
{"id":332,"date":"2010-01-19T00:47:26","date_gmt":"2010-01-18T23:47:26","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=332"},"modified":"2010-01-19T22:57:15","modified_gmt":"2010-01-19T21:57:15","slug":"monsieur-felec","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/01\/19\/monsieur-felec\/","title":{"rendered":"Monsieur Fel\u00e9c"},"content":{"rendered":"<p>Niedowno godali my w Owcark\u00f3wce o stra\u015bnym zmartwieniu rz\u0105du francuskiego, miemieckiego i paru inksyk: co zrobi\u0107 z nadmiarem scepionek na \u015bwi\u0144skom grype? Scepionek, ft\u00f3re rz\u0105dy najpierw kupowa\u0142y bez opami\u0119tania, a teroz lezom one w magazynak i ino sie marnujom? No i Basiecka pedzia\u0142a, cobyk to jo wroz z kotem mojej ga\u017adziny cosi wymy\u015bli\u0142. EMTeSi\u00f3demecka od rozu uzna\u0142a, ze to barzo dobry pomys\u0142. C\u00f3z, mozemy we dw\u00f3k spr\u00f3bowa\u0107 &#8211; pomy\u015blo\u0142ek. Mozemy postara\u0107 sie sprowadzi\u0107 te scepionki do nasej wsi, a potem pog\u0142\u00f3wkowa\u0107 na tym, do cego mozno by ik uzy\u0107. Ino jak je sprowadzi\u0107? Ha! Jako juz godo\u0142ek, najlepiej by\u0142o skorzysta\u0107 z pomocy Felka. Jak my\u015blicie? Pom\u00f3g\u0142? Ano pom\u00f3g\u0142! Pom\u00f3g\u0142 barzo piknie! A w jaki spos\u00f3b? Ano w taki, ze nie\u015bwiadomie wyryktowo\u0142 nom piknom okazje. Bo tak sie z\u0142ozy\u0142o, ze w\u0142a\u015bnie postanowi\u0142 wys\u0142a\u0107 do jednej hyrnej francuskiej winnicy zam\u00f3wienie na dwaj\u015bcia karton\u00f3w wina. Fcio\u0142 je sprowadzi\u0107 do jednego ze swoik sklep\u00f3w. No i wys\u0142o\u0142 zam\u00f3wienie listem zwyk\u0142ym, bo na polecony zol mu by\u0142o dutk\u00f3w. Wystarcy\u0142o mu juz to, ze musio\u0142 t\u0142umaca op\u0142aci\u0107, coby przet\u0142umacy\u0142 tre\u015b\u0107 zam\u00f3wienia z polskiego na francuski. Z wiecora pose\u0142 ku poccie i koperte z zam\u00f3wieniem wrzuci\u0142 do wis\u0105cej przed wej\u015bciem skrzynki. Ca\u0142e scyn\u015bcie, ze ta skrzynka by\u0142a juz stra\u015bnie przerdzewia\u0142o. Wystarcy\u0142o ino wzi\u0105\u0107 pikny kij, pom\u00f3c jej rozlecie\u0107 sie do re\u015bty, a potem chyci\u0107 ten Felkowy list.<\/p>\n<p>List zabro\u0142ek do cha\u0142upy. Otworzy\u0142ek koperte. No i wroz z kotem kapecke my to zam\u00f3wienie Felka przerobili: pare s\u0142\u00f3w zamazali korektorem (wykradzionym z Felkowej hurtowni), potem starannie u\u0142ozyli kartke w drukarce komputrowej i&#8230; po kwilecce s\u0142owa &#8222;dwaj\u015bcia karton\u00f3w wina&#8221; zosta\u0142y zast\u0105pione s\u0142owami: &#8222;dwaj\u015bcia ton scepionek na \u015bwi\u0144skom grype&#8221;. Kapecke ino trza by\u0142o ccionke zmniejsy\u0107, bo inacej litery by sie nom nie pomie\u015bci\u0142y. Ale tak w sumie, to Felkowe zam\u00f3wienie po nasej przer\u00f3bce wygl\u0105da\u0142o ca\u0142kiem piknie.<\/p>\n<p>Zam\u00f3wienie wsadzili my do nolezionej w biurku koperty. A na kopercie napisali ino: RZ\u0104D FRANCJI. No i zanie\u015bli to ku poccie i dorzucili do lez\u0105cej pod rozwalonom skrzynkom sterty list\u00f3w. Rano pon listonos przyse\u0142 do pracy. Kie rozsypone na ziemi listy zauwazy\u0142, zaroz starannie je pozbiero\u0142.<\/p>\n<p>Heeej! Nawet nie my\u015blo\u0142ek, ze kie pracownicy Pocty Polskiej uwidzom, ze list zaadresowany jest do francuskiego rz\u0105du, to piknie sie po\u015bpiesom z jego dostarceniem. Dostarcyli go barzo sybko. A kilka dni p\u00f3\u017aniej pod Felkowom cha\u0142upe zajecha\u0142y trzy pikne corne auta. W mojej wsi jesce nigdy nifto takik aut nie widzio\u0142. A tutok &#8211; na m\u00f3j dusicku &#8211; od rozu trzy naroz! Z aut najpierw powysiada\u0142y barcyste ch\u0142opy w ciemnyk garniturak i cornyk okularak. Potem wysiod\u0142 pon w jasnym garniturze. A potem jesce jeden pon, taki niewysoki, scup\u0142y. Na koniec wysiad\u0142a poni, ft\u00f3ro &#8211; trza to ucciwie przyzna\u0107 &#8211; by\u0142a barzo \u015bwarno. \u015awarno i elegencko.<\/p>\n<p>Felek zaroz wyskocy\u0142 z cha\u0142upy, coby sprawdzi\u0107, fto to taki tak niespodziewanie ku niemu przyjecho\u0142?<br \/>\n&#8211; Monsieur Fel\u00e9c? &#8211; spyto\u0142 niewysoki pon.<br \/>\n&#8211; Ku mnie godocie? &#8211; fcio\u0142 sie upewni\u0107 Felek. &#8211; Jo owsem, na imie mom Felek. Ale na nazwisko wcale nimom Mesje.<br \/>\nPon w jasnym garniturze cosi sepn\u0105\u0142 niewysokiemu ponu do ucha.<br \/>\n&#8211; Oh! Bonjour, monsieur Fel\u00e9c! &#8211; zawo\u0142o\u0142 niewysoki pon. &#8211; Vous avez rendu un grand service a la R\u00e9publique fran\u00e7aise! Veuillez agr\u00e9er ici, au nom de notre gouvernement, l&#8217;expression de notre profonde gratitude!<br \/>\n&#8211; To zapewne po francusku &#8211; mrukn\u0105\u0142 do siebie Felek ryktuj\u0105c w ten spos\u00f3b plagiat z kozio\u0142ka Mato\u0142ka.<br \/>\nA potem pedzio\u0142:<br \/>\n&#8211; Panocku. Jo przepytuje wos piknie, ale niestety znom ino dwa francuskie s\u0142owa: &#8222;l&#8217;argent&#8221; i &#8222;la richesse&#8221;.<br \/>\n&#8211; Nic nie szkodzi, monsieur Fel\u00e9c, jestem t\u0142umaczem &#8211; odezwo\u0142 sie pon w jasnym garniturze. &#8211; Pozwoli pan, monsieur, \u017ce przedstawi\u0119 panu prezydenta Republiki Francuskiej, pana Nicolasa Sarkozy&#8217;ego oraz jego ma\u0142\u017conk\u0119, pani\u0105 Carl\u0119 Bruni.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! &#8211; zawo\u0142o\u0142 oniemio\u0142y Felek. &#8211; Poni Carla Bruni ku mnie przyjecha\u0142a! Samo poni Carla Bruni!<br \/>\nA kie juz kapecke och\u0142on\u0105\u0142, to dodo\u0142 juz spokojniej:<br \/>\n&#8211; No ale to, ze pon prezydent Francji tyz ku mnie przyby\u0142, to tyz piknie.<br \/>\nNast\u0119pnie podese\u0142 do poni Bruni, wzi\u0105\u0142 jom pod ramie i pedzio\u0142 uprzejmie:<br \/>\n&#8211; Ostomi\u0142o poni, zaprasom do mojej skromnej cha\u0142upy.<br \/>\nI poprowadzi\u0142 \u015bwarnego go\u015bcia ku drzwiom. Przechodz\u0105c przez pr\u00f3g, obyrtn\u0105\u0142 sie do ty\u0142u i pedzio\u0142 do pona Sarkozy&#8217;ego:<br \/>\n&#8211; Pon, ponie prezydencie, ocywi\u015bcie tyz moze wej\u015b\u0107.<br \/>\nT\u0142umac przet\u0142umacy\u0142 prezydentowi, co Felek pedzio\u0142. No i zaroz za Felkiem i poniom Bruni pose\u0142 najpierw pon Sarkozy, a potem t\u0142umac i ci sy\u0107ka ponowie w ciemnyk garniturak. Felek zaprowadzi\u0142 go\u015bci do salonu. Odsun\u0105\u0142 od sto\u0142u jedno krzes\u0142o i barzo uprzejmie popyto\u0142 poniom Bruni, coby siad\u0142a. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z safy kielisek i flaske jakiegosi stra\u015bnie drogiego zagranicnego trunku. Postawi\u0142 kielisek przed poniom Bruni i nape\u0142ni\u0142 go. A potem pedzio\u0142 do pona Sarkozy&#8217;ego:<br \/>\n&#8211; Je\u015bli pon fce, ponie prezydencie, to ocywi\u015bcie pon tyz moze se wyci\u0105gn\u0105\u0107 kielisek z safy i sie napi\u0107.<br \/>\nT\u0142umac przet\u0142umacy\u0142 Felkowe s\u0142owa na francuski.<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuje wom, monsieur Fel\u00e9c, barzo piknie wom dzi\u0119kuje &#8211; pedzio\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Ba najpierw &#8211; godo\u0142 dalej, a t\u0142umac ocywi\u015bcie ca\u0142y cas sy\u0107ko t\u0142umacy\u0142 &#8211; winien jestem wyja\u015bnienie, po co ku wom przyjecho\u0142ek? Ot\u00f3z, monsieur Fel\u00e9c, za te ogromnom przys\u0142uge, jakom oddali\u015bcie rz\u0105dowi Francji, postanowili my odznacy\u0107 wos Legiom Honorowom pierwsej klasy! A ze ta waso zas\u0142uga jest przeogromno, postanowi\u0142ek osobi\u015bcie ku wom przyjecha\u0107 i w wasej w\u0142asnej cha\u0142upie nada\u0107 wom to pikne odznacenie.<br \/>\nPon Sarkozy wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieseni legio-honorowy order. Ponowie w ciemnyk garniturak zac\u0119li nuci\u0107 Marsylianke. Francuski prezydent urocystym krokiem podese\u0142 do Felka i przypi\u0105\u0142 mu order do kosuli. A zaroz potem hip\u0142a ku Felkowi poni Bruni, pogratulowa\u0142a mu i wybo\u015bka\u0142a w oba policki. Na m\u00f3j dusiu! Felek by\u0142 wniebowzi\u0119ty!<br \/>\n&#8211; Co za pikny dzie\u0144! Co za pikny dzie\u0144! &#8211; wo\u0142o\u0142. &#8211; Poni Carla Bruni mnie poca\u0142owa\u0142a!!!<br \/>\nPo kwili dopiero dodo\u0142:<br \/>\n&#8211; Ocywi\u015bcie to, ze dosto\u0142ek te Legie <strong>Homarowom<\/strong>, to tyz piknie. Ciekawe ino, co jo takiego zrobi\u0142ek, ze taki zascyt mnie spotko\u0142?<br \/>\n&#8211; Jak to co! &#8211; zawo\u0142o\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Monsieur Fel\u00e9c! To wyraz nasej wdzi\u0119cno\u015bci za to zam\u00f3wienie, jakie pon ostatnio do Francji wys\u0142o\u0142!<br \/>\n&#8211; Zam\u00f3wienie do Francji? &#8211; Felek sie zamy\u015bli\u0142. W ko\u0144cu przybocy\u0142 se o tym zam\u00f3wieniu na dwaj\u015bcia karton\u00f3w wina.<br \/>\n&#8211; To w tej wasej Francji wystarcy z\u0142ozy\u0107 jedno zwycajne zam\u00f3wienie i juz sie dostoje Legie Homarowom? &#8211; spyto\u0142.<br \/>\n&#8211; Zwycajne zam\u00f3wienie! &#8211; Pon Sarkozy sie roze\u015bmio\u0142. &#8211; Monsieur Fel\u00e9c! Pon musi by\u0107 barzo skromnym c\u0142owiekiem, skoro to, co\u015bcie zrobili, nazywocie zwycajnym zam\u00f3wieniem!<br \/>\n&#8211; O, tak! O, tak! &#8211; Poni Bruni zgodzi\u0142a sie z ma\u0142zonkiem. &#8211; Ma\u0142o, ze jest pon prowdziwym bohaterem, to jesce w dodatku jeste\u015bcie barzo skromni!<br \/>\nFelek scyrwieni\u0142 sie na kufie.<br \/>\n&#8211; C\u00f3z&#8230; &#8211; pedzio\u0142. &#8211; Skoro za cosi takiego mozno dosta\u0107 ca\u0142usa od \u015bwarnej francuskiej prezydentowej i jesce do tego Legie Homarowom, to jo got\u00f3w jestem jesce roz takie zam\u00f3wienie z\u0142ozy\u0107.<br \/>\n&#8211; Naprowde, monsieur Fel\u00e9c? Naprowde? &#8211; zakwyci\u0142a sie poni Bruni.<br \/>\n&#8211; Jasne, ze tak, ostomi\u0142o poni prezydentowo! &#8211; odrzek\u0142 Felek. &#8211; Got\u00f3w nawet jestem zakupi\u0107 dwa rozy wi\u0119cej tego towaru! Co jo godom! Trzy rozy wi\u0119cej! \u015atyry rozy wi\u0119cej! Dziesi\u0119\u0107 rozy!<br \/>\n&#8211; Pon jest naprowde niezwyk\u0142y, monsieur Fel\u00e9c &#8211; stwierdzi\u0142 z uznaniem pon Sarkozy. &#8211; Zaroz zadzwonie do poni Merkel i pona Gordona Browna i powiem im, coby przestali sie zamartwia\u0107 tymi scepionkami, bo pon sy\u0107ko od nik kupi!<br \/>\nPon Sarkozy wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieseni telefon kom\u00f3rkowy.<br \/>\n&#8211; Eee&#8230; Kwilecke&#8230; &#8211; Felek zmarscy\u0142 brwi. &#8211; W\u0142a\u015bciwie to o jakik scepionkak wy godocie?<br \/>\n&#8211; Jak to o jakik? O tyk na \u015bwi\u0144skom grype, co\u015bcie je u nasego rz\u0105du zam\u00f3wili &#8211; odpowiedzio\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Jo? &#8211; zdziwi\u0142 sie Felek. &#8211; Jo zam\u00f3wi\u0142ek ino dwaj\u015bcia karton\u00f3w wina!<br \/>\n&#8211; O zodnym winie nic nie wiem &#8211; pedzio\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Wiem ino, ze do nasego rz\u0105du przys\u0142o od wos zam\u00f3wienie na dwaj\u015bcia ton scepionek przeciw \u015bwi\u0144skiej grypie. Tak stra\u015bnie my sie uciesyli, ze wre\u015bcie ftosi fce nos uwolni\u0107 od tego nadmiaru scepionek, ze zaroz zapakowali my do tira te dwaj\u015bcia ton i wys\u0142ali ku wom. Nie przyjecho\u0142 jesce tutok ten tir?<br \/>\n&#8211; Nic nie przyjecha\u0142o &#8211; pedzio\u0142 Felek.<br \/>\n&#8211; Dziwne &#8211; zamy\u015bli\u0142 sie pon Sarkozy. &#8211; Wyrusy\u0142 przed nomi, juz downo powinien tutok by\u0107.<br \/>\n&#8211; Monsieur le pr\u00e9sident! Monsieur le pr\u00e9sident! &#8211; zawo\u0142o\u0142 nagle wygl\u0105daj\u0105cy przez okno jeden z tyk pon\u00f3w w ciemnyk garniturak. &#8211; Jakiesi auto pod cha\u0142upe zajecha\u0142o!<br \/>\n&#8211; No i co z tego? &#8211; spyto\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Z auta wysiado Jean-Jacques!<br \/>\n&#8211; Jean-Jacques? &#8211; Pon Sarkozy wyra\u017anie sie zaniepokoi\u0142.<br \/>\n&#8211; Fto to jest ten ca\u0142y Jean-Jacques? &#8211; spyto\u0142 Felek.<br \/>\n&#8211; To kierowca tego tira ze scepionkami &#8211; wyja\u015bni\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Ale nie rozumiem, cemu on przyby\u0142 tutok zwyk\u0142ym autem, a nie tirem?<br \/>\nPo kwili Jean-Jacques wese\u0142 do Felkowej cha\u0142upy. Mine mio\u0142 takom, jakom musio\u0142 mie\u0107 pon Napoleon, kie spod Moskwy ucieko\u0142. Na jego kufie wida\u0107 by\u0142o pare zadrapa\u0144, jakby go jakisi galijski kogut podziobo\u0142. A jego kurtka i portki racej nie wygl\u0105da\u0142y na ostatni krzyk paryskiej mody. Jakiesi takie pomi\u0119te by\u0142y i kapecke posarpane.<br \/>\n&#8211; Jean-Jacques! &#8211; zawo\u0142o\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Co sie sta\u0142o? Ka tw\u00f3j tir? Ka scepionki?<br \/>\n&#8211; Nimo tira! Nimo scepionek! Sy\u0107ko stracone, monsieur le pr\u00e9sident! &#8211; j\u0119kn\u0105\u0142 Jean-Jacques.<br \/>\n&#8211; O, Jezusicku! Godojze, co sie sta\u0142o? &#8211; nalego\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Tak jak mi polecili\u015bcie, monsieur le pr\u00e9sident, rusy\u0142ek ze scepionkami do Polski &#8211; pedzio\u0142 Jean-Jacques. &#8211; A coby jak najsybciej trafi\u0107 do celu, zdo\u0142ek sie na GPS-a. Poc\u0105tkowo sy\u0107ko s\u0142o piknie. Jaz dojecho\u0142ek do miasta Krak\u00f3w. Tamok za\u015b, monsieur le pr\u00e9sident, ten sakramencki GPS kazo\u0142 mi okr\u0105zy\u0107 to miasto trzy rozy! Potem kazo\u0142 mi jecha\u0107 do miasta Katowice i okr\u0105zy\u0107 je \u015btyry rozy. Potem poprowadzi\u0142 mnie do Czech, potem na S\u0142owacje, potem na W\u0119gry, a potem znowu do Czech&#8230;<br \/>\n&#8211; O, bidny Jean-Jacques! &#8211; rozculi\u0142a sie poni Bruni. &#8211; Moze trza by\u0142o wy\u0142\u0105cy\u0107 tego GPS-a i zda\u0107 sie na zwyk\u0142om mape?<br \/>\n&#8211; Tak w ko\u0144cu zrobi\u0142ek &#8211; pedzio\u0142 Jean-Jacques. &#8211; Wr\u00f3ci\u0142ek nazod do Polski i noloz\u0142ek sie w polskik g\u00f3rak. Jecho\u0142ek takom drogom, co to zac\u0119\u0142a sie pi\u0105\u0107 coroz wyzej i wyzej. Nie by\u0142a jaz tak stromo jako nase alpejskie drogi, ale jednak stromo. A pogoda by\u0142a brzy\u0107ko, wi\u0119c tym trudniej mi sie jecha\u0142o. No i w dodatku by\u0142ek juz sakramencko zm\u0119cony tym ci\u0105g\u0142ym b\u0142\u0105dzeniem. Jaz nagle&#8230; na drodze przede mnom pojawi\u0142 sie nied\u017awied\u017a! Prowdziwy bio\u0142y nied\u017awied\u017a! Na m\u00f3j dusicku! Bez namys\u0142u obyrt\u0142ek kierownice. I wte m\u00f3j tir wpod\u0142 w po\u015blizg i&#8230; oh, mon Dieu! Zac\u0105\u0142ek zjezdza\u0107 stromym zbocem w d\u00f3\u0142! By\u0142ek pewien, ze juz po mnie! Ale wte sta\u0142a sie rzec niezwyk\u0142o! Ten bio\u0142y nied\u017awied\u017a pohybo\u0142 za moim autem, otworzy\u0142 drzwi do mojej kabiny i wyci\u0105g\u0142 mnie do pola!<br \/>\n&#8211; No to mio\u0142e\u015b scyn\u015bcie, Jean-Jacques &#8211; pedzio\u0142 pon Sarkozy kapecke wstrz\u0105\u015bni\u0119ty tom ca\u0142om historiom.<br \/>\n&#8211; Ogromne! &#8211; zawo\u0142o\u0142 Jean-Jacques. &#8211; Bo ten tir w ko\u0144cu zatrzymo\u0142 sie kasi w dole i zaroz potem&#8230; ca\u0142y stan\u0105\u0142 w p\u0142omieniak! I spali\u0142 sie wroz z tymi sy\u0107kimi scepionkami! A kieby nie ten nied\u017awied\u017a, to i jo byk sie spali\u0142!<br \/>\n&#8211; Niek pon mi powie, monsieur Fel\u00e9c &#8211; pon Sarkozy zwr\u00f3ci\u0142 sie do Felka. &#8211; Cyzby w wasym kraju zy\u0142y bio\u0142e nied\u017awiedzie?<br \/>\n&#8211; I tak, i nie &#8211; pedzio\u0142 Felek. &#8211; To znacy nie tak downo temu zy\u0142y u nos ch\u0142opy, co to sie za bio\u0142e nied\u017awiedzie przebiera\u0142y i za pare dutk\u00f3w pozowa\u0142y turystom do zdj\u0119\u0107. Sam kiesik zatrudni\u0142ek takiego jednego na niedalekiej Guba\u0142\u00f3wce. Ale nie mio\u0142ek z tego przedsi\u0119wzi\u0119cia zbyt duzego dochodu, wi\u0119c je zarzuci\u0142ek. My\u015blo\u0142ek, ze inksi tyz zarzucili, ale jak wida\u0107 nie sy\u0107ka.<\/p>\n<p><center>****************************<\/center><\/p>\n<p>Hehehe! Bio\u0142y nied\u017awied\u017a! Wiecie, fto to by\u0142 tak naprowde? E, chyba nie muse wom goda\u0107, bo pewnie juz sami sie domy\u015blocie. Ale za to pewnie ciekawi jeste\u015bcie, jak dos\u0142o do mojego spotkania z tym tirem? No to powiem wom. Jo tego dnia w\u0142a\u015bnie wybro\u0142ek se z wizytom do \u015bwagra w Kluszkowcak. No i kie noloz\u0142ek sie na drodze biegn\u0105cej ku Prze\u0142\u0119cy Snozka, uwidzio\u0142ek nagle tira. Mio\u0142 on przycepionom literke F, wi\u0119c od rozu wiedzio\u0142ek, ze to z Francji. A kie przybocy\u0142o mi sie to zam\u00f3wienie, co to my je wroz z kotem w imieniu Felka wys\u0142ali, to zaroz se pomy\u015blo\u0142ek ze to pewnie te nase scepionki jadom! Z rado\u015bci jaze na \u015brodek drogi wybieg\u0142ek. Przyznoje &#8211; by\u0142o to lekkomy\u015blne. A ten bidny Jean-Jacques widocnie ze zm\u0119cenia wzi\u0105\u0142 mnie za bio\u0142ego nied\u017awiedzia. No i &#8211; jako juz wiecie &#8211; straci\u0142 panowanie nad autem i zac\u0105\u0142 sie staca\u0107 po zbocu w d\u00f3\u0142 doliny Dunajca. Krucafuks! Nie mog\u0142ek pozwoli\u0107, coby ten bidok z mojej winy zgin\u0105\u0142! Pohybo\u0142ek za tirem co si\u0142 w nogak. Dogoni\u0142ek to wielke auto, chyci\u0142ek z\u0119bami klamke, a potem wartko wskocy\u0142ek do kabiny kierowcy, z\u0142apo\u0142ek za ko\u0142nirz ledwo zywego ze strachu Jean-Jacquesa i wyci\u0105g\u0142ek go z samochodu. Ca\u0142e scyn\u015bcie, ze tamok, ka go wyci\u0105g\u0142ek, lezo\u0142 wysoki \u015bnieg. Dzi\u0119ki temu bidnemu Francuzowi poza paroma zadrapaniami nic sie nie sta\u0142o. A tir &#8211; jako tyz juz wiecie &#8211; nagle sie zapali\u0142. No i te nase sy\u0107kie scepionki pos\u0142y precki niestety.<\/p>\n<p>Jean-Jacques za\u015b przez \u0142adnyk pare minut lezo\u0142 w \u015bniegu. Pomalu\u0107ku dochodzi\u0142 do siebie. Wre\u015bcie wsto\u0142. Najpierw po\u017are\u0142 na lez\u0105cego w dole p\u0142on\u0105cego tira, potem sie obyrtn\u0105\u0142, wr\u00f3ci\u0142 na droge i zac\u0105\u0142 macha\u0107 ku przejezdzaj\u0105cym autom. No i traf fcio\u0142, ze zatrzymo\u0142 auto, ft\u00f3rym m\u00f3j baca ze Szczawnicy wraco\u0142. Baca francuskiego wprowdzie nie zno, ale kie Jean-Jacques wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieseni kartecke, ka by\u0142a napisana nazwa nasej wsi i nazwisko Felka, to od rozu sie domy\u015bli\u0142, ka mo tego bidoka podwie\u017a\u0107. I podwiez\u0142. I tak w\u0142a\u015bnie Jean-Jacques trafi\u0142 w ko\u0144cu do Felkowej cha\u0142upy.<\/p>\n<p><center>****************************<\/center><\/p>\n<p>&#8211; Na m\u00f3j dusiu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 Felek, kie kierowca tira sko\u0144cy\u0142 opowiada\u0107 o swojej przygodzie, a t\u0142umac te opowie\u015b\u0107 na polski przet\u0142umacy\u0142. &#8211; Niezwyk\u0142o historia! Nadal jednak nie rozumiem, o co idzie z tymi scepionkami? Jo nic takiego nie zamawio\u0142ek!<br \/>\n&#8211; Jeste\u015bcie tego pewni, monsieur Fel\u00e9c? &#8211; spyto\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Na tysi\u0105c procent\u00f3w! &#8211; odrzek\u0142 z przekonaniem Felek.<br \/>\n&#8211; C\u00f3z&#8230; &#8211; westchn\u0105\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Wygl\u0105do na to, ze i wom, i nom ftosi zrobi\u0142 jakisi g\u0142upi \u015bpas. I co teroz bedzie? Jak by ma\u0142o by\u0142o tego, ze nas rz\u0105d skompromitowo\u0142 sie kupnem zbyt duzej ilo\u015bci scepionek! Kie wyjdzie na jaw, ze my wys\u0142ali te scepionki na zam\u00f3wienie, ft\u00f3rego nie by\u0142o, to kompromitacja bedzie jesce wi\u0119kso!<br \/>\n&#8211; I co teroz, ostomi\u0142y Nicolasecku? &#8211; spyta\u0142a poni Bruni.<br \/>\n&#8211; Nie wiem, ostomi\u0142o Carlecko, nie wiem &#8211; odrzek\u0142 pon Sarkozy. &#8211; Obawiom sie, ze to juz koniec mojej kariery politycnej. Mogom oskarzy\u0107 mnie, ze pr\u00f3bowo\u0142ek w jakisi nielegalny spos\u00f3b pozby\u0107 sie nadmiaru scepionek. Mogom pozbawi\u0107 mnie stanowiska prezydenta, a nawet wsadzi\u0107 do here\u015btu.<br \/>\n&#8211; Do here\u015btu! O, Jezusickuuu! M\u00f3j ma\u0142y, bidny Nicolasecek mio\u0142by do here\u015btu p\u00f3\u015b\u0107? Jo tego nie przezyjeeee!<br \/>\nPoni Bruni wybuch\u0142a p\u0142acem. A Felkowi g\u0142upio sie zrobi\u0142o. Kie tak poziro\u0142 na zalewaj\u0105com sie \u0142zami pierwsom dame Republiki Francuskiej, pocu\u0142, ze cosi chyto go za gard\u0142o. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 chustecke i \u0142agodnie przem\u00f3wi\u0142:<br \/>\n&#8211; No, nie p\u0142akojcie juz, nie p\u0142akojcie. Tako \u015bwarno prezydentowo nie moze przecie p\u0142aka\u0107. Sy\u0107ko bedzie dobrze. Niekze ta. Jo zap\u0142ace za te sy\u0107kie scepionki, coby sie nifto wasego rz\u0105du nie cepio\u0142, ze marnujecie publicne dutki. A do wraka tego spalonego tira to jo zaroz wy\u015ble jednom ze moik firm z odpowiednim sprz\u0119tem, coby wartko to zelastwo uprz\u0105tli.<br \/>\n&#8211; A docie rade zrobi\u0107 to tak, coby sprawa nie nabra\u0142a rozg\u0142osu? &#8211; spyto\u0142 pon Sarkozy.<br \/>\n&#8211; Juz mojo w tym g\u0142owa, coby nie nabra\u0142a &#8211; pedzio\u0142 Felek.<br \/>\n&#8211; Oh! Merci, monsieur Fel\u00e9c! Merci beaucoup!- zawo\u0142a\u0142a poni Bruni ocieraj\u0105c \u0142zy. &#8211; Pon to chyba musi by\u0107 w swojej wsi znony z wielkiej hojno\u015bci?<br \/>\n&#8211; Eee&#8230; jooo&#8230; &#8211; zac\u0105\u0142 sie j\u0105ka\u0107 Felek, nie wiedz\u0105c, cy tak piknej poni lepiej sk\u0142ama\u0107 cy pedzie\u0107 prowde.<br \/>\n&#8211; Ocywi\u015bcie, ze jest! &#8211; Pon Sarkozy wybawi\u0142 Felka z k\u0142opotu. &#8211; Przecie to wida\u0107! Ino ten nas zacny monsieur Fel\u00e9c jest tak skromny, ze niezr\u0119cnie mu sie tom hojno\u015bciom kwoli\u0107!<br \/>\nPoni Bruni chyci\u0142a Felka za ramiona i wybo\u015bka\u0142a w policki chyba ze sto rozy. Pon Sarkozy tyz fcio\u0142 go wybo\u015bka\u0107, ale Felek pedzio\u0142, ze nimo takiej potrzeby, wystarcom zwyk\u0142e s\u0142owa podzi\u0119kowania. Tymcasem t\u0142umac i sy\u0107ka ponowie w ciemnyk garniturak bili brawo i wo\u0142ali:<br \/>\n&#8211; Vive la France! Vive la Pologne! Vive monsieur Fel\u00e9c!<\/p>\n<p>W ko\u0144cu nadese\u0142 cas pozegnania. Prezydencko para, t\u0142umac i ponowie w ciemnyk garniturak posli do swyk aut i rusyli w droge. Kie odjezdzali, to poni Bruni pozira\u0142a przez tylnom sybe i macha\u0142a Felkowi. Pon Sarkozy tyz macho\u0142, ale Felek nawet tego nie zauwazy\u0142. T\u0119sknym wzrokiem ino odprowadzo\u0142 poniom Bruni do najblizsego zakr\u0119tu i septo\u0142 przy tym:<br \/>\n&#8211; Je t&#8217;aime, madame, je t&#8217;aime&#8230; Adieu&#8230;<br \/>\nBo tak jakosi nagle przybocy\u0142o mu sie, ze opr\u00f3c &#8222;l&#8217;argent&#8221; i &#8222;la richesse&#8221; zno jesce pare inksyk s\u0142\u00f3w po francusku.<\/p>\n<p>No i sami widzicie. Mimo starannie opracowanego planu nie uda\u0142o sie mi i kotu sprowadzi\u0107 tyk przeciwgrypowyk scepionek pod Turbacz. Chociaz jednak&#8230; dzi\u0119ki nom wiadomo juz, do cego mi\u0119dzy inksymi mozno wykorzysta\u0107 nadmiar tyk scepionek: do umacniania przyja\u017ani polsko-francuskiej! Ino cy w zwi\u0105zku z tym, nie uwazocie, ostomili, ze kot i jo zas\u0142uzyli na te Legie Honorowom nie mniej niz monsieur Fel\u00e9c? Ale niekze ta. Ona i tak jest niejadalno. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1.<\/strong> Pikne podzi\u0119kowania dlo <strong>Poni Eli<\/strong> za odtworzenie pierwsyk s\u0142\u00f3w prezydenta Sarkozy&#8217;ego do Felka. Bo jo sam jakosi nie umio\u0142ek ik odtworzy\u0107 \ud83d\ude00<\/p>\n<p><strong>P.S.2<\/strong> Downo nie by\u0142o w Owcark\u00f3wce okazji do picia zdrowia. Ale oto w najblizsy cwortek <strong>Jagusickowe<\/strong> i <strong>Kapisoneckowe<\/strong> imieniny bedom. No to zdrowie <strong>Jagusicki<\/strong> i <strong>Kapisonecki<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Niedowno godali my w Owcark\u00f3wce o stra\u015bnym zmartwieniu rz\u0105du francuskiego, miemieckiego i paru inksyk: co zrobi\u0107 z nadmiarem scepionek na \u015bwi\u0144skom grype? Scepionek, ft\u00f3re rz\u0105dy najpierw kupowa\u0142y bez opami\u0119tania, a teroz lezom one w magazynak i ino sie marnujom? No i Basiecka pedzia\u0142a, cobyk to jo wroz z kotem mojej ga\u017adziny cosi wymy\u015bli\u0142. EMTeSi\u00f3demecka od [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/332"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=332"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/332\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=332"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=332"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=332"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}