
{"id":279,"date":"2009-06-27T20:08:36","date_gmt":"2009-06-27T18:08:36","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=279"},"modified":"2009-06-27T20:13:36","modified_gmt":"2009-06-27T18:13:36","slug":"ostatnie-kazanie-jegomoscia-tischnera-na-polanie-rusnakowej-pod-turbaczem","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2009\/06\/27\/ostatnie-kazanie-jegomoscia-tischnera-na-polanie-rusnakowej-pod-turbaczem\/","title":{"rendered":"Ostatnie kazanie jegomo\u015bcia Tischnera na Polanie Rusnakowej pod Turbaczem"},"content":{"rendered":"<p>To by\u0142 poc\u0105tek sierpnia 1997 rocku. By\u0142ek wte o 12 rok\u00f3w m\u0142odsym owcarkiem niz jestem teroz. Roboty przy owcak akurat wiele nie by\u0142o, wilki jakosi trzyma\u0142y sie z dala od nos, wi\u0119c postanowi\u0142ek przelecie\u0107 sie po gorca\u0144skik wiersyckak, coby sprawdzi\u0107, co ciekawego sie w okolicy dzieje. Jaze do jednej polany nad \u0141opusznom dos\u0142ek. A tamok&#8230;<br \/>\n&#8211; O, krucafuks! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek zaskocony.<br \/>\nWy na moim miejscu tyz pewnie by\u015bcie tak zawo\u0142ali! Na skraju polany, pod zielonym smreckiem siedzio\u0142&#8230; sam jegomo\u015b\u0107 Tischner! Ten najs\u0142ynniejsy g\u00f3ralski filozof! Siedzio\u0142 zamy\u015blony i poziro\u0142 kasi w dal, ku wierchuj\u0105cym nad horyzontem Tatrom. M\u00f3j okrzyk jednak wyrwo\u0142 go z zamy\u015blenia.<br \/>\n&#8211; Fto tutok krucafuksami rzuco, kie jo w cisy pr\u00f3buje sie skupi\u0107? &#8211; spyto\u0142. Ocywi\u015bcie niezupe\u0142nie tak to pedzio\u0142, ino kapecke inacej, pos\u0142uguj\u0105c sie g\u00f3ralskim \u0142opu\u015bnia\u0144skim. Ale jo dlo u\u0142atwienia t\u0142umace tutok jego s\u0142owa na g\u00f3ralski owcarkowy.<br \/>\n&#8211; Cy to ty, psinko? &#8211; dodo\u0142 po kwili, kie uwidzio\u0142, ze poza mnom zodnego c\u0142eka ani zodnej zywiny przy nim nimo.<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Przecie wo\u0142o\u0142ek po psiemu, nie po ludzku! To sk\u0105d on wiedzio\u0142, ze jo zawo\u0142o\u0142ek: &#8222;Krucafuks&#8221;?<br \/>\n&#8211; Wyboccie, jegomo\u015bciu &#8211; popyto\u0142ek. &#8211; Ale kie uwidzio\u0142ek znienacka tak hyrnego ksi\u0119dza, to ten krucafuks w spos\u00f3b niekontrolowany sam mi sie z gard\u0142a wyrwo\u0142.<br \/>\n&#8211; Niekze ta &#8211; za\u015bmio\u0142 sie Tischner. &#8211; Po prostu kapecke sie zdziwi\u0142ek, bo zwykle, kie ftosi w tyk stronak mnie uwidzi, to pado racej: &#8222;Pokwolony&#8221;, a nie &#8222;Krucafuks&#8221;.<br \/>\n&#8211; Bede o tym bocy\u0142, jegomo\u015bciu &#8211; obieco\u0142ek. &#8211; Ale sk\u0105d wy w og\u00f3le wiecie, co jo godom? Cyzby\u015bcie rozumieli psiom mowe?<br \/>\n&#8211; Jako widzis piesku, rozumiem &#8211; odrzek\u0142 Tischner. &#8211; Sam nie wiem cemu, ale rozumiem.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Jo wiedzio\u0142ek, ze rozumiecie rzecy, ft\u00f3ryk wielu ludzi w tym kraju nie rozumie! Ale ze jednom z tyk rzecy jest psi j\u0119zyk &#8211; na to byk nigdy nie wpod\u0142! Muse inskym psom z holi wartko o tym pedzie\u0107! Niek tyz tutok przyjdom i z jegomo\u015bciem pogodajom!<br \/>\n&#8211; Moze p\u00f3\u017aniej, psinko, moze p\u00f3\u017aniej &#8211; popyto\u0142 jegomo\u015b\u0107. &#8211; Teroz potrzebuje spokoju, bo wkr\u00f3tce wybierom sie na Polane Rusnakowom pod Turbaczem, coby jak co roku odprawi\u0107 tamok urocystom g\u00f3ralskom mse. Ba jakosi nimom pomys\u0142u, jakie kazanie na te mse wyryktowa\u0107. A to niedobrze, bo juz tylko kilka dni mi zosta\u0142o.<br \/>\n&#8211; E, nie martwcie sie, jegomo\u015bciu! &#8211; pr\u00f3bowo\u0142ek podnie\u015b\u0107 ksi\u0119dza profesora na duchu. &#8211; Na pewno cosi wymy\u015blicie!<br \/>\n&#8211; O to idzie, piesku, ze to nie moze by\u0107 COSI! &#8211; odrzek\u0142 jegomo\u015b\u0107. &#8211; Jo to kazanie muse wyryktowa\u0107 tak piknie, jakby mia\u0142o ono by\u0107 ostatnim kazaniem, jakie na Rusnakowej wyg\u0142ose!<\/p>\n<p>Na m\u00f3j dusicku! Cyzby Tischner juz wte przecuwo\u0142, ze to bedzie jego ostatnio msa pod Turbaczem? Ze juz wkr\u00f3tce przyjdzie mu ze stra\u015bliwom chorobom sie zmaga\u0107? W tamtej kwili to jo my\u015blo\u0142ek, ze on \u015bpasuje. Ale teroz &#8211; sam juz nie wiem.<\/p>\n<p>Kie tak poziro\u0142ek na zmartwionego ksi\u0119dza, przyse\u0142 mi do g\u0142owy pewien pomys\u0142.<br \/>\n&#8211; Wiecie co, jegomo\u015bciu? &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Jo to jestem ino zwycajnym psem pasterskim i na ryktowaniu kaza\u0144 znom sie telo, co m\u00f3j baca na ryktowaniu rakiet kosmicnyk. Ale kiebyk tak wom opowiedzio\u0142 o psim zywobyciu, o psik sprawak i o psim poziraniu na \u015bwiat, to moze podsun\u0105\u0142byk wom jakisi pomys\u0142 na kazanie?<br \/>\nTischnera zaciekawi\u0142a mojo propozycja.<br \/>\n&#8211; Cemu nie? &#8211; pedzio\u0142. &#8211; Warto spr\u00f3bowa\u0107.<br \/>\nZaroz podnies\u0142 sie z ziemi i przeci\u0105gn\u0105\u0142.<br \/>\n&#8211; Przejd\u017amy sie moze &#8211; zaproponowo\u0142. &#8211; Ty, piesku, bedzies godo\u0142, a jo ciebie bede s\u0142ucho\u0142. Fto wie? Moze rzecywi\u015bcie jakisi pikny pomys\u0142 na kazanie mi podsunies?<\/p>\n<p>No i rusyli my w droge. Posli my cornym \u015blakiem ku Polanie Zielenica. Potem skryncili my w prawo i dalej sli cyrwonym \u015blakiem, co to na Luba\u0144 i do Kro\u015bcienka mozno nim doj\u015b\u0107. Dotarli my do Polany Fiodr\u00f3wki. Na skraju tej polany, mi\u0119dzy piknymi smrekami zacyno sie \u015bciezka, co to prosto na po\u0142udnie wiedzie. Mozno niom doj\u015b\u0107 do samiu\u0107kiej \u0141opusznej. No i my w\u0142a\u015bnie w te \u015bciezke skryncili. Przez ca\u0142om droge godo\u0142ek, godo\u0142ek i godo\u0142ek. Opowiado\u0142ek o owcarkowym zywobyciu na holi, o bronieniu owiec przed wilkami, nawet o tym, jak mojemu bacy piwo i oscypki wykradom. W ko\u0144cu to moje gwarzenie by\u0142o prawie jak spowied\u017a, a ksi\u0119dz\u00f3w tajemnica spowiedzi obowi\u0105zuje, wi\u0119c nie musio\u0142ek sie ba\u0107, ze Tischner p\u00f3dzie do mojego bacy i powie mu, jako to ze mnie casem beskurcyja. Po pewnym casie nole\u017ali my sie z powrotem w \u0141opusznej.<\/p>\n<p>&#8211; No i jak, jegomo\u015bciu? &#8211; spyto\u0142ek. &#8211; Podsun\u0105\u0142ek wom jakisi pomys\u0142 na kazanie?<br \/>\nStra\u015bnie by\u0142ek ciekaw, co Tischner odpowie. A on&#8230; wygl\u0105do\u0142 na zak\u0142opotanego. Mio\u0142 mine, jakby musio\u0142 pedzie\u0107 mi cosi niemi\u0142ego, a jednoce\u015bnie nie fcio\u0142 sprawi\u0107 mi przykro\u015bci.<br \/>\n&#8211; Piesku ostomi\u0142y &#8211; odezwo\u0142 sie wre\u015bcie &#8211; jestem ci barzo wdzi\u0119cny, ze\u015b fcio\u0142 mi pom\u00f3c, ale&#8230; jo nic nie zrozumio\u0142ek, co\u015b ty ku mnie godo\u0142.<br \/>\n&#8211; Zupe\u0142nie nic? &#8211; spyta\u0142ek zdziwiony.<br \/>\n&#8211; Zupe\u0142nie &#8211; pedzio\u0142 Tischner z zolem.<br \/>\n&#8211; No ale teroz, jegomo\u015bciu, rozumiecie, co godom? &#8211; fcio\u0142ek sie upewni\u0107.<br \/>\n&#8211; Teroz rozumiem &#8211; potwierdzi\u0142 Tischner. &#8211; Ale przez ca\u0142om nasom droge nie rozumio\u0142ek nic. S\u0142yso\u0142ek ino: &#8222;Hau! Hau! Hau!&#8221; i ani s\u0142owa nie mog\u0142ek z tego poj\u0105\u0107.<br \/>\n&#8211; Niekze ta &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Moge to sy\u0107ko jesce roz opowiedzie\u0107. Ale cyzby wychodzi\u0142o na to, jegomo\u015bciu, ze w \u0141opusznej rozumiecie psiom mowe, a poza \u0141opusznom nie rozumiecie?<br \/>\n&#8211; Sam juz nie wiem, co o tym my\u015ble\u0107. &#8211; Jegomo\u015b\u0107 zac\u0105\u0142 sie po g\u0142owie drapa\u0107. &#8211; Ale wies co, psinko? Je\u015bli mos jesce kapecke casu, to zr\u00f3bmy eksperyment. P\u00f3d\u017amy ku drodze z Nowego Targu do Kro\u015bcienka i wte uwidzimy, cy kie tamok z \u0141opusznej wyjdziemy, to tyz przestone cie rozumie\u0107.<\/p>\n<p>Zgodzi\u0142ek sie barzo ch\u0119tnie. No i rusyli my w d\u00f3\u0142. Po drodze zatrzymali my sie ino roz, ko\u0142o \u0142opu\u015bnia\u0144skik staw\u00f3w zarybieniowyk. Jest tamok tako fajno restauracja, do ft\u00f3rej jegomo\u015b\u0107 zabro\u0142 mnie na pstr\u0105ga. A pstr\u0105g to wprowdzie nie kie\u0142basa ja\u0142owcowo, ale tyz pikny! Kiebyk fcio\u0142 wej\u015b\u0107 do tej restauracji sam, to nie wiem, cy by mnie wpu\u015bcili. Ba w towarzystwie hyrnego profesora to jo tamok by\u0142ek VIP-em! Cy moze racej VID-em, znacy sie Very Important Dogiem.<\/p>\n<p>Kie my sie najedli, to rusyli my dalej i niebawem dotarli do tej drogi z Nowego Targu do Kro\u015bcienka. Posli my w prawo, w strone Ostrowska. Ba ledwo opu\u015bcili my \u0141opusznom, to &#8211; jegomo\u015b\u0107 znowu przesto\u0142 mnie rozumie\u0107! Wte obyrtli my sie i posli w kierunku Harklowej. Kie tylko znowu z \u0141opusznej my wysli, spyto\u0142ek Tischnera:<br \/>\n&#8211; Cy teroz rozumiecie, co godom?<br \/>\nA Tischner na to pedzio\u0142:<br \/>\n&#8211; S\u0142yse ino jakiesi &#8222;Hauu!&#8221; Mozes, piesku, powt\u00f3rzy\u0107 powoli i wyra\u017anie, co ku mnie gwarzys?<br \/>\nNo to powt\u00f3rzy\u0142ek. Ale nic to nie pomo\u0142o. Wte my zawr\u00f3cili i zaroz znowu Tischner mnie rozumio\u0142!<\/p>\n<p>Potem posli my drogom ku Nowej Bia\u0142ej. W pewnym momencie jegomo\u015b\u0107 znowu stwierdzi\u0142, ze z mojej mowy nic a nic nie rozumie. Musieli my zawr\u00f3ci\u0107, bo inacej to by my sie ze sobom nijak nie dogodali.<br \/>\n&#8211; Jegomo\u015bciu &#8211; odezwo\u0142ek sie, kie znowu w \u0141opusznej my byli &#8211; a cy z inksymi psami jest podobnie? Inkse psy tyz w \u0141opusznej rozumiecie, a poza \u0141opusznom nie?<br \/>\nTischner zamy\u015bli\u0142 sie.<br \/>\n&#8211; Tak. Chyba&#8230; &#8211; odpowiedzio\u0142 wre\u015bcie. &#8211; Chyba tak. Ino ci\u0105gle telo spraw mom na g\u0142owie, ze jakosi nigdy nie pomy\u015blo\u0142ek, coby sie nad tym dok\u0142adniej zastanowi\u0107.<\/p>\n<p>Wcale sie Tischnerowi nie dziwi\u0142ek. Przecie wiedzio\u0142ek, kielo pracy musi on w\u0142ozy\u0107 w swoje filozoficne badania nad spotkaniem c\u0142owieka z c\u0142owiekiem. To jak mio\u0142 jesce nole\u017a\u0107 cas na badanie spotkania c\u0142owieka z psem?<br \/>\n&#8211; C\u00f3z&#8230; &#8211; dodo\u0142 jegomo\u015b\u0107 po kwili. &#8211; Co jo tam sie bede martwi\u0142, ze poza \u0141opusznom nie rozumiem psiej mowy. Wole sie ciesy\u0107, ze w \u0141opusznej &#8211; rozumiem jom piknie!<br \/>\n&#8211; A jo z kolei ciese sie &#8211; pedzio\u0142ek &#8211; ze wychodzi na to, ze mocie, jegomo\u015bciu, racje.<br \/>\n&#8211; Racje? Jakom racje? &#8211; zaciekawi\u0142 sie ksi\u0105dz.<br \/>\n&#8211; No, takom, ze jako filozof jeste\u015bcie zwolennikiem fenomenologii.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 zdumiony jegomo\u015b\u0107. &#8211; Cyzby\u015b wiedzio\u0142, piesku, co to jest fenomenologia? A moze cyto\u0142e\u015b jakiesi prace fenomenologicnyk filozof\u00f3w? Husserla abo Ingardena?<br \/>\n&#8211; Cyta\u0142o sie to i owo &#8211; odpowiedzio\u0142ek wymijaj\u0105co, bo prowda by\u0142a tako, ze cyto\u0142ek kapecke o tyk dw\u00f3k ponak, ale z tego, co napisali oni sami, nie przecyto\u0142ek nic. &#8211; Wiem w kozdym rozie to, ze tw\u00f3rca fenomenologii, pon Edmund Husserl g\u0142osi\u0142 has\u0142o: <em>Z\u00fcruck zu den Sachen selbst<\/em>, cyli: &#8222;Z powrotem do rzeczy samych&#8221;. A do jakiej <strong>rzecy samej<\/strong> wy, jegomo\u015bciu, mogliby\u015bcie <strong>z powrotem<\/strong> p\u00f3\u015b\u0107? Dlo mnie to jasne, ze przede sy\u0107kim do miejsca, ze ft\u00f3rego ze\u015bcie wysli, ze ft\u00f3rego pochodzicie, cyli &#8211; do \u0141opusznej! I dlotego kie jeste\u015bcie <strong>z powrotem w samej \u0141opusznej<\/strong>, kie <strong>wracocie do siebie<\/strong>, to piknie mozecie te psiom mowe poj\u0105\u0107.<br \/>\nTischner sie roze\u015bmio\u0142.<br \/>\n&#8211; No, no, ciekawy wyw\u00f3d &#8211; pedzio\u0142 po kwili. Nie by\u0142ek ino pewien, cy pedzio\u0142 to z uznaniem cy racej z przek\u0105sem.<br \/>\n&#8211; My\u015blicie, jegomo\u015bciu, ze mom racje? &#8211; Fcio\u0142ek sie upewni\u0107.<br \/>\n&#8211; Bedzie trza te sprawe zbada\u0107 dok\u0142adniej- odpowiedzio\u0142. &#8211; Ale wies co, piesku? Kie pedzio\u0142e\u015b o tym wracaniu do siebie, to wpod\u0142 mi do g\u0142owy pikny pomys\u0142. W najblizsom niedziele na Rusnakowej, na samiu\u0107kim poc\u0105tku swego kazania bede gwarzy\u0142 o wracaniu. No to jest juz piknie! Bo kie poc\u0105tek kazania juz wymy\u015bli\u0142ek &#8211; to dalsy ci\u0105g tyz wymy\u015ble!<\/p>\n<p>Tischner by\u0142 scyn\u015bliwy! Jo tyz sie ciesy\u0142ek, ze pomog\u0142ek jegomo\u015bciowi. Ba wkr\u00f3tce musieli my sie pozegna\u0107: on mio\u0142 wiele r\u00f3znyk spraw do za\u0142atwienia, a jo musio\u0142ek wr\u00f3ci\u0107 na hole, coby sprawdzi\u0107, cy z owcami sy\u0107ko w porz\u0105dku. Postanowili my jednak, ze za rok spotkomy sie na tej samej polanie co dzisiok. I wte rozem spr\u00f3bujemy zbada\u0107 dzia\u0142anie fenomenologii pona Husserla na terenie \u0141opusznej . Niestety &#8211; za rok jegomo\u015b\u0107 nie m\u00f3g\u0142 przyj\u015b\u0107. Ani za dwa roki. A zanim kolejny, trzeci rok min\u0105\u0142&#8230; to juz Najwyzsy Baca zaprosi\u0142 go na najswspanialse oscypki w najwspanialsyk g\u00f3rak&#8230;<\/p>\n<p>Ale to ostatnie kazanie Tischnera na Polanie Rusnakowej by\u0142o pikne! Poc\u0105tek za\u015b tego kazania by\u0142 taki:<\/p>\n<p><em>Kie my tak \u015bli z do\u0142u do g\u00f3ry, to tak jakby my wracali do downych cas\u00f3w. Nasi praojcowie dzie\u0144 po dniu, tydzie\u0144 po ty\u017aniu tak w te g\u00f3ry chodzili, jako my \u015bli dzi\u015b. Tak ze mozemy pedzie\u0107, ze id\u0119cy w g\u00f3ry, wracali my sie do samyk siebie. Im wyzej my do g\u00f3ry \u015bli, tym g\u0142\u0119biej my wracali do siebie. [&#8230;] Moi ostomilsi, opowiadajom ludzie, ze c\u0142ek ca\u0142e zycie wraco do samego siebie.<\/em>*<\/p>\n<p>No i teroz juz wiecie, cemu jegomo\u015b\u0107 w\u0142a\u015bnie o wracaniu wte godo\u0142.<\/p>\n<p>**********************************<\/p>\n<p>Przez dwano\u015bcie rok\u00f3w trzymo\u0142ek te historie w tajemnicy. Cemu zatem zdecydowo\u0142ek sie jom w ko\u0144cu opowiedzie\u0107? A bo kie cyto\u0142ek ksi\u0105zke <em>Tischner &#8211; \u017cycie w opowie\u015bciach<\/em>, to natrafi\u0142ek tamok na wspomnienia brata ksi\u0119dza profesora, pona Mariana Tischnera. No i ten pon Marian Tischner tak \u0141opusznom zbocowuje:<\/p>\n<p><em>Tutaj, jak z J\u00f3ziem przyje\u017cd\u017cali\u015bmy, to rozumieli\u015bmy nawet, co psy m\u00f3wi\u0105.<\/em>**<\/p>\n<p>Tak wi\u0119c sami, ostomili, widzicie: to wcale nie jo ujawni\u0142ek, ze Tischner b\u0119d\u0105c w \u0141opusznej rozumio\u0142 mowe ps\u00f3w. Nie jo, ino brat jegomo\u015bcia. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> W niedziele bedzie pikno okazja, coby sie weseli\u0107, bo <strong>Madgareckowe<\/strong> urodziny bedziemy mieli. Zdrowie <strong>Madgarecki<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> W poniedzia\u0142ek tyz bedzie pikno okazja, coby sie weseli\u0107, bo wte bedom <strong>PonoPietrowe<\/strong> imieniny. Zdrowie <strong>Pona Pietra<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.3.<\/strong> I we wtorek bedzie pikno okazja, coby sie weseli\u0107, bo bedzie rocnica \u015blubu <strong>Olecki<\/strong>. Zdrowie <strong>Po\u0144stwa Oleckowyk<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p>*J. Tischner, <em>S\u0142owo o \u015blebodzie. Kazania spod Turbacza 1981-1997<\/em>, Krak\u00f3w 2003, s. 127.<br \/>\n** W. Bere\u015b, A. Wi\u0119cek Baron, <em>Tischner &#8211; \u017cycie w opowie\u015bciach<\/em>, Warszawa 2008, s. 260.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To by\u0142 poc\u0105tek sierpnia 1997 rocku. By\u0142ek wte o 12 rok\u00f3w m\u0142odsym owcarkiem niz jestem teroz. Roboty przy owcak akurat wiele nie by\u0142o, wilki jakosi trzyma\u0142y sie z dala od nos, wi\u0119c postanowi\u0142ek przelecie\u0107 sie po gorca\u0144skik wiersyckak, coby sprawdzi\u0107, co ciekawego sie w okolicy dzieje. Jaze do jednej polany nad \u0141opusznom dos\u0142ek. A tamok&#8230; [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/279"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=279"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/279\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=279"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=279"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=279"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}