
{"id":327,"date":"2009-12-24T02:49:19","date_gmt":"2009-12-24T01:49:19","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=327"},"modified":"2009-12-24T02:49:19","modified_gmt":"2009-12-24T01:49:19","slug":"bacowe-marzenie-na-swieta","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2009\/12\/24\/bacowe-marzenie-na-swieta\/","title":{"rendered":"Bacowe marzenie na \u015bwi\u0119ta"},"content":{"rendered":"<p>Wiedzieli\u015bcie, ostomili, ze Felek znad m\u0142aki, co to jest najbogatsy w mojej wsi, otworzy\u0142 Salon Pi\u0119kno\u015bci w Nowym Targu? Je\u015bli nie wiedzieli\u015bcie &#8211; to teroz juz wiecie. Na drzwiak jest tamok wymalowany napis: KTO PRZEZ TEN PR\u00d3G PRZECHODZI &#8211; TEGO NASZ SALON ODM\u0141ODZI!<\/p>\n<p>No a w \u0142o\u0144ski poniedzia\u0142ek przys\u0142a do mojej ga\u017adziny J\u00f3zka spod grapy i pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; S\u0142ysa\u0142ak, ze jutro tw\u00f3j ch\u0142op fce sie do Felkowego Salonu Pi\u0119kno\u015bci wybra\u0107.<br \/>\n&#8211; M\u00f3j ch\u0142op? &#8211; zdziwi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Sk\u0105d to wiecie?<br \/>\n&#8211; Po prostu wiem &#8211; pedzia\u0142a J\u00f3zka.<\/p>\n<p>Tako juz ona jest. Wie o sy\u0107kim, co sie w nasej wsi dzieje. Wprowdzie u nos to sy\u0107ka o sy\u0107kik sy\u0107ko wiedzom, ale J\u00f3zka &#8211; wie jesce wi\u0119cej niz sy\u0107ko. Nie wiadomo sk\u0105d, ale wie. No i jak zwykle okaza\u0142a sie piknie wiarygodnym \u017ar\u00f3d\u0142em informacji. Bo we wtorek, z samiu\u0107kiego ranka, baca pedzio\u0142 do ga\u017adziny:<br \/>\n&#8211; Matka, muse jecha\u0107 do Nowego Targu jednom sprawe urz\u0119dowom za\u0142atwi\u0107.<br \/>\n&#8211; Jed\u017a, ojciec, jed\u017a &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina udaj\u0105c, ze niewiele jom to interesuje. &#8211; W Nowym Targu som tak pikne urz\u0119dy, ze jaz skoda by by\u0142o do nik nie pojecha\u0107.<\/p>\n<p>Bace kapecke zdziwi\u0142o, co ta ga\u017adzina godo, ale najwozniejse dlo niego by\u0142o to, ze nie prociwia\u0142a sie jego wyjazdowi. Wyse\u0142 z cha\u0142upy, wsiod\u0142 do auta i pojecho\u0142. A ga\u017adzina zaroz chyci\u0142a za telefon i zadzwoni\u0142a do Staska Kowanieckiego.<br \/>\n&#8211; Stasiu! &#8211; rzek\u0142a. &#8211; M\u00f3g\u0142by\u015b mnie swym autem do Nowego Targu podwie\u017a\u0107? M\u00f3j ch\u0142op kasi pojecho\u0142, a mi sie w\u0142a\u015bnie przybocy\u0142o, ze muse jednom woznom sprawe w urz\u0119dzie za\u0142atwi\u0107.<br \/>\n&#8211; Akurat dzisiok? &#8211; zdziwi\u0142 sie Stasek. &#8211; Tuz przed \u015bwi\u0119tami fce sie wom, krzesno, jecha\u0107 do urz\u0119du?<br \/>\n&#8211; No, niestety muse &#8211; odpowiedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; M\u00f3j ch\u0142op nie daruje mi, je\u015bli przed \u015bwi\u0119tami tej sprawy nie za\u0142atwie.<\/p>\n<p>C\u00f3z. Stasek to dobry ch\u0142op. Rozumio\u0142, ze kie sprawa jest pilno i wozno &#8211; to trza pom\u00f3c i \u015blus. Wartko wi\u0119c hipn\u0105\u0142 do swego auta, podjecho\u0142 pod nasom cha\u0142upe i zaroz wroz z ga\u017adzinom w strone Nowego Targu rusy\u0142. W Nowym Targu ga\u017adzina zac\u0119\u0142a t\u0142umacy\u0107 Staskowi, kany mo jecha\u0107, jaze pod Felkowy Salon Pi\u0119kno\u015bci zajechali. Wte ga\u017adzina pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuje ci, Stasiu. Tutok wysiadom, a ty juz mozes jecha\u0107 do wsi. Wr\u00f3ce autobusem.<br \/>\n&#8211; Krzesno, ale tutok jest Salon Pi\u0119knosci, a nie zoden urz\u0105d! &#8211; zauwazy\u0142 Stasek.<br \/>\n&#8211; Ano jest &#8211; zgodzi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Ale sprawa, ft\u00f3rom muse za\u0142atwi\u0107, jest tak trudno, ze lepiej, cobyk wygl\u0105da\u0142a jak najpikniej. Wte przed urz\u0119dnikami bede mia\u0142a wi\u0119kse sanse.<br \/>\n&#8211; Jako fcecie, krzesno &#8211; pedzio\u0142 Stasek.<\/p>\n<p>Wypu\u015bci\u0142 ga\u017adzine z auta i pojecho\u0142 do wsi. A ga\u017adzina wes\u0142a do Salonu. By\u0142o tamok wielkie pikne biurko, za ft\u00f3rym jakosi m\u0142odo dziewcyna siedzia\u0142a.<br \/>\n&#8211; Dzie\u0144 dobry. W czym mog\u0119 pom\u00f3c? &#8211; spyta\u0142a dziewcyna.<br \/>\n&#8211; W nicym, dziecko &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Jo se sama pomoge. Muse ino ch\u0142opa nole\u017a\u0107.<br \/>\n&#8211; Ch\u0142opa? &#8211; zdziwi\u0142a sie dziewcyna. &#8211; Obawiam si\u0119, \u017ce zasz\u0142a jaka\u015b pomy\u0142ka. My nie \u015bwiadczymy us\u0142ug matrymonialnych.<br \/>\n&#8211; Nimo zodnej pomy\u0142ki &#8211; odrzek\u0142a pewno siebie ga\u017adzina i nacis\u0142a na klamke drzwi do kolejnego pomiescenia.<br \/>\n&#8211; Tam nie wolno wchodzi\u0107 bez uzgodnienia terminu wizyty! &#8211; prociwi\u0142a sie dziewcyna uprzejmie, ba stanowco.<br \/>\n&#8211; No to zapis mnie na wizyte, dziecko &#8211; popyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\nDziewcyna wyci\u0105g\u0142a terminorz, przewr\u00f3ci\u0142a pare kartek i pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Mo\u017ce by\u0107 czwarty stycznia przysz\u0142ego roku?<br \/>\n&#8211; Pewnie ze moze! &#8211; zgodzi\u0142a sie bez zastanowienia ga\u017adzina.<br \/>\nA kie dziewcyna zapisa\u0142a wizyte w terminorzu, ga\u017adzina pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; No to termin uzgodni\u0142ak. Wi\u0119c teroz juz moge wej\u015b\u0107.<br \/>\n&#8211; Ale dopiero czwartego stycznia! &#8211; zauwazy\u0142a dziewcyna.<br \/>\n&#8211; Przecie pedzia\u0142a\u015b, dziecinko, ze nie wolno tamok wchodzi\u0107 bez wce\u015bniejsego uzgodnienia terminu wizyty. Ale nic nie goda\u0142a\u015b, ze <strong>tylko w tym terminie<\/strong> &#8211; odpar\u0142a ga\u017adzina i nie trac\u0105c wi\u0119cej casu, otwar\u0142a drzwi.<\/p>\n<p>A za drzwiami by\u0142a pikno barzo nowocesno izba z dwiema lezankami. Na jednej z nik leza\u0142a jakosi poni, a na drugiej &#8211; ftosi, fto mio\u0142 buty takie, jakie nosi m\u00f3j baca, portki takie, jakie tyz nosi m\u00f3j baca i jesce kosulke dok\u0142adnie takom, jakom m\u00f3j baca. Nie wida\u0107 by\u0142o ino, jakom mo kufe, bo przykrywa\u0142o jom cosi takiego zielonego, co to fachowo nazywo sie chyba maseckom regeneruj\u0105com.<br \/>\n&#8211; Matka? Co ty tutok robis? &#8211; odezwo\u0142 sie spod tej masecki g\u0142os bacy.<br \/>\nGa\u017adzina nic nie pedzia\u0142a, ino chyci\u0142a ch\u0142opa za ko\u0142nirz i wyci\u0105g\u0142a z izby.<br \/>\n&#8211; Odwo\u0142uje te wizyte 4 stycnia! &#8211; zawo\u0142a\u0142a w przelocie do oniemia\u0142ej dziewcyny za biurkiem.<br \/>\nI wyprowadzi\u0142a bace na ulice. Dopiero tamok go pu\u015bci\u0142a.<br \/>\n&#8211; Mom cie, weredo! &#8211; zawo\u0142a\u0142a. &#8211; Mozes pedzie\u0107, co ty tutok robis?<br \/>\n&#8211; No&#8230; jo&#8230; nie wiedzio\u0142ek, matka, cy ci sie ten pomys\u0142 spodobo &#8211; zac\u0105\u0142 t\u0142umacy\u0107 baca &#8211; ale fcio\u0142ek sie odm\u0142odzi\u0107.<br \/>\n&#8211; Odm\u0142odzi\u0107?! &#8211; Ga\u017adzina wzi\u0119\u0142a sie pod boki. &#8211; Cosi mi sie widzi, ojciec, ze ty barzo dobrze wiedzio\u0142e\u015b, ze mi sie ten pomys\u0142 wcale nie spodobo!<br \/>\n&#8211; Jo ci zaroz, matka, sy\u0107ko wyja\u015bnie&#8230; &#8211; wyst\u0119ko\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Nicego wyja\u015bnia\u0107 nie musis! &#8211; przerwa\u0142a ga\u017adzina &#8211; Sama sie sy\u0107kiego domy\u015blom! Zg\u0142up\u0142o ci sie na staro\u015b\u0107! Jakosi baba wpad\u0142a ci w oko i postanowi\u0142e\u015b sie dlo niej wypi\u0119kni\u0107!<br \/>\n&#8211; Matka&#8230; &#8211; pr\u00f3bowo\u0142 wtr\u0105ci\u0107 baca, ale ga\u017adzina nie da\u0142a se przerwa\u0107.<br \/>\n&#8211; Na kielo rok\u00f3w fcio\u0142e\u015b sie odm\u0142odzi\u0107, beskurcyjo? Na kielo? Na trzydzie\u015bci? Na dwaj\u015bcia? Na osiemno\u015bcie?<br \/>\n&#8211; Na pi\u0119\u0107 &#8211; odpowiedzio\u0142 baca.<br \/>\n&#8211; Cooo? &#8211; Ga\u017adzina nie by\u0142a pewno, cy sie nie przes\u0142ysa\u0142a. &#8211; Na pi\u0119\u0107? Fcio\u0142e\u015b wygl\u0105da\u0107 na pi\u0119\u0107 rok\u00f3w? To kogo ty, ojciec, fcio\u0142e\u015b poderwa\u0107? Jakomsi poniom przedskolanke?<br \/>\n&#8211; Doj mi wre\u015bcie, matka, doj\u015b\u0107 do s\u0142owa &#8211; popyto\u0142 baca. &#8211; Jo nikogo nie fcio\u0142ek poderwa\u0107. S\u0142o mi ino o to, ze \u015bwi\u0119ta Bozego Narodzenia som barzo pikne&#8230;<br \/>\n&#8211; No, som &#8211; zgodzi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Ale co z tego?<br \/>\n&#8211; I choinka jest barzo pikno.<br \/>\n&#8211; No, jest.<br \/>\n&#8211; I prezenty pod choinkom tyz som pikne.<br \/>\n&#8211; Som, som. Ba mozes wre\u015bcie pedzie\u0107, ojciec, ku cemu ty zmierzos?<br \/>\n&#8211; Ano ku temu, ze \u015bwi\u0119ta wprowdzie som pikne, ale jednak nie tak jako wte, kie by\u0142o sie dzieckiem. Bo kie by\u0142o sie dzieckiem, to c\u0142ek by\u0142 bardziej beztroski, nie zamartwio\u0142 sie r\u00f3znymi b\u017adzinami i wte inacej na choinke poziro\u0142, na prezenty pod tom choinkom&#8230;<br \/>\n&#8211; C\u00f3z, ojciec&#8230; &#8211; westchn\u0119\u0142a ga\u017adzina, ft\u00f3rej gniew juz na scyn\u015bcie przese\u0142. &#8211; By\u0142o, min\u0119\u0142o. To juz nie wr\u00f3ci.<br \/>\n&#8211; Ba jo w\u0142a\u015bnie fce, coby wr\u00f3ci\u0142o! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca. &#8211; I kie dowiedzio\u0142ek sie, ze ten Felkowy Salon obiecuje swym klientom odm\u0142odzenie, to jo postanowi\u0142ek tak sie odm\u0142odzi\u0107, coby by\u0107 pi\u0119ciolatkiem i zn\u00f3w cu\u0107 te dzieci\u0119com rado\u015b\u0107 ze \u015bwi\u0105t Bozego Narodzenia!<br \/>\nGa\u017adzina po\u017are\u0142a na wymazanom zielonym mazid\u0142em kufe bacy.<br \/>\n&#8211; Nie fce cie martwi\u0107, ojciec &#8211; pedzia\u0142a &#8211; ale ty wcale na pi\u0119ciolatka nie wygl\u0105dos.<br \/>\n&#8211; A na kogo? &#8211; spyto\u0142 baca.<\/p>\n<p>W witrynie Felkowego Salonu sta\u0142o wielkie lustro. Ga\u017adzina wymownie wskaza\u0142a na nie palcem. Baca podese\u0142 do witryny i przejrzo\u0142 sie w lustrze. Przejrzo\u0142 sie, uwidzio\u0142 te swojom zielonom kufe i zawo\u0142o\u0142:<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku!<br \/>\nI&#8230; pod\u0142 nieprzytomny na chodnik.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; przerazi\u0142a sie ga\u017adzina. &#8211; Co jo narobi\u0142ak! Bidok zawa\u0142u dosto\u0142! Doktora! Doktora! Jest tutok jakisi dokt\u00f3r?!<\/p>\n<p>Tak g\u0142o\u015bno krzyca\u0142a, ze nawet w \u015brodku Salonu Pi\u0119kno\u015bci jom us\u0142yseli. Na ulice wybieg\u0142a ta poni, co to w Salonie na lezance obok bacy leza\u0142a. Wida\u0107 by\u0142o, ze wybieg\u0142a nagle, bo mia\u0142a na twarzy takom samom masecke, jako pokrywa\u0142a kufe bacy.<br \/>\n&#8211; Jestem lekarzem. Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; spyta\u0142a.<br \/>\n&#8211; M\u00f3j ch\u0142op uwidzio\u0142 swe odbicie w lustrze i pod\u0142 na zawa\u0142! &#8211; biadoli\u0142a ga\u017adzina. &#8211; My\u015bla\u0142ak, ze takie rzecy ino w legendzie o Bazylisku som mozliwe!<br \/>\nPoni dokt\u00f3r pochyli\u0142a sie nad nieprzytomnym bacom. Obejrza\u0142a go i wre\u015bcie pedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Spokojnie. Pani m\u0105\u017c tylko zemdla\u0142.<br \/>\nGa\u017adzina odetch\u0142a z ulgom. A poni dokt\u00f3r zac\u0119\u0142a klepa\u0107 bace po polickak. Zaroz baca otworzy\u0142 ocy. Po\u017are\u0142 na te poniom dokt\u00f3r z maseckom na twarzy i&#8230; zaca\u0142 krzyce\u0107:<br \/>\n&#8211; Nieeee! Jo juz nie fce w to lustro pozira\u0107!<br \/>\n&#8211; Niech pan si\u0119 uspokoi &#8211; przem\u00f3wi\u0142a \u0142agodnie poni dokt\u00f3r. &#8211; Jestem lekarzem. A dok\u0142adnie &#8211; lekarzem pediatr\u0105.<br \/>\nBaca zerwo\u0142 sie na r\u00f3wna nogi.<br \/>\n&#8211; Poni jest pediatrom? &#8211; fcio\u0142 sie upewni\u0107.<br \/>\n&#8211; Jestem &#8211; potwierdzi\u0142a poni dokt\u00f3r. &#8211; Ale to w tej chwili nie ma \u017cadnego znaczenia.<br \/>\n&#8211; Na m\u00f3j dusiu! To mo ogromne znacenie! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca. &#8211; Pediatra sie mnom zajmuje! Prowdziwy pediatra! A wi\u0119c uda\u0142o sie! Jestem zn\u00f3w dzieckiem! Jestem pi\u0119ciolatkiem! Na m\u00f3j dusicku! Muse obs\u0142udze tego Salonu piknie podzi\u0119kowa\u0107!<br \/>\nBaca wybo\u015bko\u0142 poniom pediatre w oba policki i nazod ku Salonowi pohybo\u0142.<br \/>\n&#8211; Ojej! &#8211; zmartwi\u0142a sie poni dokt\u00f3r. &#8211; Pani m\u0105\u017c kiedy pad\u0142 zemdlony, chyba musia\u0142 uderzy\u0107 w co\u015b g\u0142ow\u0105.<br \/>\n&#8211; Nawet je\u015bli &#8211; to nic mu nie bedzie &#8211; odrzek\u0142a ga\u017adzina teroz juz zupe\u0142nie spokojno. &#8211; On telo rozy dosto\u0142 w \u0142eb na r\u00f3znyk weselak, ze z pewno\u015bciom na takie uderzenia jest nie mniej odporny niz sam pon \u015awarceneger.<br \/>\n&#8211; Ale dlaczego my\u015bli, \u017ce jest pi\u0119ciolatkiem? &#8211; dopytywa\u0142a sie poni dokt\u00f3r. &#8211; To albo wynik urazu, albo jaka\u015b choroba psychiczna!<br \/>\n&#8211; Moze i choroba &#8211; odrzek\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Ale na takom chorobe to jo mom w cha\u0142upie barzo pikne lekarstwo.<\/p>\n<p>Poni dokt\u00f3r po\u017are\u0142a dziwnie na ga\u017adzinie, poradzi\u0142a jej, coby jednak skontaktowa\u0142a sie ze specjalistom od zdrowia psychicnego, a potem wr\u00f3ci\u0142a do Salonu.<br \/>\nGa\u017adzina za\u015b mruk\u0142a pod nosem:<br \/>\n&#8211; Niekze ta. Ten jeden roz pozwole ch\u0142opu ciesy\u0107 sie ze \u015bwi\u0105t jak dziecko. Ale po \u015bwi\u0119tak &#8211; zaroz przyboce mu, ze nieletnim nie wolno pi\u0107 Smadnego Mnicha. I wte od rozu wydoro\u015bleje! Hehe!<\/p>\n<p>To powiedziawsy, ga\u017adzina zatar\u0142a r\u0119ce z zadowolenia. Heeej! Co prowda, to prowda. Kie ga\u017adzina wyci\u0105gnie flaske Smadnego, to Piotru\u015b Pan d\u0142ugo w moim bacy nie posiedzi. Ale p\u00f3ki co &#8211; niek raduje sie on tymi \u015bwi\u0119tami tak, jako sie radowo\u0142 drzewiej, kie nie by\u0142 jesce starym g\u00f3rolem, ino ma\u0142ym g\u00f3rolickiem. Skoro mojo ga\u017adzina wytrzymo przez te pare dni ze zdziecinnia\u0142ym bacom, to chyba i jo jakosi wytrzymom. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.<\/strong> I wom, ostomili, tej dzieci\u0119cej rado\u015bci w nadchodz\u0105ce \u015bwi\u0119ta zyce. Ale nie ino takiej. Bo przecie som i inkse rodzaje rado\u015bci z Bozym Narodzeniem zwi\u0105zane. Tyk inksyk rodzaj\u00f3w tyz zyce wom piknie! Zyce tego Alecce, Alsecce, Amigeckowi, Anecce Chocho\u0142owskiej, Anecce Holenderskiej, Anecce Schroniskowej, Alfredzickowi, Babecce, Badzieleckowi, Basiecce, BlejkKocickowi, Danusiecce, Emilecce, EMTeSi\u00f3demecce, Enzeckowi, Fomeckowi, Gosicce, Grazynecce, Grzesickowi, Helenecce, Heretickowi, Hokeckowi, Hortensjecce, Inecce, Innocencickowi, Jagusicce, Janickowi, Jarutecce, Jasieckowi, Jerzeckowi, J\u0119drzejeckowi, J\u00f3zefickowi, KaeSicce, Kapisonecce, Kiciafecce, Kiniecce, Maackowi, Ma\u0142gosiecce, Mietecce, Misieckowi, Moguncjuseckowi, Mordechajeckowi, Motyleckowi, Mysecce, Okonickowi, Olecce, Orecce, Paffeckowi, PAKeckowi, Poni Agnieszce, Poni Basi i Ponu Pietrowi (i Rudolfowi!), Poni Dorotecce, Poni Justynie i Ma\u0107kowi, Plumbumecce, Profesoreckowi, Rysberlineckowi, Sebastianickowi, Teresecce, TesTeqeckowi, Tsubakecce, Tubyleckowi, Ubukruleckowi, Waniliowej Mysecce, Wawelokowi, Yanockowi, Zbyseckowi, Zeeneckowi, Zimbabwecce, sy\u0107kim politykowym blogowym gazdom, redaktorom i cytelnikom, ca\u0142ej ludzko\u015bci i ca\u0142ej zywine na ca\u0142ej kuli ziemskiej. A je\u015bli poza tom kulom kryncom sie jesce jakiesi ufoludy, to im ocywiscie tyz piknyk \u015bwi\u0105t zyce. Bajako! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wiedzieli\u015bcie, ostomili, ze Felek znad m\u0142aki, co to jest najbogatsy w mojej wsi, otworzy\u0142 Salon Pi\u0119kno\u015bci w Nowym Targu? Je\u015bli nie wiedzieli\u015bcie &#8211; to teroz juz wiecie. Na drzwiak jest tamok wymalowany napis: KTO PRZEZ TEN PR\u00d3G PRZECHODZI &#8211; TEGO NASZ SALON ODM\u0141ODZI! No a w \u0142o\u0144ski poniedzia\u0142ek przys\u0142a do mojej ga\u017adziny J\u00f3zka spod grapy [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/327"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=327"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/327\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=327"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=327"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=327"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}