
{"id":302,"date":"2009-09-11T01:12:14","date_gmt":"2009-09-10T23:12:14","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=302"},"modified":"2009-09-11T01:12:14","modified_gmt":"2009-09-10T23:12:14","slug":"wdziecnosc-mrowki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2009\/09\/11\/wdziecnosc-mrowki\/","title":{"rendered":"Wdzi\u0119cno\u015b\u0107 mr\u00f3wki"},"content":{"rendered":"<p>Heeej! Ale zadu\u0142o wcora pod Turbaczem! No, moze nie jaz tak znowu stra\u015bnie, ale wystarcaj\u0105co, coby jednom mr\u00f3wke do potocka zdmuch\u0142o. No i zaroz przys\u0142aby po niom mr\u00f3wkowo \u015bmierz\u0107 z malu\u015bkom kosom, ale na scyn\u015bcie od rozu dwie wyprawy ratunkowe rusy\u0142y. Jedno wyprawa to by\u0142ek jo, a drugo &#8211; para turyst\u00f3w, dziewcyna i ch\u0142opak. Ta drugo wyprawa by\u0142a blizej potoka, wi\u0119c nolaz\u0142a sie przy mr\u00f3wce sybciej. Z braku ko\u0142a ratunkowego chycili jakisi patyk i wsadzili go do wody. A mr\u00f3wka piknie sie tego patyka z\u0142apa\u0142a i wnet wr\u00f3ci\u0142a na suchy l\u0105d. Po kwili dziewcyna z ch\u0142opakiem posli se dalej, a jo podes\u0142ek ku mr\u00f3wce.<\/p>\n<p>&#8211; Ej, krzesno &#8211; zagodn\u0105\u0142ek ku niej &#8211; powinni\u015bcie chyba jakosi podzi\u0119kowa\u0107 tym ludziom. Przecie oni zycie wom ocalili!<br \/>\n&#8211; A to nie wystarcy im satysfakcja ze spe\u0142nienia dobrego ucynku? &#8211; spyta\u0142a mr\u00f3wka.<br \/>\n&#8211; Wystarcy, nie wystarcy&#8230; &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Wypada\u0142oby pedzie\u0107 chociaz: &#8222;Dzi\u0119kuje&#8221;.<br \/>\n&#8211; No i co z tego, ze im to powiem? &#8211; odpar\u0142a mr\u00f3wka. &#8211; Ludzie mr\u00f3wkowego j\u0119zyka nie znajom, wi\u0119c i tak nie zrozumiom, co do nik godom.<\/p>\n<p>Hmm&#8230; co prowda, to prowda. Ani dziewcyna, ani ch\u0142opak nie wygl\u0105dali mi na pona doktora Dolittle, a s\u0142ownika mr\u00f3wko-polskiego pewnie ze sobom nie mieli. Zatem s\u0142owne podzi\u0119kowania niestety odpada\u0142y. No ale przecie istnieje jesce cosi takiego jak komunikacja niewerbalno.<br \/>\n&#8211; Wiecie, co krzesno? &#8211; pedzio\u0142ek. &#8211; Nasej psiej mowy tyz ludzie nie rozumiom, ale my jednak momy swoje sposoby, coby okaza\u0107 im wdzi\u0119cno\u015b\u0107. Na przyk\u0142ad merdomy ogonem. Abo lizemy ludzi po kufie.<br \/>\n&#8211; A widzieli\u015bcie, krzesny, mr\u00f3wke liz\u0105com c\u0142owieka po kufie? &#8211; spyta\u0142a mr\u00f3wka. &#8211; Ludzie racej nie lubiom, kie owady im po kufak \u0142azom. A merda\u0107 ogonem nie bede, bo go nimom.<br \/>\nWte cosi mi za\u015bwita\u0142o we \u0142bie.<br \/>\n&#8211; Mom pomys\u0142! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Wykrodne mojemu bacy oscypka i wy, krzesno, w podzi\u0119kowaniu za ocalenie zycia, wr\u0119cycie tego oscypka turystom.<br \/>\n&#8211; Niekze ta &#8211; pedzia\u0142a mr\u00f3wka. Nie by\u0142a chyba pewno, cy m\u00f3j pomys\u0142 jest dobry, ale nie prociwia\u0142a sie. Wlaz\u0142a mi na kark, coby wroz ze mnom sybciej dosta\u0107 sie do bac\u00f3wki. Pohybo\u0142ek ku holi. Oscypka wykrod\u0142ek bez trudu. A tak w og\u00f3le to piknie sie sk\u0142ada\u0142o, bo nasi tury\u015bci sli \u015blakiem, co to nieopodal nasej bac\u00f3wki przechodzi. Wystarcy\u0142o zatem stan\u0105\u0107 na drodze i pocka\u0107, jaz przyjdom ku nom.<br \/>\n&#8211; Krzesny &#8211; zagodn\u0119\u0142a ku mnie mr\u00f3wka. &#8211; A jak jo tym ludziom tego oscypka podom?<br \/>\n&#8211; Jak to jak? &#8211; Nie rozumio\u0142ek, o co jej idzie. &#8211; Zwycajnie!<br \/>\n&#8211; Ale przecie jo tego nie ud\u017awigne!<br \/>\nAno prowda! Dlo takiej zywinki ud\u017awign\u0105\u0107 wielkiego oscypka to tak jak dlo c\u0142owieka ud\u017awign\u0105\u0107 ca\u0142y Turbacz! No to zjod\u0142ek po\u0142owe tego piknego sera, coby mr\u00f3wce by\u0142o lzej. Ale wy, ludzie, po\u0142owy Turbacza tyz nie ud\u017awigniecie. I tak samo dlo mr\u00f3wki p\u00f3\u0142 oscypka to nadal by\u0142 zbyt wielki ci\u0119zar. No to zjod\u0142ek po\u0142owe tego, co zosta\u0142o. A potem jesce po\u0142owe. A potem jesce&#8230; I wcale nie narzeko\u0142ek, bo oscypek by\u0142 barzo smacny. Na m\u00f3j dusiu! W taki spos\u00f3b to jo nawet codziennie m\u00f3g\u0142byk jakiejsi mr\u00f3wce pomaga\u0107!<\/p>\n<p>Wre\u015bcie z oscypka zosto\u0142 ino malu\u015bki okrusek, ft\u00f3ry mr\u00f3wka mog\u0142a juz d\u017awign\u0105\u0107. I oto nagle zza zakr\u0119tu ta dziewcyna z ch\u0142opakiem wysli. No to mr\u00f3wka stan\u0119\u0142a z tym swoim okruskiem na \u015brodku drogi i ceka\u0142a, jaz podejdom ku niej. Jo siod\u0142ek se obok mr\u00f3wki i tyz ceko\u0142ek. Heeej! Ale sie tym turystom kufy roze\u015bmia\u0142y, kie uwidzieli, ze tako malu\u015bko mr\u00f3wecka z malu\u015bkim serkiem na nik ceko!<br \/>\n&#8211; Zobacz! &#8211; zawo\u0142o\u0142 ch\u0142opak.<br \/>\n&#8211; Co\u015b cudownego! &#8211; ciesy\u0142a sie dziewcyna.<br \/>\nI zaroz sybciej do przodu pohybali! Zatrzymali sie tuz przed mr\u00f3wkom. A potem przykucn\u0119li i&#8230; zac\u0119li mnie g\u0142aska\u0107. Krucafuks!!! Teroz dopiero zrozumio\u0142ek, ze oni sie uciesyli nie na widok mr\u00f3wki z oscypkiem, ino na widok owcarka! Mr\u00f3wki nawet nie zauwazyli! G\u0142askali mnie po \u0142bie, drapali za uchem i wo\u0142ali:<br \/>\n&#8211; Jaki pi\u0119kny piesek! \u015aliczny!<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; krzykn\u0119\u0142a tymcasem mr\u00f3wka. &#8211; Oni mnie zaroz rozdepcom!<br \/>\nRzecywi\u015bcie &#8211; mogli przez nieuwage rozgnie\u015b\u0107 bidocke wielkim turystycnym buciorem!<br \/>\n&#8211; Uwazojcie! &#8211; zawo\u0142o\u0142ek. &#8211; Tutok jest malu\u015bkie stworzonko! Nie nadepnijcie na nie!<br \/>\nW psim j\u0119zyku to zabrzmia\u0142o: Hau! Hauu! Hau!!!<br \/>\nPo takim scekni\u0119ciu dziewcyna i ch\u0142opak nagle zbledli.<br \/>\n&#8211; Oj &#8211; pedzia\u0142a dziewcyna &#8211; piesek \u0142adny, ale gro\u017any.<br \/>\n&#8211; Lepiej ju\u017c id\u017amy &#8211; zaproponowo\u0142 ch\u0142opak.<br \/>\nNo i zac\u0119li sie ode mnie ostroznie oddala\u0107. To jo pohybo\u0142ek za nimi.<br \/>\n&#8211; Pockojcie! &#8211; wo\u0142o\u0142ek. &#8211; Pockojcie! Tutok mr\u00f3wka fce wom podzi\u0119kowa\u0107 za uratowanie zycia!<br \/>\nOcywi\u015bcie jo to sy\u0107ko wo\u0142o\u0142ek w psim j\u0119zyku. A oni, s\u0142ys\u0105c moje wo\u0142anie&#8230; pu\u015bcili sie biegiem. No krucafuks! Cemu wi\u0119kso\u015b\u0107 z wos ludzi my\u015bli, ze kie pies sceko, to wy\u0142\u0105cnie we wrogik zamiarak? Tury\u015bci dojrzeli nasom bac\u00f3wke i wte skierowali sie w\u0142a\u015bnie ku niej. Wpadli do niej z cwortom pr\u0119dko\u015bciom kosmicnom i z takim hukiem zamkli za sobom drzwi, ze to chyba cud boski, ze bac\u00f3wka w drobne drzazgi sie nie rozlecia\u0142a. A w \u015brodku akurat m\u00f3j baca siedzio\u0142.<br \/>\n&#8211; Co sie sta\u0142o? &#8211; spyto\u0142 na widok niespodziewanyk go\u015bci. &#8211; Wygl\u0105docie, jakby\u015bcie przed nied\u017awiedziem uciekali.<br \/>\n&#8211; Prawie! &#8211; odpowiedzio\u0142 roztrz\u0119siony ch\u0142opak. &#8211; Jaki\u015b pies chcia\u0142 nas zagry\u017a\u0107!<br \/>\n&#8211; Pies? &#8211; zdziwi\u0142 sie baca i ostroznie uchyli\u0142 drzwi.<br \/>\n&#8211; Uwa\u017cajcie, baco! &#8211; ostrzeg\u0142a dziewcyna. &#8211; Mo\u017ce by\u0107 w\u015bciek\u0142y!<br \/>\n&#8211; O tego psa wom idzie? &#8211; spyto\u0142 baca, kie przed wej\u015bciem uwidzio\u0142 mnie z wywalonym na wierch j\u0119zorem i z merdaj\u0105cym ogonem.<br \/>\nDziewcyna z ch\u0142opakiem boja\u017aliwie wyjrzeli do pola i potwierdzili, ze to jest w\u0142a\u015bnie ten &#8222;w\u015bciek\u0142y&#8221; pies. Wte baca tak g\u0142o\u015bno sie roze\u015bmio\u0142, ze po roz drugi w tym dniu tylko dzi\u0119ki jakiemusi cudowi bac\u00f3wka sie nie rozpad\u0142a. A potem us\u0142yso\u0142ek od mojego bacy, jako to jo jestem werada, fudament i beskurcyja, ze bidnyk turyst\u00f3w strase i ze to nie\u0142adnie. Kie wre\u015bcie sko\u0144cy\u0142 prawi\u0107 mi mora\u0142y, to wr\u00f3ci\u0142 do bac\u00f3wki i do\u0142 dziewcynie i ch\u0142opakowi po wielkim oscypku &#8211; w ramak przeprosin za &#8222;brzy\u0107kie zachowanie psa&#8221;. A wi\u0119c cel mr\u00f3wki i m\u00f3j by\u0142 osi\u0105gni\u0119ty! Za uratowanie malu\u015bkiej zywince zycia tury\u015bci zostali nagrodzeni piknym owcym serkiem!<\/p>\n<p>Pohybo\u0142ek wartko nazod ku mr\u00f3wce. A ta bidocka&#8230; ci\u0105gle jesce sta\u0142a na drodze z tym oscypkowym okruskiem, bo nie wiedzia\u0142a, cy nadal mo ceka\u0107 na swoik wybawc\u00f3w, cy tyz moze juz wre\u015bcie se p\u00f3\u015b\u0107. Pedzio\u0142ek jej, ze sprawa chyba za\u0142atwiono, bo tury\u015bci dostali juz nagrode. I odnies\u0142ek zywinke ku jej mrowisku.<\/p>\n<p>A po tej ca\u0142ej przygodzie pomy\u015blo\u0142ek se, ze ta mojo mr\u00f3wka z tym okazywaniem wdzi\u0119cno\u015bci ludziom to chyba jednak mia\u0142a racje. Tak wi\u0119c, ostomili ludzie, kie uratujecie zycie jakiejsi mr\u00f3wce, abo biedronce, abo konikowi polnemu, to pozw\u00f3lcie, ze ocalone przez wos owady nie bedom wom dzi\u0119kowa\u0142y. Niek w\u0142asno satysfakcja wom wystarcy. No i ma\u0142y plusik u Pona B\u00f3cka. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> To wom powiem jesce, ostomili, ze kie ta mr\u00f3wka wr\u00f3ci\u0142a do swojego mrowiska, to ca\u0142y cas mia\u0142a ze sobom ten oscypkowy okrusek. I wte jej sy\u0107kie mrowiskowe wsp\u00f3\u0142lokatorki, pedzia\u0142y, ze ten okrusek pachnie sakramencko piknie! No to niekze ta. Wr\u00f3ci\u0142ek na hole, wykrod\u0142ek bacy jesce jednego oscypka i zanies\u0142ek mr\u00f3wkom. Ale mia\u0142y rado\u015b\u0107! Ogromnom! Bo wsadzania kija w mrowisko to one barzo nie lubiom, ale oscypek w mrowisku &#8211; to juz zupe\u0142nie inkso sprawa.<\/p>\n<p><strong>P.S.2.<\/strong> A juz w najblizsy poniedzia\u0142ek trza sie piknie weseli\u0107, bo bedziemy mieli urodziny <strong>Mietecki<\/strong>. I miejmy nadzieje, ze <strong>Mietecka<\/strong>, gdziekolwiek teroz jest, tyz bedzie w tym dniu sie weseli\u0142a. I nie tylko w tym ocywi\u015bcie \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Heeej! Ale zadu\u0142o wcora pod Turbaczem! No, moze nie jaz tak znowu stra\u015bnie, ale wystarcaj\u0105co, coby jednom mr\u00f3wke do potocka zdmuch\u0142o. No i zaroz przys\u0142aby po niom mr\u00f3wkowo \u015bmierz\u0107 z malu\u015bkom kosom, ale na scyn\u015bcie od rozu dwie wyprawy ratunkowe rusy\u0142y. Jedno wyprawa to by\u0142ek jo, a drugo &#8211; para turyst\u00f3w, dziewcyna i ch\u0142opak. Ta [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/302"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=302"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/302\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=302"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=302"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=302"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}