>\n&#8211; Mom pomys\u0142! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek po kwil. &#8211; Oddomy tego konia w dobre r\u0119ce. Znom takie jedno przytulisko dlo zywiny, ka piknie o niego zadbajom. P\u00f3dzie tamok udaj\u0105c bidne, bezpa\u0144skie, zagubione zwierze &#8211; na pewno go przyjmom. Haj.<br \/>\n&#8211; Ino coby m\u00f3g\u0142 p\u00f3\u015b\u0107 do tego przytuliska, najpierw musio\u0142by jakosi uciec od w\u0142a\u015bciciela &#8211; zauwazy\u0142a Maryna.<br \/>\n&#8211; Baju\u015bci, krzesno &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Zrobimy tak. Wykrodne mojemu bacy cuche i g\u00f3ralski kapelus. A potem wroz z pozosta\u0142ymi owcarkami z holi &#8211; Dunajem, Harnasiem i Modyniem &#8211; pohybomy ku Tatrom, ku tej drodze do Morskiego Oka. Kie nojdziemy w\u00f3z ci\u0105gniony przez tego bidoka, to jo zarzuce cuche na sw\u00f3j grzbiet, kapelus w\u0142oze na g\u0142owe, stone na dw\u00f3k tylnyk \u0142apak i zacne ryktowa\u0107 pikny g\u00f3ralski taniec. Kie tury\u015bci i wo\u017anica to uwidzom, zdziwiom sie stra\u015bnie, wlepiom we mnie wzrok i nawet nie zauwazom, jak w tym samym casie Dunaj, Harna\u015b i Mody\u0144 przegryzom uprz\u0105z tego konia. A zaroz potem uciekniemy sy\u0107ka w las. Ludzie nos nie z\u0142apiom, bo za wolno biegajom. A nawet kieby mieli tamok jakiesi auto, to przecie autem po g\u0119stym lesie nie bedom mogli nos goni\u0107. Plan nimo prawa sie nie uda\u0107! Haj.<\/p>\n<p>&#8211; Hahaha! O, Jezusicku! &#8211; do\u0142 sie nagle s\u0142yse\u0107 z g\u00f3ry g\u0142o\u015bny \u015bmiech. &#8211; Owcarek ryktuj\u0105cy g\u00f3ralskie ta\u0144ce! Ale \u015bpas! Musimy to uwidzie\u0107! Haha!<\/p>\n<p>Po\u017are\u0142ek do wierchu. Uwidzio\u0142ek stado \u015bpak\u00f3w, ft\u00f3re przelatywa\u0142y nad mojom holom. Krucafuks! U st\u00f3p Gorc\u00f3w widywo\u0142ek \u015bpaki nie roz. Ale na wysokie hole &#8211; zalatujom one racej rzadko. Pech fcio\u0142, ze jak juz przylecia\u0142y, to akurat wte, kie my z Marynom ukwalowali o naprowde powoznej sprawie. G\u0142upie \u015bpaki! Same ino b\u017adziny gniezdzom sie w tyk ik ptasik m\u00f3zgak. Przy ca\u0142ym sacunku ocywi\u015bcie dlo tyz ptasiego m\u00f3zgu Maryny.<\/p>\n<p>Mio\u0142ek jednak wozniejse zmartwienie niz g\u0142upota \u015bpak\u00f3w. Fto bedzie pilnowo\u0142 owiecek, kie sy\u0107kie owcarki z holi pohybajom ku Tatrom? Postanowi\u0142ek odsuka\u0107 okolicne wilki i z nimi pogoda\u0107. Pohybo\u0142ek w las i noloz\u0142ek wkr\u00f3tce jedno stado. Na scyn\u015bcie pos\u0142o duzo \u0142atwiej, niz my\u015blo\u0142ek. Wilki zrozumia\u0142y, ze sprawa jest wyj\u0105tkowo. Przyrzek\u0142y, ze pokiela nie wr\u00f3cimy z Tater, one nie bedom atakowa\u0142y nasyk owiec i inksym drapieznikom tyz na to nie pozwolom. Wilki to beskurcyje stra\u015bne, ale kie cosi przyrzeknom &#8211; to dlo nik rzec \u015bwi\u0119to. Wiedzio\u0142ek, ze dotrzymajom s\u0142owa.<\/p>\n<p>Nie trac\u0105c wi\u0119cej casu wykrod\u0142ek&#8230; yyy&#8230; to znacy pozycy\u0142ek od mojego bacy cuche i kapelus. I wroz z trzema pozosta\u0142ymi owcarkami rusy\u0142ek w strone Tater. Nad nomi lecia\u0142a Maryna. A za Marynom &#8211; stado \u015bpak\u00f3w. To stado robi\u0142o sie coroz wi\u0119kse, bo coroz to kolejne malu\u015bkie lataj\u0105ce weredy do niego do\u0142\u0105ca\u0142y. I tylko chichota\u0142y beskurcyje jedne, ze bedom mia\u0142y pikne przedstawienie z ta\u0144cuj\u0105cym owcarkiem w roli g\u0142\u00f3wnej. Kielo sie ik w sumie uzbiera\u0142o? Kilkaset? Kilka tysi\u0119cy? Nie wiem. Nie mio\u0142ek ani casu, ani ochoty na to, coby je licy\u0107.<\/p>\n<p>Min\u0119li my \u0141ysom Polane i dotarli do Palenicy. Popyto\u0142ek Maryne, coby wznies\u0142a sie wyzej i spr\u00f3bowa\u0142a wypatrze\u0107 tego konia, ft\u00f3rego momy ratowa\u0107. Orlica frun\u0119\u0142a do wierchu.<\/p>\n<p>&#8211; Na m\u00f3j dusicku! &#8211; j\u0119kn\u0119\u0142a nagle. &#8211; Za p\u00f3\u017ano!<br \/>\n&#8211; Co za p\u00f3\u017ano? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Ten bidny ko\u0144 w\u0142a\u015bnie upod\u0142 na ziem! &#8211; zawo\u0142a\u0142a Maryna. &#8211; Lezy na drodze i nie moze wsta\u0107!<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; przerazi\u0142ek sie. &#8211; A zyje?<br \/>\n&#8211; Nie jestem pewno&#8230; &#8211; pedzia\u0142a orlica.<br \/>\n&#8211; Godojcie, co widzicie &#8211; popyto\u0142ek.<br \/>\nNo i Maryna zac\u0119\u0142a goda\u0107:<br \/>\n&#8211; Zyje, bo sie porusy\u0142. Ale ledwo&#8230; Jakiesik dw\u00f3k ludzi \u015bci\u0105go z niego uprz\u0105z&#8230; Wprowadzajom go po desce na jakisi w\u00f3z&#8230; Ale z wielkim trudem, bo bidok nimo si\u0142y i\u015b\u0107&#8230; Jest juz na wozie&#8230; Jadom z nim teroz w d\u00f3\u0142&#8230;<\/p>\n<p>Nie cekaj\u0105c na dalse informacje od Maryny, zerwo\u0142ek sie do biegu i pohybo\u0142ek ku Morskiemu Oku. Sam nie wiem cemu. Przecie skoro ten ko\u0144 nie mio\u0142 si\u0142, to i tak nie by\u0142o sans, coby wroz z nomi uciek\u0142.<\/p>\n<p>Bieg\u0142ek, bieg\u0142ek&#8230; Jaz uwidzio\u0142ek jad\u0105cy z naprzeciwka w\u00f3z z tym niescyn\u015bnikiem. W\u00f3z ci\u0105gn\u0105\u0142 inksy ko\u0144, po ft\u00f3rym wida\u0107 by\u0142o, ze jest w paskudnym nastroju. I trudno by\u0142o sie mu dziwi\u0107 &#8211; przecie wiedzio\u0142, ze ci\u0105gnie kompana, nad ft\u00f3rym juz \u015amierztecka stoi i ostrzy swojom stra\u015bliwom kose. Na wozie siedzia\u0142o dw\u00f3k ch\u0142op\u00f3w.<\/p>\n<p>Stan\u0105\u0142ek z boku drogi. Kie w\u00f3z mnie mijo\u0142, wypu\u015bci\u0142ek z z\u0119b\u00f3w cuche i kapelus, ft\u00f3re potela ca\u0142y cas w tyk z\u0119bak trzymo\u0142ek.<\/p>\n<p>&#8211; Co z nim? &#8211; spyto\u0142ek ci\u0105gn\u0105cego w\u00f3z konia.<br \/>\n&#8211; \u0179le, barzo \u017ale &#8211; odpowiedzio\u0142 nie zwalniaj\u0105c ani na kwilecke, coby siedz\u0105ce na wozie ch\u0142opy nie zorientowa\u0142y sie, ze godomy ze sobom.<\/p>\n<p>Przysiod\u0142ek w pocuciu bezradno\u015bci&#8230;<\/p>\n<p>&#8211; Krzesny &#8211; odezwa\u0142a sie Maryna, ft\u00f3ro przyfrun\u0119\u0142a ku mnie.<br \/>\n&#8211; Co, krzesno? &#8211; spyto\u0142ek zrezygnowanym g\u0142osem.<br \/>\n&#8211; Nas plan sie nie udo\u0142. Ale te cuche i ten kapelus to chyba musicie odda\u0107 bacy.<br \/>\n&#8211; Yhy &#8211; odpowiedzio\u0142ek, sam nie wiedz\u0105c, co w\u0142a\u015bciwie to &#8222;yhy&#8221; mo znacy\u0107.<br \/>\n&#8211; Jak nie za dobrze sie cujecie, to moze jo wezme obie te rzecy i dostarce na wasom hole? &#8211; zaproponowa\u0142a orlica.<br \/>\n&#8211; Yhy&#8230;<\/p>\n<p>Maryna zozumia\u0142a, ze trudno w tej kwili bedzie ze mnom goda\u0107. Wzi\u0119\u0142a kapelus w dzi\u00f3b, cuche chyci\u0142a w swe \u015bpony i pofrun\u0119\u0142a w strone Gorc\u00f3w.<\/p>\n<p>Ba min\u0119\u0142a zaledwie kwila, jak us\u0142yso\u0142ek g\u0142o\u015bne krzyki:<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! Przecie to janio\u0142! Prowdziwy janio\u0142 tutok z nieba przylecio\u0142!<\/p>\n<p>Co za janio\u0142 znowu? Po\u017are\u0142ek za oddalaj\u0105cym sie wozem, po\u017are\u0142ek do wierchu i&#8230; Na m\u00f3j dusicku! Sy\u0107ko zrozumio\u0142ek! Ci dwaj siedz\u0105cy na wozie ch\u0142opi dostrzegli przelatuj\u0105com nad nimi Maryne. Ino kapelus w jej dziobie wzi\u0119li za janielskom g\u0142owe, a zwisaj\u0105com z jej spon\u00f3w cuche &#8211; za janielskom kiecke. Do tego &#8211; jak wida\u0107 &#8211; nie umieli odr\u00f3zni\u0107 orlik skrzide\u0142 od skrzide\u0142ek janielskik.<\/p>\n<p>&#8211; Hahaha! Haha! &#8211; rozleg\u0142 sie znienacka g\u0142o\u015bny \u015bmiech. &#8211; Orlica jako janio\u0142! To jesce lepsy \u015bpas niz ta\u0144cuj\u0105cy po g\u00f3ralsku owcarek!<\/p>\n<p>O, kruca! To znowu te sakramenckie \u015bpaki! Zupe\u0142nie o nik zabocy\u0142ek. Tymcasem one towarzysy\u0142y nom ca\u0142y cas! I nagle&#8230; cosi strzeli\u0142o mi do g\u0142owy.<\/p>\n<p>&#8211; Maryna! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek ku orlicy. &#8211; Znocie moze w poblizu takie miejsce, ka da\u0142oby sie tego konia piknie ukry\u0107?<br \/>\n&#8211; Chyby znym &#8211; odpowiedzia\u0142a orlica, kapecke niewyra\u017anie, bo przecie trzyma\u0142a w dziobie ten kapelus.<br \/>\n&#8211; Ej! Beskurcyje! &#8211; zwr\u00f3ci\u0142ek sie ku \u015bpakom.<br \/>\n&#8211; Ku nom godocie? &#8211; spyta\u0142y \u015bpaki.<br \/>\n&#8211; A ku komuz by inksemu &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Barzo lubicie \u015bpasy?<br \/>\n&#8211; Barzo &#8211; to ma\u0142o powiedziane! &#8211; odpowiedzia\u0142y \u015bpaki i zachichota\u0142y.<br \/>\n&#8211; No to proponuje wom, coby\u015bcie zrobili nowy barzo pikny \u015bpas. Chy\u0107cie tego konia i pofru\u0144ce wroz z nim za orlicom. Docie rade to zrobi\u0107?<br \/>\n&#8211; Lataj\u0105cy ko\u0144? Haha! &#8211; za\u015bmia\u0142y sie \u015bpaki. &#8211; To bedzie sakramencko pikny \u015bpas! Musimy da\u0107 rade!<\/p>\n<p>I zaroz ca\u0142o chmara tyk beskurcyjej sfrun\u0119\u0142a ku lez\u0105cemu na wozie koniowi. Jedne chyci\u0142y go za grzywe, inkse za ogon, jesce inkse ucepi\u0142y sie jego sierzci.<\/p>\n<p>&#8211; Ej-roz! Ej-dwa!! Ej-trzy!!! &#8211; zawo\u0142a\u0142y po kwili ch\u00f3rem.<\/p>\n<p>Na &#8222;trzy&#8221; sarpn\u0119\u0142y rozem mocno i&#8230; wprowdzie z trudem, ale piknie unies\u0142y konia do wierchu.<\/p>\n<p>Tymcasem te dwa ch\u0142opy by\u0142y tak zapatrzone w janio\u0142a-Maryne, ze w og\u00f3le nie zauwazy\u0142y tego, co sie dzia\u0142o za ik plecami. Dopiero po kwili dostrzegli, ze ku temu &#8222;janio\u0142owi&#8221;&#8230; zblizo sie jakiesi wielkie bezw\u0142adne cielsko.<\/p>\n<p>&#8211; A co to jest? &#8211; spytali zdumieni.<br \/>\nDopiero po paru sekundak po\u017areli na w\u00f3z i zauwazyli, ze konia nimo!<br \/>\n&#8211; Co to mo sy\u0107ko znacy\u0107? &#8211; spyto\u0142 jeden drugiego.<br \/>\n&#8211; Nie rozumies? Ten ko\u0144 zdech\u0142. Ale widocnie prowadzi\u0142 ucciwe zycie, wi\u0119c ten janio\u0142 przylecio\u0142 tutok, coby go zabra\u0107 do nieba.<br \/>\n&#8211; Nie wiedzio\u0142ek, ze konie idom do nieba.<br \/>\n&#8211; Jo tyz nie. Ale widocnie idom.<\/p>\n<p>Ch\u0142opy zes\u0142y z wozu na ziem, ukl\u0119k\u0142y, przezegna\u0142y sie i zac\u0119\u0142y odmawia\u0107 Ojce Nas, Zdrowa\u015b Mario i sy\u0107kie inkse mozliwe modlitwy. Ba w ko\u0144cu Maryna i niesiony przez \u015bpaki ko\u0144 znikli za lasem.<\/p>\n<p>Ch\u0142opy powsta\u0142y z kl\u0119cek. Najpierw pomy\u015bla\u0142y, ze jak ino wr\u00f3com do swyk dom\u00f3w, to piknie opowiedzom sy\u0107kim, jaki niezwyk\u0142y cud uwidzia\u0142y. Ba zaroz u\u015bwiadomi\u0142y se, ze sy\u0107ka ik ino wy\u015bmiejom. Wi\u0119c w ko\u0144cu postanowi\u0142y, ze o ik spotkaniu z janio\u0142em nikomu nie powiedzom. No i nie powiedzieli nikomu. Nawet redaktorom Gazety Wyborcej. Haj.<\/p>\n<p>A co z koniem? Ano \u015bpaki zanies\u0142y go ku wskazanej przez Maryne ma\u0142ej polance, tak piknie ukrytej w lesie, ze nie grozi\u0142o tamok, ze jakikolwiek c\u0142owiek bedzie go niepokoi\u0142. Na m\u00f3j dusiu! Naprowde niewiele brakowa\u0142o, a jakisi prowdziwy janio\u0142 musio\u0142by po niego przylecie\u0107, coby go zabra\u0107 do nieba. Ba na scyn\u015bcie pomalu\u015bku, barzo pomalu\u015bku bidok zac\u0105\u0142 dochodzi\u0107 do siebie. A \u015bpaki &#8211; trza im to przyzna\u0107 &#8211; przez ca\u0142y cas jego powrotu do zdrowia dokarmia\u0142y go wykradanym kasi owsem. Bo pedzia\u0142y, ze za wsp\u00f3\u0142udzia\u0142 w tak sakramencko piknym \u015bpasie nalezy sie temu koniowi nagroda.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu nas wsp\u00f3lny pacjent piknie odzysko\u0142 si\u0142y. A potem zgodnie z planem &#8211; trafi\u0142 w dobre r\u0119ce. Ino pyto\u0142 mnie piknie, cobyk adresu tyk &#8222;dobryk r\u0105k&#8221; publicnie nie ujawnio\u0142. Wi\u0119c nie ujawniom. Haj.<\/p>\n<p>I tak oto naso akcja ratunkowo zako\u0144cy\u0142a sie barzo piknie. Ale tak w og\u00f3le, ostomili, problem istnieje dalej. Dalej wiele koni musi stra\u015bnie ci\u0119zko pracowa\u0107 na drodze z Palenicy do Morskiego Oka. Dlotego dobrze by by\u0142o, coby jacysi ludzie wymy\u015blili jakisi spos\u00f3b na to, coby tym bidnym stworzeniom wre\u015bcie dopom\u00f3c. Mom nadzieje, ze kiesik wymy\u015blom. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.<\/strong> A dzisiok, ostomili, mozemy piknie po\u015bwi\u0119towa\u0107, bo <strong>Grzesicek<\/strong> nom sie piknie dzisiok urodzi\u0142. No to zdrowie <strong>Grzesicka<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p>* B. Kura\u015b, D. Maciejasz, <em>Ko\u0144 jaki jest, nikt nie widzi<\/em>, &#8222;Gazeta Wyborcza&#8221; z 20 lipca 2012, s. 8.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niedowno w Gazecie Wyborcej ukazo\u0142 sie artyku\u0142 o koniak woz\u0105cyk turyst\u00f3w do Morskiego Oka. Artyku\u0142 ten mozno przecyta\u0107 tyz w internecie. O, tutok on jest. Ba od rozu ostrzegom, ze nie napisano tamok nic weso\u0142ego. Temat jest smutny. Idzie o to, ze te przejazdzki wozami konnymi ku najpikniejsemu jezioru w Tatrak to dlo turyst\u00f3w pikno [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1222"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1222"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1222\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1226,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1222\/revisions\/1226"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1222"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1222"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1222"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}