
{"id":2201,"date":"2014-06-20T23:51:57","date_gmt":"2014-06-20T21:51:57","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=2201"},"modified":"2014-06-20T23:51:57","modified_gmt":"2014-06-20T21:51:57","slug":"fto-to-napisol","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2014\/06\/20\/fto-to-napisol\/","title":{"rendered":"Fto to napiso\u0142?"},"content":{"rendered":"<p>Je\u015bli mocie, ostomili, ochote pocyta\u0107 cosi piknego o przyja\u017ani ludzko-kociej, to polecom wom ksi\u0105zke &#8222;Kot Bob i ja&#8221; pona Jamesa Bowena. Kim jest ten pon Bowen? Ano takim jednym Anglikiem, ft\u00f3ry do urodzonyk w cepku racej nie nalezo\u0142. Po serii r\u00f3znyk zyciowyk niepowodze\u0144 &#8211; si\u0119gn\u0105\u0142 po jakisi narkotyk. Potem si\u0119gn\u0105\u0142 po drugi, potem po trzeci&#8230; No i krucafuks! Bidok sie uzalezni\u0142! Uzalezni\u0142 stra\u015bnie! W dodatku &#8211; coby mie\u0107 dutki na kolejne narkotykowe plugastwa &#8211; zac\u0105\u0142 kra\u015b\u0107. Na scyn\u015bcie przyse\u0142 w ko\u0144cu taki dzie\u0144, ze postanowi\u0142 zerwa\u0107 z na\u0142ogiem. Zg\u0142osi\u0142 sie na odwyk, dosto\u0142 mieskanie od opieki spo\u0142ecnej (marne bo marne, ale przynajmniej zapewnia\u0142o jakisi dach nad g\u0142owom), no i zac\u0105\u0142 ucciwie zarabia\u0107. W jaki spos\u00f3b? Ano w taki, ze siado\u0142 se na londy\u0144skim chodniku i gro\u0142 na gitarze, wy\u015bpiewuj\u0105c a to cosi z Nirvany, a to cosi z Johnny&#8217;ego Casha, a to cosi jesce inksego. Dutki, jakie za swe granie dostawo\u0142 od przechodni\u00f3w, nie by\u0142y zbyt wielkie, ale jakosi pozwala\u0142y mu wi\u0105za\u0107 koniec z ko\u0144cem. Cy jednak taki tryb zycia dawo\u0142 sanse na ostatecne wyswobodzenie sie ze \u015bpon\u00f3w stra\u015bliwego na\u0142ogu? Istnia\u0142o duze niebezpiece\u0144stwo&#8230; ze niestety nie.<\/p>\n<p>Jaz pewnego wiecora, na poc\u0105tku 2007 rocku, pon Bowen wroz z przyjaci\u00f3\u0142kom wraco\u0142 do swego domu. <i>W bloku winda jak zwykle nie dzia\u0142a\u0142a<\/i> &#8211; zbocowo\u0142 p\u00f3\u017aniej w swojej ksi\u0105zce &#8211; <i>ruszyli\u015bmy wi\u0119c z rezygnacj\u0105 w stron\u0119 schod\u00f3w, \u017ceby zacz\u0105\u0107 wspinaczk\u0119 na pi\u0105te pi\u0119tro. Jarzeni\u00f3wka w korytarzu by\u0142a rozbita i cz\u0119\u015b\u0107 parteru ton\u0119\u0142a w mroku, ale po drodze nie mog\u0142em nie zauwa\u017cy\u0107 p\u0142on\u0105cej w ciemno\u015bciach pary oczu. Kiedy us\u0142ysza\u0142em ciche miauczenie, w kt\u00f3rym pobrzmiewa\u0142a delikatna nuta skargi, od razu wiedzia\u0142em, co to takiego. Podszed\u0142em bli\u017cej i w p\u00f3\u0142mroku zdo\u0142a\u0142em dostrzec rudego kota na wycieraczce jednego z mieszka\u0144 na parterze, przy samym wej\u015bciu na klatk\u0119 schodow\u0105.<\/i>*<\/p>\n<p>Ot, zwycajny bezdomny dachowiec, mozno by pomy\u015ble\u0107. Ale to spotkanie &#8211; jak niebawem mia\u0142o sie okaza\u0107 &#8211; wcale takie zwycajne nie by\u0142o. To spotkanie oznaca\u0142o pikny prze\u0142om w zywobyciu zar\u00f3wno pona Bowena, jak i tego rudego przyb\u0142\u0119dy, ft\u00f3ry wkr\u00f3tce otrzymo\u0142 imie Bob. Niewiele casu min\u0119\u0142o, jak tyk dw\u00f3k londy\u0144skik bidok\u00f3w &#8211; c\u0142owiek z marginesu i futrzasty rudzielec znik\u0105d &#8211; zac\u0119\u0142o wsp\u00f3lnie zarabia\u0107 na zycie wyst\u0119pami na ulicak miasta. I piknie im by\u0142o rozem. Barzo piknie! Z pewno\u015bciom nie mieli zycia us\u0142anego r\u00f3zami, ale dzi\u0119ki temu, ze mieli siebie, ca\u0142kiem nie\u017ale dawali se rade bez tyk r\u00f3z. A kie bedziecie cyta\u0107 o ik przygodak, to mozliwe, ze przybocom sie wom pikne s\u0142owa z piknej ponobrzechwowej wersji &#8222;Kota w butach&#8221;:<\/p>\n<p><i>Nie mam srebra ani z\u0142ota,<\/i><br \/>\n<i>Lecz nie pragn\u0119 w \u017cyciu zmian,<\/i><br \/>\n<i>Bo kto ma w\u0142asnego kota,<\/i><br \/>\n<i>Ten jest ca\u0142\u0105 g\u0119b\u0105 pan.<\/i>**<\/p>\n<p>Worce doda\u0107, ze ksi\u0105zka wcale nie ko\u0144cy sie na ostatniej stronie. Dalsy ci\u0105g dzieje sie ca\u0142y cas &#8211; mozno go \u015bledzi\u0107 na Twitterze, na profilu &#8222;streetcatbob&#8221;. Ocywi\u015bcie pod warunkiem, ze zno sie angielski przynajmniej kapecke. Kogo za\u015b Twittery nie bawiom, ten moze poogl\u0105da\u0107 se Boba na <a href=\"http:\/\/www.youtube.com\/watch?v=MePaWG7g5FA\">tym oto filmiku<\/a>. A moze&#8230; Mordechajecek, ft\u00f3ry przecie tyz w Londynie zyje, bedzie mio\u0142 kiesik dlo nos jakiesi ciekawe wie\u015bci o Bobie? Okaze sie. Haj. <\/p>\n<p>Jest w ksi\u0105zce jedno rzec, ft\u00f3ro poc\u0105tkowo dziwi\u0142a mnie stra\u015bnie. Ot\u00f3z nojduje sie tamok taki kr\u00f3ciutki epizod, jak to pon Bowen odbywo podr\u00f3z do swej matki zyj\u0105cej w Australii. No i cosi mi sie widzi, ze&#8230; ten australijski w\u0105tek jest opisany jakosi tak ma\u0142o dok\u0142adnie. Zac\u0105\u0142ek \u015bpekulowa\u0107 cemu. Cyzby pon Bowen zabocy\u0142, co robi\u0142 na po\u0142udniowej p\u00f3lkuli? E, nie widzi mi sie, coby m\u00f3g\u0142 zabocy\u0107. No to moze uzno\u0142, ze jego wyjazd do ojcyzny kangur\u00f3w by\u0142 ma\u0142o wozny? Racej nie, wr\u0119c przeciwnie &#8211; przecie dzi\u0119ki temu wyjazdowi jego stosunki z matkom zmieni\u0142y sie na lepse. Na duzo lepse! Wi\u0119c cemu kruca tak niewiele o tym napiso\u0142? My\u015blo\u0142ek, my\u015blo\u0142ek&#8230; jaz wre\u015bcie mnie ol\u015bni\u0142o. Na m\u00f3j dusiu! To przecie jasne! Te ksi\u0105zke musio\u0142 napisa\u0107 nie pon Bowen, ino&#8230; jego kot! Bajako! To kot Bob jest prowdziwym autorem! A ze nie polecio\u0142 ze swym opiekunem do Australii &#8211; to o jego pobycie w tym kraju m\u00f3g\u0142 wiedzie\u0107 ino telo, kielo pods\u0142ucho\u0142 z ludzkik rozm\u00f3w. Jasne? Ocywi\u015bcie, ze jasne.<\/p>\n<p>Cemu nie podano, fto naprowde napiso\u0142 te ksi\u0105zke &#8211; nietrudno sie domy\u015bli\u0107. Zbyt wielu ludzi by nie uwierzy\u0142o, ze kot umie pisa\u0107. Uznaliby, ze ta ksi\u0105zka to jedno wielko b\u017adzina i nie fcieliby jej kupowa\u0107. Wi\u0119c wyryktowano bojke, ze napiso\u0142 jom c\u0142owiek. Bo z womi lud\u017ami tak to juz jest, ze casem \u0142atwiej wom uwierzy\u0107 w bojke niz w prowde. Bajako.<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c to Bobowi gratulujmy wyryktowania piknej ksi\u0105zki. Nikomu inksemu jako Bobowi w\u0142a\u015bnie. Ba ponu Bowenowi ocywi\u015bcie tyz pikne gratulacje sie nalezom &#8211; za stworzenie kotu warunk\u00f3w do piknej pracy pisarskiej.<\/p>\n<p>A ci z wos, co majom w domu kota, lepiej coby\u015bcie zac\u0119li piknie obserwowa\u0107, co ten was pupil ryktuje. Fto wie? Moze tyz w\u0142a\u015bnie pise ksi\u0105zke? Hau!<\/p>\n<p><b>P.S.<\/b> I bocujmy piknie, ze w te sobote imieniny swe obchodzom dwie siumne w\u0142a\u015bcicielki siumnyk kot\u00f3w &#8211; <b>Alecka<\/b> i <b>Alsecka<\/b>. Zdrowie <b>Alecki<\/b> i <b>Alsecki<\/b>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p>* J. Bowen, <i>Kot Bob i ja. Jak kocur i cz\u0142owiek znale\u017ali szcz\u0119\u015bcie na ulicy<\/i>, t\u0142. A. Wajs. Wydawnictwo Nasza Ksi\u0119garnia, Warszawa 2014, s.8.<br \/>\n** J. Brzechwa, <i>Kot w butach<\/i>, mozecie to nole\u017a\u0107 w r\u00f3znyk ksi\u0105zeckak i na r\u00f3znyk no\u015bnikak d\u017awi\u0119ku, ale mozecie tyz <a href=\"http:\/\/dzidziusiowo.pl\/dla-dzieci\/bajki-wierszyki\/159-kot-w-butach-jan-brzechwa\">tutok<\/a>.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Je\u015bli mocie, ostomili, ochote pocyta\u0107 cosi piknego o przyja\u017ani ludzko-kociej, to polecom wom ksi\u0105zke &#8222;Kot Bob i ja&#8221; pona Jamesa Bowena. Kim jest ten pon Bowen? Ano takim jednym Anglikiem, ft\u00f3ry do urodzonyk w cepku racej nie nalezo\u0142. Po serii r\u00f3znyk zyciowyk niepowodze\u0144 &#8211; si\u0119gn\u0105\u0142 po jakisi narkotyk. Potem si\u0119gn\u0105\u0142 po drugi, potem po trzeci&#8230; [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2201"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2201"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2201\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2204,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2201\/revisions\/2204"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2201"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2201"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2201"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}