
{"id":166,"date":"2008-03-17T00:25:57","date_gmt":"2008-03-16T23:25:57","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=166"},"modified":"2008-03-17T00:25:57","modified_gmt":"2008-03-16T23:25:57","slug":"stosunki-poctowo-psie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/03\/17\/stosunki-poctowo-psie\/","title":{"rendered":"Stosunki poctowo-psie"},"content":{"rendered":"<p>A w ostatniom \u015brode w jednyk wiadomo\u015bciak telewizyjnyk godali o psak, co listonosy gryzom. W\u0142a\u015bciwie to zoden nius. Psy gryzom listonosy od downa. Po roz pierwsy zdarzy\u0142o sie to w Egipcie oko\u0142o 2400 rok\u00f3w przed narodzeniem Poniezusa. Sk\u0105d jo to wiem? Ano st\u0105d, ze w\u0142a\u015bnie wte starozytni Egipcjanie wyryktowali co\u015b, co moznoby uzna\u0107 za pierwsom pocte na \u015bwiecie. A wiadomo, ze historia gryzienia listonosy przez psy jest r\u00f3wnie d\u0142ugo jak historia pocty. No chyba ze te pare tysi\u0119cy rok\u00f3w temu pod piramidami dor\u0119cycieli list\u00f3w gryz\u0142y nie psy, ino \u015bwi\u0119te krokodyle.<\/p>\n<p>D\u0142ugo, naprowde barzo d\u0142ugo listonose cierpliwie znosili psie ataki, ale wre\u015bcie &#8211; przynajmniej u nos w Polsce &#8211; nie wytrzymali i poprzez swoje zwi\u0105zki zawodowe zac\u0119li na ten temat g\u0142o\u015bno gwarzy\u0107. Tak g\u0142o\u015bno, ze nawet media nie mog\u0142y tego przemilce\u0107 i musia\u0142y zmieni\u0107 sw\u00f3j pogl\u0105d, ze kie pies pogryzie c\u0142owieka, to nimo informacji, bo coby by\u0142a informacja, to musi by\u0107 na odwyrtke. A jo, cho\u0107 psem jestem, muse pedzie\u0107, ze jak najbardziej zole listonosy rozumiem. I nawet za inkse psy jest mi kapecke wstyd. Ino tak se my\u015ble, ze te zwi\u0105zki zawodowe listonosy pope\u0142niajom jeden b\u0142\u0105d. Bo wiecie, ku komu zwracajom sie one ze swoimi protestami? Ku rz\u0105dowi. Nie ku psom, ino ku rz\u0105dowi. A przecie to nie rz\u0105d poctowc\u00f3w gryzie, w kozdym rozie nie w sensie dos\u0142ownym. No ale niekze ta. Postanowi\u0142ek, ze na kielo moge, na telo pomoge bidnym pracownikom Pocty Polskiej.<\/p>\n<p>U mnie pod Turbaczem nas wiejski listonos zodnyk k\u0142opot\u00f3w z psami nimo. Sy\u0107kie psy go tutok znajom i nawet kie widzom go w s\u0142uzbowym uniformie, to wiedzom, ze kie on ten uniform zdejmie, to jest takim samym ch\u0142opem jako sy\u0107kie inkse w mojej wsi. Tak sie jednak w tym ty\u017aniu z\u0142ozy\u0142o, ze nasego listonosa grypa chyci\u0142a. I przys\u0142ali w zast\u0119pstwie jakiego\u015b ze wsi za Nowym Targiem. Cy tego zast\u0119pcy tyz nifto nie ugryzie? Pewno\u015bci nie mio\u0142ek. Zwo\u0142o\u0142ek wi\u0119c zebranie sy\u0107kik ps\u00f3w ze wsi. Na grapie nad J\u00f3zkom sie spotkali\u015bmy. Pedzio\u0142ek, ze dop\u00f3ki nas listonos nie wyzdrowieje, listy bedzie dostarco\u0142 jego zast\u0119pca, ale nie wolno go gry\u017a\u0107, cho\u0107 pachnie on poctom, ft\u00f3rego to zapachu psy nie wiadomo cemu stra\u015bnie nie lubiom. Bo co ten bidok winien, ze musi z cego\u015b zy\u0107 i tak mu wys\u0142o, ze zyje z roznosenia korespondencji?<br \/>\n&#8211; Nawet jednym kie\u0142kiem dziury na rzyci zrobi\u0107 mu nie moge? &#8211; spyto\u0142 pies Wincentego.<br \/>\n&#8211; Wybijcie se to z g\u0142owy &#8211; pedzio\u0142ek.<br \/>\n&#8211; A tak ino lekko skubn\u0105\u0107 go w \u0142ydke moge? &#8211; spyto\u0142 pies Janieli.<br \/>\n&#8211; Mowy nimo! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Zodnego gryzienia! Najwyzsy cas, coby w stosunkak poctowo-psik nast\u0105pi\u0142 pikny prze\u0142om! I my, psy z nasej wsi, ten prze\u0142om zapoc\u0105tkujemy! Hyr o nasej przyja\u017ani ku listonosom po ca\u0142ym \u015bwiecie sie rozejdzie. Inkse psy przyk\u0142ad z nos wezmom. Jaz pok\u00f3j i braterstwo pomi\u0119dzy poctowcami a psami nastonie&#8230;<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Ale g\u00f3rnolotnie to brzmia\u0142o! Wozne jednak, ze porwa\u0142o sy\u0107kie obecne na grapie psie serca. Postanowili\u015bmy pokaza\u0107, ze jeste\u015bmy najlepsymi przyjaci\u00f3\u0142mi <strong>kozdego<\/strong> c\u0142owieka, z c\u0142owiekiem poctowym w\u0142\u0105cnie.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnego dnia rano listonos zast\u0119puj\u0105cy tego nasego wsiod\u0142 na rower, coby objecha\u0107 wie\u015b i ludziom listy wr\u0119cy\u0107. Kapecke tyk list\u00f3w by\u0142o, bo to przecie \u015bwi\u0119ta wielkanocne sie zblizajom. Sy\u0107kie psy ze wsi zbieg\u0142y sie pod pocte, a potem rusy\u0142y za ponem listonosem. Niek uwidzi, ze momy jak najbardziej pokojowe zamiary. Pon listonos nie od rozu nos zauwazy\u0142. Jecho\u0142 se na s\u0142uzbowym rowerku zupe\u0142nie sie nie \u015bpies\u0105c. W pewnej kwili obyrtn\u0105\u0142 sie za siebie i uwidzio\u0142 nase psie stado. Sporo nos by\u0142o. I to go chyba kapecke zaskocy\u0142o.<br \/>\n&#8211; Krucafuks! &#8211; zawo\u0142o\u0142. &#8211; Uciekojcie do budy! Beskurcyje jedne! Do budy!<br \/>\n&#8211; Idziemy do budy? &#8211; spyto\u0142 pies Staska Kowanieckiego. &#8211; Ten pon piknie nos pyto, coby\u015bmy posli do budy.<br \/>\n&#8211; Zostojemy &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Kie pona listonosa ostawimy, to nie bedzie mio\u0142 jak sie przekona\u0107, ze jeste\u015bmy pokojowo nastawionymi psami.<br \/>\n&#8211; A jo byk go ch\u0119tnie ugryz\u0142 &#8211; przyzno\u0142 pies J\u00f3zki. &#8211; On zacyno pachnie\u0107 strachem. A kie fto\u015b pachnie strachem, to mnie sakramencko korci, coby ugry\u017a\u0107.<br \/>\n&#8211; No to \u0107wiccie si\u0142e woli, krzesny &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Nie bedzie zodnego gryzienia!<\/p>\n<p>Pon listonos jesce kapecke pokrzyco\u0142 na nos, coby\u015bmy sie od niego odcepili, ale w ko\u0144cu zrozumio\u0142, ze nie momy zamiaru go s\u0142ucha\u0107. Wte rusy\u0142 rowerem w dalsom droge, ino teroz kapecke sybciej niz przed kwileckom. Odwr\u00f3ci\u0142 g\u0142owe &#8211; uwidzio\u0142, ze my nadal go nie odst\u0119pujemy. No to zac\u0105\u0142 jecha\u0107 jesce sybciej. Zn\u00f3w g\u0142owe odwr\u00f3ci\u0142 &#8211; uwidzio\u0142, ze stado ps\u00f3w ca\u0142y cas biegnie tuz za nim. I wte &#8211; na m\u00f3j dusiu! Chyba sam pon Szurkowski w niego wst\u0105pi\u0142! Tak zac\u0105\u0142 gna\u0107, ze do Nowego Targu m\u00f3g\u0142by dotrze\u0107 ze trzy rozy sybciej niz PKS-em! Ale bidok najecho\u0142 na co\u015b, na co nie powinien. D\u0119tka mu huk\u0142a i na jakie\u015b dwie sekundy listonos z rowerzysty zamieni\u0142 sie w sybowiec. Ca\u0142e scyn\u015bcie ze tamok, ka wyl\u0105dowo\u0142, by\u0142a mi\u0119kko ziemia. Tak wi\u0119c pobrudzi\u0142 sie ino i kapecke pot\u0142uk\u0142, ale poza tym nic mu sie nie sta\u0142o. Ino jego wielko poctowo torba z ramienia mu spad\u0142a i listy sie z niej powysypywa\u0142y. On jednak ani my\u015blo\u0142 je pozbiera\u0107, ino podni\u00f3s\u0142 sie wartko i uciekaca. Tak jak przed kwileckom na rowerze \u015bmigo\u0142 jako pon Szurkowski, to teroz chybo\u0142 jako poni Irena Szewi\u0144ska. A my, psy, wytrwale chybo\u0142y\u015bmy za nim. I ocywi\u015bcie trwa\u0142y\u015bmy w postanowieniu, coby go nasymi z\u0119bami nie rusa\u0107. Cho\u0107 strachem pachnia\u0142o od niego coroz bardziej, przez co \u0107wicenie si\u0142y woli dlo psa J\u00f3zki by\u0142o coroz trudniejse. Jako\u015b jednak wytrzymo\u0142.<br \/>\n&#8211; Ratunku! Ratunku! Na pomoc! &#8211; krzyco\u0142 uciekaj\u0105cy przed nomi listonos, przez co zac\u0105\u0142ek sie zastanawia\u0107, cy s\u0142usnie por\u00f3wno\u0142ek go przed kwileckom do poni Szewi\u0144skiej. Bo nie wiem jak wy, ale jo se nie przybocuje, coby poni Szewi\u0144ska bieg\u0142a i jednoce\u015bnie dar\u0142a sie: &#8222;Ratunku!&#8221;<\/p>\n<p>Listonos dolecio\u0142 do budynku pocty. Hipn\u0105\u0142 do \u015brodka, a drzwi za sobom zamkn\u0105\u0142 z takim hukiem, jakby pieron w te pocte prasn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; I co teroz robimy? &#8211; spyto\u0142 pies probosca.<br \/>\n&#8211; Teroz to juz chyba mozemy rozej\u015b\u0107 sie do cha\u0142up &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Pon listonos musi teroz na spokojnie przeanalizowa\u0107 to, co go dzisiok spotka\u0142o. A kie przeanalizuje, to na pewno u\u015bwiadomi se, ze nifto z nos nawet nie pr\u00f3bowo\u0142 go ugry\u017a\u0107.<\/p>\n<p>No i rozesli\u015bmy sie do cha\u0142up. Ino jo nie od rozu wr\u00f3ci\u0142ek do siebie, ba najpiew pos\u0142ek do tyk rozsypanyk list\u00f3w, coby podrzuci\u0107 je adresatom pod samiu\u0107kie drzwi. Potem ludzie we wsi my\u015bleli, ze zanim listonos zac\u0105\u0142 ucieka\u0107 przed psami, to zd\u0105zy\u0142 poroznosi\u0107 sy\u0107kie listy. Ale wy, ludzie, to c\u0119sto takie r\u00f3zne dziwne rzecy se my\u015blicie.<\/p>\n<p>A co z bidnym listonosem? Wyobro\u017acie se, ze&#8230; wyjecho\u0142, a wyjezdzaj\u0105c przysi\u0105g\u0142, ze juz przenigdy w nasej wsi sie nie pojawi! Cemu? Nie wiem. Widocnie mio\u0142 jaki\u015b pow\u00f3d. Ale to racej nie my, psy, tym powodem by\u0142y\u015bmy? Przecie chyba wystarcaj\u0105co piknie da\u0142y\u015bmy mu do zrozumienia, ze dlo listonosy jeste\u015bmy zupe\u0142nie niegro\u017ane? Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.<\/strong> Trza nowy zapas Smadnego Mnicha wyrytkowa\u0107, bo dzisiok imieniny <strong>Zbysecka<\/strong> momy. Zdrowie <strong>Zbysecka<\/strong>! \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>A w ostatniom \u015brode w jednyk wiadomo\u015bciak telewizyjnyk godali o psak, co listonosy gryzom. W\u0142a\u015bciwie to zoden nius. Psy gryzom listonosy od downa. Po roz pierwsy zdarzy\u0142o sie to w Egipcie oko\u0142o 2400 rok\u00f3w przed narodzeniem Poniezusa. Sk\u0105d jo to wiem? Ano st\u0105d, ze w\u0142a\u015bnie wte starozytni Egipcjanie wyryktowali co\u015b, co moznoby uzna\u0107 za pierwsom [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/166"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=166"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/166\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=166"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=166"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=166"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}