
{"id":206,"date":"2008-09-11T01:34:27","date_gmt":"2008-09-10T23:34:27","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=206"},"modified":"2008-09-12T23:54:28","modified_gmt":"2008-09-12T21:54:28","slug":"obiad-w-korcmie-chlopsko-zemsta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/09\/11\/obiad-w-korcmie-chlopsko-zemsta\/","title":{"rendered":"Obiad w korcmie &#8222;Ch\u0142opsko Zemsta&#8221;"},"content":{"rendered":"<p>Nieft\u00f3rzy go\u015bcie mojej budy (a moze sy\u0107ka?) wiedzom juz, ze w ostatni \u0142ikend <strong>Pon Pieter<\/strong> wyryktowo\u0142 zjazd swoik blogowic\u00f3w. Spotko\u0142 sie z nimi w piknej nadnarwia\u0144skiej kraine bobr\u00f3w i zurawi. Tamok jedli, tamok pili, tamok tyz sie weselili, co nie powinno nikogo dziwi\u0107, bo przecie kie mi\u0142o\u015bnik jedzenia i picia naje sie i napije, to trudno po nim ocekiwa\u0107, coby sie nie weseli\u0142. Zjazd zako\u0144cy\u0142 sie w niedziele pod Serockiem, na obiedzie w takiej drewnianej korcmie, co to nazywo sie &#8222;Ch\u0142opsko Zemsta&#8221;. Ino nie sy\u0107ka zjazdowice tamok dotarli &#8211; cyn\u015b\u0107 juz wce\u015bniej rozjecha\u0142a sie do swyk cha\u0142up. A fto dotor\u0142? Przede sy\u0107kim &#8211; ocywi\u015bcie blogowy gazda <strong>Pon Pieter<\/strong>, a wroz z nim <strong>Poni Basia<\/strong>. Towarzysy\u0142 im \u015bwarny pies o imieniu <strong>Rudolf<\/strong>. Spo\u015br\u00f3d bywalc\u00f3w nasej budy by\u0142a tamok <strong>Poni Dorotecka<\/strong> i <strong>Alecka<\/strong>. By\u0142 tyz <strong>Jerzorecek<\/strong>, ft\u00f3rego przedstawia\u0107 wom chyba nie muse, bo <strong>Alecka<\/strong> przedstawi\u0142a go juz wystarcaj\u0105co piknie. I by\u0142a jesce <strong>Magdalenecka<\/strong>, co to przyby\u0142a z okolic Krakowa, cyli z Austrii, by\u0142 <strong>Pon Lulecek<\/strong> z Burgenlandii (jo nie wiem, kany ta Burgenlandia jest, ale pewnie kasi na Dzikim Zachodzie, bo w tej &#8222;Ch\u0142opskiej Zem\u015bcie&#8221; Pon Lulecek fcio\u0142 sy\u0107kim stawia\u0107 &#8211; tak jak to robi kozdy sanuj\u0105cy sie kowboj, kie do saloonu wejdzie), no i by\u0142 <strong>Brzuchecek<\/strong>, ft\u00f3ry przyby\u0142 z Dalekiej P\u00f3\u0142nocy, a po zako\u0144ceniu zjazdu piknie odwi\u00f3z\u0142 mojego wys\u0142annika na P\u00f3\u0142noc Kapecke Mniej Dalekom. Ha! O tym moim wys\u0142anniku to jo wom jesce nie godo\u0142ek! A pewnie fcieliby\u015bcie wiedzie\u0107, fto on jest? To taki c\u0142ek, ft\u00f3ry od dosy\u0107 downa cyto mojego bloga, ba jesce zodnego komentorza tutok nie wyryktowo\u0142, bo nie wie, jakiego nicka se wybra\u0107. Ale cierpliwie pockojmy. Kiesik &#8211; by\u0107 moze juz w pierwsej po\u0142owie XXII wieku &#8211; wre\u015bcie se tego nicka wybiere i wte zaroz wyryktuje nom jakisi komentorz. Jo se z tym c\u0142ekiem koresponduje mailowo. A ostatnio popyto\u0142ek go, cy nie m\u00f3g\u0142by mnie zast\u0105pi\u0107 na Ponopietrowym zje\u017adzie, na ft\u00f3ry fcio\u0142ek pojecha\u0107 sam, ino nie mog\u0142ek, bo mom teroz na holi za duzo roboty. No i ten c\u0142ek sie zgodzi\u0142! Zgodzi\u0142 sie zosta\u0107 moim owcarkowym wys\u0142annikiem! By\u0142 ino jeden k\u0142opot &#8211; nie bocy\u0142ek, kany ten zjazd mio\u0142 sie odby\u0107. Sy\u0107ko, co bocy\u0142ek, to ino telo, ze kasi w okolicak Narwi. Mog\u0142ek popyta\u0107 Alecki, coby mi przybocy\u0142a, ale jakosi awaria by\u0142a, cy jak &#8211; w kozdym rozie moje maile do Alecki w tyk ostatnik dniak przed zjazdem w og\u00f3le nie dochodzi\u0142y.<\/p>\n<p>M\u00f3j wys\u0142annik nie do\u0142 jednak za wygranom. W sobote rano pojecho\u0142 nad Narew i rozpoc\u0105\u0142 posukiwania. Ca\u0142y dzie\u0144 suko\u0142. Niestety &#8211; Ponopietrowyk blogowic\u00f3w nie noloz\u0142. To go jednak nie zrazi\u0142o i w niedziele posukiwania wznowi\u0142. Dose\u0142 w okolice Serocka, ka wymy\u015bli\u0142 se, coby wspi\u0105\u0107 sie na rosn\u0105ce przy jezdni drzewo. Bo moze z wierchu udo sie uwidzie\u0107 co\u015b, cego nie mozno uwidzie\u0107 z ziemi? No i wloz\u0142 na to drzewo. Zac\u0105\u0142 sie rozgl\u0105da\u0107. Jaze uwidzio\u0142 auto, ft\u00f3re Pon Pieter prowadzi\u0142, wioz\u0105c ze sobom Poniom Basie i Poniom Dorotecke! Po kwili przejechali oni tuz pod drzewem, na ft\u00f3rego ga\u0142\u0119zi sterco\u0142 m\u00f3j wys\u0142annik. W \u015blad za nimi jecha\u0142o kilka inksyk aut. M\u00f3j wys\u0142annik nie mio\u0142 w\u0105tpliwo\u015bci &#8211; to zjazdowice! Tak sie stra\u015bnie uciesy\u0142, ze nierozwaznie hipn\u0105\u0142 do wierchu i&#8230; o, krucafuks! Ga\u0142\u0105\u017a, na ft\u00f3rej sto\u0142, spod n\u00f3g mu sie omsk\u0142a! Bidok spod\u0142 w d\u00f3\u0142 i wyl\u0105dowo\u0142 na dachu auta, ft\u00f3rym jechali Alecka i Jerzorecek. Oni za\u015b tak byli skupieni na tym, coby samochodu Pona Pietra z ocu nie straci\u0107, ze nie zauwazyli, ze cosi w ik dach huk\u0142o. No i przez jakisi cas m\u00f3j wys\u0142annik na tym dachu jecho\u0142. Jecho\u0142 i wrzesco\u0142:<br \/>\n&#8211; Na pomoooc! Na pomoooc!<br \/>\nBa ani Alecka, ani Jerzorecek nie mieli sans tyk wrzask\u00f3w us\u0142yse\u0107, bo skutecnie zag\u0142usa\u0142y je inkse samochody, ft\u00f3ryk by\u0142o na drodze ca\u0142kiem sporo. Tak wi\u0119c jedyne, co m\u00f3j wys\u0142annik m\u00f3g\u0142 zrobi\u0107, to rozp\u0142ascy\u0107 sie na dachu i licy\u0107 na to, ze jakosi z p\u0119dz\u0105cego auta nie spodnie. A w\u0119druj\u0105cy pobocem ludzie godali, ze chyba ryktuje sie tutok kolejny odcinek jakiego\u015b serialu kryminalnego i ten c\u0142ek na wierchu samochodu, to pewnie kaskader, ft\u00f3ry w niebezpiecnyk scenak zast\u0119puje pona Zako\u015bcielnego abo inksego pona Ma\u0142aszy\u0144skiego.<\/p>\n<p>Na scyn\u015bcie wkr\u00f3tce auto dojecha\u0142o do &#8222;Ch\u0142opskiej Zemsty&#8221; i tamok sie wre\u015bcie zatrzyma\u0142o. Ino zatrzyma\u0142o sie tak raptownie, ze m\u00f3j wys\u0142annik sturlo\u0142 sie z dachu i spod\u0142 na samochodowom maske. Na m\u00f3j dusiu! Ale sie Alecka z Jerzoreckiem zdziwili, kie po drugiej stronie przedniej syby znienacka pojawi\u0142 im sie jakisi ch\u0142op! Pomy\u015bleli, ze to musi by\u0107 pijok, ft\u00f3ry zosto\u0142 wyrzucony z korcmy i wpod\u0142 prosto na nik. Ale zaroz sy\u0107ko piknie sie wyja\u015bni\u0142o. M\u00f3j wys\u0142annik wyt\u0142umacy\u0142, kim jest. Po kwili Alecka z Jerzoreckiem ku &#8222;Ch\u0142opskiej Zem\u015bcie&#8221; go zaci\u0105gli. Po nast\u0119pnej kwili przedstawili go pozosta\u0142ym zjazdowicom (a Poni Dorotecka to jakosi od rozu sie domy\u015bli\u0142a, ze to m\u00f3j wys\u0142annik, wiedzcie zatem, ze Poni Dorotecka jest nie ino krytykiem muzycnym, ale tyz jasnowidzem).<\/p>\n<p>Heeej! Pogoda by\u0142a sakramencko pikno! Dlotego zjazdowice postanowili nie wchodzi\u0107 do \u015brodka, ino siedli se przy jednym ze sto\u0142\u00f3w, co to na polu przed korcmom by\u0142y porozstawiane. Zaroz przys\u0142a poni kelnerka i przyj\u0119\u0142a od sy\u0107kik zam\u00f3wienia. A potem m\u00f3j wys\u0142annik podese\u0142 do siedz\u0105cego przy Ponu Pietrze i Poni Basi Rudolfa i zac\u0105\u0142 do ucha mu septa\u0107. Wiedzio\u0142, ze Rudolf go zrozumie, bo wie to juz ode mnie, ze my, psy, piknie ludzkom mowe rozumiemy &#8211; duzo pikniej niz to sie wom, ludziom, wydoje.<\/p>\n<p>&#8211; Piesku &#8211; septo\u0142 &#8211; czy m\u00f3g\u0142by\u015b opowiedzie\u0107 owczarkowi podhala\u0144skiemu, jak by\u0142o na tym zje\u017adzie? Wiesz, niby to ja mia\u0142em mu o opowiedzie\u0107, ale&#8230; ty, jako pies, chyba lepiej mu wszystko wy\u0142o\u017cysz.<\/p>\n<p>Rudolf zamerdo\u0142 ogonem i pokiwo\u0142 g\u0142owom na znak, ze sie zgadzo. Tak wi\u0119c wie\u015bci o tym zje\u017adzie to jo mom g\u0142\u00f3wnie od Rudolfa. Z komputra Pona Pietra piknego maila mi on wys\u0142o\u0142&#8230; O, kruca! Ino wygodo\u0142ek sie, ze Rudolf korzysto z komputra Pona Pietra! Ale mom nadzieje, ze Pon Pieter nie bedzie mu mio\u0142 tego za z\u0142e?<\/p>\n<p>Zjazdowice, zam\u00f3wiwsy to, co im sie najbardziej w jad\u0142ospisie spodoba\u0142o, cekali na upragniony obiad. Cekali, cekali, cekali&#8230; Jak d\u0142ugo cekali? Na m\u00f3j dusiu! D\u0142uzej niz wom zajmie przecytanie tego wpisu i dw\u00f3k poprzednik! Zanosi\u0142o sie na to, ze zjazd zako\u0144cy sie obiadem, na ft\u00f3rym nifto nicego nie zje! A przecie takie zako\u0144cenie kulinarnej imprezy to by by\u0142a katastrofa! I wcale nie pikno, jako w <em>Greku Zorbie<\/em>, ino stra\u015bliwo! Co by\u0142o przycynom tak d\u0142ugiego cekania? Sy\u0107kie kelnerki zas\u0142ab\u0142y? Porwo\u0142 jej ftosi dlo okupu? A moze pikny piec, co to w \u015brodku korcmy sie nojduje, zac\u0105\u0142 sie rozpada\u0107 i kelnerki musia\u0142y go ratowa\u0107, coby ogie\u0144 na drewniane \u015bciany nie hipn\u0105\u0142? Nie wiadomo by\u0142o, co robi\u0107: w tym pierwsym wypadku naleza\u0142oby dzwoni\u0107 na pogotowie, w tym drugim &#8211; na policje, a w tym trzecim &#8211; do strazy pozarnej. W ko\u0144cu zadzwonionoby pewnie na alarmowy numer 112, kieby nie Rudolf, ft\u00f3ry jako jedyny z tego ca\u0142ego towarzystwa wiedzio\u0142, ze zodne dzwonienie tutok nie pomoze.<\/p>\n<p>A trza wom wiedzie\u0107, ze przed tom ca\u0142om wyprawom do &#8222;Ch\u0142opskiej Zemsty&#8221; Rudolf dosto\u0142 \u015brodki uspokajaj\u0105ce, coby sie w pe\u0142nej ludzi korcmie za barzo nie stresowo\u0142. No i teroz wpod\u0142 on na pomys\u0142, coby dlo dobra towarzys\u0105cyk mu ludzi zrobi\u0107 z tyk \u015brodk\u00f3w uzytek. Zaroz zac\u0105\u0142 wydziela\u0107 feromony, ft\u00f3re zmiesane by\u0142y z dostarconymi mu \u015brodkami. Nicego nie \u015bwiadomi zjazdowice zac\u0119li te feromony wdycha\u0107. Dzi\u0119ki temu i tylko dzi\u0119ki temu zachowali ca\u0142kowity spok\u00f3j.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c jednom rzec uda\u0142o sie Rudolfowi za\u0142atwi\u0107. Teroz musio\u0142 za\u0142atwi\u0107 drugom &#8211; sprawi\u0107, coby kelnerki przynies\u0142y wre\u015bcie jad\u0142o na st\u00f3\u0142. A cemu tak d\u0142ugo nie przynosi\u0142y? Rudolf wiedzio\u0142 cemu. Jako ze mo on pikny psi s\u0142uch, lepsy niz was ludzki, s\u0142yso\u0142, jak kelnerki i kuchorz w korcmie gwarzyli. A gwarzyli tak:<\/p>\n<p>&#8211; S\u0142uchajcie! Widzieli\u015bcie, kto jest dzisiaj naszym klientem? Pa\u0144stwo Adamczewscy! Ci, co pisz\u0105 ksi\u0105\u017cki i artyku\u0142y kulinarne!<br \/>\n&#8211; Czy\u017cby przyjechali tu po to, \u017ceby nas w jakiej\u015b gazecie opisa\u0107?<br \/>\n&#8211; Pewnie tak. Ale zobaczy\u0142am, \u017ce towarzyszy im ca\u0142a masa ludzi. To pewnie te\u017c jacy\u015b redaktorzy pisz\u0105cy o jedzeniu.<br \/>\n&#8211; Rety! To chyba we wszystkich polskich gazetach o nas b\u0119dzie!<br \/>\n&#8211; \u017beby tylko w polskich! Pods\u0142ucha\u0142am rozmow\u0119. Zdaje si\u0119, \u017ce s\u0105 w\u015br\u00f3d nich jacy\u015b przybysze z Austrii i Kanady!<br \/>\n&#8211; A wi\u0119c w austriackich i kanadyjskich gazetach te\u017c nas opisz\u0105!<br \/>\n&#8211; Ojej! A jak \u017ale opisz\u0105? To co wtedy? Co wtedy b\u0119dzie? Zaczynam si\u0119 denerwowa\u0107!<br \/>\n&#8211; Ja te\u017c zaczynam si\u0119 denerwowa\u0107!<br \/>\n&#8211; Ja te\u017c!<\/p>\n<p>No i bidny personel wpod\u0142 w panike. Kozdy wie, jakie ocy mo strach, zw\u0142asca taki, ft\u00f3rego c\u0142ek sam se wymy\u015bli. Kelnerki i kuchorz zac\u0119li se wyobraza\u0107, co to sie stonie, kie prasa \u015bwiatowo na sy\u0107kik kontynentak og\u0142osi, ze w korcmie &#8222;Ch\u0142opsko Zemsta&#8221; pod polskim Serockiem jest kiepskie jedzenie i fatalno obs\u0142uga. Trz\u0119s\u0142y sie bidoki jak co najmniej osiem stopni w skali pona Richtera. Kelnerkom i kuchorzowi sy\u0107ko z r\u0105k zac\u0119\u0142o wylatywa\u0107! Prask! Zam\u00f3wione przez Magdalenecke i Alecke zieberka wyl\u0105dowa\u0142y na ziemi, a talerze na kawa\u0142ecki sie pot\u0142uk\u0142y! Prask! Zam\u00f3wiono przez Poniom Basie i Pona Pietra synka tyz wyl\u0105dowa\u0142a na ziemi! Prask! Piersi z kurcaka dlo Poni Dorotecki podzieli\u0142y los zieberek i synki. Prask! Prask! Prask!!! Na ziemi wyl\u0105dowa\u0142y kacki dlo Brzuchecka i Pona Lulecka, placek dlo Jerzorecka i pierogi dlo mojego wys\u0142annika. Nie inacej by\u0142o ze \u015bklankami piwa i flaskami wody mineralnej &#8211; jedno po drugiej spada\u0142y na ziem i sie t\u0142uk\u0142y.<\/p>\n<p>Rozstrz\u0119siony kuchorz zac\u0105\u0142 ryktowa\u0107 nowe porcje, ale ze zdenerwowania ci\u0105gle cosi knoci\u0142. Kie udawa\u0142o mu sie nie sknoci\u0107, podawo\u0142 potrawe kelnerkom, ale kelnerki nicego nawet do progu donie\u015b\u0107 nie mog\u0142y, bo nadal sy\u0107ko z r\u0105k im lecia\u0142o. Najgorzej by\u0142o z synkom, bo tej mieli w korcmie niewiele. No i niebawem ostatnio porcja tej synki na ziem spad\u0142a. Jedno z kelnerek pos\u0142a wte do Poni Basi i Pona Pietra i pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Przepraszam bardzo, ale okaza\u0142o si\u0119, \u017ce szynki nie ma.<br \/>\n&#8211; Nie ma? &#8211; spyto\u0142 zdziwiony Pon Pieter.<br \/>\n&#8211; No&#8230; nie ma &#8211; odpowiedzia\u0142a bidocka cyrwieni\u0105c sie stra\u015bnie na licku.<\/p>\n<p>C\u00f3z Pon Pieter mio\u0142 zrobi\u0107? Musio\u0142 wroz w Poniom Basiom zmieni\u0107 zam\u00f3wienie. Oboje zam\u00f3wili zieberka. Ale Rudolf wiedzio\u0142, ze je\u015bli ftosi nie uspokoi wartko personelu, to zieberek tyz wkr\u00f3tce nie bedzie.<\/p>\n<p>Rudolf by\u0142 uwi\u0105zany na smycy. Ba sobie znanymi sposobami piknie sie z niej uwolni\u0142. A potem wese\u0142 do korcmy. Na m\u00f3j dusicku! Co tamok by\u0142 za widok! Ca\u0142o pod\u0142oga zas\u0142ano jedzeniem i zalano napojami! A to sy\u0107ko zmiesane z pot\u0142uconym \u015bk\u0142em! Wygl\u0105da\u0142o to jak krajobraz po bitwie, podcas ft\u00f3rej strzelano nie pociskami, ino talerzami pe\u0142nymi r\u00f3znyk smakowito\u015bci! Rudolfowi to nawet \u015blinka na taki widok pociek\u0142a, ale&#8230; przede sy\u0107kim musio\u0142 ratowa\u0107 zjazd. Jasne by\u0142o jednak, ze tym rozem feromony ze \u015brodkami uspokajaj\u0105cymi nie wystarcom. Naleza\u0142o chyci\u0107 sie inksego sposobu. Rudolf po\u017are\u0142 kelnerkom i kuchorzowi w ocy, wyprostowo\u0142 ogon, unies\u0142 go do wierchu i&#8230; zac\u0105\u0142 nim wolno macha\u0107: w prawo i w lewo, w prawo i w lewo, w prawo i w lewo&#8230; Kelnerki i kuchorz, zdziwieni, co to za zwierzok tutok przyse\u0142, pozirali jakby zahipnotyzowani na ogon, co to nicym wahad\u0142o roz w jednom, a roz w drugom strone sie gibo\u0142. A po kwili &#8211; na m\u00f3j dusiu &#8211; oni juz byli nie <strong>jakby<\/strong>, ino <strong>dos\u0142ownie<\/strong> zahipnotyzowani! Ten Rudolfowy ogon tak na nik podzia\u0142o\u0142! I nagle ten przed kwileckom sakramencko spanikowany personel sto\u0142 sie spokojny jako owiecka, ft\u00f3rom poinformowano, ze najblizsy wilk nojduje sie w odleg\u0142o\u015bci stu tysi\u0119cy rok\u00f3w \u015bwietlnyk! I wte wre\u015bcie piknie, spokojnie, bez nerw\u00f3w poprzynosono zjazdowicom sy\u0107ko, co se zam\u00f3wili. Rudolf za\u015b wr\u00f3ci\u0142 do pola i legn\u0105\u0142 pod \u0142awkom, na ft\u00f3rej Poni Basia z Ponem Pietrem siedzieli. Zjazdowice byli tak zaj\u0119ci rozmowom, ze nawet nie zauwazyli kwilowego znikni\u0119cia tego psa. Dopiero pod koniec obiadu Pon Pieter po\u017are\u0142 pod swojom \u0142awke i odkry\u0142, ze obroza, do ft\u00f3rej smyc by\u0142a przycepiono, nojduje sie obok Rudolfa, a nie na jego syi!<br \/>\n&#8211; Przepraszam was wszystkich &#8211; pedzio\u0142 wte Pon Pieter &#8211; ale odprowadz\u0119 ju\u017c Rudolfa do samochodu. Za chwil\u0119 wr\u00f3c\u0119.<br \/>\nPodnies\u0142 sie i zabro\u0142 psa ze sobom. Zjazdowice nie zwr\u00f3cili uwagi na to, ze on wcale nie do auta sie skierowo\u0142, ino do korcmy. Przekrocy\u0142 pr\u00f3g i&#8230; od rozu wdepn\u0105\u0142 w synke, na ft\u00f3rom nie m\u00f3g\u0142 sie doceka\u0107, kie siedzio\u0142 przy stole. A po kwili zdumio\u0142 sie stra\u015bnie, kie uwidzio\u0142 walaj\u0105ce sie po pod\u0142odze jedzenie i kawa\u0142ki pot\u0142uconyk nacy\u0144. Na m\u00f3j dusiu! Wiele korcm w r\u00f3znyk zak\u0105tkak \u015bwiata Pon Pieter zwiedzi\u0142, ale korcme, we ft\u00f3rej brodzi\u0142o sie po kostki w jedzeniu, to on uwidzio\u0142 po roz pierwsy! Ba zaroz zauwazy\u0142 co\u015b, cego jakosi nie zauwazy\u0142 wce\u015bniej &#8211; ze personel kapecke dziwnie sie zachowuje, jakby w jakimsi p\u00f3\u0142\u015bnie by\u0142 pogr\u0105zony. Po\u017are\u0142 Pon Pieter na swojego psa, potem znowu na kelnerki i kuchorza &#8211; i&#8230; pomalu\u0107ku zac\u0105\u0142 sie sy\u0107kiego domy\u015bla\u0107!<\/p>\n<p>&#8211; Rudy &#8211; tak w\u0142a\u015bnie Pon Pieter ku Rudolfowi sie zwraco &#8211; b\u0105d\u017a tak dobry i odhipnotyzuj ich wszystkich.<br \/>\n&#8211; Ha-u! &#8211; odpowiedzio\u0142 Rudolf, co w psim j\u0119zyku znacy: &#8222;Nie ma sprawy. I tak mia\u0142em to zaraz zrobi\u0107.&#8221;<\/p>\n<p>A potem piknie ogonem zamerdo\u0142. I tak jak powolne ruchy ogonem zahipnotyzowa\u0142y kelnerki i kuchorza, to wartkie merdanie zaroz ik z tej hipnozy wybudzi\u0142o.<\/p>\n<p>&#8211; Ojeeej! &#8211; zawo\u0142o\u0142 kuchorz, kie sie ockn\u0105\u0142 i uwidzio\u0142, ze Pon Pieter do korcmy wese\u0142. &#8211; Pan redaktor tu jest! A tu taki ba\u0142agan! Co za wstyd! Co za wstyd!<br \/>\n&#8211; Spokojnie, tylko spokojnie &#8211; przem\u00f3wi\u0142 \u0142agodnie Pon Pieter. &#8211; Wszystko jest w jak najlepszym porz\u0105dku. Obiad zjedzony, bardzo nam smakowa\u0142, za co pi\u0119knie pa\u0144stwu dzi\u0119kujemy.<\/p>\n<p>Po tyk s\u0142owak wyse\u0142 z korcmy i wte dopiero Rudolfa do auta zabro\u0142. Kelnerki i kuchorz za\u015b os\u0142upieli. Zodne z nik nie wiedzia\u0142o, co sie z nimi dzia\u0142o, kie byli zahipnotyzowani. Nie rozumieli wi\u0119c, cemu pon redaktor pedzio\u0142, ze obiad zjedzony? No ale skoro tak pedzio\u0142, to widocnie tak by\u0142o i \u015blus. Nie pozosta\u0142o nic inksego, jak wystawi\u0107 go\u015bciom rachunek.<\/p>\n<p>I tak to wygl\u0105da\u0142o, moi ostomili. Zjazdowice najedli sie, wstali od sto\u0142u, piknie pozegnali sie ze sobom, a potem rozjechali w r\u00f3znyk kierunkak. Jo za\u015b opowiedzio\u0142ek tutok te ca\u0142om historie, coby dlo sy\u0107kik by\u0142o jasne, ze kieby nie Rudolf, to zjazdowice nic by w tej &#8222;Ch\u0142opskiej Zem\u015bcie&#8221; nie zjedli. Ani nic nie wypili. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.<\/strong> A na niedziele wi\u0119ksy zapas Smadnego Mnicha muse zgromadzi\u0107, bo w tym dniu <strong>Mietecka<\/strong> nom sie urodzi. A jak sie urodzi, to jej zdrowie bedzie trza wypi\u0107 \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nieft\u00f3rzy go\u015bcie mojej budy (a moze sy\u0107ka?) wiedzom juz, ze w ostatni \u0142ikend Pon Pieter wyryktowo\u0142 zjazd swoik blogowic\u00f3w. Spotko\u0142 sie z nimi w piknej nadnarwia\u0144skiej kraine bobr\u00f3w i zurawi. Tamok jedli, tamok pili, tamok tyz sie weselili, co nie powinno nikogo dziwi\u0107, bo przecie kie mi\u0142o\u015bnik jedzenia i picia naje sie i napije, to [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/206"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=206"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/206\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=206"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=206"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=206"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}