
{"id":342,"date":"2010-02-20T00:38:15","date_gmt":"2010-02-19T23:38:15","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=342"},"modified":"2010-02-20T12:37:28","modified_gmt":"2010-02-20T11:37:28","slug":"kot-i-pies-chyba-powariowaly","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/02\/20\/kot-i-pies-chyba-powariowaly\/","title":{"rendered":"Kot i pies chyba powariowa\u0142y!"},"content":{"rendered":"<p>&#8211; Matka! &#8211; zawo\u0142o\u0142 do ga\u017adziny m\u00f3j baca, kie z wiecora wese\u0142 do cha\u0142upy z drewnem na opa\u0142.<br \/>\n&#8211; Cego fces, ojciec? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina.<br \/>\n&#8211; Po\u017arej przez okno i zobac, co sie na polu dzieje!<br \/>\n&#8211; A co niby mo sie dzia\u0107?<br \/>\n&#8211; Ano kot i pies chyba powariowa\u0142y! Biegajom i biegajom dooko\u0142a obej\u015bcia!<br \/>\n&#8211; Wereda pies bidnego kotka goni?<br \/>\n&#8211; Nie wygl\u0105do na to, coby go goni\u0142. Oni chyba tak rozem zgodnie biegnom!<br \/>\n&#8211; Co ty za b\u017adziny, ojciec, godos! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina. &#8211; To chyba nie pies z kotem zwariowa\u0142y, ino ty!<\/p>\n<p>Ale wre\u015bcie ga\u017adzina wyjrza\u0142a przez okno. No i przekona\u0142a sie, ze baca prowde godo\u0142: wroz z kotem piknie my se biegali dooko\u0142a tej nasej gazd\u00f3wki. Zdziwiono ga\u017adzina wys\u0142a do pola. Baca wyse\u0142 za niom.<br \/>\n&#8211; Wracojcie do domu! &#8211; zawo\u0142o\u0142 baca. &#8211; Wartko!<br \/>\nAni nom sie \u015bni\u0142o pos\u0142ucha\u0107 tego polecenia. Biegli my dalej.<br \/>\n&#8211; Sama widzis, matka &#8211; westchn\u0105\u0142 baca. &#8211; Nie wies, co im sie mog\u0142o sta\u0107?<br \/>\n&#8211; Nie wiem &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Ale za to wiem, co zrobi\u0107, coby przestali tak chyba\u0107 jak jakiesi dwa g\u0142uptoki.<br \/>\nGa\u017adzina pos\u0142a na kwilecke do cha\u0142upy, ba zaroz znowu z niej wys\u0142a. W jednej r\u0119ce trzyma\u0142a piknom rybke, a w drugiej &#8211; kawa\u0142 kie\u0142basy ja\u0142owcowej.<br \/>\n&#8211; No chod\u017acie tu, moje bidocki, chod\u017acie &#8211; piknie przem\u00f3wi\u0142a ku nom.<br \/>\nNa m\u00f3j dusiu! Pokusa by\u0142a wielko! Ale i kot sie jej opor\u0142, i jo. Biegli my dalej.<br \/>\n&#8211; Matko Bosko! &#8211; zawo\u0142a\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Cegosi takiego to jo jesce nie widzia\u0142ak, coby te dwie beskurcyje nie pohyba\u0142y ku swoim ulubionym przysmakom! Pockoj, ojciec. Zaroz wr\u00f3ce.<\/p>\n<p>Zn\u00f3w pos\u0142a do cha\u0142upy. Po kwili znowu wys\u0142a. Tym rozem mia\u0142a ze sobom wi\u0119ksom rybe i wi\u0119ksom kie\u0142base. Pokusa by\u0142a wi\u0119c silniejso. Ba i tym rozem my z kotem nie zrezygnowali z biegania. Wte ga\u017adzina pohyba\u0142a do cha\u0142upy po roz trzeci. Za kwilecke wys\u0142a z dwiema siatkami pe\u0142nymi rybek i kie\u0142basek. Kapecke tego mia\u0142a, bo za dnia by\u0142a w Nowym Targu i nakupowa\u0142a tamok jedzenia dlo dzieci i wnuk\u00f3w, ft\u00f3re na sobote i niedziele mia\u0142y przyjecha\u0107 ku nom. Na m\u00f3j dusicku! Pikny zapach z tyk siatek poddo\u0142 nasom si\u0142e woli najwyzsej pr\u00f3bie! Ale&#8230; my obaj przesli te pr\u00f3be zwyci\u0119sko!<br \/>\n&#8211; To ci\u0105gle za ma\u0142o &#8211; pedzio\u0142 baca. &#8211; Teroz jo p\u00f3de do cha\u0142upy i przyniese jesce wi\u0119cej ryb i kie\u0142bas.<br \/>\n&#8211; Wi\u0119cej juz nimo &#8211; pedzia\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Przynies\u0142ak sy\u0107ko, co by\u0142o w kuchni.<br \/>\n&#8211; No to co kruca zrobi\u0107? &#8211; zmartwi\u0142 sie baca. &#8211; Oni chyba do rana tak bedom biegali! Abo i jesce d\u0142uzej!<br \/>\n&#8211; Rozejrzyjmy sie, ojciec, po polu &#8211; zaproponowa\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Moze oni natrafili na jakomsi padline, zjedli jom i ona im zaskodzi\u0142a? Je\u015bli nojdziemy re\u015btki \u015bcierwa, to bedzie znacy\u0142o, ze mom racje.<\/p>\n<p>No i baca z ga\u017adzinom zac\u0119li przesukiwa\u0107 teren wok\u00f3\u0142 obej\u015bcia. Nie mieli \u0142atwo, bo przecie juz by\u0142o ciemno. Ba wzi\u0119li latarke i sukali barzo uwaznie. Jednak zodnej padliny nie nole\u017ali.<br \/>\n&#8211; To jo juz nie wiem, co o tym my\u015ble\u0107 &#8211; pedzia\u0142a zmartwiono ga\u017adzina. &#8211; Trza dzwoni\u0107 do weterynorza. Inksego wyj\u015bcia nie widze.<br \/>\nBa oto w\u0142a\u015bnie my z kotem zako\u0144cyli wre\u015bcie ten bieg. Wykonali my r\u00f3wno 150 okr\u0105ze\u0144 i na tym poprzestali.<br \/>\n&#8211; Musieli sie jednak cymsi stru\u0107 &#8211; stwierdzi\u0142a ga\u017adzina poziraj\u0105c na nos. &#8211; Ale widocnie ta truj\u0105co substancja przesta\u0142a w ko\u0144cu dzia\u0142a\u0107. Na scyn\u015bcie!<br \/>\nNo i uspokojeni baca z ga\u017adzinom posli do cha\u0142upy i po\u0142ozyli sie spa\u0107.<\/p>\n<p>A fcecie wiedzie\u0107, cemu my tak biegali? No to pos\u0142uchojcie. Ten bieg odbywo\u0142 sie po okr\u0119gu, ft\u00f3ry wydeptali my w \u015bniegu wok\u00f3\u0142 obej\u015bcia. No, kapecke krziwy wyse\u0142 nom ten okr\u0105g, ale to niewozne. Wozne, ze mio\u0142 sto metr\u00f3w d\u0142ugo\u015bci. No to teroz juz chyba sy\u0107ko jasne? Przebiegni\u0119cie po stumetrowym okr\u0119gu sto pi\u0119\u0107dziesi\u0105t rozy doje w sumie &#8211; pi\u0119tno\u015bcie kilometr\u00f3w. Dok\u0142adnie telo, kielo przebieg\u0142a Justynka Kowalczyk zdobywaj\u0105c na tej olimpiadzie juz sw\u00f3j drugi medal. A my z kotem tak stra\u015bnie sie z tego medalu uciesyli, ze postanowili go jakosi pikne ucci\u0107. I uccili my go w\u0142a\u015bnie w taki spos\u00f3b &#8211; przebiegaj\u0105c pi\u0119tno\u015bcie kilometr\u00f3w dooko\u0142a nasej cha\u0142upy. Hau!<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&#8211; Matka! &#8211; zawo\u0142o\u0142 do ga\u017adziny m\u00f3j baca, kie z wiecora wese\u0142 do cha\u0142upy z drewnem na opa\u0142. &#8211; Cego fces, ojciec? &#8211; spyta\u0142a ga\u017adzina. &#8211; Po\u017arej przez okno i zobac, co sie na polu dzieje! &#8211; A co niby mo sie dzia\u0107? &#8211; Ano kot i pies chyba powariowa\u0142y! Biegajom i biegajom dooko\u0142a obej\u015bcia! [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/342"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=342"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/342\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=342"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=342"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=342"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}