
{"id":214,"date":"2008-10-14T01:18:46","date_gmt":"2008-10-13T23:18:46","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=214"},"modified":"2008-10-14T01:18:46","modified_gmt":"2008-10-13T23:18:46","slug":"gazda-dewey","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2008\/10\/14\/gazda-dewey\/","title":{"rendered":"Gazda Dewey"},"content":{"rendered":"<p>Goda\u0142a juz o tej ksi\u0105zce <strong>EMTeSi\u00f3demecka<\/strong>, to teroz jo pogodom. Cho\u0107 na rozie przecyto\u0142ek ino \u015btyrno\u015bcie rozdzia\u0142\u00f3w, przede mnom za\u015b prawie drugie telo. Zatem ten m\u00f3j dzisiejsy wpis bedzie p\u00f3\u0142recenzjom &#8211; cyli recenzjom ksi\u0105zki przecytanej ino do po\u0142owy.<\/p>\n<p>A! Ino jo nie pedzio\u0142ek jesce, o jakom ksi\u0105zke idzie. No wi\u0119c, moi ostomili, jest to ksi\u0105zka biograficno, a dok\u0142adniej: kocio-biograficno. Jej tytu\u0142 brzmi: <em>Dewey. Wielki kot w ma\u0142ym mie\u015bcie<\/em>. W oryginale jest kapecke inacej: <em>Dewey. The Little-Town Library Cat Who Touched the World<\/em>. I skoro jest to rzec o kocie, jo byk przet\u0142umacy\u0142 ten tytu\u0142 na spos\u00f3b bardziej <strong>BlejkKocikowy<\/strong>: <em>Dewey. Bibliotekarrrrrski kocurrrrrek z prrrrrowincjonalnego miasteczka, kt\u00f3rrrrry porrrrruszy\u0142 \u015bwiat<\/em>. No ale polski tytu\u0142 jest juz, jaki jest. Niekze ta.<\/p>\n<p>Autorka ksi\u0105zki to poni Vicki Myron &#8211; ga\u017adzina biblioteki publicnej w miastecku Spencer, co to w hameryka\u0144skim stanie Iowa se lezy. A w godzinak zamkni\u0119cia tej biblioteki, kie ftosi fce odda\u0107 tamok ksi\u0105zke, to moze wrzuci\u0107 jom przez specjalny otw\u00f3r w \u015bcianie. I wte ksi\u0105zka wpado do takiej specjalnej skrzyni.<\/p>\n<p>Pewnego zimowego poranka ta poni Myron przys\u0142a do pracy i jak zwykle pos\u0142a sprawdzi\u0107, cy w skrzyni nimo jakik\u015b ksi\u0105zek. No i by\u0142y. Ale&#8230; na m\u00f3j dusiu! By\u0142o tamok co\u015b jesce! Kotek! I to zupe\u0142nie malu\u015bki! Niemowlak! No krucafuks!!! Co za ancykryst m\u00f3g\u0142 wrzuci\u0107 tego bidocka do tej sakramenckiej skrzyni? Tego nie wiadomo. Ba kim by on nie by\u0142, jo go piknie pytom, coby sie poprawi\u0142, p\u00f3ki mo jesce na to cas. Bo je\u015bli sie nie poprawi, to po \u015bmierzci p\u00f3dzie do raju. Ale nie do ludzkiego raju, ino do kociego. I bedzie tamok s\u0142uzy\u0142 kotom jako kuweta.<\/p>\n<p>Kielo godzin ten bidny kociak w skrzyni sp\u0119dzi\u0142? Tego tyz nie wiadomo. Wiadomo ino, ze temperatura niewiele sie tamok r\u00f3zni\u0142a od tej na polu. A na polu by\u0142o wte sakramencko mro\u017ano! Kie poni Myron wyci\u0105g\u0142a bidoka spod stosu ksi\u0105zek, to w jej r\u0119kak spoc\u0119\u0142a malutko, przemarzni\u0119to kupka niescyn\u015bcia, ze ft\u00f3rej sy\u0107kie siedem kocik zywot\u00f3w w\u0142a\u015bnie zamierza\u0142o uciec. No i jeden zywot chyba uciek\u0142. Moze nawet dwa. Ale pozosta\u0142yk pi\u0119\u0107 &#8211; dzi\u0119ki przytomno\u015bci i wielkiemu sercu bibliotekarek &#8211; na scyn\u015bcie zmieni\u0142o zdanie i zdecydowa\u0142o sie w tym malu\u015bkim cia\u0142ku pozosta\u0107. Kot za\u015b zdecydowo\u0142 sie na wse pozosta\u0107 w bibliotece. Cho\u0107 poni Myron napisa\u0142a, ze to ona tak zadecydowa\u0142a, ale to tak jej sie ino zdoje! Wiadomo przecie, ze kot chodzi w\u0142asnymi drogami. Kieby ten miauc\u0105co-mruc\u0105cy podrzutek uzno\u0142, ze jego droga prowadzi kasi w daleki \u015bwiat, to pr\u0119dzej cy p\u00f3\u017aniej pose\u0142by se i \u015blus.<\/p>\n<p>Niebawem nadano kotu imie &#8211; Dewey. Trza przyzna\u0107, ze <a href=\"http:\/\/en.wikipedia.org\/wiki\/Melvil_Dewey\">trudno o w\u0142a\u015bciwse imie dlo zywiny zamieskuj\u0105cej biblioteke<\/a>. A jak sie Deweyowi w tej bibliotece zy\u0142o? Barzo piknie! Niebawem z ma\u0142ego kotka wyr\u00f3s\u0142 na siumnego, dumnego i honornego siuhaja. I jak na kota przysta\u0142o, stra\u015bnie lubi\u0142 ryktowa\u0107 r\u00f3zne kocie \u015bpasy. Lubili go sy\u0107ka &#8211; i bibliotekarki, i cytelnicy. A jak piknie sy\u0107ka go sanowali! Cytaj\u0105c te ksi\u0105zke dos\u0142ek do wniosku, ze w\u0142a\u015bciwie sto\u0142 sie on gazdom biblioteki, poni Myron za\u015b by\u0142a tamok ino jego zast\u0119pcom. Trza przyzna\u0107 zre\u015btom, ze Dewey gazdowo\u0142 barzo m\u0105drze, bo piknie poprawi\u0142 stan cytelnictwa w Spencer. Ale to nie sy\u0107ko! Poprawi\u0142 tyz samopocucie mieska\u0144c\u00f3w miastecka, samopocucie, ft\u00f3re, wskutek trapi\u0105cego wte Hameryke kryzysu, nie by\u0142o najlepse. I wiecie, co jesce ten Dewey poprawi\u0142? Stosunki mi\u0119dzy autorkom ksi\u0105zki a jej c\u00f3rkom! No to, jak na jednego kota, to chyba ca\u0142kiem sporo rzecy mu sie poprawi\u0107 uda\u0142o? Ale w jaki spos\u00f3b on tego sy\u0107kiego dokono\u0142, tego juz wom nie powiem, coby przejemno\u015bci cytania wom nie odbiera\u0107.<\/p>\n<p>Heeej! Ksi\u0105zka jest pikno! Chociaz&#8230; znom niejednom ga\u017adzine i niejednego gazde pod Turbaczem, co te samom historie opowiedzieliby chyba ciekawiej i barwniej. Niemniej jednak jest pikno! Barzo powinna sie spodoba\u0107 tym, co lubiom koty i w og\u00f3le wselkom zywine. A najbardziej tym, co lubiom nie ino zywine, ale tyz \u0142esterny. Bo wiecie, kany ten Dewey mio\u0142 swojom ulubionom kryj\u00f3wke? Pomi\u0119dzy ksi\u0105zkami o Dzikim Zachodzie (s. 142)! Widocnie musia\u0142y mu sie one sceg\u00f3lnie podoba\u0107.<\/p>\n<p>Poza tym mi\u0142o\u015bnikom \u0142estern\u00f3w naj\u0142atwiej bedzie te ksi\u0105zke zrozumie\u0107. No bo pos\u0142uchojcie na przyk\u0142ad, co poni Myron gwarzy o cha\u0142upak w Spencer:<\/p>\n<p><em>Budynki s\u0105 do\u015b\u0107 przysadziste, w wi\u0119kszo\u015bci z cegie\u0142. Kilka ma wie\u017cyczki, charakterystyczne dla dom\u00f3w misyjnych &#8211; jak w Alamo.<\/em> (s. 70)<\/p>\n<p>Nie-mi\u0142o\u015bnik \u0142estern\u00f3w zaroz zacnie sie zastanawia\u0107:<br \/>\n&#8211; Alamo? Jakie znowu Alamo? Co krucafuks poni autorka mia\u0142a na my\u015bli?<\/p>\n<p>Natomiast mi\u0142o\u015bnik \u0142estern\u00f3w pokiwo ze znawstwem g\u0142owom i pomy\u015bli se tak:<br \/>\n&#8211; A, Alamo. Wiem, wiem. Ta hyrno misja-fort w Teksasie. Pikny historycny obiekt, co to dlo Hamerykan\u00f3w jest tym, cym dlo Grek\u00f3w Termopile. No a najs\u0142ynniejsym tamtejsym budynkiem jest tako murowano <a href=\"http:\/\/www.wildnatureimages.com\/Alamo%202.htm\">kaplica<\/a>. I to na pewno w\u0142a\u015bnie z tom kaplicom poni Myron cha\u0142upy w Spencer por\u00f3wnywa\u0142a.<\/p>\n<p>Nie-mi\u0142o\u015bnik\u00f3w \u0142estern\u00f3w od rozu jednak uspokajom, ze tyk \u0142esternowyk akcent\u00f3w jest w ksi\u0105zce barzo niewiele. A ze w og\u00f3le jakiesi som &#8211; nimo sie co dziwi\u0107. Spencer lezy na zach\u00f3d od Missisipi. A w Hameryce sy\u0107ko, co lezy na zach\u00f3d od Missisipi, barzo trudno jest od \u0142esternu oddzieli\u0107.<\/p>\n<p>Jak sie ksi\u0105zka sko\u0144cy? Kie ostatni rozdzia\u0142 przecytom, to bede wiedzio\u0142. Ale skoro juz w rozdziale pierwsym poni Myron wyra\u017anie pedzia\u0142a, ze Dewey BY\u0141 w bibliotece przez dziewi\u0119tno\u015bcie rok\u00f3w (s. 11), a nie, ze w niej JEST, to jo sie obawiom, ze ksi\u0105zka sko\u0144cy sie&#8230; no&#8230; tak, jak sko\u0144cy\u0107 sie musi&#8230;<\/p>\n<p>Chociaz&#8230; wiecie co? Nie! Wcale nie musi! Je\u015bli ta historia smutno sie sko\u0144cy, jo nie przyjme tego do wiadomo\u015bci! Nie przyjme i \u015blus! Niezaleznie od tego, co przecytom w ostatnim rozdziale, jo wiem, ze Dewey nadal zyje! Zyje i ca\u0142y cas miesko w bibliotece publicnej w Spencer! I ca\u0142y cas pikne \u015bpasy tamok ryktuje! Bo Deweye nie umierajom! Nie majom prawa! Hau!<\/p>\n<p><strong>Vicki Myron<\/strong>, <em>Dewey. Wielki kot w ma\u0142ym mie\u015bcie<\/em>, prze\u0142. Maria Makuch. Spo\u0142eczny Instytut Wydawniczy Znak, Krak\u00f3w 2008.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Goda\u0142a juz o tej ksi\u0105zce EMTeSi\u00f3demecka, to teroz jo pogodom. Cho\u0107 na rozie przecyto\u0142ek ino \u015btyrno\u015bcie rozdzia\u0142\u00f3w, przede mnom za\u015b prawie drugie telo. Zatem ten m\u00f3j dzisiejsy wpis bedzie p\u00f3\u0142recenzjom &#8211; cyli recenzjom ksi\u0105zki przecytanej ino do po\u0142owy. A! Ino jo nie pedzio\u0142ek jesce, o jakom ksi\u0105zke idzie. No wi\u0119c, moi ostomili, jest to ksi\u0105zka [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/214"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=214"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/214\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=214"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=214"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=214"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}