
{"id":357,"date":"2010-04-22T00:53:24","date_gmt":"2010-04-21T22:53:24","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=357"},"modified":"2010-04-27T23:42:38","modified_gmt":"2010-04-27T21:42:38","slug":"pon-washington-i-ksiazki","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/04\/22\/pon-washington-i-ksiazki\/","title":{"rendered":"Pon Washington i ksi\u0105zki"},"content":{"rendered":"<p><em>Godajom, ze nigdy nie k\u0142amo\u0142. No ale kieby zy\u0142 jesce, to ciekawe, co by dzisiok pedzio\u0142 nowojorskiej bibliotece o dw\u00f3k piknyk ksi\u0105zeckak, ft\u00f3re wypozycy\u0142&#8230; 221 rok\u00f3w temu! O kim mowa? O ponu prezydencie George&#8217;u Washingtonie. A te ksi\u0105zecki, co je tak downo temu pozycy\u0142, to som dwie barzo pikne rozprawy: jedno o mi\u0119dzynarodowyk stosunkak, a drugo o sarpackak parlamentarnyk. Pozycone one zosta\u0142y 5 pa\u017adziernika 1789 rocku. Naleza\u0142o je zwr\u00f3ci\u0107 najp\u00f3\u017aniej 2 listopada, tyz 1789 rocku. I&#8230; nie wr\u00f3ci\u0142y do dzisiok!<\/em><br \/>\n<em>Heeej! A tymcasem kara za przetrzymywanie tyk ksi\u0105zek ro\u015bnie i ro\u015bnie. Ca\u0142y cas. Po pare cent\u00f3w dziennie. I wed\u0142ug nieoficjalnyk wylice\u0144 Biblioteki Towarzystwa Nowojorskiego wynosi ona juz&#8230; ponad \u015btyry tysi\u0105ce dolar\u00f3w!<\/em><br \/>\n[&#8230;]<br \/>\n<em>Tak w og\u00f3le, to kie odkryto brak tyk dw\u00f3k dzie\u0142? Ano wte, kie w bibliotecnyk piwnicak ftosi natrafi\u0142 na poz\u00f3\u0142k\u0142om ze staro\u015bci ksi\u0119ge wypozyce\u0144. Som tamok zapisani sy\u0107ka cytelnicy, ft\u00f3rym ta najstarso nowojorsko biblioteka wypozyca\u0142a ksi\u0105zki mi\u0119dzy lipcem 1789 rocku a kwietniem 1792. Przy tytule <\/em>Law of Nations<em> i dwunastym tomie <\/em>Common Debates<em> piknie mozno wycyta\u0107, ze pozycy\u0142 je &#8211; <\/em>President<em>. I to na pewno nie idzie tutok o pona Obame, bo przybocowujemy, ze to sprawa z ko\u0144ca XVIII wieku, a nie z poc\u0105tku XXI. Bajako.<\/em><br \/>\n[&#8230;]<br \/>\n<em>C\u00f3z. W bibliotece gwarzom, ze na karnyk dutkak jaz tak barzo im nie zalezy. Niekze ta. Ale zeby chociaz te ksi\u0105zki uda\u0142o sie wre\u015bcie odzyska\u0107! Zeby chociaz to&#8230;<\/em><br \/>\n<em>&#8211; Na m\u00f3j dusiu! Nawet nie wiemy, ka one som, ostomi\u0142y ponie redaktorze &#8211; zoli sie poni Jane Goldstein, asystentka dyrektora biblioteki. &#8211; Sukali my ik. Sukali, sukali, sukali&#8230; ba nika nie mozemy nole\u017a\u0107. Nika i \u015blus!<\/em><\/p>\n<p>Tak napisali, moi ostomili, na <a href=\"http:\/\/edition.cnn.com\/2010\/LIVING\/04\/19\/george.washington.overdue.books\/index.html?hpt=C1\">stronak internetowyk CNN-u<\/a>. A jo &#8211; jak zwykle zre\u015btom &#8211; przet\u0142umacy\u0142ek sy\u0107ko s\u0142owo w s\u0142owo, bo niby cemu mio\u0142byk przet\u0142umacy\u0107 inacej? No i cy wiecie, ka te dwie ksi\u0105zki som? Powiem wom. W mojej cha\u0142upie! Godom prowde! A jak one do tej mojej cha\u0142upy trafi\u0142y &#8211; to jest stra\u015bnie pokryncono historia.<\/p>\n<p>Sy\u0107ko zac\u0119\u0142o sie od tego, ze pon George Washington fcio\u0142 mie\u0107 pikny portret, na ft\u00f3rym widnio\u0142by wroz z kilkoma ksi\u0105zkami, w tym w\u0142a\u015bnie z tymi dwiema z nowojorskiej biblioteki. Zam\u00f3wi\u0142 nawet hyrnego malorza, pona Gilberta Stuarta, coby mu taki portret wyryktowo\u0142. Ale z artystami wiecie jak to jest: a to przezywajom kryzys tw\u00f3rcy, a to nie wyrabiajom sie z zam\u00f3wieniami, a to przed wierzycielami musom sie chowa\u0107&#8230; No i cas p\u0142yn\u0105\u0142, a pon Stuart nie zg\u0142aso\u0142 sie i nie zg\u0142aso\u0142! Tymcasem termin zwrotu ksi\u0105zek downo juz min\u0105\u0142 i pon Washington sam juz nie wiedzio\u0142, co robi\u0107. Ba to, ze pon Stuart stra\u015bnie d\u0142ugo by\u0142 nieuchwytny, to jesce p\u00f3\u0142 bidy. Gorso rzec sta\u0142a sie wte, kie wre\u015bcie przyby\u0142 i wzi\u0105\u0142 sie za to ryktowanie prezydenckiego portretu. Znocie w og\u00f3le ten portret? Jak nie, to po\u017arejcie <a href=\"http:\/\/www.learnnc.org\/lp\/media\/uploads\/2009\/04\/george-washington-gilbert-stuart.jpg\">tutok<\/a>. Co widzimy? Ano pona Washingtona w piknyk po\u0144coskak, pewnie od Gatty. W lewej r\u0119ce trzymo on jakomsi \u015bpade, ft\u00f3rej ostrze nojduje sie niebezpiecnie blisko prawej stopy. Obok pona prezydenta stoi se stolicek. A na tym stolicku &#8211; wielki pikny ka\u0142amorz. Pod stolikiem za\u015b jakiesi ksi\u0105zki sie nojdujom. Mozecie je uwidzie\u0107 na <a href=\"http:\/\/www.georgewashington.si.edu\/portrait\/books2.html\">powi\u0119kseniu<\/a>. Obok widnieje obja\u015bnienie, ze som to <em>General Orders<\/em>, <em>American Revolution<\/em> i <em>Constitution and Bylaws<\/em>. Ale na m\u00f3j dusiu! Cy widzicie, co jest na lewym skraju? Brzegi dw\u00f3k jesce inksyk ksi\u0105zek! Jakik? Tego juz w obja\u015bnieniu nie podajom. A som to, moi ostomili&#8230; w\u0142a\u015bnie te rozprawy z nowojorskiej biblioteki! <em>Law of Nations<\/em> i dwunasty tom <em>Common Debates<\/em>! Cemu te dwie ksi\u0105zki widniejom tak zupe\u0142nie z bocku, jakby sie malorza wstydzi\u0142y? A bo&#8230; jaz przykro my\u015ble\u0107 o tym, co sie z nimi sta\u0142o. Podcas d\u0142ugik godzin pozowania do portretu pon Washington zwycajnie sie zm\u0119cy\u0142. A kie sie zm\u0119cy\u0142, to opu\u015bci\u0142 trzymanom w r\u0119ce \u015bpade i wte&#8230; bidok uk\u0142u\u0142 sie w prawom stope! No i zaroz z b\u00f3lu machn\u0105\u0142 prawom nogom do wierchu i niefc\u0105cy kopn\u0105\u0142 w ten stolicek obok. Od kopni\u0119cia przewr\u00f3ci\u0142 sie ka\u0142amorz. I przew\u00f3ci\u0142 sie tak niescyn\u015bliwie, ze &#8211; na m\u00f3j dusiu! &#8211; ca\u0142y atrament wychlupo\u0142 sie na te <em>Law of Nations<\/em> i <em>Common Debates<\/em>! Pozosta\u0142ym ksi\u0105zkom na scyn\u015bcie nic sie nie sta\u0142o. Ale z tymi dwiema &#8211; bida! Wstyd by\u0142o je do biblioteki odda\u0107. I dlotego w\u0142a\u015bnie pon Washington ik nie oddo\u0142.<\/p>\n<p>Co by\u0142o dalej? C\u00f3z&#8230; Ksi\u0105zki przes\u0142y w r\u0119ce nast\u0119pnego prezydenta &#8211; pona Johna Adamsa. A potem w r\u0119ce jesce nast\u0119pnego &#8211; pona Thomasa Jeffersona. No i ten pon Jefferson pomy\u015blo\u0142 se, ze moze jakisi india\u0144ski carownik umio\u0142by przywr\u00f3ci\u0107 tym ksi\u0105zkom downy pikny wygl\u0105d? Popyto\u0142 wi\u0119c dw\u00f3k siumnyk siuhaj\u00f3w &#8211; pona Meriwethera Lewisa i pona Williama Clarka, coby wzi\u0119li te zalane atramentem ksi\u0105zki, pojechali na Dziki Zach\u00f3d i posukali po\u015br\u00f3d cyrownosk\u00f3ryk takiego carownika, co by umio\u0142 ten zaskni\u0119ty atrament wywabi\u0107. No i pon Lewis z ponem Clarkiem pojechali. Na samiu\u0107kim \u015brodecku prerii nole\u017ali jednego carownika z plemienia Czejen\u00f3w. Carownik obieco\u0142 pom\u00f3c. Wzi\u0105\u0142 te pechowe ksi\u0105zki, wese\u0142 z nimi na grape i jakiesi india\u0144skie cary zac\u0105\u0142 nad nimi odprawia\u0107. Ino krucafuks! Pomyli\u0142y mu sie zakl\u0119cia! Zamiast tego na wywabianie plam, wym\u00f3wi\u0142 to na sprowadzanie bizon\u00f3w! A moze to ino przypadek, ze akurat w\u0142a\u015bnie w tej kwili w okolicy bizony sie pojawi\u0142y? No, w kozdym rozie sie pojawi\u0142y. Ca\u0142e wielkie stado! A kie uwidzia\u0142y na grapie piknom socystom trowe, to zaroz pohyba\u0142y ku niej. Bidny carownik na ik widok uciekaca. A o ksi\u0105zkak zabocy\u0142. Na grapie je zostawi\u0142. A jak one wygl\u0105da\u0142y po przej\u015bciu wielkiej bizoniej gromady &#8211; skoda goda\u0107. Pon Lewis z ponem Clarkiem sakramencko sie wystrasyli, ze pon Jefferson bedzie na nik w\u015bciek\u0142y za niewykonanie zadania. Dlotego uciekli jaze nad Pacyfik. Dopiero kie przys\u0142y ku nim wie\u015bci, ze prezydent nimo ku nim zolu, ze rozumie, ze fcieli dobrze, zdecydowali sie wr\u00f3ci\u0107 do stolicy.<\/p>\n<p>No a re\u015btki ksi\u0105zek pozosta\u0142y u Czejen\u00f3w. Potem dosto\u0142 je w prezencie przodek mojego bacy, o ft\u00f3rym juz wiecie, ze najpierw pom\u00f3g\u0142 ponu Lincolnowi wygra\u0107 wojne secesyjnom, a potem pom\u00f3g\u0142 Indianom pokona\u0107 pona Custera. Kie przodek mojego bacy wr\u00f3ci\u0142 do mojej wsi pod Turbaczem, to przywiez\u0142 te ksi\u0105zki ze sobom. I teroz u nos na strychu se one lezom.<\/p>\n<p>No to jak? Odda\u0107 je do tej nowojorskiej biblioteki cy nie oddawa\u0107? C\u00f3z, po zalaniu atramentem i po ataku bizn\u00f3w one som w tak op\u0142akanym stanie, ze nowojorskim bibliotekorzom chyba by serce p\u0119k\u0142o, kieby je uwidzieli. Tak wi\u0119c&#8230; jo se my\u015ble, ze lepiej niek juz one zostanom u mojego bacy na strychu. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.1<\/strong> A w Owcark\u00f3wce ftosi nowy sie pojawi\u0142 &#8211; <strong>Jarz\u0119binecka<\/strong>. No to powita\u0107! Niekze sie tutok piknie rozgo\u015bci \ud83d\ude00<\/p>\n<p><b>P.S.2.<\/b> Sp\u00f3\u017aniony kapecke ten postskriptum, ba wiadomo, ze lepiej p\u00f3\u017ano jako wcale. A o co idzie? Ano o pi\u0105tkowe <b>Motyleckowe<\/b> imieny! Zdrowie nasego ostomi\u0142ego, cho\u0107 od downa nieobecnego <b>Motylecka<\/b>! \ud83d\ude00<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Godajom, ze nigdy nie k\u0142amo\u0142. No ale kieby zy\u0142 jesce, to ciekawe, co by dzisiok pedzio\u0142 nowojorskiej bibliotece o dw\u00f3k piknyk ksi\u0105zeckak, ft\u00f3re wypozycy\u0142&#8230; 221 rok\u00f3w temu! O kim mowa? O ponu prezydencie George&#8217;u Washingtonie. A te ksi\u0105zecki, co je tak downo temu pozycy\u0142, to som dwie barzo pikne rozprawy: jedno o mi\u0119dzynarodowyk stosunkak, a [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/357"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=357"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/357\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=357"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=357"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=357"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}