
{"id":1781,"date":"2013-07-31T01:27:22","date_gmt":"2013-07-30T23:27:22","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=1781"},"modified":"2013-09-10T11:29:31","modified_gmt":"2013-09-10T09:29:31","slug":"stop-zywina-na-drodze","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2013\/07\/31\/stop-zywina-na-drodze\/","title":{"rendered":"Stop! Zywina na drodze!"},"content":{"rendered":"<p>8 lipca, o godzinie 19:15, ukazo\u0142 sie w Owcark\u00f3wce komentorz Anecki z nieweso\u0142om niestety nowinom: <em>Kiedy\u015b pisa\u0142am, \u017ce w naszej Krainie d\u0142ugo oczekiwano powrotu wilka. No i wr\u00f3ci\u0142, ino jaka\u015b wereda przejecha\u0142a go samochodem.<\/em><\/p>\n<p>Krucafuks! Zol mi sie bidoka zrobi\u0142o. Wprowdzie nalezo\u0142 on do gatunku, przed ft\u00f3rym furt muse broni\u0107 owiecek mojego bacy&#8230; ale jednak zol. Pomy\u015blo\u0142ek se, ze trza koniecnie z\u0142apa\u0107 tego nieodpowiedzialnego kierowce i odda\u0107 go w r\u0119ce mojej ga\u017adziny. A ga\u017adzina, za pomocom swojego piknego wa\u0142ka, juz naucy\u0142aby sietnioka, ze autem trza je\u017adzi\u0107 ostroznie i trza uwaza\u0107 na przebiegaj\u0105com przez droge zywine. Napiso\u0142ek o tym w swoim komentorzu do Anecki o godzinie 20:33. Anecka &#8211; dwie godzinki p\u00f3\u017aniej &#8211; piknie ten pomys\u0142 popar\u0142a.<!--more-->I c\u00f3z&#8230; trza by\u0142o ino wymy\u015bli\u0107, jak tego ancykrysta nole\u017a\u0107. My\u015blo\u0142ek nad tym, my\u015blo\u0142ek, r\u00f3zne pomys\u0142y przychodzi\u0142y mi do g\u0142owy, ale jakosi zoden nie widzio\u0142 mi sie wystarcaj\u0105co dobrym&#8230;<\/p>\n<p>Jaze pare dni temu &#8211; korzystaj\u0105c z tego, ze baca i juhasi byli zaj\u0119ci owieckami &#8211; otworzy\u0142ek se laptopa jednego z juhas\u00f3w i po\u017are\u0142ek do swojej skrzinki mailowej. Nic nowego nie przys\u0142o, nie lic\u0105c maili reklamuj\u0105cyk r\u00f3zne b\u017adziny. Ocywi\u015bcie pokasowo\u0142ek to ca\u0142e plugastwo, w og\u00f3le go nie cytaj\u0105c. I juz fcio\u0142ek swojom skrzinke poctowom zamkn\u0105\u0107, kie nagle&#8230; przyse\u0142 jesce jeden e-mail. Tym rozem nie by\u0142a to zodno g\u0142upio reklama. Ale wiadomo\u015b\u0107 od kogosi znajomego tyz to nie by\u0142a. E-mail by\u0142 takiej tre\u015bci:<\/p>\n<p><em>Witojcie, krzesny! Nie znocie mnie, wi\u0119c niekze sie najpierw przedstawie. Nazywom sie Professor. Jestem psem jednego z wyk\u0142adowc\u00f3w na hyrnej holenderskiej ucelni &#8211; Universiteit Utrecht. Niedowno przegl\u0105do\u0142ek se internet i zupe\u0142nie przypadkiem natrafi\u0142ek na wasego bloga. No i uwidzio\u0142ek, ze ku tej wasej blogowej budzie dotar\u0142y juz wie\u015bci o bidnym wilku, ft\u00f3rego na jednej z dr\u00f3g w moim kraju rozjecha\u0142a swym autem jakosi wereda. Przecyto\u0142ek tyz was komentorz, ze waso ga\u017adzina mog\u0142aby piknie te werede zresocjalizowa\u0107. Na m\u00f3j dusiu! Spodobo\u0142 mi sie was pomys\u0142! Od rozu przyst\u0105pi\u0142ek do dzia\u0142ania. Zmobilizowo\u0142ek ca\u0142om holenderskom zywine, coby pomog\u0142a w odnolezieniu sprawcy wypadku. Dzi\u0119ki temu wartko uda\u0142o sie go nole\u017a\u0107. I wkr\u00f3tce wroz z paroma zaprzyja\u017anionymi psami chyci\u0142ek go, zwi\u0105zo\u0142ek i zakneblowo\u0142ek. Potem za\u015b piknie zaci\u0105gli my go jaz do wasej wsi. Z pomocom polskiej zywiny uda\u0142o nom sie dowiedzie\u0107, kany jest waso wie\u015b i kany stoi waso cha\u0142upa. W tej kwilecce ch\u0142op siedzi juz zwi\u0105zany przed wasym domem. Mom nadzieje, ze teroz waso ga\u017adzina rzecywi\u015bcie naucy go odpowiedzialnego zachowania za kierownicom?<\/em><br \/>\n<em>Piknie wos pozdrawiom i do zobacenia wkr\u00f3tce!<\/em><br \/>\n<em>Professor &#8211; uniwersytecki pies z samiu\u0107kiej Holandii<\/em><\/p>\n<p>&#8211; Do zobacenia wkr\u00f3tce&#8230; &#8211; powt\u00f3rzy\u0142em na g\u0142os ko\u0144cowe s\u0142owa e-maila &#8211; C\u00f3z, ch\u0119tnie poznom nadawce tego listu.<br \/>\n&#8211; No to jestem &#8211; us\u0142yso\u0142ek znienacka g\u0142os z ty\u0142u. &#8211; Witojcie, krzesny!<br \/>\nPo\u017are\u0142ek za siebie&#8230; Krucafuks! Za mnom sto\u0142 ra\u017ano merdaj\u0105cy ogonem kundelek. A wi\u0119c to by\u0142 ten Professor! Podese\u0142 ku mnie pod wiater i dlotego m\u00f3j nos nie pocu\u0142 go wce\u015bniej. Wygl\u0105do\u0142 na piknie siumne psisko. Na syi mio\u0142 obroze, do ft\u00f3rej przycepiony by\u0142 smartfon, tak jak u bernardyn\u00f3w do obrozy przecepiono jest becu\u0142ka rumu. Najwyra\u017aniej w\u0142a\u015bnie z tego smartfona wys\u0142o\u0142 mi maila, ft\u00f3rego przed kwileckom przecyto\u0142ek.<\/p>\n<p>&#8211; No&#8230; witojcie&#8230; &#8211; odpowiedzio\u0142ek na s\u0142owa powitania, kapecke jednak zaskocony tym nieocekiwanym spotkaniem.<br \/>\n&#8211; Nie spodziewali\u015bcie sie mnie. Przeprasom, ze jo tak bez zapowiedzi na wasom hole wpod\u0142ek &#8211; popyto\u0142 Professor. &#8211; Kie wroz z paroma inksymi psami dostarcy\u0142ek wasej ga\u017adzinie tego pirata drogowego z mojego kraju, to od rozu rusyli my nazod ku nasym domom. Ba nagle pomy\u015blo\u0142ek se, ze fajnie by by\u0142o spotka\u0107 polskiego owcarka, ft\u00f3ry ryktuje w\u0142asnego bloga. Dlotego od\u0142\u0105cy\u0142ek od moik kompan\u00f3w i pohybo\u0142ek w g\u00f3ry, coby wos odsuka\u0107. No i&#8230; nolozlek wos!<br \/>\n&#8211; Baju\u015bci. &#8211; Dalej by\u0142ek nieco sko\u0142owany. &#8211; Wi\u0119c naprowde ta wereda, ft\u00f3ro rozjecha\u0142a wilka w wasym kraju, siedzi teroz zwi\u0105zano przed mojom cha\u0142upom?<br \/>\n&#8211; Naprowde &#8211; potwierdzi\u0142 Professor. &#8211; Zre\u015btom cosi wom zaroz pokaze.<\/p>\n<p>To powiedziawsy, zr\u0119cnym ruchem przedniej prawej \u0142apy odcepi\u0142 smartfona od swojej obrozy i zaroz wy\u015bwietli\u0142 mi zdj\u0119cie, na ft\u00f3rym od rozu rozpozno\u0142ek swojom cha\u0142upe. Obok drzwi wej\u015bciowyk siedzio\u0142 oparty o \u015bciane ch\u0142op. By\u0142 zwi\u0105zany, zakneblowany i mio\u0142 naci\u0105gni\u0119tom na ocy copke (ocy &#8211; jak wyja\u015bni\u0142 Professor &#8211; zas\u0142oni\u0119to po to, coby pukwa nie zorientowa\u0142a sie, kany zosta\u0142a zabrano i nie mog\u0142a p\u00f3\u017aniej wnie\u015b\u0107 oskarzenia przeciwko mojej ga\u017adzinie o wsp\u00f3\u0142udzia\u0142 w porwaniu). Do kosuli ch\u0142opa by\u0142a przycepiono jakosi kartecka. Professor zrobi\u0142 zblizenie i wte da\u0142o sie odcyta\u0107, co by\u0142o tamok napisane. A by\u0142o to:<\/p>\n<p><em>Do ga\u017adziny spod Turbacza, pod ft\u00f3rej cha\u0142upom nojdzie sie ten ch\u0142op.<\/em><br \/>\n<em>Ostomi\u0142o ga\u017adzino, ten oto c\u0142ek to stra\u015bliwo beskurcyja, ft\u00f3ro w Holandii przejecha\u0142a autem piknego wilka. Pierwsego od ponad stu rok\u00f3w wilka w tym kraju! Oburzony tym post\u0119pkiem popyto\u0142ek najlepsyk holenderskik agent\u00f3w, coby nole\u017ali osobe, ft\u00f3ro najskutecniej naucy werede, ze jad\u0105c autem wse nalezy uwaza\u0107 na zywine. No i ci agenci &#8211; za pomocom supertajnego \u015bpiegowskiego komputra &#8211; nole\u017ali w\u0142a\u015bnie wos. Cy zatem mogliby\u015bcie zresocjalizowa\u0107 tego fudamenta dlo dobra piknej niderlandzkiej przyrody? Je\u015bli spe\u0142nicie mojom pro\u015bbe &#8211; i jo, i ca\u0142y holenderski nar\u00f3d bedziemy wom piknie wdzi\u0119cni!<\/em><br \/>\n<em>Podpisano: Wilhelm Aleksander, kr\u00f3l Holandii<\/em><\/p>\n<p>Na dole kartecki widnio\u0142 zamasysty podpis.<\/p>\n<p>&#8211; Krzesny &#8211; zwr\u00f3ci\u0142ek sie do Professora &#8211; ale ten podpis to chyba nie jest oryginalny?<br \/>\nProfessor zachichoto\u0142.<br \/>\n&#8211; Aha, cyli jednak jest &#8211; zrozumio\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Mo sie swoje sposoby &#8211; rzek\u0142 z dumom Professor.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek pe\u0142en uznania. &#8211; O sy\u0107kim ze\u015bcie pomy\u015bleli! Jaz skoda, ze nimo mnie teroz we wsi. Ch\u0119tnie byk uwidzio\u0142, jak mojo ga\u017adzina biere sie za tego bejdoka.<br \/>\n&#8211; By\u0107 moze nic straconego &#8211; pedzio\u0142 Professor. &#8211; Kie dostarcyli my tego ch\u0142opa pod wasom cha\u0142upe, w \u015brodku nikogo nie by\u0142o. Waso ga\u017adzina musia\u0142a akurat kasi p\u00f3\u015b\u0107. Je\u015bli wi\u0119c zaroz pohybomy w d\u00f3\u0142 &#8211; moze jesce zd\u0105zymy?<br \/>\n&#8211; No to hybojmy! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Hybojmy &#8211; zgodzi\u0142 sie Professor.<\/p>\n<p>Popyto\u0142ek pozosta\u0142e owcarki na holi, coby uwaza\u0142y na owiecki, kie mnie tutok nie bedzie. I po kwili wroz z moim nowym znajomym pobieg\u0142ek w d\u00f3\u0142.<\/p>\n<p>Wkr\u00f3tce dotarli my do wsi i nole\u017ali sie pod mojom cha\u0142upom. A tamok &#8211; tak jak dopiero co uwidzio\u0142ek wce\u015bniej na zdj\u0119ciu &#8211; siedzio\u0142 zwi\u0105zany ch\u0142op. W dalsym ci\u0105gu mio\u0142 copke naci\u0105gni\u0119tom na ocy &#8211; prawie po cubek nosa &#8211; wi\u0119c ino dolnom cyn\u015b\u0107 jego kufy by\u0142o wida\u0107.<\/p>\n<p>I wte&#8230; pocu\u0142ek nagle dobrze znany mi zapach.<\/p>\n<p>&#8211; O krucafuks! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Krucafuks!!!<br \/>\n&#8211; Co sie sta\u0142o, krzesny? &#8211; spyto\u0142 Professor.<br \/>\n&#8211; To sie sta\u0142o, ze jo tego ch\u0142opa znom! &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; To syn nasego so\u0142tysa!<br \/>\n&#8211; Co? &#8211; Professor jaz nie m\u00f3g\u0142 uwierzy\u0107 w taki zbieg okolicno\u015bci. &#8211; Jeste\u015bcie pewni?<br \/>\n&#8211; Krzesny &#8211; pedzio\u0142ek &#8211; znom barzo dobrze zapachy sy\u0107kik mieska\u0144c\u00f3w mojej wsi. Na pewno sie nie myle.<\/p>\n<p>Krucafuks! Jak to sie w og\u00f3le sta\u0142o, ze syn nasego so\u0142tysa noloz\u0142 sie w Holandii? C\u00f3z&#8230; by\u0107 moze bocycie m\u00f3j wpis z 19 kwietnia. Opowiedzio\u0142ek wte wom o tym, jak mojo ga\u017adzina &#8211; dzia\u0142aj\u0105c zre\u015btom w obronie swej wnucki &#8211; sprawi\u0142a temuz so\u0142tysiemu synalkowi niez\u0142e lanie. Ino niebawem okaza\u0142o sie, ze m\u0142odziok by\u0142 barzo podatny na tak zwany syndrom \u015btokholmski. Wi\u0119c zamiast mojom ga\u017adzine znienawidzie\u0107 &#8211; to sie w niej zakocho\u0142! I to na zab\u00f3j! Tak ze po\u017aniej nie dawo\u0142 jej spokoju, ino furt jom nachodzi\u0142, bezskutecnie pr\u00f3buj\u0105c zdoby\u0107 jej serce. Haj.<\/p>\n<p>O tym sy\u0107kim gwarzy\u0142ek w tamtym wpisie. Ba jakosi nie by\u0142o potela okazji, coby pedzie\u0107 wom, co by\u0142o dalej. Wi\u0119c powiem teroz. Ot\u00f3z ga\u017adzina, maj\u0105c coroz bardziej dosy\u0107 natr\u0119tnego zalotnika, pos\u0142a wre\u015bcie do so\u0142tysa i pedzia\u0142a mu, ze je\u015bli nie fce on przegra\u0107 przys\u0142orocnyk wybor\u00f3w samorz\u0105dowyk, niek wy\u015ble synalka kasi daleko. Najdalej jak to mozliwe. U so\u0142tysa mi\u0142o\u015b\u0107 do w\u0142adzy zawierchowa\u0142a nad mi\u0142o\u015bciom ojcowskom, wi\u0119c pos\u0142ucho\u0142 ga\u017adziny i pos\u0142o\u0142 swom latoro\u015bl do krewnyk w Holandii. No i tamok ch\u0142opecek siedzio\u0142by do dzisiok, kieby nie przejecho\u0142 tego bidnego wilka. Ale przejecho\u0142&#8230; I tym sposobem zapoc\u0105tkowo\u0142 ca\u0142y ci\u0105g wydarze\u0144, ft\u00f3rego z pewno\u015bciom zupe\u0142nie sie nie spodziewo\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; I fto by pomy\u015blo\u0142! &#8211; nie m\u00f3g\u0142 sie nadziwi\u0107 Professor. &#8211; Sietniok, ft\u00f3ry zabi\u0142 wilka w moim kraju, okazo\u0142 sie by\u0107 mieska\u0144cem tej wsi!<\/p>\n<p>Tyz fcio\u0142ek wyrazi\u0107 swoje zdumienie, ale nagle&#8230; m\u00f3j nos pocu\u0142, ze ku cha\u0142upie zblizo sie ga\u017adzina. Nie by\u0142a sama &#8211; s\u0142a z jednym ze swoik wnuk\u00f3w. Wraca\u0142a z zakupami, a wnuk pomago\u0142 jej te zakupy d\u017awiga\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Ukryjmy sie za oborom &#8211; pedzio\u0142ek do swego kompana.<\/p>\n<p>Zaroz we dw\u00f3k schowali my sie za rogiem obory. I stamtela pozirali, co bedzie dzia\u0142o sie dalej.<\/p>\n<p>Tymcasem ga\u017adzina i jej wnuk dosli do cha\u0142upy. Ocywi\u015bcie oboje zdziwili sie stra\u015bnie, kie uwidzieli zwi\u0105zanego bidoka z naci\u0105gni\u0119tom na po\u0142owe kufy copkom. Zaroz zauwazyli przycepionom do jego kosuli kartecke z rzekomom wiadomo\u015bciom od kr\u00f3la Wilhelma Aleksandra. Ga\u017adzina oderwa\u0142a kartke od ubrania m\u0142odzioka, wyci\u0105g\u0142a z kieseni okulary i zac\u0119\u0142a cyta\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Eee, to niemozliwe &#8211; pedzia\u0142a, kie przecyta\u0142a. &#8211; Sam kr\u00f3l Holandii mio\u0142by mnie pyta\u0107 o pomoc? Chyba ftosi robi mi g\u0142upi \u015bpas.<br \/>\n&#8211; Babciu, mom pomys\u0142 &#8211; pedzio\u0142 na to wnuk ga\u017adziny. &#8211; Po\u017are do internetu i tamok posukom prowdziwego podpisu kr\u00f3la Holandii. A kie nojde &#8211; to por\u00f3wnomy go z tym na tej kartce.<\/p>\n<p>Ga\u017adzina pedzia\u0142a, ze to dobry pomys\u0142. Wesli zaroz oboje do cha\u0142upy, w\u0142\u0105cyli komputer, uruchomili internet i w ko\u0144cu nole\u017ali pikny podpis holenderskiego monarchy. No i dosli do wniosku, ze podpis na kartce jest jednak autentycny. C\u00f3z, ani ga\u017adzina, ani jej wnuk nie jest grafologiem &#8211; ale to nie zmnienio faktu, ze ik wniosek by\u0142 piknie prawid\u0142owy. Bajako.<\/p>\n<p>Co sie zadzia\u0142o dalej? Ano ga\u017adzina uzna\u0142a, ze skoro sam kr\u00f3l- sy\u0107ko jedno jakiego kraju &#8211; mo ku niej piknom pro\u015bbe, to nie wypado odm\u00f3wi\u0107. Zaroz pos\u0142a do kuchni i wyci\u0105g\u0142a z safki sw\u00f3j pikny wielofunkcyjny przyrz\u0105d s\u0142uz\u0105cy zar\u00f3wno do wa\u0142kowania ciasta, jak i do resocjalizowania r\u00f3znego rodzaju \u0142otr\u00f3w. Nast\u0119pnie wys\u0142a z cha\u0142upy i stan\u0119\u0142a przed zwi\u0105zanym bejdokiem. Wnuk ga\u017adziny stan\u0105\u0142 obok i poziro\u0142 ciekawy, co teroz jego babka zrobi.<\/p>\n<p>&#8211; Hmm&#8230; &#8211; zastanowi\u0142a sie ga\u017adzina &#8211; Ino jak jo z tom beskurcyjom bede rozmawia\u0142a? Przecie on godo po holendersku, a jo po polsku, w dodatku gwarom&#8230; No c\u00f3z, na poc\u0105tek wyci\u0105gnijmy mu knebel z gymby.<br \/>\nJak ga\u017adzina postanowi\u0142a &#8211; tak zrobi\u0142a.<br \/>\n&#8211; Ratunkuuuu!!! &#8211; wrzasn\u0105\u0142 syn so\u0142tysa, kie ino knebel przesto\u0142 go zatyka\u0107. &#8211; Kimkolwiek jeste\u015bcie &#8211; pom\u00f3zcie mi! Piknie pytom! Pom\u00f3zcie!<br \/>\n&#8211; Ooo! &#8211; uciesy\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Ten holenderski jest nawet ca\u0142kiem zrozumia\u0142y! To by wyja\u015bnia\u0142o, cemu kr\u00f3l Holandii nie widzio\u0142 przesk\u00f3d, coby wys\u0142a\u0107 tego fudamenta ku mnie.<br \/>\n&#8211; Kim wy jeste\u015bcie? &#8211; spyto\u0142 syn so\u0142tysa, ft\u00f3ry ci\u0105gle maj\u0105c na ocak copke, nie m\u00f3g\u0142 widzie\u0107, z kim godo. &#8211; I cemu godocie, ze holenderski jest zrozumia\u0142y, kie jo wcale nie godom po holendersku?<br \/>\n&#8211; Wy mnie tutok, panocku, nie pr\u00f3bujcie wyonacy\u0107 &#8211; odpowiedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Zostali\u015bcie przys\u0142ani z Holandii, wi\u0119c niby po jakiemu mieliby\u015bcie goda\u0107? Po chi\u0144sku?<br \/>\n&#8211; No&#8230; &#8211; zac\u0105\u0142 \u015bpekulowa\u0107 syn so\u0142tysa. &#8211; Pare ty\u017ani juz w tej Holandii siedze&#8230; Wi\u0119c moze faktycnie nawet nie zauwazy\u0142ek, jak zac\u0105\u0142ek biegle pos\u0142ugiwa\u0107 sie tutejsym j\u0119zykiem&#8230;<\/p>\n<p>W tej kwilecce ga\u017adzine cosi tkn\u0119\u0142o&#8230;<br \/>\n&#8211; Panocku&#8230; &#8211; pedzia\u0142a &#8211; jo chyba poznoje wos po g\u0142osie.<br \/>\n&#8211; Yyy&#8230; jo wos chyba tyz&#8230; &#8211; u\u015bwiadomi\u0142 se syn so\u0142tysa.<br \/>\n&#8211; Cyzby\u015bcie byli&#8230; &#8211; zac\u0119\u0142a ga\u017adzina, ba nie doko\u0144cy\u0142a, ino wartko \u015bci\u0105g\u0142a copke z g\u0142owy ch\u0142opoka.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; zawo\u0142a\u0142a, kie wre\u015bcie uwidzia\u0142a z kim godo. &#8211; To ty! Tak mi sie zac\u0119\u0142o widzie\u0107, ze to ty!<br \/>\n&#8211; Mojo ukochano! &#8211; zawo\u0142o\u0142 syn so\u0142tysa.<br \/>\n&#8211; Obacys, jak cie zaroz tym wa\u0142kiem prasne, je\u015bli jesce roz nazwies mnie ukochanom &#8211; ostrzeg\u0142a ga\u017adzina. &#8211; A teroz godoj mi tutok ca\u0142om prowde! Sam kr\u00f3l Holandii napiso\u0142 do mnie, ze\u015b przejecho\u0142 jakiegosi bidnego wilka. Przyznoj sie: przejecho\u0142e\u015b?<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! Nie my\u015blo\u0142ek, ze dowie sie o tym sam kr\u00f3l &#8211; zdumio\u0142 sie syn so\u0142tysa. &#8211; Ale&#8230; no c\u00f3z&#8230; sta\u0142o sie. Przyznoje. Kapecke przynapity wsiod\u0142ek wte do auta. Jakosi nie zauwazy\u0142ek, jak wilk se\u0142 samiu\u0107kim \u015brodeckiem drogi. No i rozjecho\u0142ek go. Ino nie spodziewo\u0142ek sie, ze kogosi bedzie interesowo\u0142 jeden g\u0142upi wilk. A tymcasem&#8230; ca\u0142o Holandia zac\u0119\u0142a sie nad nim uzola\u0107! I sy\u0107ka w tym kraju fcieli nole\u017a\u0107 sprawce, cyli mnie! Wydawa\u0142o mi sie jednak, ze zodnyk \u015bwiadk\u00f3w wypadku nie by\u0142o, wi\u0119c cu\u0142ek sie racej bezpiecny. Jaz roz ciemnom nocom&#8230; ftosi sie na mnie rzuci\u0142. Chyba jakiesi psy. Pewnie specjalnie przez kogosi wytresowane. Zwi\u0105zano mnie, zakneblowano, a na ocy wci\u015bni\u0119to copke, tak ze nie mog\u0142ek nawet widzie\u0107, co sie woko\u0142o mnie dzieje. A potem&#8230; sam nie wiem jak d\u0142ugo ftosi mnie nies\u0142. I pewnie mi nie uwierzycie, ale przez ca\u0142y ten cas nie s\u0142yso\u0142ek zodnyk ludzkik rozm\u00f3w, ino tak jakby g\u0142osy zywiny.<\/p>\n<p>&#8211; To pewnie sy\u0107ko robota tyk agent\u00f3w, o ft\u00f3ryk kr\u00f3l zbocy\u0142 w swoim li\u015bcie &#8211; mruk\u0142a ga\u017adzina do siebie. &#8211; A te g\u0142osy zywiny to pewnie ci agenci specjalnie wydawali, coby g\u0142uptoka zmyli\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Co godocie? &#8211; spyto\u0142 syn so\u0142tysa, ft\u00f3ry cho\u0107 by\u0142 duzo blizej ga\u017adziny niz jo z Professorem, to jednak maj\u0105c duzo gorsy s\u0142uch niz my psy, nie barzo m\u00f3g\u0142 zrozumie\u0107 jej mrucenie.<\/p>\n<p>W ocak ga\u017adziny nagle do\u0142 sie zauwazy\u0107 piknie selmowski b\u0142ysk. O, krucafuks! Juz wiedzio\u0142ek, ze cosi uknu\u0142a!<\/p>\n<p>&#8211; Jo godom &#8211; rzek\u0142a ga\u017adzina ku m\u0142odziokowi &#8211; ze najprowdopodobniej porwa\u0142y cie wilki.<br \/>\n&#8211; Co? Wilki? Przecie to niemozliwe! &#8211; zawo\u0142o\u0142 syn so\u0142tysa.<br \/>\n&#8211; Mozliwe, mozliwe &#8211; odpowiedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Kieby\u015b zamiast jakisik Steven\u00f3w Seagal\u00f3w cy inksyk Van Damm\u00f3w ogl\u0105do\u0142 filmy przyrodnice, to by\u015b wiedzio\u0142, ze wilki to inteligentne beskurcyje. Sakramencko inteligentne! Wi\u0119c pewnie kie dowiedzia\u0142y sie, ze\u015b przez lekkomy\u015blno\u015b\u0107 zabi\u0142 ik pobratymca, to postanowi\u0142y sie na tobie zem\u015bci\u0107. Tak, tak, to wilki cie porwa\u0142y. To one cie zniewoli\u0142y. One zwi\u0105za\u0142y cie, zakneblowa\u0142y i jesce tak wcis\u0142y te copke na \u0142eb, ze\u015b nawet nie m\u00f3g\u0142 bidoku nic widzie\u0107.<\/p>\n<p>&#8211; Krzesny, co ona godo? &#8211; sepn\u0105\u0142 ku mnie Professor. &#8211; Przecie to nimo sensu! Przy ca\u0142ym sacunku dlo wasej ga\u017adziny, to&#8230; zacynom sie zastanawia\u0107, cy faktycnie oddanie tego sietnioka w jej r\u0119ce by\u0142o dobrym pomys\u0142em.<br \/>\n&#8211; Spokojnie &#8211; odpowiedzio\u0142ek, bo cho\u0107 poc\u0105tkowo tyz by\u0142ek zdziwiony, to po kwili jednak zrozumio\u0142ek, o co mojej ga\u017adzinie idzie. &#8211; Ga\u017adzina, podobnie jak jo zre\u015btom, wie, ze ten bejdok nadzwycaj \u0142atwo ulego syndromowi \u015btokholmskiemu.<br \/>\n&#8211; Naprowde? &#8211; zaciekawi\u0142 sie Professor.<br \/>\n&#8211; Baju\u015bci &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Po\u017arejcie ino, jak zaroz bedzie sie zachowywo\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Wilki, godocie? &#8211; odezwo\u0142 sie tymcasem syn so\u0142tysa ni to do siebie, ni to do ga\u017adziny. &#8211; No tak&#8230; Wilki&#8230; Uwi\u0119zi\u0142y mnie&#8230; Wilki&#8230; Z dalekiej Holandii jaz tutok pod Turbacz mnie nies\u0142y&#8230; Nies\u0142y mnie, nies\u0142y&#8230; Heeej! W\u0142a\u015bciwie&#8230; mozno pedzie\u0107, ze sto\u0142ek sie w ten spos\u00f3b c\u0142onkiem ik stada. Bajako. Jakiesi pikne braterstwo mi\u0119dzy nomi zaistnia\u0142o&#8230; Taaak&#8230; Kochom sy\u0107kie wilki! Kochom je! Pon B\u00f3cek mi \u015bwiadkiem!<\/p>\n<p>Ga\u017adzina uzna\u0142a, ze kr\u00f3lewsko pro\u015bba zosta\u0142a spe\u0142niono i mozno juz pu\u015bci\u0107 m\u0142odzioka wolno. Popyta\u0142a wnuka, coby wartko przynies\u0142 jej z kuchni ostrego noza. I zaroz przeci\u0119\u0142a bidokowi wi\u0119zy. A ten&#8230; jak ino odzysko\u0142 wolno\u015b\u0107, to zaroz pohybo\u0142 ku lasowi, stan\u0105\u0142 na jego skraju i zac\u0105\u0142 wo\u0142a\u0107:<br \/>\n&#8211; Hej! Wilki! Jeste\u015bcie tamok? Kochom wos! S\u0142ysycie!? Kochom! Kochooooooom!!! I przepytuje piknie, ze w Holandii przejecho\u0142ek jednego z wos! To sie juz nigdy wi\u0119cej nie powt\u00f3rzy!<\/p>\n<p>I tak oto ga\u017adzinie uda\u0142o sie upiec dwie piecenie na jednym ogniu: sprawi\u0142a, ze namolny adorator wre\u015bcie sie od niej odcepi\u0142, a jednoce\u015bnie przeinacy\u0142a go z nieodpowiedzialnego kierowcy w c\u0142owieka, ft\u00f3ry teroz juz z ca\u0142om pewno\u015bciom bedzie je\u017adzi\u0142 ostroznie, coby zodnego wilka na drodze nie rozjecha\u0107. Bajako.<\/p>\n<p>Jo za\u015b z Professorem wkr\u00f3tce sie rozsto\u0142ek. Ba najpierw wypili my po Smadnym Mnichu, ft\u00f3rego wsp\u00f3lnie wykradli\u015bmy z wiejskiego sklepiku nalez\u0105cego do Felka znad m\u0142aki. Potem m\u00f3j nowy znajomy rusy\u0142 ku swym ojcystym stronom, jo za\u015b &#8211; wr\u00f3ci\u0142ek na hole do mojego bacy.<\/p>\n<p>A tak w og\u00f3le to przez przypadek noloz\u0142ek na stronak <a href=\"http:\/\/tvnmeteo.tvn24.pl\/informacje-pogoda\/ciekawostki,49\/potracony-wilk-w-holandii-to-zart-polakow,93136,1,0.html\">TVN Meteo <\/a> nowom informacje o tym bidoku przejechanym w Holandii. Podobno zac\u0119to podejrzewa\u0107, ze musio\u0142 on zosta\u0107 przywieziony tamok przez jakisik zartownisi\u00f3w i tak dalej, i tak dalej&#8230; E, znowu cosi te redaktory wymy\u015bli\u0142y. Wymy\u015bli\u0142y i telo. A prowda, ostomili, jest tako, jako wom tutok opowiedzio\u0142ek. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> Na m\u00f3j dusiu! Kie ryktowo\u0142ek poprzedni wpis, to po\u017are\u0142ek do starej wersji  budowego kalendorza zamiast do nowej. No i przez to przegapilek fakt, ze w ostatni pi\u0105tek opr\u00f3c imienin <strong>Anecki<\/strong> i <strong>Anecki Schroniskowej<\/strong> by\u0142y tyz imieniny <strong>Fusillecki<\/strong>. No to koniecnie &#8211; cho\u0107 niestety z op\u00f3\u017anieniem &#8211; <strong>Fusilleckowe<\/strong> zdrowie trza wypi\u0107! Zdrowie <strong>Fusillecki<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> I jesce jedno zaleg\u0142o\u015b\u0107 nom sie tutok wyryktowa\u0142a &#8211; w ostatni poniedzia\u0142ek <strong>Grzesickowe<\/strong> urodziny by\u0142y. A zatem &#8211; zdrowie <strong>Grzesicka<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.3.<\/strong> I to trza jesce zbocy\u0107, ze pod ostatnim wpisem pojawi\u0142 sie w Owcark\u00f3wce nowy go\u015b\u0107 <strong>Seiendesecek<\/strong>. Powita\u0107 pikne <strong>Seiendesecka<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.4.<\/strong> Za\u015b w najblizsy wtorek &#8211; bedziemy mieli <strong>Basieckowe<\/strong> urodziny. A zatem Smadne Mnichy do wierchu i pijmy piknie za zdrowie <strong>Basiecki<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>8 lipca, o godzinie 19:15, ukazo\u0142 sie w Owcark\u00f3wce komentorz Anecki z nieweso\u0142om niestety nowinom: Kiedy\u015b pisa\u0142am, \u017ce w naszej Krainie d\u0142ugo oczekiwano powrotu wilka. No i wr\u00f3ci\u0142, ino jaka\u015b wereda przejecha\u0142a go samochodem. Krucafuks! Zol mi sie bidoka zrobi\u0142o. Wprowdzie nalezo\u0142 on do gatunku, przed ft\u00f3rym furt muse broni\u0107 owiecek mojego bacy&#8230; ale jednak [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1781"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1781"}],"version-history":[{"count":10,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1781\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1790,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1781\/revisions\/1790"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1781"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1781"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1781"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}