
{"id":169,"date":"2008-03-29T22:57:45","date_gmt":"2008-03-29T21:57:45","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=169"},"modified":"2008-03-31T08:56:59","modified_gmt":"2008-03-31T07:56:59","slug":"przepis-pona-fertnera","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/03\/29\/przepis-pona-fertnera\/","title":{"rendered":"Przepis pona Fertnera"},"content":{"rendered":"<p>Cy fto\u015b z wos zno moze s\u0142owa do tej hyrnej piosnki pona Fertnera z filmu <em>Zapomniana melodia<\/em>? Na wselki wypadek przyboce, ze w filmie tym pon Fertner jest przemys\u0142owcem, co to fce produkowa\u0107 niezwyk\u0142y wynalazek: myd\u0142o, ft\u00f3re smakuje jak cekolada i ft\u00f3rym jednoce\u015bnie mozno sie bawi\u0107 jak pi\u0142kom. Przezornie postanawio naucy\u0107 sie receptury tego myd\u0142a na pami\u0119\u0107. Ale to wcale nie jest \u0142atwe! Pon Fertner ucy sie, ucy i nijak naucy\u0107 nie moze. Jaz tu nagle w pokoju obok poni Gross\u00f3wna zacyno gra\u0107 na fortepianie. I zaroz sy\u0107ko stoje sie piknie proste! Pon Fertner zapami\u0119tuje zawi\u0142om recepture jako s\u0142owa do granej przez poniom Gross\u00f3wne melodii! No i jo o te s\u0142owa w\u0142a\u015bnie pytom. Nika w internecie nie moge ik nole\u017a\u0107. Na <a href=\"http:\/\/www.filmpolski.pl\/fp\/index.php\/22591\">piknej stronie polskik film\u00f3w<\/a> som jaz trzy piosnki z <em>Zapomnianej melodii<\/em>, ale zodno z nik nie jest tom za\u015bpiewanom przez pona Fertnera. Mozno jom ods\u0142ucha\u0107 w <a href=\"http:\/\/pl.youtube.com\/watch?v=PfqNKtD3-4c\">Jutiubie<\/a>, ale niestety &#8211; jako\u015b\u0107 d\u017awi\u0119ku jest tako, jako jest i cyn\u015bci tekstu jo po prostu nie moge zrozumie\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; G\u0142uptok z ciebie i dlotego nie mozes! &#8211; za\u015bmio\u0142 sie kot mojej ga\u017adziny.<br \/>\n&#8211; A ty mozes? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Pewnie ze moge! &#8211; pokwoli\u0142 sie kot.<br \/>\n&#8211; No to powiedz mi, jakie som s\u0142owa tej piosnki? &#8211; popyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; A co jo bede godo\u0142 takiemu g\u0142uptokowi jak ty!<br \/>\n&#8211; A wyryktowa\u0107 myd\u0142o wedle przepisu pona Fertnera umio\u0142by\u015b? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Pewnie ze byk umio\u0142!<br \/>\n&#8211; No to wyryktuj!<br \/>\nKot zrobi\u0142 mine kogo\u015b, fto uzmys\u0142owi\u0142 se, ze za daleko zase\u0142 w swyk przechwa\u0142kak, ale teroz niezr\u0119cnie mu by\u0142o wycofywa\u0107 sie z tego, co pedzio\u0142.<br \/>\n&#8211; Eee&#8230; yyy&#8230; no dobrze, wyryktuje &#8211; zgodzi\u0142 sie.<\/p>\n<p>I wzi\u0105\u0142 sie do roboty. Najpierw ocywi\u015bcie musio\u0142 zgromadzi\u0107 sk\u0142adniki. Cyn\u015b\u0107 wykrod\u0142 ga\u017adzinie, cyn\u015b\u0107 zdoby\u0142 nie wiem kany. A sy\u0107ko, co zdoby\u0142, piknie chowali\u015bmy w mojej budzie. I cekali\u015bmy na odpowiedni moment, coby do ryktowania myd\u0142a pona Fertnera przyst\u0105pi\u0107.<\/p>\n<p>Roz baca pose\u0142 do \u015bwagra, a ga\u017adzina do Ja\u015bkowej. No to mieli\u015bmy ca\u0142om cha\u0142upe dlo siebie! Posli\u015bmy do kuchni. Wyci\u0105gli\u015bmy jakisi gorcek i pod kierunkiem kota zac\u0119li\u015bmy ryktowa\u0107 to niezwyk\u0142e myd\u0142o. Cy sy\u0107ko robili\u015bmy zgodnie z przepisem pona Fertnera? Kot twierdzi\u0142, ze tak.<\/p>\n<p>Na koniec podgrzali\u015bmy gorcek wroz z jego zawarto\u015bciom. A potem pockali\u015bmy jaz ostygnie na telo, cobyk m\u00f3g\u0142 chyci\u0107 w z\u0119by. Wre\u015bcie chyci\u0142ek i ostroznie postawi\u0142ek na pod\u0142odze.<\/p>\n<p>&#8211; To nie jest substancja, ft\u00f3ro wys\u0142a ponu Fertnerowi &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; To jest jakosi barzo rzadko mikstura. Jak fces z cego\u015b tak rzadkiego zrobi\u0107 myd\u0142o cekoladowo-pi\u0142eckowe?<br \/>\n&#8211; Moze ta mikstura musi sie \u015bci\u0105\u0107 jak galaretka i wte bedzie g\u0119\u015bciejso? &#8211; zastanawio\u0142 sie kot.<br \/>\nPow\u0105cho\u0142ek to co\u015b.<br \/>\n&#8211; Pachnie \u0142adnie &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Moze skostujmy?<br \/>\nNo i skostowali\u015bmy. Ca\u0142kiem smacne to nawet by\u0142o.<br \/>\n&#8211; Miauu! &#8211; pedzio\u0142ek.<br \/>\nNie! Nie pomyli\u0142ek sie! Naprowde pedzio\u0142ek: Miauu!<br \/>\n&#8211; Miauu! &#8211; powt\u00f3rzy\u0142ek, fc\u0105c sie upewni\u0107, cy dobrze s\u0142yse to, co sam godom.<br \/>\nKot po\u017are\u0142 na mnie oniemia\u0142y.<br \/>\n&#8211; Hauhau! Hau! &#8211; pedzio\u0142 po kwili.<br \/>\nTeroz z kolei jo po\u017are\u0142ek oniemia\u0142y na kota.<br \/>\n&#8211; Hau? &#8211; spyto\u0142 kot.<br \/>\n&#8211; Miau? &#8211; odpowiedzio\u0142ek pytaniem na pytanie.<\/p>\n<p>Krucafuks! Co sie z nomi sta\u0142o? Fcio\u0142ek wygarn\u0105\u0107 kotu, ze jest sietniokiem i ze teroz z jego winy sy\u0107kie psy i koty we wsi bedom sie z nos \u015bmia\u0142y. Ale nie zd\u0105zy\u0142ek, bo us\u0142yso\u0142ek, ze fto\u015b wchodzi do cha\u0142upy. To baca wr\u00f3ci\u0142 od \u015bwagra! Krucafuks! Z kotem nie by\u0142o problemu &#8211; moze hipn\u0105\u0107 na piec i udawa\u0107, ze \u015bpi tam od co najmniej godziny. Ale co mio\u0142ek zrobi\u0107 jo? Co baca powie, kie uwidzi, ze jego owcarek jest nie na polu, ino w kuchni? I w dodatku miaucy zamiast sceka\u0107? Na scyn\u015bcie uwidzio\u0142ek, ze obrus po\u0142ozony na kuchennym stole si\u0119go prawie do pod\u0142ogi. No to wloz\u0142ek pod st\u00f3\u0142. W ostatniej kwili to zrobi\u0142ek, bo zaroz baca wloz\u0142 do kuchni. I o ma\u0142o co sie nie potkn\u0105\u0142 o porzucony przez nos gorcek.<br \/>\n&#8211; O, widze, ze matka jakisi kompot wyryktowa\u0142a &#8211; pedzio\u0142 do siebie baca. &#8211; Ino cemu ostawi\u0142a go na pod\u0142odze? Moze fcia\u0142a, coby sybciej wystyg\u0142?<br \/>\nBaca podni\u00f3s\u0142 gorcek. Przelo\u0142 se do kubka kapecke tego niezwyk\u0142ego p\u0142ynu. Napi\u0142 sie.<br \/>\n&#8211; Dobre! &#8211; pokwoli\u0142. &#8211; Ca\u0142kiem dobry ten kom&#8230;<br \/>\nBaca nie doko\u0144cy\u0142. Zorientowo\u0142 sie, ze&#8230; godo g\u0142osem mojej ga\u017adziny!<br \/>\n&#8211; Co jest w tym kompocie do diaska? &#8211; zdziwi\u0142 sie baca, znowu ga\u017adzininy g\u0142os z siebie wydaj\u0105c.<\/p>\n<p>W tym momencie da\u0142o sie s\u0142yse\u0107 najpierw pukanie, a potem skrzypienie uchylanyk drzwi. Fto\u015b kolejny wloz\u0142 do nasej cha\u0142upy.<br \/>\n&#8211; Jest tu fto? &#8211; spyto\u0142 dobiegaj\u0105cy z sieni g\u0142os Janieli.<br \/>\n&#8211; Jo jestem &#8211; odpowiedzio\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; O, to piknie! &#8211; uciesy\u0142a sie Janiela. &#8211; Dobrze, ze wos zasta\u0142ak, krzesno!<br \/>\n&#8211; Krzesno? Cemu Janiela pedzia\u0142a: krzesno, a nie: krzesny? &#8211; mrukn\u0105\u0142 do siebie baca.<br \/>\nI nagle zrobi\u0142 sie blady! Zrozumio\u0142, ze Janiela, s\u0142ys\u0105c jego odmieniony g\u0142os, my\u015bli, ze godo z ga\u017adzinom!<br \/>\n&#8211; Hej! Janielciu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca. &#8211; Lepiej id\u017a juz sobie! Mom dzisiok stra\u015bnie duzo roboty! Spotkomy sie inksym rozem.<br \/>\n&#8211; E, nie zajme wom duzo casu &#8211; pedzia\u0142a Janiela. &#8211; W kuchni jeste\u015bcie? No to juz ide ku wom.<br \/>\nBaca zrobi\u0142 sie jesce bledsy. Wartko otworzy\u0142 jednom z kuchennyk safek, wyci\u0105gn\u0105\u0142 z niej wielki garnek i na\u0142ozy\u0142 se go na g\u0142owe. P\u00f3\u0142 sekundy p\u00f3\u017aniej Janiela wes\u0142a do kuchni.<br \/>\n&#8211; Witojcie, krzesno! &#8211; pedzia\u0142a Janiela. &#8211; A to co? Jeste\u015bcie w portkak swojego ch\u0142opa? I cemu mocie garnek na g\u0142owie?<br \/>\n&#8211; Sy\u0107kie moje kiecki som w praniu, wi\u0119c musia\u0142ak pozycy\u0107 od ch\u0142opa te portki &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; A garnek mom na g\u0142owie, bo jestem choro na grype i nie fce wos zarazi\u0107.<br \/>\n&#8211; O, to moze powinna\u015b do doktora p\u00f3\u015b\u0107? &#8211; pedzia\u0142a Janiela.<br \/>\n&#8211; Juz by\u0142ak &#8211; odrzek\u0142 baca. &#8211; Doktor pedzio\u0142, ze to moze by\u0107 ptasio grypa, ta najstra\u015bliwso. Lepiej wi\u0119c nie podchod\u017acie ku mnie.<br \/>\nJaniela, kie to us\u0142ysa\u0142a, zrobi\u0142a krok do ty\u0142u.<br \/>\n&#8211; No tak &#8211; pedzia\u0142a. &#8211; Skoro to ptasio grypa, to rzecywi\u015bcie lepiej juz se p\u00f3de.<br \/>\n&#8211; Tak, tak &#8211; zgodzi\u0142 sie baca. &#8211; Id\u017acie juz. I w najblizsym casie nie zblizojcie sie do mojej cha\u0142upy, coby i wos to chor\u00f3bsko nie dopad\u0142o.<\/p>\n<p>Janiela wycofa\u0142a sie do sieni, otworzy\u0142a drzwi wyj\u015bciowe, no i juz by se pos\u0142a, kieby nie to, ze w progu wpad\u0142a na mojom ga\u017adzine, ft\u00f3ro w\u0142a\u015bnie wr\u00f3ci\u0142a od Ja\u015bkowej.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; zawo\u0142a\u0142a Janiela. &#8211; Jak to mozliwe, krzesno, ze przed kwileckom by\u0142a\u015b w kuchni, a teroz jeste\u015b na polu?<br \/>\n&#8211; Jo przed kwileckom by\u0142ak w kuchni? &#8211; zdziwi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Co wy za b\u017adziny godocie?<br \/>\n&#8211; Przysi\u0119gom, ze dopiero co widzia\u0142ak wos w kuchni &#8211; zarzeka\u0142a sie Janiela.<br \/>\n&#8211; A moze nadal tam jestem? &#8211; zakpi\u0142a se ga\u017adzina. &#8211; Najlepiej chod\u017amy to sprawdzi\u0107.<br \/>\nI ga\u017adzina pos\u0142a do kuchni. A Janiela za niom.<br \/>\n&#8211; No i co? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Tutok jest ino m\u00f3j ch\u0142op. Nikogo wi\u0119cej. Nie wiem tylko, cemu on garnek se na g\u0142owe na\u0142ozy\u0142.<br \/>\nTo powiedziawsy, podes\u0142a ku bacy i \u015bci\u0105g\u0142a garnek z jego g\u0142owy, zanim baca zd\u0105zy\u0142 zaprotestowa\u0107.<br \/>\n&#8211; Rzecywi\u015bcie to was ch\u0142op &#8211; zgodzi\u0142a sie Janiela. &#8211; Ale on dzisiok jako\u015b nie swoim g\u0142osem godo, ino wasym.<br \/>\n&#8211; Moim g\u0142osem? Znowu jakie\u015b b\u017adziny! &#8211; zdenerwowa\u0142a sie ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Zodne b\u017adziny! Zodne b\u017adziny! &#8211; obrusy\u0142a sie Janiela, a potem ku bacy zwr\u00f3ci\u0142a. &#8211; Powiedzcie co\u015b, krzesny.<br \/>\n&#8211; A co mom pedzie\u0107? &#8211; spyto\u0142 baca g\u0142osem wiecie juz jakim.<br \/>\nKie ga\u017adzina us\u0142ysa\u0142a ten g\u0142os &#8211; zemdla\u0142a. Ocucenie jej zaj\u0119\u0142o bacy i Janieli z dziesi\u0119\u0107 minut.<br \/>\n&#8211; Co\u015b ty znowu wymy\u015bli\u0142, ojciec? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina, kie wre\u015bcie dos\u0142a do siebie. &#8211; \u0106wicys parodiowanie cudzyk g\u0142os\u00f3w, coby wyst\u0105pi\u0107 w <em>Rozmowak w t\u0142oku<\/em> u pona Majewskiego?<br \/>\n&#8211; Nicego nie \u0107wice &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Napi\u0142ek sie ino kompotu, ft\u00f3ry sama\u015b zrobi\u0142a.<br \/>\nTo m\u00f3wi\u0105c baca wskazo\u0142 na gorcek z wyryktowanom przez kota i przeze mnie miksturom.<br \/>\n&#8211; Jo tego nie zrobi\u0142ak &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Pewnie przynios\u0142e\u015b to \u015bwi\u0144stwo od \u015bwagra. A ze wypi\u0142e\u015b u niego za duzo, to\u015b zabocy\u0142, ze\u015b przyni\u00f3s\u0142.<br \/>\nBaca podrapo\u0142 sie po g\u0142owie. By\u0142 tak sko\u0142owany tym, co sie tutok w ci\u0105gu ostatniego kwadransa porobi\u0142o, ze sam juz nie wiedzio\u0142, cego zabocy\u0142, a cego nie.<br \/>\n&#8211; Jednego, matka, jestem pewien &#8211; odezwo\u0142 sie wre\u015bcie. &#8211; To nie jest zodne \u015bwi\u0144stwo, ba co\u015b barzo smacnego.<br \/>\n&#8211; Tak? No to spr\u00f3buje &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Uwazoj, matka! &#8211; ostrzeg\u0142 baca. &#8211; Tobie tyz po wypiciu tego cego\u015b moze sie zmieni\u0107 g\u0142os!<br \/>\n&#8211; Skoro od skostowania tego napoju g\u0142os zmienio sie na m\u00f3j, to jo akurat nimom sie cym przejmowa\u0107 &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n\u015amia\u0142o nala\u0142a se tej tajemnicej ciecy do zostawionego przez bace kubka i skostowa\u0142a.<br \/>\n&#8211; Mos racje, ojciec, to jest barzo smacne &#8211; pedzia\u0142a.<br \/>\nAle na m\u00f3j dusiu! Jakim g\u0142osem ona to pedzia\u0142a! Pona Piotra Fronczewskiego!<br \/>\n&#8211; Co sie w\u0142a\u015bciwie tutok dzieje? &#8211; spyta\u0142a Janiela i przezegna\u0142a sie. &#8211; To jaki\u015b diabelski nap\u00f3j! Muse ostrzec sy\u0107kik we wsi, ze za sprawom jakiego\u015b tajemnicego napoju jeste\u015bcie przez diab\u0142a op\u0119tani!<br \/>\nI Janiela rusy\u0142a ku wyj\u015bciu.<br \/>\n&#8211; Hej! Janielciu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 dobywaj\u0105cy z gard\u0142a mojej ga\u017adziny g\u0142os pona Fronczewskiego. &#8211; A nie fcia\u0142aby\u015b zac\u0105\u0107 \u015bpiewa\u0107 jako Maryla Rodowicz?<br \/>\nJaniela zatrzyma\u0142a sie.<br \/>\n&#8211; Juz kiesik m\u00f3wi\u0142ak, ze fcia\u0142abyk &#8211; pedzia\u0142a. &#8211; A co?<br \/>\n&#8211; No bo jo, kie pi\u0142ak ten nap\u00f3j, barzo mocno zapragn\u0119\u0142ak goda\u0107 g\u0142osem pona Fronczewskiego &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; I jak widzis, tak w\u0142a\u015bnie godom. Je\u015bli wi\u0119c ty napijes sie i zapragnies \u015bpiewa\u0107 jak Maryla Rodowicz &#8211; z pewno\u015bciom tak sie stonie.<br \/>\n&#8211; Ooo! &#8211; zaciekawi\u0142a sie Janiela.<br \/>\nKieby cho\u0107 kwilecke sie zastanowi\u0142a, by\u0107 moze wzi\u0119\u0142aby pod uwage takom mozliwo\u015b\u0107, ze ga\u017adzina wpusco jom w maliny. Ale nie zastanawia\u0142a sie wcale. Nawet nie skorzysta\u0142a z kubka, tylko od rozu z samego gorcka sie napi\u0142a. Parskn\u0119\u0142a i przetar\u0142a gymbe r\u0119kawem.<br \/>\n&#8211; No to spr\u00f3bujmy za\u015bpiewa\u0107 &#8211; pedzia\u0142a. &#8211; Ma\u0142go\u015bka m\u00f3wi\u0105 miii on nie wart jednej \u0142zyyy!<br \/>\nAle, moi ostomili, to wcale nie by\u0142 g\u0142os poni Maryli Rodowicz&#8230;<br \/>\n&#8211; Krucafuks! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca. &#8211; Pierwsy roz s\u0142yse kacora Donalda \u015bpiewaj\u0105cego <em>Ma\u0142go\u015bke<\/em>!<br \/>\nBaca mio\u0142 racje. G\u0142os Janieli do z\u0142udzenia przybocowo\u0142 g\u0142os hyrnego kacora z kresk\u00f3wek pona Disneja. No to teroz juz nie by\u0142o w kuchni nikogo, fto w\u0142asnym g\u0142osem by godo\u0142.<br \/>\n&#8211; Hahaha! &#8211; za\u015bmia\u0142a sie mojo ga\u017adzina. &#8211; Od tej pory kie moje najm\u0142odse wnuki zefcom ogl\u0105dn\u0105\u0107 kacora Donalda, wcale nie bede musia\u0142a w\u0142\u0105ca\u0107 telewizora! Wystarcy, ze Janiele zaprose!<br \/>\n&#8211; Z kolei kie bedom fcia\u0142y ogl\u0105dn\u0105\u0107 <em>Akademie pana Kleksa<\/em>, to wystarcy, ze ciebie, matka, pos\u0142uchajom &#8211; za\u015bmio\u0142 sie baca.<br \/>\n&#8211; Mozecie przesta\u0107 \u015bpasowa\u0107? &#8211; wtr\u0105ci\u0142a Janiela. &#8211; Mi wcale nie jest do \u015bmiechu!<br \/>\n&#8211; Sama se jeste\u015b winna &#8211; odpowiedzia\u0142a jej ga\u017adzina. &#8211; Fcia\u0142a\u015b rozg\u0142osi\u0107 we wsi, ze diask nos op\u0119to\u0142. Musia\u0142ak cosi wymy\u015bli\u0107, coby cie powstrzyma\u0107.<br \/>\n&#8211; Ale jo fce odzyska\u0107 sw\u00f3j g\u0142os! &#8211; biadoli\u0142a Janiela.<br \/>\n&#8211; Spokojnie, Janielciu, spokojnie &#8211; pedzia\u0142a mojo ga\u017adzina. &#8211; Mom pewien pomys\u0142. P\u00f3dziemy do Felka znad m\u0142aki i poc\u0119stujemy go tym dziwnym kompotem. Wte Felek tyz zacnie goda\u0107 nie swoim g\u0142osem. Ale Felka sta\u0107 na to, coby sprowadzi\u0107 do wsi najlepsego doktora. A kie ten najlepsy doktor Felka wylecy, my dowiemy sie, jak wygl\u0105da\u0142a kuracja i wylecymy sie tak samo.<br \/>\n&#8211; Ino Felek jest teroz w Katowicak na jakimsi przyj\u0119ciu biznesowym &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Wr\u00f3ci dopiero jutro.<br \/>\n&#8211; No to jutro p\u00f3dziemy do Felka &#8211; stwierdzi\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; I jo mom do jutra ceka\u0107? &#8211; j\u0119kn\u0119\u0142a Janiela. &#8211; A dzisiok co zrobie? Wr\u00f3ce do domu i bede goda\u0142a do ch\u0142opa g\u0142osem kacora Donalda?<br \/>\n&#8211; Dzisiok pokazes ch\u0142opu na migi, ze gard\u0142o cie rozbola\u0142o i nie mozes m\u00f3wi\u0107 &#8211; poradzi\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\nJaniela nie by\u0142a pewno, cy to dobry pomys\u0142, ale lepsego nie mia\u0142a. No i pos\u0142a do swej cha\u0142upy. Baca z ga\u017adzinom za\u015b posli wre\u015bcie spa\u0107, dzi\u0119ki cemu jo mog\u0142ek wyle\u017a\u0107 spod sto\u0142a i wr\u00f3ci\u0107 do swojej budy.<\/p>\n<p>A rankiem okaza\u0142o sie, ze wyprawa do Felka nie bedzie potrzebno. Mikstura, ft\u00f3rom ze\u015bmy z kotem wyryktowali, przesta\u0142a dzia\u0142a\u0107 i sy\u0107kim wr\u00f3ci\u0142y normalne g\u0142osy: i ga\u017adzinie, i bacy, i kotu, i mnie. Potem us\u0142yso\u0142ek z dali krzyki Janieli, ft\u00f3ro robi\u0142a ch\u0142opu jakomsi awanture. Ona tyz krzyca\u0142a juz swoim g\u0142osem, nie donaldowym.<\/p>\n<p>I na tym ta ca\u0142o historia by sie zako\u0144cy\u0142a, kieby nie to, ze ga\u017adzina wys\u0142a przed cha\u0142upe i wyla\u0142a nasom niezwyk\u0142om miksture na ziem. Wkr\u00f3tce potem przed cha\u0142upe wyse\u0142 baca i wysypo\u0142 kurom ziarno &#8211; dok\u0142adnie w tym miejscu, ka ga\u017adzina wyla\u0142a te miksture. Kie kury sie ziarna najad\u0142y &#8211; to jak lwy zac\u0119\u0142y ryce\u0107! One nawet by\u0142y zadowolone, bo po roz pierwsy sy\u0107kie zwierz\u0119ta w obej\u015bciu nabra\u0142y wobec nik respektu. W ko\u0144cu lwi ryk &#8211; oboj\u0119tnie fto go wydoje &#8211; robi wrazenie. A jedno z tyk kur znios\u0142a jajko na samiu\u0107kim \u015brodecku podw\u00f3rka. No i jo &#8211; przyznoje &#8211; po\u0142asi\u0142ek sie na to jajko. Zjod\u0142ek je na surowo. Nawet kawa\u0142ka skorupki nie zostawi\u0142ek. I teroz piknie pytom: wybaccie mi, ale ten wpis zako\u0144ce kapecke inksymi s\u0142owami niz zwykle. Muuuuu!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> Przybocuje, ze w poniedzia\u0142ek pijemy zdrowie <strong>Profesorecka<\/strong>, bo <strong>Profesorecek<\/strong> urodziny bedzie mio\u0142! \ud83d\ude42<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> A kie poniedzia\u0142ek sie ko\u0144cy, my nie sko\u0144cymy pi\u0107, bo przyjdzie kolej na picie zdrowia <strong>Waweloka<\/strong>, ft\u00f3ry we wtorek bedzie mio\u0142 imieniny \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Cy fto\u015b z wos zno moze s\u0142owa do tej hyrnej piosnki pona Fertnera z filmu Zapomniana melodia? Na wselki wypadek przyboce, ze w filmie tym pon Fertner jest przemys\u0142owcem, co to fce produkowa\u0107 niezwyk\u0142y wynalazek: myd\u0142o, ft\u00f3re smakuje jak cekolada i ft\u00f3rym jednoce\u015bnie mozno sie bawi\u0107 jak pi\u0142kom. Przezornie postanawio naucy\u0107 sie receptury tego myd\u0142a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/169"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=169"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/169\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=169"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=169"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=169"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}