
{"id":194,"date":"2008-07-12T01:42:52","date_gmt":"2008-07-11T23:42:52","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=194"},"modified":"2008-07-12T01:42:52","modified_gmt":"2008-07-11T23:42:52","slug":"tesknota-za-paprykorzem-z-puski","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/07\/12\/tesknota-za-paprykorzem-z-puski\/","title":{"rendered":"T\u0119sknota za paprykorzem z puski"},"content":{"rendered":"<p>W Tygodniku Powsechnym pon Micha\u0142 Olszewski wyryktowo\u0142 artyku\u0142 o tym, co to sie w ostatnik casak w polskiej turystyce porobi\u0142o. I napiso\u0142 tamok tak: <em>Wraz z mobilno\u015bci\u0105 Polak\u00f3w<\/em> [&#8230;] <em>tzw. standard wypoczynku poszed\u0142 w g\u00f3r\u0119. Nie ma powod\u00f3w, \u017ceby t\u0119skni\u0107 za obskurnymi pensjonatami, lepkim od brudu obrusem i paprykarzem z puszki.<\/em>* Na m\u00f3j dusicku! Nimo powodu? Jak to nimo? To znacy je\u015bli idzie o pensjonaty i obrusy, jo moge sie zgodzi\u0107. Ale paprykorz co zawini\u0142? Naprowde nimo powodu za nim t\u0119skni\u0107? Jo godom &#8211; ze JEST! Bo trza bocy\u0107, ze downo, downo temu, kie nasym krajem nie rz\u0105dzili ani kr\u00f3lowie, ani prezydenci, ino pierwsi sekretorze, paprykorz by\u0142 wiernym kompanem wielu beskidzkik w\u0142\u00f3cykij\u00f3w. W tamtyk casak sklepiki w g\u00f3rak by\u0142y nielicne, a p\u00f3\u0142ki w tyk sklepikak cyn\u015bciej ugina\u0142y sie pod ci\u0119zarem kurzu niz towaru. Dlotego kozdy rozs\u0105dny w\u0142\u00f3cykij, kie na wielodniowom wyprawe w Beskidy sie wybiero\u0142, to bro\u0142 do plecaka taki zapas zywno\u015bci, jakby se\u0142 na biegun p\u00f3\u0142nocny. Ale ze w nasyk g\u00f3rak wse by\u0142o kapecke cieplej niz na biegunie, najlepiej by\u0142o bra\u0107 takie jedzenie, co to zbyt \u0142atwo sie nie psu\u0142o, cyli na przyk\u0142ad taki paprykorz w pusce. I cy to pod Turbaczem, cy pod Lackowom, cy pod Tarnicom niejeden puskowy paprykorz piknie wroz z turystom w\u0119drowo\u0142. Siedzio\u0142 se wygodnie w plecaku, casem przebywo\u0142 wiele kilometr\u00f3w, casem zdobywo\u0142 wiele scyt\u00f3w, casem niejednej turystycnej piosnki wspomaganej przez gitare pos\u0142ucho\u0142, jaze w ko\u0144cu przy ft\u00f3rymsi posi\u0142ku wydostawo\u0142 sie z plecaka na \u015bwieze g\u00f3rskie powietrze, zostawo\u0142 rozsmarowany na kromkak cyrstwego chleba i trafio\u0142 do brzuch\u00f3w weso\u0142ej turystycnej ferajny. Cy taki posi\u0142ek by\u0142 smacny? Na m\u00f3j dusiu! Jesce jak! Cho\u0107 jo nie wyklucom, ze w mie\u015bcie, przy stole w jakimsi typowym M3 w bloku z wielkiej p\u0142yty ten sam paprykorz nie za barzo nadawo\u0142 sie do jedzenia. By\u0107 moze w og\u00f3le sie nie nadawo\u0142. Ale cym inksym by\u0142o jedzenie paprykorza w mie\u015bcie, a cym inksym w g\u00f3rskim schronisku abo pod rozbitym po\u015br\u00f3d smreck\u00f3w namiotem. W tym drugim przypadku paprykorz by\u0142 przyprawiony magiom g\u00f3r &#8211; a to zupe\u0142nie zmienia\u0142o jego smak. S\u0142yseli\u015bcie o takiej przyprawie jak magia g\u00f3r? Chyba jesce w zodnej ksi\u0105zce kucharskiej jej nie opisano, ale przecie tako przyprawa jak najbardziej istnieje! Piknie istnieje, cho\u0107 pr\u00f3zno suka\u0107 jej w sklepie spozywcym, bo nijak nie do sie jej zapakowa\u0107 i po\u0142ozy\u0107 na sklepowej p\u00f3\u0142ce. Nie mozno tyz jej do miasta zabra\u0107 &#8211; w kwili opuscenia g\u00f3r od rozu traci ona swoje warto\u015bci smakowe. Magia g\u00f3r po prostu unosi sie w powietrzu, a kie turysta wyci\u0105go z plecaka jedzenie, to ona sie z tym jedzeniem mieso i zar\u00f3wno teroz, jak i downiej sprawia\u0142a, ze nawet to, co niejadalne, stawa\u0142o sie piknym przysmakiem: i rozgotowany makaron, i przypalony glut,** i tako dziwacno mielonka zwano konserwom turystycnom&#8230; no i ten paprykorz. I dlotego w\u0142a\u015bnie kozdy c\u0142ek, ft\u00f3ry kiesik na beskidzkik \u015blakak paprykorzem sie zywi\u0142, mo teroz barzo pikny pow\u00f3d, coby za nim t\u0119skni\u0107. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> Ma\u0142o prowdopodobne jest, coby pon Olszewski ten wpis przecyto\u0142. Kieby jednak przecyto\u0142, mog\u0142oby mu sie zrobi\u0107 przykro, ze jo go tutok ganie za niedocenianie roli paprykorza w historii polskiej turystyki. Ale wte na pociesenie moge ponu Olszewskiemu pedzie\u0107, ze nie lic\u0105c tego paprykorza, jo sie zgadzom w\u0142a\u015bciwie ze sy\u0107kim, co w owym artykule zosta\u0142o pedziane.<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> Jo teroz na jakisi tydzie\u0144 wybywom z budy. Zostawiom wi\u0119c wi\u0119ksy zapas kie\u0142basy ja\u0142owcowej i Smadnego Mnicha, coby nifto tutok z g\u0142odu ani pragnienia nie cierpio\u0142. Mom zre\u015btom nadzieje, ze wok\u00f3\u0142 budy unosi sie wystarcaj\u0105co duzo tej magii g\u00f3r, coby jedno i drugie smakowa\u0142o jesce pikniej \ud83d\ude42<\/p>\n<p>* M. Olszewski, <em>Knajpy, wyci\u0105gi, hotele<\/em>, &#8222;Tygodnik Powszechny&#8221; 2008, nr 25, s. 6.<\/p>\n<p>** W\u0142a\u015bciwie to jo nie wiem, cy jest potrzeba t\u0142umacy\u0107, co w downej gwarze turystycnej znacy\u0142o s\u0142owo &#8222;glut&#8221;. Kie bedzie tako potrzeba &#8211; to powiem, kie takiej potrzeby nie bedzie &#8211; to nie powiem \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W Tygodniku Powsechnym pon Micha\u0142 Olszewski wyryktowo\u0142 artyku\u0142 o tym, co to sie w ostatnik casak w polskiej turystyce porobi\u0142o. I napiso\u0142 tamok tak: Wraz z mobilno\u015bci\u0105 Polak\u00f3w [&#8230;] tzw. standard wypoczynku poszed\u0142 w g\u00f3r\u0119. Nie ma powod\u00f3w, \u017ceby t\u0119skni\u0107 za obskurnymi pensjonatami, lepkim od brudu obrusem i paprykarzem z puszki.* Na m\u00f3j dusicku! Nimo [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/194"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=194"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/194\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=194"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=194"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=194"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}