
{"id":317,"date":"2009-11-11T01:33:25","date_gmt":"2009-11-11T00:33:25","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=317"},"modified":"2009-11-11T01:33:25","modified_gmt":"2009-11-11T00:33:25","slug":"siumny-starusek","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2009\/11\/11\/siumny-starusek\/","title":{"rendered":"Siumny starusek"},"content":{"rendered":"<p>Jakosi nie by\u0142o wce\u015bniej okazji, coby zbocy\u0107 tutok o pewnyk piknyk urodzinak pod Tatrami. Bo najpierw wypada\u0142o wyryktowa\u0107 nagrody ostomi\u0142ym zwyci\u0119zcyniom krzyz\u00f3wkowego konkursu. Trafi\u0142 sie tyz wpis z okazj okazji Dnia Zadusnego. No ale co sie odwlek\u0142o, to nie uciek\u0142o i powiem wom o tyk urodzinak teroz. Moi ostomili, w Tatrak zyje se pewien siumny, dziarski starusek, o ft\u00f3rym na pewno s\u0142yseli\u015bcie, ale nie wiem, cy wiecie, ze nieca\u0142e dwa ty\u017anie temu sko\u0144cy\u0142 on&#8230; r\u00f3wno sto rok\u00f3w! Dok\u0142adnie 29 pa\u017adziernika je sko\u0144cy\u0142. Przyznocie chyba, ze to barzo pikny wiek? Jo nawet fcio\u0142ek zadzwoni\u0107 do jubilata i z\u0142ozy\u0107 mu zycenia. Tak sie bowiem sk\u0142ado, ze znom jego numer telefonu. W ko\u0144cu nie zadzwoni\u0142ek, ale to ino dlotego, ze kiebyk zac\u0105\u0142 sceka\u0107 do s\u0142uchawki, to nie wiem, cy by\u0142byk dobrze zrozumiany.<\/p>\n<p>Cy kie byli\u015bcie w Tatrak, to uda\u0142o wom sie zetkn\u0105\u0107 z tym staruskiem? Na m\u00f3j dusiu! Barzo mozliwe, ze tak! Bo na tatrza\u0144skik \u015blakak i inksyk perciak barzo c\u0119sto on bywo\u0142. I bywo nadal! A co on w og\u00f3le w tyk Tatrak porabio? Ano&#8230; ratuje turyst\u00f3w i taternik\u00f3w. Cy s\u0142onko przypieko, cy dysc pado, cy holny duje, cy kurniawa saleje &#8211; on na wie\u015b\u0107, ze ftosi w g\u00f3rak pomocy potrzebuje, o kozdej porze dnia i nocy, w kozdom pogode bez wahania na ratunek ruso. Nie wse udawa\u0142o mu sie zd\u0105zy\u0107 na cas, nie kozdego bidoka zdo\u0142o\u0142 uratowa\u0107. Zdarza\u0142o sie, ze \u015bmierztecka by\u0142a sybso od niego. Wielu ludzi jednak piknie ocali\u0142. Jak wielu &#8211; tego dok\u0142adnie nie wiem. Ba pewne jest to, ze kieby ftosi fcio\u0142 wyryktowa\u0107 liste sy\u0107kik uratowanyk przez nasego stulatka niescyn\u015bnik\u00f3w, to najpierw powinien zada\u0107 se pytanie: &#8222;Cy jo mom benedykty\u0144skom cierpliwo\u015b\u0107?&#8221; Je\u015bli odpowie se: &#8222;Nie&#8221;, to lepiej niek do ryktowania takiej listy sie nie biere. Bo nawet do po\u0142owy jej nie wyryktuje.<\/p>\n<p>Jak sie ten starusek nazywo? Juz godom: Tatrza\u0144skie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe. Tak, tak, ostomili. To w\u0142a\u015bnie dzieje tego Pogotowia zac\u0119\u0142y sie r\u00f3wno sto rok\u00f3w temu. A to g\u0142\u00f3wnie dzi\u0119ki ponu Mariuszowi Zaruskiemu, ft\u00f3ry piknie sie w Tatrak rozmi\u0142owo\u0142, a w 1904 rocku zamiesko\u0142 w Zakopanem. Tamok jego zona, poni Izabela, wyryktowa\u0142a pikny pensjonat &#8222;Krywa\u0144&#8221;, co to sto\u0142 przy ulicy Ogrodowej 5. Teroz ten adres jest inksy &#8211; Zaruskiego 6. Przyznoje, ze jakosi nigdy nie sprawdzi\u0142ek, co sie obecnie pod tym adresem nojduje. Przy najblizsej okazji muse tamok zajrze\u0107. Chyba, ze ftosi zajrzy przede mnom, to wte mi powie, co uwidzio\u0142.<\/p>\n<p>W poc\u0105tkak XX wieku te nase Tatry nie by\u0142y jesce tak stra\u015bnie zat\u0142ocone jako dzisiok. Ale jednak juz wte piknie kusi\u0142y licnyk turyst\u00f3w. A ci tury\u015bci &#8211; tak jak ci dzisiejsi &#8211; od casu do casu abo w przepa\u015b\u0107 spadali, abo gubili droge, abo jakiesi inkse niescyn\u015bcia im sie przytrafia\u0142y. No i kie d\u0142ugo nie wracali z g\u00f3r, to ik krewni sli do &#8222;Krywania&#8221; i b\u0142agali: &#8222;Ostomi\u0142y ponie Zaruski! Ratujcie nasego bidnego kuzyna, co to w g\u00f3ry pose\u0142 i s\u0142uch po nim zagin\u0105\u0142! Pewnie lezy kasi bidocek ranny, g\u0142odny i wystrasony. O, Jezusicku! Po co on tam se\u0142? Ponie Zaruski! Pon zno te g\u00f3ry tak dobrze jako ma\u0142o fto! Pytomy wi\u0119c piknie, posukojcie i uratujcie tego bidocka!&#8221; No i zacny pon Zaruski nie mio\u0142 sumienia takim pro\u015bbom odmawia\u0107. Zbiero\u0142 ochotnik\u00f3w, pakowo\u0142 zapas zywno\u015bci &#8211; i ruso\u0142 na ratunek. Ale w ko\u0144cu pomy\u015blo\u0142 se, ze skoro tak wiele wypadk\u00f3w w Tatrak sie zdarzo, to moze przyda\u0142oby sie jakiesi pikne g\u00f3rskie pogotowie ratunkowe wyryktowa\u0107? Pedzio\u0142 o tym swojemu przyjacielowi, ponu Mieczys\u0142awowi Kar\u0142owiczowi, co to by\u0142 hyrnym kompozytorem i tyz pod Tatrami miesko\u0142. No a ten pon Kar\u0142owicz od rozu zawo\u0142o\u0142, ze pomys\u0142 pona Zaruskiego jest pikny! I wzi\u0119li sie we dw\u00f3k za organizowanie tego pogotowia. Ba potem przyse\u0142 dzie\u0144 8 lutego 1909 rocku. I sta\u0142a sie stra\u015bno rzec: kie pon Kar\u0142owicz se\u0142 z Holi G\u0105sienicowej ku Ma\u0142emu Ko\u015bcielcowi &#8211; spad\u0142a na niego lawina. Nast\u0119pnego dnia do pona Zaruskiego przys\u0142a matka kompozytora, zaniepokojono, ze jej syn stra\u015bnie d\u0142ugo do cha\u0142upy nie wraco. Pon Zaruski, kie to us\u0142yso\u0142, zaroz popyto\u0142 o pomoc tatrza\u0144skiego przewodnika Staska G\u0105sienice-Byrcyna. I wartko wroz z nim wyrusy\u0142 na posukiwania. Sli obaj \u015bladami nart, pozostawionymi &#8211; jak s\u0142usnie sie domy\u015blali &#8211; przez pona Kar\u0142owicza. Pod Ko\u015bcielcem natrafili na \u015bwiezy \u015blad po lawinie. Wte od rozu odgadli, co sie sta\u0142o. Jaz do wiecora przesukiwali to sakramenckie lawinisko &#8211; ale bez skutku. Wre\u015bcie pon Zaruski pos\u0142o\u0142 Staska w d\u00f3\u0142, coby sprowadzi\u0142 dodatkowom pomoc. Sam za\u015b postanowi\u0142 sp\u0119dzi\u0107 noc w schronisku na G\u0105sienicowej. Ba nijak nie m\u00f3g\u0142 usn\u0105\u0107. W ko\u0144cu wzi\u0105\u0142 latarke, wr\u00f3ci\u0142 pod Ko\u015bcielec i zn\u00f3w zac\u0105\u0142 suka\u0107. Suko\u0142 ca\u0142om noc, zywi\u0105c re\u015btecki nadziei, ze moze nojdzie przyjaciela zywego? Nad ranem przys\u0142a wi\u0119kso grupa ratownik\u00f3w. W\u015br\u00f3d nik hyrny Klimek Bachleda. No i wre\u015bcie pona Kar\u0142owicza noleziono. Ale niestety&#8230; on juz nie zy\u0142.<\/p>\n<p>Na wie\u015b\u0107 o nag\u0142ej \u015bmierzci wielkiego artysty ca\u0142e Zakopane pogr\u0105zy\u0142o sie w za\u0142obie. I ca\u0142y polski \u015bwiat kultury. Zarozem wypadek ten by\u0142 dowodem, ze g\u00f3ry mogom by\u0107 niebezpiecne nie ino dlo lekkomy\u015blnyk turyst\u00f3w, ba dlo tyk do\u015bwiadconyk tyz. Sam pon Zaruski za\u015b umocni\u0142 sie w przekonaniu, ze g\u00f3rskie pogotowie jest barzo potrzebne. Podwoi\u0142 wi\u0119c wysi\u0142ki w celu jego utworzenia. Opracowo\u0142 jego statut, ft\u00f3ry potem specjalno komisja kapecke poprawi\u0142a. Zac\u0105\u0142 tyz zbiera\u0107 \u015brodki na sprz\u0119t ratownicy. Na scyn\u015bcie nie zabrak\u0142o ludzi, co ch\u0119tnie oddawali swe dutki na wsparcie tak \u015blachetnego przedsi\u0119wzi\u0119cia. Swojom drogom ciekawe, cy w dzisiejsyk casak tyz by takik ludzi nie zabrak\u0142o?<\/p>\n<p><strong>29 pa\u017adziernika 1909 rocku<\/strong> statut Tatrza\u0144skiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zosto\u0142 zatwierdzony przez cysorsko-kr\u00f3lewskie namiestnictwo galicyjskie. I w ten oto spos\u00f3b Pogotowie piknie zosta\u0142o powo\u0142ane do zycia.* Od rozu sie okaza\u0142o, ze jest ono jesce pikniejse niz jego alpejski odpowiednik. Bo kie w Alpak rodzina zaginionego turysty pyta\u0142a ratownik\u00f3w o pomoc, to od cego zacyna\u0142a sie tamok akcja ratownico? Ano od ustalania zap\u0142aty za te ca\u0142om akcje. Kie rodzina zaginionego by\u0142a bogato &#8211; wte w miare \u0142atwo dobijano targu. Ale kie by\u0142a bidno i nie mia\u0142a telo dutk\u00f3w, kielo ratownicy z\u0105dali&#8230; Na m\u00f3j dusiu! Wte dochodzi\u0142o do d\u0142ugik, trudnyk negocjacji! A cenny cas ucieko\u0142! Natomiast ratownicy od pona Zaruskiego robili inacej: najpierw rusali na pomoc. I dopiero po powrocie z ratownicej wyprawy wystawiali rachunek. A bywa\u0142o i tak, ze kie okazywa\u0142o sie, ze uratowany turysta jest bidokiem, to w og\u00f3le dutk\u00f3w nie brali. Bo Pogotowie pona Zaruskiego by\u0142o nie ino OCHOTNICZE, ale tyz HONORNE. Bajako.<\/p>\n<p>Heeej! Roki mija\u0142y. Ci najpierwsi toprowcy pomalu\u0107ku przenosili sie na Niebieskie Wierchy: w 1910 rocku przenies\u0142 sie Klimek Bachleda, w 1941 &#8211; pon Zaruski, w 1967 &#8211; Stasek G\u0105sienica-Byrcyn&#8230; Ale sam TOPR zyje dalej! I chyba \u015bmia\u0142o mozemy pedzie\u0107, ze to jego dotykcasowe zycie by\u0142o barzo pikne. Cego zatem dzisiok zycy\u0107 zas\u0142uzonemu stulatkowi? Dalsego piknego zycia &#8211; to na pewno. I na pewno tyz tego, coby jak najrzadziej musio\u0142 rusa\u0107 na ratunek w g\u00f3ry. A kie juz bedzie ruso\u0142 &#8211; to niek wse wraco bez ga\u0142\u0105zek kosodrzewiny.** Tego nasemu siumnemu tatrza\u0144skiemu staruskowi piknie zycmy. Zdrowie tego staruska! Hau!<\/p>\n<p>* H. St\u0119pie\u0144, <em>Mariusz Zaruski<\/em>, Warszawa 1997, s. 68-73. A wspomniena pona Zaruskiego z posukiwa\u0144 pona Kar\u0142owicza mozno pocyta\u0107 se <a href=\"http:\/\/www.topr.pl\/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=169&amp;Itemid=127\">tutok<\/a>.<br \/>\n** U tatrza\u0144skik ratownik\u00f3w jest taki zwycaj, ze kie nojdom martwego turyste, narciorza cy taternika, to od\u0142amujom od najlbizsej napotkanej kos\u00f3wki ga\u0142\u0105zke i przycepiajom jom do nosy, ft\u00f3rymi transportujom bidoka w d\u00f3\u0142. W ten spos\u00f3b bidok ten zabiero kawa\u0142ecek g\u00f3r ze sobom.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jakosi nie by\u0142o wce\u015bniej okazji, coby zbocy\u0107 tutok o pewnyk piknyk urodzinak pod Tatrami. Bo najpierw wypada\u0142o wyryktowa\u0107 nagrody ostomi\u0142ym zwyci\u0119zcyniom krzyz\u00f3wkowego konkursu. Trafi\u0142 sie tyz wpis z okazj okazji Dnia Zadusnego. No ale co sie odwlek\u0142o, to nie uciek\u0142o i powiem wom o tyk urodzinak teroz. Moi ostomili, w Tatrak zyje se pewien siumny, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/317"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=317"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/317\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=317"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=317"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=317"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}