
{"id":373,"date":"2010-07-03T02:18:07","date_gmt":"2010-07-03T00:18:07","guid":{"rendered":"http:\/\/owczarek.blog.polityka.pl\/?p=373"},"modified":"2010-07-03T02:18:07","modified_gmt":"2010-07-03T00:18:07","slug":"nie-sukojcie-bartka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/2010\/07\/03\/nie-sukojcie-bartka\/","title":{"rendered":"Nie sukojcie Bartka"},"content":{"rendered":"<p>Jakisi cas temu godo\u0142ek wom, ze z jednej nowotarskiej ksi\u0119garni wykrod\u0142ek dwie wydone przez Znak ksi\u0105zki. Jedno z nik mo tytu\u0142 <em>Rozmowy z dzie\u0107mi<\/em>, a drugo &#8211; <em>Kapelusz na wodzie<\/em>. Tej drugiej jesce nie cyto\u0142ek, wi\u0119c na rozie opowiem wom ino o tej pierwsej. No wi\u0119c ta pierwso ksi\u0105zka, ostomili, to jest barzo pikno rzec, ka nojdziecie ko\u015bcielne kazania dlo przedskolak\u00f3w. Fto jest autorem tyk kaza\u0144? Ano nifto inksy, jako sam najs\u0142ynniejsy g\u00f3ralski filozof, jegomo\u015b\u0107 Tischner z \u0141opusznej. Tak, tak&#8230; on nie ino do g\u00f3rali przemawio\u0142. I nie ino do downyk opozycjonist\u00f3w. Do przedskolak\u00f3w tyz! A sy\u0107ko zac\u0119\u0142o sie \u015btyrdzie\u015bci rok\u00f3w temu. Mio\u0142 wte ten nas jegomo\u015b\u0107 dw\u00f3k barzo, ale to barzo m\u0142odyk bratank\u00f3w. A te bratanki do ko\u015bcio\u0142a wprowdzie chodzi\u0142y, ale by\u0142y za ma\u0142e, coby rozumie\u0107, co tam ksi\u0105dz na wysokiej ambonie gwarzy. Wi\u0119c kotwi\u0142o im sie w tym ko\u015bciele i telo. No i wte jakosi narodzi\u0142 sie pomys\u0142, coby Tischner zac\u0105\u0142 ryktowa\u0107 specjalne mse dlo najm\u0142odsyk. Wkr\u00f3tce s\u0142owo sta\u0142o sie cia\u0142em &#8211; w kozdom niedziele w krakowskim ko\u015bciele \u015awi\u0119tego Marka jegomo\u015b\u0107 zac\u0105\u0142 odprawia\u0107 mse dlo przedskolak\u00f3w. A kazania na tyk msak wygl\u0105da\u0142y tak, ze Tischner podchodzi\u0142 do stoj\u0105cej przed o\u0142tarzem gromadki dzieci i stra\u015bnie fajnie ku nim godo\u0142. Dzieci tyz goda\u0142y barzo fajnie! Casem mozno sie by\u0142o nie\u017ale po\u015bmia\u0107! Roz &#8211; by\u0142 to akurat dzie\u0144 \u015bwi\u0119tego J\u00f3zefa &#8211; jegomo\u015b\u0107 spyto\u0142, fto jest patronem ludzi pracy? No i us\u0142yso\u0142 odpowied\u017a: &#8222;\u015awi\u0119ty Gierek&#8221;.* Inksym rozem by\u0142a mowa o pokarmak. Tischner spyto\u0142, jakie som pokarmy dlo cia\u0142a. No i dzieci zac\u0119\u0142y wymienia\u0107: p\u0105cki, cekolada, nale\u015bniki&#8230; A potem pad\u0142o kolejne pytanie: jakie som pokarmy dlo serca? Jakisi ch\u0142opiec zawo\u0142o\u0142: &#8222;Wiem! Pomidory!&#8221; O, Jezusicku! Ca\u0142y ko\u015bci\u00f3\u0142 ze \u015bmiechu sie zatrz\u0105s\u0142! Ino ten bidny dzieciacek spesy\u0142 sie sakramencko! Na scyn\u015bcie bystry jegomo\u015b\u0107 zaroz poratowo\u0142 bidocka takimi s\u0142owami: <em>Wiesz, pomidory to tak\u017ce pokarm dla cia\u0142a, ale kiedy kto\u015b komu\u015b zrobi rado\u015b\u0107, to jest pokarm dla serca. Widzisz, jak\u0105 rado\u015b\u0107 zrobi\u0142e\u015b wszystkim? To jest w\u0142a\u015bnie pokarm dla serca.<\/em>** Po takik s\u0142owak to juz na pewno nifto sie nie \u015bmio\u0142, ino kozdy musio\u0142 piknie przyzna\u0107 jegomo\u015bciowi racje.<\/p>\n<p>Cy te przedskolne kazania Tischner ryktowo\u0142 sam? Niezupe\u0142nie. Pomago\u0142 mu wielki plusowy mi\u015b Bartek. I te mse dlo dzieci wse zacyna\u0142y sie tak, ze z zakrystii wychodzili g\u0119siego ministranci, a pierwsy z nik urocy\u015bcie nies\u0142 tego Bartka na r\u0119kak. Bartek to by\u0142 taki kapecke g\u0142uptas, ft\u00f3ry wielu rzecy nie rozumio\u0142 i dlotego &#8211; jak Tischner t\u0142umacy\u0142 dzieciom &#8211; ci\u0105gle trza mu by\u0142o sy\u0107ko dok\u0142adnie i cierpliwie wyja\u015bnia\u0107. Dzieci barzo tego misia lubi\u0142y! I dlo wielu z nik najwi\u0119ksom niedzielnom atrakcjom sta\u0142o sie chodzenie do ko\u015bcio\u0142a na &#8222;ksi\u0119dza z misiem&#8221;. A kie roz na jednej msy Tischner spyto\u0142, fto Ponu B\u00f3ckowi bardziej sie udo\u0142: Bartek cy tutejsy ksi\u0105dz rektor, to dzieci ocywi\u015bcie nie mia\u0142y w\u0105tpliwo\u015bci, ze Bartek!***<\/p>\n<p>Ten mi\u015b to nawet w pracy umys\u0142owej jegomo\u015bcia wspiero\u0142! Zbocowo\u0142 roz Tischner na jednym kazaniu, jak to pewnego dnia na jego parapecie siad\u0142a sikorka i zac\u0119\u0142a p\u0142aka\u0107. <em>Poskrobali\u015bmy si\u0119 po g\u0142owach<\/em> &#8211; godo\u0142 ksi\u0105dz &#8211; <em>ja i Bartek, my\u015blimy sobie: &#8222;Dlaczego ona p\u0142acze?&#8221;. Nic nie wymy\u015blili\u015bmy. Potem ja jeszcze poskroba\u0142em Bartka po g\u0142owie, my\u015bla\u0142em, \u017ce on co\u015b wymy\u015bli. Ale nic nie wymy\u015bli\u0142. Potem Bartek mnie poskroba\u0142 po g\u0142owie, my\u015bla\u0142, \u017ce ja co\u015b wymy\u015bl\u0119. Ale te\u017c nic nie wymy\u015bli\u0142em.<\/em>****<\/p>\n<p>C\u00f3z, tym rozem skrobanie nic nie da\u0142o. Ba w iknsyk sytuacjak na pewno bywa\u0142o lepiej! I pewnie niejedno pikno my\u015bl hyrnego g\u00f3ralskiego filozofa narodzi\u0142a sie w\u0142a\u015bnie dzi\u0119ki Bartkowemu skrobaniu. Wprowdzie w dalsej cyn\u015bci kazania jegomo\u015b\u0107 dodo\u0142 , ze nie jest pewien, cy to spotkanie z sikorkom wydarzy\u0142o sie naprowde cy by\u0142o ino snem. Ale jo se my\u015ble, ze to musia\u0142o sie zadzia\u0107 naprowde. Bo w ko\u0144cu skoro Tischner by\u0142 niezwyk\u0142ym ksi\u0119dzem, to Bartek musio\u0142 by\u0107 niezwyk\u0142ym misiem. Bajako.<\/p>\n<p>Co teroz sie z tym Bartkiem dzieje? <em>Tego nikt nie wie<\/em> &#8211; napiso\u0142 we wst\u0119pie do ksi\u0105zki pon redaktor Bonowicz. &#8211; <em>Mo\u017ce ksi\u0105dz podarowa\u0142 go kt\u00f3remu\u015b dziecku? Mo\u017ce, jak uka\u017ce si\u0119 ta ksi\u0105\u017ceczka, kto\u015b gdzie\u015b przypomni sobie, \u017ce ma na strychu takiego starego misia&#8230;? Dobrze by\u0142oby, \u017ceby ten mi\u015b si\u0119 znalaz\u0142. Kto wie, mo\u017ce opowiedzia\u0142by nam jeszcze jak\u0105\u015b histori\u0119?<\/em>*****<\/p>\n<p>Heeej! Ostomi\u0142y ponie redaktorze! Od rozu godom, ze nifto na zodnym strychu Bartka nie nojdzie. Ani w piwnicy. Cemu? Na m\u00f3j dusiu! To proste! Cy w niebie som dzieci? Wiadomo ze som! A skoro som, to cy one mog\u0142yby fcie\u0107 pos\u0142ucha\u0107 Tischnerowyk kaza\u0144? O, Jezusicku! A cy ftosi mo w\u0105tpliwo\u015bci? No to sprawa jest jasno! Kie 28 cyrwca 2000 rocku jegomo\u015b\u0107 Tischner przeprowadzi\u0142 sie na Niebieskie Wierchy, to na tyk Niebieskik Wierchak z pewno\u015bciom zaroz go dzieci otocy\u0142y i pedzia\u0142y, ze one tyz fcom piknyk kaza\u0144 pos\u0142ucha\u0107. I co mio\u0142 bidny ksi\u0105dz zrobi\u0107? Odm\u00f3wi\u0107? Wiadomo, ze nie mio\u0142 serca odmawia\u0107 takim pro\u015bbom. No ale coby te kazania wygl\u0105da\u0142y tak jak w tym krakowskim ko\u015bciele, to potrzebny by\u0142 Bartek. I dlotego jednej nocy Tischner w tajemnicy przed sy\u0107kimi zese\u0142 z nieba na ziemie, zabro\u0142 Bartka i wroz z nim nazod do nieba sie wr\u00f3ci\u0142. I teroz co niedziela Bartek piknie pomago Tischnerowi wyg\u0142asa\u0107 przedskolne kazania. Tak wi\u0119c tutok na ziemi niek nifto tego misia nie suko. On od dziesi\u0119ciu rok\u00f3w zyje w inksym, pikniejsym \u015bwiecie &#8211; a tutok juz go po prostu nimo. Hau!<\/p>\n<p><strong>P.S.<\/strong> Momy jedno zaleg\u0142e zdrowie do wypicia. Bo w \u0142o\u0144ski cwortek rocnica \u015blubu <strong>Olecki<\/strong> by\u0142a. No to zdrowie <strong>Po\u0144stwa Oleckowyk<\/strong>! \ud83d\ude00<\/p>\n<p>* J. Tischner, <em>Rozmowy z dzie\u0107mi. Kazania niecodzienne<\/em>, Krak\u00f3w 2010, s. 10.<br \/>\n** Ibidem, s. 8.<br \/>\n*** W. Bonowicz, <em>Tischner<\/em>, Krak\u00f3w 2001, s. 262.<br \/>\n**** J. Tischner, op. cit., s. 54.<br \/>\n***** Ibidem, s. 12.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Jakisi cas temu godo\u0142ek wom, ze z jednej nowotarskiej ksi\u0119garni wykrod\u0142ek dwie wydone przez Znak ksi\u0105zki. Jedno z nik mo tytu\u0142 Rozmowy z dzie\u0107mi, a drugo &#8211; Kapelusz na wodzie. Tej drugiej jesce nie cyto\u0142ek, wi\u0119c na rozie opowiem wom ino o tej pierwsej. No wi\u0119c ta pierwso ksi\u0105zka, ostomili, to jest barzo pikno rzec, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/373"}],"collection":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=373"}],"version-history":[{"count":0,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/373\/revisions"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=373"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=373"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/blog.polityka.pl\/owczarek\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=373"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}