
{"id":275,"date":"2009-06-09T23:11:54","date_gmt":"2009-06-09T21:11:54","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=275"},"modified":"2009-06-09T23:11:54","modified_gmt":"2009-06-09T21:11:54","slug":"godziny-odwiedzin","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2009\/06\/09\/godziny-odwiedzin\/","title":{"rendered":"Godziny odwiedzin"},"content":{"rendered":"<p>W ostatni pi\u0105tek ga\u017adzina przybieg\u0142a ku mojemu bacy na hole. Dysa\u0142a przy tym sakramencko. Wida\u0107 by\u0142o, ze musia\u0142a sie ku nom barzo \u015bpiesy\u0107.<br \/>\n&#8211; Hej, matka! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca na jej widok. &#8211; Cosi mi sie widzi, ze jakomsi pilnom sprawe mos!<br \/>\n&#8211; A mom, mom! &#8211; przyzna\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Muse tej bidnej Hance pom\u00f3c!<br \/>\n&#8211; Ft\u00f3rej Hance? &#8211; spyto\u0142 baca. &#8211; W nasej wsi jest ponad dwaj\u015bcia Hanek.<br \/>\n&#8211; Idzie mi o te Hanke, co to jest siostrom Wojtka &#8211; wyja\u015bni\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Ft\u00f3rego Wojtka? &#8211; dopytywo\u0142 baca. &#8211; W nasej wsi jest pi\u0119ciu Wojtk\u00f3w, ft\u00f3rzy majom siostre Hanke.<br \/>\n&#8211; O Wojtku Murzynie godom &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Aaa, to juz \u0142atwiejso sprawa &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Wojtk\u00f3w Murzyn\u00f3w, ft\u00f3rzy majom siostre Hanke, jest w nasej wsi ino dw\u00f3k.<br \/>\n&#8211; A jo mom na my\u015bli tego Wojtka Murzyna, ft\u00f3ry jest twoim juhasem.<br \/>\n&#8211; Teroz juz sy\u0107ko jasne! &#8211; uciesy\u0142 sie baca. &#8211; Ale cemu godos, ze jego siostra jest bidno? Przenies\u0142a sie do miasta i zbyt wielkik dutk\u00f3w moze nie zarabio, ale chyba wiedzie jej sie nienajgorzej?<br \/>\n&#8211; Zaroz ci sy\u0107ko opowiem, ojciec &#8211; odrzek\u0142a ga\u017adzina. Pocka\u0142a kwilecke, jaze oddech jej sie uspokoi i zac\u0119\u0142a opowiada\u0107.<br \/>\n&#8211; Dzieciak tej Hanki mio\u0142 wypadek. Jakiesi auto go potr\u0105ci\u0142o!<br \/>\n&#8211; Ooo&#8230; &#8211; zmartwi\u0142 sie baca. &#8211; Gro\u017any by\u0142 ten wypadek?<br \/>\n&#8211; Doktory pedzia\u0142y, ze bidocek bedzie musio\u0142 wiele ty\u017ani w \u015bpitalu poleze\u0107. Ale wyzdrowieje.<br \/>\n&#8211; No to ca\u0142e scyn\u015bcie! &#8211; odetchn\u0105\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Ano scyn\u015bcie &#8211; zgodzi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Ba jest tyz jedno niescyn\u015bcie. Bo Hanka nie moze swego dziecka w tym \u015bpitalu odwiedza\u0107.<br \/>\n&#8211; Jak to? &#8211; zdziwi\u0142 sie baca. &#8211; W\u0142asnego dziecka nie moze?<br \/>\n&#8211; No nie moze! Hanka codziennie do osiemnostej musi w pracy siedzie\u0107. A w tym \u015bpitalu w dni roboce to godziny odwiedzin tyz som do osiemnostej. No i kie po pracy pr\u00f3buje sie ona do owego \u015bpitala dosta\u0107, to juz nie fcom jej weredy wpu\u015bci\u0107!<br \/>\n&#8211; Moze z dyrektorem \u015bpitala powinna pogoda\u0107? &#8211; zaproponowo\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Juz pr\u00f3bowa\u0142a &#8211; odpowiedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Jednego ranka sta\u0142a przed wej\u015bciem i cierpliwie ceka\u0142a na tego dyrektora. A kie sie doceka\u0142a i przedstawi\u0142a mu swojom pro\u015bbe, to wies, co on zrobi\u0142? Zac\u0105\u0142 na niom wrzesce\u0107! Krzyco\u0142, ze to jest \u015bpital, a nie dworzec kolejowy, ka kozdy moze wchodzi\u0107 i wychodzi\u0107, kie fce! I ze najlepiej bedzie, kie \u0142\u00f3zko z jej dzieckiem zostonie wystawione na ulice, to wte bedzie mog\u0142a se je odwiedza\u0107 o kozdej porze! Przy straznikak \u015bpitalnyk i przy id\u0105cyk do pracy doktorak i piel\u0119gniarkak takom scene jej urz\u0105dzi\u0142! Jaze sp\u0142aka\u0142a sie bidocka stra\u015bnie! A potem zadzwoni\u0142a do swej matki, coby jej o tym sy\u0107kim opowiedzie\u0107. Matka za\u015b przybieg\u0142a ku mnie i sy\u0107ko mi powt\u00f3rzy\u0142a.<br \/>\nBaca podrapo\u0142 sie po g\u0142owie.<br \/>\n&#8211; No, nie do sie ukry\u0107, ze nie\u0142adnie sie ten dyrektor zachowo\u0142.<br \/>\n&#8211; Nie\u0142adnie!? &#8211; ga\u017adzina tak rykn\u0119\u0142a, ze chyba jaz w Nowym Targu by\u0142o jom s\u0142ycha\u0107. &#8211; Nie\u0142adnie to by by\u0142o wte, kieby pozycy\u0142 od kogosi pi\u0119\u0107 z\u0142otyk i nie oddo\u0142. A to, co on tej Hance zrobi\u0142, to jest jedno wielkie sakramenckie \u0142oterstwo!<br \/>\n&#8211; Mos, matka, racje &#8211; pedzio\u0142 baca rozk\u0142adaj\u0105c r\u0119ce. &#8211; Ale c\u00f3z mozno na to poradzi\u0107?<br \/>\n&#8211; Ano mozno &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Wypozyc mi na jakisi cas Wojtka Murzyna i Staska Kowanieckiego.<br \/>\n&#8211; To moi dwaj najlepsi juhasi! &#8211; zauwazy\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Na kilka dni tylko, poradzis se bez nik &#8211; stwierdzi\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Wojtek na pewno bedzie fcio\u0142 ze mnom pojecha\u0107, bo przecie to o jego rodzine idzie. A Stasek jest barzo silny, to przydo mi sie piknie do ryktowania tego podkopu&#8230;<br \/>\n&#8211; Jakiego podkopu? O cym ty, matka, godos? &#8211; zdziwi\u0142 sie baca.<br \/>\n&#8211; A! Zabocy\u0142ak ci pedzie\u0107, jaki mom plan! &#8211; uzmys\u0142owi\u0142a se ga\u017adzina. &#8211; Postanowi\u0142ak pozbiera\u0107 najsilniejsyk ch\u0142op\u00f3w we wsi. Pojedziemy zrobi\u0107 do tego \u015bpitala podkop. Dzi\u0119ki niemu Hanka piknie bedzie mog\u0142a chodzi\u0107 do swego dziecka nawet poza tymi sakramenckimi godzinami odwiedzin.<\/p>\n<p>Baca nie by\u0142 pewien, cy to dobry pomys\u0142. Bo\u0142 sie, ze kieby sprawa wys\u0142a na jaw, to ga\u017adzina mog\u0142aby p\u00f3\u015b\u0107 do here\u015btu. Przyznom, ze jo tyz sie kapecke bo\u0142ek, ale mniej niz baca, bo mio\u0142ek nadzieje, ze je\u015bli ga\u017adzine zamknom, to wroz z kotem i Marynom Krywaniec cosi wymy\u015blimy, coby jom z here\u015btu wyci\u0105gn\u0105\u0107. By\u0107 moze baca, kasi w pod\u015bwiadomo\u015bci, tyz mio\u0142 takom nadzieje, bo po namy\u015ble zgodzi\u0142 sie, coby Wojtek i Stasek na pare dni go opu\u015bcili.<\/p>\n<p>No i wkr\u00f3tce ga\u017adzina zac\u0119\u0142a ryktowa\u0107 wielkom wyprawe do dalekiego miasta. Kosty ca\u0142ej akcji pokry\u0142 Felek znad m\u0142aki, co to jest najbogatsy w nasej wsi. Wprowdzie Felek poc\u0105tkowo nie fcio\u0142 sie zgodzi\u0107, ale ga\u017adzina pedzia\u0142a mu, ze Hanka ci\u0105gle jest jesce m\u0142odo, \u015bwarno, a ch\u0142opa mo siumnego, wi\u0119c nigdy nic nie wiadomo &#8211; dziewcyna moze by\u0107 w ci\u0105zy. A je\u015bli on, Felek, odm\u00f3wi pomocy dziewcynie w ci\u0105zy, to mysy mu pozrejom ca\u0142y jego maj\u0105tek. No i wte Felek sie przestrasy\u0142 i postanowi\u0142 zrobi\u0107 sy\u0107ko, cego ga\u017adzina bedzie od niego potrzebowa\u0142a.<\/p>\n<p>Ga\u017adzina wartko zgromadzi\u0142a pikny sprz\u0119t potrzebny do ryktowania podkopu. I jesce zam\u00f3wi\u0142a autokar, coby tyk najsilniejsyk ch\u0142op\u00f3w z nasej wsi do tego \u015bpitala dowie\u017a\u0107. W ostatniej kwili pomy\u015bla\u0142a se, ze do takik prac przyda\u0142yby sie tyz kaski ochronne. Spyta\u0142a Felka, cy kasi w swoik magazynak takik nimo. Niestety nie mio\u0142. Mio\u0142 ino che\u0142my Wikining\u00f3w, takie z rogami, bo ryktowo\u0142 je na zam\u00f3wienie jednej skandynawskiej firmy. Ga\u017adzina uzna\u0142a, ze lepse som te che\u0142my niz nic i wzi\u0119\u0142a ik pare \u015btuk.<\/p>\n<p>No i autokar z g\u00f3rolami rusy\u0142 do dalekiego miasta. Jecho\u0142, jecho\u0142, jaze dojecho\u0142 na miejsce. Zatrzymo\u0142 sie na ty\u0142ak \u015bpitala. Tamok &#8211; na polecenie ga\u017adziny &#8211; g\u00f3role postawili kibelek typu toi-toi. W tym kibelku w\u0142a\u015bnie mia\u0142o sie zacyna\u0107 to tajne podziemne przej\u015bcie. Od rozu wzi\u0119to sie do roboty. G\u00f3role na zmiane uwijali sie w dzie\u0144 i noc. Kieby ftosi bacnie obserwowo\u0142 postawiony pod \u015bpitalem kibelek, to by sie pewnie zdziwi\u0142, ze ci\u0105gle ftosi tamok wchodzi i ci\u0105gle wychodzi, a ci, co wychodzom, som jakosi tak stra\u015bnie umorusani. No i paru przypadkowyk przechodni\u00f3w musia\u0142o by\u0107 zawiedzionyk, bo traf fcio\u0142, ze potrzebowali z tego kibelka skorzysta\u0107, a tutok wse okazywa\u0142o sie, ze zaj\u0119te.<\/p>\n<p>Heeej! Niewiele brakowa\u0142o, coby podkop zosto\u0142 piknie uko\u0144cony! Ale jednak nie zosto\u0142&#8230; A to sy\u0107ko dlotego, ze ludzie z mojej wsi som g\u00f3rolami, nie g\u00f3rnikami i na podziemnyk robotak za dobrze sie nie znajom. Nie wiedzieli, jak taki wydr\u0105zony w ziemi korytorz zabezpiecy\u0107, coby sie nie zawali\u0142. No i jednego wiecora, kie do zako\u0144cenia roboty niewiele juz brakowa\u0142o, na ty\u0142y \u015bpitala wyse\u0142 sam pon dyrektor. Wyse\u0142, coby zakurzy\u0107 papierosa, a przy okazji powygrzewa\u0107 sie kapecke w promykak zachodz\u0105cego s\u0142onka. Kie kurzy\u0142 tego papierosa, to drepto\u0142 zamy\u015blony roz w jednom, a roz w drugom strone. Nagle&#8230; O, Jezusicku! Chodnik pod nim sie zarwo\u0142 i ch\u0142op wpod\u0142 do tego podziemnego korytorza! Prasn\u0105\u0142 na rzy\u0107 i krzykn\u0105\u0142 &#8222;Au!&#8221; A potem ujrzo\u0142 przed sobom mojom ga\u017adzine, Wojtka Murzyna i Staska Kowanieckiego, bo w\u0142a\u015bnie oni akurat przy ryktowaniu podkopu pracowali. Ga\u017adzina by\u0142a nie mniej zaskocono niz pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; Kim wy jeste\u015bcie? &#8211; spyta\u0142a.<br \/>\n&#8211; Jestem dyrektorem tutejszego szpitala &#8211; przedstawi\u0142 sie dyrektor. &#8211; A wy to kto?<br \/>\n&#8211; My&#8230; &#8211; zac\u0119\u0142a ga\u017adzina i w pierwsej kwili nie barzo wiedzia\u0142a, co dalej pedzie\u0107. Najwyra\u017aniej nie spodziewa\u0142a sie, ze sam pon dyrektor zascyci ik tutok swojom obecno\u015bciom. Gor\u0105ckowo my\u015bla\u0142a, co by tu teroz zrobi\u0107. I wymy\u015bli\u0142a! U\u015bmiechn\u0119\u0142a sie tak, jak w \u0142esternie corne chraktery sie u\u015bmiechajom i pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Jeste\u015bmy diaskami. A jo jestem diablica pracuj\u0105co, co to zodnej pracy sie nie boi.<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Ga\u017adzina i juhasi z tymi rogami na che\u0142mak od Felka, cali brudni od tej podziemnej roboty i jesce do tego ledwo widocni w mrokak korytorza kapecke ino roz\u015bwietlonego przez dosy\u0107 s\u0142abe latarki&#8230; to naprowde wygl\u0105dali jak diaski!<br \/>\n&#8211; W takim razie gdzie ja w og\u00f3le jestem? &#8211; zaciekawi\u0142 sie dyrektor<br \/>\n&#8211; C\u00f3z, zdarzy\u0142 sie wypadek &#8211; odrzek\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Dach\u00f3wka z wasego \u015bpitala spad\u0142a wom na g\u0142owe i ponie\u015bli\u015bcie natychmiastowom \u015bmierz\u0107. Witojcie w piekle, panocku!<br \/>\n&#8211; W pie&#8230; pie&#8230; piekle? &#8211; wykrztusi\u0142 z siebie pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; A wom sie widzia\u0142o, ze kany? W niebie? &#8211; zadrwi\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Rozejrzyjcie sie piknie i sami oce\u0144cie, cy to miejsce moze na niebo wygl\u0105da\u0107!<br \/>\n&#8211; Ale czy mi si\u0119 dobrze wydaje, \u017ce wy m\u00f3wicie po g\u00f3ralsku? &#8211; zauwazy\u0142 pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; Dobrze sie wom wydoje &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina &#8211; bo widzicie, panocku, w piekle jest na odwyrtke niz na ziemi.<br \/>\n&#8211; Na odwyrtk\u0119? Co na odwyrtk\u0119? &#8211; pr\u00f3bowo\u0142 dociec pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; No, na odwyrtke &#8211; powt\u00f3rzy\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Tak jak na ziemi najpikniejso jest ziemia g\u00f3ralsko, to tutok g\u00f3ralskie piek\u0142o jest najstra\u015bliwsym ze sy\u0107kik piekie\u0142, panocku.<br \/>\n&#8211; Ale ja &#8211; zac\u0105\u0142 t\u0142umacy\u0107 sie pon dyrektor &#8211; nie by\u0142em a\u017c tak z\u0142y. Przyznaj\u0119, \u015bwi\u0119ty te\u017c nie by\u0142em. Chyba jednak nie zas\u0142u\u017cy\u0142em na najgorsze piek\u0142o?<br \/>\n&#8211; Haha! &#8211; za\u015bmia\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Kozdy tak godo, ze nie zasluzy\u0142! A bocys, weredo, jak niedowno nie fcio\u0142e\u015b bidnej matki do dziecka w \u015bpitalu dopu\u015bci\u0107? Matki, ft\u00f3ro nie mog\u0142a tutok przyj\u015b\u0107 w godzinak odwiedzin?<br \/>\n &#8211; Yyy&#8230; yyy&#8230; &#8211; j\u0105ko\u0142 sie dyrektor. &#8211; Co\u015b sobie przypominam. Ale przecie\u017c jest wiele powod\u00f3w, \u017ceby nie zezwala\u0107 na odwiedziny poza wyznaczonymi godzinami.<br \/>\n&#8211; I jesce wi\u0119cej jest powod\u00f3w, coby zezwala\u0107!!! &#8211; Ga\u017adzina tak rykn\u0119\u0142a, ze pon dyrektor jaz sie skuli\u0142.<br \/>\nA ga\u017adzina ku Wojtkowi i Staskowi sie obyrt\u0142a i zawo\u0142a\u0142a:<br \/>\n&#8211; Biercie te beskurcyje do najgor\u0119tsego kocio\u0142ka!<br \/>\n&#8211; Z przyjemno\u015bciom! &#8211; zawo\u0142ali juhasi, ft\u00f3rzy nie barzo wiedzieli, jaki jest nowy plan ga\u017adziny, wiedzieli za to z do\u015bwiadcenia, ze na og\u00f3\u0142 jej plany som barzo dobre.<br \/>\n&#8211; Czy koniecznie musi by\u0107 najgor\u0119tszy? &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; To jest decyzja samego Lucypera! &#8211; oznajmi\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Je\u015bli fcecie, mozecie napisa\u0107 do niego podanie z pro\u015bbom o przeniesienie do ch\u0142odniejsego kocio\u0142ka. Ale na rozpatrzenie bedziecie musieli d\u0142ugo pocka\u0107. Bo wiele jest pot\u0119pionyk dus, co to z r\u00f3znymi sprawami do nasego Ksi\u0119cia Ciemno\u015bci wyst\u0119pujom. I dlotego nie do on rady rozpatrze\u0107 wasego podania sybciej jako za tysi\u0105c rok\u00f3w.<br \/>\nGa\u017adzina zn\u00f3w sie obyrt\u0142a ku juhasom.<br \/>\n&#8211; Na co cekocie, ch\u0142opaki? Biercie go!<br \/>\n&#8211; Nie! Lito\u015bci! &#8211; Pon dyrektor pod\u0142 przed ga\u017adzinom na kolana. &#8211; B\u0142agam! Dajcie mi jeszcze jedn\u0105 szans\u0119! B\u0142agaaaam!<br \/>\nNo i ch\u0142op zalo\u0142 sie \u0142zami jako ma\u0142e dziecko i zac\u0105\u0142 ga\u017adzine po butak bo\u015bka\u0107. Ga\u017adzina uda\u0142a, ze zacyno sie waha\u0107. Wre\u015bcie spyta\u0142a:<br \/>\n&#8211; A bedziecie pozwala\u0107, coby rodziny mog\u0142y o kozdej godzinie odwiedza\u0107 pacjent\u00f3w?<br \/>\n&#8211; B\u0119d\u0119! &#8211; zapewni\u0142 pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; I bedziecie mili i dlo pacjent\u00f3w, i dlo ik rodzin?<br \/>\n&#8211; B\u0119d\u0119!<br \/>\n&#8211; I sko\u0144cycie z tom bezdusnom biurokracjom w wasym \u015bpitalu?<br \/>\n&#8211; Sko\u0144cz\u0119! Przysi\u0119gam! &#8211; zawo\u0142o\u0142 dyrektor unos\u0105c do wierchu dwa palce prawej d\u0142oni.<br \/>\nGa\u017adzina zn\u00f3w uda\u0142a, ze sie kapecke waho, a potem pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; No, skoro tak piknie obiecujecie poprawe, to niekze ta. Skazanie wos na wiecne pot\u0119pienie i tak jesce sie nie uprawomocni\u0142o, wi\u0119c dostoniecie jesce jednom sanse. Ale pami\u0119tojcie! Je\u015bli znowu cho\u0107 roz skrzywdzicie jakiegosi pacjenta abo kogosi z jego najblizsyk, to zaroz tutok wracocie!<br \/>\n&#8211; Ach! Dzi\u0119kuj\u0119! Stokrotnie dzi\u0119kuj\u0119! &#8211; wo\u0142o\u0142 pon dyrektor i znowu ga\u017adzine po butak boska\u0107 zac\u0105\u0142.<br \/>\nPo kwili zapyto\u0142:<br \/>\n&#8211; No to kt\u00f3r\u0119dy do wyj\u015bcia?<br \/>\n&#8211; Jakiego wyj\u015bcia? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; No, do wyj\u015bcia z piek\u0142a &#8211; pedzio\u0142 pon dyrektor.<br \/>\n&#8211; Nie tak wartko, panocku! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Najpierw poc\u0119stujemy wos piwem, coby\u015bcie potem nie godali, ze my, diaski, nie jeste\u015bmy go\u015bcinne.<br \/>\n&#8211; Nigdy bym nie \u015bmia\u0142 czego\u015b takiego o was powiedzie\u0107! &#8211; zapewni\u0142 pon dyrektor. &#8211; Naprawd\u0119 prosz\u0119 si\u0119 z tym piwem nie k\u0142opota\u0107. Ja ju\u017c sobie p\u00f3jd\u0119&#8230;<br \/>\n&#8211; Odmawiocie przyj\u0119cia od nos poc\u0119stunku!? &#8211; ryk\u0142a ga\u017adzina i zmierzy\u0142a dyrektora piorunuj\u0105cym spojrzeniem.<br \/>\n&#8211; Sko&#8230; sko&#8230; skoro nalegacie&#8230; &#8211; Roztrz\u0119siony pon dyrektor uzno\u0142, ze tej &#8222;diablicy pracuj\u0105cej&#8221; lepiej sie nie prociwia\u0107.<br \/>\nGa\u017adzina poleci\u0142a Wojtkowi i Staskowi hipn\u0105\u0107 po Smadnego Mnicha. Skrzynka tego piwa nojdowa\u0142a sie w autokarze. Mia\u0142o ono zosta\u0107 wypite, coby ucci\u0107 uko\u0144cenie podkopu. No ale teroz wys\u0142o na to, ze przydo sie ono do inksego celu. Juhasi pohybali do autokaru. Zaroz wr\u00f3cili z piknym piwem. Ga\u017adzina wzi\u0119\u0142a jednom flaske, otworzy\u0142a jom, poda\u0142a dyrektorowi i poleci\u0142a:<br \/>\n&#8211; Pijcie!<br \/>\nPon dyrektor pos\u0142usnie wypi\u0142. Potem ga\u017adzina kaza\u0142a mu wypi\u0107 drugom flaske, potem trzeciom, a potem cwortom. Dyrektor piknie sy\u0107ko wypijo\u0142. Ba wre\u015bcie to piwo u\u015bpi\u0142o go sakramencko. Kie sko\u0144cy\u0142 cwortom flaske, to tak zac\u0105\u0142 chrapa\u0107, ze chyba sy\u0107kie krety w promieniu dziesi\u0119ciu kilometr\u00f3w przep\u0142osy\u0142.<\/p>\n<p>&#8211; Nimo teroz casu do stracenia! &#8211; Ga\u017adzina zwr\u00f3ci\u0142a sie do juhas\u00f3w. &#8211; Zawo\u0142ojcie pozosta\u0142yk ch\u0142op\u00f3w! Do jutra rana nie moze by\u0107 po tym tunelu najmniejsego \u015bladu!<\/p>\n<p>No i ten tak pracowicie ryktowany podkop zasypano w kilka godzin. Twardo \u015bpi\u0105cego dyrektora po\u0142ozono pod \u015bpitalnom \u015bcianom. Ga\u017adzina kaza\u0142a ino pozbiera\u0107 sy\u0107kie zas\u0142onki z autokarowyk okien i przykry\u0107 nimi bidoka, coby nie zmorz\u0142, bo nocka by\u0142a ch\u0142odno.<\/p>\n<p>Przyse\u0142 poranek. Dyrektor ca\u0142y cas spo\u0142 se smacnie na \u015brodku chodnika. Przechodz\u0105cy ulicom ludzie my\u015bleli, ze to jakisi pijok i woleli go nie rusa\u0107. Jaze trafi\u0142a sie tamok wracaj\u0105co z nocnej zmiany piel\u0119gniarka.<br \/>\n&#8211; Panie dyrektorze! &#8211; zawo\u0142a\u0142a. &#8211; Co pan tutaj robi, panie dyrektorze?!<br \/>\nDyrektor otworzy\u0142 ocy. Nie do ko\u0144ca jesce przytomny zac\u0105\u0142 wygrzebywa\u0107 sie z autokarowyk zas\u0142onek i mamroto\u0142:<br \/>\n&#8211; Ehm&#8230; Jaki\u015b okropny koszmar mi si\u0119 przy\u015bni\u0142! Dobrze \u017ce to by\u0142 tylko sen&#8230;<br \/>\nW tej kwili z popl\u0105tanej zas\u0142onki wyturla\u0142a sie pusto flaska po Smadnym Mnichu. Dyrektor zaroz rozbudzi\u0142 sie ca\u0142kowickie! Zrozumio\u0142, ze to wcale mu sie nie \u015bni\u0142o!<\/p>\n<p>Co zrobi\u0142 potem? Ano pohybo\u0142 do \u015bpitala. Tamok cym pr\u0119dzej dowiedzio\u0142 sie, jaki jest telefon do Hanki. Zaroz ku niej zadzwoni\u0142, barzo gor\u0105co przeprosi\u0142 za nieuprzejme traktowanie i obieco\u0142, ze od dzisiok pozwoli jej odwiedza\u0107 dziecko, kie ino bedzie fcia\u0142a. Wkr\u00f3tce ca\u0142om nasom wie\u015b obieg\u0142a wiadomo\u015b\u0107, ze ten dyrektor zmieni\u0142 sie nie do poznania! Podobno sto\u0142 sie najmilsym \u015bpitalnym dyrektorem w ca\u0142ej Unii Europejskiej!<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c ca\u0142o ta historia barzo dobrze sie dlo Hanki sko\u0144cy\u0142a. Dlo ga\u017adziny tyz dobrze sie sko\u0144cy\u0142a &#8211; nie sy\u0107ko wprowdzie pos\u0142o zgodnie z jej planem, ale cel osi\u0105g\u0142a, no i mimo obaw bacy nie pos\u0142a do here\u015btu. A nie mozno wyklucy\u0107, ze dlo tego dyrektora tyz dobrze sie to sy\u0107ko sko\u0144cy\u0142o. No bo te diaski, na ft\u00f3re on trafi\u0142, by\u0142y fa\u0142sywe. Ale fto wie? Moze zanim on sie zmieni\u0142, to w tym prowdziwym piekle prowdziwe diaski prowdziwy kocio\u0142ek dlo niego ryktowa\u0142y? Ft\u00f3z to moze wiedzie\u0107? Hau!<\/p>\n<p><b>P.S.<\/b> Heeej! To dopiero imprezowanie jutro bedzie! Oj, bedzie! Bo jutro momy imieniny <b>Emilecki<\/b>, <b>Gosicki<\/b>, <b>Ma\u0142gosiecki<\/b> i <b>Margecki<\/b>. Zdrowie ostomi\u0142yk Solenizantek! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>W ostatni pi\u0105tek ga\u017adzina przybieg\u0142a ku mojemu bacy na hole. Dysa\u0142a przy tym sakramencko. Wida\u0107 by\u0142o, ze musia\u0142a sie ku nom barzo \u015bpiesy\u0107. &#8211; Hej, matka! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca na jej widok. &#8211; Cosi mi sie widzi, ze jakomsi pilnom sprawe mos! &#8211; A mom, mom! &#8211; przyzna\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Muse tej bidnej Hance pom\u00f3c! [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/275"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=275"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/275\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=275"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=275"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=275"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}