
{"id":210,"date":"2008-09-29T00:54:49","date_gmt":"2008-09-28T22:54:49","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=210"},"modified":"2008-10-02T08:51:21","modified_gmt":"2008-10-02T06:51:21","slug":"cma","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/09\/29\/cma\/","title":{"rendered":"\u0106ma"},"content":{"rendered":"<p>Na m\u00f3j dusiu! Mom wrazenie, ze nie dalej jako tydzie\u0144 temu by\u0142o \u015awi\u0119tego Wojciecha, dzie\u0144, we ft\u00f3rym pos\u0142ek z bacom, juhasami i owieckami na hole. A tutok &#8211; juz momy \u015awi\u0119tego Micha\u0142a! Trza bedzie zatem sie zbiera\u0107, zamyka\u0107 bac\u00f3wke, sa\u0142asy i pogna\u0107 owiecki w d\u00f3\u0142. A hola &#8211; bedzie musia\u0142a na nos pocka\u0107 do nast\u0119pnej wiosny.<\/p>\n<p>Ostatnie dni na holi wse sk\u0142aniajom do rozmy\u015bla\u0144 o pasterskim zywobyciu. A wcora pod Turbaczem by\u0142 cichy, spokojny wiec\u00f3r, przy kosarak pali\u0142a sie pozostawiono przez juhas\u00f3w watra, woko\u0142o pachnia\u0142o jesieniom &#8211; w takik warunkak tym bardziej fcia\u0142o sie takie rozmy\u015blania snu\u0107&#8230; Ba nagle jedno rzec popsu\u0142a ca\u0142y nastr\u00f3j! Jakosi \u0107ma wylecia\u0142a z lasa, przefrun\u0119\u0142a mi ko\u0142o nosa i pogna\u0142a ku watrze.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; wo\u0142a\u0142a zakwycono. &#8211; Jaki pikny ogie\u0144! Jaki niebia\u0144sko pikny ogie\u0144!<br \/>\n&#8211; O, Jezusickuuuuuuuuu!!! &#8211; Zaroz zawo\u0142a\u0142a znowu, ale tym rozem nie zakwycono, ino przerazono. Ba wy tyz by\u015bcie tak zawo\u0142ali, kieby\u015bcie sie po\u015br\u00f3d gor\u0105cyk p\u0142omieni nole\u017ali. Nie mog\u0142ek na to pozira\u0107! Wartko hip\u0142ek ku watrze i przedniom \u0142apom pras\u0142ek \u0107me w kufe. A potem natychmiast te \u0142ape cof\u0142ek, coby samemu sie nie poparzy\u0107. \u0106ma upad\u0142a na ziem obok watry. W pierwsej kwili nawet nie by\u0142ek pewien: zyje cy nie? Zy\u0142a!<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku&#8230; o, Jezusicku&#8230; o, Jezusicku &#8211; st\u0119ka\u0142a dochodz\u0105c powoli do siebie. &#8211; Dzi\u0119kuje wom, krzesny! Zycie mi uratowali\u015bcie!<br \/>\n&#8211; Drobiazg &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Ci\u0105gle ratuje owce przed wilkami, to roz dlo odmiany moge uratowa\u0107 \u0107me przed ogniem. Ale wyja\u015bnijcie mi, co wom strzeli\u0142o do g\u0142owy, coby tak w ogie\u0144 sie pcha\u0107?<br \/>\n&#8211; Jo sama nie wiem, co mi do g\u0142owy strzeli\u0142o &#8211; przyzna\u0142a \u0107ma. &#8211; Uwidzia\u0142ak te watre. Takom piknom ona mi sie zda\u0142a! Takom cudnom! Takom boskom! Nie mog\u0142ak sie powstrzyma\u0107, coby w niom nie hipn\u0105\u0107!<br \/>\n&#8211; No to teroz juz wiecie, krzesno, cym grozi nadmierny zakwyt piknom watrom &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Na przys\u0142o\u015b\u0107 uwazojcie.<br \/>\n&#8211; Ocywi\u015bcie, bede uwaza\u0142a. Jesce roz piknie dzi\u0119kuje wom za ocalenie!<br \/>\n\u0106ma poderwa\u0142a sie do lotu. Frun\u0119\u0142a ku lasowi, ale zanim do tego lasa dotar\u0142a, zerk\u0142a ukradkiem ku watrze. I&#8230;<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; wykrzykn\u0119\u0142a. &#8211; To naprowde barzo pikny ogie\u0144!<br \/>\nI zaroz nolaz\u0142a sie w p\u0142omieniak po roz drugi!<br \/>\n&#8211; Aj! Aj! Parzy! Ratunku!<br \/>\nCo mio\u0142ek zrobi\u0107? Nie fcio\u0142ek by\u0107 pierwsym w historii Podhola owcarkiem, ft\u00f3ry wo\u0142ania o pomoc nie pos\u0142ucho\u0142. Znowu pras\u0142ek tego sakramenckiego owada w kufe. \u0106ma znowu wylecia\u0142a z ognia i leg\u0142a nieprzytomno na ziemi.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuje wom, krzesny! Dzi\u0119kuje! &#8211; pedzia\u0142a, kie odzyska\u0142a \u015bwiadomo\u015b\u0107.<br \/>\n&#8211; Drobiazg &#8211; odpowiedzio\u0142ek tak jakosi cuj\u0105c, ze teroz lepiej niz kiedykolwiek wce\u015bniej wiem, co to jest de\u017ca-wi. &#8211; Ba po co\u015bcie drugi roz w ten ogie\u0144 sie pchali? Przecie wiedzieli\u015bcie juz, co wos tamok ceko?<br \/>\n&#8211; No, wiedzia\u0142ak, wiedzia\u0142ak &#8211; pedzia\u0142a \u0107ma cyrwieni\u0105c sie. Nie by\u0142ek ino pewien, cy ze wstydu sie cyrwieni\u0142a, cy to p\u0142omienie ogniska tak jom o\u015bwietla\u0142y.<br \/>\n&#8211; Tak mi sie jednak ten ogie\u0144 spodobo\u0142 &#8211; goda\u0142a dalej &#8211; takiego zakwytu on naryktowo\u0142 w mojej owadziej dusycce, ze zupe\u0142nie zabocy\u0142ak, co mnie przed kwileckom spotka\u0142o.<br \/>\n&#8211; Wiecie co, krzesno? &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Mom dlo wos dobrom rade. Pole\u0107cie wy wartko ku lasowi i nawet nie pr\u00f3bujcie na te watre pozira\u0107. Bo od pozirania na niom cosi wom sie w g\u0142owie kie\u0142basi, a wte jo muse wos ratowa\u0107. Tymcasem jo mio\u0142ek na te noc kapecke inkse plany niz bicie rekordu \u015bwiata w ratowaniu komu\u015b zycia.<br \/>\n&#8211; Mocie racje, krzesny, mocie racje &#8211; pedzia\u0142a \u0107ma. &#8211; Kie nie mozno sie pokusie oprze\u0107, to najlepiej jej unika\u0107. Lece do lasa, a na ten ogie\u0144 nawet nie po\u017are.<br \/>\nI polecia\u0142a ku lasowi. Jednak kie dolecia\u0142a do drzew, chyci\u0142a jom t\u0119sknica za tymi p\u0142omieniami, ft\u00f3re dlo niej by\u0142y chyba r\u00f3wnie cudne jako dlo Felka znad m\u0142aki cudne som dutki. Postanowi\u0142a jesce ten jeden, jedyny roz po\u017are\u0107 na juhaskie ognisko. Ino z daleka. Z bezpiecnej odleg\u0142o\u015bci, coby znowu jej nie podkusi\u0142o. No i po\u017are\u0142a.<br \/>\n&#8211; Ten ogie\u0144 jest coroz pikniejsy! &#8211; zawo\u0142a\u0142a i&#8230; jak op\u0119tano pogna\u0142a ku watrze z takom pr\u0119dko\u015bciom, ze F-Sesno\u015bcie nie mog\u0142oby sybciej. Wartko stan\u0105\u0142ek na wprost niej. Zac\u0105\u0142em macha\u0107 ogonem. Kie \u0107ma nolaz\u0142a sie nade mnom, wyryktowany przez m\u00f3j ogon wiaterek sprawi\u0142, ze wpad\u0142a w turbulencje. Tor jej lotu kapecke sie zmieni\u0142: zamiast dolecie\u0107 do ognia, wyl\u0105dowa\u0142a w kubku z zyntycom, ft\u00f3rej za dnia m\u00f3j baca zabocy\u0142 dopi\u0107. Od paru godzin ten kubek sto\u0142 se w trowie i jakosi ani baca, ani juhasi go nie zauwazali.<br \/>\n&#8211; Ratunku! Nie umiem p\u0142ywa\u0107! &#8211; zawo\u0142a\u0142a \u0107ma, cho\u0107 powinna sie racej ciesy\u0107, bo przecie jej lot m\u00f3g\u0142 sie sko\u0144cy\u0107 duzo tragicniej. W ko\u0144cu dlo samolot\u00f3w pewnie tyz by\u0142oby lepiej, kieby od awarii nie rozbija\u0142y sie o ziemie, ino wpada\u0142y do wielkiego, pe\u0142nego zyntycy basenu.<br \/>\n&#8211; Po co\u015bcie, krzesno, zawracali? &#8211; spyto\u0142ek. &#8211; Mieli\u015bcie lecie\u0107 do lasa.<br \/>\n&#8211; Nie spodziewa\u0142ak sie, ze tutok wpodne! &#8211; pad\u0142a odpowied\u017a ze \u015brodka kubka. &#8211; Fcia\u0142ak polecie\u0107 ku ogniu, a nie ponie\u015b\u0107 \u015bmierz\u0107 w odm\u0119tak zyntycy!<br \/>\n&#8211; Aha, rozumiem, ze w ogniu to by\u015bcie \u015bmierzci nie ponie\u015bli? &#8211; Nie mog\u0142ek sie powstrzyma\u0107 od tej kapecki z\u0142o\u015bliwo\u015bci.<br \/>\nAle zaroz nachyli\u0142ek sie do kubka, ostroznie chyci\u0142ek \u0107me w z\u0119by i wyci\u0105g\u0142ek jom z tego, co przecie powinno s\u0142uzy\u0107 jako nap\u00f3j, a nie jako pu\u0142apka na owady. A potem ponies\u0142ek \u0107me w las. Wypu\u015bci\u0142ek jom dopiero wte, kie uzno\u0142ek, ze juz jeste\u015bmy wystarcaj\u0105co daleko od holi, coby temu g\u0142uptokowi nie fcia\u0142o sie ku niej wraca\u0107.<br \/>\n&#8211; No to jo lece &#8211; pedzia\u0142a zaroz \u0107ma i frun\u0119\u0142a do wierchu.<br \/>\n&#8211; Kany? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Do tego piknego ognia! &#8211; odpowiedzia\u0142a \u0107ma.<br \/>\nKrucafuks! Za wce\u015bnie jom wypu\u015bci\u0142ek! Trza by\u0142o p\u00f3\u015b\u0107 z niom przynajmniej do Obidowca i dopiero wte \u015blebode jej zwr\u00f3ci\u0107!<br \/>\n&#8211; Spalicie sie, krzesno! &#8211; pr\u00f3bowo\u0142ek jom ostrzec.<br \/>\n&#8211; Nie spale sie, bede ostrozno &#8211; us\u0142yso\u0142ek w odpowiedzi.<br \/>\nI \u0107ma pogna\u0142a ku holi. Nie mog\u0142ek jej &#8211; kruca &#8211; chyci\u0107, bo za wysoko lecia\u0142a. Mog\u0142ek ino biec za niom, ba wiedzio\u0142ek, ze zaroz bede bezradnie pozira\u0107, jak bidocka ginie w ognisku. Dotarli my do kra\u0144ca lasa. Zaroz zacyna\u0142a sie hola.<br \/>\n&#8211; Psio ma\u0107! &#8211; zakl\u0119\u0142a nagle \u0107ma. Zatrzyma\u0142a sie i przysiad\u0142a na ga\u0142\u0119zi smreka.<br \/>\n&#8211; Co sie sta\u0142o? &#8211; spyto\u0142ek.<br \/>\n&#8211; To sie sta\u0142o, ze jakisi fudament w\u0142a\u015bnie niscy te piknom watre! &#8211; odpowiedzia\u0142a \u0107ma jaze trzes\u0105c sie z gniewu.<br \/>\nPo\u017are\u0142ek ku holi. Nad watrom sto\u0142 Wojtek Murzyn i gasi\u0142 jom polewaj\u0105c wodom z wiadra.<br \/>\n&#8211; To jeden z nasyk juhas\u00f3w &#8211; pedzio\u0142ek.<br \/>\n&#8211; Chyba jeden z fras\u00f3w! &#8211; \u0106me ogarnio\u0142 coroz wi\u0119ksy gniew. &#8211; Oby mu takie prysce na kufie wyskocy\u0142y, jakik zodnym Klerasilem nie do sie usun\u0105\u0107! Oby takiego \u0142upiezu dosto\u0142, jakiego nawet wielko becka Nizoralu nie wylecy! Oby&#8230;<br \/>\n&#8211; Oj, krzesno, krzesno. Widze, ze\u015bcie \u017ali jako osa &#8211; przerwo\u0142ek te litanie kl\u0105tw.<br \/>\n&#8211; Fcia\u0142abyk by\u0107 jako osa! &#8211; wypali\u0142a \u0107ma. &#8211; Mog\u0142abyk wte przynajmniej tego ancykrysta uz\u0105dli\u0107!<br \/>\n&#8211; Powinni\u015bcie mu by\u0107 wdzi\u0119cni &#8211; odpowiedzio\u0142ek. &#8211; Kieby nie zrobi\u0142 on tego, co zrobi\u0142, ta watra by\u0142aby teroz wasym grobem.<br \/>\n&#8211; Eee, tam &#8211; odpar\u0142a \u0107ma. &#8211; Tym rozem by\u0142abyk ostrozniejso. A co byk se po\u015br\u00f3d tyk cudnyk p\u0142omieni poby\u0142a, to byk se poby\u0142a! Heeej! Poby\u0142a byk se, kieby nie ta ludzko wereda! O, Jezusicku! Jaki pikny ogie\u0144 to by\u0142! Jaki pikny!<\/p>\n<p>No i jak mio\u0142ek z tom \u0107mom goda\u0107, skoro nie przekona\u0142o jej nawet to, ze przed kwileckom dwa rozy o ma\u0142o co nie zgin\u0119\u0142a w ogniu? Ona wiedzia\u0142a lepiej i \u015blus. Na m\u00f3j dusiu! Wy, ludzie, gwarzycie, ze najlepsom naukom to jest nauka na w\u0142asnyk b\u0142\u0119dak. Ale wygl\u0105do na to, ze ta \u0107ma to nawet na b\u0142\u0119dak nie moze sie nicego naucy\u0107. Zre\u015btom&#8230; nie ona jedno. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> Co u <strong>Profesorecka<\/strong>? Co u <strong>Waweloka<\/strong>? Tego nie wiemy. Ba bocymy, ze we \u015brode <strong>Wawelok<\/strong> mo urodziny, wi\u0119c w tym dniu jego zdrowie jak najbardziej bedziemy pili! \ud83d\ude42<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> A we cwortek, moi ostomili, <strong>Alecka<\/strong> i <strong>Jerzorecek<\/strong> na \u015blubny kobierzec hipnom. Zdrowie M\u0142odej Pary! A ze <strong>Hortensjecka<\/strong>, ft\u00f3rej przez kilka dni w Owcark\u00f3wce nie bedzie, pyta\u0142a mnie, cobyk i w jej imieniu pikne zycenia Nowoze\u0144com z\u0142ozy\u0142, to sk\u0142adom je i w jej imieniu i swoim owcarkowym \ud83d\ude42<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Na m\u00f3j dusiu! Mom wrazenie, ze nie dalej jako tydzie\u0144 temu by\u0142o \u015awi\u0119tego Wojciecha, dzie\u0144, we ft\u00f3rym pos\u0142ek z bacom, juhasami i owieckami na hole. A tutok &#8211; juz momy \u015awi\u0119tego Micha\u0142a! Trza bedzie zatem sie zbiera\u0107, zamyka\u0107 bac\u00f3wke, sa\u0142asy i pogna\u0107 owiecki w d\u00f3\u0142. A hola &#8211; bedzie musia\u0142a na nos pocka\u0107 do nast\u0119pnej [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/210"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=210"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/210\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=210"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=210"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=210"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}