
{"id":168,"date":"2008-03-26T23:26:43","date_gmt":"2008-03-26T22:26:43","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=168"},"modified":"2008-03-26T23:26:43","modified_gmt":"2008-03-26T22:26:43","slug":"nudy-piekielne","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/03\/26\/nudy-piekielne\/","title":{"rendered":"Nudy piekielne"},"content":{"rendered":"<p>Cy wielkanocny nastr\u00f3j juz wom przese\u0142? Je\u015bli nie, to barzo dobrze. Bo jo fce w tym wpisie tak lu\u017ano jesce do Wielkanocy nawi\u0105za\u0107. Lu\u017ano ino &#8211; ale jednak. Rzec w tym, moi ostomili, ze kie w niedziele rano baca z ga\u017adzinom posli na rezurekcje, to jo pos\u0142ek za nimi i pod ko\u015bcio\u0142em se siod\u0142ek. A w ko\u015bciele ludzie tak g\u0142o\u015bno \u015bpiewali, ze na polu by\u0142o ik doskonale s\u0142ycha\u0107. <em>Zwyyyci\u0119zca \u015bmieeerci, piek\u0142a i szataaana&#8230;<\/em> Tak \u015bpiewali. A jo zwr\u00f3ci\u0142ek uwage na s\u0142owo <em>piek\u0142o<\/em>. No bo u\u015bwiadomi\u0142ek se, ze my juz pare rozy gwarzyli\u015bmy w nasej budzie o tym, jak to jest w niebie. Nawet ustalili\u015bmy ponad wselkom w\u0105tpliwo\u015b\u0107, ze som tamok g\u00f3ry, owiecki i oscypki. Ale jak jest w piekle &#8211; o tym jesce chyba nie gwarzyli\u015bmy.<\/p>\n<p>A zatem jak to piek\u0142o wygl\u0105do? Co w nim takiego sie dzieje, ze przebywanie tamok jest barzo nieprzyjemne? Postanowi\u0142ek to wyja\u015bni\u0107, zanim rezurekcja sie sko\u0144cy. Pobieg\u0142ek do domu, wloz\u0142ek do cha\u0142upy i zac\u0105\u0142ek obw\u0105chiwa\u0107 bacowom safe z ksi\u0105zkami. Cy zgadniecie, ft\u00f3ro ksi\u0105zka zapachnia\u0142a odpowiedziom na moje pytanie? Jo byk nie zgod\u0142 &#8211; <em>Pod go\u0142ym niebem<\/em> pona Marka T\u0142ejna! \u015aci\u0105g\u0142ek te ksi\u0105zke z p\u00f3\u0142ki. Otworzy\u0142ek na tej stronie, ze ft\u00f3rej najmocniej bi\u0142 posukiwany przeze mnie zapach. By\u0142a to strona z rozdzia\u0142u o klimacie Kalifornii i miasta San Francisko. Pos\u0142uchojcie, co pon T\u0142ejn tamok pedzio\u0142.<\/p>\n<p><em>Przez osiem miesi\u0119cy w roku niebo jest b\u0142\u0119kitne, bezchmurne i nie spada ani jena kropla deszczu. Ale gdy nadejd\u0105 pozosta\u0142e miesi\u0105ce &#8211; trudno, trzeba ukra\u015b\u0107 parasol, bo bez parasola nikt tu nie da rady. Parasol jest potrzebny nie przez jeden dzie\u0144, ale przez sto dwadzie\u015bcia &#8211; dzie\u0144 po dniu, z ma\u0142ymi przerwami. Je\u017celi kto\u015b wybiera si\u0119 na wizyt\u0119, do teatru albo do ko\u015bcio\u0142a, nie patrzy nigdy w niebo i nie zastanawia si\u0119, czy b\u0119dzie pada\u0142o; je\u017celi jest lato, nie b\u0119dzie pada\u0142o i nie ma na to \u017cadnej rady. W San Francisco nie u\u017cywa si\u0119 piorunochron\u00f3w, poniewa\u017c nie zdarzaj\u0105 si\u0119 tam nigdy grzmoty ani b\u0142yskawice. A gdy przez sze\u015b\u0107 czy osiem tygodni s\u0142yszy si\u0119 szmer tych pos\u0119pnie monotonnych, spokojnych deszczy, cz\u0142owiek zaczyna pragn\u0105\u0107, \u017ceby grzmot chocia\u017c raz zadudni\u0142, \u017ceby chocia\u017c raz b\u0142yskawica rozdar\u0142a pos\u0119pny firmament, i cho\u0107 na u\u0142amek sekundy roz\u015bwietli\u0142a go o\u015blepiaj\u0105cym blaskiem. Da\u0142oby si\u0119 wiele, \u017ceby us\u0142ysze\u0107 kochany, dobrze znajomy grzmot i zobaczy\u0107 b\u0142yskawic\u0119 uderzaj\u0105c\u0105 &#8211; w kogokolwiek. W lecie, kiedy nieszcz\u0119sny mieszkaniec od czterech miesi\u0119cy cierpi pod bezchmurnym niebem i jaskrawym s\u0142o\u0144cem, got\u00f3w jest pa\u015b\u0107 na kolana i b\u0142aga\u0107 o deszcz, grad, \u015bnieg, pioruny i grzmoty, o cokolwiek, co by przerwa\u0142o monotoni\u0119; ostatecznie got\u00f3w jest si\u0119 nawet zgodzi\u0107 na trz\u0119sienie ziemi.<\/em>*<\/p>\n<p>Pikny opis. W ko\u0144cu pon T\u0142ejn nie tylko o Tomku Sojerze piknie piso\u0142. Ale m\u00f3j w\u0119ch chyba tym rozem za\u015bpasowo\u0142 se ze mnie. No bo jo tutok mom prowdziwie powazne pytanie o transcendentny system penitencjarny, a ten najwozniejsy dlo ps\u00f3w zmys\u0142 jakomsi opowiastke o pogodzie mi wynojduje! Krucafuks! Wcale nie fce przez to pedzie\u0107, ze nie uzoli\u0142ek sie nad dolom sanfranciska\u0144cyk\u00f3w w casak pona T\u0142ejna. Jak najbardziej sie uzoli\u0142ek. Naprowde skoda mi ik, ze tako monotonia meteorologicno ik gn\u0119bi\u0142a. I tak dobrze, ze przez p\u00f3\u0142 roku mieli oni s\u0142onko, a przez drugie p\u00f3\u0142 dysc. Bo kieby przez ca\u0142y rok mieli tylko s\u0142onko abo tylko dysc, to by dopiero byli nudom um\u0119ceni! Wielkom, nie ko\u0144c\u0105com sie nudom&#8230; I kie o tej nudzie se pomy\u015blo\u0142ek &#8211; nagle mnie ol\u015bni\u0142o! Mio\u0142ek ochote zawo\u0142a\u0107 &#8222;Eureka!&#8221; Nie zawo\u0142o\u0142ek ino dlotego, ze po pierwse nie nazywom sie Archimedes, a po drugie siedzio\u0142ek nie w wannie, ino przed safom z ksi\u0105zkami. Nuda, monotonia, sy\u0107ko ca\u0142y cas takie samo, zodnej zmiany ani na lepse, ani na gorse! To jest dopiero m\u0119carnia stra\u015bno! M\u0119carnia prowdziwie PIEKIELNO!<\/p>\n<p>Godajom, ze w piekle pot\u0119pie\u0144cy w ogniu sie smazom, paskudny zapach siarki wdychajom, a ik rzycie przez rogate diaski k\u0142ute som bezlito\u015bnie. Cy to prowda? Moze i prowda. Ale c\u0142ek to takie stworzenie, ft\u00f3re do kozdej niedogodno\u015bci jest w stanie sie przyzwycai\u0107. Cy moze c\u0142ek przyzwycai\u0107 sie do przypiekania ogniem? Co by mio\u0142 nie m\u00f3c! Mozliwe, ze zajmie mu to kilkaset rok\u00f3w, abo nawet kilka tysi\u0119cy, ale w ko\u0144cu sie przyzwycai. I jak wte bedzie cierpio\u0142 przez re\u015bte wiecno\u015bci? Na k\u0142ucie diabelskimi wid\u0142ami mozno sie piknie uodporni\u0107 (pomijom juz ten drobiazg, ze kie masochista p\u00f3dzie do piek\u0142a, to on z takiego k\u0142ucia ino sie uciesy). Nieustannie k\u0142uto rzy\u0107 zrobi sie w ko\u0144cu twardo jako ska\u0142y andezytowe we Wd\u017carze. I wte nawet lucyperskie wid\u0142y nie bedom jej stra\u015bne. Siarkowy zapach tyz moze by\u0107 przykry ino na samiu\u0107kim poc\u0105tku piekielnej odsiadki. Po pewnym casie zapach ten &#8211; jak kozdy inksy &#8211; po prostu przestoje sie cu\u0107 i telo. Ale nuda &#8211; do tego przyzwycai\u0107 sie nie mozno. Im d\u0142uzej nuda trwo, tym bardziej jest dokucliwo, tym wi\u0119ksom m\u0119carniom sie stoje. A wi\u0119c jest to co\u015b w sam roz na nigdy nie ko\u0144c\u0105ce sie infernalne m\u0119ki!<\/p>\n<p>Kie fto\u015b w upalny dzie\u0144 pado, ze jest gor\u0105co jak w piekle, to jo nimom pewno\u015bci, kielo w takim stwierdzeniu jest racji. Sk\u0105d w og\u00f3le wiemy, ze w piekle jest gor\u0105co? A moze jest zimno? Moze kozdy pot\u0119pieniec przechodz\u0105c na tamten \u015bwiat powinien wr\u0119c zabra\u0107 ze sobom \u015bpiw\u00f3r puchowy, barani kozuch i grube we\u0142niane gacie? Natomiast kie fto\u015b powie: &#8222;Nudno jak w piekle&#8221;, to jo moge sie zgodzi\u0107, ze w takim zdaniu jakisi sens jest. Ocywi\u015bcie, fto tak powie, ten grubo przesadzi, bo kany nudom ziemskim do nud\u00f3w piekielnyk! Ale jako hiperbola to takie zdanie moze by\u0107. Bo nimom juz w\u0105tpliwo\u015bci, ze na pytanie, jak jest w piekle, prawid\u0142owo odpowied\u017a brzmi: sakramencko nudno. Tak nudno, ze jo teroz boje sie tego piek\u0142a bardziej niz do tej pory. Hau!<\/p>\n<p>* M. Twain, <em>Pod go\u0142ym niebem<\/em>, prze\u0142. K. Tarnowska, Warszawa 2006, s. 325.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cy wielkanocny nastr\u00f3j juz wom przese\u0142? Je\u015bli nie, to barzo dobrze. Bo jo fce w tym wpisie tak lu\u017ano jesce do Wielkanocy nawi\u0105za\u0107. Lu\u017ano ino &#8211; ale jednak. Rzec w tym, moi ostomili, ze kie w niedziele rano baca z ga\u017adzinom posli na rezurekcje, to jo pos\u0142ek za nimi i pod ko\u015bcio\u0142em se siod\u0142ek. A [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/168"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=168"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/168\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=168"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=168"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=168"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}